tryggia
10.08.19, 10:34
Moja mama jedzie na wakacje. Wykańcza ją babcia, no i nawet bez tego - każdemu należy się wypoczynek.
I mama uznała, że to oczywiste, że w tym czasie ja będę spać u niej, zajmować się babcią, psem i kotami.
Dla mnie to gehenna za każdym razem, teraz dodatkowo jestem w końcówce ciąży.
Gehenna że względu na babcię.
Która jest całkiem sprawna, z tych starczych spraw - zapomina o czajniku czy odkreconej wodzie. Jest ruchliwa, bez pokory wobec swojego wieku (95) i często się przewraca, kaleczy i to trzeba pilnować, tzn zbierać i opatrywac rany. Ale jest straszna. Krytykancka, czepialska, awanturnica i manipulatorka (masz mnie słuchać, bo zadzwonię na policję, że mnie bijesz, a ma ciągle siniaki, bo robi co chce i ciągle się tłucze), histeryczka i narcyza.
Pomijając ciągłe napięcie wokół niej, ciągle opowiada (jak to babcia) historie o swoim szalonym powodzeniu i jaka była zayebista (wykanczajac swoje dzieci).
Unikam jej jak mogę, owszem dzień-dwa wytrzymam w ramach miłosierdzia, ale 10 dni mnie wykończy.
Nie podam argumentu, że mam swoją rodzinę i koty, bo mama zabiera ze sobą starszego syna (nieproszona). A może to jest ukryty szantaż?
To ma się stać w przyszłym tygodniu, a już czuję jak mi się szyjka z nerwów skraca.
Nikt obcy nie przyjdzie, bo pies nie wpuści, trzeba go zamykać, a babcia sobie z tym nie poradzi. Pętla na szyi.