Dodaj do ulubionych

Sposób komunikacji - mama

18.07.18, 16:06
Tak, kolejny wątek.

Nie wiem, czy oczy mi się otwierają, czy niekoniecznie, może to mama się zmienia... I co o tym myśleć...?

Otóż wychodzi na to, że mama ma dość niesympatyczny sposób komunikacji. I nie wiem, czy ja tego wcześniej nie widziałam, czy ona inaczej teraz mówi.

Przykłady:
Lekarz pyta, czy ja często odwiedzam mamę, a mama na to: "Tak, córka jest na każde moje zawołanie".
Dziś pyta mnie o wizytę u lekarza:
"Dzwonię z wyprzedzeniem, żebyś mnie zawiozła 5 sierpnia do lekarza"
"Na dziś ci nie powiem, bo jeden samochód w naprawie"
"Ale przecież kiedyś miałaś jeden i zawoziłaś"
(Przemilczałam, faktycznie - kiedyś może bardziej się starałam, a teraz średnio mam ochotę stawiać wszystko na głowie, jak taksówka kosztuje 20 zł w jedną stronę)
"To może twój zięć cię zawiezie, i tak będzie w pracy w mieście" (czas elastyczny)
"Nie, albo ty, albo nikt. To ja już sobie poradzę sama".

Przemyślałam i zastanawiam się, czy może jej mniej chodzi o to zawiezienie, a bardziej, żeby być z nią na wizycie, pogadać z lekarzem. Ale tak do końca to nie wiem. Wieczne zgadywanki.
W dodatku przez jej prezenty dla wnuczki, jednak czuję się zobowiązana do pomocy...

W ramach anegdoty: Kto pamięta, że wiosną uporządkowałam jej syt. finansową, to wczoraj usłyszałam, że jak fajnie, że bank jej przysłał ofertę kredytu (kolejnego!). Szczęście w nieszczęściu, że sama nie korzysta, a pyta mnie o opinię. Ale i tak mnie skręciło ... sad

Trochę chciałam się wyżalić. Trochę proszę, żebyście mi znów pomogły spojrzeć trzeźwo i z dystansu na sytuację. Bo sama chyba nadal nie całkiem umiem to poukładać.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 16:12
      Mamę masz trudną, ale to pewnie taki typ, trzeba brać z dobrodziejstwem inwentarza i stawiać granice. Trzeba było powiedzieć normalnym tonem, że teraz nie jesteś w stanie powiedzieć na pewno czy z nią pojedziesz do lekarza, bo nie wiesz jak sytuacja z samochodami się rozwinie, ale jeśli jej zależy na Twoim towarzystwie, to zrobisz sobie wolne i najwyżej taksówką pojedziecie razem.
      Z tymi kredytami uważaj...
      • butch_cassidy Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 16:15
        Tylko że mnie oświeciło, o co jej tak naprawdę może chodzić z pół godziny po odłożeniu słuchawki. Pewnie jakoś wymyślę, jak to ogarnąć. A może po prostu to auto do tego czasu będzie zrobione i już. Ale jakoś mi niezbyt fajnie po tych niektórych tekstach...
        No wiem, z kredytami nie ma żartów - mowy nie ma żeby znów coś brała. I tak jest co spłacać.
        • aqua48 Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 16:25
          butch_cassidy napisała:

          >jakoś mi niezbyt fajnie po tych niektórych tekstach...

          Staraj się przede wszystkim nie brać ich do siebie, ale podchodzić do tego ze śmiechem i lekko wykpiwać. One nie muszą znaczyć że mama Cię totalnie lekceważy czy nie kocha. Przybrała taki (dość niemiły) ton. Może dlatego, że właśnie jej na Tobie zależy, a bardzo boi się to okazać. A może taka (niemiła) jest dla wszystkich i nie widzi tego?
          Możesz jej przy okazji powiedzieć, że to jej zdanie u lekarza sprawiło Ci przykrość i poczułaś się jakbyś nic nie znaczyła. Może się zastanowi? A może nie?
          • butch_cassidy Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 16:28
            Pewnie masz dużo racji, aczkolwiek nie we wszystkim smile
            Bo zabawne jest to, że dla osób postronnych to jest miła, elegancka, starsza pani, wręcz nieasertywna, jak nieraz się okazuje, bo potem mi narzeka, że ten czy ów jej coś tam narzucił (nieprawda, wystarczyło się nie zgodzić).
            • aqua48 Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 16:37
              butch_cassidy napisała:

              > dla osób postronnych to jest miła, elegancka, starsza pa
              > ni, wręcz nieasertywna

              Odbija sobie potem tę elegancję i nieasertywność na Tobie?
              Powiedz jej asertywnie - mamo było mi bardzo niemiło po tym Twoim zdaniu że jestem na każde Twoje zawołanie.
              Dodaj, że dużo lepiej brzmiałoby: "mam wspaniałą córkę, która zawsze przychodzi mi z pomocą, kiedy tego potrzebuję". I że jest spora różnica między tymi zdaniami, niech sobie ją przemyśli.
        • jola-kotka Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 21:09
          Dorosla jest jak bedzie chciala to wezmie i nic jej nie zrobisz a jak jeszcze sie z nia bedziesz przepychac jak opisalas to bardzo szybko wezmie. Cala tasprawa to tylko ta kasa i widmo dlugow ewentualnych?
    • joa66 Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 17:19
      Mały off top w kontekscie pożyczek - do przychodni nie da się dojechac komunikacją miejską czy mama już nie jest w stanie podróżowac autobusem lub tramwajem? Nie mam na myśli towarzyszenia jako takiego - w tramwaju też można towarzyszyć.
      • butch_cassidy Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 18:08
        Faktycznie jest ciężko, bo z przesiadkami.
        • joa66 Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 18:40
          OK. Po prostu zastanawiałam się czy problemy finansowe nie wynikają ze zbędnych wydatków i czy zachęcanie jej do taksówek nie spowoduje kolejnej fali rozbieżności między dochodem a wydatkami. Gdyby dotyczyło to osoby mało mobilnej z powodu choroby czy wieku to taki wydatek ma sens. Jeżeli służy tylko wygodzie na co dzień, a zainteresowany w miarę zdrowy , to chyba lepiej nie zachęcać
    • volta2 Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 18:11
      lepiej zamiast się wyżalać, napisz więcej o tym uporządkowaniu finansów, bo wątek był długi - jak sobie poradziłaś z matką i jak mama sobie dalej radzi (widać, że na kredyty chętkę masmile)
      co sie zmieniło na plus?
      • butch_cassidy Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 18:17
        To że jej wystarczą kasy i nie ma już telefonu w połowie miesiąca, że ma 10 zł. Dodatkowo odkłada zlecemiem stałym tuż po emeryturze. Byla konieczna konsolidacja - wyjście nieidealne, ale jest ok dzięki temu. No i trzymam rękę na pulsie, na ile to możliwe.

        • volta2 Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 18:32
          ale mocno jęczała na wprowadzanie zmian czy raczej sama była chętna bo widziała, że coś nie gra?
          • butch_cassidy Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 18:54
            Nie jęczała, bez problemu się zgodziła na moje propozycje. Bardziej mnie niepokoi, że jakby niczego jej to nie nauczyło, skoro znów jej kredyt po głowie chodzi.
            • jola-kotka Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 21:05
              Powiedziala ci ze dostala oferte a nie ze wezmie a z tym lekarzem nie kumam niby chcesz wszystko o mamie wiedziec, trzymac reke na pulsie ale pojechac z nia juz nie. Slabe to nie obraz sie ale jak o kase chodzilo to oj strach dlugow pchal cie pomagac teraz sprawa opanowana stednio cie reszta obchodzi . Moze to w tobie jest jednak tez cos co powinnac przemyslec.
              • jola-kotka Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 21:06
                * srednio
              • butch_cassidy Re: Sposób komunikacji - mama 18.07.18, 23:23
                No jak raz pojechałaby sama do lekarza, a potem przekazała, co mówił, to też chyba nie tragedia?

                Po prostu jestem zmęczona jej sposobem komunikacji. I zgadywaniem, o co tak naprawdę chodzi. Poza tym, nigdy się z nią nie dogadywałam.
                Gdyby spytała czy z nią pójdę, bo..., byłaby inna rozmowa, ale ona mi zakomunikowała, że mam ją zawieźć. Zawieźć może ktokolwiek, taksówkarz także, a jeśli chodzi o wejście do gabinetu z nią, to rozumiem, że niekoniecznie chciałaby, żeby ktoś inny jeszcze w tym uczestniczył.

                A dziś mnie zwyczajnie wkurzyła, albo nie tyle tylko dziś, co w połączeniu z tym tekstem, że jestem na każde wezwanie. Tym bardziej, że sprawa o nic, bo po prostu potrzebny jest czas, żeby się dowiedzieć, co z samochodem.
                Zresztą nawet pytałam męża, czy w razie czego mógłby wziąć urlop, a ja bym wtedy miała samochód i ją zawiozła. Tak że w sumie problem się rozwiązał, nawet gdyby był.

                Co do przemyślenia - to nie bardzo wiem co jeszcze mogłabym tu przemyśleć, bo zbytnie angażowanie się w tę relację jest niebezpieczne, i pisze to całkiem serio - jej się nie da zadowolić, zawsze będzie nieszczęśliwa i pokrzywdzona przez los. No chyba, że mnie jeszcze zaskoczy - w sumie bardzo bym się ucieszyła.
                Mam do niej stosunek ambiwalentny i to już jest osiągnięcie, bo kiedyś uczciwie pisząc, był raczej niechętny.
                • jola-kotka Re: Sposób komunikacji - mama 19.07.18, 00:04
                  Znam to bo mam z matka podobne relacje i ja tego co napisalam nie napisalam zlosliwie nie pomozesz za jakis czas ci wyciagnie ze jak o kase chodzilo to bylas a w innych sprawach to juz nie i j/w napisalam ,zobaczysz ze tak bedzie bo ten typ tak ma. No i niewiele bedziesz miala na swoja obrone bo ja wiem ze ty to zrobilas dla niej ale z boku moze to wygladac juz inaczej. I jeszcze jedno jesli matka potrafi narozrabiac to lepiej ja pilnowac nawet u lekarza taka prawda. Sposob komunikacji specyficzny fakt ale pytanie czy do konca ona to tak rozumie jak mowi, bo to " corka jest na kazde..." mozna odebrac ze tak super o mnie dba. Kwestia nastawienia do danej osoby.
                • aqua48 Re: Sposób komunikacji - mama 19.07.18, 11:30
                  butch_cassidy napisała:

                  > No jak raz pojechałaby sama do lekarza, a potem przekazała, co mówił, to też ch
                  > yba nie tragedia?

                  A może sobie z tym nie radzi? Nie ogrania całości tego co lekarz do niej mówi? Tak jak z tymi pożyczkami.

                  • butch_cassidy Re: Sposób komunikacji - mama 19.07.18, 11:34
                    Możliwe - dlatego, gdy już wydedukowałam, że to bardziej o moją obecność w gabinecie jej chodzi, niż sam dojazd, to postanowiłam tak się zorganizować, żeby pojechać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka