Jakie macie patenty, które stosujecie w kuchni? Takie, które pozwalają oszczędzić czas i pieniądze? Takie, dzięki którym jedzenie się nie marnuje? Ja mam kilka swoich (podpatrzone od teściowej), jeśli macie coś jeszcze to dawajcie
1. Natka pietruszki, koperek - myję, siekam, osuszam i mrożę w pastikowych pudełkach. Wkurzało mnie wcześniej, że kupowałam cały pęczek, a zużywałam tylko kilka listków. Teraz kupuję dużą ilość w sezonie, nic się nie marnuje, a natkę i koperek używam bez przerwy do ziemniaków, sałatek, zup, sosów i makaronów.
2. Pieczywo - kupuję raz w tygodniu bułki i kilka krojonych połówek, różne rodzaje, czasem rozdzielam jeszcze na mniejsze ilości i mrożę. Wybieram co kto ma ochotę, chleb i bułka rozmraża się w 15 minut, jest jak świeże, w końcu przestałam marnować pieczywo, wcześniej to był wstyd ile tego wyrzucaliśmy...
3. Grzanki - jeśli jednak źle oszacowałam i zostało trochę pieczywa, które na pewno nie zjemy to robię grzanki, kroję w kosteczkę, polewam oliwą i czasem obsypuję ziołami, jak już się zrobią chrupkie grzanki to po wystudzeniu wrzucam do słoika. Grzanki są świetne do zup, sałatek, nam schodzą też jako zwykła przekąska.
4. Ostatnio usłyszałam o cieście do pizzy by zrobić więcej i mrozić kulki - niedługo zastosuję, narazie nie wiem jak to się sprawdza.
Macie coś jeszcze w tym stylu?