Dodaj do ulubionych

Domowe hospicjum

02.02.20, 08:05
Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie? Chodzi mi o organizację, współpracę z lekarzem onkologiem i pielęgniarką...
Dzięki.
Obserwuj wątek
    • ajaksiowa Re: Domowe hospicjum 02.02.20, 08:48
      Moja Matka miała,nie do przecenienia pomoc,ekipa ustala częstotliwo$ć wizyt,telefon do dyspozycji w każdej chwili.😔
    • arwena_11 Re: Domowe hospicjum 02.02.20, 10:21
      Mój teść był w domowym hospicjum ostatni miesiąc, bo warunkiem zapisania była rezygnacja z leczenia. Kwalifikował się już rok wcześniej - bo wtedy przeszedł na leczenie paliatywne. Niestety on albo nie wiedział, albo zupełnie to wyparł ( i do tego się przychylam ). Teściowa nie miała pojęcia - bo sam wchodził do lekarza.
      Dopiero ja się dowiedziałam i przekonałam teściową, że trzeba.

      Dzięki temu - raz w tygodniu był lekarz, zbadał, przepisał kroplówki, porozmawiał. 2-3 razy w tygodniu przychodziła pielęgniarka i te kroplówki podłączała.
      Mogli przychodzić wolontariusze, aby odciążyć teściową - ale ona nie chciała. Jak teść zmarł - to zawiadomiliśmy hospicjum i był w ciągu 20-30 min. aby stwierdzić zgon i wypisać wszystkie papiery.

      Teraz moja ciocia jest w domowym hospicjum. Też przychodzi lekarz, pielęgniarka- ale i wolontariusze - 2 razy w tygodniu na 2-3h. To bardzo się przydaje, bo podadzą obiad, poczytają, porozmawiają, pomogą dojść do łazienki.
      Ciocia sama już właściwie nie wstaje. Staramy się tak zorganizować wszystko, aby jak najmniej była sama - bo wujek pracuje. Włączyli się moi rodzice, ja mam "dyżur" 3h jednego dnia. Brat przyjeżdża po pracy.
      Gdyby nie hospicjum i pomoc wolontariuszy - byłoby dużo ciężej.
    • aqua48 Re: Domowe hospicjum 03.02.20, 14:15
      Tak, moja Mama była. Potrzebne było kierowanie od lekarza pierwszego kontaktu z zaznaczeniem, że to choroba nowotworowa jest. Na pierwszą wizytę przyjechał lekarz z pielęgniarką, potem pojawiała się pielęgniarka dwa-trzy razy w tygodniu wedle potrzeb (była w stałym kontakcie z lekarzem) Lekarz tylko gdy trzeba było jakiś zabieg przeprowadzić. Nie poradziłabym sobie w opiece nad Mamą bez naszej pani Halinki, była nieocenioną pomocą w pielęgnacji, a także również podnoszącą na duchu całą rodzinę, nie tylko chorego. W razie nagłej potrzeby można też było z pytaniami dzwonić o każdej porze dnia i nocy do hospicjum do dyżurnego lekarza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka