Dodaj do ulubionych

Ale ze mnie tchorz.

12.09.18, 19:39
Ponad 3 lata temu, zdmuchujac swieczki na torcie urodzinowym, mialam jedno zyczenie.
To zyczenie bylo mozliwe do zrealizowania, ale w stu procentach zalezne tylko odemnie...wymagalo odwagi, porzucenia tego co mi znane. Wywrocenia zycia do gory nogami.
I nic sad
Mam jakis taki niesmak, przegralam sama ze soba, strach mnie pokonal i smutno mi. Pozostalam w sferze komfortu sad i meczy mnie to.
I chociaz jest jeszcze cien szansy na realizacje - to lipa, bo odwagi brak...no tragedia wink
Obserwuj wątek
    • sasanka4321 Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 19:46
      Powiedz o co chodzi, to Cie wspomozemy.
      • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:03
        O totalne wywrocenie zycia, zmiane miejsca zamieszkania (a siedze tutaj od 2004r., z dwuletnia przerwa), zmiane pracy...wszystkiego, za wyjatkiem meza. Jest jeszcze dziecko, wczesna SP... i to glownie z obawy o nie mam hamulec...Trwam w miejscu, a kazda moja komorka krzyczy "odwagi !!".
        A ja chce...bardzo... i sie glupia boje sad
        • kosmos_pierzasty Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:15
          To duże przedsięwzięcie. Ale skoro tak Cię to dręczy, to pewnie się zdecydujesz smile Z jedną przeprowadzką (dobrze zrozumiałam?) dziecko sobie poradzi, jeśli mu w tym pomożecie. Gorzej, gdybyście mieli przeprowadzać się np. co roku.
        • jola-kotka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:19
          Czuje laske co to do Polski chce wracac.
          • eukaliptusy Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 05:40
            jola-kotka napisała:

            > Czuje laske co to do Polski chce wracac.

            Ja tez!!! Ale teraz niby ma pracę... Hm. A w tamtym wątku się ten nick udzielał, czy „nowy”? 😝
            • jola-kotka Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 10:54
              Nie wiem smile.
        • danaide Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:23
          A mąż Cię nie wspiera?
          • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:27
            "Wspiera"...na zasadzie: w porzadku, ale gdyby cos nie wypalilo to...smile Tak, to bedzie moja wina.
            • danaide Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:28
              Czyli: nie wspiera.
              W takim razie teraz jego winasmile
              • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:33
                A ja pozostane wiezniem swojego strachu... wyrok bedzie dozywotni, bez mozliwosci wczesniejszego zwolnienia.
                • danaide Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:39
                  Że tak powiem - nie wiemy co jest nam pisanewink
        • sfornarina Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 21:40
          Ranyboskie, po prostu wywróć to życie i nie rozmieniaj wszystkiego na drobne. Dziecko się przystosuje.

          W ciągu ostatnich czterech lat urodziłam dwójkę dzieci, przekwalifikowałam się zawodowo z jabłek na gruszki, rzuciłam dwie prace i mieszkałam w czterech miejscach, a trzech krajach i na dwóch kontynentach wink

          Warto, warto, warto!
          • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 22:06
            Dzieki! Tego mi bylo trzeba smile
          • jola-kotka Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 10:55
            Jesli to jest ta laska od powrotu do Pl dla wspomnien laki to bylabym ostrozna z takimi radami.
            • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 11:08
              Alez uparlyscie sie na Pl smile
    • 35wcieniu Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:22
      Jestem antyfanką wychodzenia ze strefy komfortu więc jak dla mnie to dobrze zrobiłaś big_grin
      • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:30
        smile
        Nie jest mi tutaj zle, a wiec moze jednak to bylaby dobra droga.. ale gdy pomysle, ze jezeli nie teraz - to nigdy sad
      • chatgris01 Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:35
        Tez jestem antyfanka wychodzenia ze strefy komfortu.
        Lepsze (w zamysle) czesto jest wrogiem dobrego.
        • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:51
          chatgris01 napisał(a):

          > Lepsze (w zamysle) czesto jest wrogiem dobrego.

          I tego wlasnie obawiam sie..
          I przez ten moj strach, czuje sie przegrana (jest na sali lekarz? wink)

          • 3-mamuska Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 01:08
            Ja od jakiś 8 lat powtarzam sobie ze nie pozwolę żeby strach mnie ograniczał.
            A ograniczał bardzo.
            W twoim przypadku to jednak nie strach a zdrowy rozsądek. Ale może nie rezygnuj a dobrze zaplanuj.
        • nenia1 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 11:26
          chatgris01 napisał(a):

          > Tez jestem antyfanka wychodzenia ze strefy komfortu.
          > Lepsze (w zamysle) czesto jest wrogiem dobrego.

          U mnie dokładnie odwrotnie, ale ja mam skłonność do podejmowania ryzyka i stagnacja mnie męczy.
          W większości przypadków podejmowanie ryzyka w moim przypadku wyszło mi tylko na lepsze. Gdybym miała coś w życiu zmieniać to tylko fakt, że coś tam z uwagi na obawy odwlekałam.

          Widzę też z perspektywy czasu o ile dalej ode mnie są osoby startujące ze mną z tego samego poziomu, które utknęły na stałe tam gdzie były bo bały się podjąć ryzyko.
          • chatgris01 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 12:21
            Tez podejmowalam ryzyko (np. przeciez przeprowadzilam sie do innego kraju), ale wylacznie wtedy, gdy bylam pewna, ze bede miec lepiej, i ze moge zrobic krok w tyl, jakby cos nie wyszlo, a w sytuacji dotychczasowej nie czulam sie w strefie komfortu.
            Ryzyko pogorszenia na stale bez mozliwosci powrotu, a, to inna sprawa, nie podejmuje.
            • nenia1 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 15:30
              chatgris01 napisał(a):

              > Tez podejmowalam ryzyko (np. przeciez przeprowadzilam sie do innego kraju), ale
              > wylacznie wtedy, gdy bylam pewna, ze bede miec lepiej

              Jeśli jesteś pewna, że będzie lepiej to nie podejmujesz ryzyka, tylko decyzję.
              • chatgris01 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 19:27
                Ok, niech bedzie decyzja.
                Nie lubie ryzyka i unikam, na ile to tylko mozliwe.
      • mamablue Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 21:40
        35wcieniu napisał(a):
        > Jestem antyfanką wychodzenia ze strefy komfortu więc jak dla mnie to dobrze zro
        > biłaś big_grin

        Dokładnie! Nie ma co gonić za nowym, lepszym, innym. Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona. Nie wierz w mit "wychodzenia ze sfery komfortu", to współczesne kłamstwo do unieszczęśliwiania ludzi.
        • mama-ola Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 21:47
          Ha, też jestem antyfanką... Pracuję w jednej firmie 18 lat... Chciałabym coś innego, ale się boję. Wiem, że nigdy sama się nie ruszę. Wyrok dożywotni to jak o mnie, ukłuło.
      • milva24 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 07:35
        Popieram w 100%. Ja mam jeszcze zaawansowany syndrom niedoboru ambicji i dobrze mi z tym.
        • hosta_73 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 10:34
          milva24 napisała:

          > Ja mam jeszcze zaawansowany syndrom niedoboru ambicji

          To tak jak ja (choc czasem mysle, ze to bardziej lenistwo) 😊. I tez mi to raczej nie przeszkadza...
    • maniaczytania Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:48
      nie dziwię się Twoim rozterkom, nikt nie wie, jak będzie.
      Ale może coś się wydarzy, co sprawi, że podjęcie decyzji będzie łatwiejsze - jak gdzieś kiedyś przeczytałam i coś w tym jest - "Konieczność uwalnia nas od męki wyboru" ...
    • aguar Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:48
      Też mam jedno takie marzenie, które boję się zrealizować. To jest coś takiego, że tego nie można zrobić zawsze tylko jak trafi się okazja, trzeba skorzystać. I dwa razy mi się trafiła, a ja stchórzyłam, zrezygnowałam. Teraz sobie postanawiam, że do trzech razy sztuka, ale nie ma gwarancji, że jeszcze dostanę szansę i swojej odwadze też do końca nie ufam...
      • aguar Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 20:49
        Też na szali jest możliwe pogorszenie komfortu życia męża i/lub syna.
      • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 21:36
        A wiec trzymam kciuki!

        Ja mialam juz swoje 3 szanse, a teraz...hm...chyba juz pozamiatane...?
        Podobno strach ma wielkie oczy, a ja jeszcze rozbieram wszystko na czesci pierwsze, analizuje.



        • greenbutterfly Re: Ale ze mnie tchorz. 12.09.18, 23:09
          A czego tak naprawde sie boisz?

          Ja tam jestem odwazna. Dlatego mowie Ci: idz za glosem serca i sprobuj tego, o czym tak bardzo marzysz!
          • minniemouse Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 01:00
            Zadaj sobie pytanie:

            - co sie moze NAJGORSZEGO stac jesli to zrobie?

            - i wtedy zastanow sie czy jest to naprawde takie trudne, jakbys sobie w takiej sytuacji poradzila i czy naprawde tego chcesz.
            To bedziesz wiedziala na czym stoisz smile

            Minnie
            • bi_scotti Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 02:04
              Staram sie zyc zgodnie z maksyma mojej matki "lepiej zalowac, ze sie cos zrobilo niz, ze sie nie zrobilo". Rozne sa results zycia zgodnie z nia wink ale generalnie nie jest zle ... ergo ... z wlasnego doswiadczenia (i mojej mamy tez, eh smile) sugeruje "go for it!" Cokolwiek to nie jest. Jesli tego nie zrobisz, do konca zycia bedziesz sie budzic w nocy i zalowac, kombinowac "co by bylo gdyby" etc. Nie ma sensu. Lepiej sie dowiedziec "co moze byc jesli ..." smile Good luck!
            • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 05:16
              minniemouse napisała:

              > Zadaj sobie pytanie:
              > - co sie moze NAJGORSZEGO stac jesli to zrobie?

              Najgorszy scenariusz: dziecku zafunduje szkolna traume, ono nie odnajdzie sie i bedzie miec duze problemy emocjonalne...
              I co teraz?? Po paru tygodniach koszmaru, wrocilabym na stare smieci...

              No i jestem przerazona ta wizja. Nie przeskocze tego sad


              • minniemouse Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 05:42
                No ale zauważ - z tej sytuacji jest wyjście - po paru tygodniach masz mozliwosc powrotu.
                Moze jesli dziecko TEZ bedzie wiedzialo ze moze wrocic w razie czego to sie nie wystraszy.
                rozmawialas z nim w ogole?
                Po prostu zrobcie sobie plan dzialania "w razie czego".

                Poza tym - jest jeszcze powiedzenie "co nas nie zabije to nas wzmocni" smile

                Minnie
                • minniemouse Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 05:44
                  btw, co naprawde zafundujesz dziecku to cenne doswiadczenia zyciowe ktore moga sie bardzo przydac na przyszlosc. moze dzieki nim kiedys zostanie np doskonalym psychologiem dzieciecym ?? smile
                  • 35wcieniu Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 05:55
                    big_grin big_grin : D
                  • aj.riszka Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 11:09
                    minniemouse napisała:

                    > moze dzieki nim kiedys zostanie np doskonalym
                    > psychologiem dzieciecym ?? smile

                    Nie pocieszasz...
              • hosta_73 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 10:49
                Spróbuj 😊. Ja ci to mówię, leń lubiący stabilizację.
                Nie uda sie, możecie wrócić a jesli sie uda to super 😊. Działaj, bo zawsze będziesz żałować!
                P
    • kanga_roo Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 08:25
      ja też lubię moją strefę komfortu. ale - w kwestii dziecka i traumy - moje dziecko dziewięcioletnie właśnie zmieniło szkołę. z własnej, nieprzymuszonej woli. i nie ma teraz łatwo, po 7-10 lekcji. i jest zadowolone. ja mniej, bo komfort smile
      więc nie usprawiedliwiaj się dzieckiem, dzieci to zadziwiające istoty.
    • kaka-llina Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 11:00
      Też mi się wydaje, że to ta laska od powrotu do PL "bo dalsza rodzina i w ogóle ona nieszczęśliwa a maz i dziecko nie chce" inaczej napisała post, żeby zabrzmiało jakby miała jakąś wielką karierę gdzieś robić żeby wpisy były inne.
    • janja11 Re: Ale ze mnie tchorz. 13.09.18, 12:01
      Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale każdy ma takie rzeczy, których w życiu nie zrobił i bardzo tego żałuje.
      Kojarzysz taki film "Efekt motyla"? Tam bohater miał możliwość korygowania błędów z przeszłości i nie zawsze był z tej poprawionej wersji zadowolony.
      Może ta obecna wersja naszego życia jest tą najlepszą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka