jola-kotka Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 16:41 Bo teraz jest naprawde niebezpiecznie to nie to samo co gdy my mialysmy po te 14 i 15 lat a i tak na targowku w Wawie podjechal do mnie koles i pokazywal co ma ciekawego w kroczu wczesniej niby pytajac o droge. Co wyrosnie normalni ludzie ktorym rodzice nie pozwolily zrobic krzywdy zboczencom. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:08 Teoretycznie taki wniosek jak Twój się nasuwa, ale tylko teoretycznie. Ja byłam takim dzieckiem, które się po prostu zapisywało na kolonie/obóz, i jechałam, chciałam czy nie, nie wiem, co by się musiało stać, żeby rodzice wcześniej mnie odebrali. Nie lubiłam tych wyjazdów. A jeszcze wcześniej jeździłam do sanatorium. Nie na 2-3 tygodnie kilkadziesiąt kilometrów od domu, tylko 6-9 tygodni i kilkaset kilometrów. Miałam 7-8 lat, jak zaczęłam te sanatoria, i tak prawie co roku do końca podstawówki. Odwiedziny raz w czasie turnusu, przy czym po drugim wyjeździe poprosiłam, żeby mnie jednak nie odwiedzać. Znosiłam to beznadziejnie. Niejedno Boże Narodzenie - w sanatorium. Moja siostra do dziś jak wspomina, jak wybiegałam za nimi z ośrodka w pantoflach po śniegu, bo chciałam do domu to jej słabo. Nigdy nie zostałam zabrana wcześniej, żadne płacze przez telefon nie pomagały. A kiedyś też troszkę inaczej w tych różnych ośrodkach było, dziś niektóre smaczki zapewne zbulwersowały by ematki. W efekcie owszem, potrafiłam sobie sama jako dzieciak wyprać gacie, za to do dziś, choć minęło 25-30 lat, serdecznie nienawidzę gdziekolwiek wyjeżdżać, a najlepszy urlop to ten, kiedy mogę spokojnie pomieszkać we własnej chałupie i robić, co chcę. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 17:10 Powiem szczerze ze gdybym miala 30lat temu mozliwosc zadzwonienia tez plakalabym rodzicom w sluchawke. Pamietam taka mieszanine zalu i zlosci ze mnie tam wysylali. Od dziadkow tez bym pewnie plakala. Nie wiem czy te wyjazdy jakos specjalnie dobrze mi zrobily - ja tam swojego nie planuje posylac. Dziadkowie sie nie pchaja zeby wziac (sigh) Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:14 I przypomniałaś mi, że 30 lat temu płacz był be. Beksa lala beksa lala pojechała do szpitala! Nawet ocenę z przedmiotu mi z tego powodu obniżono - nie z zachowania (jakby to było takie beee), a z przedmiotu... A jak nie idzie w płacz to idzie w krzyk... Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 21:27 Do przedszkola trz nir nie miałaś posyłać. Także, ahoj przygodo. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 18:27 Oczywiście że teraz dzieci wychowuje się trochę inaczej. Ale pewne okoliczności też się zmieniły. Mieszkam na tej samej ulicy co w dzieciństwie, kiedyś ta ulica przejeżdżały dwa trzy samochody dziennie, teraz jest sznurek aut. Nic dziwnego że jako 7-latka biegałam samopas po tej ulicy a mojego syna samego nie puszczam. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:26 Czasy są różne, dzieci są różne, ludzie są różni. Czasem jeda rodzina z 4 dzieci potrafi miec po kolei : syna mordercę, syna księdza, syna policjanta i syna grabarza. Tak samo wychowywane dzieci -teoretycznie- całkiem inaczej reagują na różne sytuacje, wydarzenia. Pamiętają całkiem co innego z dzieciństwa, co innego jest dla nich ważne, co innego piękne a co innego traumatyczne. Nie da się w jeden sposób zaprojektować człowieka. Pozostaje wierzyć- i się starać- podchodzić do dziecka z empatią i indywidualnie- bo jedno pozytywnie zareaguje na próby usamodzielniania w wieku 8 lat a drugie z kolei będzie miało z tego powodu traumę do końca życia Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:43 O jakie ładne podsumowanie . Odpowiedz Link Zgłoś
