Dodaj do ulubionych

Kult jedzenia

12.06.20, 08:55
W sasiednim watku forumka majaca rwe kulszowa robi bitki synowi studentowi pomiewaz wyjezdza na weekend. Mam tez kolezanki, ktore rozmawiajac z doroslym synem w podobnym wieku zawsze ale to zawsze pytaja czy cos jadl.

Omojbosze a gdyby jeden mial jesc kanapki przez 2 dni a drugi nawet nie jesc przez tydzien to co? Co sie stanie? Przypominam, ze umiera sie po ok 30 dniach niejedzenia za to wystarcza 3 dni nie spozywania plynow aby umrzec a jednak nigdy nie slyszalam nikogo pytajacego - jak tam piles juz cos dzisiaj?
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:04
      Myślę, że to jest dość dobrze przedyskutowany temat kochania przez gotowanie. Samo w sobie przygotowywanie dla ukochanych osób posiłków nie jest niczym złym, gorzej jak się przeradza w przekarmianie albo przymus (rwa, nie rwa, gotuję doroslemu człowiekowi bitki i robię jajecznicę, ).
    • ritual2019 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:16
      nigdy nie slyszalam nikogo pytajacego - jak tam piles juz cos dzisiaj?

      Ja slyszalam ale nie o wode czy kawe pytano 😉😀

      A tak powaznie to nie do konca uwazam ze chodzi o kochanie przez iedzenie jak uznano w tamtym watku. To raczej kwestia mentalnosci i wynikajace z tego postrzeganie obowiazkow przez kobiety. Kobiety partnerki/zony i matki maja gleboko zakodowane ze ich obowiazkiem jest przygotowanie posilkow, ale takze ogarniecie domu stad u autorki takie zachowanie pomimo zlego samopoczucia.
      Moja mama ktorej juz blisko do 70-tki zawsze pyta co ja gotuje na obiad I czesto jest to jest to jedno z glownych pytan bo ona to czy tamto.Mnie to zawsze dziwi, bo dla mnie to nie jest istotne. Moje dzieci obecnie 17 i 13 robia sobie sniadania samodzielnie od lat, owszem czasem ja zrobie dla nich czy calej rodziny ale to tylko czasem. Zazwyczaj przygotowuje obiad, dla wszystkich, czasem corka razem z synem, czasem partner, czasem zamawiamy albo jemy w restauracji. Jednak ten posilek staramy sie jesc wspolnie i to jest wazniejsze niz kwestia samego posilku I kto go przygotowal.
    • triismegistos Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:21
      Kochanie przez gotowanie jest kulturowo, a pewnie i biologicznie całkiem silnie wrośnięte w kobiety. Sama tak trochę mam, uwielbiam gotować i kocham po prostu sprawiać bliskiem przyjemność karmiąc ich i widząc, że smakuje wink
      Oczywiście nie zwariowałam jeszcze i jak mnie połamie czy coś mówię mężowi, żeby coś nam zamówił lub omujbosze ugotował (raczej zamówił), nie smażę mu też koltlecików na zapas jak ma mnie nie być, ale samo kochanie przez karmienie rozumiem.
      Kobiety mają też często wdrukowane robienie z siebie męczennicy i pokazywanie "ja się tak dla ciebue urabiam po łokcie więc to doceń", okropna cecha, uważam ją w gruncie rzeczy za rodzaj biernej agresji. Nie tylko kobiety, mój mąż tak miewa.
    • aandzia43 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:30
      Ja z tych co pytają czasem ludzi latem czy i kiedy pili wodę lub inny napój smile Ale tylko dzieci i tych, co mają tendencje do zasuszania się.
      • aguha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:38
        Jestem z tych zmuszanych do jedzenia (godzina spędzona nad talerzem, to była normalka), dlatego bardzo uważam na to, żeby mojego dziecka nie terroryzować wiecznych marudzeniem w stylu "zjadłeś coś", "jesteś głodny", itd.
        • aqua48 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:05
          aguha napisała:

          > Jestem z tych zmuszanych do jedzenia (godzina spędzona nad talerzem, to była no
          > rmalka), dlatego bardzo uważam na to, żeby mojego dziecka nie terroryzować

          Ja też byłam jako dziecko zmuszana i teraz zupełnie nie mam potrzeby karmienia innych na siłę. Pytam raz czy ktoś coś zje, a jeśli odpowiedź brzmi - nie to nie nalegam. Co niekiedy budzi zdziwienie, bo ludzie są przyzwyczajeni do gastronomicznego nakłaniania, certowania się, nakładania na siłę itp. Dla mnie to zupełnie niezrozumiałe.
          • wapaha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:15
            masz jakąs fobię jedzeniową- co zrozumiałe w tej sytuacji- karmienie na siłę jest przemocą

            Jednak nie wiem czy zauważasz ( acie), że ludzie często nie przyznają się, że są głodni ,spragnieni. Nie potrafią-ze wstydu może ?-będąc np. u znajomych poprosić o jedzenie, nie potrafią też być cżestowanymi ( nie wiem czy to dobre słowo ?)
            • tt-tka Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:23
              wapaha napisała:


              > Jednak nie wiem czy zauważasz ( acie), że ludzie często nie przyznają się, że s
              > ą głodni ,spragnieni. Nie potrafią-ze wstydu może ?-będąc np. u znajomych popro
              > sić o jedzenie, nie potrafią też być cżestowanymi ( nie wiem czy to dobre słowo
              > ?)

              Nie zauwazylam, moze to kwestia srodowiskowa lub pokoleniowa ? W kregu moich znajomych pytanie "zjesz ? napijesz sie ?" jest rutynowe, odpowiedz "chetnie" czesta, a prosba o cos do jedzenia czy picia przyjmowana z usmiechem i szerokim otwarciem lodowki smile
            • aqua48 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:29
              wapaha napisała:

              > masz jakąs fobię jedzeniową
              > Jednak nie wiem czy zauważasz ( acie), że ludzie często nie przyznają się, że s
              > ą głodni ,spragnieni.

