Dodaj do ulubionych

Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji

06.11.18, 16:09
Może ja przemęczona już jestem, albo czegoś nie rozumiem.... oceńcie sytuację:
Organizujemy z okazji urodzin synka rodzinny obiad. Przyjeżdża rodzina z innego miasta. Kameralne spotkanie dla 5 osób. Patrzę sobie dzisiaj na prognozę i widzę że ma być cały czas ciepło i ładna pogoda. Dotychczas na urodzinowych spotkaniach w listopadzie zawsze było szaro i zimno. Więc mówię do męża, a może byś wziął rodzinę po obiedzie na spacer z synkiem. Mieszkamy tuż obok pięknego parku, w podgórskiej miejscowości, a rodzina dotąd nie była zobaczyć okolicy. Ja zostanę i w tym czasie ogarnę stół, podszykuję słodki poczęstunek. Na co mąż zrobił aferę, że niby przyjazd rodziny mi się nie podoba, że chcę ich wyprosić z domu, że w takim razie on pójdzie z rodziną do restauracji beze mnie skoro ich towarzystwo mi się nie podoba, albo w ogóle zabierze synka i pojedzie do rodziny tam mu zorganizować przyjęcie. Zostałam wyzwana od introwertyczek, co to lubią sobie tylko się zajmować sobą i swoim hobby itd. Osłupiałam i zastanawiam się czy ja tu czegoś nie widzę czy coś z nim nie tak....
Obserwuj wątek
    • muchy_w_nosie Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:14
      Taj, nie widzisz tego, że mąż zamiast powiedzieć, że nie ma ochoty spacerować woli przeprowadzić atak i obarczyć ciebie winą.
      To bardzo popularny sposób: jesteś winny zrób aferę i spraw, żeby oskarżyciel stał się ofiarą. Sposób na to jedt taki, że zaczynasz drzeć ryja jeszcze głośniej i wytykasz brudne gacie na podłodze i to że w 2001 roku zrobił to i to.
      • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:28
        Nie zadziała ten sposób. Wtedy on się wydrze, że skoro wracam do przeszłości to chcę zrobić mega awanturę i to wszystko moja wina wink
        • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:36
          Już miałam napisać, coś napisać, ale widzę, że najwyraźniej twój mąż ma na stałe taki sposób komunikacji, więc nie bardzo rozumiem w takim razie skąd twoje zdziwienie.
      • princy-mincy Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 07.11.18, 09:02
        O tak, zgadzam się.
        U nas czesto jest tak, ze miedzy obiadem a ciastem część rodziny idzie na jakis spacerek, co by nie kisić się przy stole cały czas.
        Czasami to nawet 15 min kopania pilki w ogrodzie, ale zawsze jakas chwila oddechu.
    • alpepe Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:14
      No pewnie, przytul się do męża i powiedz, że faktycznie, on powinien szykować, a ty się z nimi zabierzesz i ich oprowadzisz. A tak w ogóle, to pomysł z restauracją nie jest zły.
      • muchy_w_nosie Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:15
        Przestań, po takich psychologicznych zagrywkach ze strony męża chyba bym przędzej wyrzygała się na niego niż go przytuliła.
        • alpepe Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:25
          Ale czujesz tę opadającą szczękę?
      • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:25
        Pewnie że pomysł z restauracją jest z mojego punktu widzenia nawet świetny - odpada mi robota.
        Tylko jak wspominałam o tym miesiąc temu to było, że krucho w tym miesiącu z kasą, że rodzina woli domowy obiad i po podróży nie będzie im się chciało iść do restauracji.
        • alpepe Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:26
          I trudno. Widzisz, w życiu i w rodzinie gramy różne role. Pytanie, czy ty się odnajdujesz w tej, którą ma dla ciebie mąż: tej złej...
        • hummorek Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:19
          Daj spokój, nie jadą chyba 2 dni dorożką, żeby się nie móc do knajpy dowlec, argument z pupy.
    • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:16
      asasa5 napisał(a):

      > niach w listopadzie zawsze było szaro i zimno. Więc mówię do męża, a może byś w
      > ziął rodzinę po obiedzie na spacer z synkiem. Mieszkamy tuż obok pięknego parku
      > , w podgórskiej miejscowości, a rodzina dotąd nie była zobaczyć okolicy. Ja zos
      > tanę i w tym czasie ogarnę stół, podszykuję słodki poczęstunek. Na co mąż zrobi
      > ł aferę, że niby przyjazd rodziny mi się nie podoba, że chcę ich wyprosić z dom
      > u, że w takim razie on pójdzie z rodziną do restauracji beze mnie skoro ich tow
      > arzystwo mi się nie podoba, albo w ogóle zabierze synka i pojedzie do rodziny t
      > am mu zorganizować przyjęcie. Zostałam wyzwana od introwertyczek, co to lubią s
      > obie tylko się zajmować sobą i swoim hobby itd. Osłupiałam i zastanawiam się cz
      > y ja tu czegoś nie widzę czy coś z nim nie tak....

      Coś mu się musiało ulać, więc się zastanów nad tym, co on powiedział. Mimo, że to na pierwszy rzut oka absurdalnie przesadna reakcja.
      Pierwsze przypuszczenie byłoby takie, że faktycznie unikasz jego rodziny i to był o jeden raz za dużo - no bo ileż w końcu można "ogarniać stół" i "przygotowywać poczęstunek" w porównaniu z długością spaceru? Czemu nie zaproponowałaś, że pójdziesz razem z nimi?
      • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:23
        No bo rodzina będzie wczesnym popołudniem, zjedzą obiad, posiedzą trochę, według mojego pomysłu przejdą się na spacer pół godziny, maks godzinę, potem wrócą, będzie słodki poczęstunek, znów posiedzą, a potem jadą z powrotem. Z wizyty która potrwa pewnie jakieś 6-7 godzin, spacer miał potrwać maksymalnie godzinę i w tym czasie chciałam ogarnąć trochę stół, zastawę, podszykować słodki poczęstunek i odsapnąć chwilę bo od rana będę stać przy garach żeby ogarnąć imprezę.
        • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:29
          asasa5 napisał(a):

          > będzie słodki poczęstunek, znów posiedzą, a potem jadą z powrotem. Z wizyty któ
          > ra potrwa pewnie jakieś 6-7 godzin, spacer miał potrwać maksymalnie godzinę i w
          > tym czasie chciałam ogarnąć trochę stół, zastawę, podszykować słodki poczęstun
          > ek i odsapnąć chwilę bo od rana będę stać przy garach żeby ogarnąć imprezę.

          Obiad dla ośmiu osób to nie jest jakieś nieprawdopodobne stanie przy garach, a zostawanie w domu, "żeby sobie odsapnąć", wysyłając z niego męża z rodziną do parku jak najbardziej wygląda na nietowarzyskie pozbywanie się wrzodów z tyłka. Jakbyście mieli pójść do tego parku razem, pewnie by nie było afery. Zwłaszcza, że dla męża akurat chodzenie na spacerek po parczku nie musi być żadną atrakcją. A jak Ci ciężko przygotowywać imprezę, to zleć temu mężowi część pracy.
          • 21mada Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:37
            >Obiad dla ośmiu osób to nie jest jakieś nieprawdopodobne stanie przy garach
            To niech mąż postoi.
          • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:37
            Zastanawiające jest że z wypowiedzi: "spacer miał potrwać maksymalnie godzinę i w tym czasie chciałam ogarnąć trochę stół, zastawę, podszykować słodki poczęstunek i odsapnąć chwilę" widzisz tylko to ostatnie wink
            • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:51
              asasa5 napisał(a):

              > Zastanawiające jest że z wypowiedzi: "spacer miał potrwać maksymalnie godzinę i
              > w tym czasie chciałam ogarnąć trochę stół, zastawę, podszykować słodki poczęst
              > unek i odsapnąć chwilę" widzisz tylko to ostatnie wink

              Bo wiem, ile czasu zajmuje sprzątnięcie ze stołu po obiedzie, pokrojenie ciasta i zaparzenie herbaty. Zwłaszcza, jeżeli stół ma być ogarnięty TROCHĘ.
              • hanusinamama Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 22:02
                Tak ale jak sie od rana stoi przy garach potem sie podaje ze stołu zabiera....bo gospodyni rzadko kiedy mzoe usiasc i sama spokojnie zjesc, to nic dziwnego ze dziewczyna chce spokojnie sprzątnąc, przygotować stół i moze sie wysikać albo kawy napić....
            • hanusinamama Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 22:00
              A ja cie rozumiem. Urodziny córki robie na okoł 18 osób i powiem szczerze ze takie Pojscie na spacer by pomogło. Bo wiadomo ze człowiek najpierw lata na zakupy potem piecze, szykuje...i nie ma znaczenia ze na 5 czy 6 osób, bo nie podasz dania jednogarnkowego. Nie usiadzie sie tylko co chwile cos podać, cos zabrać....Ale tu same doskonałe e-gospodynie domu, ktore rzygotuja impreze na 100 osób, w miedzyczasie cwiczać tajczi, lokując włosy i uprawiac dziki sex z mężem.
          • mistmist Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:57
            >Obiad dla ośmiu osób to nie jest jakieś nieprawdopodobne stanie przy garach

            Jak dla kogo. Jeśli ktoś zakłada, że ten obiad to ugotowanie makaronu, kupienie gotowej sałatki i upieczenie pieczeni, to fakt, dla się zrobić bez męczącego stania przy garach. Ale jeśli to jednak coś bardziej wyrafinowanego, kilku dań, a do tego upieczenie ciasta/ciasteczek, to jednak trochę jest roboty. Skoro gospodyni pisze, że będzie OD RANA STAĆ PRZY GARACH, to załóżmy, że FAKTYCZNIE od rana przy nich stać będzie, czyli jednak się zmęczy. Goscie wyjdą na godzinę, ona w tym czasie zdąży pozmywać, przygotować deser i może usiąść na 10 minut. To się nawypoczywa za wszystkie czasy...
          • wilan.an Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:16
            Oooo widzę eksperta od gotowania. Pewnie z tych co mu się zupy same robią, ciasto to chwila i mięsko tylko podgrzać? Uświadamiam że dla większości znanych mi osób proszony obiad na 8 osób to stanie przy garach i kupa roboty.
            • lily_evans11 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:48
              A pamiętacie tę słynną imprezę na 60 osób w bloku i błyskawiczne menu? big_grin
            • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:48
              wilan.an napisał(a):

              > Oooo widzę eksperta od gotowania. Pewnie z tych co mu się zupy same robią, cias
              > to to chwila i mięsko tylko podgrzać? Uświadamiam że dla większości znanych mi

              Już? Szufladka znaleziona? Chochoł z przyklejoną etykietką ustawiony? Brawo. Wygrałaś dyskusję.
              • wilan.an Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:25
                Może gdyby to były zawody. Ja tak tego nie traktuje, ale warto prostować takie umniejszanie wkładu pracy bo to zmienia optykę.
              • hanusinamama Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 22:01
                BO zes popłyneła tym wpisem i chyba sama nie wiesz jak wubrnąć....
          • starczy_tego Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:48
            Ha ha ha ekspert od gotowania sie znalazł, no jasne, co to jest uroczysty obiad dla 8 osób, zrobi sie w godzinkę przecież. Pffff
            • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:11
              starczy_tego napisał(a):

              > Ha ha ha ekspert od gotowania sie znalazł, no jasne, co to jest uroczysty obiad
              > dla 8 osób, zrobi sie w godzinkę przecież. Pffff

              Znaczy się, Ty też wyciągnęłaś z szufladki etykietkę: facet, je tylko to, co dostanie pod nos.
      • zona_mi 45rtg 06.11.18, 17:39
        Nie cytuj, proszę, całych wypowiedzi poprzednika, wystarczy fragment, do którego się odnosisz:
        forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html
        • 45rtg Re: 45rtg 06.11.18, 18:46
          zona_mi napisała:

          > Nie cytuj, proszę, całych wypowiedzi poprzednika, wystarczy fragment, do któreg
          > o się odnosisz:

          Tak właśnie zacytowałem.
      • molik28 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:32
        Może ją wkurza, że to ona będzie skakać cały dzień, on się rozsiądzie że swoją rodziną, a ona będzie usługiwać. Potem wszyscy się zabiorą a jej zostanie zmywak. No i tak spędzi ten przepiękną rodzinną imprezę. Dlatego chciała sobie ułatwić i mieć po imprezie jeszcze trochę dnia dla siebie. Mąż się wkurzył bo nie lubi opuszczać kanapy i zbytnio się angażować. Nawet dla rodziny.
        • molik28 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:33
          Zamień się z nim. Ty weź gości na spacer.
        • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:44
          molik28 napisała:

          > Może ją wkurza, że to ona będzie skakać cały dzień, on się rozsiądzie że swoją
          > rodziną, a ona będzie usługiwać. Potem wszyscy się zabiorą a jej zostanie zmywa
          > k. No i tak spędzi ten przepiękną rodzinną imprezę.

          A komunikuje to jak? Pytając męża czy nie zabrałby gości z domu żeby mogła sobie odpocząć.
          Tak rozmawiają dorośli ludzie?
    • ruckola Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:17
      Obstawiam ze jest poirytowany ich przyjazdem i wyżył się na Tobie
    • teliszon Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:18
      Jak dla mnie super pomysł ze spacerem,mąż ma muchy w nosie.
      Zawsze taki wrażliwy na punkcie gości?
      Jesli to pojedynczy wyskok,zapytaj,co jest prawdziwym powodem jego ataku.
    • 21mada Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:22
      > Ja zostanę i w tym czasie ogarnę stół, podszykuję słodki poczęstunek
      A dlaczego ty, a nie mąż?
      • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:25
        21mada napisał(a):

        > > Ja zostanę i w tym czasie ogarnę stół, podszykuję słodki poczęstunek
        > A dlaczego ty, a nie mąż?

        Oesssu, jeszcze feminizm do tego...
        • alpepe Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:27
          Odstosunkuj się od feminizmu, gdyby nie on, nie mógłbyś się panoszyć na forum EMAMA.
          • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:32
            alpepe napisała:

            > Odstosunkuj się od feminizmu, gdyby nie on, nie mógłbyś się panoszyć na forum E
            > MAMA.

            Feminizm jest fajny, kiedy nie jest od czapy. Dołączając w tym miejscu wątek "ale czemu samiec twój wróg nie przygotowuje ciasta" jedynie utrudniasz znalezienie rozwiązania tej sytuacji, rozmydlając ją.

            I ja się panoszę? Pani kochana, mnie tu kasują, nikt dobrego słowa o mnie nie mówi, a Pani mi piszesz, że się panoszę?
            • 21mada Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:35
              Ale ja myśle ze właśnie tu jest pies pogrzebany.
            • alpepe Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:58
              Phi, a jak mnie tu kasują, to głowa mała, a jak mnie tu banują?!
        • hanusinamama Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 22:05
          Tak pewnie i tak źle i tak niedobrze....jak ona chce zostać i sprzatnąc to jest wyrodna bo chce w spokoju zrobic siku i moze kawe wypic...jak on maiłby sprzątać to "zła kobieta bo feministka"...
    • kosmos_pierzasty Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:34
      >Zostałam wyzwana od introwertyczek

      To faktycznie obrzucił Cię kalumniami smile

      A tak serio, to jakiś przewrażliwiony, albo ma zadawniony żal i mu się ulało. Reakcja zdecydowanie nieadekwatna. Nie wiadomo, o co naprawdę mu poszło. Może sam nie chce tych gości wink
      Przecież zadaniem gospodarzy jest zabawienie gości - spacer w ładnej okolicy jak najbardziej się w to wpisuje.
    • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:36
      Pewnie ,ma okres. P
      A po co mu o tym parku gadałaś teraz i obciążałaś słabą męską głowę perspektywą zajmowania się samemu rodziną?, jakby już przyjachali, to byś zarządziła zależnie od rozwoju sytuacji że "ttaka cudna pogoda, może się przejdziecie do parku zobaczyć jak jest pięknie, mężu nie pokazałeś jeszcze rodzinie jaki mamy park, a i synuś chętnie powietrza zażyje. To co wstawajcie i zapraszam, a ja tu szybko stoły ogarnę żeby było gotowe jak wrócicie", ewentualnie męża zostawiła by po obiedzie posprzątał a sama z gośćmi poszła.
      Do mężczyzn trzeba kyótkie zdania w formie poleceń, a nie dywagacje "a może byśmy za fyfnaście dni zrobili toooo albo taamtoo"
      • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:40
        Jakoś tak spontanicznie wyszło, bo akurat sama wróciłam ze spaceru po rzeczonym parku. No i nie sądziłam dotąd, że w tak błahej sprawie jakieś strategie będą potrzebne...
        • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:44
          No ale wspomniałaś wyżej, ze ten mąż to sobie potrafi na Ciebie ponapie...ć . Więc akurat chyba nie z parkiem problem, tylko tym jak cię pan buc traktuje w domu i czemu na to pozwalasz.
        • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:48
          No i istotne jest jak zareagowałaś na tę jazdę męża. Bo jak tylko zamilkłaś to dobrze nie jest. Trzeba reagować od razu.
    • escott Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:43
      Za tekst, że lubię się zajmować sobą i swoim hobby w odniesieniu do tego, że proponowałam, żę poskaczę przy kuchni, żeby obsłużyć rodzinę pana męża odpłaciłabym bardzo, ale to bardzo ostro i nieprzyjemnie. Również zaproponowałabym, żeby pan mąż zrobił dla wszystkich posiłek, a ja poszłabym w tym czasie na spacer. Sama.
    • bialeem Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:50
      U mnie taka awantura by była w jakiś sposób uprawniona, bo niecierpię rodzinnych gości których muszę obskakiwać i unikam ich jak diabeł święconej wody, ale ja jestem z tych co rodzinę wysyłają do hotelu. Szczęśliwie rodzina też jest introwertyczna i woli hotele i restauracje, a mąż nie ma problemu z takim ich obsługiwaniem. Może w twoim wypadku wcześniej się wymigiwałaś z usługiwania i mąż to sobie zapamiętał plus jakiś mały irytator i bum. Jak taki mądry, to niech sam nad garami od rana stoi, a ty sobie idź na ten spacer. Nic na siłę.
    • klamkas Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 16:52
      Szczerze mówiąc ja bym się też wkurzyła, gdyby mi mąż w dniu urodzin dziecka oznajmił, że w spokoju woli myć gary niż pójść z rodziną do parku, ale ja mam traumę z dzieciństwa (mama zawsze wolała w spokoju ogarniać niż być z nami).

      A poważnie - mąż niech pomoże w przygotowaniach przed, idźcie razem na spacer i po spacerze (przed) razem ogarnijcie stół i słodkości. Ty nie będziesz taka umęczona, wszyscy pobędziecie razem i każdy na tym zyska.
      • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:02
        No nie wiem.
        Ja wolałabym myć gary po obiedzie na 8 osób ręcznie i robić cały deser od zera, byle tylko nie musieć iść na spacer do parku. NIENAWIDZĘ spacerów, taka forma wymuszonego relaksu by była najgorszą karą, a park jako główny cel rozrywki, jeszcze pogłębiałby moją katorgę.
        • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:05
          A na miejscu autorki, powiedziałabym, ze super, mąż posprząta po obiedzie, a ja posiedzę i pogadam z dawno niewidzianą rodziną przy kawie i deserze, które to, oczywiście on nam zaserwuje.
        • aaa-aaa-pl Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:33
          Siostro ma - ja mam drgawki, gdy słyszę hasło : spacer.
        • 45rtg Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:52
          kota_marcowa napisała:

          > Ja wolałabym myć gary po obiedzie na 8 osób ręcznie i robić cały deser od zera,
          > byle tylko nie musieć iść na spacer do parku. NIENAWIDZĘ spacerów, taka forma

          No fajno, ale to poniekąd potwierdza słuszność argumentów męża.
          • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:38
            No to ja niżej napisałam, że generalnie się z nim zgadzam. Nie zgadzam się tylko z formą przekazu.
      • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:10
        Byłam ostatnio zaproszona na imprezę z obiadem, gdzie z 3 godzin wizyty wyszło że pierwsza to pani domu chodzi koło garów i nie ma czasu, druga jemy ale ciągle chodzi bo komuś dokłada, trzecia to myje gary bo trzeba posprzątać stół na tort, i zacząć chodzić koło podawania kawy. Właściwie nie wiem czy choć słowo z gospodynią zamieniłam i tak pomyślałam, że w gościnie są ważniejsze rzeczy niż tylko żarcie i porządki.
        Natomiast tutaj tej gościny ma być z 6 godzin, do tego mąż może się chyba zaangażować w przygotowania, chyba że go sobie autorka wychowała na takiego co zasiada za stół i czeka na gotowe.
      • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:13
        Ok, rozumiem - jest to jakieś rozwiązanie. Aczkolwiek ja się nie migam na co dzień od rodzinnych spacerów, a w tym całym "zamieszaniu", które potrwa od porannych godzin (umówmy się, że mąż mi nie pomoże - więcej z tego będzie problemu niż korzyści i takiej też sytuacji dotyczyła nasza rozmowa), mogę przecież sobie chwilkę odpocząć - nie widzę w tym nic niewłaściwego. No ale mąż widocznie oczekiwał, że przyszykuję imprezę, obiad, a po obiedzie pójdę ze wszystkimi do parku (jeśli w ogóle, bo do końca nie wiem czy chodzi mu o sam pomysł spaceru, czy że ja chciałam zostać w domu - ale raczej to drugie)
        • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:28
          asasa5 napisał(a):

          > Ok, rozumiem - jest to jakieś rozwiązanie. Aczkolwiek ja się nie migam na co dz
          > ień od rodzinnych spacerów, a w tym całym "zamieszaniu", które potrwa od porann
          > ych godzin (umówmy się, że mąż mi nie pomoże - więcej z tego będzie problemu ni
          > ż korzyści i takiej też sytuacji dotyczyła nasza rozmowa), mogę przecież sobie
          > chwilkę odpocząć - nie widzę w tym nic niewłaściwego. No ale mąż widocznie ocze
          > kiwał, że przyszykuję imprezę, obiad, a po obiedzie pójdę ze wszystkimi do park
          > u (jeśli w ogóle, bo do końca nie wiem czy chodzi mu o sam pomysł spaceru, czy
          > że ja chciałam zostać w domu - ale raczej to drugie)

          Aha, czyli nie było tak że podałaś niewinną propozycję spaceru żeby goście zobaczyli coś ciekawego tylko część większej rozmowy o tym że mąż nie pomaga a jeśli pomaga to więcej z tego problemu niż korzyści.

          Komunikacja u was leży.
          • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:38
            Nie, chodziło mi to, że nasza rozmowa dotyczyła sytuacji w której mąż idzie na spacer, a ja w tym czasie ogarniam i odpoczywam przez chwilę po gotowaniu (nie mówiłam mu nic w stylu "bo nie pomagasz").
            • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:00
              A nie możecie się jakoś podzielić pracą na tyle żebyś nie musiała odpoczywać w trakcie 6-godzinnej wizyty?
    • majenkir Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:07
      Mamy dwa zestawy znajomych, u ktorych spacery pomiedzy obiadem a deserem to gwozdz programu big_grin.
      Szczerze to w du.pie mam te ich spacerki, do spacerowania to mam "moj" las i moje psy, ale nigdy nie odbebralam tego jako afront.