barbibarbi Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 19:59 zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
milamala Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 01:06 Dokladnie wapaho, ja tez tak robie, intuicja, milosc i wiara, ze tak bedzie najlepiej dla mojego dziecka. Ja sama choc na kolonie i obozy nie jezdzilam to od bardzo wczesnego dziecinstwa (grubo przed podstawowka, czyli pewnie od tak ok. 4 roku zycia) wywozono mnie na wies do rodziny, oczywiscie bez rodzicow, rodzina sie mna mniej wiecej zajmowala, a tak po prawdzie sama sobie radzilam. Wakacje na wsi sa super, ale od pewnego wieku dopiero zaczelam to doceniac, wczesniej pamietam tylko tesknote i poczucie pustki. Ja z moim dzieckiem sie nie rozstaje i juz. Przyjdzie dzien kiedy sama bedzie chciala sie rozstac to ja poblogoslawie, do tego czasu jest przy mnie nieustannie. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 08:27 I na tym to polega. Bo ty znasz dziecko najlepiej, bywają dni że 24 godziny na dobę, od momentu urodzenia. Nauczyciel, trener na obozie, druh - znają dziecko wybiórczo, w danej sytuacji. Nie wiedzą bo i wiedzieć nie mogą wszystkiego, nie są w stanie przewidzieć wszystkich reakcji. Owszem w ankiecie spytają o to, czy dziecko ma chorobę lokomocyjną czy jakąś alergię ale już nie będą wiedzieli , że może ma arachnofobię, może "syndrom obecej ubikacji" że w stanach lękowych moczy się w nocy, że boi się wody, źe nie lubi dotyku i przytulana innych, że nie jest warzyw i owoców bo ma zaburzenia SI i taki dotyk na języku je boli. Nie będą wiedzieli że to, że ma słuchawki na uszach pozwala odgrodzić się od tego czego nie lubią, że ciągłe robienie zdjęć to nie wścibstwo ale pasja bo lubi fotografować, że branie do rąk wszystkich owadów, gadów i płazów to wyraz ciekawości takich form życia, że pytania o ciekawe przypakki medyczne, wypadki, krew- to zainteresowania od dziecięcia, bo chce być lekarzem, że rozpuszczone ciągle włosy to zwiększenie poczucia bezpieczeństwa , że lepiej zadziała logiczne wytłumaczenie niż spontyniczny przymus.Itepe itede. Przykłady można mnożyć. A tak jak każde dziecko ma inną gotowość do odrzucenia pieluchy ( znam 6 latki moczące się w nocy ) tak i przychodzi odpowiendi moment na rozstanie z rodzicem i domem. Dla jednego małego wagabundy będzie to naturalne w wieku 4 lat a dla innego domatora w wieku lat 10 i to wtedy-gdy samo wyraźnie to zakomunikuje. Poradniki piszą o rozwoju dzieci ogólnie a przecież. każde dziecko jest SZCZEGÓLNE a nie ogólne. Jasne, można mówić że kiedyś to dzieci....Ale kiedyś dzieci ginęły na wojnie, jadły obierki od ziemniaków, pracowały w polu. Ba, kiedyś kobiety to rodziły w polu i harowały dalej a teraz to się w tyłkach poprzewracało i jeszcze 6 tyg połogu mają. No nie można tak. My sami-dorośli-chcemy być traktowani szczególnie, indywidualnie, chcemy się czuć wyjątkowi a odbieramy prawo do indywidualizmu własnym dzieciom. I to w imię tego, że jedna pani drugiej pani, że w tv mówią a w książkach piszą. No i co ?-pytam. Odpowiedz Link Zgłoś
pigulkaszczescia888 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:04 👍👏👏👏👏 Większość pewnie stwierdzi, że przesadzasz lub nie zobaczy takich zachowań u siebie czy w wątkach z emamy. Niestety problem istnieje. Z każdym pokoleniem trzęsiemy się nad dziećmi coraz bardziej. Podajemy wszystko na tacy, usuwamy wszystkie przeszkody sprzed nóg, stoimy jak pies stróż podczas kontaktów dziecka z innymi, wiadomo różnymi środowiskami i nasłuchujemy czy użyte zostały w kontaktach z naszym dzieckiem odpowiednie slowa, gesty co by traumy nie dostał. My jako ogólnie społeczeństwo. Tak nam już sprano mózgi, że musimy być naj, naj naj. Najlepiej wychować dziecko, co rozumiemy przez to, żeby słyszało tylko to co powinno, robiło to co powinno, żeby miało wszystko. Przekazujemy tym nie tylko to, że dziecko musi mieć to co chce i umieć to wyegzekwować krzykiem, fochem, manipulacją czy argumentem ale przekazujemy im też presję tego naj. Nie uchronimy jednak dziecka przed różnorodnością środowiska. Przed tym, że życie nie jest uczciwe, że nie zawsze ma się to co chcę czy dostaje to co chcę a nawet tego na co się zasłużyło. Nie uchronimy dziecka przed nie tym słowem ( np niegrzeczny) nie tym gestem ( bez podtekstów) przed nie tymi ludźmi, ktorzy NIE tak mówią, robią, myślą jak my chcemy. Im wcześniej dziecko to zrozumie tym lepiej. To jest bezstresowe wychowanie. Taka skrajość tego wczesniejszego, bardzo dawnego olewania dzieci i ich uczuć. Bardzo niewielu rodziców widzi tu złoty środek. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:13 a ja myślę, że nie do końca masz rację tak wygląda dzisiejsza rzeczywistość- jeśli spojrzeć na nią z perspektywy ODCHOWANIA dzieci sprzed 30-50 lat. Dziecko wtedy nie było podmiotem ale przedmiotem- nie martwiono się jego uczuciami, nie pytano o zdanie,nie chciano poznać opinii, nie zwracano uwagi na skargi. Dzisiejsze rodzicielstwo - traktuje dzieci podmioto - słucha, przytula, kocha, jest -a nie bywa. Stąd poczucie jakiegoś dysonansu względem tego co było kiedyś a tym co jest teraz. Jasne, jest cała masa negatywnych postaw, tzw "bezstresowego" wychowania -nie można zaprzeczyć - ale to jest jakiś tam promil. Kiedyś takim promilem był ciepły, pełen uczuć i nastawiony na dobro dziecka dom. Zobaczcie, nawet dzisiaj aktualne są wciąż przykazania Korczaka- bo mimo wszystko nadal istnieje potrzeba by dziecko traktować jak KOGOŚ a nie COŚ.. Odpowiedz Link Zgłoś
azja001 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:18 Niewątpliwie opisane zjawisko istnieje. Potęguje to jeszcze fakt że jest więcej jedynaków nad którymi trzęsą się rodzice plus dziadkowie. Myślę że takie dzieci będą się zawsze bardziej bały wyjść ze swojej strefy bezpieczeństwa a przeciwności losu dłużej będą ich hartować. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:11 Po wieloletnich przemyśleniach, takich naprawdę dogłębnych i wieloletnich, doszłam do wniosku, że kluczem do samodzielności jest: - danie dziecku możliwości bycia samodzielnym i, równocześnie, - nieniszczenie poczucia wartości tego dziecka. Jeśli choć jeden warunek jest niespełniony może coś po drodze się schrzanić. Odpowiedz Link Zgłoś
rysiowa85 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:24 14, która sie boi sama nie porusza sie po mieście jest zaburzona Może ma jakąś fobię co z niej wyrośnie? Jeśli na prawdę sie o nią martwisz , a sądząc z twojego stosunku do niej (przesmiewcze opisywanie jej "panna" i całej sytuacji) to nie, to powinnaś zwrócc uwage rodzicom żeby wysłali ja do specjalisty Nawet jesli nie jesteś życzliwa to chociaż bedziesz miala satysfakcje że dogryzłaś rodzicom, a mimo twoich złych intencji dziecko skorzysta Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:26 Znam mase takich. Wyprowadzily sie w domu jak szybko sie dalo (jedna do chlopaka) i prowadza gospodarstwo. Nie wiem kto bardziej niedocenia tych lampwatych dzieciakow - ich rodzice czy spoleczenstwo... Odpowiedz Link Zgłoś
tsaria Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:33 "panna" jest prześmiewcze? Odpowiedz Link Zgłoś
milamala Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 01:10 tsaria napisała: > "panna" jest prześmiewcze? Pretensjonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
zasiedziala Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:48 Chłopa mam z chowu chuchanego, z jedynych kolonii został zabrany po 2 dniach, bo się mazgaił, do szkoły może i sam chodził, ale podobno do 18rż we wszystkim wyręczali go rodzice. A potem wyjechał na studia i radził sobie sam. W mojej ocenie jest zupełnie normalny w kategoriach samodzielności. Za to ja, będąc z natury Zosią-Samosią zostałam wychowana w kulcie samodzielności. I uważam, że trzeba to jednak gdzieś wypośrodkować, bo zbytnia samodzielność też fajna jest. Nie wiem czy to skutek wychowania czy w innych okolicznościach skończyłabym tak samo, ale wyrosłam na osobę, która nie potrafi ani prosić o pomoc ani jej przyjmować. To dyshonor i już. W konsekwencji, w jedynej sytuacji zagrożenia życia, słaniając się na nogach zamiast dzwonić po karetkę albo bliskich, zamówiłam taksówkę, pojechałam w tajemnicy do szpitala, odleżałam swoje, wypisałam się na żądanie, jak tylko poczułam się lepiej i zadzwoniłam powiadomić bliskich, że byłam w szpitalu, ale już ok. Nie zliczę ile razy mogłam wtedy zejść z tego świata z głupio pojętej samodzielności. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 20:57 mnie ciekawi najbardziej, dlaczego podwożenie 14 latki do szkoły to takie straszne zło? Moja była bardzo często podwożona i do podstawówki i do gimnazjum i jakos jej to nie zaszkodziło w samodzielnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 21:43 Bo ludzie zazdroszczą, bronią swojego punktu widzenia, wychowania?! Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 12:26 Ja nawet na studiach korzystałam z podwozki ile się tylko dało Wolałam być na uczelni już o 7.10- 7.20 (wypić poranną kawę, zjeść kanapkę, powtórzyć materiał przed kokwium czy inną odpytką) , niż podjechać tramwajem na ósmą... Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 22:46 Bylam dzieckiem regularnie jezdzacym na roznego typu kolonie, czasem 2x w czasie jednych wakacji. Do szkoly chodzilam dama juz drugiego dnia I klasy. Sama dbalam o swoje prace domowe, artykuly na ZPT i relacje z rowiesnikami. Jako 16- latka z kumpela odwiedzilismy znajomych w innym miescie za wiedza rodzicow. Sama wybralam sobie liceum, studia i miejsce do zycia. Do sklepu chodzilam juz jako kilkulatka. Ale brak oparcia w rodzicach do dzisiaj odbija sie czkawka, bo mam problem z zaufaniem komukolwiek i z proszeniem o pomoc, kiedy naprawde jej potrzebuje. Jestem samodzielna i niezalezna ale dluugo balam sie zycia i z brakiem wiary w siebie chyba umre. Tu nie chodzi o nadmierna opiekunczosc ale przekonanie, ze cokolwiek by nam sie nie stalo, rodzice nas wespra. Chociazby dobrym slowem lub wiara, ze damy rade. Jezeli idzie sie przez zycie bez takiego wsparcia (moze to byc tez ktos z rodziny/ znajomych) i los nie obdarowal wystarczajaco silna psychika, czasem bywa bardzo ciezko, zwlaszcza jezeli ciagle trzeba walczyc o godne zycie. Dlatego wlasne dzieci wspieram i jestem z nimi zawsze, kiedy mnie potrzebuja, nawet kosztem swojego czasu czy pracy. Co wcale nie oznacza, ze nie ucze samodzielnosci . Odpowiedz Link Zgłoś
niu13 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 23:32 Jeździłam na kolonie od 10 rż i byłam dzieckiem płaczącym na początku za rodzicami, a następnie płaczącym na koniec, że muszę wyjeżdżać. Przeżyłam. Wspomnienia mam do dziś. Parę dni temu przeczytałam fragment z Juula (ciągle czekam, kiedy będę miała okazję przeczytać jakąś jego książkę)- on stawia tezę, że największą bolączką współczesnego świata jest to, że dzieci nie mają szansy ani przez chwilę być same. Nie ma podwórek, place zabaw oblepione są czuwającymi rodzicami, dzieci nigdzie się nie puszcza samodzielnie w żadnej sprawie itp. Zgadzam się, choć cały czas z tyłu głowy pamiętam, że na jednej z tabliczek Państwa Persów przetłumaczono tekst pisma klinowego: "dzisiejsza młodzież jest beznadziejna, nie wyrośnie z niej nic dobrego". Także, tego Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 00:02 Ja bardzo czesto bylam sama i w chorobie i w zdrowiu. Jak wyzej wspomniala madzioreck zaliczylam kilka pobytow w sanatoriach w czasach, kiedy dziecmi sie nie bardzo przejmowano. Dobrze ze mama umiala ze mna normalnie rozmawiac i ze nie brakowalo mi pieszczot. Sama staram sie wyposrodkowac. Dac milosc, czas i wsparcie, ale tez madrze wymagac. Czasem nieco wbrew otoczeniu. Czy udalo mi sie wychowac madrze dzieci, okaze sie za 20 lat, jak beda po 30. Z drugiej strony widze w UK, ze opiekunczosc ma tez dobre strony i zazdroszcze tutejszym mlodym ludziom tej pewnosci siebie i wiary we wlasne mozliwosci i braku zahamowan w walce o siebie. Czyli to wszystko, czego mnie nigdy nie uczono ("dzieci i ryby glosu nie maja') i o co musze walczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 12.07.18, 08:34 Yuka, bardzo podobne mam doświadczenia i wspomnienia. Zawsze byłam taka...zayebista. No ze wszystkim sobie radziłam -i do dzisiaj sobie radę daję. Całe lata zajęło mi dojście ddo punktu jak ja to nazywam "upośledzenia". Czyli w niektórych sprawach odpuściłam i jestem "upośledzona" bo świetnie ogarnia je mój mąż. Wymagało to dużo pracy ode mnie by sobie odpuścić, zaufać, pozwolić drugiej osobie coś robić i przestać być "zosią samosią". Mam świadomość, że bardzo szybko jestem w stanie odzyskać "pełnię władz umysłowych" w pewnych kwestiach ale póki nie muszę- świadodmie tego nie chcę. Dobrze jest opierać się na mężowskim ramieniu dosłownie i w przenośni, czuć że on ogarnie pewne sprawy, że ja nie muszę, że nie muszę być we wszystkim taka NAJ ( jestem we wszystkich innych dziedzinach ) Byłam samodzielna ( sama ) w wyniku tego jaki miałam charakter ale też nie cackano się ze mną za bardzo-również pod względem pieszczot i opiekuńczości. Jestem jaka jestem, lubię siebie- ale myślę że fajnie byłoby być dzieckiem i mieć świadodmość że rodzice wszystkim się zajmą, że ja nie muszę Odpowiedz Link Zgłoś
boo-boo Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 11.07.18, 23:48 "Na fb czytam wpis matki, której córka w wieku 6 lat poszła do sklepu do bloku obok, bez jezdni, tuż za rogiem i inne matki ją niemal zeżarły, bo przecież 8 latka jeszcze nie chodzi, w życiu by nie puściła, innej 7 latek nawet na minute nie spuszczany z oka. " To jeszcze zależy od tego gdzie mieszkasz. U mnie nikt przy zdrowych zmysłach nawet 10-cio latka nie puszcza samego do sklepu, szkoły etc. Znam mnóstwo dzieciaków odwożonych wszędzie przez okres nastoletni- o dziwo poszli na studia, sami się zawożą gdzie trzeba i jakoś nie wyrośli na fajtłapy społeczne. Odpowiedz Link Zgłoś
piataziuta Re: Co z tych dzieci wyrośnie? refleksja 15.07.18, 18:43 Droga tsario, masz 100% racji. A na dowód link do najnowszego wątku, o dzieciach, które e-matki wychowują na porażki życiowe. forum.gazeta.pl/forum/w,567,166349835,166349835,Nareszcie_.html Odpowiedz Link Zgłoś