norra.a
29.03.19, 11:23
Osądźcie, pomóżcie i doradźcie, choć to nie mój osobiście problem, ale dotyczący bliskich mi osób.
Jest sobie troje rodzeństwa, dwoje z nich zakłada swoje rodziny i wyprowadza się z domu rodzinnego, jedno z nich na drugi koniec Polski, ostatnie mieszka z rodzicami (później też ze swoją rodziną) przez całe swoje życie, prowadzi wspólne gospodarstwo domowe, razem utrzymuje dom, dba o niego, przeprowadza remonty, opiekuje się rodzicami na starość, a dożywają sędziwego wieku... Rodzice za życia wielokrotnie mówią, że dom należy się temu mieszkającemu z nimi, dla pozostałych dzieci wyznaczają jakieś niewielkie działki - ale nigdy nie regulują tego prawnie, nikt nie ma sumienia naciskać.
Po śmierci rodziców, jedno z dzieci mieszkających samodzielnie zrzeka się praw do majątku rodziców, szanując wolę zmarłych, ale to z drugiego końca Polski przebiera niecierpliwie nogami, aby sprawiedliwie podzielić to co zostało. Rodzeństwo pyta ile chce za swój udział, ale tamto domaga się profesjonalnej wyceny nieruchomości i dokładnego wypłacenia 1/3. Zapewne będzie to się wiązało z koniecznością sprzedaży domu, w którym to jedno dziecko mieszka od zawsze.
Teraz pytanie czy są jakieś możliwości aby trochę ograniczyć żądania tej trzeciej osoby? Wg mnie (a sprawa nie dotyczy mnie osobiście, więc chyba jestem obiektywna) dziecko najmniej zaangażowane i nieobecne przez całe życie ma duży tupet domagając się takiego rozliczenia. Jak można pomóc rodzinie, która aktualnie mieszka w nieruchomości po rodzicach? To osoby bardzo spokojne, nie znoszące konfliktów, na propozycję pójścia do prawnika, źle reagują, bo wolą ustąpić (czyli w konsekwencji się wyprowadzić) niż domagać się swoich praw.
Jak osądzacie postawę dziecka z daleka, może ja się mylę i to normalne podejście w dzisiejszych czasach, że trzeba brać co się należy i troszczyć o siebie przede wszystkim i tu ta osoba ma do tego swoje prawa. Może jednak zbyt się zaangażowałam w tą historię i straciłam obiektywne podejście do sprawy.