Dodaj do ulubionych

wzajemna pomoc

16.01.20, 12:48

Trochę na kanwie wątku o seniorach. Zadziwia mnie, jak wiele osób uważa, że pomoc w rodzinie ma charakter wzajemny, raz ty mnie, raz ja tobie, w zależności od tego, komu się akurat noga powinie/poszczęści. Z mojego osobistego doświadczenia i obserwacji znajomych rodzin zupełnie ale to zupełnie tak to nie wygląda. Są biorcy i dawcy. Ale mocno utrzymuje się w ludziach przekonanie, że "co włożysz to wyjmiesz" itp.
W związku z tym dwa pytania: biorąc odczuwacie dług wdzięczności i staracie się go spłacić tej konkretnej osobie?
Serio pomagacie/dajecie ludziom w nadziei na "wyjęcie" tego w stosownym czasie?
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 12:58
      Rozgraniczyłabym na własne dzieci i inne sytuacje. W tym pierwszym przypadku, owszem, jakość relacji zależy w dużym stopniu od rodzica, ale też nie 100%, no i są wyjątki, gdzie to w ogóle nie dotyczy. W innych przypadkach myślę, że możesz mieć rację, że jedne osoby chętniej dają, inne chętniej przyjmują.

      A dawanie dziecku po to, by kiedyś "wyciągnąć", to dla mnie jest gorsze niż rozliczanie dziecka przez rodzica z kosztów opieki i wychowania, choć i to ostatnie jest co najmniej dziwaczne.
    • aguha Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 13:21
      W życiu bym nie pomyślała, że można tak kalkulować. Jeżeli mogę komuś pomóc, to robię to kompletnie bezinteresownie. Zresztą byłabym skrępowana, gdyby ktoś chciał się w jakikolwiek sposób odwdzięczyć. Sama bardzo nie lubię prosić o pomoc i staram się tego nie robić.
      • agniesia331 Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 19:40
        Dla dziecka wszystko. Dla męża jak i dla mnie wszystko ale już szukając okazji. Dziecku elektronika na gwiazdkę długo wybierana, a nam np to samo ale na wyprzedaży. Rodzinie to samo. Koleżankom, które mnie szanują piękny prezent ale też jak najtaniej co wymaga czasu i szukania. Innym wykorzystujący moje dobre serce koleżankom wcześniej dobrze, ale teraz dokladnie traktuje z wzajemnością. Wiem że w razie czego zostawia mnie na lodzie bo same są tzw biorcami przyjaźni, biorcami mojego wolnego czasu, poczęstunek, siedzenia godzinami a od siebie nic. Nawet na głupia kawę po 4 pół dniach u mnie nie chxe im się zaprosić. Wobec tego mam bd wolnego czadu, bo odrzuciła towarzysko tzw chwasty. Chcesz wsparcia?, Zaproś do siebie lub chodź na spacer. I nie, spacer nie skończy się znowu ppsiafowka u mnie. Ja też mam przyjemność do Ciebie przyjść w gości. A nie wiecznie ciebie gościć. I jak lekko mi się zyjesmile smile zostali tylko fajni ludzie
    • jak_matrioszka Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 13:54
      Ja taki wzajemny charakter pomocy rozciagam nie tylko na rodzine, ale również znajomych i nieznajomych. Ja pomagam kiedy i komu moge, inni pomagaja mi. Nie prowadze dokładnych wyliczeń jednostkowych, wiec nie mam bólu z tytułu "ja pomogłam, teraz on/ona powinna mi pomóc". Owszem, licze sie z otrzymaniem pomocy od bliskich przed dalszymi, ale nie dlatego że "sa mi to winni", tylko dlatego że moga i mam nadzieje że również chca.
    • nenia1 Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 14:15
      Staram się zachować równowagę, według mnie nie ma nic zdrowego w podziale na dawców i biorców, no chyba, że takie jednostki się idealnie dobiorą i odpowiada to dwóm stronom. Jednak, według mnie prędzej czy później dawca zaczyna czuć się wykorzystywany, a że na dodatek ludzie dość często nie potrafią mówić wprost, albo nawet sobie nie uświadamiają przyczyn, i zaczynają się fochy, obrażanki, zły humor, marudzenie, rozgoryczenie do unikania kontaktów włącznie.
      Według mnie źle stawiasz problem, tu nie chodzi przecież o wyrachowanie, buchalterię w rodzaju "nic teraz dla niego nie zrobię, bo w zeszłym miesiącu ja zrobiłam mu trzy razy zakupy, a on tylko dwa razy wyprowadził mojego psa". Chodzi po prostu o asertywne zachowanie, dbanie o siebie tak samo jak o innych, bez poświęcanie się innym kosztem samego siebie, mówię o osobach dorosłych, bo wiadomo, że inaczej wygląda to w przypadku małych dzieci.
    • kyrelime Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 14:29
      Pomagam wtedy, kiedy chcę. Nie liczę na wzajemność. Są jednak osoby, które w mojej ocenie ustawiły sie w roli tak jak to opisujesz biorców. Nie chodzi nawet o sprawy materialne. Miałam jednak takie osoby wśród rodziny i znajomych, które były bardzo skoncentrowane na "ja". To one wymagały w ich opinii zawsze pomocy, wysłuchania itd. W momencie, gdy okrywalam, że mnie tak naprawdę mają gdzieś przestawalam mieć ochotę na wysłuchanie, pomaganie itd. Nie liczę więc na wzajemność, ale jednak relacje imo powinny sie opierać na pewnej równowadze, jeżeli chodzi o podejście do drugiej osoby.
      • asfiksja Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 17:29
        >Pomagam wtedy, kiedy chcę.
        Fajnie jest pomagać, kiedy się chce. Ale obiektywnie pomoc jest potrzebna wtedy, kiedy jest potrzebna, w innych przypadkach jest to dodatkowa uciążliwość, jak trzeba taką samozwańczą pomocnicę zagospodarować i jeszcze (zaciskając zęby) docenić, żeby nie czuła się odrzucona.
        • kyrelime Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 19:21
          Nie, nie. Nie miałam na myśli narzucania się z pomocą. Jeśli widzę taką potrzebę to ją proponuję, jeśli osoba odmawia to to przyjmuję. Propozycja wygląda raczej na zasadzie: przemyśl czy mogę jakoś pomóc, czy potrzebujesz xyz niż: przyszłam Cie uratować, doceń jakam wspaniała. Ja sama lubię być samowystarczalna i potrafię sobie wyobrazić, że nie każdy chce pomocy. W tym "pomagam kiedy chcę" chodziło mi raczej o to, że proponuję pomoc wtedy, gdy faktycznie wiem, że jestem w stanie i chcę pomóc. Kiedyś miałam w sobie dużo posrawy typu powinnam. Teraz staram sie patrzeć trzezwiej.
          • kyrelime Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 19:25
            Swoją drogą wydaje mi się, że mało jest takich sytuacji, gdzie potrzebę pomocy mozna stwierdzić obiektywnie. Na ogół jest tak, że to osoba potencjalnie jej potrzebująca musi subiektywnie ocenić, czy jej potrzebuje i jest w stanie przyjąć.
    • massinga Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 14:37
      Pomagam rodzinie, w miare potrzeb i mozliwosci. Oczekuje, by mi pomogli, jesli zachodzi taka potrzeba i osoba moze mi tej pomocy udzielic. Nie musi to byc pomoc rownowazna do mojej ale oczekuje, ze dana osoba bedzie chciala byc uczynna.
      Wierze tez, ze dobre uczynki sa nagradzane poprzez pojawianie sie dobrych okolicznosci, ktorych wykorzystanie polepszy moje zycie.
    • mamamisi2005 Re: wzajemna pomoc 16.01.20, 16:51
      asfiksja napisał:

      >
      > Trochę na kanwie wątku o seniorach. Zadziwia mnie, jak wiele osób uważa, że pom
      > oc w rodzinie ma charakter wzajemny, raz ty mnie, raz ja tobie, w zależności od
      > tego, komu się akurat noga powinie/poszczęści. ...
      > Serio pomagacie/dajecie ludziom w nadziei na "wyjęcie" tego w stosownym czasie?

      Akurat seniorzy w rodzinie, czy tez dzieci to moim zdaniem osoby, od których trudno wymagać wzajemności w skali zbliżonej do 1:1. Zazwyczaj mają mniejsze możliwości, a większe potrzeby. W tej grupie mogą być tez osoby chore, czy w inny sposób ograniczone. I ok.
      Inna grupa to osoby o zbliżonym poziomie funkcjonowania. I tu owszem, pomagam, ale też oczekuję, że w razie mojej potrzeby, te osoby przynajmniej spróbują mi pomóc. Doszłam do tego niedawno, niestety w mojej rodzinie są takie jednostki, które usługi na ich rzecz uważają za zupełnie naturalne (przecież rodzina), niezmiernie przy tym szanując swój czas (przecież prywatny). I choć do tej pory pomagałam chętnie i z własnej woli, to jednak obecnie mam mniejszą motywację do pomocy.
    • wrotek0 Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 08:52
      Rozszerzam. Tzn. nie uważam, że pomoc udzielona przeze mnie osobie A wróci do mnie od osoby A. Może osoba A pomoże kiedyś osobie B a osoba B mnie (albo i dłuższy łańcuszek). Uważam, że dobro wraca, choć oczywiście są ludzie, którzy chętnie biorą a nie widać, by kwapili się do dania.
    • swinka-morska Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 08:59
      Polecam lekturę "Głaskologii" Miłosza Brzezińskiego.
      Tam jest sporo o dawcach, biorcach i o tym, że altruiści miewają jednak dość wyczulone radary na tych, którzy chcieliby ich wykorzystać.
      • nangaparbat3 Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 09:37
        O, ciekawe. W pracy zauważyłam, że te kilka osób najbardziej empatycznych i współczujących, które najbardziej są skłonne pomagać, znacznie nieraz przekraczając zakres swoich obowiązków, to jednocześnie te same osoby, które bezbłędnie rozpoznają zimnych manipulantów, którym inni, ci mniej współczujący i mniej pomagający, dają się robić w bambuko i to tak jawnie bezwstydnie, że przykro patrzeć.
    • zuzia555 Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 09:12
      Bardzo poważny temat i zupełnie nie przerobiony politycznie. Opieka nie tylko kosztuje, opieka nad seniorami musi mieć zorganizowaną formę. Trzynastka i czternastka przydadzą się, ale nie zapewniają systemowych rozwiązań. Z tego co wiem od kuzynki, która od lipca zajmuje się opieką nad niepełnosprawną mamą, miesięczne koszty pełnej opieki w domu seniora wynoszą około 4 tys. złotych. Co zrobić gdy nie ma 4 tys? Co zrobić z osobami starszymi, które nie mają dzieci ani dalszej rodziny?
    • nangaparbat3 Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 09:18
      Biorąc odczuwam wdzięczność, ale nie dług. Ta wdzięczność mobilizuje mnie potem do udzielenia pomocy, jeśli druga strona jej potrzebuje. Może nie tyle mobilizuje, co dostarcza energii - jak naładowana bateria.
    • madami Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 10:57
      Ja nie kalkuluję, daję bo rodzina to system naczyń połączonych, daje się nie tylko materiale, to również przebywanie razem, to wiedza i poznanie osób z rodziny, to wspólne działania i wspólne cele, działanie dla ogólnego dobra - cos jak klan, jak mafia - tak jestem zwolenniczką klanowości, działaniu ku spójności rodziny. Jeżeli element klanu potrzebuje pomocy to mu się pomaga w miarę mozliwości. Wszyscy wiedzą jak to działa i godzą się na to.
      • asfiksja Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 11:11
        Nawet przy tym przebywaniu razem bywają jednak biorcy i dawcy (dawcą jest ten, kto organizuje, przyjmuje, wysłuchuje, poświęca swój czas mimo małej podaży tego dobra, biorcą jest ten, kto korzysta, wylewa żale, zabija swoją nudę mając dużo wolnego czasu). Biorcom czasu często się wydaje, że wszystko jest cacy, skoro oni też przecież poświęcili identyczną ilość czasu na spotkanie. A potem zdziwienie, że nikt się nie pali do spotkań z nimi.
        • madami Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 11:26
          Gdy rodzina działa dla wspólnego dobra to jej członkowie dążą do zachowania równowagi, raz ja daję, raz ktoś inny, jeden daje coś materialnie bo ma, inny daje swój czas i inna pomoc np. opiekę, zakupy, załatwianie spraw. Wymaga to współdziałania i zdrowego egoizmu członków rodziny.

          Mnie zwykle zastanawia gdy pojawiają się wątki świąteczne - że np. odwiedza się kogoś raz, dwa razy w roku - że święta, że wypada. I tyle. Ja osobiście w mojej rodzinie klanowej sobie tego nie wyobrażam - chodzimy razem na spacery, na koncerty, do kina, do knajpy, organizujemy spotkania w domu ( jeden przyniesie to ktoś inny zrobi coś innego), rozmawiamy przez tel, messengera. z rodziną w innych krajach też, może odwiedzamy się rzadziej ale wiemy co słychac, kto ma kłopot w pracy, kto w ciązy, czuje dziecko chore. Jak ktoś chory to latamy i pomagamy, robimy zakupy, odwiedzamy w szpitalu, chodzimy na rehabilitację, ktoś bardziej oblatany medycznie wyszukuje lekarzy itp.
            • madami Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 12:47
              Ja doskonale wiem co to problem wink ja doskonale odróżniam wiecznych biorców, toksyków i za obecność takich dziękuję, jak napisałam wcześniej aby rodzina funkcjonowała jako całośc potrzebna jest zdrowy egoizm jej członków, nie ma mowy o wykorzystywaniu. Tak jak w mafii - nie podobają ci się nasze zasady to......
    • sumire Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 11:15
      Nie wiem, nie potrafię tak kalkulować. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, to się mu pomaga bez rozważań, czy coś się dostanie w zamian. Nie mam też poczucia, że muszę komuś coś "oddać", bo mi pomógł. To jest naturalne niejako, że dziś on potrzebuje wsparcia, a jutro mogę ja.
      Nigdy chyba w sumie nie spotkałam nikogo, kto oczekiwałby jakiejś formy rewanżu za udzieloną pomoc, ale może mam szczęście do ludzi.
    • wlazkotnaplot Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 21:10
      Ja jestem dziwna więc opiszę koleżankę.
      Jest czworo dorosłych dzieci i starsi rodzice. Dzieci mają swoje rodziny, w domu rodzinnym mieszka brat koleżanki z rodziną. Koleżanka jako jedyna wykazuje werwę, zaradność życiową, rezolutność. Wiszą na niej wszyscy, pomaga każdemu i finansowo i jako kierowca, rozlicza PITY, załatwia biurokrację każdemu. Organizuje imprezy rodzinne, typ aktywisty. I, mam wrażenie że ona to lubi. Lubi być tą naj.
      Rodzeństwo luz X załatwi. Jednak, od kilku lat X zaczyna dostrzegać że jest wykorzystywana, pomogła psycholog. Powoli pracuje nad sobą aby towarzystwo zrzucić z barków.
      Wracając do mojej dziwniści. Ja nie lubię kiedy mi się pomaga. Od dzieciaka tak mam. Sama zrobię, nie ważne jakim kosztem ale sama. Absurdalna sytuacja, wracamy z nart do hotelu. Nie szło mi jestem zmęczona mega. No i idziemy w butach, z nartami i kijkami. Koleżance narty niesie mąż i ona proponuję że weźmie moje kijki. I tak kilka razy. No i się zdenerwowałam, naburczałam że nie jestem cholerną ofiarą losu i sobie poniosę te cholerne i kijki i cholerne narty sama. I poniosłam. Kiedyś usłyszałam "daj sobie pomóc", pracuję nad tym. Opisana sytuacja nie jest tego przykładem ale serio pracuję.
      Wracając do tematu, nie oczekuję wdzięczniści za pomoc ale samej ciąży mi poczucie, że ktoś pomógł mi i tak mam potrzebę odwdzięczenia.
      • pade Re: wzajemna pomoc 17.01.20, 22:04
        Kiedyś usłyszałam i bardzo się z tym zgadzam, ze osoby, które od nikogo nigdy nie chcą pomocy, mają poczucie wyższości wobec tych, którzy czasem z pomocy innych korzystają.
        Ja nie lubię tych całkowicie samowystarczalnych, bo nie można im nic ofiarować. Sami z siebie też się nie garną do pomocy, bo uważają, że inni winni być tak samowystarczalni jak oni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka