chococaffe
11.09.19, 10:18
Dorosłe dzieci - ogarnięte, samodzielne, ale na początku drogi zawodowej więc dochody "umiarkowane". Żyją, nie głodują, chodzą do kina i teatru, wyjeżdżają na wakacje, ale muszą kontrolowac budżet itd
Rodzice mogą pozwolic sobie na znacznie więcej. Widać różnie m.in w jakości jedzenia. Nie o to chodzi, że "mlodzi" jedzą najtanszą mielonkę z Biedronki z przeceny, są ogarnięci kuchennie i sami robią zdrowe i przyzwoite jedzenie, ale...nie ma na ich stole produktów ekologicznych czy bardziej 'delikatesowych", do miasta X pojadą autobusem (dłużej) a nie pociągiem bo akurat w danym dniu tak taniej. I tak dalej, normalne życie
Jak się czujecie w takiej sytuacji? Przyznam się, że ja średnio. Nie spędza mi to snu z powiek bo mam wiele innych rzeczy na głowie, ale czasami mi jakoś przykro kiedy kupuję bardziej luksusową kawę, podrózuję pierwszą klasą w pociągu.
Młodzi niczego "nie potrzebują" i jedyne co przyjmują to zwykłe prezenty ze standardowych okazji (np imieniny, ale nie dzień strażaka). Pobierać "słoików" też zwykle nie chcą.