olinga
17.07.19, 09:26
Muszę podjąć decyzje i nie wiem jaka. Obecna praca - bardzo lubię to, co robię, ale jest mega wyczerpująca. Płacą przeciętnie, podwyżki marne, obowiązków coraz więcej. Dopiero jak powiedziałam, że rozważam rezygnację, kasa się znalazła. Teoretycznie znalazły się również osoby do pomocy, ale... jedna nie ma czasu, dopiero może od września będzie mogła się wdrażać, druga trzeba uczyć podstaw łącznie z obsługą komputera, poczty, o Excelu w ogóle nie ma mowy. Nie mogę wziąć urlopu, ani zwolnienia( niby mige, ale musze pracowac w tym czasie)chyba, że z laptopem i telefonem przy tyłku, bo nie ma mnie kto zastąpić, nikt w firmie nie zna programow, na ktorych pracuję. Nie mam jak wdrażać dziewczyn, bo nie mam czasu, nie mogę odłożyć swoich obowiązków, nikt nie poczeka, a zapowiada się jeszcze więcej pracy. Od roku co najmniej zglaszalam to szefowi, ale to taki typ, który dopóki się kręci, znaczy się, jest ok, dopiero jak padnie, wpada w panikę. A ja już czuje, że dłużej nie dam rady, pracuję 8h w pracy, i wieczorami w domu, ciągle się denerwuje, że może coś przegapiłam, że coś mi uciekło, a odpowiedzialność jest bardzo duża.
Pieniądze jakie od teraz miałabym dostawać, to dla mnie dużo( jeszcze rok temu chciałam tyle brutto, teraz tyle mam dostać netto) perspektywa na zmianę pracy niewielka, pewnie za połowę tej kwoty. Teoretycznie miałabym święty spokój, ale też np. Nie mogłabym zostać z chorym dzieckiem w domu, nawet pracując.
Zła jestem na siebie, że dałam się wmanewrowac jak przysłowiowa żaba, ale też na szefa, że kompletnie nie szanuje pracowników (Tak, wiem, naiwniaczka i finalistka że mnie).