kosmos_pierzasty
22.10.19, 10:47
Córka w klasach 2-4 miała angielski (to oczywistość od przedszkola w sumie) i hiszpański, potem zmieniła szkołę i teraz ma angielski i niemiecki.
Imo powinna kontynuować hiszpański prywatnie.
Prawda jest taka, że do nauki się nie garnie, "jedzie na inteligencji", trzeba pilnować i ćwiczyć. Z angielskim i niemieckim nie ma sprawy (choć jest opór), hiszpańskim sama się nie zajmę.
Mąż mówi, żeby odpuścić jej ten hiszpański i egzekwować tylko to co ma teraz w szkole.
Ja uważam, że skoro nie ma innych poważnych zainteresować, to przynajmniej powinna poświęcić czas na naukę języków - to się zawsze przyda no i nie wiadomo przecież, jakie języki będą w LO, więc trzy dawałyby szersze pole manewru.
Wydaje mi się, że od dziecka w 5. klasie można już też wymagać, a nie poddawać się tylko temu, na co ono samo ma ochotę.
Jak radzicie? Kto z nas ma rację? Ciągnąc ten hiszpański?