lolonopa
18.06.19, 12:01
Jako specjalista marketing - pr - komunikacja zewnętrzna - trochę rzecznik. I nie ja, tylko mój mąż. Nie wiem co myśleć. Przez 7 lat pracował w instytucji publicznej na takim samym stanowisku, ale doszedł do pułapu, że wyżej się nie da. Zaczął intensywnie szukać nowej pracy i znalazł właśnie w takiej agencji. Pensja ponad 2 razy większa, ale też więcej obowiązków. M. in. częste eventy, głównie piątek - sobota wieczór, zamknięte imprezy w klubach i u klientów, np. na targach motoryzacyjnych, pokazach mody. Mija właśnie 3 miesiąc tej pracy, mąż jest zachwycony, z entuzjazmem chodzi na te eventy, wyraźnie odżył po poprzednim "zasiedzeniu", ale ja mam mieszane uczucia. Mąż mówi, że nic specjalnego się nie dzieje na takich imprezach i w ogóle na co dzień, że robi to dla mnie i dla rodziny, że poświęca się, bo wolałby weekendy spędzać z nami, ale czemu tak się cieszy na każde wyjście? Na szczęście mąż abstynent i w ogóle nie pije. Wiem, że to głupia zazdrość, bez podstaw, bo w końcu to normalny biznes jak każdy inny, szukam pewnie dziury w całym, powiedzcie, że jestem głupia i żeby się nie przejmować.