boogiecat
20.08.19, 00:00
...to tytul chinskiego filmu Wanga Xiaoshuai.
Wielki film. Jeden z tych prostych acz zlozonych, bardzo rzadkich, ktore cos tam w czlowieku poruszaja. Uniwersalny.
Film o ludziach, ktorych zycie tak samo polaczylo, jak i podzielilo; o uczciwosci, o przyjazni, o cierpieniu, o pokorze, o dobroci i zrozumieniu; no o takich tam...waznych rzeczach; potwornie smutny, z momentami swietnego humoru, cieply, z nadzieja, prze- piekny.
A jak zagrany! Czyste arcydzielo.
Na depresje, na nude, na zyciowe problemy, na pytania egzystencjalne, na wstretnych ludzi, na wyjscie z kims kogo bardzo lubicie, albo samemu, nawet dla tych u ktorych wszystko ok😉- wychodzi sie z kina i chce sie zyc.
Olejcie Tarantino, na Krola lwa wyslijcie z dziecmi eMezow, musicie zobaczyc So long, my son. Bo jest tez bardzo o kobietach.
Idzcie i ogladajcie.