Dodaj do ulubionych

Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic?

    • kornelia_sowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:53
      Młodsza musi się nauczyć, ze jeśli będzie tak się zachowywać, to będą w konsekwencje- np. siostra nie będzie się z nia bawić

      Jeśli będziecie zawsze żałować jej gdy zrobi oczka kota ze shreka i się popłacze, to się nie zmieni a jedyne co osiągniecie to to, ze strasza będzie miała poczucie krzywdy i niesprawiedliwego zachowania.
      Ja nie jestem zwolennikiem metody- ustąp, bo jesteś starsza. To takie "żerowanie " na jej dobrych cechach charakteru. Jst miła a " w nagrodę" ma ustępować młodszej siostrze i być jej popychadłem"
      W ten sposób asertwyności się nie nauczy i potem nie siostra a inne niemiłe osóbki będą nia poniewierać.


      A młodsza nie jest 3 latkiem.

      U nas jest starszy spokojny-ma 10,5 a młodsza 3,5 ma takie zapędy jak Twoja młodsza.
      Już zaczyna łapać, ze jak szczypie brata to on z nia się bawił nie będzie. A słodką minkę też potrafi zrobićć. I ryczeć że ho ho. Trudno, nie jest pępkiem świata. Im zybciej nauczy się, ze tak nie wolno robić, tym lepiej dla niej.
      • kornelia_sowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 11:54
        niesprawiedliwego traktowania - miało być
    • janja11 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 12:20
      cotton-blossom napisała:


      > A ja siedze z przodu i sie przysluchuje. I w sumie starszej przyznaje racje, al
      > e mlodszej mi zal.
      >

      No, to sama sobie odpowiedziałaś. Młodsza córka spycha starszą z krzesła. Nad czym tu się zastanawiać?
      Mnie dziwi, że nie zwracasz młodszej córce uwagi jak spycha starszą z krzesła. To jest 9-cio latka. No, nie jest to zachowanie akceptowalne.
      A Twoja bierność to sygnał, że nic złego się nie dzieje, a dzieje się niestety.
      Jak zechce spychać z krzesła koleżankę w szkole, to też będziesz udawała, że nic się nie dzieje i będzie Ci jej żal?
      • volta2 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 12:48
        koleżanki w szkole to ona nie będzie mogła zepchnąc, bo wie, co ma robić żeby być lubiana/
        tu chodzi o wygranie relacji w domu i z siostrą i u matki. dziecko jest inteligentne i wie w co gra się w domu a w co w szkole.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:37
        Zacytowalas co innego, a skomentowalas co innego.
        Reakcja (biernosc) odbyla sie W SAMOCHODZIE, gdy chodzilo o granie w karty - a nie podczas spychania z krzesla.
    • panpaniscus Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 15:26
      No i git, super się potoczyło, czego ty jeszcze chcesz???
    • mamusia1999 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 11.10.18, 15:40
      Się nie wtrącać. Wszystko zostało przez Starszą powiedziane. I tak masz łatwo, skoro to Młodsza potrafi byc niemiła, więc tak na prawdę nie jest poszkodowana.
    • martishia7 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 11:34
      Masz bardzo roztropne i dojrzałe dziecko, nie wiem nawet czy nie nad wiek dojrzałe. Mam na myśli to starsze oczywiście. Skoro nie potrafiłaś zadbać o jej interesy i obronić przed karygodnym zachowaniem młodszej, to uważam że powinnaś była wykazać aprobatę dla jej reakcji - żeby wiedziała, że jej zachowanie jest jak najbardziej właściwe.
    • zona_mi wklejone przez moderatora 12.10.18, 12:10
      cotton-blossom 12.10.18, 12:07
      Nie moglam odpowiedziec w poprzednim poscie, wiec pisze w nowym.

      Byly odpowiedzi na zadane pytanie (dzieki) smile
      Byla nadintepretacja, spekulacje i wyciaganie blednych wnioskow (zdarza sie, gdy sie nie zna kontekstu, a jedynie jedna scenke z zycia)
      Bylo ocenianie matki wink (ignoruje i ide dalej)

      Co moge dodac?
      1. Zareagowalam, gdy mlodsza spychala starsza z krzesla. Nie bylo o tym wspomniane w glownym poscie, bo nie dotyczylo to pytania, ktore zadalam na koncu (i w tytule)

      2. Zadna corka nie jest faworyzowana. Zwracam uwage tej, ktora postepuje nieslusznie, wyciagam konsekwencje. Duzo rozmawiamy. Nawet moze za duzo czasami wink Ucze, ze pewne zachowania sa nieakceptowalne i za nie ponosi sie konsekwencje (nie tylko w postaci kar).

      3. Reaguje w sytuacjach, gdy jednej z nich dzieje sie krzywda. Nie reaguje, gdy sie kloca i kazda ma swoje argumenty. Niech sie ucza same rozwiazywac konflikty. Potem ewentualnie - razem - omawiamy sytuacje i wyciagamy wnioski. Podpowiadam, jak sie mozna zachowac nastepnym razem w podobnej sytuacji.

      4. Ucze rowniez, ze jesli sie komus sprawi przykrosc, nalezy przeprosic, przyznac sie do bledu. To, czy druga strona to zaakceptuje - zalezy od niej, jak wsrod doroslych. Klade dosc spory nacisk na to, zeby przepraszac i rozmawiac. Sama przepraszam (dzieci rowniez), gdy zrobie cos zlego, bo nie uwazam, by udowadnianie za wszelka cene, ze sie 'mialo racje' jest ok.
      Przyklad: jesli corka (mlodsza zwykle) brzydko sie do mnie odezwie (i chcac uniknac nadinterpretacji, od razu mowie - nie chodzi o standardowe pyskowanie) - zwracam uwage (nie, nie glaszcze przy tym po glowie, jak zasugerowali niektorzy) wink - odsylam do pokoju z poleceniem przemyslenia wlasnego zachowania. Jak posiedzi chwile, uspokoi sie i przemysli - moze przyjsc, przeprosic i wtedy o tym rozmawiamy. Zdarzalo sie, ze przychodzila z listem, w ktorym opisywala dlaczego sie tak zachowala i dlaczego wie, ze tak nie powinna byla zrobic. smile

      Zachowania obiektywnie zle sa karcone automatycznie.
      Na karze sie jednak nie konczy, bo zwykle po tym siadamy i rozkladamy na czynniki pierwsze cala sytuacje. Kazdy wyraza swoje zdanie, mowi jak sie z tym czuje. Padaja wnioski i postanowienia.
      (Z realizacja postanowien bywa roznie.... smile Gdyby to bylo takie proste, wszyscy mielibysmy idealne, perfekcyjne dzieci... Ale wtedy bylby inny klopot. Zmienianie baterii i aktualizowanie oprogramowania) tongue_out

      To tyle od "glupiej matki' tongue_out
      • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 12:51
        ad. 1. Fakt, że nie napisałaś, iż zareagowałaś na spychanie starszej wpłynął znacząco na ocenę. Plus - nadal nie napisałaś JAK zareagowałaś. Bo powiedzenie "Zuziu nie popychaj ani" i wyjście do kuchni po coś tam to nie jest reakcja!
        ad. 2. Młodsza córka JEST faworyzowana. Wystarczy poczytać co i jak o swoich córkach piszesz. Młodsza to urocza, słodka, blablabla, a starsza? No, jest. Dobre dziecko. Spokojne. Nudne.
        ad. 3. słusznie.
        ad. 4. Uczysz. Podobno. Ale sam fakt, że ci przyszło do głowy, iż powinnaś "wpłynąć" na starszą, żeby jednak ustąpiła agresorce i pobawiła się, bo młodsza chce - świadczy, że chyba nie do końca... Tym bardziej, że SAMA napisałaś iż x razy w analogicznej sytuacji stawałaś murem za młodszą i starsza była "przymuszana" wbrew woli do ustąpienia, bo młodsza powiedziała z łaski "przepraszam"...
        Nie przyjmujesz do wiadomości, że "przepraszam" to nie słowo magiczne. Że w opisanej przez ciebie sytuacji w aucie powiedzenie "przepraszam" nie było faktycznie wynikiem przemyślenia sprawy i chęci poprawy relacji, a WYŁĄCZNIE chęcią "przymuszenia" starszej siostry do spełnienia kaprysu młodszej. Co nie raz się działo i nie raz się udawało...
        • kandyzowana3x Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:00
          I ta cala analiza na podstawie jednej przeptchanki porannej. Klasyka emamy smile).
          Ja moich nie godze, jak ktoras nie chce sie bawic, bo ktoras cos nabroila to niech sie nie bawi. Tylko u mnie dziewczyny w wieku 6 I 4. na razie same rozwiazuja swoje konflikty. Zreszta nawet bez konfliktu zawsze kazda ma prawo nie bawic sie z siostra jesli nie ma na to ochoty.
          • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:06
            "I ta cala analiza na podstawie jednej przepychanki porannej. Klasyka emamy"
            Dodalabym - klasyka dyskusji internetowych. Biore poprawke wink
          • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 23:45
            I serio, gdyby czterolatka popychała, szczypała siostrę, a ta w chwilę później nie chciała się z nią bawić to rozważałabyś, czy nie wpłynąć na nią, żeby jednak uległa fochom AGRESYWNEJ siostruni i się bawiła? Mimo, że nie chce? Dodatkowo - w przypadklu czterolatki jeszcze argument "odpychania" jest jakoś tam zrozumiały - dziecko dopiero uczy się zachowań społecznych i nie zawsze reaguje tak,l jakby się oczekiwało. ale tu masz dziewięcioletnią pannicę, w czw3artej klasie szkoły podstawowej, o ile dobrze liczę, która tłucze siostrę, a potem wyciem wymusza zachowania jakich chce. A zapatrzona w nią mamusia stwierdza, ze to słodki łobuziak i rozważa przymuszenie starszej do uległości. Dodajmy, że jej dziewięcioletnia mała terrorystka - świetnie zna zachowania aprobowalne. Wobec np koleżanek z klasy i innych "obcych" jest świetna, grzeczna i miła. Czyli po prostu WIE, że wobec starszej siostry może sobie bezkarnie pozwalać. A w razie czego rzuci na odczepnego "przepraszam" i mamusia już ją na ołtarzyku postawi, bo przecież PRZEPROSIŁA...
            • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 23:48
              A czy za tym wszystkim co piszesz, idzie jakas konkretna rada?
              • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 23:55
                Jakie rady można ci dać, skoro albo uznajesz, że forum jest głupie i cię obraża, bo pisze taqk jak ocenia a nie tak jak ty byś chciała by oceniana. Poza tym nie piszesz nic o tym, JAKIE konsekwencje dotąd ponosiła młodsza? Na jak długo starczały? Nie piszesz nawet jaka była reakcja W ZACHOWANIU obu dziewczynek rano, gdy młodsza zaczęła się ze starszą szarpać a ty ostro zwróciłaś uwagę? A wszak mogło być różnie: starsza wstała bo już skończyła wiązać buty (efekt widoczny - ustąpiła młodszej), wyszłaś po coś tam i nie wiesz, młodsza się obraziła, młodsza nie zareagowała i szarpała się dalej, aż starsza nie skończyła i nie wstała (nie ustąpiła)... No, ale w sumie i tak jakie by rady nie padły - ty i tak wiesz, że twoja dziewięcioletnia agresorka to empatyczna (chyba w tłuczeniu siostry jej się ta "empatia" objawia...) "słodka łobuziara"...
                • taki-sobie-nick Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 00:00
                  panna.ze.dworku napisała:

                  > Jakie rady można ci dać

                  A rzuć jakąś.
                  • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 00:18
                    Duzo krytyki, rad wciaz brak.
                    Srednio konstruktywne smile
                    • bellatri.x.lestrange Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 11:01
                      cotton-blossom napisała:

                      > Duzo krytyki, rad wciaz brak.

                      A co powiesz na taką radę?
                      Jak następnym razem mlodsza zachowa się źle wobec siostry, to Ty zamiast tlumaczyc/rozmawiać/karać, zachowasz się inaczej niż zwykle. Np. powiesz "Młodsza, niż nie wiem jak ci tłumaczyć i do ciebie dotrzeć, doszłam do ściany i naprawdę mam dość takiego zachowania. Starsza, ubieraj się, idziemy we dwie na lody/ciastko/do croppa". I znikacie razem na godzinkę. Może takie Twoje niestandardowe zachowanie dałoby mlodszej corce do myślenia?
                      • mikk25 Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 11:09
                        Ojej, a kto będzie Słodszą pocieszał smile
                      • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 11:15
                        No, ale jak to? Przecież "urocza łobuziczka" zaraz powie na odpieprz "Przepraszam" i mamunia będzie MUSIAŁA to docenić. Przecież przeprosiła... tongue_out
                      • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 14:53
                        Dzieki za pomysl. smile (alleluja! Ktos w koncu zrozumial i jednak udalo sie napisac KONKRET bez oceniania, ublizania, etykietowania) big_grin
                        Nieglupie to co proponujesz i pewnie bym tak zrobila, jednak nie mamy takiej mozliwosci. Nie moge zostawic corki samej w domu.
                        • sasanka4321 Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 15:06
                          >cryingalleluja! Ktos w koncu zrozumial i jednak udalo sie napisac KONKRET bez oceniania, ublizania, etykietowania)

                          Ten watek jest pelen konkretow. Ocenianie to tylko taki dodatek, jest w pakiecie. big_grin Jak zalezy Ci na konkretach bez oceniania, to niestety zostaje wybulic kase na psychologa. Za pieniadze da Ci konkrety, i nie bedzie sie z Toba dzielil tym, co mysli o Tobie i Twoim zachowaniu. Tak to dziala w zyciu niestety. Albo placisz, albo dostajesz rady w pakiecie z prawda w oczy big_grin
                          • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 15:22
                            Odcedzilam konkrety, nie bylo latwo, ale mam, nie martw sie wink
                            „(psycholog” nie bedzie sie z Toba dzielil tym, co mysli o Tobie i Twoim zachowaniu. Tak to dziala w zyciu niestety”

                            Nie zgodze sie, ze „tak to dziala w zyciu”. smile Ludzie sa rozni. Jedni skupiaja sie na pragmatycznym podejsciu do sprawy (czyli „zeby osiagnac X, nalezy zrobic Y i Z”), inni zamiast mowienia „zeby osiagnac X..”, mowia „jestes A,B,C i tak mniejwiecej do Z” wink
                            Jako pragmatyk z krwi i kosci wink biore pod rozwage odpowiedzi rzeczowe i takich szukam tu na forum (na szczescie pare sie trafilo). Calą reszte komentarzy traktuje jak „mase” i zapychacz, ktory wartosci uzytkowej dla mnie nie ma. smile

                            „Dostajesz rady w pakiecie z prawda w oczy”
                            Z tym, ze to POGLADY i OPINIE, a nie PRAWDA. wink Roznica zasadnicza.
                        • asia_i_p Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 17:34
                          Dlaczego nie możesz zostawić dziewięciolatki samej w domu? W dzień, na godzinę?
                        • rosa-fira Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 18:15
                          Dlaczego nie możesz zostawić 9latki samej w domu? To już duża dziewczynka, dzieci w tym wieku same wracają ze szkoły do domu i czekają w nim na powrót rodziców z pracy.
                          • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 23:02
                            W UK jest to nielegalne. I zostawianie 9-letniego dziecka w domu i wracanie 9latki samej ze szkoly.
                            • tairo Re: wklejone przez moderatora 15.10.18, 19:44
                              Nieprawda.
                        • bellatri.x.lestrange Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 21:10

                          > Nieglupie to co proponujesz i pewnie bym tak zrobila, jednak nie mamy takiej mo
                          > zliwosci. Nie moge zostawic corki samej w domu.
                          >
                          No dobrze, skoro uważasz ze ta rada może mieć sens, tylko nie możesz zostawić córki samej z jakiś powodów, to może zamiennik wyjscia? Zamiast wyjścia z domu ze starszą, bierzesz lody z zamrażarki i znikasz na pół godziny ze starszą w jej pokoju?
                          • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 22:59
                            To popieram. Do zrobienia. smile
                • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 00:16
                  Aha, czyli jednak zadnej rady nie masz smile OK

                  p.s. "uznajesz, że forum jest głupie i cię obraża" - poprosze o cytat, ktory potwierdza, ze tak uwazam wink
        • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:04
          "Młodsza córka JEST faworyzowana. Wystarczy poczytać co i jak o swoich córkach piszesz. Młodsza to urocza, słodka, blablabla, a starsza? No, jest. Dobre dziecko. Spokojne. Nudne."
          Zacytuj gdzie napisalam cokolwiek o starszej, co by bylo jednoznaczne z "no, jest. Dobre dziecko, spokojne, nudne" tongue_out

          "Tym bardziej, że SAMA napisałaś iż x razy w analogicznej sytuacji stawałaś murem za młodszą"
          Podobnie - zacytuj gdzie napisalam o tym stawaniu murem za mlodsza smile

          Pewne wyciagane tu wnioski pochodza z domniemania a nie tego, co doladnie napisalam.
          Zauwazam tendencje do nadintepretacji i dalece posuniete "Co autor mial na mysli" smile
          • gryzelda71 Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:24
            W sumie mało o starszej piszesz, o młodzszej np
            Generalnie to dobre dziecko, bardzo pomocna, empatyczna, zawsze chetna do pomocy slabszym, wszyscy ja lubia big_grin Ale jak jej cos odwali, to potrafi pokazac pazurki tongue_out I diabel z niej wychodzi. Ale to taki kochany diabel tongue_out (jaka matka taka corka)
            Tak sie piszę o dziecku któremu dużo się wybacza, a wręcz podoba nam sie to jakie to dziecko jest.
            • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:34
              "Tak sie piszę o dziecku któremu dużo się wybacza, a wręcz podoba nam sie to jakie to dziecko jest."
              To jedynie Twoja interpretacja i - byc moze - Twoje podejscie. Dalekie od tego, co ja uwazam. smile

              Malo pisze o starszej - fakt. Nie bylo to potrzebne do sprawy. Natomiast cechy mlodszej pozwolilam sobie wymienic, by poszerzyc pole widzenia wink
              • gryzelda71 Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 16:32
                Nie interesuje cię jak rozwiązać problem złego traktowania starszej siostry przez młodszą, ale czy wtrącać się w sytuacji kiedy młodsza coś traci. Hmmmm nie nie jest twoim oczkiem w głowie.
                • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 18:04
                  "Nie interesuje cię jak rozwiązać problem złego traktowania starszej siostry przez młodszą, ale czy wtrącać się w sytuacji kiedy młodsza coś traci. "

                  Czy to, ze nie zadaje jakiegos pytania na forum, a zamiast niego zadaje inne, znaczy, ze nic innego mnie nie interesuje? Przekombinowalas troche tongue_out
              • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 23:50
                Empatia twojej młodszej córeczki aż bije po oczach. Zwłaszcza wobec siostry "empatyczna jest jak cho... cho, cho, cho. Sorry, ale twoja młodsza córka NIE JEST empatyczna. Jest cwana i wyrachowana. WIE, że tam gdzie jej się to kalkuluje - lepiej być ok, wie jakie zachowania są ok, więc tam, gdzie mogłoby to przynieść negatywne konsekwencje JEJ - tam stosuje. W klasie, grupie koleżeńskiej itp. Natomiast WIE również, że wobec siostry nie musi. Że może robić co9 che, bo wszak mamusia jak usłyszy z jej usteczek "przepraszam" to zaraz się za nią ujmie "przecież przeprosiła!". I nie ma żądnych negatywnych konsekwencji... Bo gdyby6 te konsekwencje były - to by po prostu wiedziała, że tak się nie robi.
                • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 00:13
                  "Sorry, ale twoja młodsza córka NIE JEST empatyczna." Tej oceny dokonalas na podstawie opisu jednego zachowania. Ja moja ocene (ze jest empatyczna) opieram na 9 latach zycia z nia i moglabym utworzyc liste sytuacji, w ktorych wykazywala sie empatia. Zeby kogos oceniac - powinno sie go przynajmniej znac. smile Widziec jego zachowanie w roznych sytuacjach, w roznych okolicznosciach. Ale rozumiem, ze uwazasz inaczej smile
                  • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 00:44
                    Taaa... Pisałaś już, ze to słodka istotka. A że tłucze siostrę to z empatii wynika. Dziewięciolatka już WIE, że nie bijemy nikogo bo to boli. chyba, że nie wie. Ale jeśli nie wie - to znaczy, że dotąd na wszystkie jej agresywne zachowania mamusia jej tyłek chroniła, żeby jednak nikt w niego smarkuli nie oddał.
                    Dziewczyna w tym wieku, która szczypie, popycha = stosuje przemoc NIE JEST empatyczna. No, chyba, ze nha zasadziej ka niektórzy naziści - uwielbiali Bacha i Mozarta, dbali o swoją żonę, kochali swoje dzieci co ni8jak im nie wadziło w posyłaniu transportów ludzi do gazu... Zanim się oburzysz - WIEM, że to przerysowania. ale świadome. Bo dopatrywać się "empatii" u rozpuszczonej cwaniary, która leje siostrę, a potem usiłuje zbyć sprawę bezsensownym "przepraszam" może tylko zapatrzona mamuśka, bo normalna matka by jednak nie podkreślała "empatii" małego agresora.
                    • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 01:43
                      Wiesz - jesli jej zachowania wzgledem siostry, mnie i innych - to byloby JEDYNIE popychanie i zaczepianie i oprocz tego, nie robilaby nic dobrego - przyznalabym Ci racje. It's not the case. Jesli oceniamy poziom czyjejs empatii, bierzemy pod uwage WIELE zachowan, w WIELU sytuacjach. Nie przyklejamy mu latki malo-empatycznego na podstawie jednego zachowania.
                      Jeden z psychologicznych testow na empatie u dziecka 9-16 lat zawiera 18 pytan. Dla doroslych jest to 60 pytan.
                      A nie jedno pt.: popychasz siostre? Tak. No to nie jestes empatyczny tongue_out
                      • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 02:18
                        Cotton, nie strugaj wariata. Wiadomo, że gdyby WSZYSTKIE jej zachowania wobec kogokolwiek były wyłącznie agresywne - wówczas owszem, kwalifikowałaby się do psychiatry. Bo to nie jest normalne. Natomiast ni8e nazywamy "empatycznym" dorastającego młodego człowieka który popycha i szczypie siostrę. Bo to jest zaprzeczenie empatii. Według jednego z testów psychologicznych wyszło, że powinnam być naukowcem, bo mam podobno taki konkretny, ścisły i precyzyjny umysł, że... W innym zaś, że powinnam być artystką, bo mam umysł ekspresyjny i poddający się emocjom. big_grin Także tego...
                        Podałam ci przykład. Rudolf Franz Ferdinand Höß - miał ukochaną żonę i pięcioro dzieci. Uwielbiał przyrodę i zdarzało się że osobiście pielęgnował krzewy i klomby w przydomowym parku. Empatyczny? Prócz tego był pierwszym komendantem obozu w Auschiwitz. Richard Baer - z zawodu cukiernik. Hodował psy i dbał o nie jak o najdroższe istoty. Podobno gdy był świadkiem znęcania się nad zwierzętami dostawał furii i zawsze występował w ich obronie. Empatyczny? Ostatni komendant Auschwitz, odpowiedzialny za likwidację obozu, Marsz Śmierci, a również za masowe likwidacje więźniów polskich, rosyjskich i innych narodowości w późniejszych placówkach.
                        Sama piszesz, że to młodsza prowokuje siostrę, popycha, szczypie, to ona też zwykle "się gniewa" jak cos nie idzie po jej myśli. Sorry, ale to nie są zachowania dziecka empatycznego. Albo raczej - jeśli nawet i jest empatyczna, to jakoś jej empatia nie obejmuje siostry. Ciekawe dlaczego? Dlaczego młodsza ma przekonanie, że może starszą popchnąć, szczypać, prowokować?
                        • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 02:34
                          "Podałam ci przykład. Rudolf Franz Ferdinand Höß - miał ukochaną żonę i pięcioro dzieci. Uwielbiał przyrodę i zdarzało się że osobiście pielęgnował krzewy i klomby w przydomowym parku. "
                          Wg ciebie to, ze mial zone, dzieci i uwielbiam przyrode i swoje krzewy jest oznakiem empatii? Fakt posiadania rodziny, czy tez umilowanie do ogrodnistwa jest wg ciebie empatia? smile

                          Tak jak umilowanie do zwierzat, przyrody nie jest wyznacznikiem empatii, tak i popychanie siostry nie jest wyznacznikiem calkowitego jej braku.
                          I wciaz uwazam, ze JEST empatyczna wobec siostry rowniez, bo MIMO popychania jej, robi mnostwo innych rzeczy, ktore o empatii swiadcza. Takze oceniajmy holistycznie, jesli juz oceniamy, a nie wyrywajac jedno zachowanie sposrod 100 innych zachowan.
                          • panna.ze.dworku Re: wklejone przez moderatora 13.10.18, 02:39
                            No, niestety, doprawdy, ale opisałaś, że nieraz młodsza starszą popycha, szczypie, prowokuje, że jeśli coś idzie nie po jej myśli to się wścieka i gniewa. Opisałaś też jedną konkretną sytuację, w której młodsza zachowała się paskudnie, nie poniosła w związku z tym żadnych konsekwencji, a po tym, jak MANIPULUJĄC, żeby uzyskać konkretny profit rzuciła słówko "przepraszam" ty już jej żałujesz, bo przecież przeprosiła i w ogóle rozważasz, czy nie powinnaś była namówić starszą do poddania się fanaberiom młodszej...
                            No, niewątpliwie stosunek do "braci naszych mniejszych" jest JEDNYM z wyznaczników empatii. Właśnie - jednym. Nie jedynym. Stosunek do rodziny - też. Więc tak, pod pewnymi względami obaj wspomniani powyżej zbrodniarze wojenni byli empatyczni. co nijak im nie wadziło popełniać zbrodnie ludobójstwa...
          • volta2 Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:27
            bardzo gęsto się tłumaczysz ale już i tak nikt ci nie uwierzy
            wiesz dlaczego?

            dlatego, że gdybyś uczyła, gdyby młodsza ponosiła konsekwencje, gdybyś rzeczywiście rozmawiała, to naprawdę dziś nie miałabyś już takich sytuacji jak ta poranna ze spychaniem, bo 9 latka byłaby już wyuczona tego wszystkiego ze 3 lata do tyłu. a nie jest, bo sytuacja się powtarza - cytat - bo widzę że lubisz się trzymać własnych słów- po raz enty.

            no więc trzeba przyjąć na klatę to, że to wszystko o czym piszesz to albo bajki(czyli że nie było żadnych nauk) albo jesteś bardzo nieudolna wychowawczo, albo dziecko jest bardzo bardzo odporne na wiedzę. albo wszystko naraz co gorsza.

            najśmieszniejsze jest opisywaanie sytuacji jako zdarzającej się enty raz a potem wpieranie nam, że wyrobiłyśmy sobie obraz na podstawie jednego zdarzenia. szkoda, że nie możesz się sama zdecydować jak było, ale cóż - pierwszego wpisu usunąć się już nie da, a tam wszystko jak na dłoni.

            (też mam 2 lata różnicy, tę samą płeć i takie akcje o jakich piszesz - czyli nabrojenie a potem przepraszanie to miały miejsce jak ten starszy miał góra 4 lata. i u nas przepraszanie nie było końcem sytuacji, to był punkt wyjścia do dalszej pracy, czyli najpierw był opierdziel w momenicei zaistnienia incydentu, potem kara, po karze następowały przeprosiny i najważniejsze OBEICANIE POPRAWY. 4 latek był to w stanie opanować a ty piszesz o 9 latce? co ty robiłaś przez te lata, bo na pewno nie wychowywałaś dziecka.
            • no_easy_way_out Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:33
              >bardzo gęsto się tłumaczysz ale już i tak nikt ci nie uwierzy

              Nikt? smile
              Ja tam widze jakies pol na pol.
              Czytasz wybiorczo to co Ci pasuje. Widzisz to co chcesz widziec.

              >dlatego, że gdybyś uczyła, gdyby młodsza ponosiła konsekwencje, gdybyś rzeczywiście rozmawiała

              A jesli starsza badz co badz wlasnie w odpowiedzi na poranne zachowanie mowi "nie" wspolnemu graniu w karty, matka nie bierze stron (zaniechanie dzialania to tez na swoj sposob dzialanie) - to to nie sa konsekwencje?
            • cotton-blossom Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:45
              Moglabym dyskutowac, ale ocena juz padla, wiec po co? smile
              Z czym sie zgodze to to, ze kary i konsekwencje nie przyniosly skutku (proces dochodzenia do wlasciwych rozwiazan w wychowaniu jest zlozony i dlugotrwaly. Gotowego przepisu nie ma)
              Osadzanie w stylu: "co ty robiłaś przez te lata, bo na pewno nie wychowywałaś dziecka" uwazam za dziecinne i pozbawione merytorycznych podstaw.
            • kandyzowana3x Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:52
              Ja jej wierze, co wiecej widze juz forumowa nagonke na matke, ktora zostala okreslona niewydolna wychowawczo I pathologic, bo jej corki rano sie poklocily, a ona zapytala sie godzic czy nie godzic.
              I ogromne projekcje I wylewanie zalow z wlasnego dziecinstwa. Typowa forumowa psychologia.
              • pade Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 15:04
                Dokładnie. I piszę to ja, starsza siostra "ustąp młodemu bo chorował w dzieciństwie". Wyżej ktoś fajnie opisał, na czym polega faworyzowanie młodszej i taki komentarz w zupełności wystarczy.
                Nie trzeba od razu sięgać po psychiatrę, łobuza, rozwydrzonego bachora ect., ect. Kobiety, które w ten sposób piszą o dziecku same sobie wystawiają świadectwo. Już wierzę, że nigdy w życiu żadnego błędu wychowawczego nie popełniły. Tylko na forum takie idealne mamusie. Tylko na forum.
                • taki-sobie-nick Uważam, że ocenianie autorki 12.10.18, 20:42
                  do niczego nie prowadzi. Autorka się nie zgadza. Trzymajmy się wątku "jak zapobiec podobnym zachowaniom".
          • kota_marcowa Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:31
            Czas iść po siodło tongue_out
            I owszem, uroczy diabełek z uśmieszkiem, kontra spokojna, ugodowa, daje odczuć, że bardziej lubisz młodszą córkę. Pisząc w ten sposób deprecjonujesz krzywdy jakich doświadcza starsza córka. No bo w końcu co takiego się stało, popchnęła ją oj tam oj tam, przecież przeprosiła. I to, że zrobiło ci się żal młodszej, bo powiedziała nieszczere przepraszam i było jej przykro, bo akurat chciała pograć, a jakoś nie żal ci dręczonej po raz kolejny, starszej.
            I gwarantuję ci, że forum by inaczej zareagowało, gdybyś nie napisała, że takie sytuacje mają miejsce notorycznie, a w przypadku koleżanek młodsza córka potrafi się zachowywać przyzwoicie.
            Współczuję tej starszej dziewczynce, bo jest na z góry przegranej pozycji i nie sądzę żebyś coś w tej relacji zmieniła.
            • chatgris01 Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 13:55
              Mam skojarzenia z Pyza i Tygryskiem...
              • bellatri.x.lestrange Re: wklejone przez moderatora 12.10.18, 14:13
                chatgris01 napisał(a):

                > Mam skojarzenia z Pyza i Tygryskiem...
                A rzeczywiście. Ciekawe czy starsza ma grzywkęsmile
          • jollyvonne Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 18:45
            cotton-blossom napisała:

            > Zacytuj gdzie napisalam cokolwiek o starszej, co by bylo jednoznaczne z "no, je
            > st. Dobre dziecko, spokojne, nudne" tongue_out

            Twoje wpisy wyraznie daja odczuc rozklad sil: o mlodszej piszesz dobre dziecko, empatyczne, kochany diabelek, podobna do mamusi, uzywasz zwrotu miniklotnia, - to bardzo znamienne zwroty i nie powinno Cie dziwic, ze forum odbiera je dokladnie tak, jakie sa - pozytywny ladunek emocjonaly i sklonnosc do umniejszania ewentualnych zlych momentow w odniesieniu do mlodszej. O starszej napisalas "Starsza corka niewzruszona - ignoruje." - czyli empatycznej mlodszej przeciwstawilas zimna i pozbawiona uczuc starsza, chcialas uzyskac kontrast i udalo Ci sie bardziej niz to moglas sobie wyobrazic. Sama siebie przedstawilas w takim a nie innym swietle i nie pomaga teraz pisanie, ze tak nie jest. To nie jest tak, ze domniemania forum powstaly z pustki. Zastanow sie DLACZEGO TAK WIELE OSOB WIDZI TO SAMO, i dopusc mozliwosc, ze cos w tym jest z prawdy.

            Dzis rano.
            Starsza siedzi i zaklada buty. Mlodsza tez chce zalozyc buty, wiec probuje zepchnac siostre z krzesla by usiasc ("musi" koniecznie w tym wlasnie miejscu, jakby nie bylo 100 innych). Mlodsza sprowokowala starsza do klotni.
            Potem jedziemy samochodem i mlodsza chce pograc w karty ze starsza, na co slyszy "nie, nie bede z toba grala, bo bylas dla mnie niemila. Nie bawie sie z toba".
            Na co mlodsza zaczyna prosic "no pograj ze mna... przepraszam, ze bylam niemila, juz nie bede" - w te slowa. To jej stara spiewka, zawsze jak cos chce, to sie zaczyna przymilac i gotowa jest wszystko obiecac, byle dopiac swego. Podkerslam, wylacznie obiecac, bo do tego sie to sprowadza.
            Starsza: "nie, zawsze mowisz, ze nie bedziesz, a potem i tak jestes".
            No i placz mlodszej, ze tamta nie chce z nia grac. I obiecuje (tak, poraz setny), ze juz nie bedzie. I placze i przeprasza... Meczy mnie to jej jeczenie, starsza pewnie tez, ale to cierpliwa dziewczynka i jakos wytrzymuje ten szantaz - podziwiam ja! smile
            Starsza corka jest konsekwentna i nie ugina sie pod naciskiem mlodszej. Pewnie nie bylo jej latwo, ale dobrze ze taka jest, zupelnie jak mama smile

            Powyzsze to opis tej samej sytuacji, ale role sa odwrocone, teraz sympatia matki jest po stronie starszej. Widzisz roznice?
      • asia_i_p Re: wklejone przez moderatora 14.10.18, 17:33
        Jeżeli córka, jeszcze jako małe dziecko, usiłowała wejść na ulicę albo ściągnąć ze stołu coś gorącego, to odsyłałaś do pokoju, a potem omawiałyście, czy biegłaś do niej, rzucając wszystko inne, żeby zatrzymać to zachowanie?

        Dzieci nie są głupie. Widzą dobrze, kiedy rodzice reagują natychmiast (bo to ważne), a kiedy od niechcenia (bo wypadałoby zareagować).

        Ona ma poczuć, że dla ciebie szczypanie i popychanie starszej jest niedopuszczalne. Że nie dajesz jej w łeb, bo się z trudem od tego powstrzymujesz, ale że to jest coś, co przerywasz natychmiast, stanowczo i nie ma mowy, że się gdzieś spieszycie. Że w danym momencie nic nie jest ważniejsze od przerwania tego zachowania - tak jak jest z wrzątkiem i z wbieganiem na ulicę.
    • nagako Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 14:33
      No więc w świetle Twoich odpowiedzi:

      dlaczego uważasz, że nakłonienie starszej do zmiany zdania na rzecz młodszej bo przecież przeprosiła jest ok?
      Dlaczego to starsza ma zmieniać swoją postawę, skoro młodsza (zachowujaca się tak a nie inaczej notorycznie - jak piszesz "po raz n-ty") ciągle zachowuje się w stosunku do siostry nieciekawie (mimo że reagujesz jak twierdzisz)?
      • kandyzowana3x Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 15:02
        A czemu uwazasz, ze autorka mysli, ze jest ok. Wprost przeciwnie ma watpliwosci I dlatego ma dylemat.
        Fakt faktem, czesto gdy sie nie ma czasu I jedzie sie autem jest najwygodniejsza, bo potrzeba swietego spokoju.
        • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:02
          "czemu uwazasz, ze autorka mysli, ze jest ok"? Bo w ogóle jej do łba przyszło, że powinna nakłonić starszą do sp0ełnienia zachcianki młodszej agresorki. Pomimo wiedzy, że przeprosiny nie są szczere, a są tylko i wyłącznie chęcią zaspokojenia SWOJEGO kaprysu. To młodszej mamusia żałuje. Nie starszej, która za swój spokój dostała szarpaninę smarkuli i potem wycie i mędzenie w aucie. Matka powinna była krótko uciąć żale i skowyty młodszej, że "Kasia powiedziała, że nie i wyjaśniła dlaczego! Koniec tematu, Zosiu.". No, ale przecież dziewięciolatka szarpiąca siostrę to taka "urocza łobuzica"...
      • rybadenna Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 15:04
        No dokladnie... Zapierasz się że zareagowałaś podczas konfliktu córek - nie daje ci do myślenia reakcja starszej w samochodzie? Wygląda że jej oczach nie ucielaś tego konfliktu.
        • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 15:59
          W jaki sposob, wg Ciebie, powinno sie wiec bylo 'uciac' ten konflikt? Poza dobitnym zwroceniem uwagi za popychanie z krzwsla? 2 minuty przed wyjsciem do szkoly zwlaszcza? wink
          W warunkach, gdy mozna sobie pozwolic na dlusza rozmowe - wtedy tak robimy. W sytuacji, kiedy jestesmy 'w biegu' i nie czas na dyskusje - jak proponujesz 'ucinac konflikty'? Serio pytam, bo moze masz na to jakis sposob. Przemysle i moze wykorzystam.
          • nanokogirl Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:29
            nie zwraca się uwag dobitnie, tylko mówi się spokojnie i raz:
            odsuń się od tego krzesła, tam siedzi siostra.
            Kiedy nie podziała ( w następnych 30 sekundach) , bierze się za rękę i odsuwa na drugi koniec przedpokoju( można w milczeniu, bez żadnych komentarzy)
            W samochodzie mówi się krótko:
            Raczej oczywiste, ze skoro zaczepiałaś siostrę , to nie chce się bawić.
            Przestań ryczeć.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 15:55
        "dlaczego uważasz, że nakłonienie starszej do zmiany zdania na rzecz młodszej bo przecież przeprosiła jest ok?"

        Gdzie napisalam, ze tak uwazam? wink
        To byla tylko jedna z opcji. Pytanie pozostawilam otwarte. Nie bylo nigdzie napisane, ze tak wlasnie uwazam.

        "Dlaczego to starsza ma zmieniać swoją postawę, skoro młodsza (zachowujaca się tak a nie inaczej notorycznie - jak piszesz "po raz n-ty") ciągle zachowuje się w stosunku do siostry nieciekawie (mimo że reagujesz jak twierdzisz)?"
        Odpowiadam podobnie. Nie napisalam, ze POWINNA zmienic swoja postawe; ani jej do tego nie zaklanialam, ani nie oczekiwalam, ze zmieni zdanie. smile
        • nagako Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 16:26
          Ok. Post startowy odebrałam tak a nie inaczej. Może z powodu moich doświadczeń z dzieciństwa. Zastanawia jednak dlaczego tyle osób podobnie go odebrało.
        • gryzelda71 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 16:41
          Czemu nie pytasz co zrobić,żeby młodsza przestała dokuczać siostrze.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:06
            Z tego samego powodu, z jakiego nie pytam o setki innych rzeczy. wink
            • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 23:00
              To wreszcie odpowiedz po co napisalas ten watek.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 23:03
                Na to pytanie juz odpowiedzialam wczesniej.
                • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 15.10.18, 01:36
                  Aha no ja nie widzialam a szukac juz nie bede.
    • asmarabis Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 17:35
      Ale dzieci przeciez nasladuja rodzicow, corka robi dokladnie to samo co ty do meza.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 12.10.18, 18:05
        Czekalam na tego typu komentarz big_grin
        • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 23:02
          Jak mialabym cie przed soba i bys ze mna rozmawiala w taki sposob jak tu rozmawiasz trzasnelabym drzwiami wyszla. Serio. Zacznij zamiast sie glupio smiac myslec bo np. Komentarz wyzej jest madry i bardzo czesto zycie go potwierdza.
    • nanokogirl droga cotton 12.10.18, 19:18
      Cotton, szanuje twoja dokładność odnośnie cytowanych fragmentów i merytorycznego odniesienia się do tego co piszesz . Stad mam pytanie i jestem bardzo ciekawa:

      jako ze według mnie oczywiste jest postępowanie (opisane wcześniej):

      1.
      Mowie się spokojnie i raz:
      odsuń się od tego krzesła, tam siedzi siostra.
      Kiedy nie podziała ( w następnych 30 sekundach) , biorę za rękę i odsuwam na drugi koniec przedpokoju( można w milczeniu, bez żadnych komentarzy)
      2.
      W samochodzie mówię krótko:
      Raczej oczywiste, ze skoro zaczepiałaś siostrę , to nie chce się bawić.
      Przestań ryczeć.

      mam takie pytania :
      cz1.
      czy tak postąpiłaś?
      Jeżeli nie to dlaczego?

      cz2
      czemu miałaś wątpliwości żeby tak zrobić?
      • cotton-blossom Re: droga cotton 12.10.18, 23:29
        mam takie pytania :
        cz1.
        czy tak postąpiłaś?
        Zwrocilam (nie do konca spokojnie, bo to nie moja metoda) uwage, po czym kazalam sie jej przesiasc na miejsce obok. Za reke nie musialam brac, bo przesiadla sie od razu.

        cz2
        czemu miałaś wątpliwości żeby tak zrobić?
        Podjelam decyzje o nieingerowaniu, bo ich rozmowa w samochodzie nie wymagala (wg mnie) pomocy z zewnatrz. Mlodsza corka przedstawila swoja prosbe, starsza odmowila, przedstawiajac argumenty. Ingerencje uznalam za zbedna. Dylemat (w mojej glowie jedynie) dotyczyl tego, czy powinnam stanac po stronie 'uciesnionych' (starsza), czy po stronie osoby, ktora nie wypiera sie popelnionego bledu i przeprasza (Rownie dobrze mogla zwyczajnie oczekiwac, ze siostra bedzie z nia grac, nie majac pojecia, co zrobila nie tak, nie czujac sie w ogole winna). Stajac po stronie starszej siostry nie zmienilabym nic, bo nie mialam nic do dodania - sama wytlumaczyla dlaczego sie nie chce bawic i uciela krotko temat. Bicie piany i mielenie tego, co sama juz powiedziala uwazam za niepotrzebne.
        (To, ze mlodsza przeprasza poraz kolejny to temat na inny watek. Mnie chodzilo o fakt przyznania sie do bledu, czego probuje uczyc dzieci.)
        • taki-sobie-nick Re: droga cotton 12.10.18, 23:38
          cotton-blossom napisała:

          > mam takie pytania :
          > cz1.
          > czy tak postąpiłaś?
          > Zwrocilam (nie do konca spokojnie, bo to nie moja metoda) uwage, po czym kazala
          > m sie jej przesiasc na miejsce obok. Za reke nie musialam brac, bo przesiadla s
          > ie od razu.




          >To, ze mlodsza przeprasza poraz kolejny to temat na inny watek. Mnie chodzilo
          > o fakt przyznania sie do bledu, czego probuje uczyc dzieci.

          Tak sobie stwierdzam, że stałe przyznawanie się do błędu, po czym powtarzanie czynu niewłaściwego (i tak w kółko) MOŻE być strategią.
          • cotton-blossom Re: droga cotton 12.10.18, 23:45
            Moze byc, zgadzam sie. Jak temu zapobiec? (W miare konkretnie, jesli sie da) wink
            • nanokogirl Re: droga cotton 13.10.18, 00:24
              obawiam, ze nie da się zapobiec.
              czyny niewłaściwe konsekwentnie ukrócać stanowczo, kupić większą ilość melisy, dawać ponosić towarzysko/emocjonalne konsekwencje ( jak w poście startowym)
              może kilka konsekwencji pod rząd coś da. ale wątpię.
              Osobiście przerabiałam w najbliższym otoczeniu. Efekt zerowy. Woli odseparować się od otoczenia, niż współżyć z otoczeniem na umownie"sprawiedliwych" czyt społecznych warunkach.
              • nanokogirl Re: droga cotton 13.10.18, 00:29
                PS
                MOŻE - tylko sugestia - jak nie będziesz siedzieć cicho jak córki miedzy sobą takie rzeczy załatwiają i wzmocnisz ten przekaz :

                "czemu się dziwisz, przecież to normalne, nie rycz."
                To MOŻE usłyszy, że mama tez tak uważa i wcześniej porzuci ciągle powtarzanie takich zachowań.
                powtarzam - może.
                Może też obrazić się na ciebie i zrobi w domu atmosferę nie do zniesienia.
                Bo "Ta zła matka staje po stronie tej wstrętnej siostry, co nie chce się ze mną bawić"
                • cotton-blossom Re: droga cotton 13.10.18, 01:46
                  I to jest przynajmniej konkretna sugestia bez bicia piany. Dzieki, rozwaze. smile
                  • zeldaf Re: droga cotton 13.10.18, 08:33
                    cotton-blossom napisała:

                    > I to jest przynajmniej konkretna sugestia bez bicia piany. Dzieki, rozwaze. smile
                    >
                    Kręcisz i manipulujesz aż się kurzy. Wcześniej pisałaś, że tak robisz. Zbywalas tak zreszta wszystkie rady jak leci, zanim zmieniłaś front i zaczęłaś się ich domagać. Twoje odpowiedzi są właśnie biciem piany, nadmuchujesz ten wątek, a tresci coraz mniej z Twojej strony.
                    • piataziuta Re: droga cotton 13.10.18, 21:04
                      Jedno jest pewno: wątkodawczyni i jej najmłodsza córka mają wiele wspólnego.
                      • kandyzowana3x Re: droga cotton 13.10.18, 22:08
                        Mam wprost przeciwne wrazenie. Watkodawczyni woli spokoj i chcialaby, zeby wszyscy sie kochali tak jak starsza. Dla niej sytuacja konfliktu jest niekomfortowy i probuje ja jak najszybciej wygasic. Gdyby konflikt jej nie przeszkadzal, tak jak mlodszej, calej sytuacji nawet by nie zauwazyla.
                      • kandyzowana3x Re: droga cotton 13.10.18, 22:08
                        Mam wprost przeciwne wrazenie. Watkodawczyni woli spokoj i chcialaby, zeby wszyscy sie kochali tak jak starsza. Dla niej sytuacja konfliktu jest niekomfortowy i probuje ja jak najszybciej wygasic. Gdyby konflikt jej nie przeszkadzal, tak jak mlodszej, calej sytuacji nawet by nie zauwazyla.
                      • zeldaf Re: droga cotton 13.10.18, 23:23
                        No ba. Mamusia, jak mozna wnioskować po ociekających poczuciem wyższości wypowiedziach, należy do tych zakochujacych się wyłącznie we własnym odbiciu.
        • lily_evans11 Re: droga cotton 13.10.18, 04:58
          Ale to uczenie najwyraźniej nic a nic nie daje, skoro tzw. błąd jest z lubością powtarzany tysięczny raz. Ileż można słuchać przeprosin za to samo, a za chwilę znowu obrywac od rozpaskudzonego młodszaka. Może właśnie gdybyś wówczas dobitnie poparła to, co mówi starsza, tamta by zobaczyła, że przegina. I ugielaby się chociaż przed dezaprobatą matki i faktem, że ta wreszcie nie trzyma jej strony. Bo na razie rośnie z niej mały, sprytny przesladowca i aż dziwne, że tego nie widzisz.
          • tt-tka Re: droga cotton 13.10.18, 10:24
            lily_evans11 napisała:

            > Bo na razie rośnie z niej mały, sprytny przesladowca i aż dziwne, że tego ni
            > e widzisz.
            >

            Ona to widzi. Problem w tym, ze ona to rowniez aprobuje.
    • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:02
      A jak reaguja starsza, gdy mlodsza ja szczypie lub popycha ? Oddaje ? Czy juz wie, ze jej tego nie wolno, a mlodszej odpuscisz ?
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 00:09
        Po pierwsze: Nie, nie oddaje. Ma inny charakter. Uzywa argumentow slownych.
        Po drugie: "czy wie, ze (...) mlodszej odpuscisz?" - poraz kolejny - blednie wyciagniety wniosek o odpuszczaniu, bo nigdy nie odpuszczam, ale pewnie wiecie lepiej wink
        • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:05
          cotton-blossom napisała:


          > Po drugie: "czy wie, ze (...) mlodszej odpuscisz?" - poraz kolejny - blednie wy
          > ciagniety wniosek o odpuszczaniu, bo nigdy nie odpuszczam, ale pewnie wiecie le
          > piej wink
          >

          Sorry. Skoro "nigdy nie odpuszczasz", a corka te "nieodpuszczane" zachowania stale powtarza, to
          - nie sa dla niej zrozumiale twoje zabiegi
          lub
          - nie sa dla niej dotkliwe.
          Czyli jednak odpuszczasz. Albo sobie, albo corce.
          • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 01:50
            W takim skonkretyzuj jak definiujesz 'odpuszczanie'. Ja rozumiem odpuszczanie tak, ze nie zauwazam, albo udaje ze nie zauwazam, tudziez mowie do starszej "daj spokoj, ona jest mlodsza, ma prawo". To jest dla mnie odpuszczanie i tego nie robie.
            • senin1 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 06:19
              a mnie zastanawia, czy zal ci jest rowniez twojej starszej corki, kiedy jest szczypana I popychana. Wydaje mi sie (moze sie myle) ze nic do tej pory nie pisalas o wspolczuciu dla niej.
              • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:27
                senin1 napisała:

                > a mnie zastanawia, czy zal ci jest rowniez twojej starszej corki, kiedy jest s
                > zczypana I popychana. Wydaje mi sie (moze sie myle) ze nic do tej pory nie pis
                > alas o wspolczuciu dla niej.

                Niestety nie wydaje ci sie. Nie pisala.
              • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 22:47
                Nie pisalam, to prawda. Co nie jest dowodem na to, ze tak nie jest, na boga tongue_out
                Jesli napisze 100 slow, to znaczy, ze tylko 100 slow uwazam? big_grin
            • senin1 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 06:30
              I jeszcze jedno: gdybys sie zatanawiala nad tym jak zachowac proporcje, czyli nie ulegac wspolczuciu dla mlodszej kosztem starszej twoj startowy post nie wywolalby takich reakcji. W koncu to normalne ze mlodszej tez wspolczujesz, mimo iz sama sprowokowala taka reakcje starszej.

              pytanie: tez wspolczujesz (z naciskiem na: tez) czy tylko jej wspolczujesz. To jest, moim zdaniem, clue problem

              poza tym, jesli nie unikalabys odpowiedzi na pytanie, jakie faktyczne konsekwencje ponosi mlodsza, to dyskusja poszlaby zapewne w kierunku podsuwania jakichs rad. A tak to ludzie sa w kropce, bo konsekwencjii moze byc cala gama, a ty nie pomagasz tylko sie bronisz
        • szarsz Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 10:36
          > Nie, nie oddaje. Ma inny charakter

          Wcześniej pisałaś, że nie pozwalasz oddawać.
          • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 23:04
            Dokladnie
    • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 11:48
      Do wszystkich:
      Jedno podsumowanie zrobilam wczesniej, nie ma sensu powtarzac. smile
      Dodam tylko, ze uwazam temat za wyczerpany. smile
      Teraz to juz tylko mielenie poraz n-ty tego samego; tego co zostalo juz powiedziane (i na co ja odpowiedzialam). Strata czasu (zwlaszcza, ze duzo liter, ale malo tresci) wink , wiec passuję na razie.
      Ale czytac bede, bo wciaz mam wiare w czlowieka wink
      Że pojawi sie merytorycznie sformulowany komentarz, z ktorego beda wynikaly konkretne porady bez ocen (takich diamentow bylo kilka doslownie. Na pewno wezme pod uwage)
      • zeldaf Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 12:02
        Słuszna decyzja. Porzuc te defensywna postawę i przeczytaj wszystko jeszcze raz, bo dostałaś odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i mnóstwo cennych rad.
      • panna.ze.dworku Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 12:12
        Nie odpowiedziałaś na co najmniej kilka pytań konkretnych. Ja np pytałam (kilkakrotnie) DLACZEGO twoja niewątpliwie inteligentna młodsza córka WIE, że koleżanki nie może szczypać i popychać, że dla koleżanki musi by6ć miła - a równocześnie WIE, ze wobec siostry nie musi? Skąd w niej wiedza i przekonanie, że siostrę można traktować agresywnie? Lubisz omawiać kwestie - czy chociaż RAZ zadałaś swojej młodej terrorystce to pytanie? Tak po prostu, w rozmowie "Kasiu, DLACZEGO, skoro wiesz, że nie wolno bić Asi, Wisi, Halinki (innych koleżanek), uważasz, że możesz bić/szczypać/popychać Basię?". I co na to odpowiedziała? Czy SOBIE zadałaś to samo pytanie? "Dlaczego, skoro Kasia wie, że nie wolno bić Asi, Wisi, Ha;linki (innych koleżanek) uważa, że wolno jej bić Basię?". Bo to pytanie powinnaś zadać. Pierw sobie, jako matce wychowującej córki (OBIE!), a potem młodszej córce, która pomimo wiedzy i tak jest często agresywna. I w zależności do jakich wniosków dojdziesz (nie, stwierdzenie, że "bo to taki słodki8 łobuziak!" to NIE JEST wniosek!) - podejmuj dalsze kroki. I tak, wizyta u psychologa nie jest (moim zdaniem) głupim pomysłem. Z tym, ze pierw do psychologa (dobrego) powinnaś się udać sama - skoro żal ci agresorki, a nie jej ofiary, pomimo, że obie są twoimi córkami.
        • mikams75 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 14:45
          a bo to jedyna sytuacja, kiedy dzieci sie zachowuja roznie w roznym otoczeniu?
          • claudel6 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 01:41
            nooo pewnie, że nie jedyna. dorośli również się zachowują różnie w rożnym otoczeniu, sadysta domowy jest uroczym, do rany przyłóż, kolegą w pracy. ile razy to czytaliśmy w kronikach kryminalnych?
      • kota_marcowa Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 19:17
        Porad, to ty dostałaś całkiem sporo, problem, że nie po twojej myśli tongue_out
      • piataziuta Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 20:40
        Ludzie odpowiadają na forach zawsze w ten sam sposób: odbierają posta na zielono/czerwono i podają odpowiedź w równie skrajnej wersji.
        Skrajność nie oznacza, że komentujący człowiek się totalnie myli. Skrajność wynika z formy nośnika (tu nośnik = forum).
        Więc jeśli ktoś ci na forum sugeruje, że jesteś tragiczną matką - i takich odpowiedzi jest 50%, nie oznacza to, że jesteś tragiczną matką, ale na pewno jest to znakiem tego, że w opisywanej przez ciebie na forum sytuacji, będąc matką - nie zachowałaś się doskonale.
    • mikams75 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 12:09
      niesamowite jak ten watek sie rozrosl i ile to domyslow i jak daleko posunietych mozna wytoczyc na podstawie jednej sprzeczki dzieci.
      Cotton-blossom - ja cie podziwiam za cierpliwe tlumaczenie kazdemu z osobna co powiedzialas a co inni dopowiedzieli.
      • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 13:08
        No widzisz. smile Przyjmuje to z dystansem. Mam grubą skore, troche czasu, cierpliwosc i lubie pisac wink
      • mikk25 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 17:35
        Bardzo dużo trafnych rad dostała autorka wątku. Oby skorzystała dla dobra rodziny.
        • mikams75 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 18:49
          ten watek wlasnie ma ponad 400 wpisow, a konkretnych rad jest raptem kilka.
          • mikk25 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 19:42
            Od razu na początku:

            sortfort 11.10.18, 00:32
            Powiedzieć młodszej, że widzisz córuś takie bywają konsekwencje zachowań, więc jeśli będziesz innych popychała, szczypała i źle ich traktowała to oni w końcu nie będą się z tobą chcieli bawić. Potraktuj to jako naukę, bo na pewno sama też byś nie chciała mieć w szkole koleżanki co cię bije a potem wymaga żebyś się z nią bawiła.

            nanokogirl 11.10.18, 01:32
            jak się widzi spychanie, to się nie "mówi" tylko agresora odprowadza na bezpieczna odległość.
            Jak trzeba to siłą. zwykle 3-4 razy wystarcza.

            triss_merigold6 11.10.18, 06:42
            To nie mów, bo z samego dziamgotu niewiele wynika, tylko weź młodszą za ramię i odsun, odprowadz, przytrzymaj. Zachowaj się jak dorosły człowiek zamiast oczekiwać, że 11-latka sobie poradzi.
            • mikams75 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 19:48
              no wlasnie, trzy porady a postow mielacych domysly ponad 400.
              • kandyzowana3x Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 19:52
                W tym dwie nie na temat, bo aurora pytala a sytuacje w samochodzie nie poranna.
              • mikk25 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 19:55
                Bo cotton sama rozwijała dyskusję. Ale odpowiedzi dostała konkretne i forumki były bardzo zgodne.
                • mikams75 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 20:56
                  zgpodne w mieleniu domyslow i wyolbrzymianiu sytuacji.
                • cotton-blossom Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 22:59
                  Nie do konca. smile Nie ja rozwijalam dyskusje. Zadalam konkretne pytanie do konkretnej sytuacji. Dostalam doslownie gartke konstuktywnych odpowiedzi, za ktore podziekowalam.
                  Poza tym padlo mnostwo pytan posrednio tylko zwiazanych z tematem, choc z przechyleniem na zbaczanie z watku. Zaczelam odpowiadac na komentarze, na ktore uwazalam, ze nalezy odpowiedziec. Na chwile obecna, widze, ze nikt nic nowego nie dodaje. Jestem otwarta na rozmowe za pomoca argumentow, a nie uszczypliwych, zlosliwych uwag, przesiaknietych domyslami, spekulacjami i ocenami na podst pozorow (tak, ocenianie caloksztaltu 'matki' na post jednej rozmowy, jest ocenianiem na podst pozorow)
                  Atakujacy charakter dialogu mnie nie interesuje, wiec spasowalam wink Niektorych ponosza emocje; a gdy w gre wchodza emocje - nie ma mowy o dialogu.
          • taki-sobie-nick Ten wątek ma ponad 400 wpisów, owszem, 13.10.18, 22:02
            i ciekawe, czy ma to jakiś związek z wyjątkowym talentem autorki do animowania forum, jak to ktoś ujął.

            Jeszcze większy talent do animowania forum ma niejaka panna z dworku.
            • chatgris01 Re: Ten wątek ma ponad 400 wpisów, owszem, 13.10.18, 22:07
              A panna z dworku to nie dawna vi_san?
      • taki-sobie-nick Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 13.10.18, 22:23

        > Cotton-blossom - ja cie podziwiam

        Ja jej nie podziwiam bynajmniej, a już zwłaszcza za wykręcanie kota ogonem i prowokowanie, co moim zdaniem jest elementem animacji wątku.
    • cotton-blossom Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 01:15
      Nowa sytuacja z dzisiaj.

      Mlodsza corka podniosla glos w rozmowie, bo z czyms sie nie zgodzila (czego nie aprobuje i nie akceptuje).
      Zostala odeslana do swojego pokoju (z krotkim wytlumaczeniem dlaczego). Miala zejsc za pol godziny, gdy sie zastanowi co zlego zrobila, z przeprosinami wlacznie.
      Minelo pol godziny. Zeszla. Przyniosla kartke (tak, smieszna i idiotyczna, wg niektorych, laurke), w ktorej napisala, ze przeprasza za to, ze podniosla glos, ze wie, ze nie powinna, ale poniosly ja nerwy i nie mogla sie powstrzymac. Ze przeprasza, bo wie, ze zrobila zle i ze tak nie wolno. I ze kocha mnie i ma nadzieje, ze i ja kocham ja.

      Czy wybaczylam?
      Tak.
      Czy podskoczylam z radosci nad laurka?
      Nie.
      Czy docenilam jej trud, ze zamiast w ukryciu, za zamknietymi drzwiami, bawic sie w najlepsze, poswiecila te pol godziny na skonstruowanie tej laurki?
      Tak.
      Taka jestem matka. Wybaczam. Bo kocham. (Mowie tutaj konkretnie, w takim doladnie przypadku. Nie nawiazuje w zaden sposob do sytuacji z popychaniem siostry.)
      Wybaczam, bo pamietam, ze jest dzieckiem. Uczy sie zycia. Uczy sie jak dziala swiat i relacje miedzyludzkie. Popelnia bledy i bedzie popelniac, nawet jako dorosla (kto z nas, doroslych, nie popelnia??) Nie zachowuje sie ideanie w kazdej sytuacji (czy my, dorosli, niby tacy madrzy, zawsze postepujemy wlasciwie??). Doceniam starania, doceniam proby. Doceniam to, ze nie olewa tego co sie wydarzylo, a w swoim malym 9-letnim mozgu zastanawia sie jak uratowac sytuacje i naprawic szkody (nawet jesli nieudolnie). Doceniam, ze przyjmuje do wiadomosci, ze zrobila cos zlego, nie wypiera sie, nie broni, nie idzie w zaparte, zwalajac wine na wszystkich oprocz siebie.
      I nawet jesli za kilka dni znowu podniesie glos, to nie uznam tego, co bylo bylo dzisiaj, jako chytra manipulacje, a jako kolejny blad, ktory popelnila, bo wciaz sie uczy, wciaz dorasta, wcia sie rozwija - psychologicznie, spolecznie.
      Sama jako dziecko podnosilam glos na mame. Taki mialam temperament - dzialalam impulsywnie. Tylko, ze potem nie umialam przeprosic. Nie poczuwalam sie do winy. Znowu mama nie umiala wybaczac i oczekiwala, ze jako dziecko, bede myslala, czula i reagowala jak dorosly, dojrzaly czlowiek. Nie pozostawiala miejsca na bledy.
      Nie chce i nie jestem taka matka. Doceniam.
      Nie jestem matka idealna (nikt nie jest, wbrew temu co sie niektorym wydaje). Wiem, ze nad wieloma rzeczami musze pracowac. Szukam, obserwuje, probuje.
      Sytuacja z dzisiaj mowi o tym, ze daleka droga. Cale macierzynstwo to dluga droga. I gotowych przepisow na sukces nie ma.
      • taki-sobie-nick Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 01:40
        Nowa sytuacja z dzisiaj. (...)

        Wątek przystopował, autorka animatorka przygotowuje grunt pod jatkę na kolejne 400 postów.
        • cotton-blossom Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 03:13
          "Jatka" nie jest udzialem jednej osoby smile Jatka tworzy sie m.in. wtedy gdy wiele osob ma baaardzo duzo do powiedzenia, jednak niewiele tresciwego.. Wystepuja pochopnie wyciagniete wnioski, oceny, generalizowanie, przypisywanie cech, niekonstruktywna krytyka, spekulacje i wyolbrzymianie. Sama tego wszystkiego nie osiagnelam, wiec pretensje co do jatki, nie do mnie tongue_out
        • miss_fahrenheit Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 16:25
          Autorka jako żywo przypomina mi postać Werdipurke - wszelkie rady są jak grochem o ścianę oraz "ja wiem lepiej". Oczywiście złe są forumowiczki, ponieważ wyciągają złe wnioski (niezgodne z wolą autorki), mają złe cechy charakteru, etc. etc.
          • kura17 Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 16:29
            > Autorka jako żywo przypomina mi postać Werdipurke - wszelkie rady są jak groche
            > m o ścianę oraz "ja wiem lepiej". Oczywiście złe są forumowiczki, ponieważ wyci
            > ągają złe wnioski (niezgodne z wolą autorki), mają złe cechy charakteru, etc. etc.

            oraz "Nie zauwazyly, nie doczytaly, nie chcialo im sie czytac wszystkich postow, lub zwyczajnie je zignorowaly" ... LOL
      • claudel6 Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 01:50
        nie widzisz, że relacja Ty-córka jest inną relacja niż relacja siostra-siostra? jest totalnie nierównoważna i Ty masz moc wybaczania, karania, decydowania o jej losie? możesz sobie pozwolić na wielkoduszne pełne zrozumienia dorosłe reakcje, bo: jesteś dorosła (surprise!), bo jesteś jej matką i ją kochasz choćby nie wiem co. poza tym ona podniosła głos, nie walnęła Cię z liścia.
        a Twoja starsza córka nie ma nic w zanadrzu, oprócz odmowy zabawy. i jest bezradnym wobec agresji dzieckiem. i nie - sądząc po wielu historiach na tym forum, rodzeństwa nie kocha się bezwarunkowo. można tę miłość skutecznie zabić.
      • nanokogirl Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 01:52
        szkoda...
        jakby jej było wolno w spokoju sobie pokrzyczeć, zamiast zostać odesłaną do pokoju aby przebłagać matkę odpierdzielac debilna laurkę i wymyślać powody dlaczego nie wolno jej podnieść głosu jak się wkurza ( sic!) może wtedy odreagowywałaby złość na bieżąco, zamiast po czasie „ulewać” na siostrę.
        Ktoś zadał pytanie :
        Ciekawe czemu twoja córka tak się zachowuje do siostry?
        Ano temu.
        Gdzieś musi.
        • claudel6 Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 02:32
          tak, też mi się wydaje, że za podniesienie głosu to niewspółmierna kara, ale cotton-blossom chciała nam udowodnić, ze stosuje poważne kary. tu jednak moim zdaniem kompletnie od czapy. generalnie jak jest w domu zasada nieużywania przemocy, to jednak jakoś emocje trzeba ulewać i na coś musi być przyzwolenie. podnoszenie głosu, krzyknięcie w emocjach, jest imo jedną z bezpiecznych strategii ulewania emocji. należy krzyczącego emocjanta uspokoić, ale u nas się za to nie karze, bo jakoś te emocje (np. zdenerwowania, dezaprobaty, gniewu), trzeba wyrażać. lepiej tak niż dusząc je w sobie lub wyżywając się na: przedmiotach, zwierzętach, słabszych ludziach.
          • panna.ze.dworku Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 03:00
            No ale nie ma pozwolenia na krzyczenie za to jest pozwolenie na szarpanie, szczypanie siostry. Bo w końcu COŚ musi być dozwolone, nieprawdaż? wink
            • nanokogirl Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 03:05
              jak ja to widzę
              mamusia źle znosi złość wyrażoną wprost. ( w tym wątku zjadliwie odcina się koleżance black_halo, bo ta po prostu regularnie jest zła na cotton i pisze to wprost.
              I cotton to źle znosi przybierając zjadliwie protekcjonalny ton.
              Najpewniej tego samego w domu uczy córki
              Nie wolno wyrazić złości wprost, tylko na najsłabsze ogniwo, podszczypaniami, spychaniami, utrudnieniami życia , później przepraaaaaszaaaam i od nowa.
              • panna.ze.dworku Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 03:09
                A to też nie wykluczone...
        • cotton-blossom Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 03:18
          "jakby jej było wolno w spokoju sobie pokrzyczeć, zamiast zostać odesłaną do pokoju"
          Nagle zmiana frontu? smile Najpierw kilka dni mielenia o tym, ze za zle zachowanie powinny byc wyciagane konsekwencje, a teraz nagle, ze powinna miec mozliwosc "pokrzyczenia sobie w spokoju" big_grin Ciekawy zwrot akcji wink
          • nanokogirl Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 03:26
            1. rzeczywiście emotikonki coś u ciebie musza znaczyć...
            2 a od kiedy to wśród normalnych ludzi podniesienie głosu jak ktoś jest wściekły jest złym zachowaniem? w dodatku wymagającym jakichkolwiek konsekwencji?
            3. kolejny, twój post, który oprócz emotikonek i figur retorycznych nic nie zawiera
            4. jeżeli nie rozumiesz różnicy pomiędzy podniesieniem głosu a spychaniem kogoś z krzesła ( na co wskazuje pytanie) to oznacza , że jesteś tzw ”tępą dzidą” i rozmowa z tobą nie ma najmniejszego sensu.
            O czym zresztą pisały wcześniej forumki.
          • mandre_polo Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 08:14
            cotton-blossom napisała:

            > "jakby jej było wolno w spokoju sobie pokrzyczeć, zamiast zostać odesłaną do po
            > koju"
            > Nagle zmiana frontu? smile Najpierw kilka dni mielenia o tym, ze za zle zachowanie
            > powinny byc wyciagane konsekwencje, a teraz nagle, ze powinna miec mozliwosc "
            > pokrzyczenia sobie w spokoju" big_grin Ciekawy zwrot akcji wink
            >

            Jesteś cyniczna a nie szukasz przyczyny zachować dziecka
          • kura17 Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 08:39
            >> "jakby jej było wolno w spokoju sobie pokrzyczeć, zamiast zostać odesłaną do pokoju"
            >
            > Nagle zmiana frontu? smile Najpierw kilka dni mielenia o tym, ze za zle zachowanie
            > powinny byc wyciagane konsekwencje, a teraz nagle, ze powinna miec mozliwosc "
            > pokrzyczenia sobie w spokoju"

            naprawde wedlug Ciebie podniesienie glosu "w nerwach" to zle zachowanie, za ktore powinny byc wyciagane konsekwencje? (inne oprocz nieprzychylnej reakcji tego, na ktorego "krzykniesz"?). to i ja powinnam byc od czasu do czasu odsylana do mojego pokoju ...
            calkiem sporej grupie ludzi "podniesienie glosu" pojawia sie w sytuacjach stresowych i jest jakims tam sposobem wyraznia emocji. nie mowie o wydarciu sie na innych i glosowych przepychankach, ale o palnieciu czegos w nerwach/zlosci. wystarczajaca reakcja wtedy jest prosba o zaprzestanie oraz fakt, ze nikt z nami rozmawiac nie bedzie w tym momencie.

            tak, zdziwila mnie Twoja reakcja - wedlug mnie zupelnie niewspolmierna do "podniesienia glosu" przez corke (o ile nie bylo to dlugie wydzieranie sie). po co? dziewczynce puscily nerwy, ulalo jej sie - jak wedlug Ciebie powinna zareagowac, zeby nie dostac kary odeslania do pokoju i zastanawiania sie nad soba? powaznie pytam. ja zwyczajnie prosze o zaprzestanie krzykow i czasem o wyjscie z pokoju, bo krzyk "boli moje uszy". na ogol dobrze wiem, co wywolalo taka reakcje (czasem sie nawet z nia zgadzam), po prostu nie uprawiamy "krzyczaczych rozmow" i tyle, nie przyszloby mi do glowy specjalnie karac za podniesienie glosu w emocjonujacej sytuacji.
            • mandre_polo Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 09:35
              Można od rozmówcy wymagać, czy zwracać uwagę żeby nie podnosił glosu wtedy gdy sami tego nie robimy, z zasady a nie tylko podczas tej rozmowy. Dziewczynka takiej umiejętności nie nabyła bo skoro rodzice są impulsywni to dziecko nasiąka takim zachowaniem. Wyrażać emocje trzeba się nauczyć a nie karać. Kara nigdy nie jest skuteczna
            • panna.ze.dworku Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 09:44
              Proste, Kuro:
              Jej "słodziaczek" podniósł głos NA NIĄ. A tego nie wolno, wszak to ONA jest najsłodszą łobuziczką, córka ma drugie miejsce na podium i wara podskakiwać wyżej. Więc za najmniejsze uchybienia wobec mamy - kara solidna i odczuwalna. A siostra? Siostra nie ma drugiego miejsca na podium. Więc Cotton ma w nosie co czuje będąc popychadłem dla młodszej, co czuje, kiedy młodsza ją regularnie szczypie, wszczyna awantury (co, wszak sama Cotton napisała - młodsza LUBI!). Ba, w sytuacji sporu Cotton współczuje biednej agresorce, bo przecież powiedziała "przepraszam" (świadomie nie piszę, że przeprosiła, bo Cotton nie dostrzega różnicy między prawdziwą skruchą i "żalem za grzechy", oraz mocnym postanowieniem poprawy, a wyplutym grzecznym słówkiem w celu uzyskania konkretnego efektu)...
          • asia_i_p Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 15.10.18, 08:00
            To nie jest zmiana frontu. To jest inna hierarchia "wykroczeń" niż ty przyjmujesz.

            Dla większości z nas dokuczanie rodzeństwu, które jest spokojne i nie bardzo umie się obronić, jest sprawą grubszego kalibru niż podniesienie głosu w dyskusji z rodzicem, czyli osobą na silniejszej pozycji. To drugie w sumie, jeżeli było rzeczywiście podniesieniem głosu z emocji, a nie wrzaskiem na wymuszenie, w ogóle nie zasługuje na karę, ostatecznie, jeśli widać, że dziecko rzeczywiście nawet nie próbuje nad sobą zapanować i rośnie drama queen, można przerywać rozmowę, ale odsyłanie do pokoju, przeprosiny, laurki - to w ogóle nie ten kaliber sprawy i moim zdaniem niepotrzebne przekierowanie energii z treści dyskusji na jej formę.

            Twierdzę, że stworzyłyście z córką rytuał - "wykroczenie" - odesłanie - laurka + przeprosiny - pogodzenie. Twierdzę, że jest wam do czegoś potrzebny, a konkretnie, że potrzebny jest tobie do uśpienia żalu z przeszłości, że ci nie "wybaczano". Że próbując nie popełnić błędu swojej matki zabrnęłaś w sytuację, w której każdy drobiazg przechodzi przez ten rytuał i obie macie z tego frajdę - ty czujesz się dobrą matką, a córka czuje twoją ogromną aprobatę.

            I że - w takim razie - zamiast być tą dobrą matką, bądź raz tą złą. Odłóż laurkę na bok i powiedz, że oczekujesz zamiast laurki planu, co ona zamierza robić, żeby więcej się nie powtórzyło, określcie konsekwencje w przypadku recydywy - ale poważne, typu niepójście na urodziny koleżanki, zostanie gdzieś pod opieką podczas rodzinnego wyjazdu - i wykonajcie.
            • asia_i_p Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 15.10.18, 08:06
              Aha - i nie jest to to samo, co przyjęcie laurki i przeprosin, docenienie wysiłku, a potem omówienie sprawy.
              Ona ma poczuć, że laurka NIE zakończyła sprawy, że nie takiego wysiłku się od niej oczekuje.
              • asia_i_p Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 15.10.18, 08:15
                I jeszcze jedno - tę abrobatę, którą "wstrzymasz" przy wręczaniu laurki, daj i to z wylaniem, jeżeli będzie się zachowywała zgodnie z ustaleniami. Na początku nawet po godzinie od ustaleń.
        • mandre_polo Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 08:11
          Bingo
      • mandre_polo Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 08:07
        To już wiadomo skąd nieraz się jej przeprosiny na poczekaniu. Ona tego nie czuje tylko robi bo tego wymagacie. Jakby była skrucha to byś odróżniła szczere przepraszamy od wyuczonych. Te e samochodzie były nieszczere, starsza miała rację za aferę z krzesłem.
        Ja bym powiedziała że przeprasza za coś czego nie zamierza się powtarzać. Porozmawiać na osobności i przekazać to co się widzi i zapytać i powody takich zaczepek. Jest jakiś konflikt między siostrami. Dlaczego zachowuje się prowokacyjne przy matce. Zastanów się bo z twoich wypowiedzi o 2 sytuacjach tego nie widać ale coś ją nakręca. I nie zaniedbywać straszenie bo to mądra osóbka
        • mandre_polo Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 08:08
          Starszej a nie straszenie
        • mandre_polo Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 08:09
          I jeszcze jedno przyszło mi do głowy - może wy ja kochacie za jej prowokacje. Jakoś nieświadomie jest doceniana?
      • alpepe Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 10:43
        Mam ochotę ci napisać, żebyś nie zdefekowała, bronisz się na forum, ale stale i stale powtarzasz te same błędy.
        To mój drugi post w tym wątku, możesz przeczytać mój pierwszy, może coś dojdzie do łba, bo na razie stoisz w miejscu.
      • bellatri.x.lestrange Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 11:52
        cotton-blossom napisała:

        > Nowa sytuacja z dzisiaj.
        >
        No i zobacz, nowa sytuacja, ale zachowania te same co zawsze. Zle zachowanie-rozmowa-kara-przeprosiny. Gdzieś tam wyżej napisałam Ci, że może Twoje niestandardowe zachowanie pomogło by przerwać ten schemat, może coś by się zmieniło w zachowaniu córki. Spróbuj raz jej nie tłumaczyć nic i nie wymagać przemyśleń, powiedz ze nie masz już siły i pomysłu, co Ci szkodzi.
        • mandre_polo Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 12:12
          Mówiąc że nie ma pomysłu i siły to jednak jest przekaz
          • bellatri.x.lestrange Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 12:15
            Ale jednak inny niż zawsze
      • asia_i_p Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 17:44
        Chyba zaczynam widzieć problem.
        Czy ty masz w zanadrzu inną karę niż odsyłanie do swojego pokoju na pół godziny?

        Bo jeżeli nie, jeżeli każda kara wymaga znacznej inwestycji czasowej, to młodsza wie, że może sobie pohulać, kiedy się spieszycie. Bo jest za mało czasu na karę statutową, a już wyczuła, że za mało cię to oburza, żeby się miała obawiać reakcji bezpośredniej - i że dotarcie do szkoły na czas jest ważniejsze niż niedręczenie starszej siostry.
        • cotton-blossom Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 23:05
          Tak, mam w zanadrzu inne kary. Pisalam juz o nich kilka razy.
      • rosa-fira Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 19:42
        Jesteś matką, nie siostrą. To zupełnie inna relacja.
      • asia_i_p Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 14.10.18, 22:36
        A tak a propos małego 9-letniego mózgu.
        Moja siostra opowiadała mi, że kiedy mnie gryzła jako małe dziecko, to to była fizyczna przyjemność. I że kalkulowała - jak mocno może się wgryźć, żeby awantura nie była zbyt duża. Więc mamy i świadomość, że nie wolno, i kalkulację zysków i strat. A przestała gryźć mając trzy lata, więc relacjonujemy przemyślenia impulsywnej trzylatki.

        Zauważ, że dziecko ci rośnie i doceń ją, stawiając poprzeczkę trochę wyżej.
      • jola-kotka Re: Nowa sytuacja z dzisiaj 15.10.18, 01:40
        Czyli kolejny raz ty jej mowisz ze ma przeprosic. A czemu ma przeprosic? Moze ona nie czuje potrzeby przepraszac? Na kogo podniosla ten glos? Tak samo wlasnie postepujesz gdy ona atakuje siostre ma ja przeprosic , hm tylko ile warte sa te przeprosiny, co znacza gdy sa narzucone z gory? Wielkie gow...
    • zona_mi wklejone przez moderatora 14.10.18, 13:51
      Watek o " slotkiej lobuzicy"

      jola-kotka 14.10.18, 01:55
      Czy jak ja tam matka nazywa jest dlugi wiec ...
      Od strony psychologicznej co moze byc powodem takiego zachowania mlodszej siostry do starszej.
      Zle wychowanie przez rodzicow, zle ich reakcje.
      Charakter dominujacy.
      Zale do siostry.
      Autorka pisze ze reaguje zwraca uwage, niewiele to daje. To co ma zrobic realnie zeby pomoc starszej corce radzic sobie z atakami mlodszej.
      A jak ukrocic negatywne zachowania mlodszej.
      Jakie bledy konkretnie popelnia autorka.
      Mysle ze takie podsumowanie bedzie lepsza recepta niz 500 postow krytyki .
      Moze zechce przeczytac i skorzystac.
      Ja sama chetnie poczytam dowiem sie bo temat fajny.

      nanokogirl 14.10.18, 03:21
      Jolu,
      watek długi, ale odpowiedzi na powyższe pytania dość jasno udzielono w pierwszych 20 postach.
      Reszta to udowadnianie za wszelka cenę przez autorkę (cotton)
      - jestem świetna matką
      -Nic nie piszecie merytorycznego
      -Wszystko co piszecie co mam robić to robię i popatrzcie jaka jestem zajbiście otwarta na rozmowę
      -Ale wy nie piszecie merytorycznie
      I ona tak pieprzy ze 100 postów , a reszta usiłuje jej powiedzieć, że pieprzy i w dodatku pieprzy protekcjonalnie.
      Ufff, streściłam.
    • tt-tka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 14.10.18, 14:11
      Chcialabym zwrocic uwage forumek (nie watkodajki, bo rozmowa z nia nie ma sensu) na powtarzane jak mantra "temat dotyczy mlodszej, temat dotyczy mlodszej".
      Temat dotyczy OBU, bo zachowania mlodszej bija w starsza i to celowo, z premedytacja sa w strone starszej kierowane. Ale tematem przezywanym przez watkodajke jest tylko mlodsza.
      • jola-kotka Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 15.10.18, 01:50
        Bo dla niej tylko mlodsza sie liczy i to wali tu po oczach tak bardzo ze az strach.
    • anberte1 Re: Dylemat matki - godzic dzieci czy nie godzic? 15.10.18, 01:05
      Przyznaje racje starszej corce. Coz, mlodsza musi zrozumiec, ze za wszystko w zyciu ponosimy konsekwencje. Gorzkie czasami, niestety, te konsekwencje sa.( Im wczesniej to zrozumie - tym lepiej dla niej.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka