Przytyłam. Dużo za dużo, wg mnie. W poprzednim roku spektakularnie zeszczuplałam, fajnie sobie ustawiłam IF, które mi służyło, i jedzenie- rodzaj.
Potem się podziało: menopauza i HTZ, a potem pandemia, którą wykorzystałam na testowanie różnych przepisów na ciasta i inne wypieki i słodkości, pieczenie i jedzenie....
I tak od półtora miesiąca próbuję cos zredukować, zawsze efekty widziałam od razu- a tu nie, nic nie szło....

W przypływie rozpaczy postanowiłam zdecydowanie zredukować węgle na kilka dni (do tej pory w to nie wierzyłam), łacznie z moją ukochana poranną owsianką- i bingo!! od razu idzie (pewnie woda na razie, ale tu już coś) i czuje się znacznie lepiej.
na keto się (chyba) nie piszę, ale low carb high fat może jest dla mnie?
macie doświadczenia?
Owsiankę bym chętnie zostawiła