              Nie mam żadnej fobii. Miałam jako dziecko, ale mi przeszło smileTylko wciąż nie dociera do mnie że niektórzy dorośli ludzie czekają na takie dopytywanie się - a czy na prawdę nie chcesz serniczka, a może wobec tego kotlecik, aa kotlecika nie lubisz, to ja ci zaraz usmażę naleśników. Dla mnie to idiotyzm takie nakłanianie do jedzenia. I tego nie robię. Nie to nie, i w sprawie jedzenia i w każdej innej.
              • wapaha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:47
                Tak, to prawda czekają wink Dlatego ja zawsze pytam dwa razy wink Niektórzy moga to uznać za zmuszanie. Hm.
                • trampki-w-kwiatki Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:59
                  To prawda, też spotkałam się z ludźmi, których trzeba pytać dwa razy, bo wg nich wypada odmawiać, nawet wtedy, gdy ma się ochotę skorzystać.
                  Ja się nauczyłam pytać wprost "powiedz szczerze, bo chętnie cię nakarmię, jeśli jesteś głodny- zjesz coś?"
          • gru_z_gru Re: Kult jedzenia 12.06.20, 12:22
            To samo - nie lubię nalegania na cokolwiek i sama nie nalegam. Proponuję, chętnie częstuję, ale jak ktoś nie chce to nie wciskam na siłę
            • rexona_sport Re: Kult jedzenia 15.06.20, 12:37
              Ja tez. Podoba mi się reguła Wapahy, spytać dwa razy dla pewności 😉
              • wapaha Re: Kult jedzenia 15.06.20, 17:35
                wink W piątek wpadła do mnie przyjaciółka. Pierwsze pytanie zanim zdjęła buty "Kawa" ? Drugie pytanie : "Jadłaś obiad ? Odpowiedz : Nie . A chcesz : "Dawaj" . A potem w trakcie jedzenia : Jak ja lubię do ciebie przyjeżdzać, zawsze coś dobrego wink
      • 3-mamuska Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:52
        To mój mąż jest chyba kobietą .Bo uwielbia dla nas gotować. Karmić i pyta „smakuje” zawsze się śmieje ze tak, ale nie rób tego więcej (żart) Co sobotę omlety z dostawa do łóżka. Gdy on jest w domu on gotuje ,nawet jeśli jesteśmy oboje. Czyli od marca przez 6 tygodni ciągiem. Teraz trochę wrócił do pracy. Wiec gotuje ja bo mam czas.
        Generalnie gotuje u nas ta osoba ,która jest w domu. Syn nie, bo jest poza domem najwiecej z nas. . Zreszta gotować nie musi wystarczy ze dużo zajmuje się młodym. Czyli jak to w rodzinie ja gotuje ,on pomaga przy bracie. Wymiana.
        Robi inne rzeczy zmywarkę czy odkurzanie.

        Ale są potrawy które zrobię tylko ja.
        Mąż nie zrobi pierogów czy krokietów. Lubię je robić jak mam ochotę i widzę ze im smakuje.
        Czasem robię sałatkę specjalnie dla syna, bo wiem ze lubi.
    • wapaha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:41
      Pisałam już w tamtym wątku- że okazujemy miłość przez jedzenie. Ja akurat nie widzę w tym nic złego, potrafię docenić. Lubię dobrze zjeść i daję się "kochać" wink Sama też w ten sposób pokazuję miłość i troskę. Frajdę sprawia mi przygotowywanie smacznego jedzenia, sprawianie przyjemności nie tylko dla oka ale również żołądka
      • kokosowy15 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:53
        Podpisuje się. Od zawsze gotowałem w domu, mój Syn też lubił gotować, wnuk poszedł w nasze ślady (od jesieni idzie do Cordon Bleu, cluzbowo). Jedzenie jest przyjemnością, czego dowodzi i to forum, i restauracje ***.. Dlaczego nie robić przyjemności Bliskim i przy okazji sobie. Byle do jedzenia nie zmuszać.
        • wapaha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:01
          Dokładnie smile
          Ja lubię też rozmawiac o jedzeniu, pytać, próbować nowych rzeczy, smaków.
      • aqua48 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:09
        wapaha napisała:

        >Lubię dobrze zjeść i daję się "kochać"
        > wink Sama też w ten sposób pokazuję miłość i troskę. Frajdę sprawia mi przygotowy
        > wanie smacznego jedzenia,

        Ja też lubię gotować i robię to dobrze, lubię próbować nowych smaków i potraw, podejmować gości, i przygotowywać fajne "kolacje we dwoje", ale nie uważam tego za przejaw troski o kogoś. I moje samopoczucie nie jest zależne od tego czy ktoś jest głodny, czy akurat nie.
        • wapaha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:13
          ale nie uważam tego za przejaw troski o kogoś.

          No ty tak masz a ja mam inaczej

          I moje samopoczucie nie jest zależne od tego czy ktoś jest głodny, czy akurat nie.

          no moje też nie, nie wiem skąd ta teza ?



          • ritual2019 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:22
            Gotowanie moze byc przyjemne I mozna lubic tym sprawiac przyjemnosc bliskim, nic w tym zlego ale na ogole wiekszosc ludzi ma na tego rodzaju gotowanie malo czasu. Poza tym sprawianie przyjemnosci kosztem wlasnego samopoczucia nie jest jednak zbyt zdrowe.
    • black_halo Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:43
      Od 13 lat mieszkam na emigracji, przynajmniej raz w tygodniu dzwonie do babci a babcia niezmiennie mowi "cos mizerniutko dzisiaj mowisz, jadlas cos dzisiaj?". A potem jak przyjezdzam do Polski to sie nieustannie dziwi, ze nie jestem chudziutka. Babcia jednak juz wiekowa i zapomina, ze sama niedoslyszy tongue_out
      • kubek0802 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 09:59
        Nie pytam dorosłego syna o picie wody, bo od tego zaczyna i na tym kończy dzień. W międzyczasie wypijając ze trzy litry. Owszem zdarza mi się zapytać jak dzwonię po coś przed południem czy jest już po śniadaniu.
        • ajaksiowa Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:07
          Przedyskutowaliśmy zmężem temat,ale on betonowy jest i pytanie o picie kojarzy mu się tylko i wyłącznie z alkoholem ,natomiast ja😂😂😂😂
    • hanusinamama Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:10
      No straszne...ugotować dziecku obiad. Nikt nie umrze od jedzenia rok kanapek nawet. Pamietam jak byłam u kolezanki w akademiku i mama juj współokatorki przyjechała (przy okazji cos musiała w tym miescie załatwić). Przyiwozła 3 słoiki pomidorowej, kopę schabów i młodą kapustkę...serio nie ma nic lepszego dla studenta mieszkającego poza domem niz domowe żarełko.
      • kalina_lin Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:16
        Co innego ugotować okazjonalnie coś dla studenta, a co innego robienie z tego dodatkowego obowiązku. Z którego nie można zrezygnować choćby na jeden dzień.
        Jak byłam na studiach, moi rodzice spokojnie wyjeżdżali na wakacje nie zostawiając mi lodówki pełnej kotletów. Zostawiali za to 200 zł na jedzenie, które wydawałam głównie na papierosy smile
      • georgia.guidestones Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:18
        jest covid, nauka zdalna, akademiki nie funkcjonuja. tutaj forumka z rwą kulszową i dorosłym bykiem na stanie robila mu obiad na weekend bo dwudzisetsoparoletni misiu ma 2 lewe lapki do doody przyrosniete.
        • ritual2019 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:26
          georgia.guidestones napisała:

          > jest covid, nauka zdalna, akademiki nie funkcjonuja. tutaj forumka z rwą kulszo
          > wą i dorosłym bykiem na stanie robila mu obiad na weekend bo dwudzisetsoparolet
          > ni misiu ma 2 lewe lapki do doody przyrosniete.

