matacznik
24.04.20, 08:50
Rządy PiS obnażyły demokrację. Oto ona, naga, czysta: nie liczą się rządy prawa, nie liczy się poszanowanie praw mniejszości, liczy się tylko zdolność do wygrywania wyborów, do czego nie potrzeba nawet jakiegoś wielkiego poparcia w społeczeństwie, wystarcza słaba konkurencja.
Rządów PiS nie zakończy żadna inicjatywa partii opozycyjnych, żadna Unia Europejska, żaden list intelektualistów, żaden marsz w obronie praw i wartości. Ten rząd powstał z ludu i tylko lud może go obalić. I nie w obronie demokracji, tylko w odpowiedzi na niedogodności życia codziennego. Może to będzie drożyzna, może bezrobocie, może braki w zaopatrzeniu.
Piszę drożyzna, nie inflacja, bo wpływ inflacji na lud można do czasu kompensować podnoszeniem płacy minimalnej, rozdawnictwem dopłat i zasiłków oraz prawnym (choć bezprawnym) zablokowaniem egzekucji długów. Ale prędzej czy później lud odczuje, że za te wszystkie pieniądze nie za wiele może kupić.
Do rzeczy: niedogodności życia codziennego to nie tylko kwestie ekonomiczne. To także nakaz zasłaniania twarzy w okresie epidemii. Piszę to w pierwszym tygodniu nakazu, a już widzę coraz więcej ludzi, którzy mają zsunięte na brodę maseczki (przykład idzie z góry, wspomnijmy posłów). I coraz więcej ludzi, którzy nie dbają nawet o pozory, nie noszą żadnej osłony. Robi się coraz cieplej, takich ludzi będzie coraz więcej. A to jawny pokaz sprzeciwu wobec rządu, to przekaz "wasza władza tu nie sięga". I to płynący ze strony demosu, bo subtelni intelektualiści, którzy kiedyś grzecznie maszerowali od barierki do barierki (w przeciwieństwie do np. górników), teraz grzecznie chodzą w maskach.
Rząd nie może sprzeciwić się demosowi. Więc spodziewam się rychłego zniesienia nakazu zasłaniania ust i nosa.