Hej,
od razu mowie ze nie chodzi mi o zabki skaczace w stawie tylko o zeby w
buzi

A konkretnie o zabki trzonowe mojego synka.
Od ponad tygodnia zauwazylismy, ze Grubcio ma fioletowe dziaslo (na wysokosci
jakby gornej szostki). Lekarz rodzinny uznal, ze to uraz przy jakims upadku z
czyms w buzi, ale teraz sie okazuje, ze po drugiej stronie (tez gorna
szostka) jest podobnie. Wiec nie wyglada mi to na zbieg okolicznosci... Czy
to oznacza, ze sie wyrzynaja z trudem trzonowce?
Zaznaczam, ze Grubcio od dawna ma osiem zebow z przodu i teoretycznie teraz
kolej na ten "gruby kaliber".
Nie wyglada na specjalnie cierpiacego, moze troche marudny. Pediatra zapytany
przez telefon stwierdzil, ze tak ma byc i juz - tzn nic specjalnie nie trzeba
z tym robic...
Ja jednak chcialabym zapytac, czy mialyscie podobne doswiadczenia z
trzonowcami Waszych dzieci? Wszystkie zabki Grubcia wyszly jak po masle bez
zadnych efektow ubocznych (goraczki, biegunki, placzu, zapalenia ucha itp)
jak do tej pory - wiec ten nowy aspekt dziasel mnie nieco przerazil. Mam
tylko nadzieje, ze go nie boli. Co by mu tu zaaplikowac profilaktycznie (albo
i nie)?
Czekam na rady!
Pozdrawiam
PS Wolalam tu napisac niz na e-dziecko, mam nadzieje, ze nie zostane
wykurzona ??