Byłam dzisiaj z Tuniem w parku. Pogoda piękna, słońce świeci, dzieci szaleją,
staruszkowie wygrzewają się na ławeczkach. Tunio szalał też w ogródku dla
dzieci. I kiedy już mieliśmy się zbiarać do domu, do ogródka weszła mała
śmieszna dziwczynka z fikuśnymi warkoczykami. Właśnie ta fryzurka zwróciła
moją uwagę, bo była taka nieuporządkowana, stercząca i orginalna

. Potem
spojrzałam na jej mamę i... choć nigdy tego nie robiłam, podeszłam.
- Przepraszam, czy pani Manuela Gretkowska?
- Tak, to ja
- Choć nie jestem Pani wierną czytelniczką, to "Polkę" przeczytałam w ciąży
jednym tchem
- i była pani pomocna?
I tak oto zaczeła bardzo miła rozmowa, ktorą odbyłam w dzisiejszą niedzielę w
parku na ławczce.
Rozmowa była, powie ktoś, banalna

. Bo rozmawiałyśmy głównie o
macierzyństwie i dzieciach oczywiście

. Tak sobie myślę, że jednak na coś
przydaje się ta nasza "solidarność jajników" i jej wersja "matczyna"

.
Matki zawsze znajdą wspólny język i temat do rozmowy. I nie ważne czy jest
się znaną pisarką, aktorką, biznesswoman czy kurą domową. Dzielenie się
radościami i troskami związanymi z macierzyństwem mamy we krwi po prostu

.
Czy to na forum e-mama, czy na w parku na ławce

.
Tak tylko chciałam się Wam pochwalić,
pozdrawiam
Fiszerowa
ps. W przerwie pomiędzy zabawą na zjeżdżalni a drabinkami poznałam również
Polcię.