          Dokladnie. W dodatku miala pretensje do meza ze wybral zabieg na lokiec zamiast spaceru z 4-latkiem - a mogl dojsc na ten spacer z bratem syn student. Tak jak syn mogl posprztac mieszkanie a matke z bolem wyslac na sofe albo do lozka.
      • waleria_s Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:14
        Dzisiaj czasy się trochę zmieniły i studenci mają w dużych miastach masę tanich knajp do stołowania się. Do wyboru, do koloru, fajnie jest od czasu do czasu mieć domowe jedzenie od mamy, ale żeby to była podstawa diety i taki rarytas- nie sądzę. Dodatkowo młodzi teraz żyją w kulcie jedzenia, 'pornfood', blogów/instagramów kulinarnych, modne jest bywać w obleganych kawiarniach, pubach, restauracjach. To daje warunki do zainteresowania się gotowaniem.
        • kokosowy15 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 12:18
          Nie sądzisz, że studentom bardziej brakuje barów mlecznych i stołówek na uczelni niż modnych restauracji? Chyba, że teraz studiują wyłącznie bogaci, kiedyś było inaczej.
          • waleria_s Re: Kult jedzenia 12.06.20, 13:28
            Ja o takich knajpach właśnie piszę, gdzie ceny jak w barze mlecznym. A i są w wielu lokalach zniżki dla studentów. Co do modnych restauracji- one nie są przecież kosmicznie drogie. Nie piszę tu o restauracjach dla celebrytów, ale popularnych miejscówkach obleganych przez młodych ludzi. Sądzę też, że dziś czasy się trochę zmieniły, studenci mają olbrzymie możliwości dorobiania, by finansować sobie przyjemności, wyjścia itd.
            • kokosowy15 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:44
              W barze mlecznym, jednym z tych które pozostały można zjeść obiad za 10 zł. W garkuchni pt "Obidy domowe" - 20 zł. Za ile mona zjeść w restauracji? Student socjologii może ma czas, żeby dorabiać, student Politechniki czy wydziału lekarskiego - nie bardzo.
              • gru_z_gru Re: Kult jedzenia 12.06.20, 15:17
                Zestaw lunchowy od 15 zł się zaczyna
    • kalina_lin Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:12
      Dodam jeszcze, że dziecko, które zjadło obiad w szkole lub przedszkolu musi koniecznie zjeść drugi w domu. To też z tego forum.
      • trampki-w-kwiatki Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:01
        Moje musi, inaczej jęczy, że nie ma zupki 😂
        • hanusinamama Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:17
          MOje tez...mozna w drugą strone. Sa dzieci ktore obiad widują tylko w szkole przedszkolu...
      • hanusinamama Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:17
        Moje je drugi obiad z nami o 16, a zupe jeszcze na kolacje. Mam dziecko stroniące od kanapek. Nie widzę tez uszczerbku na moim zdrowiu- skoro nakładam dla mnie i męża moge i dla dziecka. Zupe zazwyczaj odgrzewa sobie sama...ale jak trzeba tez jej to moge zrobić. Co cie tak dziwi?
        • kalina_lin Re: Kult jedzenia 13.06.20, 08:10
          Dziwi mnie przymus gotowania drugiego obiadu dla dziecka. Był kiedyś taki wątek. Osoby, które jedzą obiady w pracy i w ciągu tygodnia w domu nie gotują zostały potraktowane jak dziwacy, którzy głodzą dzieci. Bo dziecko, które zjadło w przedszkolu śniadanie, obiad i podwieczorek musi koniecznie zjeść w domu kolejny obiad po powrocie. Chodzi o to "musi". Jak ktoś akurat ma w domu zupę, bo sam je, to nic zdrożnego dać ją dziecku przy okazji.
          • wapaha Re: Kult jedzenia 13.06.20, 10:11
            Ale to chyba nie jest gotowanie drugiego obiadu dla dziecka. Poza dzieckiem przedszkolnym w rodzinie sa jeszcze osoby, które nie jedzą obiadu w szkole w pracy. Kończą swoje obowiazki i przychodzą do domu i fajnie byłoby zjeść obiad a nie usłyszeć : Ale Marysia już jadła obiad w przedszkolu, drugiego nie będzie
            • kalina_lin Re: Kult jedzenia 13.06.20, 21:48
              Jakie osoby? U mnie na przykład nie ma takich osób. Od poniedziałku do piątku obiadu nie ma i już. Jedno dziecko je w przedszkolu, drugie w szkole. Mąż je w pracy. Ja teraz też w pracy. W poprzedniej nie było obiadów więc jadłam kanapki i sałatki.
              • kokosowy15 Re: Kult jedzenia 13.06.20, 22:13
                Wyrazy współczucia. Nie krytykuje, ale mnie by czegoś brakowało. Poza tym, statystycznie w kuchniach polskich knajp jest brudno. W każdym prawie programie Gessler pokazują syf na zapleczu, ja też byłem w kilku i widziałem to samo.
              • ritual2019 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 10:39
                kalina_lin napisała:

                > Jakie osoby? U mnie na przykład nie ma takich osób.

                U mnie sa, wszyscy czyli 4 osoby. Dzieci teraz do szkoly nie chodza ale wczesniej chodzily I jedlismy sniadanie w domu (w szkole jedli albo nie), przekaska w szkole i lunch w szkole. My lunch w pracy. To jest godzina 12-13. W domu jemy posilek wspolnie ok 18-18.30. Moze to byc beans on toast a moze to byc Chinese stir fry czy spaghetti z meatballs.
          • lily_evans11 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 10:55
            Po pierwsze, obiad w placówce to często dość skąpe porcje i niepelnowartosciowe menu. Po drugie, dziecko, które jadło obiad o 12.30, a zostaje zabrane do domu o 16, ma prawo juz zglodniec po całym dniu poza domem i zjeść coś wartościowego, zanim będzie jakakolwiek kolacja.
            • abecadlowa1 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 23:17
              A u nas w domu prawo do codziennego ciepłego posiłku nie skorelowało się niestety z niczyim obowiązkiem. A na pewno nie z obowiązkiem, który byłby egzekwowalny. Wobec powyższego największą trudnością nauczania zdalnego okazał się brak dostępu do szkolnej stołówki. Dzieci tęsknią za szkołą, bo nikt w domu nie umie gotować.
    • tt-tka Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:16
      Czesto pytam, nie tylko rodzine - gdy wpadnie do mnie zasapana kolezanka, tez pytam "jadlas ?", co jest skrotowa forma pytania "glodna jestes, zrobic ci cos ?"
      Lubie karmic, lubie byc karmiona. Dopoki to jest chec, a nie obowiazek (wobec doroslych, nie mowimy o malych dzieciach), to nie widze w tym niczego zlego, zreszta kto chcacemu zabroni smile

      PS czytalam kiedys, ze taka forma powitania powstala czy rozpowszechnila sie w Mandzurii w okresie wielkiego glodu w XVI czy XVII wieku - wowczas pytanie "czy jadles dzisiaj" dowodzilo troski glebokiej j najbardziej troskliwej, a przetrwalo do wieku XX (nie wiem, czy jest jeszcze dzis stosowane) jako odpowiednik "dzien dobry" w carakterze pamiatki po tamtych czasach.
      • konsta-is-me Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:45
        W wiekszej czesci Azji tak jest.
        W Indiach np. i (nie wiem czy wciaz ) w Chinach.
        Czy ma cos wspolnego z plaga glodu- nie mam pojecia ,ale watpie.
        Zreszta ludzkosc w sumie od niedawna ma pod dostatkiem jedzenia, przez wieksza czesc historii glod byl zmartwieniem.
        • agniesia331 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:55
          No ja zostawiam obiad synowi na 2,3 dni jak jadę npbnac4.Ale z 2 strony jak mój syn umyje okna czy kuchnię, to to się aż błyszczy. A mojej pracy tak nie widać. Każdy robi to co lepiej mu wychodzi
        • kurt.wallander Re: Kult jedzenia 15.06.20, 11:29
          konsta-is-me napisała:

          > W wiekszej czesci Azji tak jest.


          W południowokoreańskich filmach i serialach równiez pytanie "Jadłeś/jadłaś już?" też jest na porządku dziennym.
      • massinga Re: Kult jedzenia 12.06.20, 20:37
        Na mozambijskiej wsi najpierw sie gosciowi przygotowywalo kapiel, potem posilek i dopiero po wszystkim witalo, dowiadywalo sie o cel wizyty. W razie smutnych wiesci, wszyscy byli juz najedzeni i mieli sile rozpaczac
    • piataziuta Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:21
      Według to jest bardziej kult bąbelka, niż kult jedzenia.
      18letni dzidziuś musi być dobrze zaopiekowany.


      Znam nawet 40stoletnich dzidziusiów, pod stałą opieką ich mamuś.
      • piataziuta Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:22
        według mnie*
    • str8.up Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:31
      Ja pytam często koleżankę z pracy czy coś piła i nie chodzi o alkohol. Ale ona ma jakieś zaburzone odczuwanie pragnienia i trzeba jej przypominać.

      A ten kult jedzenia czy tam kochanie przez jedzenie, to nie wiem czy takie złe jest. U mnie w domu było coś odwrotnego, do jedzenia nie przywiązywało się żadnej wagi, na zasadzie - jestem głodna, to weź coś z lodówki. Tak się wychowałam i tak mi zostało, jak jestem głodna, to jem cokolwiek, żeby zaspokoić głód i zazdroszczę ludziom, którzy potrafią docenić albo chociaż odróżnić dobre jedzenie od tego cokolwiek. Mnie jedzenie nie sprawia żadnej przyjemności, jem żeby zaspokoić głód i kropka. To nie jest fajne i zdrowotnie też na tym za dobrze nie wyszłam.
      • czerwonylucjan Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:44
        Nie masz ulubionego jedzenia?
        • str8.up Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:48
          Raczej nie, mam rzeczy, które mi nie smakują albo takie, których nie spróbuję, bo nie, a co do reszty, to w zasadzie mi obojętne czy przetrwam dzień na kanapkach, słodyczach czy czym innym. Tak naprawdę, to teraz dopiero się uczę jeść zdrowo, właśnie ze względu na problemy ze zdrowiem, a nastolatką nie jestem.
      • jolie Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:51
        U mnie w domu rodzinnym było podobnie, bo matka nienawidzi gotowania (ja zresztą też). Co nie zmienia faktu, że jak już gotowała to całkiem smacznie i jak najbardziej miałam ulubione rzeczy do jedzenia. Ja również nienawidzę gotować, ale potrafię i choć moje dzieci słyszą, żeby wzięły coś wziąć z lodówki, mają swoje przysmaki.
      • ritual2019 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:12
        str8.up napisał(a):

        U mnie w domu było coś odwrotnego, do jedzenia nie przywiązywało się żadn ej wagi, na zasadzie - jestem głodna, to weź coś z lodówki. Tak się wychowałam i tak mi zostało, jak jestem głodna, to jem cokolwiek, żeby zaspokoić głód i za
        > zdroszczę ludziom, którzy potrafią docenić

        To jest raczej kwestia nie samego jedzenia a wspolnego posiku. Mozna zjesc wspolnie kanapki ale wazne jest ze robi sie to razem z rodzina, partnerem. Chyba ze ktos mieszka sam ale to co innego.
        Wielu ludzi nie przywiazuje do tego wagi, kazdy je o innej porze, w swoim pokoju , ogladajac film czy bedac na social media itp. Rodzice czesto dbaja o to zeby dzieci zjadly a nie o to zeby zjesc wspolnie. Wiezi sie rozjezdzaja.
      • nowaczek1 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 21:31
        str8.up napisał(a):

        > Ja pytam często koleżankę z pracy czy coś piła i nie chodzi o alkohol. Ale ona
        > ma jakieś zaburzone odczuwanie pragnienia i trzeba jej przypominać.
        >
        Powiedz coś więcej, bo pierwsze słyszę. Zaburzenia pragnienia?
        • str8.up Re: Kult jedzenia 12.06.20, 22:52
          Tak sobie z tym strzeliłam, nie wiem czy coś takiego istnieje jako jednostka chorobowa. Koleżanka po prostu praktycznie nie pije, bo twierdzi, że nie czuję takiej potrzeby, trzeba jej czasem przypominać.
      • kurt.wallander Re: Kult jedzenia 15.06.20, 11:31
        str8.up napisał(a):


        > A ten kult jedzenia czy tam kochanie przez jedzenie, to nie wiem czy takie złe
        > jest. U mnie w domu było coś odwrotnego, do jedzenia nie przywiązywało się żadn
        > ej wagi, na zasadzie - jestem głodna, to weź coś z lodówki. Tak się wychowałam
        > i tak mi zostało,

        No patrz, a u mnie było podobnie, jednak ja lubię jeść, może przygotowywać, szczególnie bardzo pracochłonne dania, mniej, ale z pewnością smaczne jedzenie jest dla mnie ważne. Na wyjazdach jednym z kluczowych elementów jest znaleć dobrą restaurację smile
        • str8.up Re: Kult jedzenia 15.06.20, 12:57
          Hmm, czyli to że mną jest coś nie tak smile Ja naprawdę nie wiem skąd wy wiecie, że ta restauracja jest DOBRA. U mnie się to ogranicza do tego, że jak coś nie jest za tłuste lub za słone, to zjem.
          • kurt.wallander Re: Kult jedzenia 15.06.20, 20:30
            str8.up napisał(a):

            > Hmm, czyli to że mną jest coś nie tak smile Ja naprawdę nie wiem skąd wy wiecie, ż
            > e ta restauracja jest DOBRA. U mnie się to ogranicza do tego, że jak coś nie je
            > st za tłuste lub za słone, to zjem.

            Zanim nie zjem, to nie wiem. Wybierając, opieram sie na opiniach, i wrażeniu, jakie restauracja robi. Ale jak juz zjem, to przecież wiem, czy smakowało?
            • kokosowy15 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 22:30
              Też znałem ludzi, którym najbardziej pasowały by pigulki odżywcze, bezsmakowe. Nie czuli przyjemności jedzenia ani przygotowania jedzenia, nie odróżniali smaków, szkoda im było czasu na czynność jedzenia. Tacy też bywają.
    • lauren6 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:46
      Znając życie synuś pewnie zażerałby się fast foodami, więc matka woli mu zostawić coś zdrowego do jedzenia.
      • jolie Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:53
        Dokładnie. I ja takie 'poświęcanie się' w sumie trochę rozumiem (choć ten syn jest dorosły).
      • fornita111 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:53
        Student? To co bedzie jak na swohe pojdzie lada moment? Dowoz sloikow, zeby zdrowo jadl? big_grin
        • jolie Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:02
          A dowóz słoików to coś złego? Ja bardzo sobie chwalę słoiki teściowej, a skończyłam 40 lat😋. Pomaga mi to czasami, dzieci mają domowy posiłek, ja nie muszę gotować.
          • fornita111 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 20:39
            W tym kontekscie (wychowania zyciowej kaleki)- bardzo zlego!
      • daniela34 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:55
        Ok, ja rozumiem strach o zdrowie nawet dorosłego dziecka, ale na Jowisza, jakby przez 4 dni jadł ten fast food to by tragedii nie było. A tu forumka z rwą kluczową tłukła te bitki. No ludzie! Jajecznicę też rano smażyła studentowi.
        • lily_evans11 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 11:01
          To jest trochę co innego.
          Uwielbiam przygotowywać jedzenie, chętnie gotuję, bo mogę i mam czas .
          Jakbym zległa chora, to moja 14latka musiałaby się zająć szykowaniem prostych, a ciepłych i zbilansowanych posiłków i tyle.
          W opisanym wątku nie było miłości przez jedzenie, tylko głęboka niesamodzielnosc i wygodnictwo rodziny. Plus przypuszczalne męczennictwo matki.
        • rexona_sport Re: Kult jedzenia 15.06.20, 12:44
          Ta rwa to była chyba tak prawdziwa jak 1000 butów na podłodze w przedpokoju itd, autorka ma dosyć mocne skłonności do przesady jak widać po jej wątkach i po jej reakcjach.
          Tak tylko prostuję dla poprawności.
          • chatgris01 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 20:14
            Jest rwa i rwa, z lżejszą da się pracować (nikomu nie życzę, bo przyjemne to nie jest, ale z zaciśniętymi zębami się da), z cięższą człowiek sam nie da rady podnieść się z łóżka ani fotela.
            Z tym, że ja nawet z tą lżejszą nie rwałabym się do prac domowych (do pracy chodziłam, bo musiałam).
      • gru_z_gru Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:06
        I tak do trzydziestki będzie niuniusia nianczyć? Założę się, że gdyby miała córkę to by nie skakała tak nad nią
      • czerwonylucjan Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:34
        Zazarlby sie przez 2 dni? Srsly?
      • kalina_lin Re: Kult jedzenia 13.06.20, 08:16
        No i co z tego, że by się zażerał fastfoodami? Wszystko jest dla ludzi, fastfoody też. Zresztą zostawione przez mamusię bitki na obiad nie wykluczają zamówienia kubełka nuggetsów czy pizzy na kolację i śniadanie.
        • mama_kotula Re: Kult jedzenia 13.06.20, 10:00
          Fasfoody są dla ludzi, no jasne. Ale myślę, że chodzi o to, że jak te bitki bedą, to syn zje bitki, z przyjemnościa, ze smakiem i z surówką tongue_out, a jakby miał sam ugotować, to by mu się nie chciało, więc poszedłby na fastfood.
          Jako osoba, której zależy na tym, by rodzina zdrowo i porządnie jadła, rozumiem chęć zostawienia - nawet dorosłemu - konkretnego jedzenia, by nie zapychał się makdonaldem czy kanapkami z żółtym serem. Jak wyjeżdżamy i zostawiamy 17-latka w domu, zwykle przyrządzam coś w stylu leczo na dwa dni, młodzież sobie dogotowuje ryż albo cokolwiek. Co nie wyklucza tego, że wieczorem wsiądzie na rower i popedałuje na kebsa na kolację, ale dzięki gotowcowi od mamusi tongue_out zeżre jeden fastfood dziennie mniej, a i nie zapcha się pieczywem.

          Nie pochwalam biegania i usługiwania ludzkości z bolącą dupą. Absolutnie. Choć myślę, że każdemu się zdarzało.
          • ritual2019 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 10:43
            Jesli komus zalezy zeby rodzina jadla zdrowo to nalezalo nauczyc I przekazac jak wazne to jest, wtedy dorosly mlody czlowiek sam wolalby zrobic zdrowy posilek I zjesc jeden fast food mniej.
            • mama_kotula Re: Kult jedzenia 15.06.20, 12:36
              W teorii to każdy z nas jest taki mądry tongue_out. W praktyce to ja jeszcze pamiętam, jak to było, gdy miałam 20 lat, ty pewnie już nie. Ale oczywiście, matki wina. Jak zawsze.
              • ritual2019 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 12:45
                Pamietam i co ciekawe wtedy wiedzialam ze to wazne a ze mieszkalam sama wczesniej to i o wyzywienie dbalam sama I wcale fast food nie jadalam bo mi sie nie chcialo przygotowac posilku. Moja 17-latka tez przygotowuje jedzenie w domu ze skladnikow w lodowce i dodaje do listy zakupow swoje produkty tak wiec wcale fast food nie je gdy ja czy partner nie gotujemy. To jest wlasnie kwestia swiadomosci. Nie, to nie wina matki ale rola rodzicow (ojcow tez) jest wlasnie nauczenie tego dzieci a nie robienie tego dla nich.
                • mama_kotula Re: Kult jedzenia 15.06.20, 17:30
                  Sranie w banię. Praktycznie 100% znajomych moich dzieci (mówię o licealistach), poza dwiema dziewojami, o których mówią, że są "fit" - to jeśli może iść na fastfood to idzie na fastfood, szczególnie jak starych nie ma i mozna cały dzień rypać na komputerze, a nie gotowac obiadki. 100% chłopców, dziewczynki czasem wybierają bar sałatkowy czy inne sushi. W najlepszym wypadku robi sobie makaron z sosem z torebki albo zupę chińską. Większość ich starych przekazuje im właściwe wartości żywieniowe, a towarzystwo mimo to ciągnie na kebsa. Magia.
                  • mama_kotula Re: Kult jedzenia 15.06.20, 17:33
                    Nie mówiąc o tym, ze to kwestia dostępności hajsu. Jak ja miewałam kryzysy finansowe w domu, to tez nie szłam na fastfood, tylko lepiłam cuda rozmaite w granicach budżetu, gotowanie from scratch jest tańsze. Na studiach takoż, jak wywaliłam kasę przez pierwsze 2 dni na żarcie na mieście i alkohol, to potem się pichciło w domu warzywne cuda (bo tanio było).
                  • wapaha Re: Kult jedzenia 15.06.20, 17:40
                    Ja z fast food to tylko hot-dogi lubiłam i kupowałam dopóki sama nie zaczęłam robić. W ogóle zawsze lubiłam przygotowywać posiłki , od małego . Niestety/stety domownicy byli narażeni na domowe eksperymenty wink Lubiłam częstować, karmić, robić jedzenie dla innych- byłam tą która idąc na imprezę niesie dla towarzyszy sałatkę lub ciasto wink I nie sranie w banie ale znam dzieciaki, które sporadycznie są w macdonaldowni czy innym kejefsi a jeśli już to bardziej towarzysko wink
                    • mama_kotula Re: Kult jedzenia 15.06.20, 17:51
                      No ja tez znam, ale to jest ułamek całości, najczęściej jedzący bardzo wybiórczo ogólnie od zawsze. Znam też dzieciaki, które oficjalnie nie lubią makdonalda i kebsa, bo im "smierdzi", a gdy nie ma starych w domu to jesteśmy niegrzeczni, że tak sparafrazuję.
                      Najlepszy był syn nauczycielki z naszej szkoły, kolega mojej starszej córki. Mamusia ostatnio na fb pisała z radością, że cała rodzina poza dziadkiem już je wegańsko - a synek na instastory regularnie wrzuca filmy z wycieczki do kebsowni Pamiry czy innego makdonalda.

                      Ogólnie zdecydowana większość nastolatków fastfoody lubi i będzie je jeść, jeśli będzie mieć taką mozliwość (logistyczną i finansową), nawet jeśli lodówka będzie pełna składników na żarcie prawdziwe.
                      • wapaha Re: Kult jedzenia 15.06.20, 21:43

                        Ogólnie zdecydowana większość nastolatków fastfoody lubi i będzie je jeść, jeśli będzie mieć taką mozliwość (logistyczną i finansową), nawet jeśli lodówka będzie pełna składników na żarcie prawdziwe.


                        jasne, bo to jest trendy wink
                  • ritual2019 Re: Kult jedzenia 15.06.20, 17:46
                    mama_kotula napisała:

                    > Sranie w banię.

                    Jasne, bo wiadomo ze matka (nie, ojciec nie) poda pod nos bitki chocby sie z bolu zwijala. A jesli nie poda to za kase od rodzicow kupi fast food. Kwestia wychowania dla ciebie to stanie w banie, dla mnie nie, dlatego wychowalam inaczej.
                  • kurt.wallander Re: Kult jedzenia 15.06.20, 20:37
                    mama_kotula napisała:

                    > Sranie w banię. Praktycznie 100% znajomych moich dzieci (mówię o licealistach),
                    > poza dwiema dziewojami, o których mówią, że są "fit" - to jeśli może iść na fa
                    > stfood to idzie na fastfood, szczególnie jak starych nie ma i mozna cały dzień
                    > rypać na komputerze, a nie gotowac obiadki.

                    A gdyby mieli nieograniczone fundusze, to tez wybieraliby fastfood w najgorszym wydaniu? Moje dzieci jedzą na mieście fastfoody, bo tanie, ale mając dużo pienięzy, jestem PEWNA w 100%, wybierałyby dania kuchni azjatyckiej głównie (sushi, tempura, jedzenie indyjskie czy koreańskie), plus może środziemnomorskie z owocami morza.
                    • mama_kotula Re: Kult jedzenia 15.06.20, 20:58
                      > A gdyby mieli nieograniczone fundusze, to tez wybieraliby fastfood w najgorszym wydaniu?

                      A nie wiem. To pewnie zależy od dziecka, bardzo możliwe, że moje pojechałyby na jakieś fancy jedzenie, jeśliby to nie była wycieczka na pół dnia (a że mieszkamy na podwarszawskiej wsi, to wybór jest ograniczony, ewentualnie sushi jest i chińszczyzna).

                      Ale mi generalnie chodzi o to, że im się nie chce w większości. Zwyczajnie się nie chce robić sobie zarcia, jesli to ma zająć więcej niż 2 minuty.
                      Sporo koleżanek potwierdza np. że syn, nastolatek, zagląda w porze drugiego śniadania do lodówki i jęczy że nie ma nic fajnego do kanapek. Na propozycję - idź do ogródka, przynieś warzywa i ukręć sobie twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem, albo - ugotuj sobie jajko na twardo, towarzystwo przewraca oczami i prycha, bo czas, cenny czas. Oni wolą zgarnąć szybko plaster szynki na kanapkę i wrócić do komputera, a nie czekać 10 minut aż jajko się ugotuje, a nie daj boziuniu matka w tym czasie zagada na jakiś drażliwy temat, na przykład zapyta o jakieś lekcje... Ma być szybko, ma być natychmiastowy reward, jak ze wszystkim w życiu, na kliknięcie.

                      I wracając do bitek - no więc zostawia się te bitki, może niekoniecznie klepane w poświęceniu z bolącym dupskiem - i mówi się dziecięciu "masz na obiad bitki, odgrzej sobie" plus "dogotuj sobie ziemniaki/ryż/kaszę, weź jakieś warzywa" - i jestem przekonana, że lwia część nastolatków, zwłaszcza płci męskiej, zje te bitki po prostu z chlebem, bardzo możliwe, że na zimno, zagryzając pomidorem w całości (miast wykonać z niego sałatkę z cebulką i szczypiorkiem). Bo szybko, bo natychmiast. No i jeśli zależy ci na tym, żeby dorosły już dzidziuś zjadł coś konkretnego, a nie zapchał się kanapkami z serem żółtymi czy zamawiał kebsa 3 razy dziennie, to zostawisz mu zupę, kotlety czy jakiś inny nie-zapychacz.
                      • wapaha Re: Kult jedzenia 15.06.20, 21:48
                        Ale mi generalnie chodzi o to, że im się nie chce w większości. Zwyczajnie się nie chce robić sobie zarcia, jesli to ma zająć więcej niż 2 minuty.

                        Ale to chyba nic nadzwyczajnego...Gdy byłam nastolatką pojechaliśmy z paczką na biwak. Kolega miał hobby-łowienie ryb. Więc je nałapał. I przyniósł do obowoziska i spytał czy ktoś zrobi. Bo jemu się nie chce. Oporządziłam ryby, usmazyłam, zawoałałam go na posiłek. Pamietam jak powiedział że on już wolałby głodny być niż się w tym wszystkim babrać
                        I -dalej. To nie jest kwestia ani czasów a nie wieku. Mój mąż sam robi sobie bieda-kanapki tongue_out Najlepiej z serem żołtym i masłem. Innych sobie nie zrobi bo mu sie nie chce tongue_out Ale jak ja zrobię kanapki z całą górą warzyw- to zajada. I założę się- że wcale nie jest wyjątkiem. Ludzie jedzą byle jak i byle co- właśnie dlatego że im się nie chce , fast (wink ) food tylko to ułatwia
    • aaa-aaa-pl Re: Kult jedzenia 12.06.20, 10:56
      Miałam kiedyś sąsiadkę, u której planowanie i gotowanie obiadu zaczynało się od rana. To był jej cel- obiad. Fakr- 4 dzieci plus wnuki, chętnych do konsumpcji sporo. Ale u niej zawsze, wszystko kręciło się wokół obiadu.
      • iwoniaw Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:22
        aaa-aaa-pl napisał:

        > Miałam kiedyś sąsiadkę, u której planowanie i gotowanie obiadu zaczynało się o
        > d rana. To był jej cel- obiad. Fakr- 4 dzieci plus wnuki, chętnych do konsumpcj
        > i sporo. Ale u niej zawsze, wszystko kręciło się wokół obiadu.

        Gdybym wiedziała, że muszę nakarmić kilkanaście osób (muszę - w sensie podjęłam się tego, tak mamy podzielone obowiązki w domu, chcę to robić, czekają na obiad u mnie i innego nie planują itd., nie w sensie przymusili mnie i szukam drogi ucieczki), to zapewne też by mi się wszystko wokół tego obiadu kręciło - toż to zajęcie na pół dnia, w sumie możnaby podkuchenną zatrudnić do pomocy i nadal by człowiek miał co robić.

        A co do pytania w poście startowym - no jedzenie jest dość istotne dla przeżycia w ogóle i dla zmysłów przyjemne (lub nie) w szczególe, ma też aspekty towarzyskie, społeczne (spotykanie się przy stole, podejmowanie gości posiłkami, różne typy jedzenia na różne okazje, ważne momenty w życiu czy święta związane z jedzeniem, często bardzo konkretnym). W dodatku wystarczająco dużo jedzenia jako ludzkość mamy od stosunkowo niedawna - wcześniej ktoś, kto może się najeść zawsze i to jeszcze tym, co lubi, to była jednostka ze szczytu hierarchii społecznej, nieprzeciętnie zamożna. Nic dziwnego, że ludzie mają hopla na punkcie czegoś, co od zawsze było pożąfane zarówno biologicznie, jak i kulturowo.
      • jolie Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:20
        Ja mam podobne kobiety w pracy. Każdy small talk zaczyna się od "co dzisiaj masz na obiad"? I przeprowadzają jakieś analizy albo mówią, jak powinnam coś tam zrobić.... Czasem można się czegoś dowiedzieć, ale mnie takie rozmowy średnio kręcą szczerze mówiąc.
      • hanusinamama Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:22
        U mnie niedzielny rosół tez sie odpala o 8 smile Nie kreci sie szystko wkoło żarcia ale ja mam plan posiłków na cały tydzien. Dzieki temu wyrzucam bardzo małojedzenia.
    • ichi51e Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:00
      nie umiera sie po 30 dniach niejedzenia to bardziej zlozone
    • trampki-w-kwiatki Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:07
      Moja mama uważa, że byłam fatalną żoną, gdyż albowiem zdarzało się, że mąż mój po powrocie z domu nie miał obiadu a jedynie sałatkę i coś na zimno.

      Dzis uważa, że jestem fatalną matką, gdyż albowiem zdarza się, że dziecię moje po powrocie do domu z przedszkola (gdzie nota bene jest catering) nie ma w domu zupki czy kotlecika a jedynie coś na zimno.

      I bez przerwy biega mi za córką i proponuje jedzenie, zamiast po prostu trzy razy dziennie zaproponować posiłek i kropka.

      Nie wspomnę o karmieniu na siłę gdy byłam mała. I o kupczeniu zupką obecnie, tym wiecznym "jak zjesz zupkę to babcia ci włączy bajeczkę albo da czekoladkę." WTF?! Gdyby to dziecko miało choć zaburzenia na tym polu, to bym rozumiała. Ale nie ma.

      • ritual2019 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:18
        No wlasnie, bo najwazniejsze zeby dzieci wciaz cos mielily. W moim domu jest jeden wspolny posilek, codziennie, wyjatkowo gdy ktos nie moze to je osobno o innej porze bo liczy sie aby zjesc wspolnie, moze byc salatka albo kanapka to nie ma znaczenia.
      • ga-ti Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:28
        Moja ciotka tak wkręcała swojemu synowi, świeżemu małżonkowi, że głodny chodzi, że mu zła żona obiadu nie ugotowała, że to tak nie może być, żeby chłop mający żonę był bez obiadu... że się małżeństwo rozpadło dość krótko po ślubie.
    • gru_z_gru Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:13
      I pierwsze pytanie do dziecka odbieranego z przedszkola czy szkoły - co było na obiad big_grin
      • ritual2019 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:19
        gru_z_gru napisała:

        > I pierwsze pytanie do dziecka odbieranego z przedszkola czy szkoły - co było na
        > obiad big_grin

        😀
        I prowiant na spacerze, placu zabaw itd i oferowanie dziecku jedzenia co 15 minut.
        • gru_z_gru Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:31
          Nawet nie chodzi o prowiant tylko o pomieszanie ważności spraw. To tak jak wrócisz z pierwszej randki a przyjaciółka pyta: ale co jedliście?
          • iwoniaw Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:36
            gru_z_gru napisała:

            > Nawet nie chodzi o prowiant tylko o pomieszanie ważności spraw. To tak jak wróc
            > isz z pierwszej randki a przyjaciółka pyta: ale co jedliście?

            Znam ludzi, którzy mogliby tak zacząć temat 😂 serio. Np. opowiadając, że byli na imieninach u Ziuty nie wspomną, że był tam Mietek z nową narzeczoną czy toczyła się dyskusja o x, tylko opisują, jakie były sałatki i z czym ciasto 😂 i są szczerze zdumieni, że kogoś to nie interesuje 😂
            • trampki-w-kwiatki Re: Kult jedzenia 12.06.20, 12:38
              Też znam!
              Stare pokolenie co prawda, ale znam! 😂
          • wapaha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:05
            Jest duża szansa że jak nie spyta to sama tak zacznę opowieść big_grin
      • tt-tka Re: Kult jedzenia 12.06.20, 12:47
        gru_z_gru napisała:

        > I pierwsze pytanie do dziecka odbieranego z przedszkola czy szkoły - co było na
        > obiad big_grin

        A to akurat zasadne - chce wiedziec, co jadlo, zeby nie zrobic mu tego samego na domowa kolacje smile
        Nie bedzie jadlo dwa razy dziennie jajek pod dowolna postacia czy nalesnikow !
      • mama_kotula Re: Kult jedzenia 12.06.20, 23:21
        > I pierwsze pytanie do dziecka odbieranego z przedszkola czy szkoły - co było na obiad big_grin

        To jest akurat pytanie z gatunku praktycznych. Bo jeśli na obiad było coś, czego dziecko nie tyka (u mojej córki się czasem zdarza, że ani zupa nie podpasuje, ani drugie danie), to wtedy uzasadnione jest, żeby mu w domu dać coś konkretnego do jedzenia.
    • mama_kotula Re: Kult jedzenia 12.06.20, 11:43
      Często pytam syna lat 17, czy pił - nie lubi pić, ma zaburzone odczuwanie pragnienia, potrafi się odwodnić w środku zimy, o upałach nie wspominając. Czasem mu też szklankę z wodą pod nos podtykam.
      Pytam też męża, czy jadł - ma cukrzycę, nie zawsze pamięta o pilnowaniu posiłku, szczególnie jak się zakopie w pracy. Co więcej, robię mu jedzenie tongue_out.
      • lilia.z.doliny Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:14
        gotuje sobie, dzieciom duzym, mezowi. Gotuje psom i ludziom, ktorzy mnie odwiedzaja. Lubie dawac bliskim mi osobom dobre w smaku i sliczne na visus potrawy i potrawki. Wyjezdzajac zostswiam.czesto roznosci. Tak chce. Jak nie chce mi sie, to nie robie. Oswiadczam - nie chce mi sie, kombinujcie co jemy.
        I tak sobie mysle, ze nie mam ochoty, zeby swiat to ocenial. Kazdy kocha tak jak chce. Nie trabie bowiem wszem.i wobec, ze Piotrowska ptrzesiaduje w oknie zamiast "dac mezowi porzadny miesny obiad", ze ciotka Wanda sypiala z kochasiem w czasie wielkiego postu, podczas ktorego to postu "byla wstrzemiezliwa od obcowania z malzonkiem" i ze Marysia z czwartej klatki zyje z pensji meza.
        Nie robmy z tego zagadnienia, jak uroczo zauwazyl Opania w komedii Barei.
        • daniela34 Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:51
          lilia.z.doliny
          > Nie robmy z tego zagadnienia, jak uroczo zauwazyl Opania w komedii Barei.
          >

          Nie byłoby zagadnienia, gdyby nie to, że forumka gotowała te bitki i robiła jajecznicę w bólu (fizycznym), że czuje się przemęczona, niedoceniona i nieszczęśliwa. Jestem jak najbardziej ZA gotowaniem dla dzieci i dorosłych, żeby zjedli smacznie, żeby im zrobić przyjemność. Ale nie kosztem swojego zdrowia. Gdyby raz przez kilka dni student nie miał tego domowego obiadu, to co by się stało,?
          • lilia.z.doliny Re: Kult jedzenia 12.06.20, 15:21
            i to jest problem do.omowienia
            kult poswiecenia
    • livia.kalina Re: Kult jedzenia 12.06.20, 12:41
      >W sasiednim watku forumka majaca rwe kulszowa robi bitki synowi studentowi pomiewaz wyjezdza na weekend.

      Szoruje tez całą łazienkę, w tym muszlę na klęczkach.... To nie kult jedzenia, to kult urobienia.
    • lilia.z.doliny Re: Kult jedzenia 12.06.20, 13:46
      Mam tez kolezanki, ktore rozmawiajac z doroslym synem w podobnym wieku zawsze ale to zawsze pytaja czy cos jadl.

      ja cie teraz zabije wyznaniem- moj tata, lat 72, rozmawia przez telefon ze swoją matka (lat 92), od ktorej wlasnie wrocil. Podroz trwala 3 godziny.
      - tak mamo, zjadłem te kanapki ktore mi zrobilas na droge - mowi moj tata do telefonu
      jestem płytka, bo usmuechnelam.sie do siebie, kiedy to.uslyszalam
      i poszlam zrobic swoim duzym dzieciom jajecznice taka jaka lubią
    • swinka-morska Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:04
      Archetyp matki spożywczej najwyraźniej nie zawiera w sobie matki pojącej smile
    • ga-ti Re: Kult jedzenia 12.06.20, 14:22
      Na pytanie "Jak tam, piłeś już coś dzisiaj?" syn student i tak prawdy nie powie big_grin

    • ylisse Re: Kult jedzenia 12.06.20, 15:00
      owszem, to kult. Nasila sie w wigilie. Na szczescie mnie udalo sie uciez z grona wyznawcow tej religii.
    • ylisse Re: Kult jedzenia 12.06.20, 15:16
      objaw milosci rodzicielskiej...
      jasne, e-matka nie widzi dzieci z nadwaga, wszystko jest zarabiscie
      to wszyscy inni sie myla
      a e-matka ma rozmiar 36 i od 5 rano cwiczy joga w prywatnym spa
      • gru_z_gru Re: Kult jedzenia 12.06.20, 15:19
        Akurat jak ktoś gotuje zdrowo i domowo to dla dziecka lepiej niż zapychacze jeść. Ale student to nie jest maluszek o którego dietę trzeba dbac
        • wapaha Re: Kult jedzenia 12.06.20, 23:24
          Ale student to nie jest maluszek o którego dietę trzeba dbac

          ale można wink
          • mama_kotula Re: Kult jedzenia 13.06.20, 10:03
            > Ale student to nie jest maluszek o którego dietę trzeba dbac

            > ale można wink

            Ba, można dbać nawet o dietę 40-latka, jeśli ci na tymże 40-latku zależy. I to nie jest imho nic nagannego. W tamtym wątku problem nie polegał wg mnie na tym, że wątkodajka karmiła dorosłego syna, tylko na tym, że robiła to pomimo bolącego w uj zadka i ogólnego złego samopoczucia.
            • wapaha Re: Kult jedzenia 13.06.20, 10:13
              Dokładnie-i na tym bolącym zadku trzeba się skupić a nie na kwestii któremu członkowi rodziny należą się śniadania a któremu już nie
    • stephanie.plum Re: Kult jedzenia 12.06.20, 22:02
      ja uprawiam kult jedzenia!
      codziennie obiady na 6 osób. albo na 10.

      gotowanie nigdy mi się nie nudzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka