napolnoc
25.10.18, 01:02
Tak niemożliwie rozkrecil sie wątek, na temat Ślązaków, w miedzyczasie padło wiele opini o warszawce. Wiec i ja chce podać pewna tezę, sprawdzona empirycznie, na temat warszawki. Przez cały okres LO i uniwerku, jezdzilam z przyjaciółka wzdloz i wszerz Polski autostopem, sypiając zazwyczaj pod namiotem. Bywaliśmy na Pomorzu, na Mazurach, w poznanskim, kieleckim, w Tatrach, Beskidach, Bieszczadach, Karpatach i nawet w Białymstoku. Za każdym razem, słyszałyśmy jedno i to samo: tam sie rozbiła warszawka, z palcem wysuniętym w kierunku namiotów. Za każdym razem, ta informacja była sprzedawana, jako ostrzeżenie. Pamietam z wyjazdów nartowych to samo, Szczyrk, Wisła, Zakopane, zawsze barman pokazywał, ze w tym rogu bawi sie warszawka. Było wtedy dla nas jasne, ze musimy unikać tego kata. Zadziwiające, ze w tylu rejonach Polski, turysci z Wawy byli postrzegani jako zagrożenie, niebiezpieczenstwo. To było jakieś 20 lat temu. Nadal tak jest?