Dodaj do ulubionych

Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja

11.07.18, 10:56
Tak czytam wątki o koloniach, pobytach u dziadków i naszła mnie refleksja co z tych dzieci wyrośnie jesli każda przeciwność losu, każdą przeszkodę będziemy im z pod nóg usuwać? U babci źle, na koloniach źle, wszędzie czai się zło, które chce tylko nasze słodkie dziubdziusie zdemoralizować. Na fb czytam wpis matki, której córka w wieku 6 lat poszła do sklepu do bloku obok, bez jezdni, tuż za rogiem i inne matki ją niemal zeżarły, bo przecież 8 latka jeszcze nie chodzi, w życiu by nie puściła, innej 7 latek nawet na minute nie spuszczany z oka.
W mojej rodzinnie panna lat 14 codziennie zawożona i przywożona ze szkoły, bo sama autobusem się boi, na kolonie/obóz bez mamy nie pojedzie, ma problemy żeby samodzielnie się po mieście poruszać, 14 latka!!! zdrowa, sprawna, nie zaburzona.
dlaczego robimy to własnym dzieciom, dlaczego tak ich upośledzamy społecznie, odbieramy im możliwości poznania nowego, innego, pozbawiamy i nie uczymy samodzielności? Co z nich wyrośnie?
Czytam te wątki i jestem niezmiernie dumna z mojego 9 latka, że jest samodzielny, na obozy jeździ, nie boi się nowego, sam chodzi do szkoły, w wieku lat 6 też na osiedlowym sklepiku kupował bułki. Ma kolegów, nie nadzoruje ich relacji, nie wtrącam się w ich świat. Jest samodzielnym, mądrym i kochanym chłopcem.

Mam koleżankę, wychowana w duchu jakim chowa teraz duża część rodziców i tak teraz patrząc na życie tej 34letnie kobiety widzę, ze rodzice zrobili jej dużo krzywdy. Z koloni po pierwszym płaczu ją zabrali, bo krzywda jej się działa, z obozu na ktory pojechała za 2 lata też. Zawsze dowożona do szkoły, koleżanek nie miała, a jak miała to kontakty odbywały się pod nadzorem.Jako 19 latka dostała się na studia do innego miasta i był płacz i tesknota za rodzicami. Nie wytrzymała pierwszego roku i wrócila do domu. W każdej pracy jej źle było, w każdej coś jej nie pasowała, zawsze się użalała nad sobą i uciekała, z małżeństwa też uciekała przy problemach. Jadąc z mężem na wakacje tęskniła za mamą i płakała, maż nie wytrzymał i odszedł. Ma 34 lata i dalej uzależniona od rodziców, nadmiernie związana z nimi, nieszczęśliwa.
Obserwuj wątek
    • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:06
      Myślę, że bardzo przerysowujesz. Bo patrzę m.in. dobrą koleżankę mojej córki - dziecko zadbane w sposób, który tak krytykuje szkole i przejaskrawiasz. To dziewczynka bardzo jak na swój wiek twarda, samodzielna, ogarnięta, na kolonii głównie ona i moja dbaly o sprzątanie w pokoju wink. Wyjazd wyjazdowi nierówny, a dziewczyny faktycznie opisują w tych wątkach naprawdę przykre rzeczy. Gdyby był wątek o najlepszych koloniach ever, zapewne okazałoby się, że przeczytałabyś mnóstwo miłych i sentymentalnych wspomnień.
      • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:10
        I jeszcze jedno, jako dziecko i później jako matka dziecku doświadczyłam w życiu sporo trudności, a trzeba było zacisnąć zęby i się dostosować. Czy mnie to zahartowalo? Raczej czuję się niezbyt szczęśliwym, skrzywdzonym już na starcie człowiekiem. Zazdroszczę dzieciom zadbanym i wychuchanym, jak przyszło co do czego, to miały większą siłę przebicia i szły w życiu po wszystko, jak po swoje. A ja przez traktowanie, jakiego doznałam, zawsze czuję się jakimś wypierdkiem, który nie zasługuje na nic dobrego sad.
        • mikams75 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:29
          jest duze prawdopodobiestwo, ze podobnie czulabys sie nawet jakbys byla wychuchana.
          • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:36
            Myślisz się. Akurat miałam bardzo do bani dzieciństwo i właściwie nic, na czym mogłabym się oprzeć, ale to nie jest temat na ten wątek.
            • mikams75 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:42
              nie znam szczegolow z twojego dziecinstwa, ale czasy kiedys byly inne i z obecnej perspektywy to sporo ludzi wychowanych w siermieznych czasach moze dzisiaj napisac, ze bylo do kitu.
              • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:47
                No to moje było jeszcze bardziej siermiezne niż przeciętnie i do bani pod względem rodzinnym, ale nie będę zanudzac w tym wątku. Wczoraj mi się tylko przykro zrobiło, teściowa koleżanki bierze wnuczke - kumpelke mojej córki - nad morze. Mojej mamie w życiu by się nie chciało, a jak jeździła z nami, to tylko musztrowala i ustawiala moje ciche i spokojne dziecko, i focha łatwo się, jak chcialysmy spędzać dzień nie po jej myśli. A jaki był fochy, jak powiedziałam, że wszyscy się meczymy i że chcę jeździć z dzieckiem sama... I to jest takie przykre, że ktoś nie chce wyjść poza swój egocentryzm i zależy mu tylko na sobie. Ale dość. Jestem tym po prostu rozzalona i muszę to jakoś przełknąć.
                • mikams75 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:12
                  wiesz, mozna zaczac licytacje, kto mial gorzej i biadolic nad swoim losem a mozna inaczej.
                  U mnie tez byla beznadzieja i co z tego? Czasu nie cofne. Mnie tez nikt nie bierze dziecka na wakacje, z wlasnymi rodzicami bylam w sumie 2 razy nad morzem i to by bylo na tyle z wyjazdow rodzinnych, pozniej juz byly tylko kolonie.
                  Oczywiscie, ze nie ma sensu jezdzic na wakacje z kims, z kim sie nie dogadujemy na co dzien, nie ma co oczekiwac cudownej odmiany w innym klimacie.
                  • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:11
                    Wiesz co - jest różnica między "było beznadziejnie, bo nie mielismy forsy na wyjazdy i siedzieliśmy na trzepaku", a "było beznadziejnie, bo pijany wujek wyzywal nas od najgorszych, a matka kazała siedzieć cicho i sama czasem prała po pysku". Nie chodzi o bieganie z kluczem, chodzi o poczucie, że rodzic o nad dba, broni, staje po naszej stronie.
                    • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:23
                      U mnie było jeszcze inaczej. Matka by nie pozwoliła w życiu, żeby jakiś pijany wujek mnie wyzywał, ale sama miała i ma niezbyt wielką umiejętność wczucia się w cudze emocje, a za to wielką skłonność zmuszania do robienia czegoś "bo tak wypada", "bo to wstyd z tym sobie nie poradzić". I wręcz doskonałą zdolność puszczania jakichkolwiek skarg czy uwag mimo uszu. W połączeniu z "ja to dopiero miałam ciężko i przeżyłam".
                      Krzywdy namacalnej mi nikt w rodzinie nie zrobił. Ale generalnie starsze pokolenie to mistrzynie świata w emocjonalnym zaniedbywaniu, każda na swój sposób sad.
                      • barbibarbi Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:19
                        Ja też miałam beznadziejne dzieciństwo. Poza jednym obozem nigdzie nie jeździłam i nie chciałam. Nie miałam ani wsparcia, ani porady, ani zachęty, ani dobrego słowa. W domu nie miałam stałych obowiązków do wieku 15 lat, potem wylądowałam w internacie i w szybkim tempie musiałam i bezboleśnie się nauczyłam prania, pilnowania kasy, planowania czasu itd. Żadne obozy ani kolonie mnie tego nie nauczyły. I mimo że nie byłam rozpieszczana i nie miałam łatwo, jestem pewną siebie osobą, taka zawsze byłam i nie dałam sobie ciemnoty wciskać, że jestem gorsza. Moi rodzice też nie jeżdżą z moim dzieckiem na żadne wakacje, to w ogóle jakiś kosmos. Gotowania nikt mnie nie uczył, moja mama gotowała i gotuje beznadziejnie, sama się nauczyłam i jestem w tym dobra, bo lubię. Wszelkie teorie o kształtowaniu osobowości wydają mi się podejrzane, uważam że większość swojej osobowości nabywamy już w genach, potem otoczenie może nas w NIEWIELKIM stopniu modyfikować.
                        • mikams75 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:08
                          ja tez jestem bardzo sceptyczna jesli chodzi o ksztaltowanie osobowosci przez rodzicow; otoczenie odgrywa jeszcze jakis wplyw u mlodziezy, ale tez do pewnego stopnia. Widze tez po moim dziecku, ze staram sie wiele rzeczy wpoic, ale niektore z tych rzeczy dziecko lapie w mig a na inne jest impregnowane najwyrazniej genetycznie wink
                    • mikams75 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:04
                      nawet jesli wiem, to co? mamy sie tu licytowac, kto mial gorzej 40 lat temu?
        • kotoholiczka Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:42
          Ja właśnie jestem dzieckiem zadbanym i wychuchanym, nigdy mi nic nie brakowało. I nie mam za grosz siły przebicia, a do tego ciągle za bardzo czuję się związana z rodzicami, mimo że dawno doroslam.
          • milva24 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:52
            Nas w domu było troje, nikt nie chuchał i nie dmuchał. Ja jestem ta odważna, twarda i wygadana, z mojego rodzeństwa jedna sztuka jest bardzo związana z rodzicami i kiepsko radząca sobie z przeciwnościami losu a najmłodsza sztuka nieśmiała i wycofana ale umiejąca postawić na swoim jeśli jej na czymś zależy. Przeceniasz kwestie wychowania. Ono może wzmacniać cechy danego osobnika ale nie zmieni osoby z charakteru przebojowej w wycofaną i odwrotnie.
          • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:52
            Jasne, bo to są też po części predyspozycje osobowościowe i pewnych rzeczy nie przeskoczyć, chyba, że się na siłę sama zmienisz. Niemniej w mojej rodzinie był porządek dziobania ściśle ustalony. Jak będąc dzieckiem niezbyt śmiałym, introwertycznym i mało wygadanyym, u uchodziłam za niezbyt lotną i niewarta niczyjej uwagi - a widziałam, jak się traktuje np. moje zamożne i wyszczekane kuzyn osteoporoza, wszyscy nad nimi skakali, nad ich matką zresztą też. Trudno zresztą to opisać.
            • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:53
              Kuzynostwo. Kurka, przestaje pisać z telefonu.
              • manon.lescaut4 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:17
                Sorry babo, wiem, ze niewesoły temat poruszasz, ale uśmiałam się z kuzyna osteoporozysmile
                Tez miałam nieidealne dzieciństwo, wychuchanej i wydmuchanej kuzynce zawsze zazdrościłam, do dzisiaj efekty tego wychowania są widoczne, zreszta jakie tam efekty, rodzice nadal są na jej skinienie i zapewniają jej wszystko, „stara baba” prawie 40-letnia.
                Mój prawie były facet podobnie, a jego zbyt bliskie relacje z rodzicami są trudne do zniesienia.
                • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:35
                  He he, no właśnie takie mi telefon robi niespodzianki, poprawiam, a on mnie poprawia jeszcze raz smile.
                  Co do dzieci tzw. wychuchanych, znam osoby bardzo pewne siebie i stabilne, a normalnie samodzielne - zapewne rodzice też je usamodzielniali, ale niekoniecznie rzucając im kamienie pod nogi wink.
                  • manon.lescaut4 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:50
                    Bo to chyba jest bardzo trudna sztuka jednak- mądrze wychować dzieci. Zapewnić im wszystko, na co możemy sobie pozwolić plus jeszcze więcej, otoczyć prawdziwa opieka, ale nie wypuścić z domu upośledzonego społecznie i życiowo dorosłego dziubdziusia. W sumie znam kilka osób, które chyba (podkreślam!) tak zostały wychowane. Są samodzielne, przebojowe i cała ta reszta, a znając ich rodziców i relacje z nimi, czy jakieś historie z dzieciństwa, z duża pewnością stwierdzam, ze były porządnie zaopiekowane.
          • arwena_11 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:11
            Ja też jestem dzieckiem zadbanym i wychuchanym, jak to nazywasz. Jedynaczka. I mam siłę przebicia - z rodzicami jestem związana - i nie uważam tego za problem.
            Mama nauczyła mnie radzić sobie w różnych sytuacjach, bycia asertywną i nie pozwalania wchodzenia sobie na głowę.
            • afro.ninja Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:31
              Arweno jesteś jakby nue bylo nadal silnie związana z rodzicami, takze pracowo. Ty jesteś osobą do której nic nie dociera żaden argument, piszę tu oczywiście o twojej kreacji forumowej. Takim osobom łatwiej w życiu, ale głównie dzięki rodzicom. Jak rodzic etatu nie załatwi to jednak juz nie jest tak wesoło i asertywnie. I nie mam nic do ciebie, po prostu znam takie osoby jak ty w realu.
              • arwena_11 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:50
                A to ciekawe - bo właśnie to co teraz robię - robię zupełnie niezależnie od rodziców. Praca sama przyszła big_grin.
        • panna.ze.dworku Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:51
          Bo, Babo, nigdy nie ma jednej dobrej na wszystko metody... Znam taką dwójkę, tak "zaopiekowaną" jak opisuje to autorka wątku. I oboje są "kalekami" życiowymi. Chłopak (obecnie lat 26) ucieka do mamuni od każdego kłopotu, każdej przeciwności, mamunia jeździła za niego się wykłócać u wykładowców o oceny na studiach (!), w końcu ukończył prywatną uczelnię nic nie robienia, był w związku z dziewczyną, ale ona zła była i nie chciała się do niego dostosować a na dodatek (bezczelna, doprawdy!) jak po wypadku wylądowała w szpitalu to oczekiwała, że Marcinek będzie ją odwiedzał chociaż co dwa dni, mimo, że wie, iż Marcinek nie lubi szpitali... Rozstał się z ta "złą" dziewczyną, wrócił pod opiekuńcze skrzydełka mamuni... Jego młodsza o dwa lata siostra - to samo. Elżunia nie mogła tego, tamtego, siamtego, przed wszystkimi kłopotami bronili ją mamunia i tatunio - obecnie sama nie potrafi nic. Kierunek studiów wybrali jej mamunia i tatunio, z uczelni państwowej zrezygnowano, bo to zła uczelnia jest i nie docenia cudowności Elżuni, obecnie uczy się w prywatnej placówce, w której za czesne można wszystko... Miała chłopaka, ale on zły był i nie dość Elżunię kochał, poza tym oczekiwał jakich dziwacznych fanaberii, że Elżunia skoro się umawia na 17:00 to o tej 17:00 powinna być gotowa, a nie dopiero wchodzić do wanny i zaczynać myć głowę, a przecież wcześniej Elżunia MUSIAŁA obejrzeć w tv jakiś serial a umawiając się zapomniała... I temu podobnie. Też "zły" chłopak poszedł w odstawkę, Elżunia ma wszak kochająca mamunię i kochającego tatunia, to po co jej jeszcze jakiś chłopak?
          I (jak widać) te "wychuchane" dzieci często wcale nie mają siły przebicia, a wręcz odwrotnie - to niedojdy życiowe i kaleki społeczne.
          • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:19
            Eee, na studiach mieszkałam przez jakiś czas z chłopakiem (w sensie, że mieszkanie studenckie, brakowało nam jednego do czynszu, to kumpel przyprowadził takiego wink ), który NIC przy sobie nie potrafił zrobić, bo zawsze wszystko robiła mamusia - jedyne co kupował to chleb i colę, nie potrafił nawet umyć naczyń po sobie (ale też nie używał, wyszło kiedyś, jak zrobiliśmy składkowy obiad i na niego przypadło zmywanie), przywoził jedzenie z domu co tydzień (łącznie z jogurcikami, jakby w markecie obok nie można było kupić), obiady miał wykupione na uczelni, pranie zawoził do domu i przywoził wyprane i wyprasowane przez mamusię wink
            Ale oprócz tego, że był łamagą życiowym pod względem czynności domowo-samoobsługowych to był dość ogarnięty, studia skończył (fakt, robiłam za niego (i za słoną opłatą big_grin) zaliczenie z rysunku technicznego, możliwe, że ktoś inny coś innego również wink ), firmę założył, jakąś dziewczynę chyba znalazł z tego co wiem. Z rodzicami nie mieszka.
        • naggina Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:26
          taki typ osobowości- wiecznie skrzywdzona.......
        • ewawzywa07 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:11
          Jak czytam coś takiego to nie dziwię się, ze jest fala samobójstw a gabinety psychologów/[psychiatrów czy innych psychoterapeutów pękają w szwach.
          Moje dziecistwo przypadło na lata sześćdziesiąte wczesne siedemdziesiąte ubieglego stulecia.
          Tato po doświadczeniach pobytu w obozie koncentracyjnym. Mama z mniejszą traumą.
          Inteligencka rodzina z dużego miasta. Rodzice z wyższym wykształceniem, potem stopniami naukowymi i dwoje dzieci. W domu nie było biedy, ale sie nie przelewało. Rodzice zajęci robieniem kariery ufali, ze nie zrobimy niczego głupiego. Duzo miłości i dużo rozmów. Duzo zaufania i luzu. I przeświadczenie, że za głupotę/nietrafione decyzje poniesiemy konsekwencje ( oczywiście adekwatne do czynu i w jakimś stopniu łagodzone). Super dzieciństwo.
          Moje dzieci- urodzone już w RP. My wiecznie nieobecni w domu, zalatani. Były nianie, była pomoc dziadków, ale była tez samodzielność. Uczyliśmy odpowiedzialności, bo tak bylismy nauczeni i inaczej się nie dało.
          10-12 latki same w domu, bo tata na dyżurze a mama musi byc na lotnisku o 4.00. Nic specjalnego. Klucze u sąsiadki- tak awaryjnie.
          Lekcje - pomagaliśmy jak moglismy, ale często nie mogliśmy. Nie było sytuacji, ze córka czy syn o 22.00 przypominali sobie, że potrzebują marchewke na technike a któres z nas biegło do całodobowego sklepu. Nie.
          Syn miał 11 a córka 9 lat kiedy po raz pierwszy pojechali na obóz językowy do Anglii. Obóz z internatem. Sami sobie prali ( o zgrozo!) .
          I wiem, ze wychowałam odpowiedzialnych ludzi a nie mimozy. A, że czasem oboje nabili sobie guzy - dosłownie i w przenosni - to inna sprawa.
          P.S. Pierwszy kieliszek wina wypity w okolicach 16 urodzin. Jeden. I żadne się nigdy w zyciu nie upiło.
          Nie spełnialismy wszystkich zachcianek.
          • afro.ninja Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:33
            Po prostu klekajcie narody
            • mallard Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:21
              afro.ninja napisała:

              > Po prostu klekajcie narody


              Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego faktu w słowa...
          • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:09
            Wiesz, super, że miałaś fajnie w domu i fajny dom stworzyłaś dzieciom wink
            Ale co do tego ostatniego i innych takich twierdzeń - moi rodzice też pewnie by powiedzieli, że nigdy w życiu się nie upiłam. I że nie piłam alkoholu przed 18-tką wink
          • kandyzowana3x Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:05
            O ile bardziej zrozumiale wydaje sie teraz twoje podejscie do obslugi klienta z dzieckiem, kiedy wiadomo kiedy latalas w zalodze.
    • lady-z-gaga Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:08
      Moja corka chodziła do społecznego gimnazjum, kiedyś klasa wyruszała na wycieczkę z warszawskiego dworca Stadion - kto zna, ten wie, że to takie typowe, praskie klimaty wink no i jedna panna z bardzo zamożnego i elitarnego domu chciała sobie coś kupić w kiosku, ale bała się przejść sama przez halę dworcową, a kiosk pechowo był po drugiej stronie, niż nasza grupa. Najwyraźniej pierwszy raz w życiu oglądała na żywo takich egzotycznych ludzi, jacy się tam zgromadzili big_grin
      • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:11
        Wiesz, żuli to ja też się trochę boję i nie lubię mieć z nimi jakichkolwiek interakcji. Co w tym dziwnego?
        • paniusiapobuleczki Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:16
          Ale na dworcu żule niebezpieczne nie są.
        • lady-z-gaga Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:17
          o jakich interakcjach mowisz? przejście przez halę obok ludzi, niekoniecznie dobrze ubranych i modnie uczesanych to nie jest interakcja, a o żulach nic nie wspominałam
      • cauliflowerpl Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:16
        Po tym, jak wielokrotnie widziałam jakieś memy z okładką książki "How to Shit in the Woods", przypadkiem, w pewnym programie dokumentalnym trafiłam na wywiad z autorką. Twierdzi ona, że napisała książkę, bo istnieje wielka grupa ludzi, która nigdy nie zrobiła kupy na łonie natury. Teraz ci ludzie mają dzieci, modne stały się kempingi i inne survivale, dzieciaki jechać chcą, a rodzice się wzbraniają ze strachu co to będzie, jak się im zachce defekować a w pobliżu nie będzie porcelanowego sedesu.
        • lady-z-gaga Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:29
          big_grin
        • alpepe Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:01
          nie wiem, czy jest się z czego śmiać. Moje córki nie potrafią sikać na łonie natury, przynajmniej długi czas nie potrafiły, teraz nie mam okazji sprawdzić. Nawet robiłam im przyuczanie w wannie, ale pomagało tylko zdjęcie majtek i wszystkiego, nie opuszczenie, bo inaczej by się ofiary pomoczyły własnym moczem.
          • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:09
            Chłopcy mają łatwiej wink
            Ja sikać w lesie umiem, i wiele razy to robiłam (cóż, dzieciństwo na wsi), ale żeby to jakaś przyjemność była goły tyłek wystawiać pod krzakiem, to nie powiem. Jak jest możliwość to wolę wytrzymać do cywilizowanych warunków.
            • arwena_11 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:15
              Kiedyś na obozach żeglarskich było to częste - tylko nas uczono jeszcze używania saperki. Obecnie to chyba nie wiedzą, że coś takiego istnieje i pod koniec sezonu strach wejśc do lasu.

              Podobno jest jakiś przyrząd do sikania przez kobiety na stojąco
              • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:20
                Jest, taki lejek jakby wink Nie próbowałam.
                • aguar Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:49
                  www.undartground.com/en/go-girl-xml-419-874.html
          • lady-z-gaga Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 13:01
            nie przyszło mi do głowy, że do tego specjalna nauka jest potrzebna - nie wiem, od kiedy moja córka potrafiła wysikac się w lesie, ale wiem, że umiała to zrobić
            a kiedy nie umiała, to była za mała, aby bez dorosłej opieki chodzić smile
          • cauliflowerpl Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 13:19
            Znam ludzi, dorosłych, którzy nie potrafią zrobić kupy poza swoim domem. Kolega, zamiast pójść do łazienki na wydziale, potrafił opuścić wykład, udać się do domu i wrócić, co zajmowało mu prawie godzinę. To absolutnie nie jest śmieszne, to jest wielki problem psychologiczny.
            • naggina Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 13:25
              "To absolutnie nie jest śmieszne, to jest wielki problem psychologiczny."
              dokładnie tak, częśto wyhodowany przez rodziców.
              mój neonatolog, który opiekował sie dłuuugo dziećmi (znany profesor) mówił zawsze, że wydumane względy higieniczne są bardzo często przyczyną obsesji, którymi "zaraża" się dzieci. zawsze mówił, że na desce publicznej, w toalecie zwykłej, nie ob.sranej, nalezy usiąść, i tak uczyc dzieci (zgodnie z badaniami, więcej bakterii fekalnych jest na desce kuchennej...). ewentualne, bardzo rzadkie choroby, leczy się dużo prościej i krócej niż fundowane dzieciom obsesje
            • 1matka-polka Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 13:29
              Tez znam takich, co sie zalatwia tylko do swojego albo tylko do porcelanowego sedesu na siedzaco. Teraz bedzie o kupie, wrazliwi nie czytac.




              Rekord trzymania stolca u takiej, to 5 dni, mimo regularnego obzarstwa, bo to byl spływ kajakowy. Potem 5 kup w ciagu jednego dnia, jedna za drugą.
              • annajustyna Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:14
                Cud, ze jej kiszki nie pękły...
                • redheadfreaq Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:52
                  Byłam taką osobą. To nie jest śmieszne, a straszne. W szkole (w liceum!) Na "dwójce" byłam dwa razy przez cztery lata - za każdym razem, kiedy się czymś tragicznie strułam i miałam do wyboru to, albo się, za przeproszeniem, zes*ać. Na jednych koloniach przez powstrzymywanie potrzeby dostałam takiej obstrukcji, że kiedy w końcu mój organizm zmusił mnie do skorzystania z toalety (chyba tego dnia wykręciłam się wyłącznie w celu pójścia na kupę z jakiegoś wyjazdu!), miałam całą twarz w wybroczynach i wychowawcy wieźli mnie do szpitala na badania (oczywiście się nie przyznałam, co było przyczyną). NIE MAM POJĘCIA co mnie tak straumatyzowało, ale na szczęście jakoś na studiach zaczęło mi przechodzić.
            • wapaha Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:56
              Ja znam takie dzieci.
              Przy czym jedno dziecko tych samych rodziców - nie załatwi się w krzakach ani nigdzie poza domem
              Drugie takoż samo
              Trzecie załatwia się wszędzie bez najmniejszych problemów

              Jedno total niejadek
              Drugie wybiórcze
              Trzecie wszystkożerne

              Jedno wrażliwe a przez to zbuntowane- jednak psychicznie odporne, ekstrawertyk
              Drugie wrażliwe , nieśmiałe, wycofane, introwertyk
              Trzecie ciekawskie, przyjacielskie, otwarte

              Jedno przeciętnie uzdolnione ale wyrobione społecznie
              Drugie bardzo zddolne, pilne ale z fobiami społecznymi
              Trzecie logiczone, racjonalne, dobrze ułożone


              itede
              itepe

              No kurde, ludzie są różni..
    • agata_abbott Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:08
      No i szczęście masz, że Twoj się nie boi. Nie wszystkie takie są.
      • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:18
        Mam szczęście, ale ja taka nie byłam. Na koloniach płakałam, choć nic złego mi się nie działo i płakałam tylko jak rozmawiałam z mamą, bo mnie wtedy jakoś tak robiło się sentymentalnie. Nikt mnie z kolonii nigdy nie wziął, zawsze 3 tygodnie wytrzymałam i wracałam zadowolona i dumna z siebie. Na 3ej kolonii w wieku 9 lat już nie uroniłam łezki tongue_out Teraz dziecko 8 letnie nie jest w stanie na kolonii 6 dni wytrzymać, tylko po nie najlepiej pojechać.
        9 latka u babci wyje, autorka sama napisała, ze dziadki się starają, młoda ma tendencje do fochowania się, ale forum robi z babci pedofilkę i oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest małolacie usunąć problem spod stópek i zabrać do domu, bo ktoś próbuje stawiać granice.
        Świat staje na głowie.
        • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:26
          Forum to forum. Ale utwardzanie na siłę niekoniecznie dziecku służy, nie zawsze. Czasami człowiek wychodzi z tego na tyle złamany, że cel takiego działania idzie się paść. I to trzeba umieć wychwycić.
        • agata_abbott Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:58
          No ok, Twoje płakanie widać Cię tylko wzmocniło, ale niektórzy z tego typu traum leczą się później latami.
          • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:18
            Nie wzmocnilo, tylko wypralo z empatii uncertain I najwyraźniej znumiejętności czytania, bo we wspomnianym wątku dziadek obsztorcowuje dziecko co chwilę, babcia nie szanuje prywatności w łazience , narzcuane są jakies dziwne zasady przy stole. Brat dziewczynki, sama autorka czują się u tych ludzi źle, ojciec dzieci boi się zwrócić rodzicom uwage... No miodzio...
        • afro.ninja Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:39
          Tez jezdzilam na kolonie i wytrzymałam każde. Nic mi to nie dało, oprócz wstretu do wyjazdów zorganizowanych. Choćby za darmo, nie pojadę.
        • aamarzena Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 21:00
          Nic na głowie nie staje tylko dzieci są różne. I zawsze takie były. Moja matka z kolonii pisała dramatyczne listy, jednocześnie na tych samych koloniach w tym samym czasie była jej siostra i odczucia miała zgoła odmienne. Świetnie się bawiła. I dziadkowie przyjechali, mamę zabrali. Do przedszkola tez nie chodziła bo wpadala w histerie. Podobnie teść do przedszkola nie chciał chodzić. Wszystko to dzialo sie w latach 50 i 60. Oboje wyrosli na ludzi.
      • inka40plus Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:18
        Ja jako dziecko nie lubiłam jeździć na kolonie.
        Jako 8 latka po tygodniu jak mama przyjechała w odwiedziny spakowałam się i wróciłam do domu. Kolonie 30 km od mojego miasta wtedy.
        Kolejne lat 9 _ odwiedzili mnie dziadkowie w 2 tygodniu. Pojechałam do nich na wieś na miesiąc.
        Ale w kolejnych latach już ok. Choć nie byłam mistrzynią zawierania znajomości.

        Syn od 7 rż jeździ na obozy. I choć łatwiej niż ja zawiera znajomości to nie chce na 2 obóz z obcymi jechać. Nie zmuszam. Kiedyś mu minie.
        Ale rzeczywiście są rodzice którzy nastolatki zawożą do LO. Koleżanka z pracy jak się dowiedziała że mój 11 sam sobie obiad robi (jajko sadzone i ziemniaki w mundurkach) i sam jeździ metrem i zostaje w domu i robi zakupy była w szoku bo jej 15 wciąż był przez nią zawożony do szkoły.
        Myślę że żadna przesada nie jest dobra.
        Ale świadomie staramy się dzieci nie skrzywdzić.
        Wychowujemy jak nam się wydaje że będzie właściwie.
    • ichi51e Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:17
      Nie ma przelozenia.
    • milamala Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:23
      Ja nigdy nie jezdzilam na obozy i kolonie i jakos wyroslam na samodzielna.
    • kanga_roo Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:30
      tsaria, a gdyby Twój dziewięciolatek, z którego jesteś taka dumna, zadzwonił teraz z obozu z płaczem raz i drugi, to powiedziałabyś "przestań się mazgaić", czy znając go jako przebojowe, otwarte i nie lękliwe dziecko pomyślałabyś, ze coś musi być nie halo?
      i tak, są dzieci, które wcale się nie nadają na wyjazdy wakacyjne. są takie, które muszą do tego dorosnąć i takie, które są pierwsze na wszelkie wyjazdy. bo po prostu dzieci są różne. ważne, żeby rodzice je akceptowali takimi, jakie są, wspierali, i pilnowali, żeby nie działa im się krzywda.
      tak, ja bym moje dzieci zabrała z wakacji/wizyty/przedszkola/szkoły, gdyby było im tam źle. może dlatego, że nie dopuszczam do takich sytuacji, są samodzielne, otwarte, zorganizowane. nie boją się, bo i czego.
    • ewcia1980 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:31
      To że twoje dziecko nie boi się nowego i lubi jeździć na obozy to żadna twoja zasługa i osiągnięcie. Taki trafił ci się egzemplarz i tyle.

      Ja mam dwoje dzieci, z tych samych rodziców, wychowywanych tak samo i jedno jest skrajnie nieśmiałe i mało towarzyskie a drugie otwarte i bardzo towarzyskie.
      Córka lubi siedzieć w domu, nienawidziła świetlicy szkolnej, z chłopcami nie rozmawia wcale i nie chce chodzić na żadne zajęcia dodatkowe.
      Syn jest bardzo towarzyski, ma mnóstwo kolegów i koleżanek w różnym wieku, w domu ciężko go zatrzymać,chodzi na wiele zajęć pozalekcyjnych, do domu wraca ze szkoły sam ale najpierw idzie na świetlicę szkolną w celach towarzyskich i dopiero o 14.00 wychodzi do domu.

      Ja też byłam dzieckiem nieśmiały, nie lubiących jeździć na kolonie czy do babci której w sumie nie znałam. W 1 klasie sp chodziłam po dzielnicy z kluczem na szyi płacząc bo nie lubiłam i bałam się być sama w domu.
      Żyję, mam rodzinę, męża, dzieci, pracę, dom.
    • mikams75 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:32
      Wyrosnie taka osoba, ktorej nadal zawsze i wszedzie bedzie zle a nawet jeszcze gorzej, bo nikt nie bedzie juz tych pylkow spod nog usuwac. Za to dorosli beda sie usuwac z otoczenia takiej osoby. Nie raz byly watki i rady o unikaniu takich osobowosci.
      • izabella1991 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:48
        Jak juz ktos slusznie zauwazyl, sa rozne dzieci- a z niesmialosci sie wyrasta.
        Sa dzieci( i dorosli tez) ktorzy nie cierpia ,, stadnosci" spania, jedzenia i prysznica w grupie.Ja z tego nie wyroslam, a towarzyska bywam- campingow nie znosze do tej pory , choc rozumiem, ze ktos moze uwielbiac.
        Samodzielna sie stalam z powodu rodzicielskiego wdoopiemania wlasnych dzieci, ale wcale nie uwazam tej mojej obrotnosci za zalete.
        Zawsze zazdroscilam kobietom z Arabii Saudyjskiej- serio.Zeby tak chociaz przez rok byc taka domowa kobieta, ktora nie musi martwic sie o logistyke domowo- pracowa...marzenie.
        • mikams75 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:20
          ja uwielbialam stadnosc ale wyroslam z tego; teraz nie nadaje sie na zadne all inc. ani na wyjazdy ze znajomymi.
        • rysiowa85 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:49
          to sobie na emeryturze spełnisz marzenie bycia kobietą z Arabii Saudyjskie "ktora nie musi martwic sie o logistyke domowo- pracowa"
          tylko nie zapomnij oddać prawa jazdy
    • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:46
      Jeśli twoje dziecko jedyne przeciwności losu jakich doświadczyło, to obóz i pobyt u dziadków to gratuluję fuksa w życiu.
      Ja tam akurat mojemu nie muszę fundować przeciwności losu na wakacjach (które mają być wypoczynkiem i przyjemnością)bo ma ich dość na co dzień.
      • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 11:57
        Ma fuksa w życiu, bo ma kochającą pełną rodzinę.
        Obozy i pobyty u dziadków to nie przeciwności losu, to pierwsze próby samodzielności i oderwania się od "spódnicy mamy", a że były udane to tylko się cieszyć. Nie o tym ten wątek, bo wiem że dzieci są różne, że różnie reagują, ale za wszelką cenę usuwanie im przeciwności losu, nie pozwalnia zmierzyć sie z typowymi problemami i lękami wieku dzieciecego/nastoletniego to robienie krzywdy dzieciom.
        • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:07
          Zmuszanie do nadmiernej samodzielności i stawianie pod ścianą dziecka, które nie jest na to gotowe, to też robienie krzywdy dziecku.
          Masz szczęście, że twój syn jest taki jaki jest. Nie wszystkie dzieci są odważne i gotowe na "oderwanie od spódnicy". Mając dziecko, które siłą rzeczy ma określone problemy ekspresowo uczysz się nie oceniać innych - bo nie wiesz jak to wygląda od środka.
          • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 14:40
            Litości.
            Zakładam, że tego 8 latka siłą matka na 6 dniową kolonie nie zawiozła, tylko sam chciał, poza tym pojechał z najlepszym kolegą, jakie to stawianie dziecka pod ścianą?
            O 9latce u dziadków już nie wspomnę, wszak nawet sama tam nie jest tylko ze starszym bratem.
            Od 14 latki też można już chyba wymagać żeby kilka przestanków sama komunikacją miejską przejechała i wykazała odrobinę samodzielności, wszak to już naprawdę duża dziewczyna.
            • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 14:59
              Chyba słabo z twoim czytaniem ze zrozumieniem. Jak 8-latek na koloniach to nie wiem (mojego 8,5-latka musiałabym zawieźć siłą, bo dobrowolnie by nie pojechał, a ja nie mam zamiaru mu fundować takiej "atrakcji"), natomiast ta 9-latka u dziadków-Niemców to jest sama, jej brat jest u drugich dziadków, rodziców mamy (aczkolwiek u tych niemieckich też bywał, ale chyba nie tym razem).
              Wspomnianej 14-latki nie znam, więc ciężko mi się wypowiedzieć, ale w związku z reformą moje dziecko w wieku 14 lat też będzie wożone do szkoły, bo żeby dojechał sam komunikacją musiałby się 2-3 razy przesiadać i zajęłoby mu to circa 1,5 godziny, do dwóch. W jedną stronę. Samochodem dojeżdżamy w 15 minut (bo skrótem, a autobusem dookoła plus te przesiadki).
            • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:12
              Ojej, 8-latkowi mógł się podobać pomysł, ale na miejscu go to przerosło, i co, siłą będziesz tam trzymać, na zasadzie, że popłacze i przywyknie? Jednemu przejdzie, innemu nie - bo może być po prostu jeszcze "za mały" na takie wyjazdy.
              Co do wspomnianej 9-latki, to raczej nie jest delikatne dzieciątko, tylko, jak sama matka określa, "diable nasienie", które najwidoczniej matką kręci, jak może, a dziadkami się nie da. Ale też znowu są kwestie kontrowersyjne i ich usunięcie poprawiłoby wzajemne relacje - choćby to nieszczęsne mycie.
              Co do 14-latki, nie wypowiem się, moja matka nie miała auta, więc wszędzie zapiep.rzałam z kapcia albo komunikacją miejską, czasem było to wielce ok, a czasem fajnie byłoby mieć wygodny, własny transport. Generalnie, skoro ja bym woziła dupsko samochodem do pracy, a szkoła dzieciaka by była jakoś po drodze, to jak najbardziej bym podrzucała w pobliże - bo w imię czego tylko królowa matka ma mieć prawo do przejażdżki autem, a dziecię już tylko komunikacją wink. No chyba, że wolałoby komunikację...
            • ewawzywa07 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:33
              Oczywiście, że tak. Mój , wówczas 2 latek, nocował u dziadków i traktował ich dom tak jak własny. Córka miała nieco mniej 1,5 roku i tez do dziadków.
              11 i 9 lat i wyjazd na obóz językowy do Anglii. Znajomość języka taka sobie. Jedno w grupie chłopców drugie dziewczynek ( inne skrzydła) , nikt nie mówi po polsku. W grupie dzieci z róznych krajów. Moi wrócili - ze zdekompletowanym ubraniem, brudni, ale do zaakceptowania, podciągnęli angielski, zawarli nowe znajomości, córka zaczęła uczyć się hiszpańskiego, syn podłapał niemiecki.
      • aguar Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:08
        "Ja tam akurat mojemu nie muszę fundować przeciwności losu na wakacjach"
        Też mam takie podejście, przeciwności losu zdarzają nam się czy chcemy czy nie. Nawet jeśli usunę mojemu dziecku wszystkie te, które jestem w stanie usunąć, to i tak pozostaje ich wystarczająca ilość, aby mu dostarczyć lekcji o życiu.
        • kokosowy15 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:38
          Kazda przesada nie jest dobra. Nie da sie nauczyc omijania,pokonywania wszystkich przeciwnosci, z jakimi dzecko moze spotkac sie w zyciu, bo nie ma jednej instrukcji jak to zycie przezyc. Jednak nalezy nauczyc dziecko, ze trudnosci je spotkaja, i ze z kazdej sytuacji jest wyjscie. Przyklad- nastolatkowie w jaskini. Nie mozna nauczyc sie plywac,nie wchodzac do wody. Z wlasnego zycia wiem, ze moga zaistniec sytuacje, na ktore nikt nie jest przygotowany i wczesniej ich nie przecwiczyl, ale trzeba miec umiejetnosc przystosowania a nie ucieczki.
    • langsam Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:00
      Odświeżalam sobie ostatnio "Ziele" Wankowicza. Pisząc o okupowanym Żoliborzu przedpowstaniowym wspomina, że jego corka wymagała, aby współmieszkająca czterolatka sama chodziła do pobliskiego przedszkola...
      Tak, świat sie zmienił.
      Moim zdanem to klasyczna sytuacja w stylu"s żiru biesjatsa", czyli głupienie z nadmiaru dobrobytu. Dzieci przestały umierać, więc mamy ich po jednym czy dwoje - i trzęsiemy się nad nimi jak barani ogon. Tabloidy straszą porwaniami, a do ogółu nie dociera, że realne ryzyko jest skrajnie niskie. Usiłujemy stworzyć sobie, że plecę Lemem, świat "zbetryzowany", pozbawiony jakiegokolwek ryzyka.

      Tak, takie rodzicielstwo szkodzi. Opamięta się pewnie kolejna generacja.
      • alpepe Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:03
        Moja matka sama chodziła do przedszkola oddalonego o jakieś 2 kilometry i to jeszcze przez tory kolejowe. Wtedy to było normalne.
      • 1matka-polka Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:25
        Ematka marzy o obowiązkowej betryzacji big_grin
    • zabka141 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:22
      Masz racje. Dzieci trzeba wychowywac do samodzielnosci.
    • asia_i_p Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:38
      To chyba nie jest takie proste. Na pewno zgubne jest chuchanie ze strachu, bo dziecko się tym strachem zaraża. Natomiast można zarazić strachem nie chuchając i można chuchać z nadgorliwości, co jest la dziecka wpieniające, ale niekoniecznie szkodliwe.
      No i jest parę innych niefajnych rzeczy oprócz strachu, którymi można zarazić.
      • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 12:55
        Ototo. Czasem dziecko jest nie tyle samodzielne, co wręcz samotne - bo rodzice nie dostrzegają jego potrzeb i cech osobowosciowych. I wtedy człowiek wypychany do ciągłego radzenia sobie będzie czuł się zdany wyłącznie na siebie, i podchodził lękowo do trudności.
      • piernicola Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 21:43
        można chuchać z nadgorliwości, co jest la dziecka wpieniające, ale niekoniecz
        > nie szkodliwe
        Szkodliwe dla samodzielności dziecka może nie, ale szkodliwe dla relacji dziecko-rodzic i grożące, że tak powiem, syndromem urwania z krótkiego łańcucha.
    • dziennik-niecodziennik Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 13:06
      No ja ostatnio sie pochwalilam ze moja siedmiolatka chodzi do piekarni po chleb (ta sama ulica, musi przejsc przez malutka, osiedlowa, jednokierunkowa i naprawde malo uzywana uliczke) to dwie kolezanki stwierdzily ze odwazna jestem ze tak ja puszczam. Hmmmm. No czy ja wiem. Zaden wyczyn...
      • truscaveczka Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:43
        Moja sąsiadka ma sześciolatkę z zespołem Downa i ta mała też chodzi do podobnie umiejscowionego sklepu, robi proste zakupy i w ogóle super sobie radzi. A reakcja większości otoczenia jak u ciebie... Kij, że dziecko umie, radzi sobie, chce. Ważne, że ktoś z zewnątrz wie lepiej od ciebie, jak masz żyć.
    • naggina Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 13:28
      ogólnie, to na forum sa osoby, których problemy psychiczne, przez ne racjonalizowane, a jakże, fokusowane są na dzieci.

      ja mam takie zasady:
      - dzieci wychowuje sie dla świata, rola rodzica powinna byc zdrowo minimalizowana
      - każde dziecko jest inne, stawiane pod ścianą jest niefajne, ale DZIECKO MA MIEĆ WYZWANIA, dostosowane do wieku i osobowości

      najaktywniejsze osoby w tym wątku mają poważne problemy psychiczne...
      szkoda dzieci- terapia konieczna uncertain
      • gulcia77 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:58
        Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Też uważam, że dzieci wychowuje się dla świata i rola rodziców powinna być minimalna. Poza tym absolutnie nie wolno realizować SWOICH marzeń i niespełnień poprzez dziecko. Mam bardzo samodzielny egzemplarz. Ale zastanawiam się, czy większy wpływ miało nasze wychowanie, czy raczej bardzo ogarnięty egzemplarz. Zresztą patrząc na młodego widzę siebie w jego wieku.
    • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 14:11
      Byłam wypychana na kolonie przez kilka lat. Za każdym razem to była męka i odliczanie dni do końca. Te dni, gdy były wycieczki i zwiedzanie, były lżejsze i w miarę ok, ale to ze dwa-trzy na turnus. Kolonie i obozy to jedyny naprawdę i na maksa zmarnowany czas w moim życiu. To, że przecierpiałam i wróciłam o czasie absolutnie nic nie wniosło do mojej osobowości. Bez wątpienia. Wyjazdami z rówieśnikami zaczęłam się cieszyć, gdy mogliśmy już jeździć sami naszą paczką. Bez kretyńskich pobudek i sprawdzania porządku... Ze znajomymi. Córce tego nie robię. Jeśli ona będzie nalegać, przemyślę.
      • naggina Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 14:27
        ok, obozy i kolonie to nie koniecznośc.
        to że TY nie lubiłaś, nie znaczy, że dzieciom by się nie podobało. narzucasz swoje lęki/uprzedzenie. widzisz ten mechanizm?
        mi się na części podobało, na częsci nie. nikt mnie nie zmuszał, tylko pytał. i szanowal mój wybór.
        moje dzieciaki mają taka możliwośc. jeżdzą, ponieważ uwielbiają. jakby nie lubili- to by nie jeździli. mieli gorsze momenty, ale wyciągneli z nich wnioski. pozwalam też wybrać rodzaj wyjazdu. teraz- uwielbiają. jeszcze raz- wybieraja sobie wyjazdy [w ramach rozsądnych, oczywiście]
        • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:12
          Nic nie narzucam. Córka nie chce. Po prostu nie wypycham na siłę. Woli półkolonie, z których naprawdę korzysta i poznaje dzieci z okolicy, z którymi ma potem kontakt na stałe, a przy tym doskonali umiejętności w ramach hobby. To ma zdecydowanie więcej sensu. Na zieloną szkołę jeździ i na ten moment uważa, że te 3-5 dni to jest maks na samodzielny wyjazd, a ja jej słucham.
          Narzucanie czegoś wbrew dziecku, byle wyrwać się z rzekomego własnego schematu i pochwalić, jaka jestem do przodu oraz niby świadoma, to tez bzdura.
          • janja11 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:12
            Jakby mi rodzice opowiadali jaką traumą były dla nich wyjazdy na kolonie, to też bym w życiu nie pojechała.
            Swoje traumy przerzucasz na dziecko i odbierasz mu szansę na własne przeżywanie dzieciństwa.
            Znakomita większość dzieci jeździ na kolonie chętnie.
            Ale fakt, że zawsze był oryginał, któremu się nie podobało i tylko marzył o powrocie do mamusi.
            • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:08
              Nie opowiadam tego dziecku. Gdzie coś takiego napisałam?
              Sama z sobą dyskutujesz najwyraźniej, z własnymi wyobrażaniami. Tylko nie wiem, czemu podpinasz to pod mój wpis.
    • lucyjkama Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 14:21
      Tsaria to nic, że inne matki do d.py, najważniejsze że ty wychowujesz synka tak wspaniale, mądrze i taki on samodzielny i cacany. Brawo wink
      • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 14:42
        żebyś wiedziała smile
        • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:15
          tsaria napisała:

          > żebyś wiedziała smile

          Wow... uncertain

        • wasylkap Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:02
          Masz jedno dziecko prawda ? Ja mam dwoje skrajnie roznych. Zadna moja zasluga, ot tacy sie urodzili. Jedno mega towarzyskie, drugie niesmiale. Co zrobic z takim przypadkiem ? Wychowywane ptzez tych samych rodzicow. Dla pokory zycia przydaloby Ci sie drugie dziecko.
          • lucyjkama Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:33
            A jeszcze lepiej troje. Ja mam troje i każde inne.
          • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:27
            Mam dwoje
            • lucyjkama Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:35
              O i tylko jeden synek taki samodzielny że zasłużył na opisanie na forum 😀
              • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:43
                Tak, bo ten drugi taki mało samodzielny jeszcze tongue_out
                • wasylkap Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 23:51
                  I złośliwie - niechaj jak najdłużej trzyma się Twojej spódnicy. Abyś zleciała z tronu najlepszej matki.
                  Okrutnie mnie drażnią takie bezkrytyczne osądy.
                  • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 08:11
                    Cóż za zazdrość przez Ciebie przemawia - nieładnie tongue_out
    • janja11 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 14:42
      Nauczenie dzieciaka samodzielności, to jest jedna z najważniejszych rzeczy za jaką odpowiedzialny jest rodzic.
      A samodzielne wyjazdy na kolonie/obozy są niewątpliwie taką szkoła życia.
      Jakkolwiek jestem sobie w stanie wyobrazić, że kolonie/ obóz mogą okazać się totalnym niewypałem i nie kazałabym dzieciakowi na siłę zostać w takim miejsku, jeśli koniecznie chciałby wracać.
      Ale też znam swojego dzieciaka i wiem, że nie marudzi bez powodu.
    • manala Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:01
      Moje dziecko na kolonie pojechało po raz pierwszy w wieku 8 lat. Nie płakała, wróciła zadowolona. W chwili kiedy to piszę opiekuje się swoim 5 letnim bratem. Są razem w sali zabaw podczas gdy ja bezsensownie kwitnę w pracy. Ta sama 10 latka jeździła już do swojej koleżanki, mieszkającej poza miastem, busem! Dzieci zostawiam same w domu nawet na 2-3 godziny (od niedawna - sytuacja mnie zmusza). 5-latek bywa sam pod blokiem, ma starszych kolegów, po których umie zadzwonić domofonem (i dogadać się z babciami ; )) Także nie generalizowałabym.
    • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:07
      Eee, czyli jak zwykle "mój dziubdzius jest najlepszy, ja jestem najlepszą matką, ależ ja się" martwię" o te dzieci, które nie są tak zaj... jak moje". Blehuncertain A co do dzieci - wyrosną z nich dorośli, którzy nie boją się zaprotestować czy prosić innych o pomoc, dorośli, którzy są przekonani, że ich zdanie i odczucia są ważne, którzy mają wewnętrzne przekonanie, że ktoś o ich dba. Zupełne inaczej, niż dzieci chowane zgodnie z zasadą "umiesz liczyć - licz na siebie, bo własna matka ma cie w d.pie".

      Moje dziubdziusie aktualnie na obozie, jeżdżą od 6rz, ani razu nie musiałam odbierać wcześniej, ale ZROBIŁABYM to, gdyby o to poprosiły.
      • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:15
        Dokładnie tak samo myślę.
      • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:27
        Pomiędzy postawą rodzicielską "mam cię w dupie", a postawą rodzicielską która upośledza społecznie teraz dzieci, a potem dorosłych jest cały wachlarz postaw. Przed dzieckiem trzeba stawiać wezwania, pozwalać na dokonywanie wyborów i ponoszenie konsekwencji, uczyć samodzielności, a nie lęku przed światem i usuwac kazdy problem jaki stanie na drodze.
        • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:23
          A Twoim zdaniem socjalizować i uczyć rozsądnego zaufania do świata można wyłącznie na koloniach?
          Wielce ciekawa koncepcja tongue_out
          • janja11 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:20
            butch_cassidy napisała:

            > A Twoim zdaniem socjalizować i uczyć rozsądnego zaufania do świata można wyłącz
            > nie na koloniach?
            > Wielce ciekawa koncepcja tongue_out

            Chyba nie zadałaś sobie trudu, aby przeczytać wpis początkowy, bo autorka wymieniła sporo sytuacji, w których dziecko może się socjalizować, podając wyjazdy kolonijne to tylko jako jedną z nich.

            • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:03
              odpowiadam na konkretny wpis, a nie post startowy.
              • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:27
                To gdzie w tym konkretnym poście na który odpowiedziałaś padło słowo klucz obóz/kolonia?
                • janja11 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:35
                  butch_cassidy napisała:

                  > Byłam wypychana na kolonie przez kilka lat. Za każdym razem to była męka i odli
                  > czanie dni do końca.

                  No to ktoś kto nie znosił kolonii ma taki sam jak Ty nick.
                  • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 21:14
                    Masz chyba dziś problemy z myśleniem.
                    Nie mówię córce tego, co tu piszę.
                    Uczestniczę w dyskusji. Podzieliłam się wrażeniami. Nie jest to równoznaczne ze zwierzaniem się kilkulatce.


                    Zauważyłam ponadto, że osoby, które nie mogą sobie pozwolić logistycznie, żeby zapewnić dzieciom opiekę w wakacje w domu, tylko muszą je ciągle gdzieś wysyłać, a same cały czas pracują, chętnie to wysyłanie ciągle gdzieś, tak że dziecko tygodnia spokojnie nie może spędzić we własnym domu w ciągu wakacji, idealizują, dorabiają do tego teorię i namawiają do tego innych. I nie odnoszę się jakoś szczególnie do tego wątku, bo zjawisko zaobserwowałam w realu.
                • butch_cassidy Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 21:16
                  A nie o tym piszesz?
                  Jak nie, to sorry, bo tak - uważam, że samodzielność na miarę możliwości jest cenna i zdecydowanie kolonie nie są potrzebne, aby jej dziecko nauczyć. Nie zrozumiałyśmy się najwyraźniej.
        • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:53
          Akurat wątki i sposób, w jaki się do nich odwołujesz leżą bliżej "mama ma cie, dziecię, w dupie" niż "ucz się, potomku, samodzielności i zaradnosci".
          • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:30
            Zadziwiające że z moich postów wywnioskowałaś, że mam dzieci w d.pie..... zostawię to bez komentarza tongue_out
            • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 11:55
              Piszę o pewnej postawie, a Ty czytasz jak tam chcesz - to już Twój problem, że odnosisz wszystko wsobnie. Dziecko, które kilka razy dzwoni do domu z płaczem i chce wracać - powinno otrzymać pomoc od rodzica. Pomoc, nie "hartowanie", bo jak killulatka nie pobeczy przez tydzień obsztorcowywana przez dziadka, to bankowo wyrośnie na dorosłego nieradzącego sobie z problemami. Takie "hartowane" dziecka to zwykle wdupiemanie, a nie opieka.

              Dziecko, które wie, że w razie czego może zwrócić się po pomoc, chętniej podejmie samodzielnie różne wyzwania.
              • tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 16:03
                Ten dziadek obsztorcowywał za nic? tego naprawdę nie wiemy, możemy się domyślać, że tak za niewinność dziadek ją nie krzyczał, zwłaszcza że mama dziewczyny pisała, że córka jest butna, chce być "cool" i ma humory, tyle wiemy. I pobyt dziecka miał trwać tydzień, a sama autorka pisała, że wie iż dziadki się starają, a dziecko ma 9 lat na boga i już jakieś zdolności przystosowawcze powinno posiadać, a nie wyć matce przy pierwszym problemie do słuchawki. Zresztą wyć mogla, a rolą rodzica jest wesprzeć dziecko i te emocje wyhamować, jak nic złego się nie dzieje.
    • tanebo2.0 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 15:18
      Takie są skutki androfobii...
    • barbibarbi Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:09
      Oj tam, oj tam. Człowiek się rozwija i uczy samodzielności SAM. Żadne kolonie ani obozy tego nie zrobią. Życia ...... uczy codzienne życie, szkoła, dom, codzienne doświadczenia. Może to brzmi banalnie, ale tak jest. Najprostsze rozwiązania są najlepsze. W dobie wszelakich doradców, kołczerów, treningów, psychologów, wyjazdów survivalowych to brzmi mało komercyjnie, ale nie dajmy sobie wmówić, że człowiek NIE ROZWINIE się odpowiednio jeśli się go nie poprowadzi. Otóż rozwinie się (oby tylko nie żył w lesie wychowywany przez wilki), a twoja znajoma ciamajda pewnie byłaby ciamajdą nawet jakby na siłę ją przetrzymywano na obozach, po prostu ma taką konstrukcję psychiczną.
      • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:39
        Człowiek uczy się sam, ale w takim zakresie, w jakim umożliwiają mu to warunki zewnętrzne. Jeżeli dziecko jest chowane w puchach, nie uczy sie radzenia sobie z dyskomfortem, nie uczy sie rzwiazywania problemow bez udziału dorosłych. Jeżeli jest wciąż pod opieka, wciąż prowadzone za rękę nie staje się samodzielnie. Dla współczesnych dzieci tak nadmiernie niunianych kolonie są jedną niewielu okazji na liźnięcie samodzielności - co bynajmniej nie znaczy, że są okazją jedyną, ani też, że muszą być poddane sformalizowanej samodzielności.

        Poznałam kiedyś taką niunianą dorosłą dziewczynę. Miała koło 30, zajadła pracownica, potrafiąca spędzić w dżungli miesiac ganiając z armią kartele i partyzantki. Ale nie umiała koło siebie zrobić nic, łącznie z tym, że grzała parówki w czajniku, kompletnie bez świadomości, że to konkretne naczynie służy do czegoś innego. Powiedziała mi, że kiedy szła na pierwszy uniwersytecki wykład, to nie wiedziała, gdzie jest brama uniwersytetu, bo ją tatuś zapisał (Kolumbia, o ile pamiętam).
        • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:55
          Przeczysz sama sobie. Pani spędzała miesiac w dżungli amazonskiej, a wg Ciebie była niezaradna???
          • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:13
            Pani była dość nietypowa, ale też, przynajmniej z mojego punktu widzenia, mocno nietypowe życie ją tak ukształtowało. Nie była mazgajem, była odważna, była wytrwała,pracowita i jednocześnie - tak, była niezaradna życiowo. W codziennych sprawach i w normalnych kontaktach z ludźmi. Nie umiała pewnych oczywistych rzeczy.
          • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:26
            Jeszcze doprecyzuję. Pani zawodowo była naprawdę godna podziwu, ale miałam wrażenie, że jeżeli z jakichś powodów straci forsę (jak się domyślasz pochodziła z wściekle bogatej rodziny) to będzie kompletnie bezradna. Bo mogła funkcjonawć jak funkcjonowała m.in. dlatego, że gdyby parówkowa herbata przestała jej smakować, kupiłaby nowy garnek. Kiedy kolejne pranie byłoby zafarbowane - kupilaby nowe ciuchy.
            • ichi51e Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:12
              No wlasnie potrzeba matka wynalazku. Gdyby pani nie miala mozliwosci to by sie nauczyla. Wydaje mi sie ze wplyw okresu szczeniecego jest bardzo przeceniany - naprawde NIC zescie sie nie nauczyli jako dorosli? Ja np naprawde uczyc sie nauczylam dopiero na studiach mimo lat spedzonych w szkole...
              • zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:41
                Ja się nauczyłam fajnie gotować. Mama mi tylko pozwalała odwalac czarną robotę, tj. odbierać ziemniaki. Wtedy gotowanie wydawało mi się nudne.
              • barbibarbi Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:56
                Nieeee, nie nauczyłaby się tych garnków do parówek. To nie jest kwestia nauczenia, tylko potrzeby, widocznie do niczego nie była jej ta wiedza potrzebna, lubiła parówki z czajnika.

                Znałam pewne rodzeństwo, wychowane tak samo, w tym samym domu, on pedant składający w kostkę skarpetki, parówki w czajniku? - nie do pomyślenia zapewne! Ona niechluj, nic jej nie przeszkadzało, spała w rozmemłanym barłogu miesiącami i miała jeden kubek do wszystkiego - kawa, herbata, mleko, i go nigdy nie myła! Nie dlatego że jej nikt nie nauczył, ona nie miała ochoty stosować, była leniwa i już.
                • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:20
                  Nie msz racji. Bo widzisz, to byl NASZ WSPÓLNY czajnik - dama owa byla przez kka miesiecy moją współlokatorką. To nie abnegacja ale niewiedza - nie miala pojęcia, że mogę mieć coś przeciwko kiebasie w herbacie.
                  • barbibarbi Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 08:46
                    Trzeba jej było powiedzieć. Nie wierzę, że przez całe życie nie miała okazji zaobserwować, że do kiełbasy można stosować osobne naczynia. Albo jej kompletnie nie zależało, albo jakiś specyficzny typ charakterologiczny, a o ekstremach chyba nie chcemy rozmawiać. Ja twierdzę po prostu, że obozy i kolonie nie są niezbędne do radzenia sobie w życiu.
                    • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 10:49
                      smile Ona przez całe życie prawdopodobnie nie byla w kuchni. No, może pare razy, ale nie na tytle, żeby mogła zaobserwować cokolwiek. I naturalnie jej powiedziałam, nie w tym rzecz, skądinąd była zaskoczona, ale wdzięczna. Abnegację bym zrozumiała, ale to jej niewiedza kompletnie mnie zaskoczyla. A to byla wlaśnie niewiedza...
                      Tak, kolonie nie są niezbędne do radzenia sobie w życiu - jakkolwiek pojętym - ale są dobra okazją do ćwiczenia samodzielności na obszarach, które obecnie sa coraz mniej dostępne dla coraz większej liczby dzieci.
                      • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 12:16
                        I ta sama bogata abnegatka, która nie umiała uprac gaci i ugotować parówki bez problemu radziła sobie w buszu w Ameryce Pd...? W skrajnie trudnych warunkach? Nie no, sorry, nie przekonasz mnie...
                        • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 14:43
                          Jadła pewnie to, co jadla armia, a skarpety może jej gniły. Mówię, dziewczyna była wewnętrznie twarda. A jednocześnie istotnie radziła sobie z pralką mocno średnio, a parówki gotowała w czajniku. Była to nb. jedyna rzecz, jaką gotowała, poza nią ewentualnie podgrzewała w mikrofali garmażerkę. I miałam wrażenie, ale tu już glowy nie dam, że jej pozapracowe relacje z ludźmi były słabe. Z tym, że ja tez byłam mocno zajęta, obserwowałam ją ulamkowo.
                          Nic nie poradzę, że w to nie wierzysz - podróże rozszerzają perspektywę, pewnie jak bym tej Kolumbijki na końcu świata nie poznala, jakbym sama tych hot dogów nie widziała, jakbym nie musiała połączyć tego obrazu z tym, jak pracowała (co tez na własne oczy widziałam) to także mialabym trudności w wyobrażeniu sobie takiego zjawiska.
              • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:50
                Nauczylismy się wieu rzeczy jako dorośli. Ale pewnych rzeczy lepiej uczyć sie wcześnie - i nie mam tu na myśli gotowania żurku, tylko kształowania osobowości, budowania samopostrzegania, wiary we własne siły i tak dalej.
                • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 12:17
                  Ale łatwiej uwierzyć we własne siły kiedy masz przekonanie, że ktoś Ci pomoże w razie upadku. Przekonanie, że musisz sobie poradzić, bo w razie czego nikt Ci nie pomoże i jesteś zdana tylko na siebie - generuje olbrzymi stres i bynajmniej nie pomaga.
                  • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 14:59
                    I dlatego wychowanie nie jest łatwe. Ja sądzę, że dziś o wiele łatwiej zgrzeszyć nadmierną opiekuńczością, która jednocześnie kastruje dziecko, niż brakiem wsparcia. Mówię naturalnie o rodzicach troskliwych, a nie o olewczych.
        • ichi51e Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:03
          Ale jak czesto dorosly czlowiek musi sam rozwiazywac swoje problemy? Swiat jest pel oburzonych i zniesmaczonych ktorzy pokaza gdzie brama a parowka podgrzana w czajniku smakuje jak ta podgrzana w garnku
          • aerra Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:12
            Parówka tak samo smakuje i owszem. Tylko herbata potem niedobra big_grin
          • olena.s Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:18
            Swoje problemy rozwiazujesz osobiście setki razy dziennie. Co kupic na sniadanie, jak dogadac się z nauczycielką, kiedy poprosić szefa o podwyżkę, co robić z niemyjącym się kolegą z pracy, jak doprowadzić do szybszego uzyskania informacji i tak dalej, i tak dalej.
            Co do parówkowej herbaty już ci odpowiedziano.
    • pratel12 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:23
      Są różne dzieci. Są np dzieci nieśmiałe, introwertyczne, źle się czujące w takich miejscach jak obóz czy dom krewnych, których nie zna bardzo dobrze. I wtedy trudno, nie zmuszamy do kontaktów czy pobytów, zabieramy z takich miejsc. Inaczej dla dziecka stres jest zbyt duży a to może się różnie skończyć.
    • milamala Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:24
      Kazde pokolenie narzeka na kolejne i jakos kazde nastepne sobie radzi. Nie rob z siebie narzekajacej starej baby. Bedzie co ma byc.
      • barbibarbi Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:32
        Curie Skłodowska MUSIAŁA jeździć na kolonie, bo jak na kobietę w tamtych czasach radziła sobie wyjątkowo przebojowo! wink
    • milamala Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:28
      Poza tym co ty z tymi koloniami i obozami. Skad sie ten glupi mit wzial, ze jakoby kolonie i obozy najlepiej przygotowuja do samodzielnosci. Jakby tak bylo to najlepiej do samodzielnosci przygotowywalyby domy dziecka.
      Ja nie jezdzilam na zadne kolonie i obozy, bo mialam swoje zdanie i wiedzialam, czego chce a czego nie, nie usmiechalo mi sie spedzac wakacji na komende, i nie zamierzalam spac z nie wiadokomo iloma obcymi dzieciakami w pokoju u brac prysznica raz w tygodniu. I jakos wyroslam na calkiem sprawna i samodzielna.
      • barbibarbi Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:33
        Uważam identycznie.
      • afro.ninja Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:47
        Dokładnie. Tu sie tak zaxhwycaka obozami, a pozniej te same osoby zakladaja, albo zakladaly watki, jak to im dzievi placza w słuchawkę, że chca do domu.
        Zresztą, obserwuje dzieci nad którymi się skacze i dopieszcza, zadne z nixb nie wyrosta na lamage. Przeciwnie.
        • memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:04
          Nie zauważyłam, żeby osoby będące zwolennikami obozów jednocześnie zakładały wątki o placzących dzieciach. Ale na pewno jesteś w stanie podać linki do stosownych wątków, żeby udowodnić, że nie jest to Twoja imaginacja...? Oczywiście, że wyjazdy wakacyjne rozwijają dzieci, oczywiście, że mnostwo dzieci je uwielbia. Ale nie znaczy to, że dziecko, któremu taki wyjazd nie przypadnie do gustu (albo które nie umie dogadać się z dziadkami) jest maminsynkiem albo rozpuszczonym bachorem. Ja jeździłam od 6rz, o wcześniejsze odebranie poprosiłam raz, na obozie studenckim, kiedy miałam z 24 lata (wygwizdow z kiepskim transportem, stąd prośba o ewakuację samochodem)... Było beznadziejnie i chociaż nie szlochalam w słuchawkę, to nie wyobrażam sobie, żeby rodzice powiedzieli mi wówczas "na pewno nie jest tak źle, nie bądź mazgajem, w życiu trzeba się hartowac". Tja, jasne, hartowac i pokonywać niedogodności - w wakacje, w czasie wolnym i w dodatku (w tym konkretnym przypadku) za moje własne pieniądze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka