stolikowa
01.04.19, 13:15
Zdecydowałam zerwać kontakt z matką. Roboczo nazywam ją pseudomatką. Po latach wysłuchiwania, że jestem leniem, zerem, egoistką...powiedziałam dosyć! Wczoraj kolejna gorzka rozmowa, w trakcie której dowiedziałam się, że jedynym miłym dla mojej pseudomatki momentem ze mną w roli głównej to krótki moment po porodzie. Byłam jej pierwszym dzieckiem. Na jej pogrzeb też mam nie przychodzić...cóż.
I teraz. Czy są na sali matki, które nie mają kontaktu ze swoimi matkami? Jak to wygląda np. w trakcie rodzinnych okazji typu komunie, wesela, chrzciny?
Jak żyć? Co powiedzieć moim córkom, czyli jej wnuczkom?
Pocieszenia szukam. Z drugiej strony czuję potężną ulgę. Bóg mi światkiem...starałam się. Ej...dużo by gadać.