Bo klamka zapadła. Zapisałam właśnie i opłaciłam dziecku obóz sportowy.
Dziecko jedzie pierwszy raz s.a.m.e.!
Do tej pory stanowczo wzdrygał się na myśl o wyjeździe bez rodziców. Dodatkowo - kłopot był w dość rygorystycznej diecie (kto będzie używał jaj przepiórczych zamiast kurzych? na przykład...).
No i teraz: jest organizowany obóz sportowy z klubu, w którym pływa. Oprócz pływania przewidziane są rajdy rowerowe (mają wziąc własne), triathlon (głównie o pływanie w otwartym akwenie chodzi), zajęcia z nurkowania oraz strzelectwo. Wyjazd grupy ok . 20 sobowej. Jadą trenerzy z jego klubu.
Z duszą na ramienieniu sondowaliśmy co dziubdziś myśli o takim wyjeździe. A dziubdziuś - oszalał niemal ze szczęścia
Przypomniał mi się rozdział o Mikołajku, który pierwszy raz wyjeżdzał na kolonie....
Wątek z przymrużeniem oka, jakby co