Ponad 3 lata temu, zdmuchujac swieczki na torcie urodzinowym, mialam jedno zyczenie.
To zyczenie bylo mozliwe do zrealizowania, ale w stu procentach zalezne tylko odemnie...wymagalo odwagi, porzucenia tego co mi znane. Wywrocenia zycia do gory nogami.
I nic

Mam jakis taki niesmak, przegralam sama ze soba, strach mnie pokonal i smutno mi. Pozostalam w sferze komfortu

i meczy mnie to.
I chociaz jest jeszcze cien szansy na realizacje - to lipa, bo odwagi brak...no tragedia