piepe
10.08.18, 22:56
Ze 3 lata temu kupowałam Kindle`a. Musiałam to zrobić przez brytyjskiego amazona, bo w Polsce to urządzenie nie było dostępne, oprócz sprzedawców allegro, którzy kupowali na niemieckim amazonie (bo taniej, ale trzeba mieć własny transport)
Kupilam i miałam jakiś problem z wifi czy reklamami - już nie pamiętam. Wystarczyło, że pogadałam na czacie z obsługą i problem został rozwiązany w 3 minuty. Dodatkowo dowiedziałam się, że gdyby cokolwiek mi nie pasowało z "moim Kindlem" to mogę go wymienić bez podania przyczyn mojego niezadowolenia. Na przykład, gdybym go przez przypadek utopiła w kiblu, to nie ma problemu - wymienią.
3 dni temu dostałam maila od mojego operatora komórki. Pisze w nim, że jednostronnie zmienia umowę między nami, "bo przepisy się zmieniły", ale gdybym się z tym nie zgadzała, to mogę zerwać umowę. Niemniej jeśli zerwę umowę, to "mamy prawo pobrać karę".
Uderzyło mnie, że napisali to normalną czcionką i zrozumiałym językiem i to pewnie nie pod wpływem "przepisów" - tak sami z siebie, łaskawcy.
Co sądzicie o tej rażącej dysproporcji odnośnie traktowania konsumenta u nas i u nich i z czego to wynika?