asasa5
06.11.18, 16:09
Może ja przemęczona już jestem, albo czegoś nie rozumiem.... oceńcie sytuację:
Organizujemy z okazji urodzin synka rodzinny obiad. Przyjeżdża rodzina z innego miasta. Kameralne spotkanie dla 5 osób. Patrzę sobie dzisiaj na prognozę i widzę że ma być cały czas ciepło i ładna pogoda. Dotychczas na urodzinowych spotkaniach w listopadzie zawsze było szaro i zimno. Więc mówię do męża, a może byś wziął rodzinę po obiedzie na spacer z synkiem. Mieszkamy tuż obok pięknego parku, w podgórskiej miejscowości, a rodzina dotąd nie była zobaczyć okolicy. Ja zostanę i w tym czasie ogarnę stół, podszykuję słodki poczęstunek. Na co mąż zrobił aferę, że niby przyjazd rodziny mi się nie podoba, że chcę ich wyprosić z domu, że w takim razie on pójdzie z rodziną do restauracji beze mnie skoro ich towarzystwo mi się nie podoba, albo w ogóle zabierze synka i pojedzie do rodziny tam mu zorganizować przyjęcie. Zostałam wyzwana od introwertyczek, co to lubią sobie tylko się zajmować sobą i swoim hobby itd. Osłupiałam i zastanawiam się czy ja tu czegoś nie widzę czy coś z nim nie tak....