      Czy Twoj maz boi sie zostac sam ze swoja rodzina? tongue_out
    • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:08
      Chyba gdzieś wszystkim uciekło że to mają być urodzinki synka...I atmosfera, ze siekierę powiesisz...
      A tak w ogóle, to nie wiadomo jaka ma być pogoda, z jak daleka jadą , czy będą zmęczeni po podróży i w ogóle nie będą chcieli iść na spacer. Wiesz mi, często kierowca jest równie zmęczony co organizatorka przyjęcia. A parę dni po imprezie szwagierka założy wątek :przyjechałam z daleka na urodziny bratanka i zostałam wywalona z domu na spacer, co sądzicie, obrazić się wink
      • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:20
        No przecież to miała być tylko propozycja - jak odmówią z jakiegokolwiek powodu, to nikt nich nie będzie na siłę wywalał z domu. To rodzina, a nie królowa angielska, więc chyba można normalnie coś zaproponować i można odmówić, jeśli pomysł nie przypadł do gustu...
        • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:27
          Taki pomysł można, rzucić spontanicznie, nie trzeba planować. Z drugiej strony, reakcja męża mocno nieadekwatna do sytuacji. To była tylko twoja propozycja, równie dobrze mogłaś rzucić, a teraz gramy w Monopol/ idziemy na lody/układamy lego itp.
        • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:48
          Nie odmówią, przez grzeczność pójdą nawet jeżeli uznają to za poroniony pomysł.
          Ja generalnie mam zdanie podobne jak twój mąż. Uważam, że jest to chęć byle jakiego załatania czasu i spławienia gości. Natomiast forma w jakiej ci to przekazał była niedopuszczalna.
          • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:00
            Zależy od zwyczajów w rodzinie. Mam jednych u których się cały czas siedzi przy stole na którym ciągle coś do jedzenia aż do mdłości, i drugich gdzie zawsze po obiedzie jest spacer, wraca się świeżym zrelaksowanym na kawę i ciasto. Jeśli jest sporo czasu to można zza tego stołu wstać się przejśc i to lepsze moim zdaniem. Ja w wersji ze spacerami na ogół zostawałam jako ta ogarniająca stoły i bardzo mi szkoda było, że nie mogę iść z resztą na spacer.
            • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:02
              No właśnie, zależy od zwyczajów. A skoro to rodzina męża to chyba on zna te zwyczaje?
              • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:09
                Ale może chętnie poznają inne, jeśli mąż nie będzie tego blokował.
                • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:22
                  Przecież tu nie chodzi o uatrakcyjnienie pobytu gościom, tylko żeby odpocząć od nich.
                • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:41
                  Jeszcze byłoby to ok, gdyby był wybór, kto chce może się przejść i mąż robi za przewodnika, kto nie lubi, nie ma ochoty, jest zmęczony, zostaje i pije sobie kawę gawędząc z gospodynią.
                  A nie, zjedliście obiad i teraz wszyscy wypad.
                  • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:32
                    to już sama dopisujesz cuda na kiju. Bedzie tam ledwo 5 osób. myślisz, że jak teściowa powie że nogi ją bolą i woli posiedzieć na kanapie, to i tak autorka jej każe iść siedzieć do parku?
        • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:55
          No nie wiem, na propozycję gospodarzy "a może sobie idźcie gdzieś" raczej odpowiada się "ok.." czy się chce czy nie. Mąż ich pewnie lepiej zna i może wie że taka propozycja będzie źle odebrana.
          • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:59
            Jakbym miała łazić, gdzieś po lokalnych, badziewnych parkach z lokalnymi menelami , to by mi się nie chciało. A jeżeli okolica ładna, po lesie/jeziora/jakieś pomniki przyrody, to dlaczego nie...
            • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:01
              Szanse że to właśnie o Tobie mowa w tym wątku (czyli że znajdujesz się w gronie tych 5 gości) są znikome.
              • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:06
                O nie, rozpoznałaś mnie smile , to ja jestem szwagierką asas, wydało się...wink
    • asia_i_p Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:11
      Moja odruchowa ocena jest taka, że mąż się nie cieszy z wizyty swojej rodziny.
      Nie wiem, czy jest na tyle otwarty i na tyle rozumie siebie, żeby to zauważyć. Tylko trochę
    • daisy Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:12
      Mąż zaszarżował, bo spodziewa się, że cię w ten sposób podporządkuje i wpędzi w poczucie winy. Możesz mu na to pozwolić albo nie. Albo podkulisz ogon i zaczniesz przepraszać za bardzo sensowną i normalną propozycję, albo spokojnie oznajmij: wiesz co, kasy na restaurację w tym miesiącu nie mamy, więc może rzeczywiście, jeżeli przerasta cię wyjście z rodziną na spacer, to zabierz synka i jedźcie do nich, niech teściowa wszystko urządzi. Ja sobie w tym czasie odpocznę, bo dawno nie miałam chwili dla siebie.
      I tego się trzymaj na serio.
      Jest szansa, że pan się ogarnie.
      • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:23
        Dobry patent smile na spokojnie, a mąż niech teraz sam rozwiąże problem który stworzył tongue_out
      • aamarzena Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:54
        Pomysł niezły tylko jest jedno "ale". To nie są imieniny męża ale urodziny ich dziecka. Jeśli mąż faktycznie weźmie dzieciaka ze sobą do tesciow to czy małemu nie będzie przykro, że matki tam nie ma? Jak zwykle rodzice toczą głupie rozgrywki między sobą a ucierpi dziecko. To już lepiej zamiast stać przy garach polecieć maksymalnie gotowcami. Na zupę coś prostego - krem z dyni czy brokułów. Na drugie ziemniaki, kawał pieczonego mięsa a surówka ze sklepu. Tort i ciasta zamówić w cukierni. Jeśli przewidziane są jakieś zimne zakaski, sałatki to też można gotowe kupić. Skoro mąż nie pomaga to niech autorka sobie ułatwi życie. A dziecka niech nie karzą brakiem matki na imprezie.
        • daisy Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:02
          Wątpię, żeby termin imprezy pokrywał się z faktycznymi urodzinami dziecka - pewnie jest to najbliższy weekend. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby urodziny świętować z rodzicami, a potem mieć jeszcze ekstra dodatek - urodziny u babuni, hura! Tylko ty i tatuś, dwóch chłopaków, taki wasza mała męska wycieczka, super. Ucałujcie babunię ode mnie!
          • aamarzena Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:20
            Jasne jasne. Dwie imprezy. Tylko, że na tej z mamusia tatuś się nie pojawi bo jest przecież śmiertelnie na żonę obrażony.
    • 3-mamuska [...] 06.11.18, 17:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:19
      I jeszcze jedno, przecież to nie jest wielka impreza na 20 osób z nocowaniem, naprawdę musisz długo ogarniać lokum i wielce wypoczywać.Może pójdziesz na spacer ze wszystkimi.
      • sortfort Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:22
        jeżeli u nich jest podział pracy przy tej imprezie : mąż 0%/ autorka100% - no to się niestety sporo natupka przy kuchni i stole..
        • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:29
          Mąż w tym czasie pilnuje synkawink i nie plącze się w kuchni...
      • asasa5 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:24
        Ale się przez te pół godziny, maks godzinę naogarniam i nawypoczywam wink
        • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:30
          Noo i wszyscy będą ci wypominać, przecież my wyszliśmy, a ty odpoczywałaśwink
        • hanusinamama Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 22:09
          NO ja mysle ze moze wypijesz kawe w spokoju ( a nie skacz wkoło gosci) moze jeszcze sie siku uda spokojnie zrobić...taka wyrodna jestes i wymagającą, a fe wink
          • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 07.11.18, 08:52
            hanusinamama napisała:

            > NO ja mysle ze moze wypijesz kawe w spokoju ( a nie skacz wkoło gosci) moze jes
            > zcze sie siku uda spokojnie zrobić...taka wyrodna jestes i wymagającą, a fe wink

            Skoro goście uniemożliwiają wypicie kawy i korzystanie z toalety to się ich nie zaprasza. A jeśli już decydujemy się na zaproszenie to nie pozbywamy się ich z domu żeby odpocząć.
      • daniela34 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:39
        Godzina na ogarnięcie stołu po 8 osobach to nie jest dużo czasu, jeżeli to jest uroczysty obiad, czyli na stół wyjeżdżają być może półmiski, waza, kieliszki, filizanki itd. Wiecej naczyn niz zwykle. Nie wiem czy autorka ma zmywarkę. Jeśli nie to godzina to akurat tyle, żeby zebrać i umyć naczynia, schować resztki dań obiadowych i przygotować nakrycia do deseru. Zresztą podejrzewam, że zaladowanie zmywarki tez chwilę zajmuje. Bardzo często przyjmuję około 6-10 osób. Zwykle tyle przyjeżdżalo do mojego rodzinnego miasta na Wszystkich Swietych i 1 członek rodziny zazwyczaj zostawał w domu, żeby właśnie posprzątać po obiedzie i przygotować kolację a reszta jechała z gośćmi na 2 godziny na groby. Bez tego dyżurnego w kuchni byłoby ciężko. U nas ten członek rodziny to akurat mężczyzna smile Dlatego zachęcam autorkę aby sama zebrała gości na spacer a męża zostawiła w roli podkuchennego. To rozwiąże wszystkie jego problemy
        • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:42
          Hm i przez następne 10 lat wypominał to asas, jak się wspaniale poświęcał ,gdy ona sobie spacerowała..
          • daniela34 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:50
            No tak, to problem jest pewnie głębszy. Ja uważam, że ta propozycja była całkiem rozsądna i z moich doświadczeń dobrze sprawdza się w praktyce przy tego typu imprezach. A reakcja męża przesadzona mocno!
        • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:52
          A nie można umyć tych naczyń już po wyjeździe gości?
          I na przykład autorka robiła jedzenie, a mąz zmywa. U nas i sądzę, że w większości niezaburzonych relacji, jest mniej więcej taki podział pracy.
          • daniela34 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:29
            Pod warunkiem że ma się ich na tyle (talerzy, talerzyków, sztucców) i ma się odpowiednio dużą kuchnię, gdzie można te brudne naczynia przechować. Ja naczyń (talerzy, polmiskow itd.) mam sporo ale kuchnię niestety małą i jeśli zastawię blat brudnymi naczyniami (wazy, dużych półmisków, misek itd.do zlewu nie wepchnę) to już tam nic nie położę, choćby talerzyków na ciasto, stąd konieczność mycia "w trakcie". Co do podziału obowiązków -zgoda. Taki jest i u mnie. Ja gotuję, mężczyzna zmywa smile Ale propozycja autorki nie zasługiwała doprawdy na taką reakcję. Mąż mógł spokojnym tonem zamiast tego zaproponować to co Ty
        • lauren6 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:30
          > Dlatego zachęcam autorkę aby sama zebrała gości na spacer a męża zostawiła w roli podkuchennego

          Może właśnie tu tkwi problem: zaproszona rodzina jest od strony męża, autorka faktycznie ich nie lubi i przez tę godzinę chciała odpocząć od ich towarzystwa.

          Nie krytykuję postawy, bo bardzo dobrze ją rozumiem big_grin
          • daniela34 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:01
            Jeżeli faktycznie tak jest to by trochę usprawiedliwiało reakcję męża - w sensie, że czuje ten brak sympatii i jakoś go to irytuje i mu się "ulało"
    • wilan.an Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:23
      Nienormalna reakcja. Przesadzona, histeryczna, współczuję ci nerwów. Typowe chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze. Zastanów się poważnie, bo coś szwankuje. Te oskarżenia, szantaż (zabiorę syna w urodziny????) to pewnie wierzchołek góry lodowej. Mam nadzieję, że codzienne relacje układają się lepiej.
      • ras.szamra Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 22:08
        A nie masz wrażenia, że reakcja jest ZBYT absurdalna i histeryczna?
        Ja obstawiam, że sytuacja może mieć drugie dno - może autorka coś pomija, brakuje kontekstu, może padły też niepotrzebne słowa. Albo po prostu prowadzą obydwoje wojny ze sobą regularnie, a to po prostu kolejny odcinek.
        • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 07.11.18, 08:56
          Też wyczuwam tu jakaś szerszą sprawę. Nie wierzę w taki wybuch po niewinnej propozycji bez żadnego kontekstu. Ciekawe jak mąż by opisał sprawę.
    • 21mada Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:29
      Twój mąż to leń i nieudacznik, który nie potrafi gotować. Mogę tylko powiedzieć - widziały gały co brały.
    • cosmetic.wipes Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:52
      O ... mać. Trochę słaby ten mąż. Czy wdrozylas jakieś procedury korygujace? Np wyjazd z synem do zoo/kina/kulkolandii i pozostawienie małżonka z szanownymi gośćmi i pusta lodówką?
      • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:56
        Tylko, że to nie są goście męża, tylko młodego na urodziny (pewnie teściowa+szwagierka asaswink)
        • cosmetic.wipes Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:47
          Znasz dziecko, które woli siedzieć przy stole z ciociami zamiast spędzić dzień na atrakcyjnych dla niego zajęciach?
          • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:59
            ATRAKCYJNYCH, słowo klucz wink
            Spacer z ciociami do parku w listopadzie, ma podobny poziom atrakcyjnościtongue_out
            • klamkas Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:38
              A jakie atrakcje przeżyje z tymi ciociami przy stole?
              • panna.anna4 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:39
                To jego urodziny, pewnie będą jakieś prezenty.
              • scarlett74 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 20:50
                No właśnie, atrakcyjnych.Odpowiednio poprowadzone może być i to i to atrakcyjne,Autorka nie podała wieku, synka.
              • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 21:40
                Przy stole pewnie żadne, ale bawiąc się fantami z prezentów już jakieś wink
            • cosmetic.wipes Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 21:49
              Kota, przeczytaj co napisałam w swoim pierwszym poście, bo nie o spacerze była tam mowa.
              • kota_marcowa Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 07.11.18, 05:22
                Aha piłaś do kulkolandu, oksmile
                Tylko takie rozwiązanie jest strasznie burackie wobec gości i nie w porządku wobec dziecka, które raczej chciałoby się spotkać z babcią.
                Co, niczego nieświadomi goście są winni temu, że rodzice nie potrafią się komunikować w cywilizowany sposob.
    • kokoryczko Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:55
      Czy mąż ma o coś żal do ciebie? Mieliście już wcześniej jakieś spięcia z powodu rodziny?
      W każdym razie zareagował mocno emocjonalne na tak banalna sprawę.
    • agrypina6 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 17:58
      Powiedz mężowi, że pojedziecie wszyscy do lokalu na obiad, a później chętnie pójdziesz że wszystkimi do parku.
    • lot_w_kosmos Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 18:42
      Twój mąż się zachował jak jeden z rolników w niedzielnym odcinku.
      Eleganki manipulator, którego jeszcze za chwilę przeprosisz...
    • janja11 Re: Spotkanie rodzinne - ocena sytuacji 06.11.18, 19:02
      Mam też taką frakcję rodzinną tzw. zastołowcy.
      Podmieniają tylko półmiski z potrawami i dają nowe talerze. Takie wielkie żarcie. Wszystko smaczne. Tort, który zawsze wieńczy nasiadówę jest przepyszny sam w sobie, ale jak to się mówi co za dużo to nie zdrowo. No zwyczajnie przekraczany jest moment kiedy jedzenie jest ucztą dla podniebienia, a staje się torturą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka