elateva
23.07.19, 21:28
Dziewczyny, nie wiem jak zacząć i nie wiem co mam robic. Powiem od poczatku.
Moj maz pracuje jako wsparcie techniczne użytkowników secjalistycznego sprzetu w amerykanskiej firmie . Raz do roku maja spotkania i szkolenia w centrali w USA. Teraz bedzie polowa września.
Maz dostał pozwolenie na zabranie na własny koszt drugiej osoby. I w ramach urlopu możemy tam zostać jeszcze pare dni(Kalifornia). Plan by taki, ze lecimy w sobotę , maz poniedzialek do srody jest na szkoleniu a od czwartku tydzień zwiedzamy i wracamy do domu. Maz ma zamówiony wynajety samochód na caly ten czas, tylko musial dopłacić czesc i podal mnie jako drugiego kierowce, zebym miala jak pojechac gdzies z hotelu jak on bedzie na szkoleniu gdybym chciala.
Teraz sie własnie okazało, ze z powodu zmian w firmie i w sumie awansu mojego meza to musi leciec 2 dni wcześniej również na inne spotkanie i dopiero zostaje na szkolenie jak mialo byc. I teraz jest problem, bo ja nie mogę absolutnie zmienic dnia wylotu. Opieka nad dzieckiem jest zorganizowna i rodzice nawet dostosowali swoja wycieczke. Maz powiedzial, ze to nic nie szkodzi, bo on nie wezmie samochodu z lotniska tylko pojedzie z kolezanka z pracy co z nim leci, a ten wynajety dla nas to zostawi, zebym miala jak przylece. Mam jechac z lotniska do hotelu a on przyjedzie w sobote do hotelu po kolacji z firma.
To jest prawie godzina drogi samochodem a przylatujemy do San Francisco. Tez pracuje jezdze samochodem, ale nie wyobrażam sobie po calym dniu w samolocie isc po samochód i jechać godzinę drogi z lotniska.
Jesteśmy po okropnej kłótni. Powiedziałam, ze jak tak to ja nie lece, a maz na to, ze to świetnie, bo jego koleżanka tez zaplanowala urop po spotkaniu to zostanie z nia bo nie ma zamiaru psuc sobie wakacji. Oprocz tego , ze rycze to zupelnienie wiem co robic.