Dodaj do ulubionych

In vitro. Smutne straszne

    • arista80 Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 10:24
      Historia jak najbardziej może być prawdziwa. Jakiś czas temu trafiłam na włoskie forum dla kobiet nie mogących zajść w ciąże i powiem szczerze, że lektura była wstrząsająca: ogromna nienawiść do kobiet w ciąży i posiadających dzieci, wszystkie siostry/kuzynki/szwagierki, które zaszły w miare szybko w ciążę na pewno zrobiły to z chęci dokuczenia oraz na złość i w ogóle te które szybko zaszły w ciążę, na pewno nie są dobrymi matkami, bo nie poznały smaku starań. Nie daj Boże któraś matka wspomni, że je ciężko bo np. mdłosci czy dziecko płacze w nocy, zaraz jak ona śmie. Były też posty o tym jak dokuczyć kobietom w ciąży, by przypadkiem nie były zbyt zadowolone, jak unikać ich, jak uniknąć wizyt, spotkania, zobaczenia ich z dziećmi i w tym stylu. Generalnie z forum wylewał się jeden wielki żal do świata połączony z nienawiścią do dzieciatych.
      • chatgris01 Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 10:48
        Straszne to, co opisujesz... uncertain
      • aguar Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 13:16
        Kurczę, jak to wszystko czytam, to się zastanawiam, czy w ogóle leczenia w klinice niepłodności nie powinno się zaczynać od wizyty u psychoterapeuty i terapeuta dopiero kwalifikuje do dalszych etapów (czasem dopiero po odbyciu terapii). I tak samo przed każdym kolejnym etapem.
        • arista80 Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 14:00
          Wiele z tych kobiet pisało, że korzysta z pomocy psychologów i psychoterapeutów.
        • lauren6 Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 14:43
          > terapeuta dopiero kwalifikuje do dalszych etapów (czasem dopiero po odbyciu terapii). I tak samo przed każdym kolejnym etapem.

          Tia, zamknijmy ludziom możliwość LECZENIA, niech sobie szeptuchy więcej zarobią 🤦‍♀️
          • aguar Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 15:59
            Nie chodzi o to, aby utrudnić leczenie tylko, aby zdjąć presję, zmniejszyć ciśnienie, bo przecież przy mniejszym stresie szanse rosną. A że leków, nie będzie brała, skoro za chwilę może być w ciąży, to zostaje terapia. Nie wiem, może jakaś konfrontacja wyobrażeń o dziecku z rzeczywistością, bo może taka kobieta widzieć wszystko zbyt cukierkowo, wizualizacja przyszłego życia z dzieckiem i porównanie z obecnym - czy rzeczywiście będą tylko same plusy zmiany albo czy/dlaczego wydaje jej się, że jej dziecko będzie lepsze od innych dzieci. Żeby to przestało być takie czarno-białe.
        • solejrolia Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 21:12
          aguar napisała:

          > Kurczę, jak to wszystko czytam, to się zastanawiam, czy w ogóle leczenia w klin
          > ice niepłodności nie powinno się zaczynać od wizyty u psychoterapeuty i terapeu
          > ta dopiero kwalifikuje do dalszych etapów (czasem dopiero po odbyciu terapii).
          > I tak samo przed każdym kolejnym etapem.

          Ależ tak właśnie jest: lekarz prowadzący już podczas pierwszego spotkania, oprócz tego, ze zleca konkretne badania, to kieruje pacjentkę do psychologa.

          (tak było w moim przypadku)
      • katja.katja Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 08:53
        A podobno we Włoszech wszyscy tak kochają dzieci.
        • arista80 Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 09:26
          Śmiem twierdzić, że ich zachowanie wzięło się właśnie stąd, że Włosi są bardzo zafiksowani na małych dzieciach. Prawdopodobnie więc oprócz instyktu macierzyńskiego czuły też presję rodzin, znajomych, więc obróciły ją w agresję (jak wiadomo najlepszą formą obrony jest atak).
      • yennefer.00 Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 12:41
        Ale to chyba raczej trudności w zajsciu w ciążę są raczej okolicznosciami ujawniajacymi i nasilającymi jakis rodzaj problemów natury psychologicznej
        • mamaaspiama Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 13:09
          "Ale to chyba raczej trudności w zajsciu w ciążę są raczej okolicznosciami ujawniajacymi i nasilającymi jakis rodzaj problemów natury psychologicznej "

          Nie tylko. Mogą też zupełnie swobodnie być przyczyną problemów. Tak jak każde skrajnie negatywne przeżycie.
          • fawiarina Re: In vitro. Smutne straszne 18.07.19, 12:51
            I mnie były przyczyną głębokiej depresji. Przeszła jak ręką odjął po zajściu w ciążę.
    • mamaaspiama Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 10:48
      Nie wiem czy ta konkretna historia jest prawdziwa, ale tego typu sytuacje znam z własnego otoczenia.
      Uważam, że jeśli kobieta bardzo chce być matką (!) i wiąże się z facetem, który już dziecko/ dzieci ma, ona sama, jeśli nie uda jej się urodzić dziecka, zwyczajnie zeświruje.
      Są dwa wyjścia - ciąża, jak najszybciej albo rozstanie.
      W przypadku ludzi z tej historii nie ma moim zdaniem szans na porozumienie.
      Facet totalnie nie ogarnia tego, co przechodzi jego żona. Powinien dać jej spokój, a ona powinna poszukać sobie szybciutko pana bez dzieci.
      To jedna z tych spraw, w których nie ma kompromisów. Niestety.
      • fawiarina Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 20:54
        Zgadzam się.
        • bulzemba Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 17:37
          A ja uważam, że laska miała szczęście wielkie, że nie trafiła na takiego samego świra jak ona sama. Facet mówi, że jego komórki są jeszcze jako tako. Co za problem znaleźć w takiej sytuacji kobietę płodną?

    • mamaaspiama Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 16:21
      Słowo do "zadziwionych", że można tak psychicznie klęknąć z powodu braku dzieci.
      Mam znajomą. Jako młoda dziewczyna chorowała na raka jajnika. W wyniku choroby musiała przejść operację usunięcia macicy z przydatkami zanim urodziła dziecko.
      Dziś jest mamą adopcyjną i teoretycznie ma udane życie.
      W chwili szczerości powiedziała, że w porównaniu z brakiem dziecka, leczenie onkologiczne było jak godzinny spacerek po plaży w porównaniu ze wspinaczką na K2. Powiedziała, że rak zniszczył tylko jej ciało, ale to bezpłodność zniszczyła jej psychikę.
      Myślę, że żadne gdybanie w tym temacie nie ma sensu, zalatw w wykonaniu osób, które urodziły dzieci.
      • aguar Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 09:02
        Mamaaspiama, Ty siebie za taką empatyczną uważasz, ale ja odbieram Twoje pisanie o tym, jaka to straszna tragedia nie mieć dziecka, właśnie jako część tej presji. Jeśli czyta to kobieta, która nie ma tylu dzieci, ile by chciała, ale próbująca sobie to jakoś racjonalizować i doceniać to, co ma, może właśnie poczuć się gorzej.
        Ja z kolei znam przypadek dziewczynki chorej na raka, gdzie gdy ważyły się losy, czy w ogóle przeżyje, jej mamusia pytała, lekarza, czy ona będzie mogła mieć dzieci. Lekarz oczywiście ją ochrzanił, że jej dziecko walczy o życie, a jej w głowie hipotetyczne wnuki. Ale wyobraźcie sobie pod jaką presją będzie żyła taka dziewczynka przy takiej matce, która zamiast cieszyć się, że ona w ogóle przeżyła, będzie lamentowała, że nie może mieć dzieci. Na długo zanim sama wpadnie na to, że w ogóle by chciała mieć dziecko, już będzie żyła w przekonaniu, że z nią jest coś nie tak i że to straszny problem nie móc mieć.
        • katja.katja Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 09:07
          A mnie nie dziwi pytanie Tej matki bo uważam, że liczy się nie tylko samo przeżycie choroby nowotworowej u dziecka, ale (jeśli przeżyje) także całościowa jakość jego późniejszego życia, również dorosłego, z którego płodność (niestety) u kobiety jest ważną częścią składową.
          Lekarz zamiast ochrzaniać matkę w tak trudnej dla niej sytuacji powinien spokojnie i zgodnie z obecną wiedzą powiedzieć co i jak z płodnością oraz innymi aspektami życia (nie wiem np. konieczność stomii, dodatkowej operacji za jakiś czas) w przypadku przeżycia.
          • ichi51e Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 09:14
            No wlasnie... nie ma co jak ochrzanic matke chorego dziecka...
          • nunia01 Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 09:49
            Zgadzam się. Sama walczyłam z nowotworem i lekarze myślą tylko o samej walce, a nie o tym co potem. Potem człowiek jest zostawiony samemu sobie, więc dobrze maksymalnie dużo ustalić, uzgodnić, dowiedzieć się od razu.
        • mamaaspiama Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 09:26
          " ale ja odbieram Twoje pisanie o tym, jaka to straszna tragedia nie mieć dziecka, właśnie jako część tej presji. Jeśli czyta to kobieta, która nie ma tylu dzieci, ile by chciała, ale próbująca sobie to jakoś racjonalizować i doceniać to, co ma, może właśnie poczuć się gorzej."

          Po pierwsze - cały czas patrzysz przez pryzmat własnego nieudanego dzieciństwa.
          Po drugie - cały czas piszę, że kobiety MAJĄ PRAWO DO SWOICH EMOCJI. Więc przestań mi wmawiać rzeczy, których nawet nie myślę, a które Ty sobie wyłącznie wyobrażasz.

          " jej mamusia pytała, lekarza, czy ona będzie mogła mieć dzieci."

          Bardo właściwe pytanie. Matka myślała nie tylko o życiu dziecka, ale też o JAKOŚCI tego życia.

          "Lekarz oczywiście ją ochrzanił"

          Debil. Lekarz myśli wyłącznie o tym, by "przypadek" został poprowadzony zgodnie z zasadami. Ma w dupie jak będzie wyglądało życie tej dziewczynki za 10-20 lat, bo jeśli ją wyleczy, to odfajkuje sukces i dziewczyny więcej na oczy nie zobaczy. To oba będzie zmagać się z konsekwencjami swojego stanu.

          "Ale wyobraźcie sobie pod jaką presją będzie żyła taka dziewczynka przy takiej matce, która zamiast cieszyć się, że ona w ogóle przeżyła, będzie lamentowała, że nie może mieć dzieci. "

          Strasznie mało wiesz. Strasznie... Masz dzieci. I nie masz bladego pojęcia co to znaczy nie móc ich mieć, mimo takiej chęci. Nawet nie starasz sobie tego wyobrazić. Nawet kiedy ktoś podaje Ci na twarz, jakie ma to skutki dla psychiki człowieka, Ty wiesz swoje. Bo dla matki byłaś mało ważna. Twoje dzieci kim dla Ciebie są? Może powiesz im, że byłabyś szczęśliwa bez nich?

          "Na długo zanim sama wpadnie na to, że w ogóle by chciała mieć dziecko, już będzie żyła w przekonaniu, że z nią jest coś nie tak i że to straszny problem nie móc mieć. "

          A może ta dziewczynka JUŻ wie, że chce mieć dzieci? Przychodzi Ci to do głowy? Czy za trudne?
    • ck2 Re: In vitro. Smutne straszne 15.07.19, 18:14
      O rany... Pani do leczenia psychiatrycznego. Z resztą imo jak każda z pier***cem na punkcie zaciążenia, nawet takim nieniszczącym związku.
    • aguar Re: In vitro. Smutne straszne 16.07.19, 17:52
      "Jest już przecież macochą mojego syna i ma na kogo przelać matczyną miłość."
      W sumie jak by się dobrze za to matkowanie zabrała, to młody mógłby jej to dziecko zrobićsmile Pewnie ma "olimpijczyków"!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka