stwory_z_mchu
06.12.18, 17:20
Mam dzisiaj jakis mega kryzys, nie dość, że ciąża mi się wlecze jak u słonia, od dwóch tygodni jestem dodatkowo chora (zapalenie gardła i zatok z antybiotykiem, po kilku dniach jelitowka z mdłościami od 4 dni, a wszystko przeplatane migrenami) to mam turbo bajzel w domu i koszmarnie mi to przeszkadza.
Nie mam pojęcia, od czego zacząć - np. na górze mam pokój, który używamy jako składzik ciuchów po praniu i rzeczy, które czekają na przewiezienie do nowego domu, stoi tam rower, bagażnik samochodowy do przewozu rowerów, meble, które sa nam niepotrzebne, a należą do właścicieli mieszkania, kwiaty, które potrzebują przezimować (duuuze fikusy, zamioculcasy, calathea) etc... Nawet jakbym chciała, to tego nie usunę, a pokój potrzebuje odgruzować bo moi rodzice przyjeżdżają na święta i mają tam spać.
Na dole mamy z kolei 6 regałów z książkami i zabawkami córy, moje rzeczy plastyczne, córy rzeczy plastyczne, rzeczy do szycia, sznurki do makram, rzeczy zwierzaków, zawalona zapasami kuchnię (zapasów mam jak na wojnę, tony suszonych grzybów, przetworów, kasz, cudów w stylu nasion chia, łusek gryki, superfoods, które kupiłam i czekają na swoje czasy, sto rodzajów bakalii w słojach, zapasy makaronów, pomidorów w puszkach, fasolek, no wszystko mam chyba, 7 butelek oliwek i olejów np.), wszędzie kwiaty, każde w innych doniczkach... W łazience kosmetyki, środki czystości, zabawki córy do kąpieli, zapasy mydeł, płynów do podłóg.... Aaaa
Przerasta mnie to, a równocześnie glupio mi wzywać panią do sprzątania, bo siedzę w domu i mogłabym przecież to samo ogarnąć.
A za niecałe 3 miesiące jeszcze niemowlak i pierdolnik z nim związany (pieluchy! Wanienki! Waciki! Ratunku!).
Męża mam super, pomaga ile wlezie, ale pracuje cały dzień, po pracy przygotowuje szkolenia dla firm, a w weekendy pracuje na uczelniach w wawie i naszym mieście.
JAK SOBIE Z TYM WSZYSTKIM RADZICIE?
Czy tylko ja jestem takim nieogarem życiowym?