Dodaj do ulubionych

Smierc a radosc

10.06.20, 14:11
Dziewczyny, wiem, idiotycznie zatytuowalam watek ale nic innego mi nie przychodzi do glowy.

Mecze sie z tym tematem ponad tydzien I nie potrafie sobie tego poukladac.

Otoz, napisala do mnie moja daaaleka znajoma, ktora powiedziala mi o dosc naglej smierci kogos z Kim kiedys bylam blisko. I kurcze, to jest straszne Co napisz ale ja sie bardzo ucieszylam, cos w rodzaju '' dobrze mu tak''.
Wiem, to jest nieludzkie ale ta osoba niestety w przeszlosci wyrzadzila mi jakas tam krzywde powiedzmy ale od tego czasu minelo dobrych kilkanascie lat. Powinnam uspokoic emocje przez ten okres ale ta informacja o smierci jest dla mnie ulga I radoscia.
Nie jestem osoba bardzo wierzaca czy religijna ale zawsze jak dowiadywalam sie o czyims odejsciu zmawialam jakas modlitwe, teraz nic I nawet nie mam ochoty.
Czuje sie zla osoba.
Obserwuj wątek
          • chatgris01 Re: Smierc a radosc 10.06.20, 20:12
            majenkir napisała:

            > m_incubo napisała:
            > > I tak umrze, niezależnie czy mu tego życzysz czy nie smile

            >
            >
            > Ale nie wiadomo kto pierwszy wink
            >

            Przypomniała mi się maksyma, którą gdzieś kiedyś przeczytałam i bardzo mi się spodobała: "Najlepsza zemsta na wrogu, to go przeżyć!" big_grin
            • hukop Re: Smierc a radosc 10.06.20, 22:29
              chatgris01 napisała:

              > majenkir napisała:
              >
              > > m_incubo napisała:
              > > > I tak umrze, niezależnie czy mu tego życzysz czy nie smile

              > >
              > >
              > > Ale nie wiadomo kto pierwszy wink
              > >
              >
              > Przypomniała mi się maksyma, którą gdzieś kiedyś przeczytałam i bardzo mi się s
              > podobała: "Najlepsza zemsta na wrogu, to go przeżyć!" big_grin
              >
              >

              Nie tak do końca. On umrze i już się nie męczy na tym świecie, jemu już wszystko jedno. Ty żyjesz i musisz się zmagać z popier... życiem. No nie wiem, kto ma w tej sytuacji lepiej...
    • z_lasu Re: Smierc a radosc 10.06.20, 14:18
      > Wiem, to jest nieludzkie

      To jest bardzo ludzkie. Nie jesteś złą osobą - nic złego nie zrobiłaś. A z uczuciami trudno dyskutować. Co innego gdybyś dała wyraz swojej satysfakcji w obecności osób pogrążonych w żałobie. Ale wewnątrz - zawsze możesz czuć, to co czujesz.
    • snakelilith Re: Smierc a radosc 10.06.20, 14:35
      Ludzie umierają. I ci źli i ci dobrzy, więc nasze życzenia przed śmiercią, czy myśli po ich śmierci, niezależnie, czy złe, czy dobre, nie mają żadnej mocy sprawczej. Nie przykładaj więc do nich aż takiego znaczenia.
    • ylisse Re: Smierc a radosc 10.06.20, 14:38
      troche slabo, bo zaklada, ze jest mu gorzej teraz niz przedtem.
      To godzi w podstawy chrzescijanstwa, ze po smierci jest lepiej ( tzn niebo) . Chyba, ze przyjmujesz, ze to taki patafian, ze na pewno jest w piekle i jest mu jednak gorzej?
      A jak piekla nie ma, to moze mu jednak jest lepiej?
      No niestety nie pociesze. Jednak sa spore szanse, ze facetowi dopiero teraz jest fajnie smile
    • aqua48 Re: Smierc a radosc 10.06.20, 14:43
      Ulga po śmierci osoby która wyrządziła komuś zło nie jest niczym złym, ani nieludzkim, jest naturalna. Może być wręcz zadowoleniem że ten ktoś nikomu innemu nic złego nie wyrządzi. Wszystko ok z Tobą smile
      • 21mada Re: Smierc a radosc 10.06.20, 19:06
        Ale być może osoba zmarła wcale nie była złym człowiekiem a Wielka Wyrządzona Krzywda oznacza ze facet się z nią rozstał bo była nie do zniesienia np. zaborcza.
        Skoro jednak uznajecie ze osoba zmarła mogła być zła to czemu automatycznie uznajcie ze autorka nie może być zła? Brak logiki.
    • cruella_demon Re: Smierc a radosc 10.06.20, 14:45
      Jestem przeciwnikiem powiedzenia, że o zmarłym tylko dobrze albo wcale. Jeżeli ktoś był zły, to mówimy/myślimy i nim źle, to naturalny ludzki odruch. Nie miewam w takim przypadku żadnych wyrzutów sumienia, bo i dlaczego miałabym mieć.
        • cruella_demon Re: Smierc a radosc 10.06.20, 14:52
          Niektórzy twierdzą, że dlatego, ze zmarły nie może się bronić.

          Ja uważam, że wzięło się z tego samego, co inne "nie wypada", czyli ze zwykłych zabobonów, śmierć jest tematem tabu i budzi lęk.
          Wiesz, coś w rodzaju zbluźnisz, to cię piorun w pogodny dzień za karę yebnie wink
          • pani_tau Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:06
            Raczej chodziło o to, że zmarły nabywa wrednych mocy i może ich użyć gdy mu się coś nie spodoba np. sytuacja w której ktoś otwarcie mówi "-No wreszcie kojfnął ten pomiot obrzydliwy".
            Nie wiedzieć czemu ludzie od zawsze byli takiego, powiedzmy to sobie, średniego zdania o bliźnim i uważali, że gdy taki nabędzie statusu ducha to mu się na charakterze nie tylko, że nie polepszy, ale może i znacznie pogorszyć.
            • cruella_demon Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:08
              pani_tau napisał(a):

              > Raczej chodziło o to, że zmarły nabywa wrednych mocy i może ich użyć gdy mu si
              > ę coś nie spodoba np. sytuacja w której ktoś otwarcie mówi "-No wreszcie kojfną
              > ł ten pomiot obrzydliwy".
              > Nie wiedzieć czemu ludzie od zawsze byli takiego, powiedzmy to sobie, średniego
              > zdania o bliźnim i uważali, że gdy taki nabędzie statusu ducha to mu się na
              > charakterze nie tylko, że nie polepszy, ale może i znacznie pogorszyć.

              No mniej więcej o tego typu zabobony mi chodziło wink
        • aqua48 Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:06
          adriana.la.cerva napisał(a):

          > No wlasnie, a skad sie wzielo albo dobrze albo wcale?

          Stąd że zmarły bronić się już nie może w przypadku fałszywego oskarżenia. Ale Ty nie oskarżasz go, tylko nie żałujesz ani martwisz się tym, że go już nie ma.
        • ira_08 Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:10
          >No wlasnie, a skad sie wzielo albo dobrze albo wcale?

          Bo zmarły nie może się bronić. Ale myślę, że ta tradycja dotyczy raczej drobiazgów, nie wspominania czyichś zwykłych błędów już po jego śmierci, a nie ukrywania faktu, że zmarły był oprawcą.
        • snakelilith Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:21
          Ja przypuszczam, że to zabobon, tabu, magiczne myślenie, coś w rodzaju atawistycznego strachu przed duchami zmarłych. To stare silne wierzenia ludowe z głębokiej przeszłości, które mają na przykład we większości religii swoje miejsce w obrządkach dotyczących zmarłych. W naszych słowiańskich, a raczej indoeuropejskich tradycjach, pełno jest reguł do "trzymania" zmarłych po tej drugiej stronie (mamy tu bowiem podobnie jak u germanów silny motyw tzw. nieumarłych) i jedną z nich jest właśnie nie wypowiadanie się na temat zmarłych źle.
    • jak_matrioszka Re: Smierc a radosc 10.06.20, 14:54
      Myślisz, że Ci ulży, jak sie okaże, że wiecej osób czuje to co Ty? Znakomita wiekszość skrzywdzonych osób odczuwa ulge na wiadomość o śmierci krzywdziciela, a cześć nawet sie potrafi przyznać do radości. To jest coś jak przeciwieństwo syndromu sztokholmskiego, kiedy sie nie zaprzyjaźniasz z oprawca ani nie udajesz, że wyrzadzone krzywdy już Ci zobojetniały. Pokazuje to też, że to był duży kaliber, bo raczej nie reaguje sie tak na wieść o śmierci kogoś, kto nam wrzucił peta do szklanki cola.
      Forum Cie tu zaraz rozbierze na kawałki i poskłada na nowo wink A moim zdaniem możesz sobie westchnać, powiedzieć "dobrze mu tak" i wreszcie poczuć sie wolna od pamietania o nim.
      • bi_scotti Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:02
        Zapewne lekcja z tego jest, ze warto zyc i byc dla inych takimi by nikt nie mial podobnych dylematow po naszej smierci: to be happy, or not to be … wink
        Czujesz, co czujesz - jak zimno, pragnienie, obrzydzenie, sennosc - nie bardzo mozesz nad tym panowac. Mozesz nie werbalizowac, nie pozwalac sobie na nazwanie tych uczuc no ale one sa. Ergo … let them be. Za jakis czas, oby jak najszybciej, po prostu o tamtym czlowieku zapomnisz i za kilka lat bedzie Ci trudno przypomniec sobie nawet jego imie. Dzis jestes zadowolona, za jakis czas bedziesz w pelni wolna/obojetna. Normalna sprawa. Cheers.
    • m_incubo Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:03
      Nieludzkie? To jest właśnie bardzo ludzkie. Nie ma potrzeby obłudnie zaprzeczać własnym emocjom i twierdzić, że powinno ci być przykro, że ktoś tam, kto kiedyś wyrządził ci krzywdę, nie żyje.
      Nie musi ci być przykro, nie musisz go żałować, nie oznacza to, że jesteś złym człowiekiem.
    • siwa-faryzeuszka Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:04
      To zwyczajne. Miałam dwa przypadki kiedy na wieść o śmierci pomyślałam: no nareszcie.
      Jeden kilka razy próbował mnie klepać po tyłku i obmacywać - znajomy rodziców, stary obleśny dziad. Łapska miał lepkie do kilku moich koleżanek również, i o ile dla wierzących jest piekło to mam nadzieję że się w nim smaży na wieki. Bo wierzący był.
        • pani_tau Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:21
          W większości osób siedzi, vide Louise z filmu "Thelma i Louise", która nie była w stanie przejechać przez Teksas.
          Myślę, że można o krzywdzicielu nie myśleć przez lata, prowadzić satysfakcjonujace życie i poczuć ulgę na wieść o jego śmierci.
          Ba, nawet satysfakcję typu "a widzisz, ciebie nie ma a ja żyję i świetnie sobie radzę".
        • chocolatemonster Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:23
          Aaaa...to moze nie chodzi o 'ulge' tylko o powrot negatywnych uczuc, emocji. I takie niemile konstatacje prowadzace do 'ufff...dobrze,ze juz mi wiecej krzywdy nie wyrzadzi'. To ludzkie jest. Nie masz co sie dreczyc.
    • bywalczyni.hosteli Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:13
      Możliwe, iż w pewnym stopniu rozumiem jak się czujesz: cos na kształt wyrzutów sumienia za zyczemie komus zle, myślenia o sobie jak o kimś zlym.

      ostatnio dowiedziałam się, iż ktoś, kto mnie bardzo skrzywdził, wykorzystał młodociana naiwność, choruje na raka.Poczułam cós w rodzaju satysfakcji, współczucia i jednocześnie wstydu, że miałam właśnie te satysfakcję. Też sprawa sprzed 15 lat, ale bardzo długo dochodziłam do siebie.
    • dolcenera Re: Smierc a radosc 10.06.20, 15:24
      Nie ma emocji niestosownych.

      Jeżeli tak czujesz, to tak po prostu jest. Nie blokuj się, pozwól spokojnie tej emocji się wylać i potem z pewnością pojawią się nowe refleksje / emocje.
    • ichi51e Re: Smierc a radosc 10.06.20, 18:33
      Spoko. Zawsze mogloby byc gorzej. Ja sie zawsze martwilam ze Terry Preachett mnie przezyje.
      Co do modlitwy jest nawet takie powiedzenie jak umarlwmu kadzidlo.
    • smillla Re: Smierc a radosc 10.06.20, 18:40
      Ludzka rzecz.
      W Starym Testamencie pełno pieśni wyrażających radość z triumfu nad martwym wrogiem. I cieszą się z tego najważniejsze figury.
      Mojżeszowi wolno, to i Kowalskiej wolno.
    • piesiedwa Re: Smierc a radosc 10.06.20, 18:45
      Czujesz co czujesz. Ty to nazywasz zle czy dobre. Tak Cie nauczono. Wyluzuj.
      Jest moja prawda, Twoja prawda i goowno prawda.
      To jak w drugiej klasie podst do mojego syna powiedzial kolega : pojdziesz do piekla za to ze nie chodzisz na religie!! - moj syn sie zestresowal i pyta mnie : co to pieklo?
      - tak samo wymyslone miejsce tylko dla tych co w to wierza, tak samo nauczyli nas ze mamy nie mowic zle o zmarlych, smierc to smutek, bogaty ukradl itd
    • leann32 Re: Smierc a radosc 10.06.20, 21:03
      Moja babcia byla na pogrzebie znajomego, ktory byl domowym tyranem i przemocowcem. Kiedy ksiadz wyglaszal mowe ktora klepal z pamieci taka jak kazdemu nieboszczykowi, wspomnial cos o milosci jaka darzyl dzieci.
      Na to jego juz dorosla corka kopnela stojacy obok znicz ktory walnął w trumne i odeszla a za nia poszedl brat a potem kolejno prawie wszyscy, bo gosc byl takim s.... wielem ze szkoda slow i niszczyl wszystkim zycie.
      Ja uwazam ze dobrze zrobili. Przynajmniej im ulzylo, jemu to juz obojetne.
    • leann32 Re: Smierc a radosc 10.06.20, 21:03
      Moja babcia byla na pogrzebie znajomego, ktory byl domowym tyranem i przemocowcem. Kiedy ksiadz wyglaszal mowe ktora klepal z pamieci taka jak kazdemu nieboszczykowi, wspomnial cos o milosci jaka darzyl dzieci.
      Na to jego juz dorosla corka kopnela stojacy obok znicz ktory walnął w trumne i odeszla a za nia poszedl brat a potem kolejno prawie wszyscy, bo gosc byl takim s.... wielem ze szkoda slow i niszczyl wszystkim zycie.
      Ja uwazam ze dobrze zrobili. Przynajmniej im ulzylo, jemu to juz obojetne.
    • hukop Re: Smierc a radosc 10.06.20, 22:27
      Ileś lat temu: mój były zdradził mnie z taką jedną szma.. zrobił jej dziecko. Dziecko urodziło się chore, zmarła jak miała 5 lat. Też mnie to ucieszyło. Dziecko nie winne, do niego nic nie miałam. Ale ucieszyłam się, że ta zdradziecka parka cierpi. Drugi były: zostawił mnie dla swojej byłej, wrócił do niej i poinformował mnie o tym telefonicznie. Za 1,5 roku już nie żyła, bo okazało się że miała raka. Także, karma wraca... wierzę w to. Twoje odczucia są normalne. Gdyby ci moi byli umarliby, to byłoby za proste. Pewnie bym się nie cieszyła, bo skoro umarli to nic nie czują. Mi dawało to satysfakcję, że IM umarli bliscy i to ONI cierpią.
      • snakelilith Re: Smierc a radosc 11.06.20, 00:25
        Błe, to wredne jest tak, że aż nie ma słów. Nijak ma się to do rozterek autorki wątku. Z zemsty mogłaś nakopać tym facetom do rzyci, zepchnąć ze schodów i podpalić im samochód, ale taka satysfakcja z cierpienia innych jest obrzydliwa. Można mieć tylko nadzieję, że ci faceci po tym, jak odeszli od ciebie, byli przez chwilę szczęśliwi, bo z tobą nie byliby nigdy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka