Właśnie wróciłam z poczty, gdzie musiałam odstać swoje żeby odebrać list. Kolejka na ok. 15 osób, pań obsługujących dwie, z czego jedna przyblokowana na 15 minut przez faceta nadającego cały stos poleconych. No cóż, grzecznie stoję i czytam ematkę. Po jakiś 20 minutach stania (przede mną jeszcze 5 osób), z zaplecza wychodzi trzecia pani pracująca na tej poczcie z talerzem cukierków i naręczem ulotek i, UWAGA, zaczyna każdej osobie rozdawać cukierki i ulotki reklamując ubezpieczenia oferowane przez pocztę (!!). Rozumiecie coś z tego? Nie wyrabiają się z obsługą, ludzie czekają ponad pół godziny na odbiór głupiego listu, a tracą czas pracownika na ulotki, których absolutnie nikt z tej kolejki nie wziął (cukierków też nie), bo ludzie byli wściekli oczekiwaniem. Oczywiście padło pytanie, dlaczego pani nie otworzy trzeciego okienka. Niestety, pani nie może, bo zalecenia odgórne, ona musi teraz rozdawać cukierki. No cyrk. A i dodam, że każda z pań w okienku, po zakończeniu obsługi petenta, wygłaszała formułkę niczym kasjerka z rossmanna "polecam zakup jednej z książek z naszej oferty lub założenie konta w banku pocztowym". Wyszłam z tej poczty wściekła.
Na waszych pocztach też takie nowości?