milamala
13.02.19, 16:50
Kolezance umarl byly maz, z ktorym ma dwoje w zasadzie doroslych corek. Jest z tego co wiem sama. Po smierci napisala na portalu spolecznosciowym wyjasnienie dla znajomych i przyjaciol w stylu: nie dziwcie sie, ze zalamalam sie po smierci bylego meza i bardzo cierpie po jego stracie (myslalam, ze stracila go z chwila rozwodu). Jest ojcem moim dzieci (doroslych) i najwieksza miloscia mojego zycia.
Troche mnie zaskoczylo to wyznanie, juz nawet nie przez forme (portal spolecznosciowy) bo to teraz juz taka norma. Ale sam fakt przyznania sie publicznego, ze byly maz jest miloscia jej zycia i jest zalamana po jego smierci. Czy przyznawalabyscie sie ot tak publicznie, ze byly maz, to najwieksza milosc zycia. Zwykle, byly bywa najwieksza pomylka zycia. Odszedl od niej do innej, a ona takie wyznania.
Jakos nie wzbudzilo to mojego wspolczucia. Raczej zaskoczenie. A jakbyscie Wy zareagowaly?