Dodaj do ulubionych

nastolatki

27.07.18, 18:32
Mam nadzieje, ze jacyś młodzi ludzie 15/16+ zaglądają czasem na to forum i poczytują co myślą ich rodzice.
I mam nadzieje, ze czasami 1 wpis o tym, ze
-normalny 18 latek umie polecieć gdzieś samolotem z przesiadka ( bo nic nie robi tylko siedzi- jak w domu, na kanapie...)
-ze lot 8 godzin jest tak samo normalny jak lot 1 godzinny - tylko duda bardziej boli
- walnięta jest matka, która każe zadzwonić jak doleci, żeby się nie denerwowała…
-Jak samolot spadnie to się e-matka dowie z www. Gazetapl. Albo z TVNu /Jak nie powiedzą, znaczy nie spadł.
- nie ma obowiązku ulegania histerycznemu postrzeganiu świata jaki prezentuje jego rodzicielka.

może spowodować choćby jedna pierwsza myśl:
a może ja nie muszę grac w histeryczna grę mamusi?
a może mogę to olać i zadzwonić jak będę chciał pogadać, a nie żeby mamusie uspokoić?
może mogę żyć normalnie?


Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: nastolatki 27.07.18, 18:54
      Ojp
    • kk345 Re: nastolatki 27.07.18, 18:55
      >a może mogę to olać i zadzwonić jak będę chciał pogadać, a nie żeby mamusie uspokoić?

      Akurat dawanie znać, ze się gdzieś dojechało/doleciało to dla mnie objaw dobrego wychowania i okazywania, ze szanuje sie uczucia rodziny. Ale ja stara jestem, moze w przypadku nastolatka to objaw uzależnienia i ulegania histerii matki.
      • turzyca Re: nastolatki 27.07.18, 19:10
        A mnie akurat nieprzytomnie wkurza oczekiwanie, że zamelduję się jak wylądowałam. Bo wtedy akurat jest od groma rzeczy, które trzeba ogarnąć - odprawa paszportowa, celna, odbiór bagażu, znalezienie transportu do miasta. Serio, o tym że samolot spadł każdy dowie się błyskawicznie, więc na pewno wylądowałam bezpiecznie. A w takiej chwili chciałabym się dostać do miejsca noclegu i ten dodatkowy obowiązek zawadza. Ostatnio jeszcze wwoziłam do Stanów świeże owoce, więc miałam dodatkową kołomyję i tylko brakowało mi panikowania, że będę mieć problemy.
        Jak dojadę do hotelu, to mogę się meldować. No, powiedzmy że ze środka transportu.
        • milka_milka Re: nastolatki 27.07.18, 19:22
          Naprawdę tak trudno wysłać SMS „doleciałam”? Zawsze wysyłam, nieważne skąd, przecież to minuta.
          • bigzaganiacz Re: nastolatki 27.07.18, 19:26
            Kazde lotnisko moze poza radomiem ma strone z ladujacymi samolotami, po drodze nie wysiadl wiec, nie wiem co ma wnosic sms "dolecialam"
          • frey.a86 Re: nastolatki 27.07.18, 19:28
            No dokładnie. Można sobie w ostateczności ustawić szablon o tej treści i wtedy to potrwa 5 sekund. I tak trzeba przecież przełączyć telefon z trybu samolotowego na zwykły, więc jaki problem.
          • turzyca Re: nastolatki 27.07.18, 20:02
            Konsekwencja wyslania SMSa "dolecialam" tuz po wyladowaniu, bedzie koniecznosc rozmowy w momencie wysiadania.
            • joa66 Re: nastolatki 27.07.18, 20:07
              Nie smile
            • milka_milka Re: nastolatki 27.07.18, 20:34
              Nie. SMS wystarcza, nie widzę potrzeby rozmowy.
              • turzyca Re: nastolatki 27.07.18, 20:50
                Ty nie, moja matka owszem. I mimo oblatania nie łapie, że w pewnych częściach lotniska nie da się gadać, jeśli nie podniosę, będzie wydzwaniać na wszelkie numery, moje, chłopa, reszty współpodróżujących. Po czym będzie siać panikę, że nas nie przepuszczą przez następny etap. Ja już i tak jestem dość zestresowana, nie potrzebuję dodatkowych stresorów.
                • dziennik-niecodziennik Re: nastolatki 28.07.18, 07:28
                  No to wyslij SMSa jak juz bedziesz po wszystkich bramkach, bagazach itd. Z taksowki do hotelu czy z samego hotelu. Jaki to problem? Przeciez nie musisz pisac natychmiast jak tylko wroci zasieg...
                • rosapulchra-0 Re: nastolatki 28.07.18, 11:09
                  turzyca napisała:

                  > Ty nie, moja matka owszem. I mimo oblatania nie łapie, że w pewnych częściach l
                  > otniska nie da się gadać, jeśli nie podniosę, będzie wydzwaniać na wszelkie num
                  > ery, moje, chłopa, reszty współpodróżujących. Po czym będzie siać panikę, że na
                  > s nie przepuszczą przez następny etap. Ja już i tak jestem dość zestresowana, n
                  > ie potrzebuję dodatkowych stresorów.
                  >

                  No dobrze. Ale nie przenoś zachowania swojej matki na innych, proszę.
                • old.maid Re: nastolatki 28.07.18, 11:32
                  Masz p****tą matkę, nie każdy postępuje w ten sposób. Próbowałaś jej wytłumaczyć że postępuje idiotycznie?
        • lady-z-gaga Re: nastolatki 27.07.18, 19:43
          Odprawa, odbior bagazu itp jest poźniej.
          "Wylądowałam"pisze się, kiedy pasażerowie jeszcze nie podnieśli się ze swoich miejsc.
          • anagat1 Re: nastolatki 27.07.18, 19:51
            Nigdy nie pisze ze wyladowalam..ze dojechalam. Nigdy tego nie robilam, rodzice tego nie oczekiwali i uwazam to za przewrazliwienie..Chyba , ze ktos na mnie czeka, a wiem, ze np. nie widzi samolotu czy pociagu..to ew. napisze.
        • minniemouse Re: nastolatki 28.07.18, 00:20
          turzyca napisała:
          Ostatnio jeszcze wwoziłam do Stanów świeże owoce

          serio???
          mnie juz w 84 roku kazali wywalac owoce na granicy,
          myslalam ze co najmnie od 9/11 wiadomo iz do Australii, USA i Canada nie wolno wwozic jedzenia a zwlaszcza swiezego.
          tudziez roslinnosci i zwierzat.
          z wyjatkiem posiadajacych odpwiednie zaswiadczenia.
          zapomnialas wyrzucic? smile

          Minnie
          • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 01:03
            Wolno firmowo zamknięte.
          • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 04:38
            Ja nie wiem, co robili pogranicznicy w 1984 roku i jaki związek mają truskawki z zamachami na WTC, zamachowcy je żarli, czy co.
            Ale umiem czytać po angielsku ze zrozumieniem, i z amerykańskich oficjalnych stron wiem, że niektóre rzeczy można wwieźć, szczególnie do użytku własnego. Trzeba tylko sprawdzać na bieżąco, bo listy przedmiotów dozwolonych się zmieniają, i koniecznie zadeklarować na granicy.
            • minniemouse Re: nastolatki 28.07.18, 05:52
              turzyca napisała:
              Ja nie wiem, co robili pogranicznicy w 1984 roku i jaki związek mają truskawki z zamachami na WTC, zamachowcy je żarli, czy co.

              ja ci tylko mowie ze zakaz wwozenia jedzenia w tym owocow nie jest wcale nowy. juz 84r wiadomo bylo ze jest taki zakaz a po zamachu na WTC przepisy dotyczace co mozna wwozic a co nie -we wszystkim - bardzo ale to bardzo sie zaostrzyly nie mowiac juz o przeptrzepywaniu podrozujacych.

              z amerykańskich oficjalnych stron wiem, że niektóre rzeczy można wwieźć, szczególnie do użytku własnego.

              powtorze - suszone owoce tak, ale nie swieze, nawet jak jestes na granicy w Peace Arch i wwozisz zakupy z ich sklepu z Blaine do Surrey, to tez ci nie pozwola mimo ze ich jablonie moga miec galezie po naszej stronie.
              tak ze normalnie nie, chyba ze masz permit z M of Agriculture.

              i jesli wolno mi zapytac - a te owoce to wtedy ci pozwolili wwiezc czy musialas wyrzucic?

              Minnie
              • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 08:48
                No nie do końca. 3 tygodnie temu wwiozłam 4 jabłka z Kanady do USA, samochodem, pani na granicy zapytała, jak najbardziej przyznaliśmy się do nich, machnęła ręką i puściła. smile
        • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 01:02
          Ale wiesz, ze do Stanów nie wolno wwozić świeżych owoców? To po co narażasz się świadomie na karę? I to nie wina Twojej matki, że zachowujesz się nierozsądnie.
          • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 04:28
            Wolno, wolno, jeśli się przestrzega pewnych zasad i zgłosi je przy wwozie. Wtedy zalicza się po prostu kolejne okienko, prześwietlają Ci bagaż i już. I trzeba się liczyć z możliwością, że jednak zabiorą i zutylizują, bo się w międzyczasie coś zmieniło. Ale ogólnie można sobie sprawdzić listę dozwolonych warzyw i owoców z danego kraju. epermits.aphis.usda.gov/manual/index.cfm?action=pubHome
            Za to niezgłoszenie to owszem od 1100 do 60 000. $ kary.
            • minniemouse Re: nastolatki 28.07.18, 05:57
              turzyca napisała:

              Information on obtaining a permit for the importation of fresh and frozen fruits and vegetables can be obtained by going to the following website: Fruit and Vegetable Import Permit.

              Turzyco, ale w tym linku ktory podalas to jest wlasnie informacja jak mozesz starac sie o pozwolenie na wwiezienie owocow i warzyw.

              Minnie
              • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 10:03
                Wpuścili mi 750 gramów truskawek z rozmrożonej mrożonki, w tym roku, bez zająknięcia. Gorzej, musiałam się upierać, żeby tę torbę też wsadzić na pas transmisyjny do ich maszyny, a torebki, w której miałam ogórki małosolne jako prowiant podróżny, którego mi się nie udało w całości zeżreć, w ogóle nie wzięli, mimo moich protestów.
                Mój brat mieszkający na stałe w Stanach, latający do zeszłego roku dużo i często przez Europę, umiał kupić w trakcie przesiadki w Warszawie i odwiedzin u babci kobiałkę polskich truskawek i wwieźć je jako prezent dla rodziców. Tak więc nie ja pierwsza na ten pomysł w rodzinie wpadłam. big_grin
              • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 10:03
                Wpuścili mi 750 gramów truskawek z rozmrożonej mrożonki, w tym roku, bez zająknięcia. Gorzej, musiałam się upierać, żeby tę torbę też wsadzić na pas transmisyjny do ich maszyny, a torebki, w której miałam ogórki małosolne jako prowiant podróżny, którego mi się nie udało w całości zeżreć, w ogóle nie wzięli, mimo moich protestów.
                Mój brat mieszkający na stałe w Stanach, latający do zeszłego roku dużo i często przez Europę, umiał kupić w trakcie przesiadki w Warszawie i odwiedzin u babci kobiałkę polskich truskawek i wwieźć je jako prezent dla rodziców. Tak więc nie ja pierwsza na ten pomysł w rodzinie wpadłam. big_grin
                • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 11:02
                  *brat cioteczny. Alias kuzyn. Bo trochę dziwnie wyszło.
                • minniemouse Re: nastolatki 29.07.18, 03:39
                  a to pierwsze slysze. mi zawsze kazali wywalac. co prawda nigdy mrożonych nie wiozlam.

                  Minnie
          • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 04:28
            Wolno, wolno, jeśli się przestrzega pewnych zasad i zgłosi je przy wwozie. Wtedy zalicza się po prostu kolejne okienko, prześwietlają Ci bagaż i już. I trzeba się liczyć z możliwością, że jednak zabiorą i zutylizują, bo się w międzyczasie coś zmieniło. Ale ogólnie można sobie sprawdzić listę dozwolonych warzyw i owoców z danego kraju. epermits.aphis.usda.gov/manual/index.cfm?action=pubHome
            Za to niezgłoszenie to owszem od 1100 do 60 000. $ kary.
            • schiraz Re: nastolatki 28.07.18, 18:48
              Turzyco napisz mi proszę (serio, niezłośliwie pytam) po co wwoziłaś do Stanów 750 g rozmrożonych truskawek? Naprawdę ciekawość mnie zżera, przecież tam są truskawki w sklepach a takie rozmrożone to żaby są a nie truskawki wink
              • turzyca Re: nastolatki 29.07.18, 03:14
                Bo albowiem ta sama matka posiała podczas wesela w rodzinie moje małe wkłady chłodnicze. A ja miałam lekarstwo, które wymagało chłodzenia i przyjęcia w trakcie podróży. Oraz drugą jeszcze nierozrobioną porcję do przygotowania na miejscu i wstawienia do lodówki. Oraz zaświadczenie od lekarki, wypisane również po angielsku i opieczętowane.
                No i w sobotę o 21.30 moja rodzicielka doszła do wniosku, że wkłady zostały u krewnych. Bo takich rzeczy nie można sprawdzić rano. Niedziela jak raz niehandlowa. Trzeba było kombinować. O truskawkach wiedziałam, że można polskie wwieźć, sprawdziłam.czy nadal, poszłam do biedry, kupiłam, zrobiłam przekładańca z torb termicznych i tych truskawek, według termometru dało radę. Na lotnisku mogli mi już je zabrać i zutylizować, ale jakoś w ogóle im to w głowie nie powstało.
                • milka_milka Re: nastolatki 29.07.18, 04:31
                  W niedzielę niehandlową poszłaś do Biedronki?
                  • turzyca Re: nastolatki 29.07.18, 04:47
                    Mogłam się wybrać na Wschodni, nie? Na Wschodnim jest czynna w niedziele. Ale zdążyłam w innej przed zamknięciem o 22.
                    • schiraz Re: nastolatki 29.07.18, 15:04
                      Pięknie ci dziękuję za wyjaśnienie smile W życiu bym na to nie wpadła smile A sens jak najbardziej jest. Po prostu nigdy podczas podróży do Stanów nie widziałam u nikogo truskawek. Zresztą ja mam takiego pecha, że odbierają mi na kontroli bezpieczeństwa nawet paczkę ciastek firmowo zapakowanych.
        • rosapulchra-0 Re: nastolatki 28.07.18, 11:07
          A kto powiedział, że masz się meldować podczas odprawa paszportowej, celnej, podczas odbioru bagażu i w taksówce?
        • 3-mamuska Re: nastolatki 28.07.18, 15:38
          A w takiej chwili chciałabym się dostać do miejsca noclegu i ten dodatkowy obowiązek zawadza.

          Taki obowiązek o rany😱 napisanie SMS zajmuje kilka sekund tak mało ważna jest rodzina ze ci czasu szkoda?

          Wystarczy wyjąc z lotniska posadzić dupę w transport do hotelu i napisać „doleciałam jestem w drodze na miejsce”
          • turzyca Re: nastolatki 29.07.18, 03:32
            >Wystarczy wyjąc z lotniska posadzić dupę w transport do hotelu i napisać „doleciałam jestem w drodze na miejsce”

            Zrobiłam ten błąd kilkanaście razy. Po czym jak prowadziłam dyskusję, czy nie powinnam wziąć taksówki, zamiast iść na piechotę, bo może się zgubię na dystansie 1,5 km, idąc w kierunku jedynej wieży w jakiejś zapadłej niemieckiej mieścinie, doszłam do wniosku, że czas nauczyć się na błędach i przestać odzywać się, zanim nie dotrę do hotelu. Bo ona się będzie denerwować tak długo, aż nie dotrę, niezależnie od ilości meldunków pośrednich. A meldunki pośrednie skutkują tym, że zamiast się skupiać, gdzie wsiąść, wysiąść czy jak kupić bilet, muszę ją uspokajać. I nigdy nie odbędę dość dobrej w jej mniemaniu podróży.
            • kk345 Re: nastolatki 30.07.18, 11:56
              No ale przecież doskonale wiesz, ze to nie kwestia informowania/nieinformowania bliskich w ogóle tylko zaburzonych relacji z tą konkretną matką. Twoja część tego wątku dziwi mnie więc niepomiernie, bo niezwykle cenię Twoje wpisy za wyważenie, niezbędny dystans i bezstronność.
        • kk345 Re: nastolatki 30.07.18, 11:39
          >A mnie akurat nieprzytomnie wkurza oczekiwanie, że zamelduję się jak wylądowałam. Bo wtedy akurat jest od groma rzeczy, które trzeba ogarnąć - odprawa paszportowa, celna, odbiór bagażu, znalezienie transportu do miasta.

          No ej, a gdzie napisałam, ze melduję się ze schodków samolotu? Po rozlokowaniu, ogarnięciu, z kanapy/tarasu/leżaka daję znać, ze jestem na miejscu.
      • umzak Re: nastolatki 28.07.18, 11:00
        Dokładnie tak, dawanie znać, że się dojechało, dotarło na miejsce , to normalne w rodzinie. Miałabym z niepokoju gdyby członek rodziny , nieważne pełnoletni czy nie , pojechał fobie gdzieś na 2 tygodnie i ani razu się nie odezwał. Kiedyś było to normalne bo nie było to telefonów, dzisiaj jest nienormalne , bo telefony są i informacja: " dotarłem, wszystko ok" zajmuje chwilę.
    • la_mujer75 Re: nastolatki 27.07.18, 19:10
      Dla mnie to normalne, że jak moi bliscy gdzieś podróżują, to się meldują po dotarciu na miejsce.
      I tak- ostatnio "przeżywałam" podróż brata z rodziną ze Stanów do Polski. Mieli problemy (bo jeden samolot późno wyleciał, a lot tranzytowy, więc zachodziła obawa, że nie zdążą na samolot).

      Chyba kogoś mocno pogięlo albo miał wyjątkowo despotycznych, nadopiekuńczych i wścibskich rodziców...i stąd teraz zaczepny wątek.
      • zlababa35 Re: nastolatki 28.07.18, 06:41
        To samo piszę... Ofiarom despotycznych rodziców ulewa się, bo faktycznie despota musi wszystko wiedzieć nie dlatego, że się troszczy o bliskich, tylko z nadmiernej potrzeby kontroli.
    • janja11 Re: nastolatki 27.07.18, 19:12
      nanokogirl napisała:


      > -Jak samolot spadnie to się e-matka dowie z www. Gazetapl. Albo z TVNu /Jak nie
      > powiedzą, znaczy nie spadł.

      O raczej z tego forum, by się ematka dowiedziała o katastrofie.
    • lady-z-gaga Re: nastolatki 27.07.18, 19:15
      >- walnięta jest matka, która każe zadzwonić jak doleci, żeby się nie denerwowała…

      Dla mnie walnięta jestes Ty tongue_out
      A obyczaj "zawiadamiam, jak dotrę na miejsce (zwłaszcza po samotnej podróży)" uprawiamy w mojej rodzinie i w wielu innych, znajomych rodzinach - robią tak dorośli ludzie, nie tylko nastoletnie dziubdziusie,
      I wcale nie oznacza to histerycznej gry, bo jesli ktoś nie zawiadamia od razu, to nie dzwonimy pod 112, nie panikujemy, bo bierzemy pod uwagę że: rozładował sie tel/coś przeszkodziło/ whatever. I wtedy dostaje się telefon (smsa) nieco później, ale wciąż z tym samym przekazem: wszystko ok.
      • bigzaganiacz Re: nastolatki 27.07.18, 19:29
        A jak samotnie jedziesz tramwajem to tez xawiadamiasz rodzine i znajomych?
        • lady-z-gaga Re: nastolatki 27.07.18, 19:47
          Ja nie, ale widuję (a raczej słyszę) regularnie wielu ludzi, ktorzy gadają do swoich smartfonów coś w stylu "jestem przy Towarowej, będę w domu za 12 i poł minuty". Skoro można tak, to co jest dziwnego w powiadomieniach z dłuższych podróży?
    • joa66 Re: nastolatki 27.07.18, 19:31
      Moim zdaniem każdy rodzic nastolatka ma pewną pulę "opiekunczości" do wykorzystania i sam wybiera czy zużyje ją na pytanie o ciepłe majtki czy oczekiwanie potwierdzenia dojazdu czy jeszcze na coś innego, czy na wszystko ale po troszeczku czyli w wyjątkowych sytuaccach w każdej kategorii. Rodzice to też ludzie, a dziecko musi się uczyć , że ludzie są różni i dopóki nie przekraczają granic , warto trochę wyluzować w ich ocenianiu.
    • zasiedziala Re: nastolatki 27.07.18, 19:52
      Ja każę się meldować matce, jak dojedzie do miejsca przeznaczenia. Chyba jestem histeryczną córką big_grin Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że moja mama miewa często bardziej szalone pomysły od niejednego nastolatka, a czasem po prostu nie ogarnia wink
      • aamarzena Re: nastolatki 27.07.18, 20:04
        Mnie się nie tylko rodzice odmeldowują, ale i tesciowie big_grin Ja zresztą też pisze, ze do jechałam czy wróciłam bezpiecznie do domu.
    • nanokogirl Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 20:01
      Rozumiem, ze sa tacy, ktorzy nie sa nadopiekunczy , tylko taki zwyczaj zeby “od razu sie meldowac”
      Ot, taki rodzinny koloryt
      I jak ktos sie denerwuje, to wychodzimy mu na przeciw wysylajac SMSa, ze sie dojechalo, zeby sie nie denerwowal.
      Jak komus to nie przeszkadza, jest w porzadku
      Natomiast ja NIEZWYKLE sie denerwuje i mi bardzo przeszkadza jak musze wlaczyc komorke po wyladowaniu.
      Podrozuje w spokoju, mam wylaczony telefon do czasu kiedy dojade do hotelu / miejsca przeznaczenia.
      Jak bede cos potrzebowala to sobie wlacze.
      Dlatego tez pomimo (swego czasu) nawolywan niektorych osob, moja komorka pozostawala glucha i niema.
      Jakos przezyly.
      Nie widze powodu, czemu moj dyskomfort i zdenerwowanie ma byc mniej wazny od dyskomfortu innych.
      Nie widze tez mozliwosci, zeby arbitralnie ustalic, ze moj dyskomfort jest obiektywnie mniejszy.
      Zeby bylo na prawde jasno, dotyczy to normalnych czynnosci – podroz samochodem, lot, itp itd.
      Nie dotyczy to ekstremalnych przygod ( ukonczenie triatlonu albo nie…)
      Wiem, ze wszyscy zainteresowani sie martwia , bo nie wiadomo jak bedzie, roznie bywa – to zaraz jak ukoncze to pisze.
      Rowniez, gdybym miala miec niezwykle trudny zabieg chirurgiczny , wrecz poprosilabym kogos z personelu o powiadomienie wskazanych osob, niezwlocznie, jak tylko bedzie wiadomo co i jak..
      • piataziuta Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 20:11
        jesteś po prostu egoistką i egocentryczką
        nie ma się co chwalić
        • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 20:20
          Nie,
          jestem zupelnie normalna. Egocentryczne sa oczekiwania osob ze bede sie im meldowac, zeby IM bylo lepiej na duszy... czasem poprawione fochem jak tego nie zrobie.
          • lady-z-gaga Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 20:31
            Mniej więcej rozumiem, o co chodzi - chodzi o presję, ale przecież presja jest tylko wtedy, kiedy ktoś na brak/spoźnienie wiadomości reaguje fochem czy histerią "nie dzwoniłas, a ja tak się denerwowałam/ciśnienie mi skoczyło/serce mi waliło" itp big_grin W mojej rodzinie tego nie ma, za wiadomości się dziękuje, a z powodu braku szybkiej wiadomości nikt nie robi wymówek. Wiadomo, że chodzi o komfort tych, co zostali w domu, a nie tych podróżujących smile jednak danie komus tego komfortu niewiele kosztuje, chyba, że odzczuwa się przy tym taki bunt, jaki jest Twoim udziałem. Jak widac, to kwestia podejścia smile
            • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 21:35
              Buntuje sie niezwykle, jezeli moja potrzeba samotnosci i spokoju ma byc ignorowana, lub stawiana nizej, bo ktos ma potrzebe uspokajania wlasnych nerwow.
              Szczegolnie, ze podrozuje bardzo duzo samolotem, samochodem, czasem chce popracowac w podrozy , czasem pomyslec, czasem odpoczas. To jest MOJ czas a nie “przynalezny rodzinie”.
              I na to jest krotkie , nienegocjowalne NIE.
              To ja jestem w podrozy , czesto zmeczona, i raczej – jak w ogole juz mowa o troszczeniu sie o innych – to oczekuje od tych, co siedza na dudzie w domu, zeby zatroszczyli sie po pierwsze o mnie i moj komfort podrozowania, a nie o swoje niepokoje.
              I czesto widze dookola ludzi, co to na nos padaja, torba z reki ciezka wylatuje, ale musi sie po pierwsze wyspowiadac przez telefon, ze “ jeszcze nie siusialam, ale lot Amsterdam-Warszawa zakonczyl sie pomyslnie, nie martw sie , zyje”
              I podobne informacje co tydzien po wyladowaniu, 4 razy musza byc odbebnione.
              Tym bardzije, ze lot Frankfurt-Chicago, to nie jest samotne wejscie na K2, gdzie spodziewamy sie nie wiadomo jakich tragedii.
              Jak sasiad spadl ze schodow i sobie zlamal 2 nogi i czolgal sie do telefonu to znaczy, ze mam dzwonic do matki za kazdym razem zejde ze schodow?
              Przeciez te samoloty zwykle jednak dolatuja, a samochody dojezdzaja.
              Troche realizmu w postrzeganiu swiata poprosze.
              • milka_milka Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:00
                Jesteś egoistyczna. Nie przyjdzie Ci do głowy, że to ktoś może potrzebować coś od Ciebie? Że nie Ty jesteś najważniejsza?
                • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:12
                  Nie, nie jestem egoistyczna
                  Umiem zaznaczac granice.
                  Jestem czlowiekiem a nie pogotowiem dostepnym 7/24.
                  Jak sie wali i pali to sie dzwoni na pogotowie, a jak nie pali sie i nie umiera, to mozna poczekac 24 godziny i tez bedzie dobrze.
                  • nangaparbat3 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:32
                    Nie umiesz wyznaczać granic. Gdybys umiala, nie byłoby calej tej tu rozkminy.
                    Nie dzwonisz, ale masz glebokie poczucie winy - dlatego tu piszesz, żebysmy Cię rozgrzeszyły. Nie mamy takiej mocy.
                    Moze warto się nauczyć mowić spokojnie: zadzwonię z hotelu, nic sie nie martw.
                    Może zrobić sobie szablon SMS: jestem na miejscu, całuję.
                    Zadzwonić: wszystko dobrze, ściskam, pa.
                    Zobaczyć w matce czlowieka, ktory ma swoje problemy, lęki, świry, zgodzic sie na tyle, ile jej pomoze , a dla Ciebie bedzie do przyjecia.
                    Na razie jesteś na etapie zbuntowanej szesnastolatki. OK, ale to tylko taki etap.
                    Ale ile energii zuzywasz na ten bunt!
                    • kk345 Re: Zeby byla jasnosc : 30.07.18, 12:00
                      Piękne, celne podsumowanie
                  • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 11:46
                    nanokogirl napisała:

                    > Nie, nie jestem egoistyczna
                    > Umiem zaznaczac granice.

                    Jesteś.
                    Nie umiesz.
              • claudel6 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 01:55
                >I czesto widze dookola ludzi, co to na nos padaja, torba z reki ciezka wylatuje, ale musi sie po pierwsze wyspowiadac przez telefon, ze “ jeszcze nie siusialam, ale lot Amsterdam-Warszawa zakonczyl sie pomyslnie, nie martw sie , zyje”

                ci ludzie wiedzą, co znaczy słowo "miłość".
                • umzak Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 11:06
                  Claude , dzięki za ten wpis. To chyba podsumowuje całą dyskusję.
              • milka_milka Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:36
                Ale wiesz, że nawet lot Warszawa-Wrocław może skończyć się źle?
                • turzyca Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 10:10
                  Realnie rzecz biorąc większe szanse są, że stanie mi się coś w Warszawie, w drodze na lotnisko, niż w trakcie lotu.
              • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 11:44
                I czesto widze dookola ludzi, co to na nos padaja, torba z reki ciezka wylatuje, ale musi sie po pierwsze wyspowiadac przez telefon, ze “ jeszcze nie siusialam, ale lot Amsterdam-Warszawa zakonczyl sie pomyslnie, nie martw sie , zyje”
                I podobne informacje co tydzien po wyladowaniu, 4 razy musza byc odbebnione.


                A co cię obchodzą inni ludzie i ich odmeldowywanie się?
                Sama jesteś egoistka lever master i egocentryczka lever master, a tu nagle o innych się martwisz. Wizerunek sobie psujesz.
          • claudel6 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 01:54
            jesteś koszmarnym człowiekiem. serio. egocentryzm to jest jakieś lajtowe słowo - Ty nie masz żadnej wyobraźni emocjonalnej. nawet nie chce mi się tlumaczyć, co jest w tym wszystkim nie tak, bo z Twoich wpisów wynika, że nic nie zrozumiesz.
          • 3-mamuska Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 15:46
            nanokogirl napisała:

            > Nie,
            > jestem zupelnie normalna. Egocentryczne sa oczekiwania osob ze bede sie im meld
            > owac, zeby IM bylo lepiej na duszy... czasem poprawione fochem jak tego nie zro
            > bie.

            Jesteś nienormalna :może kiedyś będą mówić o tobie w tv, „sąsiedzi wezwali straż bo śmierdziało a w domu pani o 3 tygodni martwa podgryziona przez koty”

            Myślenie ze :meldowanie się kontrola czy tłumaczenie to idiotyzm jak się z kimś mieszka żyje i kocha.
            Jak ja nie cierpię takich ludzi i skutecznie usuwam ich z życia egoistyczne dupki.
      • cauliflowerpl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 20:18
        Moja mama zazwyczaj o moich podrozach dowiaduje sie po fakcie, jak jej zdjecia wysylam wink
        Ale ma meza i syna pilotow. Kiedys mi powiedziala, ze jakby sie miala za kazdym razem jak leca zastanawiac i denerwowac to by zwariowala.
        Uwielbiam to jej podejscie. Tak sie teraz zastanawiam i chyba nigdy nie slyszalam "daj znac jak dojedziesz/dolecisz"
      • zasiedziala Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 20:31
        nanokogirl napisała:

        > Natomiast ja NIEZWYKLE sie denerwuje i mi bardzo przeszkadza jak musze wlaczyc
        > komorke po wyladowaniu.

        No to trochę co innego. Myślę, że obecnie dla przeciętnego człowieka wyłączenie trybu samolotowego to zwykły odruch, który nie powoduje żadnego dyskomfortu. U mnie większy dyskomfort powoduje myśl, że ktoś siedzi i się zastanawia czy już jestem w domu niż włączenie komórki, więc mam win-win. Na Twoim miejscu pogadałabym z rodziną, że dla Ciebie to taki dyskomfort i żeby dali żyć.
        • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 21:15
          Owszem poinformowalam, ze tego nie lubie i robic nie bede.
          Kwestia "dali zyc" jest drugorzedna. Ja ich nie prosilam o zrozumienie i zaakceptowanie. Ja poinformowalam, ze zwykle nie dzwonie i nie widze dosc waznego powodu, zeby zaczac.

          • zasiedziala Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 21:40
            No to ja już nic nie rozumiem, w czym problem w takim razie?
            • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 22:01
              no, ja problemu nie mam - bo od dosc bardzo dawna jestem dorosla
              problem maja ci co
              a/ sa dorosli i wymagaja od innych (w tym zaleznych od nich emocjonalnie mlodych osob ) opowiadania sie kiedy samolot dolecial
              b/ ci mlodzi ludzie, ktorzy zyja w przeswiadczeniu , ze od nich spokoj duszy matki zalezy i musi sie opowiadac kazdorazowo z trasy Skarżysko-Kamienna - Kielce
              I ich mi straznie jest zal. I do nich pisze.
              Jak ktos uwielbia z kazdym g… dzwonic do mamusi, niech dzwoni.
              Ale jezeli jest tu, wsrod czytajacych choc jedna osoba, ktora czuje sie przymuszana, bo nie chce tego robic, ale “mamusia sie przeciez martwi”, to niech wie, ze nie musi.
              Moze, ale nie musi.
              I do niej to wszystko pisze.
              • lady-z-gaga Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:12
                Wszyscy Ci tu piszą, że nie o mamusię chodzi - żony dzwonią (czy tez piszą) do mężów, dzieci do rodziców i na odwrot. A we wczesniejszym wątku, w ktorym się obruszyłaś na taka ewentualność, mowa była o nastolatku, ktory miał dzwonic do domu. To nie jest nic nadzwyczajnego, chociaż tak probujesz to przedstawić. Więc mogłabyś doprawdy odłożyć swoje prawdziwe lub wydumane traumy, bo wyraźnie masz z kimś - chyba z matką - o wiele większy problem, niż telefony z podróży.
                A co do dorosłości, to prawdziwie dorosła będziesz wtedy, kiedy przestaniesz wymagać, żeby Twoj komfort był zawsze na pierwszym miejscu.
                • milka_milka Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:15
                  O, bardzo dobrze napisane.
                • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:18
                  Nie, ja tylko wymagam, zeby moj komfort nie byl na ostatnim.
                  Natomiast zalosne jest wymaganie od nastolatka w podrozy, zeby dzwonil do domu bo “mamusia sie niepokoi”. I mamusia siedzi na forum przezywajac lot do pekinu jakby k.. Pekin byl na Marsie conajmiej.
                  Kontrolujacy moze byc rozniez maz czy siostra. To wszystko jedno.
                  Poza tym dlaczego w imie czyjegos komfortu to ja mam cos robic ( np zadzwonic jak dojade?)
                  czemu ten ktos nie umie sam zadbac o swoj komfort?
                  czemu moimi rekami?

                  czekam na watki samarytan :
                  W imie komforu mojego syna nie bede mu trula dudy jak przyjedzie na miejsce , nawet jak jest to kosztem mojego dobrego samopoczucia.
                  Prawda jakie to by bylo szlachetne?


                  • milka_milka Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:30
                    Ale nikt mi nic nie truje! Wysyłam SMS , że wszystko ok i mam spokój. Nikt nie dzwoni inic nie chce.
                    • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:37
                      a ja bym chciala, zeby syn arweny nie musial tego smsa wysylac ani dzwonic jakby nie chcial i zeby tez mial spokoj.
                      Ani nikt inny.
                      i jeszcze bym chciala gwiazdke z nieba i zeby nie bylo glodu na swiecie...
                      podbnie realistycze.

                      co nie znaczy, ze sobie czasem nie po marudze na forum...
                      • milka_milka Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:55
                        A czemu miałby nie chciać? To, że Ty masz jakiś problem, to nie znaczy, że inni też mają.
                      • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 11:57
                        O rany. Tak ci żal syna arweny? Masz coś z głową, bo pisanie, że chciałabyś, żeby on tego smsa do matki nie wysłał, to.. cokolwiek dziwne jest. Znasz syna arweny?
                  • lady-z-gaga Re: Zeby byla jasnosc : 27.07.18, 23:39
                    >Natomiast zalosne jest wymaganie od nastolatka w podrozy, zeby dzwonil do domu bo “mamusia sie niepokoi”.

                    Niewielki limit czasu na przesiadkę na ogromnym lotnisku to jest wyzwanie i stres nawet dla całkiem dorosłych i wytrawnych podróżnikow. Nie manipuluj więc z łaski swojej, że tylko o nieuzasadniony niepokój mamusi chodziło.
                    Nie wiem, dokąd Ty latasz, ale tak: Pekin to bardzo daleka podróż, bo na Marsa póki co nie ma lotów.
                    • nanokogirl Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 00:33
                      "Niewielki limit czasu na przesiadkę na ogromnym lotnisku to jest wyzwanie i stres"

                      a telefon przy uchu do matki to lekarstwo na ten stres
                      • sumire Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 09:05
                        Ja chrzanię...
                        Mam 38 lat. Jestem w podróży przez 6-8 miesięcy w roku, taka praca. Choćbyś zaklinała rzeczywistość jak chcesz - to zawsze jest stres. Jak sobie ktoś z tym stresem radzi, to jego sprawa, a nie twoja, więc nie gorsz się telefonami. Wiem po sobie, a dzieckiem nie jestem, że znajomy głos w słuchawce, gdy jesteś daleko ode domu, może zdziałać cuda. I tak, nadal wysyłam mamie SMS, że jestem na miejscu - wiem, że może sama sprawdzić, ale taki mam zwyczaj. Nie melduję się bliskim z każdego przystanku, ale to raczej normalne i zdrowe, że od czasu do czasu daje się znać.
                        Kwestii wyłączania komórki do czasu dotarcia do hotelu nie skomentuję nawet - mam w niej nawigację, adresy, numery rezerwacji, wszystko. Może z prywatnym szoferem czekającym na lotnisku tak można. Dla większości podróżujących w XXI wieku komórka jest ważniejsza niż walizka, to ich łącznik z domem, a jednocześnie przewodnik, tłumacz, mapa, kalendarz i kanał newsowy, więc kompletnie nie kumam lansu na "wyłączam telefon".
                        • snakelilith Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 12:03
                          sumire napisała:

                          > Kwestii wyłączania komórki do czasu dotarcia do hotelu nie skomentuję nawet -
                          > mam w niej nawigację, adresy, numery rezerwacji, wszystko. Może z prywatnym szo
                          > ferem czekającym na lotnisku tak można. Dla większości podróżujących w XXI wiek
                          > u komórka jest ważniejsza niż walizka, to ich łącznik z domem, a jednocześnie p
                          > rzewodnik, tłumacz, mapa, kalendarz i kanał newsowy, więc kompletnie nie kumam
                          > lansu na "wyłączam telefon".

                          Dla tych, którzy praktycznie żyją w drodze i nie wiedzą, gdzie będą spać następnej nocy, to może się sprawdza, ale ja jako osoba podróżująca głównie w celach osobistych oraz pochodząca jeszcze z czasów analogowych i jednocześnie potrafiąca korzystać z udogodnień ery online, nie przyznam ci do końca racji. Otóż wiele razy przekonałam się, że konwencjonlna orientacja w terenie, czyli korzystanie z planów, oznakowań, informacji na dworcach, lotniskach, w komunikacji miejskiej itp jest szybsza, bo bardziej intuitywna, wynikająca z sytuacji i przy tym zwykle efektywna. Podstawowe informacje, takie jak adres docelowy, awaryjny numer telefonu itd zapisuję sobie też zawsze na karteczce, bo właśnie nawet nie chcę sprawdzać, co by się stało, gdyby komórkę mi w czasie podróży wcięło i zostałabym łysa, digitalny idiota, wysadzony na pustyni, bez umiejętności radzenia sobie w realnym świecie. I też należę do osób, którzy komórkę w podróży wyłączają i jakoś się ani nie gubią, ani nie tracą czasu. Przy tym rejestrują, że wagony pierwszej klasy dziś są odwrotnie, więc nie staje się na peronie jako podaje internetowy plan w strefie A, a w strefie D. I do dziś śmiejemy się z sytuacji, kiedy internetowa nawigacja poprowadziła nas podczas wakacji w Danii prosto do rzeki, bo nie przewidziała, że wczasie intensywnych opadów ta droga zamienia się rów melioracyjny. I możesz to uważać za lans, ja jestem pewna, że przyjdzie czas, gdy ludzie będą robili kursy egzotycznego życia offline, bo to niezwykle praktyczna umiejętność, która z naszą, przejściową generacją się kiedyś straci.
                          • sumire Re: Zeby byla jasnosc : 29.07.18, 09:25
                            Offline też potrafię, nie martw się.
                        • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 15:13
                          To musi być troll. No po prostu nie wierzę, że takie osoby się zdarzają. Albo nigdy nie podróżowała do innych krajów, nie latała samolotem, a komórkę ma przed domem i używa jej do zupełnie innych celów niż używa się smartfona.
                      • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 15:11
                        nanokogirl napisała:

                        > "Niewielki limit czasu na przesiadkę na ogromnym lotnisku to jest wyzwanie i st
                        > res"
                        >
                        > a telefon przy uchu do matki to lekarstwo na ten stres

                        A żebyś wiedziała, że czasem właśnie rozmowa z kimś bliskim podczas takiej stresującej przesiadki to ogromna pomoc.
                      • arwena_11 Re: Zeby byla jasnosc : 30.07.18, 08:29
                        Wyobraź sobie, że puścił nie sms - ale zadzwonił. Najpierw że doleciał i idzie szukać przesiadki - a potem, jeszcze przed odlotem drugiego samolotu, żeby opowiedzieć wrażenia z lotniska. Zrobił to z WŁASNEJ woli.
                        A potem jeszcze zadzwonił, że jest u celu. I codziennie dzwoni podzielić się wrażeniami. Muszą być wielkie, bo zazwyczaj daje znać, że dojechał i jest ok.
                  • minniemouse Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 00:36
                    nanokogirl napisała:
                    Nie, ja tylko wymagam, zeby moj komfort nie byl na ostatnim.
                    Natomiast zalosne jest wymaganie od nastolatka w podrozy, zeby dzwonil do domu bo “mamusia sie niepokoi”. I mamusia siedzi na forum przezywajac lot do pekinu jakby k.. Pekin byl na Marsie conajmiej.


                    rodzice czy chca czy nie chca zawsze beda sie niepokoic o swoje dzieci bo to jest silniejsze od nich. to sie nazywa rodzicielska milosc.
                    i jesli dla ich szczescia i blogiego spokoju wystarczy 6 razy stuknac w klawiaturę "jestem" - to co szkodzi tak zrobic?
                    rzeczywscie az tak niekomfortowo wykreca ci palce przy przekazywaniu tej krotkiej informacji? tak im zalujesz tego spokoju? bo to co ty masz w doopie czyli świadomość ze toba jest w porzadku - dla nich znaczy wszystko.
                    jestes po prostu malo rozgarnieta i wpatrzona we wlasny pepek. i tyle.

                    Minnie
                  • claudel6 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 02:00
                    Ty jesteś nienormalna. to nie chodzi o żadną kontrolę tylko troskę. projektujesz własne popieprzone problemy na cały świat.
                    • nangaparbat3 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:44
                      A ja się nawet zgadzam, ze chodzi o kontrolę, że często ten nadmiar kontroli jest rownoznaczny z brakim wiary w mozliwości dziecka (kiedys sama do tego doszlam, chciałam odwolać słuzbowy wyjazd żeby nie zostawiać samej 16letniej córki - byla w kipskim stanie - nagle do mnie dotarło: jak zostane, daję jej do zrozumienia, że w nią nie wierzę).
                      Tyle tylko, ze posiadanie bliskich oznacza także ustepowanie - w jakimś do przyjecia dla nas zakresie - w sprawach dla nas samych niezrozumiałych, a dla nich ważnych. W rozważanej sytuacji to dla mnie sms: jestem na miejscu, caluje.
                  • nangaparbat3 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:39
                    Tak to wyglada, jakby chodziło o Twego pasierba i jego matkę.
              • claudel6 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 01:58
                ale nikt nie ma z tym problemu tylko Ty. przyjrzyj się może jednak głębiej sobie?
                • turzyca Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 05:12
                  Ja też mam problem. I dokładnie wiem dlaczego. Bo jak mam mało czasu na przesiadkę czy jest ona jakoś skomplikowana, to chcę się skupić na znakach i mieć możliwość zadawania pytań ludziom. Uspokajanie telefoniczne panikującej matki mi to skutecznie odbiera. Perspektywa, że będę ją musiała uspokajać, też dobrze nie wpływa na skupienie, bo zamiast być tu i teraz i uważać, co się dzieje, jestem myślami w tej rozmowie, którą będę musiała przeprowadzić.
                  Moja teściowa uważa, że wychowała syna tak, że on sobie poradzi. Ja mam znacznie większe doświadczenie podróżnicze niż mój chłop, znam więcej języków, mam tę samą łatwość kontaktów, a moja mama uważa, że sobie nie poradzę. Ja mam problem z podróżami czy ona?
                  • minniemouse Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 05:27
                    ale tu chodzi tylko o szybka informacje "dotarlismy, w porzadku" ktora mozna wyslac zaraz po wyladowaniu np czekajac na bagaz przy karuzeli. nie wmawiaj mi prosze ze to niemozliwe - 10 sekund do wykonania takiej czynnosci to gora. no wez.

                    Minnie
                    • minniemouse Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 05:31
                      PS
                      dodam jeszcze ze absolutnie nie chodzi o jakies podejrzenia niezaradnosci zyciowej czy cos - zwyczajnie ze nie bylo klopotow, wypadkow, nieszczesc po drodze ...., itd itp. ze samolot wyladowal szczesliwie.
                      ze dziecie dolecialo cale i zdrowe.
                      naprawde tak trudno to pojac?
                    • turzyca Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 10:56
                      >ktora mozna wyslac zaraz po wyladowaniu np czekajac na bagaz przy karuzeli. nie wmawiaj mi prosze ze to niemozliwe - 10 sekund do wykonania takiej czynnosci to gora. no wez.

                      Konsekwencją takiego SMSa będzie konieczność odbierania bagażu z telefonem przy uchu - bardzo wygodne i w ogóle nie kontuzjogenne - i konieczność uspokajania, że owszem wiem, którą linią mam jechać i gdzie przesiąść, i że nie, nie wolę taksówką albo że owszem, wiem, że są mafie taksówkarskie i że sprawdziłam, jak w tym mieście ich uniknąć, i tak, mam adres hotelu zanotowany, i tak, tam jest recepcja 24h, na pewno wpuszczą mnie o 23, a w ogóle to przecież przy rezerwacji zaznaczyłam godzinę przyjazdu.
                      • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 15:23
                        I znowu - nie projektuj na wszystkich zachowania twojej rodzicielki.
                      • arwena_11 Re: Zeby byla jasnosc : 29.07.18, 14:32
                        jakiego bagażu na lotach przesiadkowych? Bagaż sam sobie się przesiadł do innego samolotu.
                  • nangaparbat3 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:51
                    Oczywiscie że ona ma problem.
                    Dzwonienie podczas przesiadki to rzeczywiscie koszmarne przegiecie, a - wybacz, że Cię pytam, ale z własna matką najtrudniej: wyjaśnilaś jej to tak jak nam tutaj?
                    • turzyca Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 10:46
                      >wyjaśnilaś jej to tak jak nam tutaj?

                      Ba! Tylko to ciężka orka na ugorze.
                      Nie ogarnia, że piętnaste w ciągu godziny pytanie, czy ja na pewno mam bilet, dokumenty, portfel i komórkę, to jest działanie kontraproduktywne, sianie paniki. Że jeśli sprawdziłam, wsiadając do samochodu, jadącego na dworzec/lotnisko, że mam potrzebne rzeczy, to sprawdzanie trzy razy, zanim wysiądę, może tylko sprawić, że coś mi wypadnie i wysiądę z samochodu bez kompletu. I że pytanie "ale jak Ty sobie poradzisz?" tylko podkopuje wiarę we własne siły.
                      I chciałabym, żeby było normalnie, żebym mogła zadzwonić w trakcie podróży, szczególnie gdy coś się krzaczy, i usłyszeć to, co słyszę od chłopa "jasne, że dasz radę, dałaś tam i siam i ówdzie, teraz to w ogóle jest drobiazg w porównaniu z wtedy" lub "nie przejmuj się, sprawdzę Ci i zaraz napiszę wszystkie informacje, które Ci się mogą przydać". Ten jej strach przed podróżami bardzo utrudnia mi życie. Bo po pierwsze mi go zaszczepiła i dużo pracy mnie kosztowało jego przezwyciężenie. Po drugie bo zrezygnowałam z iluś okazji do rozwoju zawodowego, bo wiązało się to z podróżą. Po trzecie bo nadal mam trudności z zarezerwowaniem np biletu czy noclegu. I w efekcie tracę kasę, bo mam problem z łapaniem promocji.


                      I dlatego wspieram Nanoko w jej apelu, żeby zastanowić się, czy nasza troska o bliskich jest zdrowa, czy zaczyna przekraczać jakieś tam granice. Czy nie podcinamy dzieciom skrzydeł. Trochę samorefleksji po prostu.
                      • nangaparbat3 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 11:10
                        Jak Ty to piszesz, to rozumiem, zgadzam się i jestem calym sercem za.
                        Niestety Nanoko pisze inaczej, powoduje, że mimo iż mnie samą wkurza jeszcze moja mama pytaniem, czy wzielam paszport, całym sercem staje po stronie mamy.

                        A wracjąc do Twojej Mamy - piszesz, że poza tym jest w porzadku, i trudno wątpić, znając Ciebie. Wiec może "odziedziczyła" po kimś lęk zwiazany z prawdziwą traumą, pokolenia temu? Podobno tak moze być
                      • milka_milka Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 12:35
                        Ale ona popada w skrajności.
                      • lady-z-gaga Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 13:48
                        A wystarczyło czytać że że zrozumieniem: tematem dyskusji jest zwyķły, głupi SMS składający się z dwoch- trzech słów.
                  • pade Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 11:44
                    Turzyca, ale Ty używasz słów panikująca i uspokajanie. To jest jednak różnica. Widzisz ją w ogóle?
                    Twoja mama może uważać, że sobie nie poradzisz, a może też bliskość zastępować "troską", czyli zamartwianiem się.
                    • turzyca Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 12:56
                      >To jest jednak różnica. Widzisz ją w ogóle?

                      A myślisz, że moja mama ją widzi?
                      Każda tu pisze, że to normalne, że oczekuje się odmeldowania po przyjeździe. I ja się ogólnie z Wami zgadzam, piszę do chłopa, do teściowej, lubię dostać SMSa, że wszystko ok. Ale obserwuję też, jak troska i martwienie się może się wyrodzić, zdegenerować, stać się ciężarem. I niezależnie od stylu Nanoko dobrze jest zastanowić się nad tą kwestią i zapytać samej siebie, czy moja troska jest zdrowa, czy może zaczynam przyduszać dziecko, nie daję mu się rozwinąć.

                      >Twoja mama może uważać, że sobie nie poradzisz,

                      Jak się spytasz mojej mamy wprost, to racjonalnie Ci odpowie, że sobie poradzę, bo przecież jestem doświadczona, rozważna itd Ale ona się martwi, jak każda matka, to przecież normalne że matki martwią się o dzieci.
                      Tylko jej martwienie się o mnie odbywa się moim kosztem i w sumie utrudnia samodzielne radzenie. Samoobroną jest odcinanie jej od wiadomości.
                      • pade Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 13:18
                        Ja Cię bardzo dobrze rozumiem. Chodziło mi o to, że w wątku nie ma mowy o panikujących matkach, tylko o normalnym zawiadamianiu, za którym nie idą niczyje schizysmile
                        • turzyca Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 13:32
                          >Chodziło mi o to, że w wątku nie ma mowy o panikujących matkach

                          Ja w poście startowym czytam o histeryzujących matkach, to w moim odczuciu więcej niż panikująca.
                          • pade Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 13:46
                            Dla autorki histeryczką jest ta matka, która czeka na info od dziecka. Bez wydzwaniania, lamentów i rwania włosów z głowy. Ja bym się kłóciła z taką definicją histerii.
                  • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 15:21
                    Turzyca, ale wiesz, że nie wszystkie matki to panikary? Pamiętam, gdy moja najmłodsza po raz pierwszy leciała sama (nastolatką była) i na lotnisku się zgubiła. Zadzwoniła do mnie i na spokojnie obie doszłyśmy do tego, gdzie ma iść, kogo po drodze spytać, czy idzie w dobrym kierunku i ile ma jeszcze czasu. Cały czas rozmawiałyśmy przez telefon. I jak już doszła do celu, to mogłam się spokojnie rozłączyć i poczekać na jej telefon już z lotniska, na które leciała. Aaa! Zapomniałam - gdy córka wsiadła do samolotu to do mnie zadzwoniła i o tym mnie poinformowała.
                    • turzyca Re: Zeby byla jasnosc : 29.07.18, 02:56
                      >Turzyca, ale wiesz, że nie wszystkie matki to panikary?

                      Owszem, mam taką, inni nazywają ją moją teściową. Tylko dzwonienie do niej to nie obowiązek ale przyjemność. Ona się zresztą nie domaga meldunków, a za danie znać dziękuje.


                      >Zadzwoniła do mnie i na spokojnie

                      Ale nie wszyscy tak mają. Nie projektujcie swoich układów na innych.
                      • kk345 Re: Zeby byla jasnosc : 30.07.18, 12:24
                        >Nie projektujcie swoich układów na innych.
                        I wzajemnie, moja drogi, i wzajemnie
              • nangaparbat3 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:37
                neofitka z Ciebie big_grin
              • rosapulchra-0 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 11:52
                Dawno dorosła, za to niezwykle niedojrzała.

                P.S. Masz dzieci, nanokogirl?
          • nangaparbat3 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:36


            Ja ich nie prosilam o zrozumienie i zaakce
            > ptowanie. Ja poinformowalam, ze zwykle nie dzwonie i nie widze dosc waznego pow
            > odu, zeby zaczac.

            No to o co Ci chodzi? Że sie obrazili, bo uslyszeli, że ich prośby/martwienie się/denerwowanie są dla ciebie nieważne?
            Każdy by sie zezlościl.
            Ale ty nie chcesz przyjąc naturalnych skutków wlasnego postepowania.
            Obrażam kogoś, to nie czekam, że bedzie dla mnie mily. Po prostu.
          • milka_milka Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 08:52
            A jak na to reaguje Twój mąż? Ma w nosie, czy wszystko z Tobą ok., czy przywykł do Twojego lekceważenia go? Czy Tobie też jest obojętne, jak i czy on dotrze do celu podróży?
      • zlababa35 Re: Zeby byla jasnosc : 28.07.18, 06:43
        Nanoko, serio, masz jakiś problem z relacjami.
    • nanokogirl komorka 27.07.18, 20:17
      Odnosze wrazenie, ze posiadanie komorki obecnie jest tozsame z koniecznoscia jej uzywania i koniecznoscia kontaktu.
      Dla mnie komorka jest jedynie wygodna MOZLIWOSCIA kontaktu ( kiedy ja i inni JEDNOCZESNIE mamy na to ochote) oraz kiedy sluzbowo musze ( bo mi za to placa)
      Poza tym nic nie musze i moge ta komorke nie odbierac wylaczyc, zgubic , cokolwiek.
      Biada osobom, ktore w jakikolwwiek sposob skomentowalyby np nieoddzwanianie przeze mnie 1 dzien, kiedy podrozuje.
      Jak bede miec czas to oddzwonie, a w dokumentach mam numery osob i maile, ktore nalezy w razie nieszczesia powiadomic.
      Nie widze w tym nic nagannego.
      Jak ktos ma potrzebe meldowac mi sie , ze dojechal, wypil kawe, znowu lecial, zezar parowke, wypil druga kawe, dzielnie slucham.
      Natomiast nie mam zamiaru tej potrzeby wiedzy co zezarlam i kiedy i czy w ogole, zaspokajac u innych .
      I to tez jest OK ( to pisze glownie do, co daj boze, czytajacych nastolatkow) – tak mozecie nie miec tej potrzeby. To naprawde tez jest OK!
      • cauliflowerpl Re: komorka 27.07.18, 20:25
        Uzywasz whatsappa i wylaczylas potwierdzenie przeczytania wiadomosci? Jak tak to witam w klubie.

        Ja nie znosze telefonu jako telefonu. Jako dostep do stron internetowych jest ekstra ale juz przychodzace maile mnie denerwuja, o telefonach nie wspomne. Chyba przez prace mi sie tak zrobilo. W weekendy bywa, ze nie wlaczam dzwieku.
        Moj facet w ogole nie ma komorki. Dobralismy sie.
        • nanokogirl Re: komorka 27.07.18, 21:17
          a w whatsappie takie cos jest?
          • 3-mamuska Re: komorka 28.07.18, 16:09
            nanokogirl napisała:

            > a w whatsappie takie cos jest?



            Dla mnie taka funkcja jest mega wygodna.
            Napiszę do kogoś ,widzę ze doszło i ktoś odczytał ,nie ma odpowiedzi to sygnał ze mnie olał. I tyle.
            Nie muszę dzwonić wysyłać nic nowego ,bo może wykasował aplikacje albo nie ma zasięgu internetu.

            Albo jak np. Napisze do koleżanki z pracy i widzę ze odczytała to ok wie. Jak nie wysyłam do kogoś innego bo znaczy ze ona nie odczytała i nie wie. Sprawy służbowe.
            Zwyczajnie tylko wiedza dotarła wiadomość czy nie, i czy drążyć temat.
        • mid.week Re: komorka 27.07.18, 22:14
          Jak to się robi?
          W messengerze też można? 😊
          • cauliflowerpl Re: komorka 28.07.18, 15:29
            pl.ccm.net/faq/4027-jak-wylaczyc-potwierdzenie-przeczytania-wiadomosci-w-aplikacji-whatsapp-messenger
            Voilá. Jedyny minus, że Ty też nie będziesz wiedziała, czy ktoś odczytał Twoją wiadomość.
            W messengerze to nie wiem, chyba nie...
            • nanokogirl Re: komorka 28.07.18, 17:51
              Jedyny minus, że Ty też nie będziesz wiedziała, czy ktoś odczytał Twoją wiadomość.

              indyg nie przyszło mi do głowy, żeby potrzebować mieć taka wiedzę... sad
            • mid.week Re: komorka 29.07.18, 14:40
              jak przeczyta to poznam po tym że coś odpowie wink
    • mamusia1999 Re: nastolatki 27.07.18, 23:30
      Potrafie stanąć na obydwóch biegunach ;P
      Jako nastolatka a nawet studentka musiałam stawać na głowie (PRL) żeby zawiadomić o spóźnieniu i sama dbać o kasę na taksówkę, ale umówiona godzina mogła być w środku nocy. Mohe dzieci zawsze chcialy wiedzieć kiedy wrócę (nawet jeśli zostawały z ojcem lub baby sitter) i automatycznie w
      stosują tą zasadę w drugą stronę.
      Melduję sie w zasadzie albo czekając na bagaż, albo z hotelu. I MAM TO Z GŁOWY.
    • greenbutterfly Re: nastolatki 27.07.18, 23:41
      Chyba jednak lepiej, zeby ci mlodzi ludzie 15/16+ tutaj nie zagladali wink
      • zasiedziala Re: nastolatki 27.07.18, 23:44
        Eee tam, emama jest konserwatywna, nic szokującego by się tu nie dowiedzieli, co najwyżej zanudzili na śmierć wink
    • nangaparbat3 Re: nastolatki 28.07.18, 00:03
      Oczywiście możesz olać każdą prośbę każdej osoby. Ale weź to na klatę, a nie szukaj poparcia na forum, bo to śmieszne.
    • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 00:32
      Jeżeli ktoś nie rozumie różnicy w komunikatach :
      1.
      Synku, życzę Ci milej podróży. Jakbyś potrzebował czegoś to dzwon. Jak dojedziesz, to kiedy będziesz miał czas to zadzwoń , bo bardzo jestem ciekawa jak tam będzie wyglądało.
      2.
      Koniecznie zadzwoń zaraz jak dolecisz, czy wszystko w porządku i czy dałeś sobie rade, bo będę się martwic! I zadzwoń zaraz z lotniska jak wylądujesz!

      To albo jest idiota, albo jest ślepy celowo.
      W razie jakby jednak jakieś nastolatki to forum czytały to powtarzam :

      komunikat 1, traktujemy jako zwykle zainteresowanie w ramach rodziny i jeżeli sami jesteście zainteresowani rodzina to jakoś tam / kiedyś dzwońcie
      Jak z rożnych przyczyn w czasie podroży jesteście zdenerwowani ( bo np pierwszy samodzielny lot itp) to dzwońcie, bo od tego są rodzice, żeby pocieszyć i wysłuchać.

      komunikat 2 traktujemy jako probe przerzucenia na was odpowiedzialności za swoje histerie i najczęściej bezpodstawny brak wiary w was.
      W takim przypadku proponuje wyłączyć telefon aż się wam zachce rozmawiać z rodzina. Wtedy zadzwonicie.
      Gorzej jak czujecie presje i histerie z drugiej strony słuchawki a sami nie czujecie się najlepiej i tez jesteście zdenerwowani.
      Proponuje odłożyć słuchawkę, usiąść spokojnie i pogadać z kimś starszym obok , sympatycznie wyglądającym, najlepiej w obcym języku.
      Najczęściej albo pomoże rozwiązać problem na miejscu, albo wesprze i wysłucha. Poza Polska rzecz jasna.
      Nie jest to sytuacja optymalna, ale za to szybko dorośniecie i staniecie się samodzielni... life experience !



      • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 00:37
        A gdzie komunikat: zadzwoń , jak dotrzesz na miejsce, chciałabym wiedzieć, że wszystko ok.
        Co w tym złego?
        Naprawdę nie pojmujesz, że bliscy sobie ludzie troszczą się o siebie?
        • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 00:38
          A, i uważam, że wyłączenie telefonu w takiej sytuacji do momentu, aż mi się zachce zadzwonić jest brakiem empatii i skrajnym chamstwem wobec bliskich.
          • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 00:48
            jakiej TAKIEJ SYTUACJI?
            nie mówimy o sytuacji na tonącym statku tylko w normalnej podróży, w normalnym samochodzie / samolocie/ pociągu/ trolejbusie.

            Zakładam również, ze nie mówimy o morskiej podróży przez terytoria nawiedzane przez somalijskich piratów...
            • nangaparbat3 Re: nastolatki 28.07.18, 09:19
              Kazda podróż to jednak pewne wyzwanie, ja doznalam niedawno calkiem poważnego urazu w katastrofie kolejowej, kupując bilet na pociąg proze teraz: w środku składu, w środku wagonu.
              A podróż autem to zawsze duże ryzyko, w Polsce szczegolnie.
              • nanokogirl Re: nastolatki 29.07.18, 05:11
                "Kazda podróż to jednak pewne wyzwanie"

                może dla ciebie, nie projektuj swoich układów na innych
                • sumire Re: nastolatki 29.07.18, 09:22
                  Wiesz, jak ci biuro podróży zawozi pupcię pod sam hotel, to pewnie, że nie. Gdy jedziesz sama jak palec do Japonii, to raczej tak. A nawet gdy jedziesz sama do Paryża, ale wiesz, że będziesz tam sama przez 6 tygodni. Podróż podróży nierówna. Oczywiście, że prędzej czy później pojawia się rutyna, ale trudno oczekiwać jej od ludzi, którzy nie podróżują często.
                  A poza tym różni ludzie mają różnie. Dziwnie agresywnie reagujesz w tym wątku, jakby twoja racja była najtwojsza, a przecież każdy wie sam, jakie ma poziomy stresu i co mu na nie pomaga. I tak, warto być samodzielnym, ale daj ludziom żyć, jak im wygodnie.
          • 3-mamuska Re: nastolatki 28.07.18, 16:27
            milka_milka napisała:

            > A, i uważam, że wyłączenie telefonu w takiej sytuacji do momentu, aż mi się zac
            > hce zadzwonić jest brakiem empatii i skrajnym chamstwem wobec bliskich.
            >


            Dokładnie 👏🏻👏🏻👏🏻
        • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 00:44
          Ja rozumiem troske ( i stosuje)
          -Zrobie ci obiad
          -Jedzisz w daleka droge samochodem, widze, ze jestes chory. Masz kase na hotel ( lepszy hotel po drodze) zebys lepiej wypoczal
          -Widze, ze daleka droga a ty zmeczona. Nie pojde spac, zadzwon z samochodu, pogadamy, droga ci szybciej zleci i nie zasniesz za kierownica.
          Nie rozumiem troski:
          -Zadzwon bo JA chcialabym się nie martwic.
          To jest troska o siebie. Nie o innego.
          • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 00:48
            Widać jesteś mało pojętna. To troska o kogoś, że jest bezpieczny, że dobrze zniósł podróż. Ale Ty tego nie zrozumiesz najwyraźniej.
            • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 00:55
              Jestem niezwykle pojętna.
              To jest troska o własną histeryczna dudę.
              Troska jest wtedy kiedy ta czynność może przyniesc ulge temu, o kogo się troszczymy.
              A jak zadzwoni i powie, ze dramatycznie zniosl podroż i czuje się fatalnie?
              To co ?
              Jak ta rozmowa z tobą ma przynieść ulgę to sam zadzwoni jak będzie chciał, bez komunikatu: zadzwoń jak dojedziesz bo JA chce wiedzieć czy OK.
              Skoro się troszczysz to odbierzesz telefon i pocieszysz.

              Jak nie będzie przynosić ulgi tylko dodatkowy dyskomfort to gdzie troska w tym dzwonieniu?
              • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 00:59
                Nie, nie jesteś. Bo zrozumiałabyś, że troska odnosi się do osoby pidróżującej. Bo świadomość, że kroś się troszczy, że dla kogoś jest ważne moje samopoczucie i to że jestem bezpieczna jest istotne. Ale Ty widzisz tylko to, żeby Tobie było dobrze, innych masz w nosie.
                • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 01:17
                  Świadomość tego, ze jestem ważna nie jest regulowana przez telefon.
                • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 04:58
                  A ja się zgadzam z Nanokogirl. Mam kontakt z obydwiema postawami i naprawdę widzę różnicę między martwieniem się o mnie, a martwieniem się o siebie.
                  Efektem tej drugiej postawy było to, że podróż dla mnie była takim stresem, że nie spałam przez tydzień przed nią, miałam mdłości i inne dolegliwości fizyczne, więc jechałam w bardzo złym stanie fizycznym i psychicznym. Co było naprawdę niebezpieczne.
                  Przeszło mi po latach treningu w postaci jeżdżenia. Oraz dzięki zmianie języka. Po niemiecku myśli mi się względnie spokojnie, po angielsku takoż, jak to samo myślę po polsku (dokumenty, bilet, itd), to zaczynam mieć trzęsawkę.

                  Kolejny przykład - podczas jakiejś podróży postanowiliśmy zmienić hotel, wymagało to trochę zachodu, ale ogólnie się udało, dajemy znać wiadomością o tej samej treści, że jesteśmy pod nowym adresem, załączamy zdjęcia. Teściowa: "o fajnie, że Wam się udało, nowy hotel jest ładniejszy i lepiej położony", matka: "ja zawału przez Ciebie dostanę". Zgadnijmy, której z nich byłabym skłonna powiedzieć o planowanej zamianie?

                  Na szczęście to jedyna dziedzina, w której moja matka ma takiego świra, ale skutecznie powstrzymuje mnie to od wtajemniczania jej w detale moich podróży.
                  • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 08:38
                    Ale to Wy macie problem.
                    Ja wystłam SMS, że jestem i tyle. A dzwonię, kiedy chcę.
                    • turzyca Re: nastolatki 28.07.18, 11:25
                      >Ale to Wy macie problem.
                      >Ja wystłam SMS, że jestem i tyle. A dzwonię, kiedy chcę.

                      Bo nikt do Ciebie po tym SMSie nie dzwoni i nie zadaje tysiąca panikarskich pytań.
                      • joa66 Re: nastolatki 28.07.18, 11:31
                        Ale to jest inny problem smile Jeżeli masz taką osobę wśród bliskich to nie ma znaczenia czy się meldujesz po dotarciu do punktu docelowego czy nie. Albo usatwiasz granice w wybranycm przez siebie miejscu albo nie
                      • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 17:27
                        Ale to Twój problem, nie rozciągaj go na relacje w innych rodzinach.
                  • umzak Re: nastolatki 28.07.18, 11:13
                    A nie można po prostu martwić się? Jak wiem , że podróż danego członka rodziny powinna trwać 10 godzin , a po 16 nadal się nie odezwał, to zaczyna być niepokojące. Nie oczekuje od nikogo , że padnięty na twarz , od razu po opuszczeniu transportu zamrlduje - jestem na płycie lotniska, czy dworcu w x , teraz idę coś zjesc/ dość czy co tam.
              • zla.m Re: nastolatki 28.07.18, 09:03
                No to widać, że ty się o bliskich nie troszczysz, bo nie widzisz powodu, żeby zdjąć z nich to zmartwienie, niezależnie od tego, jak bardzo jest wyimaginowane czy bezsensowne. I tak, jak mój mąż jedzie z dziećmi samochodem 3 godziny, to proszę go o info, że dojechali. Bo chcę wiedzieć, czy z nimi wszytko ok, a w razie jakby było nie ok - może mimo odległości uda mi się być pomocą (ostatnio miał stłuczkę i służyłam wsparciem wydzwaniając do ubezpieczyciela, szukając różnych informacji itp.). To dzwonienie/sms to wyraz dwustronnej troski: ty nie chcesz, żeby się martwili, oni nie chcą, żeby coś ci się stało w podróży.

                Oczywiście - to wszystko przy założeniu, że relacja jest niezaburzona.
              • lady-z-gaga Re: nastolatki 28.07.18, 09:04
                Nie jestes pojętna, prawdopobnie o Ciebie się ludzie troszczą, a Ty nie martwiłas się nigdy o nikogo i dlatego nie rozumiesz.
          • nangaparbat3 Re: nastolatki 28.07.18, 09:16
            Nie rozumiem troski:
            -Zadzwon bo JA chcialabym się nie martwic.
            To jest troska o siebie. Nie o innego.

            Pełna zgoda.
            więc zatroszcz sie o tę bliską (?) Ci osobe i daj znać, że zyjesz.
            • verdana Re: nastolatki 29.07.18, 14:23
              Troska o siebie "Wyślij sms-a "doleciałem", bo będę spokojniejsza" jest zła. Troska o siebie "Nie będę nikogo zawiadamiać, czy przyleciałam, bo tego nie lubię i to jest najwazniejsze" jest w porządku. Jak widać "Kali ukraść krowę" ma się doskonale.
              • iskierka3 Re: nastolatki 29.07.18, 19:46
                Verdana jak zawsze krotko, zwiezle i pozamiatała smile otoz to!
              • nangaparbat3 OT 29.07.18, 21:59
                Jak dobrze Cię widzieć smile smile smile
          • morekac Re: nastolatki 28.07.18, 17:05
            >-Widze, ze daleka droga a ty zmeczona. Nie pojde spac, zadzwon z samochodu, pogadamy, droga ci szybciej zleci i nie zasniesz za kierownica.

            Supebezpieczne, doprawdy.
      • zlababa35 Re: nastolatki 28.07.18, 06:44
        To Ty masz te 15 lat? To widać, ale Twój etap buntu jest naturalny, wszystko w normie.
      • rosapulchra-0 Re: nastolatki 28.07.18, 15:31
        W którym miejscu w tamtym wątku wyczytałaś, że arwena tak mówiła do syna? Bo jak na razie to projektujesz jakieś swoje nieprzepracowane problemy z własnymi rodzicami na arwenę i jej syna. Nieładnie.
    • nanokogirl martwienie sie o bliskich 28.07.18, 01:16
      słabo pisze, wiec podepre sie tekstami innych:

      Słowo martwić jeszcze w XV wieku znaczyło tyle co być martwym, uśmiercać czy zabijać. Wiek później martwić zaczęło oznaczać kłopoty, zgryzotę.
      Po grecku marasmos oznacza więdnięcie, usychanie, a po łacinie mortuus to właśnie martwy. „Nie lubię słowa zmartwienie, kojarzy mi się ono z czymś śmiercionośnym, z wycofaniem się z relacji, z czegoś realnego i żywego” – mówi Agata Algierska, psychoterapeutka pracująca w Centrum Psychoterapii Integralnej w Poznaniu i dodaje, że zamartwianie się bywa „narcystyczną obroną przed spotkaniem z drugą osobą”. ( niezwykle dla mnie trafne)
      Dzieje się tak dlatego, że zmartwienie, martwienie się czy zamartwianie nigdy nie odbywa się w teraźniejszości.
      Zawsze jest wyobrażaniem przyszłości w oparciu o jakiś fakt z przeszłości, lub tylko owego faktu interpretację. Martwiąc się o kogoś pozostajemy w złudzeniu, że idziemy do kogoś, do spotkania, do budowania, do dawania, ale tak naprawdę robimy krok od człowieka, od emocji, od bliskości, od intymności.

      Zamartwianie się to modlitwa o to, czego nie chcesz – powiedziała kiedyś psycholog Doreen Virtue. Racja! Dlatego zamiast martwić się o bliskich, kochajmy ich i zacznijmy w nich wierzyć
      Ciągłe martwienie się na zapas dla części osób jest czynnością nawykową, niepostrzeżenie zaburzającą poczucie szczęścia i racjonalnego myślenia.
      Nadmiernie zamartwiający się ludzie dźwigają niepotrzebny ciężar, którym często obarczają bliskich, podczas gdy ich szczęście znajduje się na wyciągnięcie ręki. To częsta przypadłość nadopiekuńczych matek, wciąż obmyślających, co może zagrozić ich dziecku, jego zdrowiu czy szkolnym sukcesom…
      • nanokogirl Re: martwienie sie o bliskich 28.07.18, 01:20
        Dlatego tez nie przyjmuje do wiadomości, ze ktoś się o mnie martwi, ze jadę 500km samochodem.
        Jak się martwi i to jest jego problem, to z troski o niego wskaże dobrego terapeutę w okolicy, ale na pewno nie będę dzwonić, ze dojechałam, żeby się nie martwił.

        • girasole01 Re: martwienie sie o bliskich 28.07.18, 01:58
          Wiesz co, napisałaś już to, że nie będziesz do nikogo po podróży pisać i dzwonić kilka-kilkanaście razy, myślę że już wystarczy. Nie wiem o co chodzi z tym Twoim histerycznym tonem, chyba faktycznie masz bardzo zaborczą matkę/bliskich skoro to tak przeżywasz. Jest to jednak Twój problem, większość ludzi sobie nerwów nie strzępi takimi pierdołami. Wydaje mi się, że wizyta u tego wspomnianego przez Ciebie terapeuty przydałaby się nie tylko Twoim bliskim, ale też Tobie. Wyluzuj.
        • milka_milka Re: martwienie sie o bliskich 28.07.18, 08:39
          Bo jesteś nieempatyczna i egoistyczna.
    • nanokogirl martwienie sie a troska 28.07.18, 01:23
      Brak wiary w drugą osobę
      Bo tak naprawdę wolimy się martwić, niż być blisko: pytać, pomagać, wykazać zainteresowanie, dać komuś przestrzeń. Łatwiej nam powiedzieć „uważaj na siebie”, dać złudzenie obecności.

      Pod zamartwianiem może kryć się jeszcze inny komunikat – brak wiary w drugą osobę. Najczęściej słyszymy to od naszych rodziców i partnerów: „ja się o ciebie po prostu martwię”, gdy to, co naprawdę chcą nam powiedzieć, to: „nie wierzę”. „Nie wierzę, że sobie poradzisz”, „nie wierzę, że jesteś w stanie sam się o siebie zatroszczyć”, „nie wierzę, że jesteś wystarczająco dorosły”…

      Zamiast tego moglibyśmy zapytać: „jak mogę ci pomóc?” lub „co mogę dla ciebie zrobić?”. Na tym właśnie polega realna troska.

      Wyuczony nawyk
      Czasami nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że się martwimy. Robimy to nawykowo, od zawsze, a przez to wydaje nam się to naturalne, życzliwe. W końcu nasze myśli wędrują wokół tej drugiej osoby. Warto by się jednak zastanowić nad tym, czy martwiąc się rzeczywiście komuś pomagamy. Zapytać siebie – po co to robię? Dlaczego odpływam myślami w zmartwienie, zamiast wybrać troskę
      • nangaparbat3 Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 08:56
        Więc wybierz troskę i wyślij matce tego smsa, ona się na chwile uspokoi, a Ty masz odhaczone i możesz zająć się sobą i tylko sobą.
        • turzyca Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 10:20
          >wyślij matce tego smsa, ona się na chwile uspokoi

          No chyba że się nie uspokoi.

          >Ty masz odhaczone i możesz zająć się sobą i tylko sobą.

          No chyba że dla matki to znak, żeby do Ciebie zadzwonić i panikować.
          • nangaparbat3 Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 11:17
            sad
      • sumire Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 09:07
        Oeza, a teraz jeszcze domorosła psychologia.
        • pade Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 12:06
          To akurat nie jest domorosła psychologia. Znam kilka takich matek, które "troszczą się" o swoje dzieci, w większości dorosłe ojojaniem. A za tym ojojaniem nie stoi bliskość, rozmowa, wsparcie, pytanie czego ono tak naprawdę potrzebuje, tylko dystans.
          Moim zdaniem, takie osoby mają problem z przeżywaniem trudnych emocji czy to swoich czy to czyichś i odpychają je od siebie na wszelkie sposoby. Po usłyszeniu trudnej historii spieszą z pocieszaniem w stylu "wszystko będzie dobrze", a gdy słyszą, że ktoś ma obawy, zmieniają temat, albo licytują się na zmartwienia. Czasem na czyjeś wyrażone emocje reagują złością.
      • morekac Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 14:25
        >Bo tak naprawdę wolimy się martwić, niż być blisko: pytać, pomagać, wykazać zainteresowanie, dać komuś przestrzeń.

        To co, Arwena miała z młodym lecieć, żeby być blisko?
        Czy miała z nim przesiadki teoretycznie przećwiczyć?
        • turzyca Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 14:38
          Mogła
          -wyszukac plan lotniska,
          - poprosić którąś forumkę o tłumaczenie "którędy do samolotu do mojego miasta?", "czy samolot do xxx odleci punktualnie", "proszę o kontakt z ambasadą",
          - umówić tłumacza z chińskiego, żeby dziubdziuś mógł zadzwonić i skorzystać. Tak jak Wietnamczycy w Polsce.

          Ja tak mogę długo. tongue_out
          • morekac Re: martwienie sie a troska 28.07.18, 20:22
            Turzyco, takie metody rzeczywiście mogą wywołać nerwicę podróżną. 😰
            • verdana Re: martwienie sie a troska 29.07.18, 14:28
              A dorosły facet nie mógł tego zrobić sam?
    • aerra Re: nastolatki 28.07.18, 01:38
      O bogowie, a to taki problem?
      U nas w rodzinie jest to normalne, nawet jak samochodem jedziemy np. na drugi koniec Polski, to idzie info, że dojechaliśmy i wszystko jest ok. Jak trasa zagraniczna, czy samolot/statek/prom kosmiczny to tym bardziej. Sms wystarczy, nie trzeba przez godzinę zdawać relacji.
      • napolnoc Re: nastolatki 28.07.18, 03:02
        Jak sie wyniosłam z domu rodzinnego, a zanim zamieszkałam z mezem, to upłynęło prawie 10 lat. W miedzyczasie mieszkałam z przyjaciółmi. Jest dla mnie normalne, ze po dalszej, szczególnie samotnej podróży, daje sie znac, ze wszystko jest ok. Robiłam tak, kiedy mieszkałam z rodzicami, kiedy mieszkałam z przyjaciółmi i od kiedy mieszkam z mezem. To nie jest przedłużona smycz, tylko zwyczajne info, ze wszystko jest ok. Jak szlam na randkę z chłopakiem, którego nikt poza mna nie znał, to tez wysyłałam smsa do jednego z współlokatorów, ze jestem tu i tu i jest ok. Bycie dorosłym, nie oznacza, ze mozna z domu wyjsć, trzasnąć drzwiami i nikomu nic nie powiedziec. Normalni ludzie, mieszkający pod jedynym dachem, mowia sobie gdzie ida, z kim ida, i kiedy wrócą, a jak plan sie zmienia, to informują. Normalni ludzie tez nie maja problemu, by wysłać smsa matce, ze dotarli np na Karaiby, mimo, ze z ta matka nie mieszkają od 20 lat. To zajmuje dosłownie kilka seksund wiecej, niż odpalenie telefonu po przylocie.
    • zlababa35 Re: nastolatki 28.07.18, 06:37
      W normalnym nie ematkowym świecie, owszem rodzice będą się niepokoić, jeżeli 15-latek leci gdzieś, zwłaszcza z przesiadkami. W normalnym świecie nawet dorośli ludzie kontaktują się że sobą i informują, że dojechali i że czują się dobrze. Na tym forum jest pierdylion ematek z nieciekawym relacjami z rodzicami i dlatego nie widzą potrzeby kontaktu z nimi, bo to zamach na ich ciężko wywalczoną autonomię. Przy zdrowych, ciepłych relacjach ludzie są w kontakcie. I mogą się niepokoić zarówno o swoje nastoletnie dziecko, jak i starszą ciotunie ruszającą w podróż.
      • lady-z-gaga Re: nastolatki 28.07.18, 13:54
        W samo sedno.
        Jak ktoś widzi w najbliższej rodzinie agresora, to nawet duperele traktuje jako ciężką opresję.
    • mamma_2012 Re: nastolatki 28.07.18, 09:56
      Prościej jest przyjąć zasadę, że dzwoni się jeśli są kłopoty albo zmiana planów. Czyli nie wylądowałem, wszystko jest ok, tylko wyladowalem, loty odwołane szukam hotelu, dam znać gdzie się zatrzymam.
      U nas funkcjonuje to jakoś tak, że czasem się dzwoni czasem nie. Tym sposobem nikt się nie martwi jak telefon milczy, a druga strona dzwoni jak ma czas i ochotę.
      Wychowywalam się w domu bez telefonu, ojciec ciągle gdzieś jeździł, martwiliśmy się na poważnie jak nie było go dzień, dwa dłużej.
      Teraz, kiedy mama gdzieś wyjeżdża, a ojciec nie odbiera komórki przez 3 godziny już wpada w panikę. Tak się nam świat pozmienialwink
      • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 10:04
        Trochę ciężko zadzwonić, jeśli samolot nie wyląduje... albo ma się wypadek..., albo ukradną Ci telefon...
        • mamma_2012 Re: nastolatki 28.07.18, 10:17
          Jesli ktoś jest w stanie rozmawiać jest w stanie skontaktować się w inny sposób i poinformować co się stało. Jeśli nie to inni i tak to za niego zrobią (wypadek, problem z wylądowaniem).
          Właśnie chodzi o to, żeby zerwać z myśleniem, że brak kontaktu musi oznaczać coś złego.
          • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 18:39
            Właśnie chodzi o to, żeby zerwać z myśleniem, że brak kontaktu musi oznaczać coś złego.

            Dziękuje. watek na 150 postów a dopiero tu jednym zdaniem napisałaś o co chodzi!
            dzięki!
            • rosapulchra-0 Re: nastolatki 28.07.18, 22:25
              Nie mogłaś tego napisać sama? Ojej! Nie wpadłaś po prostu na to, prawda?

              Poza tym nie musi nie oznacza, że nie może.
              • nanokogirl Re: nastolatki 29.07.18, 05:18
                nie wpadłam, jakbym wpadła napisałabym pierwszym poście. Ja na przykład uczę się od innych. Wiem ,ze to trudne, ale można ćwiczyć.
          • nangaparbat3 Re: nastolatki 28.07.18, 21:17
            Nie musi, ale może.
      • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 15:44
        "Prościej jest przyjąć zasadę, że dzwoni się jeśli są kłopoty albo zmiana planów."

        Otóż to!
        Pamiętam jak na studiach nie mogłam się dodzwonić do rodziców. W końcu po paru godzinach zadzwoniłam do brata i pytam "Ty, nie wiesz, co z rodzicami? Oba telefony milczą, domowego nikt nie odbiera...".
        A brat mi na to: "a, na narty do Czech pojechali w poniedziałek, to nie wiedziałaś?" Luzik, dzieci mają swoje życie i robią swoje, my robimy swoje, nie trzeba się nawzajem o wszystkim informować.
        • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 16:00
          Idiotyczne postępowanie. To jakś problem wysłać SMS do córki „Wyjeżdżamy na tydzień, odezwiemy się po powrocie”? To świadczy o braku własnego życia? Współczuję podejścia, kiedyś, co nie daj Boże, coś się stanie, a Ty nawet nie będziesz wiedziała, bo luzik, mającwłasne życie.
          • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 16:06
            Na szczęście nam wszystkim akurat tak pasuje, więc nie ma czego współczuć.
            • 3-mamuska Re: nastolatki 28.07.18, 16:32
              cauliflowerpl napisała:

              > Na szczęście nam wszystkim akurat tak pasuje, więc nie ma czego współczuć.


              Dzwonienie tylko z sprawach gdy coś się stanie może spowodować to ze cię okradną nie będziesz mieć dostępu do pomocy ,a oni będą myslec ze skoro nie dzwonisz masz się świetnie ,i nic się nie stało i nie będą próbowali pomoc.
              • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 16:47
                Wychodząc z takiego założenia, powinnam się właściwie meldować komuś za każdym razem gdy wychodzę z domu albo gdy idę pod prysznic, bo przecież mogę się poślizgnąć i zemdleć i zjedzą mnie moje koty.

                Co mają zrobić moi rodzice, gdy mnie okradną 2500 km od nich? Jutro na ten przykład, na plaży? Wsiadać w samolot i lecieć do mnie?
                Jak zniknę, to mam tu spore grono osób, które się zainteresują, z szefem na czele. Cyniczne, ale to właśnie koledzy z pracy mają ze mną kontakt na co dzień.

                I jak na rowerze połamię sobie 7 zębów trzonowych i krew się z brody leje jak z zarzynanego wieprzka to:
                a) dzwonię do rodziców jadących właśnie na święta do swoich rodziców?
                b) dzwonię po kolegę z tego samego miasta, czy byłby tak uprzejmy i zawiózł mnie na pogotowie, ewentualnie po taksówkę/karetkę właśnie, następnie do dentysty, a rodzicom opowiadam o fakcie po kilku dniach w ramach anegdoty, żeby "objojali"?

                O pomoc prosi się kogoś, kto tej pomocy jest w stanie udzielić. To jest moja definicja poruszanej wyżej troski o rodziców - nie martwić ich opowieściami o sytuacjach, w których nie są w stanie w żaden sposób pomóc.
                • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 17:25
                  Ale zupełnie nie widzisz różnicy między natychmiastową pomocą przy wypadku a zawiadomieniem, że pisróż minęła ok i jesteś na miejscu? Tu chodzi tylko o to, a nie o spowiadanie się z każdej minuty.
                  • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 17:35
                    Dobra, inny przykład: byłam dziś na rajdzie 100 kilometrów od domu, czyli mamy dwugodzinną w sumie podróż samochodem plus 4 godziny uprawiania sportu mniej lub bardziej ekstremalnego.
                    Mam zawiadamiać, że byłam i że żyję?
                    Jutro jadę nad morze, 120 km w jedną stronę.
                    Meldować przed i po?
                    A jeśli nie, bo to jednak za blisko, to od ilu kilometrów powinnam? Czy może tylko w przypadku lotu samolotem?
                    • joa66 Re: nastolatki 28.07.18, 17:43
                      A jakie oczekiwania mają Twoi bliscy? To potrzeba emocjonalna, więc nie dostaniesz odpowiedzi w excelu.
                      • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 17:47
                        Moi bliscy mają takie oczekiwania, żebym od czasu do czasu, w wolnej chwili, może być w przyszłą środę po południu, zadzwoniła, to sobie pogadamy o wszystkim i o niczym smile
                        • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 18:13
                          LIKE! smile
                          to własnie nazywam NORMALNA rodzina pozostającą w KONTAKCIE
                          • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 18:17
                            Ale Ty msz spaczony pogląd na to, co to są normalne relacje. Zapytałam Cię o męża. Też go tak lekceważysz, a on Ciebie?
                            • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 18:25
                              raczej uważam, ze mój pogląd na relacje jest zupełnie normalny i tak tez uważa moja najbliższa rodzina...
                          • rosapulchra-0 Re: nastolatki 28.07.18, 23:56
                            Z twoich uników można wywnioskować, że nie masz ani męża, ani dzieci. Czyli w temacie potrzeb emocjonalnych bliskich sobie ludzi nie powinnaś zabierać głosu. Gdy dziecko ma lat kilkanaście to jak najbardziej powinno być w stałym kontakcie z rodzicami, gdy jest daleko poza domem i to jeszcze bez opiekuna i/lub przewodnika. Dorosła żona martwi się o swojego męża, a mąż o żonę, szczególnie gdy jedno z nich jest w dalekiej podróży i oboje chcą wzajemnego kontaktu, nie po to, aby sprawdzać każdą minutę spędzoną poza domem, ale po to, by być spokojnym o najbliższą sobie osobę. To są naturalne i zupełnie normalne potrzeby. I twoje fochy nic w tym temacie nie zmienią. Rodzice chcą wiedzieć, czy dziecko szczęśliwie dotarło na miejsce, tak jak małżonkowie chcą wiedzieć, co się dzieje z ich drugą połówką, gdy ta jest daleko.
                        • joa66 Re: nastolatki 28.07.18, 18:17
                          I dobrze. A inni mają potrzebę, żeby po dłuzszej podróży bliski do nich zadzwonił, że dotarł. Taka sama potrzeba jak zadzwonienie i pogadanie o wszystkim i o niczym. Ani lepsza ani gorsza.
                          • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 18:20
                            Pod warunkiem, że tej potrzeby nie wyrażają tak, jak u turzycy wink
                            • joa66 Re: nastolatki 28.07.18, 18:21
                              W opresyjny sposob można też domagać się rozmów "o wszystkim i o niczym w wolnej chwili" smile
                              • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 18:28
                                Wszystkiego można się domagać w sposób opresyjny. Pytanie: kto ma się ugiąć i w imię czego...
                                Generalnie fajnie by było, gdyby ludzie wyrażali i przyjmowali komunikaty:
                                - zadzwonię jutro rano, dziś dolecę późno i będę zmęczona po podróży
                                - dobrze córeczko, zadzwoń jak się wyśpisz
                                No czyż nie pięknie? Od razu się chce z mamą pogadać na drugi dzień przy śniadaniu!
                                • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 18:32
                                  Pieknie..
                                  po przeczytanie wpisów w tym wątku , nie bardzo wierze , ze jest to po ematkowemu... niestety
                                • joa66 Re: nastolatki 28.07.18, 18:35
                                  Kto ma się ugiąć? Ten, który jest opresyjny smile A opresyjnośc to m.in częstotliwość i wchodzenie w prywatność. Nie to czy to jest potwierdzenie dotarcia czy potwierdzenie tego, że ogórkowa była dobra.
                                • nangaparbat3 Re: nastolatki 28.07.18, 21:23
                                  A po co rozpatrywać sprawę w kategoriach walki? "Ugiąć się"? A może spelnic prośbę bliskiej osoby? jeśli trzeba, na wlasnych warunkach - chocby sms czy rozmowa bardzo krotka (często mowię: będę kończyć, bo chce sie jeszcze czymś zająć, to pa) - ale wiem, ze nawet krotka chwila kontaktu uspokoi. Nie, nie uważam, żebym się "uginala", chociaz kosztuje mnie to pewien - niewielki - wysiłek.
                                • rosapulchra-0 Re: nastolatki 28.07.18, 23:58
                                  Ugiąć się? No sorry, ale teraz przegięłaś. Twoja matka jest twoim wrogiem? Jakaś głęboka rywalizacja jest między wami?
                    • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 18:01
                      Tworzysz. Naprawdę masz problem, żeby odróżnić ?
                      • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 18:16
                        Nie to, że nie odróżniam. To zagadnienie jest akurat takie, że różnica nie istnieje.
                        Wiem, o co chodzi.
                        Jestem u rodziców na wakacjach. Wyjeżdżam, wylatuję, potem pociąg i w ogóle 20 godzin jazdy. Proszą (nie, naprawdę nie proszą ale teoretyzuję) "jak dojedziesz, to daj znać". O to chodzi, prawda? I ja mam dać znać, bo wypada, bo chcą, bo się martwią.
                        W tym samym czasie mój brat odbywa trzeci z czterech tego dnia lotów w ramach pracy. Też ma dać znać, jak w końcu doleci do miejsca, w którym ma nocować? Statystycznie ma dużo większe szanse zginąć, ale z drugiej strony u niego to rutyna.

                        Nie ma granicy. Albo ktoś się z mniejszym lub większym wysiłkiem dostosowuje do wymagań "martwiących się", albo ich ustawia, bo uprzykrzają życie. Dlatego ja akurat bardzo sobie cenię rodzinę, która nie uprawia czarnowidztwa w stopniu nawet minimalnym. I vice versa.
                        • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 18:21
                          Jest granica. Wiesz, mój ojciec wykonywał skrajnie niebezpieczny zawód, gdzie nie miał możliwości kontaktować się nawet po kilka tygodni. Tak było i już. Tylko gdy rzeczywiście coś się stało, było za późno na skuteczną reakcję.
                          • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 18:26
                            Mój też. Zapewne tak samo jak Twój, też w czasach, gdzie dodzwonienie się do Polski z Egiptu graniczyło z cudem a w dodatku jeszcze nie mieliśmy telefonu. Na szczęście mojej mamie zostało przekonanie, że albo ktoś mu pomoże na miejscu, albo na pomoc będzie za późno, tak czy siak, ona dowie się dość szybko.
                            • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 18:30
                              ... i stosuje je również w stosunku do dorosłych, mieszkających poza domem dzieci.
                        • rosapulchra-0 Re: nastolatki 29.07.18, 00:02
                          Nie, bo naprawdę ciężko jest wysłać smsa: "dotarłem na miejsce, odezwę się jutro", to jest taka katorżnicza robota, odzierająca z czasu i sił, że tylko wyrazy współczucia dla osoby, od której się oczekuje napisania tegoż.
                          • nanokogirl Re: nastolatki 29.07.18, 05:15
                            Nie, bo naprawdę ciężko jest zrozumieć, ze ktoś bez stresu, spokojnie podróżuje i zadzwoni jak będzie miał czas po dotarciu na miejsce i nie ma się czego bać? ,To jest taka katorżnicza robota? odzierająca z czasu i sił, że tylko wyrazy współczucia dla osoby, od której się oczekuje zrozumienia tegoż?
                            • nangaparbat3 Re: nastolatki 29.07.18, 07:44
                              Ale po co sie tak przepychać? Przecież w całej tej historii chodzi Ci wylącznie o odmowienie prośbie matki, postawienie na swoim, ma być tak, jak JA chcę, koniec kropka. Powinnaś jeszcze tupnąć nożką.
                              • nanokogirl Re: nastolatki 29.07.18, 13:17
                                w calej tej historii chodzi o to, ze matce nie wolno odmowic i musi postawic na swoim. Masz napisac! powinna jeszcz proszac o telefon tupnac nozka

                                80 % spoleczenstwa juz to zinternalizowalo....
                                • joa66 Re: nastolatki 29.07.18, 13:23
                                  W Twojej historii, a nie w tej historii. Nie naciągaj tezy na swoje potrzeby. Matce jak najbardziej można odmówic i często trzeba stawiac jej granice. Raczej osoba, która w każdym geście widzi zamach na swoją niezależnośc ma problem.
                                • nangaparbat3 Re: nastolatki 29.07.18, 22:00
                                  80 % spoleczenstwa juz to zinternalizowalo....

                                  Tupanie nóżką?
                  • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 18:12
                    *podróż
              • mamma_2012 Re: nastolatki 28.07.18, 17:13
                Ale jeśli kogoś okradną, to co może zrobić rodzina, której bliski nie odbiera telefonu?
                Nie ma kontaktu, nie zadzwonił, nie odbiera. Przecież policja wyśmieje takie zgłoszenie, a jak nie wyśmieje to przyjedzie i okaze się, że telefon wpadł do toalety i zdechł.
                A jak ktoś pójdzie zgłosić kradzież to prawdopodobnie pozwolą mu na kontakt z rodziną.
              • mamma_2012 Re: nastolatki 28.07.18, 17:43
                Brak telefonu w rodzinie, gdzie jest zwyczaj meldowania się to przepis na zawał dla kogoś. Nie ma telefonu, więc
                A) nie żyje
                B) porwano dla okupu
                C) zgwałcono i leży nieprzytomna
                D) dostała wylewu idąc do hotelu
                E) zapomniała włączyć telefonu
                F) zepsuł się/ rozładował
                G) brak zasięgu
                H) jest zajęta
                I) ma mnie dosyć
                Jeśli kogoś okradną to ON musi skontaktować się z rodziną (budka, policja, przypadkowi ludzie, hotel)
                • nanokogirl Re: nastolatki 28.07.18, 18:24
                  wpierdzielił go potwor, porwali kosmici albo egzorcysci.. i jeszcze zawal w rodzinie.
                  Nie prościej zmienić zasady w rodzinie? Na "nie dzwoni, czyli wszystko w porządku"
          • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 16:07
            Pytanie dodatkowe: czy mój brat powinien dzwonić do rodziców i informować, że wylądował, po każdym locie?
            • nangaparbat3 Re: nastolatki 28.07.18, 21:29
              A proszą go o to?
              Czy naprawdę wyslanie smsa, jeśli ktoś bliski nas o to prosi, jest takim problemem?
              • cauliflowerpl Re: nastolatki 28.07.18, 21:37
                A gdyby prosili to mialby im z pracy wysylac 4 smsy dziennie? Kilka razy w tygodniu? Bo oni sie martwia?
                Jak ktos lubi to niech wysyla i 40.
                Watek jest o tym, ze ktos nie lubi a tego sie od niego oczekuje.
                • nangaparbat3 Re: nastolatki 28.07.18, 22:17
                  gdybym przestala robić wszystko, czego robic nie lubię... i nie tylko ja.
                • milka_milka Re: nastolatki 28.07.18, 23:47
                  A proszą? Czy proszą o jeden?
                  • cauliflowerpl Re: nastolatki 29.07.18, 08:00
                    Nie proszą o żaden. I za to ich kochamy. Za to, że nie umartwiają się tylko dlatego, że ich dzieci akurat siedzą w samolocie/samochodzie/na fotelu dentystycznym. Że nie umartwiają się, gdy ich dzieci żyją zwykłym życiem. I nie przerzucają tego umartwiania się na nas, prosząc o potwierdzanie, że przeżyliśmy, dojechaliśmy, daliśmy sobie radę.

                    Bo wiedzą, że tak nas wychowali, żebyśmy w sytuacji tak banalnej jak podróż, umieli sobie dać radę, i mogli pójść spać z przeświadczeniem, że wszystko będzie dobrze.
                    • joa66 Re: nastolatki 29.07.18, 08:19
                      To nie chodzi o umartwianie. Niedawno wracalam od ....cioci (była fatalna pogoda na podróż). I tak kiedy dojechałam do domu to do niej zadzwoniłam. Wiem, że nie zawaliłaby nocy bez mojego telefonu, wcale o niego nie prosiła, ale zwyczajnie bardzo, bardzo się ucieszyła. Nie z tego, że przezyłam podróż, tylko tego, że wzięłam jej uczucia pod uwagę. A przecież dowiedziałaby się z "paska w TV" gdyby coś się stalo, poza tym co mogłaby zrobić?
              • mamma_2012 Re: nastolatki 28.07.18, 21:43
                Ale to (nie wiem jak to inaczej ująć) „pielęgnowanie zależności od wiadomości”. Jeśli z błahej przyczyny kontaktu nie będzie druga strona niepotrzebnie schodzi na zawał.

          • mamma_2012 Re: nastolatki 28.07.18, 16:31
            Do mnie informacje, że ktoś się gdzieś wybiera zwykle docierają, ale nie zawsze są warte zapamiętania. O ile dłuższe wyjazdy mamy teraz pamiętam, bo „opiekuję” się ojcem, tak fakt, że jadą na weekend 100 km, na działkę do znajomych zupełnie nie zaprząta mojej głowy, nie zgłaszają, że są w drodze, dojechali, wracają. O dłuższym wyjeździe ich informujemy, ale jak znikamy na kilka dni już nie (no chyba, że wyjdzie wcześniej w rozmowie, bo przecież to nie tajemnica)
            Trudno, żebym rodziców informowała, że na 2 dni jadę do jakiegoś miasta czy kraju, wie o tym partner, ale też nie dzwonię, że dojechałam czy samolot wylądował. Rozmowy są przy okazji typu, gdzie są kalosze, tu i tu, a jak tam? Ok.
    • rosapulchra-0 Re: nastolatki 28.07.18, 11:04
      Mam nadzieję, że gdy będziesz już matką dorosłego dziecka, to zrozumiesz o co chodzi innym matkom, których dzieci lecą na drugi koniec kuli ziemskiej.
    • alpepe Re: nastolatki 28.07.18, 14:38
      Chyba nie masz dzieci. Moja starsza, jak gdzieś wychodzi na noc czy na imprezę, ma mieć włączoną komórkę i ma pod nią być. Jeśli tam ma być problem z zasięgiem, ma mi podać adres/tel, whatever, bym wiedziała, gdzie było jej ostatnie miejsce pobytu, gdyby coś jej się stało i zaginęła. Zwykle nie dzwonię i nie sprawdzam, a i ona, 16 lat prawie, nauczyła się, że jak się spóźni, ma mnie nie powiadomić.
      I to nie jest histeria, tylko rzeczywistość. Obecnie w Niemczech młode otwarte dziewczyny to potencjalne łupy "uchodźców". Zresztą ogólnie to jest niebezpieczny wiek i jakby jej się coś stało, ja za to będę odpowiadać. Jak skończy 18, zluzuję jej.
      • ailia Re: nastolatki 30.07.18, 11:15
        alpepe napisała:


        > I to nie jest histeria, tylko rzeczywistość. Obecnie w Niemczech młode otwarte
        > dziewczyny to potencjalne łupy "uchodźców".

        Nie wiem, gdzie ty mieszkasz, ale zapewniam cię, że w mojej części Niemiec, w dużym mieście pod tym względem jest bezpiecznie. Martwimy się o dzieciaki, żeby głupot nie narobiły, ale to co innego.
    • wilan.an Re: nastolatki 28.07.18, 17:25
      Meldunek składam odruchowo, mój mąż i reszta też. Traktuje to jak element dobrego wychowania. Jak robię herbatę też zawsze pytam czy komuś nie zrobić. Nic mnie to nie kosztuje, nie oczekuję też rozmów, sprawozdań. 3 sekunduly mojego bezcennego ematkowego czasu poświęcam na to żeby komuś sprawić przyjemność i dać spokój.
      Życzę wszystkim miłego dnia i melduję że dojechałam na urlop😘
    • joa66 Re: nastolatki 28.07.18, 17:25
      Głownym pytaniem chyba jest tutaj czy czlowiek ma prawo tylko do racjonalnych, logicznych potrzeb czy może mieć też emocjonalne - z punktu widzenia logiki zupełnie zbędne. Ja uważam, że tak, ma prawo, o ile nie przekracza granic jakoścoowych i ilościowych w relacjach z innym człowiekiem. Zawężając to do relacji z nastoletnim dzieckiem - nastolatek też ma często potrzeby wykraczające poza logiczno-racjonalne i też powinny być one spełniane jeżeli rzeczony nastolatek nie przegina.
    • morekac Re: nastolatki 28.07.18, 18:05
      Hm, dzisiaj w nocy meldowałam się dziecku, że dojechaliśmy szczęśliwie do hotelu. Hm, o czym taka prośba z jej strony może świadczyć?
      • mamma_2012 Re: nastolatki 28.07.18, 18:11
        O tego to akurat nie lubię, nie proszę i sama nie praktykuję, człowiek śpi i po północy SMS „jestem w hotelu”. Fajnie, ale o 9.00 tez tam pewnie się będziewink
        • morekac Re: nastolatki 28.07.18, 20:24
          Nalegała.😉
    • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:18
      Z gory przepraszam za ton niektórych moich wypowiedzi. Ja na codzien naprawde jestem mila i uprzejma, tylko jak pisze to jakos tak mi mniej uprzejmie wychodzi.
      Ale to tylko kwestia tonu. Zawartość merytoryczna jest adekwatna.

      Konsekwencja wyslania SMSa "dolecialam" tuz po wyladowaniu, bedzie koniecznosc rozmowy w momencie wysiadania.
      Nie. Telefonu można nie odbierać. Oddzwonisz jak będziesz miała czas.
      Ja nie widzę w tym problemu.
      Wiem, ze są tacy co widza. Poćwicz, spróbuj raz. Zobaczysz jak jest fajnie.

      Masz p****tą matkę, nie każdy postępuje w ten sposób. Próbowałaś jej wytłumaczyć że postępuje idiotycznie?
      Usmarkałam się ze śmiechu…. Jasne, wytłumaczenie wszystko zmieni. smile smile

      Nigdy nie pisze ze wyladowalam..ze dojechalam. Nigdy tego nie robilam, rodzice tego nie oczekiwali i uwazam to za przewrazliwienie..Chyba , ze ktos na mnie czeka, a wiem, ze np. nie widzi samolotu czy pociagu..to ew. napisze.
      Własnie tak

      A kto powiedział, że masz się meldować podczas odprawa paszportowej, celnej, podczas odbioru bagażu i w taksówce?
      Ja w ogóle mojej rodzinie się nie melduje. To nie wojsko, ja pozostaje w kontakcie. A „meldunek” z tym nie ma nic wspólnego

      Wystarczy wyjąc z lotniska posadzić dupę w transport do hotelu i napisać „doleciałam jestem w drodze na miejsce”
      Jak rozumiem, au contraire, brak smsa oznacza – wpier…lili nas kosmici, nie wylądowałam, nie wiem czy przeżyje.
      Czego własnie na poważnie obawia się rodzina?

      Dla mnie to normalne, że jak moi bliscy gdzieś podróżują, to się meldują po dotarciu na miejsce.
      No wlasnie: melduja się. Dla mnie to nie jest normalne. To rodzina, nie wojsko.
      Słowa znaczą.

      Ja każę się meldować matce, jak dojedzie do miejsca przeznaczenia.
      Dobrze, ze nie jesteś moja córka…

      Nie dzwonisz, ale masz glebokie poczucie winy - dlatego tu piszesz, żebyśmy Cię rozgrzeszyły. Nie mamy takiej mocy
      Wow!!!!!
      O swojej rodzinie, tez wszystko wiesz co oni czuja i mysla czy raczej sluchasz tego co do Ciebie mowia?

      Ale wiesz, że nawet lot Warszawa-Wrocław może skończyć się źle?
      Może nawet podroz tramwajem centrum-zoliborz
      Ostatnio gosc stal na przystanku i samochod w niego wjechal i go zabil i co z tego?

      Myślenie ze :meldowanie się kontrola czy tłumaczenie to idiotyzm jak się z kimś mieszka żyje i kocha.
      Jak ja nie cierpię takich ludzi i skutecznie usuwam ich z życia egoistyczne dupki.

      Niektórzy z nich usuwaj się sami, aby nie żyć w środowisku, gdzie tej prostej rzeczy się nie rozumie

      Mam 38 lat. Jestem w podróży przez 6-8 miesięcy w roku, taka praca. Choćbyś zaklinała rzeczywistość jak chcesz - to zawsze jest stres.
      No a dla mnie nie jest? I co? Wmowisz mi, ze ma być?

      komórka jest ważniejsza niż walizka, to ich łącznik z domem, a jednocześnie przewodnik, tłumacz, mapa, kalendarz i kanał newsowy, więc kompletnie nie kumam lansu na "wyłączam telefon".
      A jak za to kumam i tak żyję. Kwestia twojej oceny czy to lans czy moja wygoda jest drugorzędna. Nie zacznę włączać komórki tak aby nie być na forum posadzona o lans.

      To musi być troll. No po prostu nie wierzę, że takie osoby się zdarzają. Albo nigdy nie podróżowała do innych krajów, nie latała samolotem, a komórkę ma przed domem i używa jej do zupełnie innych celów niż używa się smartfona.
      No na twoja wiarę już rady nie ma.

      A żebyś wiedziała, że czasem właśnie rozmowa z kimś bliskim podczas takiej stresującej przesiadki to ogromna pomoc.
      smile smile smile
      No comments!

      I że pytanie "ale jak Ty sobie poradzisz?" tylko podkopuje wiarę we własne siły.
      I chciałabym, żeby było normalnie, żebym mogła zadzwonić w trakcie podróży, szczególnie gdy coś się krzaczy

      Wiem, to musi być przykre, przytulam. Najlepiej nie pisz, nie dzwon, telefonów nie odbieraj. Zamow sobie na lotnisku za to waniliowe latte i wypij przy wyłączonym telefonie. smacznego!
      Popatrz jaki świat jest piękny smile

      Dla autorki histeryczką jest ta matka, która czeka na info od dziecka.
      Tak, w miarę normalna matka zakłada z góry, ze wszystko OK i „no news good news”

      P.S. Masz dzieci, nanokogirl?
      Mam dorosłe podróżujące od 12 roku życia bliżej i dalej) NIDGY nie oczekiwałam na telefon z potwierdzeniem , ze OK, nigdy się o nie nie martwiłam.
      Jesteśmy w normalnym kontakcie i jak za młodu podroż była przeżyciem dostawałam ifo, ze „pan konduktor już był”. Normalne, później to oczywiście przeszło.

      A jak na to reaguje Twój mąż? Ma w nosie, czy wszystko z Tobą ok., czy przywykł do Twojego lekceważenia go? Czy Tobie też jest obojętne, jak i czy on dotrze do celu podróży?
      Nie nie obojętne, ale raczej wierze, ze milionowa z rzędu podroż służbowa zakończy mniej lub bardziej upierdzielony, ale w docelowym ( zwykle hotelu)
      Podobnie działa w druga stronę

      To co, Arwena miała z młodym lecieć, żeby być blisko?
      Czy miała z nim przesiadki teoretycznie przećwiczyć?

      Po pierwsze zapytac : czy czegos ode mnie potzrebujesz?
      A jeżeli już to własnie przećwiczyć przesiadki, aby na miejscu czul się pewniej. Nie zaś oczekiwać telefonu.

      W normalnym nie ematkowym świecie, owszem rodzice będą się niepokoić, jeżeli 15-latek leci gdzieś, zwłaszcza z przesiadkami.
      Nie

      Prościej jest przyjąć zasadę, że dzwoni się jeśli są kłopoty albo zmiana planów. Czyli nie wylądowałem, wszystko jest ok, tylko wyladowalem, loty odwołane szukam hotelu, dam znać gdzie się zatrzymam.
      Jak widać zasada „no news good news” stosowana przeze mnie wcale nie jest taka prosta.

      Mam nadzieję, że gdy będziesz już matką dorosłego dziecka, to zrozumiesz o co chodzi innym matkom, których dzieci lecą na drugi koniec kuli ziemskiej
      Jestem matka dorosłego dziecka ( acz młodego) , które klata czasem na drugi koniec (wtf „koniec kuli?) kuli ziemskiej.
      Nie martwię się, nie czekam na telefon, najczęściej dostaje zdjęcia.

      bo nie widzisz powodu, żeby zdjąć z nich to zmartwienie, niezależnie od tego, jak bardzo jest wyimaginowane czy bezsensowne
      tak, bo zdejmowanie tego zmartwienia, jest dolaczeniem to tej gry
      traktuje wtedy „sensownie” bezsensowne zmartwienie. I daje komunikat „twoje obawy sa sluszne i uzasadnione”
      Nie, nie są słuszne obawy, ze nie sobie nie poradzę w podroży albo
      Tak mogę dzwonic do dziecka lat 5( i dzwonilam – jestem już na miejscu) osoba dorosla nie wciagnie mnie w ta gre


      Turzyca,
      jakbyś chciała napisać, to sobie zaraz sprawdzę czy gazetowy działa...


      • danaide Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:21
        Wow... co znowu przegapiłam?
        • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:31
          usiłuję hipotetycznym młodym osobom czytającym to forum pokazać, ze nie musza "meldować" się po pokonaniu strasznej odległości samolotem np Warszawa - Rzym.
          I to tez jest OK, nawet jak CALA rodzina mówi, ze to nie jest OK i są straszni i egoistyczni.
          Nie są, a rodzina się o nich nie martwi tylko histeryzuje.

          oraz pokazać im parę logicznych argumentów, jakby chcieli kimś dyskutować.
          chyba już napisałam wszystko co trzeba.
          • milka_milka Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:39
            Ale to nie Ty dyktujesz warunki i układy w rodzinach. Chcesz - nie odzywaj się do swojej nawet miesiącami, ale odczep się od innych. Wyobraź sobie, że są tacy, którym nie przeszkadza wysłanie zwykłego smsa, nie teaktują tego jako zamach na własną wolność i niezależność, ale jako wyraz trosk i miłości obu stron.
            • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:44
              Dlatego, tez nie do twojej rodziny to pisze.
              Pisze to do tych, ktorzy maja watpliwosci i chcieliby sie "nie meldowac" bo ich to uwiera.
              Pisze, żeby wiedzieli, ze sa tez inni, którzy się nie „melduja” i to TEZ jest OK.
              Milego meldowania się! 😊
              • milka_milka Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:56
                Jest ok, jeśli wszystkim to odpowiada.
                • cauliflowerpl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 19:01
                  Nieprawda.
                  W tym samym wątku na poprzedniej stronie.
                  Ja:
                  "Prościej jest przyjąć zasadę, że dzwoni się jeśli są kłopoty albo zmiana planów."
                  Otóż to!
                  Pamiętam jak na studiach nie mogłam się dodzwonić do rodziców. W końcu po paru godzinach zadzwoniłam do brata i pytam "Ty, nie wiesz, co z rodzicami? Oba telefony milczą, domowego nikt nie odbiera...".
                  A brat mi na to: "a, na narty do Czech pojechali w poniedziałek, to nie wiedziałaś?" Luzik, dzieci mają swoje życie i robią swoje, my robimy swoje, nie trzeba się nawzajem o wszystkim informować.

                  Tłumaczę pogrubione: WSZYSTKIM NAM TAK PASUJE.

                  Ty: skoro Wam wszystkim tak pasuje, to OK. Aaaaajjjj, nie, wróć!
                  Ty:
                  Idiotyczne postępowanie. To jakiś problem wysłać SMS do córki „Wyjeżdżamy na tydzień, odezwiemy się po powrocie”? To świadczy o braku własnego życia? Współczuję podejścia, kiedyś, co nie daj Boże, coś się stanie, a Ty nawet nie będziesz wiedziała, bo luzik, mając własne życie.
                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 20:54

                    > Ty:
                    > Idiotyczne postępowanie. To jakiś problem wysłać SMS do córki „Wyjeżd
                    > żamy na tydzień, odezwiemy się po powrocie”? To świadczy o braku własnego życia
                    > ? Współczuję podejścia, kiedyś, co nie daj Boże, coś się stanie, a Ty nawet nie
                    > będziesz wiedziała, bo luzik, mając własne życie.



                    Mnie ciekawi co mam sobie zrobić z tą wiedzą, że coś się stało. Rodzicom na zagranicznych wakacjach, w sensie. Dowiem się i co dalej...?
                    • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 20:58
                      To zależy co się stało.
                    • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 05:25
                      " Dowiem się i co dalej...? "
                      ano nic dalej bo nic im pomóc z daleka najczęściej nie można, ale jak to napisała niezwykle uczciwie arwena w poprzednim wątku:

                      "Do tej pory zawsze jakiś kontakt był - a teraz zero i tylko czekać można."

                      To nie troska, tylko, strach bo NIE WIADOMO CO
                      bo NIE WIEM, NIE MAM KONTROLI

                      Ja na przykład mam pełna świadomość, ze nie wiem co teraz jest z mnóstwem moich bliskich… i nie każe im się "meldować"
                      Jakos duda mi od tego nie odpada.
                      Da się zyc
                      Naprawdę.
                    • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 07:49
                      Jak trzeba, to czasy takie, że mozna nawet pojechac.
                      A już na pewno zawsze mozesz sie pomodlić.
                      • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 11:12
                        Nie rzucę pracy, ani nie obrabuję banku aby jechać i dorosłym ludziom pomóc iść do ambasady, na lokalną policję lub załatwiać inne sprawy. Chętnie za to pomogę, jeśli zadzwonią i sprecyzują "poszukaj w necie adresu X" albo "dowiedz się jak mamy załatwić Y". Jeśli nie mają takich potrzeb to o całej hitorii mogą mi opowiedzieć jak wrócą.

                        Rozumiem już że wierzący chcą być poinformowani by odmówić różaniec czy tam inną regułkę za bliskich. Mnie to nie dotyczy. I o ile rozumiem tę potrzebę to nie wiem dlaczego ktoś taki nie może sam zadzwonić i się dopytać czy wszystko w porządku tylko kreuje taki obowiązek i przerzuca go na drugą stronę? Chcesz wiedzieć - dowiedz się.
                        Nie rozumiem też potrzeby wiedzenia, że nic się nie stało. Za co wtedy się modlic?
                        • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 11:58
                          Dlatego nie może sam zadzwonić, żeby np nie trafić na chwilę kiedy szukasz paszportu przed kontrolą paszportową, 'walczysz" o ostatni wózek bagażowy i tak dalej. Dzwonisz, wysyłasz smsa jak się ogarniesz - proste jak drut. Tym bardziej jeżeli Tobie zależy na kontakcie to dajesz tej osobie przestrzen do wyboru odpowiedniej chwili a nie atakujesz ja kiedy ma akurat torebkę w zebach.
                          • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 12:16
                            Ja się nie martwię więc nie pamiętam żeby informować kogoś o tym, że właśnie dojechałam. IMO jak ktoś się tak bardzo moim losem przejmuje to niech sobie o te informacje zadba.
                            • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 12:25
                              Ja pamiętam/biorę pod uwagę, że komuś fakt, że się odezwę może dac uglę/radośc czy inne pozytywne uczucia. I dlatego sama wykonuję gest , zwłaszcza, że taka forma jest wygodniejsza - ja wybieram najodpowiedniejszy dla mnie moment. Obie strony zadowolone. A z toksycznymi ludźmi nie kontaktuje się w ogóle pond racjonalna konieczność i tutaj dojechanie czy nie, nie ma znaczenia. Z nietoksycznymi "współpracuję", nawet bez racjonalnych przyczyn.

                              W sumie każdy robi jak chce. Niezdrowa jest ekscytacja i wyśmiewanie cudzych zasad a temu służył ten wątek.
                              • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:10
                                Jeśli wszystkim to pasuje to w ogóle nie ma tematu. Z założycielskiego postu wnioskowałam, być może błędnie, że dotyczy innego wątku, w którym już tak różowych relacji nie ma, że bardziej chodziło o zmuszanie kogoś, kto "nie czuje klimatu","nie pamięta", "nie lubi się opowiadać" do dzwonienia, bo "ja się denerwuje!". A jak nie to foch.
                                • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:19
                                  Tak naprawdę granicą jest toksycznośc stosunków, a tego nie wiemy, bo polowa nastolatków "zapomina" itd. Poprosic można też na wiele sposobów. Czym innym jest zachęta do wyrwania się z toksycznych dla zainteresowanego układów, czym innym zakładanie, że każdy kto działa inaczej niż ja , nawet w d..lach, jest toksyczny i trzeba przed nim bronić. W każdym układzie trzeba iść na kompromis i zawsze jest tak, że akceptujemy lub tolerujemy słabości bliskich i oczekujemy tego dla siebie. Nie ma w tym ani nic złego ani toksycznego. Nie ma też nic złego w potrzebach nieracjonalnych.
                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:43
                                    Nie ma też nic złego w potrzebach nieracjonalnych.

                                    Owszem o ile nie bolą one innych.
                                    • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:47
                                      Pytanie dlaczego bolą. W tym przypadku dlaczego boli 15 sekund poswięcone na smsa.

                                      Jeżeli bolą, to raczej nie o meldowanie się w Pekinie chodzi.
                                      • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:48
                                        Najszybszy osobisty test, który mozna sobie zrobić to dlaczego ta sama prośba w wykonaniu różnych osób budzi skrajne uczucia.
                                        • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:52
                                          p.s. na przykładzie - gdyby to Twoja córka poprosiła Ciebie teraz o potwierdzenie, że gdzies tam dojechałaś/doleciałaś, to odpowiedziałabyś jej 'jak Ciebie to tak interesuje to sobie sama znajdziesz informacje"?
                                          • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:07
                                            Ostatnio wychodziłam z domu bez słowa. Zazwyczaj mówię "idę do sklepu, jak coś chcesz to puść mi sms" / "jadę do X, chcesz jechac ze mną?" / "wychodzę i wracam za 4h wiec wyjdź z psem" itp. Tym razem nic a ona zapytała dokąd idę. Zirytowało mnie to. Odpowiedziałam jej bo "to moja sprawa" byłoby niepedagogiczne, ale cisnęło mi się na usta wink
                                            Więc pewnie z takiego samego powodu potwierdziłabym dojazd, pomimo własnej niechęci. Ale ona ma 13 lat, tu dużą rolę gra moja odpowiedzialność za jej przyszłość emocjonalną. Dorosłych nie skrzywdzę na całe życie tym że na taką prośbę powiem "nie", albo potaktuję taka prośbę jako komunikat kurtuazyjny.
                                            • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:13
                                              Nie krzywdzisz, ale być może sprawiasz im przykrość? Po co? Podobno "spieszmy się kochać ludzi....."

                                              Piszę to jako osoba, która "potwierdza dojazdy" tylko wybranym osobom. Przede wszystkim tym, na których samopoczucie jej zależy. I nie ma problemu ze stawianiem granic osobom wg niej toksycznym.

                                              To zwykle nie o to "potwierdzanie" chodzi tylko o calościowe relacje.
                                              • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:37
                                                Czyli mam kiepskie relacje z córką. Z rodzicami. I z resztą rodziny. I ze znajomymi też.

                                                Powiedzmy, że trochę jestem jak kot. Lubię swoje własne ścieżki i chodzić nimi kiedy mam na to ochotę wracać kiedy chcę. W życiu jest tyle innych rzeczy, które trzeba, wypada, powinno się... Nie dam rady spełniać ich wszystkich, więc odciełam sobie te najbardziej irytujące wink






                                                • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:39
                                                  Nie wiem jakie masz relacje, ale jesteś przeczulona smile Ja mam z niektórymi "bliskimi z urzędu" złe i sobie z tym jakoś radzę. Nie przenoszę jednak tych relacji na inne swoje a tym bardziej na cudze.
                                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:42
                                                    Czekaj - ja jestem przeczulona ale inni martwiąc się na zapas nie są?
                                                  • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:46
                                                    Jesteś przeczulona nadmiernie reagując na cudze wybory.
                                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:52
                                                    Czyje?
                                                • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:44
                                                  mid.week napisała:

                                                  > Czyli mam kiepskie relacje z córką. Z rodzicami. I z resztą rodziny. I ze znajo
                                                  > mymi też.
                                                  >
                                                  > Powiedzmy, że trochę jestem jak kot. Lubię swoje własne ścieżki i chodzić nimi
                                                  > kiedy mam na to ochotę wracać kiedy chcę. W życiu jest tyle innych rzeczy, któr
                                                  > e trzeba, wypada, powinno się... Nie dam rady spełniać ich wszystkich, więc odc
                                                  > iełam sobie te najbardziej irytujące wink
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  A ja właśnie tego nie rozumiem i liczę, że mi to Mid wytłumaczysz.
                                                  Co ma wspólnego komunikat "wychodzę...wrócę" z zamachem na niezależność/autonomię?
                                                  Pytam bo obserwuję podobne zjawisko w bliskim otoczeniu. Tzn. tłumaczenie jest takie "jestem niezależna, nie mam ochoty się spowiadać" więc robię z domu dworzec czy tam hotel i wchodzę i wychodzę kiedy chcę i nic nikomu nie mówię?
                                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 15:14
                                                    Nie wiem czy to się da wytłumaczyć, ale postaram się...

                                                    Nienawidzę tych komunikatów bo nic z nich nie wynika. Szczególnie z wersji okrojonej "gdzie idziesz?', "kiedy wrócisz?" brzmią jak kwintesencja wścibstwa. Ot, pytanie dla pytania by zaspokoić ciekawość. Na "wychodzisz? czy będziesz jechała do/koło X bo potrzebuję a,b,c" odpowiem chętnie i ze szczegółami. Ba, nadłożę drogi, pojadę do X specjalnie by przywieźć a,b,c pytającemu. "Czy wrócisz przed 16:30 bo nie wiem czy zdążę ....." również. Nawet dopasuję swoje plany albo nie pójdę wcale.
                                                    Natomiast nie lubię zainteresowania mną dla ideii. Czuję się jak stawiana pod lampą świecącą mi w twarz na biurku komendanta. Przesadzam oczywiście, ale naprawdę czuję dyskomfort i czasem małą złość. Tak jakby mi ktoś zaglądał do szuflady z bielizną. A coż to takiego tajemniczego w niej jest? Majtki jak każde inne! A jednak, mało kto lubi grzebanie w prywatnych rzeczach, prawda? Być może jedni mają potrzebę wolności i prywatności ukierunkowaną w tę a inni w inną stronę.
                                                  • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 16:57
                                                    Ha, sama mam ogromną potrzebę autonomii, wścibstwa i wypytywania nie znoszę, ale... informuję sama z siebie i lubię być informowanasmile
                                                    Uważam też, że w domu, w którym mieszka kilka osób, a kuchnię prowadzi jedna i jest zwyczaj wspólnych obiadów, np. w weekend, informacja "wychodzę i wrócę o" jednak się przydaje. I nie wynika z czyjegokolwiek wścibstwa tylko chęci ułożenia planu, ewentualnego dostosowania się itd.
                                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 17:55
                                                    Szalejacy nastolatek? Dajcie spokój, niech lezie w cholerę i samo się stołuje. Rodzina skorzysta (lepiej obiad smakuje bez naburmuszonego malolata przy stole), portfel skorzysta (zezre kanapkę u kumpla) i relacje też nie stracą (starzy sie czepiaja,nienawidze ich). To najczęściej mija wraz z butem. Albo wyprowadzka na swoje 😄
                                                  • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 18:08
                                                    Już nawet nie nastolateksmile Od dziecka był kotem. Staram się to olewać, nie zamierzam go śledzić ani przywiązywać do kaloryferabig_grin ale są sytuacje kiedy ta jego niezależność jest męcząca i upierdliwa. Oczywiście nie dla niegosmile
                                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 19:32
                                                    My koty też mamy upierdliwą i meczącą rzeczywistość. Nie żyjemy w bańce. Miliony razy odbijamy się od niezrozumiałych oczekiwań, musimy się uelastyczniać, przełamywać swoją niechęć, chadzać na kompromisy. I czasem już ich mamy tak serdeczne dość, że wyjście z domu bez słowa jest jak spuszczenie powietrza przez wentyl bezpieczeństwa. Może to taki jego ostatni bastion wolności, której tak naprawdę na co dzień nie ma i mu brakuje?

                                                    Próbowałaś pytać inaczej? Np. na obiad robię X, będziemy jeść o 15, nakryć dla ciebie?

                                                    Od 3 dni, kolejne rozmowy z kolejnymi osobami dobijają do tego samego fragmentu:
                                                    - a co u młodej na kolonii?
                                                    - nie wiem, pewnie dobrze się bawi
                                                    - nie dzwoniła???
                                                    - nie.
                                                    - a ty też nie zadzwoniłaś...?
                                                    - nie
                                                    - ale jak to, nie martwisz się o nią? a może coś się stało, a może to a może sramto, ja bym tak nie potrafiła... itp, itd.

                                                    Mam ochotę krzyczeć O.....CIE się. Ale nie wypada, prawda? wink
                                                  • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 19:51
                                                    Zwykle nie pytam. Jeśli już to bardzo rzadko. Tak, jak zaproponowałaś nie próbowałam. Wykorzystamsmile
                                                    Co do dialogu..big_grin
                                                    Też się spotykam z takimi pytaniami, odpowiadam: skoro się nie odzywa to znaczy, że świetnie się bawi więc nie zamierzam jej w tym przeszkadzać. Koniec rozmowy.
                                                    Przerabiałam już zamartwianie się, nadkontrolę, rozpoznaję i nie stosuję. I samą siebie za to podziwiamsmile Rozumiem o czym piszesz w tym wątku.
                                                  • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 19:52
                                                    ps. dodam tylko, że staram się zachować równowagę, czyli skrajne postawy nie wchodzą w grę.
                                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 20:09
                                                    Nie obiecuję że zadziała, bo może on zwyczajnie lubi się poszwędać tu i ówdzie, nie martwiąc się o czas i to taka forma relaksu. Ale nawet wtedy, gdyby ktoś mnie poprosił o bycie raz na jakiś czas o umówionej porze na obiedzie, bo to dla niego ważne, to bym była. Byleby zrozumienie działało w obie strony - ja rozumiem, że wspólny obiad jest ważny i czasem go jemy, ale ty rozumiesz że moje szwędactwo jest dla mnie jak powietrze i muszę, muszę inaczej się uduszę. Chyba to zrozumienie jest najważniejsze. Bo jak widać w takich wątkach kocie osobowości są posądzane o egoizm, egocentryzm, buractwo, lekceważenie, i zawsze ich komfort jest stawiany niżej niż dobrostan psychiczny innych. A w większości przypadków to pewnie bardzo niesprawiedliwy osąd i ci ludzie potrafią bliskim wiele z siebie dać. Tyle że w inny sposób.
                                                  • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 22:27
                                                    Szwędactwo rozumiem jak mało cosmile gdyby mi stópki nie odmówiły posłuszeństwa, sama bym się chętnie poszwendała.
                                • arwena_11 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 30.07.18, 08:51
                                  Nie, nie, nie. Autorka wysnuła swoje dziwne wnioski nie wiadomo skąd.

                                  Mój syn sam poleciał do Chin. W sumie ok 15h podróży w tym 2 na lotnisku w Pekinie, bo się przesiadał. Denerwowałam się, bo to pierwsza taka samodzielna podróż - no i sam musiał ogarnąć na miejscu gdzie ma drugi samolot.
                                  Umówiliśmy się na kontakt jak wyląduje w Pekinie. To wyląduje to oczywiście umowne - chodziło o znak życia i jak sobie poradził.
                                  Myślałam, ze wyśle sms-a jak zwykle - a on zadzwonił i opowiadał.

                                  Odstresowywałam się na forum a nie marudziłam dziecku.
                            • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 12:54
                              O jasny gwint!
                            • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 12:59
                              To ja nie zadbam bo nie będę chciała przeszkadzać np. w odprawie, prowadzeniu auta, meldowaniu czy w innych czynnościach, w których niezbędne jest skupienie. Będę czekała aż ktoś zadzwoni w chwili, która będzie dla niego dogodna.
                              • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:34
                                Słusznie. Moje dziecko od 2 dni jest na koloniach, czekam dalej wink
                                • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:46
                                  Tylko wtedy ważna jest świadomość, że druga osoba (u Ciebie córa) nie jest mną/Tobą i może mieć zupełnie inne potrzeby. Może np. potrzebować telefonu od mamy. I co wtedy?
                                  Nie krytykuję, próbuję zrozumieć.
                                  • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:54
                                    ja nie mid, ale się odniosę. Ja swojej rodzicielki nie informuję o tym, że dojechałm od wielu lat. Z prostej przyczyny - nie mówię jej że wyjechałam wink (a raczej nie wyjeżdżam na 2 miesiące polowac na tygrysy, pod komórka jestem więc mojego wyjazdu nawet nie zauważa). Tak jak pisałam - wiele innych osób informuję, w zależnośco od sytuacji i kontekstu. A przestałam informować, ponieważ informacja o wyjexdzie i doejchaniu nie działała na nią uspokajająco tylko jak rękaw za który można było zacząć ciągną. Ale nie zamierzam przenosić tego doświadczenia na całe swoje życie, bo nie chcę, żeby miała nade mną aż taką władzę wink
                                  • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 15:37
                                    Wiesz, trochę znam moje dziecko. Zawsze potrafi się skontaktować kiedy coś potrzebuje, nawet jeśli chce tylko pogadać i nawet jak sama nie ma telefonu. Jestem spokojna o jej potrzeby w tym momencie. Pojechała, ma towarzystwo, ulubione zajęcia, dzień wypełniony sportem, wieczorem śmichy-chichy. Z cała pewnością gdyby cokolwiek było nie tak, już by mi tu wierciła dziurę w brzuchu.

                                    Moja mama niedawno była na wakacjach z koleżankami, dzwoniłam do niej pytać jak się ma, bo wiem, ze lubi - a mnie też to nie sprawia kłopotu więc czemu nie.
                                    • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 16:43
                                      Rozumiem. Właściwie to nie pisałam konkretnie o Tobie i Twojej córce, tylko ogólnie o relacjach, w których dwie strony mogą mieć sprzeczne potrzeby.
                                      Gdy moja córka jest na wyjeździe i się nie odzywa, wiem, że się świetnie bawi i wszystko jest w porządku.
            • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:50
              Dodam (bo rozumiem, że wątek powstal po wątku arweny) - czasami włosy stają mi dęba po tym jak czytam jakie wartości przekazuje dzieciom. Ale ... oczekiwanie, że licealista zadzwoni z piewrszej samodzielnej podróży poza Europę nie jest czymś strasznym i opresyjnym. I średnio empatyczny nastolatek to zaakceptuje.
              • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 05:30
                nie wiem, może w jego planie samorozwoju, jest "samodzielnie dolecieć na miejsce, zadzwonić z hotelu"
                I co? z powodu mamusi ma adaptować plan samorozwoju do :
                "samodzielnie dolecieć na transfer, uspokoić histeryczna matkę, dotrzeć do hotelu"
                ja bym swojemu synowi fragmentu o uspokajaniu mnie raczej nie dokładała. może dlatego , ze jestem nadopiekuńcza i się o niego troszczę
                będzie miał ochotę to zadzwoni.
                Tak trudno tego OD SIEBIE DOBREJ MATKI wymagać?
                Czemu to syn w tym przypadku ma się dostosowywać?
                Przecież nikt mu nie broni dzwonić jak CHCE
                • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 07:56
                  nie wiem, może w jego planie samorozwoju, jest "samodzielnie dolecieć na miejsce, zadzwonić z hotelu"
                  I co? z powodu mamusi ma adaptować plan samorozwoju do :


                  A może jest w planie : zadzwonic do siostry szwagra kuzynki wujka Marka? big_grin

                  W ten sposob można wszystko doprowadzić do absurdu. A chodzi tylko o to, że licealista zadzwonił do matki po wylądowaniu w Pekinie.
                  • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 07:59
                    Nie czytalam o podroży syna Arweny, a dyspomując tylko wpisami Nanoko, doszlam do wniosku, ze wybiera się gdzieś z pasierbem i to ex prosiła syna o telefon po wylądowaniu.
                    To naprawdę wszystko by tlumaczyło.
          • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 21:41
            Nie muszą, ale jesli są o to proszeni przez bliską osobę, powinni to zrobić - ze wzgledu na nią. to tak jakby matka prosiła corkę o zawieszenie firanek. I owszem, czasem robi sie cos tylko dlatego, że ktoś nas o to poprosi.
            A jeśli chwila rozmowy czy sms są aż takim problemem, to problematyczna jest relacja z tą osobą w ogole.
            Wstrząsnęla mną wiadomość, że masz dorosle dziecko. Piszesz jak szesnastolatka.
            • cauliflowerpl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 21:55
              A co prosbą bliskiej osoby, brzmiącą "drodzy rodzice, nie wymagajcie ode mnie telefonu zaraz po wyladowaniu samolotu, bo musze jeszcze odebrac walizke, zlapac autobus do centrum i wsiasc do pociagu do domu, a w pociagu chcialabym odpalic laptopa i odpisac na maile od szefa i nie mam glowy do telefonow, napisze dopiero jak dotre do domu"?
              Tę prosbe mozna zignorowac?
              • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 22:25
                Mozna. Bo dziecko może sobie wpisać szablon Jestem, biorę się do roboty, caluję, Wasz kochający Dziubdziuś, i jednym kliknieciem zalatwic sprawę.
                • cauliflowerpl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 22:40
                  Ok. Nie mam wiecej pytan.
                  • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 07:52
                    Coś strasznego napisalam?
                    • cauliflowerpl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:08
                      Nie, po prostu przyjęłam do wiadomości stosunki panujące w Waszej rodzinie. Prośby matki są ważniejsze niż prośby dzieci. OK.
                      • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:14
                        A to czyjeś muszą być ważniejsze? Nigdy nie zrobiłaś niczego dla bliskiej osoby co wydawało Ci się bez sensu i nielogiczne, ale wiedziałaś, że sprawi jej to przyjemność?
                        • cauliflowerpl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:19
                          Zrobiłam.
                          Ale: z własnej WOLI, z CHĘCI wyjścia naprzeciw prośbie, a nie z PRZYMUSU. Z przymusu nie robię.
                          • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:21
                            Ale po czym odróżniasz przymus od chęci wyjścia na przeciw prośbie?
                            • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:31
                              Po wlasnych emocjach. wyłącznie big_grin
                              Bo własnie caly ten wątek dotyczy braku asertywnosci w relacjach.
                              prosba matki jest czymś, czemu nie mozna bezbolesnie odmowić, ale nie można też bez poczucia upokorzenia spełnić. jak najbardziej przeszłam przez ten stan - wiele lat temu.
                            • turzyca Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:12
                              Własne odczucia. I serio, jeżdżę czasem z młodymi facetami i wielkie bysiory, pozujące na twardzieli, z niesamowitą czułością dzwonią do matek, żeby im dać znać, że wszystko ok. Bo to normalne że chcemy, żeby bliscy mieli spokój.
                              Ale trzeba wprost powiedzieć, że zdarzają się układy, w których nie chce się tych raportów zdawać.
                        • turzyca Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:28
                          >Nigdy nie zrobiłaś niczego dla bliskiej osoby co >wydawało Ci się bez sensu i nielogiczne, ale >wiedziałaś, że sprawi jej to przyjemność?

                          Kwestia kosztów.
                          • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:36
                            I to jest pytanie - dlaczego sms "ok, dojechałem" kosztuje tak dużo. Dlaczego 15 sekund poswięcone radości innej osoby tak dużo nas kosztuje. I może się okazać, że problem jest głębszy.
                            • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:21
                              Kiedy moja córka była mała też miałam sporo lęków. Że się przeziębi, że jej zaszkodzi, że jak pojedzie z teściową to... wiadomo - z teściowymi to same tragedie wink Ale pomyślałam sobie, że jej życie nie może być podporządkowane moim irracjonalnym obawom (nie mówię tu o strachu przed puszczeniem 2latka bez trzymania za rękę przy ruchliwej ulicy - zagrożenie statystycznie duże; wożenia na autem bez fotelika i pasów - zwyczajnie wbrew prawu) i jeśli takie mam to mój problem, a nie jej. Obserwowałam też inne mamy, które np zabroniły synom robić kurs UACP, albo jechać na wymarzone kolonie bo były za granicą i w razie czego (nie wiadomo dokładnie czego) to ..... i tu padał szereg mniej lub bardziej sensownych argumentów o wspólnym mianowniku - będę się denerwowała. Ja swoje lęki przełamywałam, sporo ich było. Uważam, że można tez pokonać ten przed niewiedzą czy ktoś gdzieś dojechał i nie domagać się takich smsów od osoby, która nie lubi ich wysyłać/ nie pamięta aby to zrobić / etc.
                              • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:25
                                Czyli tak jak myślałam - problem jest głębszy
                                • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:38
                                  Owszem. Ludzie nie biorą odpowiedzialności za własny strach i chcą aby inni żyli tak by się nie bali.
                                  • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:42
                                    Mylisz pojęcia. Czym innym jest strach, który powstrzymuje bliskich przed życiem na swoich warunkach i ich blokuje czym innym jest strach, który wymaga tylko krótkiego uspkojenia.
                                    • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:49
                                      Strach to strach. I albo przeszkadza otoczeniu albo nie. Jak obie strony lubią sobie dzwonić i się wzajemnie uspokajać to ok. Jeśli obie nie lubią i nie potrzebują to też ok. Gorzej jeśli jedna się boi, a druga nie lubi dzwonić. Wtedy ta która się nie boi jest egoistyczna, przewrażliwiona, nie stać jej na mały gest, a ta druga ma prawo do swojego strachu i trzeba jej nerwy ukoić. Moim zdaniem nie do końca... Dlaczego przełamywanie swojej niechęci do sms, ma być łatwiejsze od przełamania lęku o bliskiego? Bo tak się przyjęło.
                                      • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:51
                                        Nie, strach strachowi nierówny. Nie przekonasz mnie, że kiedy ze strachu nie puścisz dziecka na zieloną szkołę to jest to taki sam strach jak prośba o sms o przylocie.
                                        • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:54
                                          Ale to bez znaczenia. Albo swoje lęki przełamujesz sama, albo nie.
                                          • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 14:56
                                            I nikomu nie pomożesz przełamac jego lęków, nawet jeżeli masz taką możliwość?
                                            • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 15:19
                                              Ale uspokojenie kogoś, że się dojechało to nie jest przełamanie lęku. To leczenie objawowe,przyklejenie plasterka. Lęk jest nadal, ma się dobrze i co więcej jest usprawiedliwiony, zalegalizowany, można sobie żyć z nim dalej. Przełamać lęk może tylko ten, kto go odczuwa. Ja np.powinnam się przelecieć samolotem i nikt za mnie tego zrobić nie może. Nie oczekuję też, że kiedy przyjdzie taka konieczność ktoś poleci za mnie, zmieni swoje plany itp itd.
                                              • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 17:20
                                                Ale jest tylko małe zadrapanie to plasterek jak najbardziej pomoże, wystarczy leczenie objawowe smile A jeżeli rana jest głęboka to zwykle i plasterek nie pomoże objawowo . I cały czas mieszasz dwie zupełnie rózne sytuacje - takie, w których wystarczy "plasterek" i takie , w których lęk wpływa na decyzje i plany.

                                                Ja też nie lubię wpuszczać ludzi do swojej prywtanosci, ale...jeżeli ktos wie, że w ogóle gdzieś jadę to i tak w pewnym stopniu został do tej prywatnosci zaproszony. Wiadomość "dotarłam, wszytsko ok" (i przeciez nie wsysyłana wszystkim i zawsze) nie jest szczególnie prywatna w tym kontekscie.
                                                • mid.week Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 19:12
                                                  Joa jak ja się czegoś obawiam to uznaję, że za swoje emocje odpowiadam sama. Niezależnie od stopnia ich zaawansowania. Staram się nie obarczać nimi innych, szczególnie tych którzy tego nie lubią. Radzę sobie sama, nie wymagam od córki dzwonienia z kolonii tylko dlatego, że ja nie wiem co u niej słychać. Cieszę się, że ma towarzystwo, zabawę i pogodę. Jak zaczynam dumać co ona może teraz robić to jest to dla mnie znak, że czas zrobić coś pożytecznego, np posprzątać w szafie albo iść pobiegać. Skoro ja, słabowita i totalnie przeciętna, daję radę to jestem pewna, że inni również sobie z tym poradzą.
                                                  • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 20:19
                                                    Mid. - Gdy dochodzi się do "domagam się" to jest to problem. Zdanie "Daj znać jak dojedziesz i baw się dobrze" nie jest domaganiem się, szantazowaniem emocjonalnym przerzucającym lęki na drugą osobę. To nie chodzi o dumania o katastrofach, tylko o dosyć popularny zwyczaj , coś w rodzaju pozdrowień dla "tych co zostali" (pomijam sytuacje kiedy faktycznie przewidujemy przygody w podróży, np strajki na lotniskach itd, bo tutaj uzasadnieniem faktycznie jest dosłowne uspokojenie).

                                                    Po drugie , jeżeli ograniczymy się do relacji rodzic dziecko to wiadomo, że rodzic dojrzewa tak samo jak dziecko i każdy etap jakoś przeżywa - na początku prosi "daj znac jak dojedziesz do szkoły", potem do Sopotu, potem do Kolumbii, a potem jako korespondent wojenny do Syrii. A kiedy jedzie do Kolumbii dwudziesty raz , to rodzic tylko pamięta, żeby powiedzieć "nie zapomnij przywieźc mi kawy". Jeżeli chcemy uczyć nasze dzieci szacunku dla uczuć innych , to są to podstawy. Oczywiście nie mówię tu o toksycznych relacjach, w których rodzic wisi na dziecku i ogranicza jego rozwój.
                                                  • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 20:31
                                                    Trochę inna sytuacja - moje "dziecko", zresztą po mamusi, ma syndrom poranka, czyli musiała być sekwencja: sen-samotność i cisza-kontakt ze światem. Gdyby ktoś filmował nasze poranki to byłby materiał do szwedzkich dramatów psychologicznych - milczący ludzie o apatycznych twarzach uciekający na swój widok. W ogóle nie komentowałam tej jego potrzeby.

                                                    Poza tym jak wiele matek "bałam się" wielkich koncertów, samodzielnych nastoletnich wyjazdów itd - i nigdy nie powstrzymywałam - wlasnie dlatego, że to moje "strachy" a dziecko jest niezależnym człowiekiem. Przez całą jego edukację widziałam tylko raz jeden jego zeszyt w przelocie, bo uznał, że nauka to jego sprawa. Nie zaglądałam mu do plecaka, biurka, szafy itd w ramach leczenia lęków. Nie naciskałam na tłumaczenia dlaczego ma zły humor . I tak dalej. I uznaję, że mam prawo poprosić "daj znac jak dojedziesz i baw się dobrze" w sytuacjach kiedy jest to mniej typowa wyprawa. Nie chodzi o łamanie dziecka, tylko naukę, że WZAJEMNIE szanujemy swoje uczucia.
                                                  • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 20:35
                                                    P. S kiedy moje dziecko było wczesnym nastolatkiem też wysnuło teorię o "paskach w TV" . Nastolatkowi wystarczyło wytłumaczenie, że nie wynika to ani z braku wiary w jego ogarnięcie ani z tego, że podejrzewamy realne ryzyko - wystarczyło zwykłe zapewnienie, że to nasza nieracjonalna potrzeba. A ponieważ mówimy o zaspokajaniu takiej potrzeby kilka razy w roku najwyżej, to nie jest to dla niego ciężar (chociaż czasami się ze mnie podsmiewuje)
                      • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:15
                        troche to zalezy od wieku i rodzaju prośby - czasem tak; nie uogolnałabym jednak na podstawie dyskutowanej tu sytuacji
                • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 05:36
                  "Mozna."
                  może twoje prośby można ignorować, zresztą moje prośby tez można.
                  tyle, ze ja umiem działać według moich zasad, nawet jak ktoś moje prośby ignoruje.
                  To się nazywa : stawianie granic
                  Czego wszystkim młodym ( i starszym) ludziom czytającym ten watek serdecznie życzę

                  • cauliflowerpl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 07:50
                    Spoko, wielu dorosłych "dziubdziusiów" tez umie wink a jak nie umie, to zapyta na ematce, a ematka chórem odpowie "zerwij kontakty" hahaha.
                    A serio: śmieszne jest to, że te matki nie widzą, że w przypadku eskalacji zagadnienia "moja prośba jest najmojsza", są od razu na straconej pozycji. Bo dziubdziuś za którymś razem po wylądowaniu nie włączy telefonu, tylko pójdzie na capuccino, potem pójdzie spać, a nazajutrz zadzwoni i z niewinną minką obwieści "no, miałem dzwonić, ale coś mi telefon nie działał, zasięgu nie było albo co (w domyśle "i co mi zrobisz")".

                    A mamusia całą noc nie spała z nerwów. A to pech.
                    • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 07:57
                      Doprowadziłaś dyskusje do absurdu i ten absurd traktujesz śmiertelnie poważnie.
                    • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:00
                      Umiejętność stawiania granic to nie to samo co ignorowanie każdej potrzeby bliskiej osoby, o ile nie jest w stanie jej uzasadnić logicznie.
                  • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 07:54
                    A tam.
                    Jak piszesz, że w relacjach z najblizszymi "stosujesz się do swoich zasad" myślę, że po prostu masz problem z asertywnoscią.
                  • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 11:09
                    Brzmisz jak neofitka, czyli całkiem niedawno napisałaś swój plan samorozwojuwink i zaczęłaś się uczyć stawiania granic. Po czym to widać? Po gorliwości i agresji.
                    Rozumiem, że złość daje Ci siłę, żeby te granice postawić ale mam nadzieję, że wkrótce uświadomisz sobie, że można równie skutecznie odmawiać w sposób zupełnie pozbawiony agresji i bez odruchu samoobrony. I że to, że odmawiający ma problem z odmową, niekoniecznie oznacza, że proszącego można opisać wyłącznie inwektywami.
            • mamma_2012 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 21:57
              Nanga, jeśli ktoś jedzie w nieznane, niebezpieczne miejsce albo nawet jeśli w znanym i bezpiecznym idzie na obiad z obcą, dziwną osobą to kontrakt jest potrzebny.
              Jeśli ktoś wybiera się po raz 100 w sprawach zawodowych w to samo miejsce gdzieś dalej albo jedzie nad nasze morze czy alinklusiwa to już nie ma potrzeby meldować się.
              Poza tym warto pamiętać, ze takie rozmowy często niepotrzebnie wprowadzają napiętą atmosferę (wiem bo w tych tematach grzeszęwink )
              • mamma_2012 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 21:59
                Grzeszę pytaniem po 100 razy. czy mamy paszporty/ pieniądze/ kartę/ telefon/ dokumenty.
                To musi być irytująceuncertain
                • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 22:23
                  Alez oczywiście ze to irytujace. I na takie bzdurne pytania już dawno temu przestalam udzielać odpowiedzi, a jak mamie się zapomni i rzuci czymś takim, zamieniam w zart. Ale czym innym jest odmowa odpowiedzi na bzdurne pytanie, czym innym odmowa kontaktu. Kontakt mozna w takiej sytuacji radykalnie skrocic, ograniczyć do dwoch zdań czy nawet jednego, podalam już w tym watku kilka tekstow. Ale odmowić kontaktu to strzal z bardzo grubej rury, naprawdę raniący.
                • morekac Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:23
                  No, ja też.
                • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 11:11
                  A po co pytasz, zamiast samej spakować? Nie rozumiem.
                  • morekac Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 12:36
                    Bo każdy trzyma swoje dokumenty sam. Proste, prawda?
                    • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 12:40
                      Czyli mowa o nastolatkach, albo dorosłych. Proste przy założeniu, że to ogarnięci ludzie.
                      Ale ok, ok, każdy ma jakieś schizy, Wy macie swoje, ja mam swoje, już się nie wtrącamsmile
              • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:23
                poklad samolotu waw-bru jest niebezpiecznym miejscem czy dziwne osoby siedzace obok?
                czy dziwnosc i niebezpiecznosc zanika w setnej podrozy sluzbowej?
                • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:27
                  A czy Ty masz tylko fizjologiczne potrzeby?
            • turzyca Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:35
              >jakby matka prosiła corkę o zawieszenie firanek. I

              Niektóre matki poproszą o to córkę w ostatnim trymestrze ciąży...
              • joa66 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 13:37
                Czyli tak jak wiele osób pisało - problem leży gdzie indziej
        • girasole01 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 21:17
          W skrócie: autorka ma toksyczną relację z matką i projektuje swoje emocje na relacje innych ludzi. Czyli gó...burza i rzucanie się o pierdołę.
      • milka_milka Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 18:26
        No cóż, są na świecie i takie osobniki obcięte emocjonalnie, dobrze że ja nie mam z takimi do czynienia.
      • morekac Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 28.07.18, 21:12

        >A jeżeli już to własnie przećwiczyć przesiadki, aby na miejscu czul się pewniej. Nie zaś oczekiwać telefonu.

        To teraz objaśnij mi, jak niby to przećwiczenie przesiadek na jakimś lotnisku niewiadomo gdzie miałoby wyglądać. I czy takie ćwiczenie z ematką nie jest jednak bardziej podkopujące wiarę we własne siły niż prośba o wysłanie SMS. Bo przećwiczenie zakłada, że młody człowiek jest głuchy, ślepy i komunikuje się tylko w rodzimym języku, a w dodstku jest chyba upośledzony umysłowo i nie umie korzystać z wyszukiwarki.
        A poza tym, że o spadnięciu samolotu matka się natychmiast dowie, to już o zatrzymaniu przez służby ganiczne -niekoniecznie.
        • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 05:44
          napisalam :
          po pierwsze ZAPYTAĆ: czego ode mnie potrzebujesz?
          ew po odpowiedzi:
          "nie wiem jak znaleźć bramkę do drugiego lotu i nie wiem co wtedy zrobić"
          można usiąść na dudzie i powiedzieć
          chodz, wyobrazimy sobie jak to będzie jak przylecisz:
          wychodzisz nz samolotu, choc na googl-u wyszulkamy arrivals / transfer Beijing Capital International Airport
          itp. Itd.
          Tylko nie drzeć łacha „ jak to nie wiesz? To takie proste!”, bo syn PIERWSZY RAZ leci i może nie wiedzieć.
          A jak odpowie : "Wszystko wiem dziękuje"
          Powiedziec
          A sprawdź sobie synku na planie lotniska gdzie masz prysznice , może się przydadzą i jakieś śniadanko byś może zjadł? Maz kaskę?
          Trosze inaczej brzmi
          Nie?
          • nangaparbat3 Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:01
            Powiedziec
            >>>A sprawdź sobie synku na planie lotniska gdzie masz prysznice , może się przydadzą i jakieś śniadanko byś może zjadł? >>Maz kaskę?

            A na to to mnie by krew zalala.
          • morekac Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 08:15
            nanokogirl napisała:

            > napisalam :
            > po pierwsze ZAPYTAĆ: czego ode mnie potrzebujesz?
            > ew po odpowiedzi:
            > "nie wiem jak znaleźć bramkę do drugiego lotu i nie wiem co wtedy zrobić"
            > można usiąść na dudzie i powiedzieć
            > chodz, wyobrazimy sobie jak to będzie jak przylecisz:
            > wychodzisz nz samolotu, choc na googl-u wyszulkamy arrivals / transfer Beijing
            > Capital International Airport
            > itp. Itd.

            Myślę, że jeśli chodzi o wyszukiwanie w guglu, synek jest lepszy od mamusi.

            > Tylko nie drzeć łacha „ jak to nie wiesz? To takie proste!”, bo syn PIERWSZY RA
            > Z leci i może nie wiedzieć.

            Mamcia też pewnie nie wie, chyba że leciała ostatnio. I żadna normalna osoba nie będzie darła łacha. W tym zdaniu jednak wychodzą jakieś twoje traumy.

            > A jak odpowie : "Wszystko wiem dziękuje"
            > Powiedziec
            > A sprawdź sobie synku na planie lotniska gdzie masz prysznice , może się przyda
            > dzą i jakieś śniadanko byś może zjadł? Maz kaskę?
            > Trosze inaczej brzmi
            > Nie?

            Bardzo infantylnie i bardzo nadopiekuńczo. Zawsze używasz tylu zdrobnień w rozmowie z prawie dorosłymi nastolatkami czy młodymi dorosłymi?
            Tęsknisz za troską, a mamusia po prostu darła łacha z twoich wtop w trakcie pierwszych samodzielnych podróży?
            • pade Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 10:57
              "Tęsknisz za troską, a mamusia po prostu darła łacha z twoich wtop w trakcie pierwszych samodzielnych podróży?"
              Myślę, że trafiłaś w punkt. Ba, obawiam się, że mamusia była olewającą histeryczką z pakietem "a widzisz, a nie mówiłam, trzeba było". Plus "umiesz liczyć, licz na siebie (na mnie nie licz)".
      • turzyca Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 05:02
        >Turzyca,
        >jakbyś chciała napisać, to sobie zaraz sprawdzę czy gazetowy działa.

        Dzięki za troskę, to bardzo miłe. Ale ja sprawę ogarnęłam, pewno także dlatego że jak się wyprowadziłam 1000 km dalej to dużo bliżej się już nie przeprowadziłam. Do tego mam fajnego, wspierającego chłopa, jego rodzinę, przyjaciół.

        Ale jakby mi ktoś powiedział, gdy miałam 16 lat, co Ty tu napisałaś, to może nie musiałabym dochodzić do tego sama.
        I dlatego dołączyłam się do wątku. Bo wiele osób odczytało to jako krytykę ich układów rodzinnych. A układy bywają różne i potrzebują różnych rozwiązań. Tylko czasem ktoś musi dać wzorzec tego innego rozwiązania.
        • nanokogirl Re: nastolatki_odpowiedz zbiorcza 29.07.18, 05:48
          pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka