Dodaj do ulubionych

Czy da się przekonać do psa?

12.09.20, 15:02
Dziecko mi ześwirowało, chce oddać wszystkie pieniądze na kupno i opiekę, widzę, że rzeczywiście lubi zwierzaki (widzę to po tym jak traktuje koty) mąż też na tak i tylko ja jestem przeszkodą.
Miałam kiedyś, jako dziecko, psa. Fajny był, ale kolejnego już nie chciałam.
Poza ogólnym brakiem entuzjazmu problem widzę w wyjazdach i sama myśl, że to zobowiązanie na wiele, wiele lat mnie przeraża. Boję się też że zwyczajnie nie polubię tego zwierzaka. Jeszcze małego może bym zaakceptowała, ale czy są małe psiaki, które lubią się bawić i są bystre? Tak wiem, że jestem złym człowiekiem, bo dobrzy ludzie lubią psywink
Obserwuj wątek
    • ajaksiowa Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:10
      Jeżeli nie czujesz się na siłach wychodzić z psem w deszczowe zimne ranki albo w nocy o północy bo akurat sranko go złapało,płacić za wizyty u weta_to Twoja decyzja jest dobra😌
      • mia_mia Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:16
        To biorę na siebie mąż i syn.
        • semihora Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:56
          Teraz tak mówią, a potem zostaniesz włączona do tych obowiązków, bo syna akurat nie będzie, a mąż będzie w delegacji. Albo jeszcze coś tam innego się wydarzy i to ty będziesz skakać koło psa. Nie łudź się.
          • mia_mia Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 17:42
            Co by nie mówić tu im mogę zaufać. Problem będzie jeśli syn pojedzie na studia, a mąż zejdzie na zawał albo pójdzie do młodszejwink
            • kryzys_wieku_sredniego Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:15
              Spoko, weźmie psa.
              • ponis1990 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:44
                Dokładnie, kumpel odchodząc od dziewczyny zabral psa, poznał inna, wziął z nią ślub i razem tym psem byłej sie opiekują ;p
            • kornelia_sowa Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 08:08
              Wystarczy że złamie nogę a syn akurat bedzie miał gorączkę
              • memphis90 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:24
                No to rzeczywiście, jeden spacer z nielubianym psem na przestrzeni dziejów to istny dramat...
                • conena Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 13:20
                  tyle, że jak już masz w domu męża ze złamaną noga i dziecko z gorączką to dowalanie sobie obowiązkowego spaceru żeby wypróżnić psa jest chyba ostatnią rzeczą jakiej się wtedy chce.
                  • joanna_poz Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 13:27
                    ze swojego doswiadczenia Ci powiem, że jak w domu jest ciezka atmosfera z powodów roznych to akurat wyjscie na spacer z psem ma zbawienne znaczenie dla wlasnego zdrowia psychicznegowink
                    • conena Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 13:37
                      chyba, że tak wink
    • ichi51e Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:15
      Mozna sie przyzwyczaic do posiadania psa ale jak nie masz charaktoreu psiarza to pies bedzie dla ciebie jak pasierb a nie wlasne dziecko.
      • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 11:54
        "to pies bedzie dla ciebie jak pasierb a nie wlasne dziecko"

        Kiedy pies jest jak własne dziecko, to własne dziecko jest jak pies
    • escott Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:16
      Wyjazdy dzisiaj to już nie problem (tzn. jest to dodatkowy koszt często, ale organizacja opieki dla psa podczas wyjazdu albo zabranie psa na wyjazd jest o wiele łatwiejsze niż kiedyś). Bardzo trudno jest nie polubić psa smile Jeśli w ogóle lubisz zwierzęta, nie miałaś niechęci do psów, nie masz lęków itp., to nie ma powodu się obawiać, że będziesz źle nastawiona. Natomiast po sobie i znajomych widzę, że więź ze zwierzęciem to jedno z najpiękniejszych wspomnień, najważniejszych rzeczy w życiu, więc jeśli dziecko tak bardzo marzy, to raczej należy spełnić to marzenie (no chyba, że jest jeszcze małe i nie bardzo wie, o czym marzy itp.). Z Twojego punktu widzenia najwazniejsze to chyba wymóc na mężu, żeby wziął na siebie co najmniej połowę obowiązków przy psie, bo dziecko ma prawo dawać plamę w tym zakresie z róznych powodów, ale rodzina nie ma prawa zwalić Ci psa na głowę potem smile
      • ajaksiowa Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:21
        S£yszałam o sytuacji w której pies nie był na porannym siku bo:dziecko zaspało a Mama przecież nie chciała psa.😵😵
        • escott Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:24
          No trzeba się liczyć z tym, że jak dziecko zaśpi, mąż będzie miał grypę i ogólnie w sytuacjach wyjątkowych się wyjdzie na ten poranny spacer - ale to podciągam pod "ogólne lubienie zwierząt", autorka nie wydaje się nastawiona super źle i sadystycznie do psów w ogóle, raczej obojętnie. Brzmi jak ktoś, kto łapie lepszy kontkat z kotami po prostu.
      • ichi51e Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:31
        Bardzo latwo jest nie polubic psa jak sie generalnie za psami nie przepada. Gryza brudza smierdza i jeszcze obowiazek. Co tu lubic?
        • ichi51e Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:34
          No i dlaczego ktos kto nie chce miec psa - ma brac na siebie POLOWE obowiazkow? Wlasnie dlatego nie lubie psiarzy - kazdy ma byc zachwycony kontaktem z ich cudownym zwierzakiem
          • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 12:02
            "Wlasnie dlatego nie lubie psiarzy - kazdy ma byc zachwycony kontaktem z ich cudownym zwierzakiem"

            Bardzo trafne. Do tego brutalne rozliczanie innych z sympatii do zwierząt. Bardzo możliwe, ze duża część tego ogólnego zachwytu nad zwierzętami jest po prostu odpowiedzią na presję społeczną

        • majenkir Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:41
          ichi51e napisała:
          > Bardzo latwo jest nie polubic psa jak sie generalnie za psami nie przepada.



          No nie wiem, moj maz cale zycie mowil, ze NIE CIERPI kotow, a zebys go teraz zobaczyla tongue_outwink
          • ichi51e Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 19:35
            Kota to akurat latwo lubic - zero klopotow.
            • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 20:06
              z kotami są same kłopoty
              • bialeem Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 20:13
                Jakie? Musisz nakarmić (niektóre egzemplarze żyją na suchej uzupełnianej raz dziennie), ogarnąć kuwetę raz na 1-3 dni i czasami pogłaskać. Koty rzadko chorują. Trzeba je tylko czasem odrobaczyć. Myją się same, spacerów nie potrzebują. Pazury tępią na drapaku (nie niszczą podłogi, bo je chowają). Zostają same na kilka dni, a na dłużej wystarczy żeby ktoś do nich co kilka dni wpadł. Jakie to koty sprawiają problemy?
                • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 21:58
                  gdybym nie miała psów i kotów, to może bym uwierzyła w bajki. Mam 2 kociaki, kuwety też 2 i trzeba je rano i wieczorem opróżniać. Zabawy im zapewniać kilka razy dziennie, bez tego demolują dom - zasłony mam pozaciągane, krzesła tapicerowane to najlepsze drapaki, po stole i blatach kuchennych regularnie łażą. Niech ktoś masła nie przykryje, to kot je zje. Potłukły mi ostatnio kubek, którego nie da się już kupić. 99% gatunków kwiatów przy kotach jest absolutnie zabronione bo trujące. Te nietrujące ćwiczą loty z parapetu, doniczki ceramiczne lot zaliczają raz, kwiaty czasem da się odratować. Syf żwirkowy jest w całej chałupie mimo chodniczków. Ostatnio któreś sra obok kuwety, wywala żwirek z kuwety i zakopuje kupsko na podłodze. Kupala dałam do badania bo cholera wie co za przyczyna. Koty są bardzo neurotyczne, każda zmiana to dla nich stres, do weta muszą chodzić razem bo inaczej jedno na drugiego syczy. Kotka ma zaburzenia koncentracji i trzeba ją zanosić do jedzenia co chwilę bo wszystko ją rozprasza. Jest przez to pół kilo lżejsza od brata i chuda jak wiór. Urządzają nocne pościgi i trzeba pamiętać o pozamykaniu wszystkich pomieszczeń bo jak im się drzwi przypadkiem zamkną, to będą drzeć japę. Leją bez opamiętania psy. Usiłują uciekać z domu. Po schodach biegają jak stado słoni. Futro mam wszędzie, nawet w talerzach i kubkach. Nie da się zjeść obiadu bo włażą do talerza. Jak siedzę na kanapie, to wchodzą na głowę i pokazują anusa w dużym zbliżeniu. Kawę też lubią. Chodząc unikają podłogi. Na wakacje kota nie weźmiesz, do hotelu ani nikomu nie oddasz. Pies - trzeba wyprowadzać na spacer ale od kiedy mieszkam w domu, to ten problem nie jest uciążliwy - mam podwórko i poza podwórkiem też własny, ogrodzony teren, spacerów o 6 nie muszę odstawiać. Pies na smyczy idzie normalnie, koty mdleją. Psie żarcie kosztuje mniej niż kocie. Leczenie trudno mi porównywać - jeden pies ma 11 lat i mnóstwo chorób za sobą, obecnie nowotwór. Koty do tej pory miałam młode i zdrowe. Psu wystarczy legowisko, 2 miski i patyk. Kot potrzebuje miliona drapaków, piłeczek, wędek, sztucznych myszek. U moich psów dochodzi groomer ale za to nie gubią sierści, kotów nie trzeba trymować.
                  Psy kosztują mnie mniej zdrowia, kupska z podjazdu muszę zbierać ale nie śmierdzi mi w domu. Kuweta zawsze śmierdzi, nawet z pochłaniaczami, żwirkami eko itd 2x dziennie sprzątana. Jeden kot nie zakopuje, więc śmierdzi okropnie. Psy są towarzyskie zawsze, koty kochają mnie jak robię obiad.
                  • madame_edith Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 23:29
                    No ja mam takiego kota jak koleżanka wyżej opisuje. Jest prawie bezobsługowa. Za to szczeniak to jazda na 150 fajerek, przynajmniej mój. Tego sie nawet porownac nie da.
                  • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 23:56
                    Gdybym nie miała psów i kotow, to może uwierzyłabym w te bajki. Psy demolują mieszkanie, ciągle coś gryzą i rozszarpują, czy to meble czy buty czy śmieci. Żrą ścierowo i potem chorują. Włażą na stół, żeby coś ukraść. Drą ryja non stop. Niszczą pazurami parkiet, karoserię samochodu. Śmierdzą, trzeba je co chwilę kąpać, ciagle gubią smierć i znoszą syf z podwórka. Uciekają z domu, potrafią płot przeskoczyć. Kopią dziury i niszczą ogród. Trzeba pilnować gdzie walą kupy, żeby potem w to nie wdepnąć, bo im bardziej na środku, tym lepiej. Trzeba mnóstwo czasu i energii poświęcić, żeby to ułożyć i wytresować. Potrafią dostac fobii, boja się wychodzić na spacer, nawet żeby się wysikać i potem leją w domu. Wszystko ślinią, ciągle za człowiekiem łażą, cały czas czegoś chcą.
                    • banicazarbuzem Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:26
                      Mam psa i koty.
                      Pies jest wyjątkowo ułożony i szczeka w bardzo wyjątkowych sytuacjach i na tyle cicho ( a jest duży), że sąsiedzi go nie słyszą.
                      Oprócz wyjścia na spacery nie wymaga żadnej dodatkowej obsługi.
                      Koty to inna bajka.
                      Już ktoś wcześniej pisał: szaleją gdzie się da, robią demolkę w domu, jeden miauczy tak, że u sąsiadów go słychać 🤣.
                      No i wbrew pozorom jak wyjeżdżamy do tęsknią, chociaż zawsze ktoś do nich przychodzi. Więc zostawianie kotów na kilka dni to nie taka bajka.
                      I u nas, ja nigdy nie chciałam zwierząt.
                      Ale moi domownicy bardzo chcieli kota.
                      Przy kotach "robimy" wszyscy.
                      Pies pojawił się przypadkiem, miał być do czasu wyleczenia (szczeniak znaleziony na ulicy), jest już u nas ponad 3 lata.
                      I to ja chyba najbardziej go kocham choć nigdy nie chciałam psa 🤣.
                      I wychodzą z nim wszyscy, ja, mąż, dzieci, zależy kto akurat jest wolny
                    • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 11:14
                      rasę psa wybierałam praktycznie - miał być nieduży pies, który nie gubi sierści i nie wydziela zapachu i tak jest. Nie rysują podłóg bo pazury mają obcinane, samochodu też nie rysują bo są za małe, ledwo do środka wskoczą. Przez płot trzeba je przenieść. Nigdy żadne nic nie zniszczyło jako szczeniak, suczka jedynie papier toaletowy strzępiła i do tej pory nie wiadomo jak do niego sięgała. Nie rzucały się nigdy na zasłony, nie chodziły po parapetach i blacie kuchennym ani stole. Nie kopią dziur. Koty to same dachowce - wszystkie młode wulkany i tornada, trzeba pilnować by z domu nie wychodziły bo zaraz zaczną polować na ptaszki, które dokarmiam. Nigdy w życiu bym się na kota z własnej woli nie zdecydowała. Wśród psów jest tak duża zmienność, że można sobie wybrać pasującą. Nigdy bym się nie zdecydowała na labradora czy wielkiego molosa. Koty aż tak się od siebie nie różnią i łażenie po stole mają w naturze.
                      • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 12:13
                        No to wyobraź sobie, ze znam małe psy, które tez chodzą po stołach. Masz na myśli jedynie swoje ”dobrane" psy, a piszesz o wszystkich porównując je do wszystkich kotów. Głupie to i wredne. Są psy, które dewastują dom i ogród, ciągle uciekają, są mega uciążliwe i dla właścicieli i otoczenia itd. I jeszcze masz pretensje, nie pierwszy raz zresztą, ze kot zachowuje się jak kot, a nie pies.
                        • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 13:41
                          ja nie twierdzę, że psy są idealne, bo ich posiadanie też ma wady. Twierdzę, że da się dobrać psa pod swoje potrzeby. Na 4 psy jakie u mnie są to żaden nie łazi po stole, na 4 koty jakie się u mnie przewinęły, wszystkie łaziły po stole. Kota łażącego tylko po podłodze nie ma bo to nie leży w kociej naturze. Psy mi nie dewastują bo mają zajęcie i nie muszą sobie szukać wrażeń, nie są to też rasy wymagające bardzo dużej ilości ruchu. Do tego wszystkie psy kochają człowieka a koty czasem tak a czasem nie, nie wiesz co wyrośnie z małej kulki. Teraz taka ciekawostka - kilka krzaków w ogródku mi uschło z powodu kotów (cudzych) a nie psów.
                          • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:28
                            I tu masz sedno problemu. Spróbuj, np. przez rok nie wypuszczać psa z domu. Zobaczymy czy nie bedzie szalał, urządzał galopad po domu, niszczył, uciekał, łaził, gdzie mu się podoba. Nigdy nie miałam kota, który by mnie nie kochał. Ale niektórzy wolą wiecznie wpatrzonego w siebie niewolnika. Zamykasz kota w domu na całe życie, nie zapewniasz mu wystarczająco ruchu i bodźców, masz pretensje, ze nie zachowuje się jak pies i się dziwisz, ze za tobą nie przepada. Tobie uschło pare krzaków, miasta inwestują duża kasę w osłanianie młodych drzew, ze psy ich nie zdewastowały i nie zaszczały do uschnięcia.
                            • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:36
                              "Ale niektórzy wolą wiecznie wpatrzonego w siebie niewolnika"

                              Bardzo trafne. Opowieści o tym, ze jest zupełnie odwrotnie są perwersyjnym ornamentem
                            • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:38
                              Kotu można zapewnić ruch i zabawę, można go wyprowadzać na smyczy, zbudować wolierę a i tak będzie szalał, gonił muchy na parapecie bo młode koty (zwłaszcza w dwupaku) tak robią bo to jest zabawa. Koty za mną łażą, aż za dużo. Wchodzą mi na głowę, wyciągają się na mnie i ugniatają wbijając pazury, zahaczają mi ubrania. Czasem wykonują skok na kanapę i przeceniają swoje możliwości - ratują się łapiąc pazurami czego się da, najczęściej to moje udo albo łydka. Poprzednie robiły dokładnie to samo. Usiłuję je obeznać z obcymi i z tymi kiepsko mi idzie. Poprzednie były bardziej społeczne.
                              • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:47
                                Spacer na smyczy to dla kota żadna rozrywka. Chyba ze potrafisz przez kilka godzin dziennie czaić się z kotem w krzakach. Ciekawe ile kotow ma swoje woliery i jeszcze o jakimś sensownym metrażu. Spróbuj trzymać psa przez rok tylko i wyłącznie w domu i potem porównuj.
                                • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 15:02
                                  kot i pies to dwa różne gatunki o różnych potrzebach. Kot może życie spędzić w kawalerce i nic mu nie będzie. Kot jest przywiązany do miejsca i źle znosi nawet wycieczkę samochodem. Psu wszystko jedno gdzie mieszka, czy nie przybył nowy mebel albo członek rodziny. Pies nie poluje na ptaki i jaszczurki bo mu instynkt każe, nie chodzi po płotach bo mu natura pozwala. Psu kupisz piłkę i będzie się nią bawić jeśli lubi piłki, kupisz legowisko i je obwącha a potem się na nim położy. Kupisz kotu zabawkę a on na nią nawet nie spojrzy, kupisz drapak a on uda, że nie widzi bo mu taki nie odpowiada i masz 6 drapaków pionowych, poziomych, sizalowych i kartonowych a on i tak drapie kanapę (przy kanapie też stoi drapak). Kupisz kotu fikuśną filcową budkę a on i tak woli spać w wózku bombelka. Psu dasz miskę gdziekolwiek i zje zawartość. Kotu musisz miskę odpowiednio dobrać, ustawić tam, gdzie kotek chce a zawartość musi mu w danym momencie odpowiadać bo woli głodować niż zjeść z nieodpowiedniej miski zawartość puszki , która wczoraj była ok a dziś już nie. Żwirek albo kuweta kotku nie odpowiadają, to masz klocka na łóżku. Kotek zestresował się nowym meblem, to naszczał na zasłony. Pies klocka stawia tam, gdzie nauczony. Pies jest elastyczny i się łatwo dostosowuje do zmian, u kota to człowiek musi się do niego dostosować.
                                  • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 15:20
                                    Piszesz głupoty, az się tego komentować odechciewa. Nie, kotu bardzo trudno zapewnić odpowiednie warunki w kawalerce, o ile w ogóle to możliwe. Fundujesz kotu zupełnie sztuczne warunki i cały czas masz pretensje, ze nie jest psem. Mówię kolejny raz, ogranicz w ten sposób psu przestrzeń, bodźce, kontakt ze światem zewnętrznym i napisz o efektach. Gdy mieszkałam z rodzicami miałam koty wychodzące, teraz mam kota mieszkaniowego i bardzo dobrze widzę jak na kota wpływa zamknięcie na kilkudziesięciu metrach kwadratowych. Koty wychodzące były spokojne, nie łaziły po blatach i stołach, nawet z kanapy schodziły, jak im się powiedziało, nie skakały po domownikach, nie galopowały po domu, nigdy w domu nie nabrudzily. Koty zamknięte w mieszkaniach nie mają gdzie spożytkować energii, brakuje im stymulacji, nudzą się i półgodzinna zabawa z kotem tego nie naprawi. Spróbuj zafundować psu takie warunki i nie pisz bzdur, ze kot jest stworzony do życia w kawalerce, bo przewiązuje się do miejsca.
                                    • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 20:10
                                      jestem przeciwna wypuszczaniu kota z domu i nic tego nie zmieni. Koty wychodzące zazwyczaj długo nie żyją.
                                      • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 10:21
                                        Ja cię nie przekonuję do wypuszczania kota, bo sama bym nie wypuszczała, gdybym miała możliwość. Zauważam tylko, ze kot to zwierzę niekoniecznie stworzone do życia na kanapie. Są ciekawskie, potrzebują przestrzeni, miejsc do schowania i wspinania, co jest trudno zapewnić w mieszkaniu, wiec czasem rozrabiają. Z wiekiem to w dużej części mija, ale jak masz możliwość to może wybuduj im tę wolierę, dla ich zdrowia psychicznego.
                    • joanna_poz Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 12:11
                      erzulie napisała:

                      > Gdybym nie miała psów i kotow, to może uwierzyłabym w te bajki. Psy demolują mi
                      > eszkanie, ciągle coś gryzą i rozszarpują, czy to meble czy buty czy śmieci. Żrą
                      > ścierowo i potem chorują. Włażą na stół, żeby coś ukraść. Drą ryja non stop. N
                      > iszczą pazurami parkiet, karoserię samochodu. Śmierdzą, trzeba je co chwilę kąp
                      > ać, ciagle gubią smierć i znoszą syf z podwórka. Uciekają z domu, potrafią płot
                      > przeskoczyć. Kopią dziury i niszczą ogród. Trzeba pilnować gdzie walą kupy, że
                      > by potem w to nie wdepnąć, bo im bardziej na środku, tym lepiej. Trzeba mnóstwo
                      > czasu i energii poświęcić, żeby to ułożyć i wytresować. Potrafią dostac fobii,
                      > boja się wychodzić na spacer, nawet żeby się wysikać i potem leją w domu. Wszy
                      > stko ślinią, ciągle za człowiekiem łażą, cały czas czegoś chcą.

                      gdybym nie miała w zyciu żadnego psa to też bym uwierzyła w te bajki, ktore piszesz o psach....
                      • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 14:27
                        To sobie nie wierz, to jest taka sama prawda jak to, co thea napisała o kotach.
                  • bialeem Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 17:25
                    Pocieszę. Jak to kociaki, to wyrosną. Będziesz miała dwa mruczące, wylegiwujące się na słoncu dywany nim się obejrzysz.
                    Do anusa na twarzy niestety trzeba przywyknąć. ten plus, że koty go myją. Zamień kuwet na kryty, to przestaną żwir wysypywać
                    Co do blatów i krzeseł... zaraz mnie tu zagryzą, ale jak zaczyna, to trzeba dać po łbie i po 2x przestają.
                    Koty absolutnie nie potrzebują tylu zabawek. Wystarczy gumka do włosów i drapak. Ja akurat przeznaczyłam na drapak stary fotel biurowy.
                    • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 20:08
                      kot nie włazi jak patrzysz, kuwety mam dwie - kryta i odkryta, żwirek na łapkach wynoszą (cats best). Obecne tymczasy anusa nie myją dokładnie, jedno nie zakopuje kupska w kuwecie. Jak klocka zrobi, to klękajcie narody. Ma tak po każdej karmie. Gumki do włosów zjedzą, musze też pilnować lego i wszystkich drobiazgów. Poprzedni zjadał wszystkie sznurki, sznurówki, cienkie paski. Co do wyrastania z aktywności, to nawet tu ematki pisały o wiekowych kotach, co lubią harcować.
                  • obrus_w_paski Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 00:55
                    Jakieś autystyczne te koty...tzn bardzo mi przykro ze sprawiają tobie tyle problemow. Wszystkie koty jakie miałam i znałam były cudowne i bezproblemowe.
            • norra.a Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:00
              ichi51e napisała:

              > Kota to akurat latwo lubic - zero klopotow.
              >

              Zgadzam się, moje są bezobsługowe, jeden trafił się nam razem z domem, drugi przybłąkał, są więc takie półdomowe. Mają legowisko w kotłowni, z której wychodzą przez klapkę w drzwiach, załatwiają się w ogrodzie, (mamy spory w tym część to las), wychodzą też za ogrodzenie. Dostają dwa razy dziennie po saszetce mokrej karmy, mają też dostęp do suchej i wody z podajnika, oprócz tego suplementują sobie dietę świeżym białkiem. Gdy wyjeżdżamy na 8-9 dni nikt nawet nie nich nie zagląda, radzą sobie znakomicie. Jeden z nich nie lubi przychodzić do domu, dzieci go irytują, młodszy jest bardziej towarzyski, przychodzi się bawić, ale nigdy niczego nie zniszczył.
              • ichi51e Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 10:03
                z wychodzacymi jest latwiej maja swoje zycie a nie wiezienie i erzatze.
                • kochamruskieileniwe Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 11:53
                  no.... i sprzątać nie trzeba, bo sąsiad w swoim ogrodzie sprzątnie... suspicious
                  • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 12:15
                    Cóż, psich kup z chodników nikt nie sprząta.
                    • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 13:42
                      czy sąsiad przychodzi wysrać swojego psa w Twoim ogródku?
                      • kochamruskieileniwe Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 13:48
                        No właśnie. uwielbiam radosne stwierdzenia - kot wychodzący, to i kuwety sprzątać nie trzeba.
                        No gdzieś te kupy ten kot robi. I nie, nie wszystkie koty je zakopują.
                        • majenkir Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:37
                          kochamruskieileniwe napisała:
                          > No gdzieś te kupy ten kot robi. I nie, nie wszystkie koty je zakopują.


                          A kto sprzata po lisach, kojotach, sarnach, itp? big_grin Wiesz jak indyki potrafia zas.rac trawnik? I nikt po nich nie sprzata wink.
                          • kochamruskieileniwe Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 07:35
                            lisy, sarny i indyki do ogrodu mi nie wchodza. Wchodza za to koty sąsiadów i zostawiają swoje niespodzianki suspicious (Moj kot nie wychodzi).
                            Z odchodami prtaków, zwłaszcza małych - nie mam kłopotów. Deszcz zmywa je. Kocich, niestety nie. A ptaków u mnie dużo. No i niestety - znajduję ślady działalności kociej. Niedawno znalazłam pozostałości po dzięciołku uncertain

                            Z właścicielami psów obsrywających chodnik. którzy nie sprzątali poradziąłm sobie (nie wiem - na stałe? Chwilowo?) w ten sposób: Kilka zdjęć psów w krytycznym momencie i nóg włascicieli. Chwile potem oddalający sie właściciel i kupa na chodniku. (zdjęcia z monitoringu). No i wydrukowałam te zdjęcia. Zafoliowałam i powiesiłam w gordzie przed płotem z tytułem" dzielnicowe (nazwa dzielnicy) brudasy...Taka wystawka wstydu.
                            Okolica zna się, psy rozpoznawalne suspicious Wizerunku własciciela nie publikowałam.
                            Kupy, na razie, zniknęły. Zresztą, zmieniła się chyba trasa wyprowadzania psów suspicious

                            Miałam trochę latwiej, bo doskonale wiedziałam kto nie sprząta po psie. Często, pracując w ogrodzie widziałam....
                        • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:42
                          Uwielbiam radosne stwierdzenia psiarzy, ze przy psie to kuwety nie trzeba sprzątać, a gofna z chodnika powinno sprzątać miasto. Wszystkie psy robią kupy, a mało kto sprząta po swoim psie.
                          • kochamruskieileniwe Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 07:36
                            Skąd pomysł, że jestem psiarą?
                            Owszem lubię psy. Tak samo jak i koty oraz ptaki i inne zwierzęta. No dobra, węży nie lubię.

                            Ja po prostu nie lubię obsranego chodnika/ogrodu...
                      • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:18
                        Owszem, srają psami pod płotem, na zieleńcu, który jest terenem prywatnym, na chodniku przed domem, który zimą maja obowiązek odśnieżyć właściciele przylegającej posesji. Obszczywają budynki i samochody.
                        • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:22
                          ja się pytam czy sąsiad przyprowadza swojego psa do Twojego prywatnego ogródka, który nie jest wspólny, osiedlowy ani ogólnodostępny. Na terenach ogólnodostępnych kupska zostawiają wszystkie psy i koty. Czy obce psy leją na Twoje drzwi wejściowe, meble tarasowe, kupy robią na warzywniku i polują na dokarmiane ptaszki. Bo u mnie koty właziły a psy jakoś nie.
                          • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:40
                            To ci przecież pisze, tak psy srają na prywatny trawnik przed domem moich rodziców. Nie jest ogrodzony, bo przepisy tego zabraniają, o czym właściciele psów wiedzą, bo dotyczą ich te same przepisy. Psy regularnie tam srały i obszczywały rośliny, aż te uschły. Właściciele pozwalają rozwniez obszczywać samochody stojące przed bramą i murowane ogrodzenie.
                            • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 15:05
                              to właściciele to idioci ale jak by działka była ogrodzona to pies nie wejdzie a kot tak. Ja mam ogrodzoną, nawet podwójnie i tak koty przyłaziły. Jak psia populacja z jednego urosła do 4, to się kotecki ogarnęły.
                              • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 15:24
                                No i co z tego, ze nie ogrodzona? To już nie chodzi o to czy prywatna, tylko czy ogrodzona? To piesecki takie fajne, bo przez płot nie przelezą, taka ich jedyna zaleta.
                                • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 18:40
                                  pies powinien łazić na smyczy, kot też i nie powinny włazić na cudzą działkę srać po krzakach, trawniku czy chodniku. Kota może spotkać nieszczęście jak wlezie nie ta to podwórko co trzeba.
                                  • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 19:02
                                    I na tym kończy się rozmowa z psiarzami. Kot zły, bo poluje na ptaszki, ale pies może zagryźć kota i to kota wina, bo łazi nie tam, gdzie trzeba.
                                    • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 19:03
                                      Aha, znacząca większość psów srających na prywatny trawnik była na smyczy.
                                      • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:27
                                        skoro wiesz, że pies jest na smyczy tzn, że go widzisz razem z właścicielem. Otwierasz paszczę czy posłusznie zbierasz kupska? Kot do ogrodu wchodzi sam, nie ma komu posłać wiązanki. Kot to szkodnik, ptak nie. Jak pies zagryzie kota, to wina jest właściciela kota, po co go puszcza samopas? Pies łażący po ulicy też długo nie pożyje.
                                        • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:41
                                          Tak, non stop stoję w oknie i obserwuje kto sra psem. To male osiedle, nie ma tam psów bezpańskich i puszczanych luzem, bo same wąskie uliczki bez chodników. Za osiedlem łąka, na którą udają się psiarze, obsrywając wszystko po drodze.
                                          Ptaki to szkodniki, obzarły całą czereśnie i borówki amerykańskie, czyli można tępić. U mnie regularnie obsrywają elewacje i parapety, czyli można tępić. Jak pies zagryzie kota, to wina właściwie psa, bo wyhodował głupie, agresywne bydlę.
                                          • ichi51e Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:48
                                            Rola ptakow w przyrodzie to objadanie czerwsni i borowek w celu rozsiewania nasion. Trudno miec o to do ptakow pretensje.
                                            • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 14:23
                                              Rolą kota w przyrodzie jest tępienie szkodników. Trudno mieć o to do nich pretensje.
                                          • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:48
                                            właściciel nie wychował kota i ma głupiego futrzaka, który włazi tam, gdzie nie powinien. Jak kota rozjedzie samochód to wina kierowcy bo mógł walnąć w przechodnia albo latarnię? Jak kot zje trutkę na ślimaki, to wina właściciela ogródka, że tępił ślimaki? Jak kota zje bezpański pies, to wina gminy, bo bezpański pies należy do gminy? Jak kota ukatrupi drugi kot to wina właściciela zwycięskiego kota? Jak kot zje zatrutą mysz, to wina myszy bo mogła nie żreć trutki albo nie dać się złapać?
                                            • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 14:39
                                              No no, cały czas słyszę o przypadkach zagryzania kota przez kota. Gratuluję wyobraźni, jakoś koreluje z twoją nienawiścią do kotów.
                                              • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 14:45
                                                ja nie nienawidzę kotów jak i ślepo nie kocham psów. Posiadam jedno i drugie w liczbie mnogiej i widzę realne wady i zalety z posiadania obu gatunków. Dla mnie koty mają zdecydowanie więcej wad i to są u mnie ostatnie tymczasy w tak młodym wieku. Koty jako zwierzęta są nawet fascynujące, obserwacja ich zachowań wciąga, kupiłam im dziś tunel z piłeczkami i schowkiem na smaczki. Mają jednak wady, których nigdy nie zaakceptuję i tyle. Z kocimi srakami w ogródku poradziłam sobie zwiększając populację psów, przynajmniej ptaszki i wiewiórki odetchnęły.
                                                • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 14:49
                                                  Tak, nie nienawidzisz kotów, ale w każdym wątku o zwierzętach musi ci się ulać, jakie to ohydne zwierzęta. O psach jeszcze nie widziałam, żebyś coś złego napisała.
                                                  • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 14:51
                                                    nie lubię psów sąsiadów - są zwyczajnie głupie ale nie dziwne - właściciele też. Do tego rozmnażają się na prawo i lewo z jakimiś przybłędami.
                                          • kochamruskieileniwe Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:54
                                            matko - ptaki to szkodniki???? I nie - nie o gołebie pytam, a o wszelkie inne ptactwo typu sikorki, jerzyki, mazurki, kowaliki,pleszki, kopciuszki, rudziki, dzwońce, grubodzioby, dzięciołki i całe mnóstwo innych...(wymieniłam część bywalców mojego ogrodu)

                                            serio piszesz?
                                            • thea19 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 12:04
                                              jak komuś mózg zaszedł kocim futrem, to tak, dla niego każdy ptak to szkodnik i kotecek przysługę naturze robi. Czyli wychodzi na to, że dokarmiamy ptaszki nie dla nich, nie dla tego by zwalczały nam potem owady ale po to, by kotecki miały rozrywkę a czereśnia owoce.
                                              • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 14:22
                                                Tobie za to mózg zaszedł psim łajnem. Taka właśnie z tobą rozmowa.
                                          • alpepe Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 12:50
                                            erzulie napisała:

                                            > Tak, non stop stoję w oknie i obserwuje kto sra psem. To male osiedle, nie ma t
                                            > am psów bezpańskich i puszczanych luzem, bo same wąskie uliczki bez chodników.
                                            > Za osiedlem łąka, na którą udają się psiarze, obsrywając wszystko po drodze.
                                            > Ptaki to szkodniki, obzarły całą czereśnie i borówki amerykańskie, czyli można
                                            > tępić. U mnie regularnie obsrywają elewacje i parapety, czyli można tępić. Jak
                                            > pies zagryzie kota, to wina właściwie psa, bo wyhodował głupie, agresywne bydlę
                                            > .
                                            • erzulie Re: Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 14:24
                                              Zapytaj o to thea19
                                              • thea19 Re: Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 14:37
                                                masz kocie zapalenie mózgu, może jakaś terapia i leki pomogą?
                                                • erzulie Re: Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 14:46
                                                  Nie, ja po prostu nie lubię hipokryzji psiarzy. Psy mi nie przeszkadzają, tylko głupi ludzie posiadający psy. Z kundlem według nich można wszędzie, ale wystarczy, ze kot postawi łapę poza domem to olaboga szkodnik, pasożyt! Jak tak bardzo przejmujesz się rolą zwierząt w przyrodzie, to kot pełni bardzo ważną, tępi szkodniki. A jaka jest rola psa? Żadna. Bez psów, z nielicznymi wyjątkami, świat obejdzie się doskonale. Do niczego nie są potrzebne, generują tylko koszty społeczne. Więc które zwierzę jest pasożytem? Nad ptaszkiem się natrząsz, ale w dudzie masz, ze trzeba zarżnąć jakieś zwierzę w rzeźni, żeby twój pies miał co żreć.
                                                  • thea19 Re: Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 17:03
                                                    kotów jest nadpopulacja, mnożą się niekontrolowanie i zagrażają równowadze w ekosystemie. To nie jest moje zdanie a przyrodników. Żaden gatunek nie przyrasta w takim tempie. W domu karmiony jest jarmużem czy innymi zwierzętami? Pies został udomowiony w konkretnych celach, jak tego nie wiesz, to sobie doczytaj i nie udawaj ignorantki. Pies tak samo jak kot tępi szkodniki, baaa tępi je lepiej bo jest większy i silniejszy.
                                                  • erzulie Re: Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 17:26
                                                    Kiedyś psy miały swoją rolę, teraz do niczego nie są potrzebne. Żaden gatunek nie kreuje takich kosztów społecznych. Jak nie wiesz jakich, to sobie doczytaj, ignorantko. Ja przynajmniej nie płaczę nad ptakiem, mając jednocześnie w dudzie krowę czy świnię zarzynaną w rzeźni na karmę dla piesecka. Taak, oczywiście, psy łapią myszy i szczury, a koty zagryzają inne koty. Nieźle masz w głowie...
                                                  • thea19 Re: Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 21:50
                                                    a czym karmisz kotecki? nie tymi samymi krowami co piesecki? a jakąż to rolę pełnią koty? po co ludzie je mają? jakaż to egzaltowana potrzeba?
                                                  • erzulie Re: Czy ty się dobrze czujesz? 14.09.20, 21:54
                                                    Czytaj może co się do ciebie pisze, bo klepanie po kilka razy tego samego jest nudne.
                  • norra.a Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:41
                    Nie każdy mieszka na blokowisku, mam za domem góry, las i pola, na których zwierzyny dzikiej i udomowionej jest od groma i tak 100% z nich wydala.
          • kryzys_wieku_sredniego Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:21
            No nie wiem, myślę, że to jak z dziećmi, swoje się kocha obce niekoniecznie.
        • escott Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 19:32
          Projektujesz na autorkę o wiele większą niechęć do psów niż wyraża, po prostu. Autorka nie napisała w ogóle, że nie przepada, nie znosi, bo gryzą, brudzą i śmierdzą i obowiązki, tylko że nie jest pewna, czy polubi. Autorka napisała za to, że się waha. Jeśli ma się jakąś żywą istotę pod opieką, to układ taki, że ktoś w rodzinie nie będzie się opiekował W OGÓLE jest i nierealistyczny i ostatecznie toksyczny i przykry. Jeśli połowa jest dla Autorki nie do zaakceptowania, to nie powinna się zgadzać. Natomiast jaki problem masz Ty z tym, że ktoś pisze w internecie coś miłego o psach, to już Twoja sprawa. Z pewnością nie zmuszam nikogo do zachwytu kontaktem z moim psem, bo nie mam psa.
          • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 00:06
            Właśnie dobrze napisała. Można mieć do psów stosunek neutralny, jeżeli się w domu nie ma psa, a przestać je lubić, gdy się nam jakiś egzemplarz do domu wprowadzi. Gryzienie, brudzenie, wszechobecna sierść może zniechęcić do psa. Nie jest prawdą, że psa ciężko nie polubić. Jedni polubią, inni wręcz przeciwnie.
            • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 12:13
              "neutralny, jeżeli się w domu nie ma psa, a przestać je lubić, gdy się nam jakiś egzemplarz do domu wprowadzi"

              Jeśli mieszka z ludźmi "kochającymi zwierzęta", to przede wszystkim nie będzie miała nic do gadania. Przy czym już nawet sąsiedzi "kochający zwierzęta" potrafią być mocno uciążliwi, a co dopiero mieć to w domu
            • bialeem Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 17:27
              Najgorsze jest to, że ciągle czegoś od ciebie chcą. Zachowują się jak 2latek, ale całe życie.
    • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:19
      Przez 20 lat, od dzieciństwa przez całą młodość miałam psy. Teraz nie chcę, nie mam czasu, męczy mnie sama wizja wychodzenia codziennie, bez względu na pogodę. Nie mamy też z kim zostawić psa w wypadku wyjazdu.

      Od 3 tygodni jest kot i na razie spełnia oczekiwania.
      • biala_ladecka Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:52
        A jak przestanie?
        • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:24
          Dlaczego miałby przestać? Na razie sprawdza się wszystko, co mówiła hodowca. Kot jest genetycznie modyfikowany, zsocjalizowany, czysty, nie ma wpadek poza kuweta, je swoje karmy, łagodny, delikatny, nauczony korzystania z drapaków, nie niszczy rzeczy. No i atrakcyjny wizualnie jest.
          • mid.week Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 22:01
            mój jest przede wszystkim kochany wink
          • kornelia_sowa Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 08:10
            A z kim zostawisz kota na czas wyjazdu?
            • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 10:11
              Z teściową, ona lubi i zostawała z kotami szwagra. Jest też opcja zabierania ze sobą, kot będzie przyuczony do szelek i smyczy jak podrośnie, na razie nie kupujemy, bo bardzo szybko rośnie.
          • afro.ninja Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 10:01
            Jesteś naiwna. Rasowe tez sikaja poza kuweta i bardzo poważnie choruja. A i w duzych rasach, latwo dochodzi do złamań.
            • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 10:27
              Wiem. Do kupna kota przymierzalam się prawie dwa lata.
            • bialeem Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:35
              Zależy od rasy. Dzikie są generalnie zdrowe. Miałam 3 koty syberyjskie i żadnemu nigdy nic się nie złamało. Zdrowe, dobrze wychowane koty nie sikają poza kuwetą jeżeli jest czysta.
    • kasiaabing Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:23
      Moim zdaniem nie, mam podobnie. Psa miałam 18 lat, na początku super, później z biegiem lat coraz gorzej. O ile psina była młoda, sprawna nie było problemu znaleźć dla niej opieke podczas wyjazdu. Później zaczęła chorować, kosztowało to majątek, nie można było wyjechać, psa ze sobą zabrać też niebardzo bo nie znosila jeździć autem. Ostatnie 2 lata wspominam jak koszmar, była chora, brała leki, sikała gdzie popadnie ( nie mam żalu. wiem że była chora). Po jej śmierci mimo wszystko czarna rozpacz, i wtedy zdecydowałam, że nigdy więcej psa w domu. Jak słyszę te ckliwe hasła typu " dom bez psa to tylko mieszkanie" itp to mam ochotę gryźć..
      • escott Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:27
        Ja to rozumiem. Niemniej uważam też, że jeśli nie ma się takich silnych emocji w tej sprawie (jak Ty), to pies tak bardzo uszczęśliwia niektórych ludzi, a zwłaszcza dzieci, że naprawdę szkoda im tego odmawiać.
        • kasiaabing Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:29
          Bardzo boję się tego momentu kiedy córka bardzo będzie chciała psa. Póki co ma 4 lata, coś tam mówi o psie ale póki co udaje mi się wymijac temat. Wiem jedno, ja już sobie nie wyobrażam domu z psem.
        • grey_delphinum Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:44
          Nasz ukochany piesek odszedł półtora roku temu i mimo ze to ja byłam wcześniej najbardziej za wzięciem psa, to codzienne obowiązki i kłopoty z tym związane (mimo ze dzielone z całą rodziną) tak mi dopiekły, ze po jego śmierci (niestety, chorowal) powiedziałam sobie, ze nigdy już psa miec nie będę.
          Od czasu do czasu dzieci przebąkują cos o nowym.piesku, ale ucinam w zarodku wszelkie dyskusje.
          Dobrze się więc zastanów, czy rzeczywiście pies będzie dla Was radością a nie problemem.
        • madame_edith Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 23:32
          Moja córka też „marzyła o piesku”. Po dwóch dniach zmieniła zdanie i już nam zapowiedziała, że w życiu psa mieć nie będzie. No więc mamy pieska i jest cudny i kochany i och i ach. I tyle roboty z nim, że drugi raz bym sie nie zdecydowała.
        • lauren6 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:37
          Należy nauczyć się asertywności. Znam kilka przypadków, gdzie dzieci uprosiły rodziców o przygarnięcie psa. Potem okazało się, że przyjemność przebywania ze zwierzęciem nie rekompensuje nadmiaru obowiązków. No i pieski były oddawane: zazwyczaj gdzieś do rodziny na wieś, czyli znając życie na łańcuch do budy.

          Uważam, że psy powinny brać osoby w 100% na to zdecydowane. Granie na emocjach "weźmiesz to pokochasz" to jest głupota do kwadratu i działanie na szkodę zwierząt.
    • odnawialna Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:29
      Nie jesteś sama, ja też nie jestem psiarą, ani kociarą zresztą też. I wcale za złego człowieka się nie uważam wink Psów się boję, one to wyczuwają, nie lubią mnie wybitnie. Temat psa pojawia się w naszym domu, ale oboje z męzem wiemy, że dziecko zbytnio prozwierzęce nie jest i to chwilowy zapał. Pies to kolejny członek rodziny i bardzo duże zobowiązanie. Wkurzają mnie ludzie, którzy kupują psa, a potem ten pies jest tak naprawdę sam. Akurat mam takiego sąsiada na przeciwko, pies non stop w kojcu, chyba tylko jeść mu dają, a tak pies całymi dniami sam. Przecież to zgłupieć można, szkoda mi tego psa. Dlatego ja raczej psa dziecku nie kupię, właśnie z tej odpowiedzialności za zwierzę.
    • laura.palmer Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:35
      Moim zdaniem nie. Mój eks miał psa, fajny, pogodny zwierzak. I ok, pobawić się z nim mogłam, wyjść raz na ruski rok też. Ale już codzienne spacery, kiedy eks był chory lub w delegacji, działały mi na nerwy. Do tego był wieczny problem z wyjazdami, bo albo z psem albo trzeba było kombinować opiekę. Choroby i wypadki, czyli wydatki, konieczność wizyt u weterynarza, tkwienie w kolejce u tego weterynarza, itp. Dla mnie to za dużo, aż tak psów nie lubię. Teraz nie mam i mieć nie będę.
    • hexella Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:44
      Byłabyś złym człowiekiem, gdybyś wzięła psa na hura, mimo obaw, zgodnie ze swobodną filozofią - jak się nie sprawdzi, to oddam. A jeśli masz rozkminy, to znaczy żeś odpowiedzialna.
      Podobne wątpliwości miałam przy kocie, młody chciał bardzo, ja się bałam, że go nie polubię, ale ostatecznie po pół roku próśb i ustaleniu, że główny ciężar opieki spoczywać będzie na młodzieży, kot się do nas wprowadził. Szybko zawładnął naszymi sercami i lodówkąsmile Muszę tu jednak zaznaczyć, że w międzyczasie główny inicjator zakocenia, czyli mój młodszy syn okazał się być najmniej zaangażowany w kocie życie, a zwierz właśnie mnie obdarzył największą estymą...
      Może dogadaj się z rodziną, że jakby co, możesz pomóc w opiece, ale nie będziesz w tym liderem bo nie przekonuje Cię pomysł powiększenia stada. Niech wezmą opiekę na siebie. Miej to na piśmiesmile
      • jak_matrioszka Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 00:05
        Koty sa falszywe. Nasz przez piec lat udawal niedotykalskiego, i takiego wzielam, a ta mala wredota jak tylko lape u nas w domu postawila, to zmienila charakter i mi wszystkie argumenty do pozbycia sie kota z domu utracila w try miga!
        • taka-sobie-mysz Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 08:03
          😂
        • hexella Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:44
          Bo koty mają tę podłą umiejętność owijania sobie ludzi wokół ogonasmile
      • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 12:21
        "Może dogadaj się z rodziną, że jakby co, możesz pomóc w opiece, ale nie będziesz w tym liderem bo nie przekonuje Cię pomysł powiększenia stada. Niech wezmą opiekę na siebie. Miej to na piśmie"

        Dziwna rada. Sprowadza się do tego, ze ktoś będzie umiał nie dać zwierzęciu jeść, bo przecież opiekę wzięli na siebie inni i ma to na piśmie
        • hexella Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:42
          nie, sprowadza się do uczciwego postawienia sprawy - chcecie zwierza, ja nie. Szanuję waszą potrzebę, ale wy uszanujcie mój brak zaangażowania w opiekę. Prosta piłka.
    • la_felicja Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:44
      Macie koty? Pies jest dużo łatwiejszy do ogarnięcia na wyjazdach, bo w wiele miejsc można go zabrać ze sobą.
      Mój mąż i ja często oferowaliśmy znajomym i rodzinie, że zaopiekujemy się ich psiakami na czas wyjazdu. Z kotami byłby większy problem, nie dlatego, że nie lubimy, ale koty generalnie gorzej znoszą pobyt w obcym domu.

      Pamiętam, jako dziecko bardzo cierpiałam z powodu niespełnionych marzeń o psie. Kiedy w końcu mieliśmy warunki i rodzice kupili psa - to było takie szczęście, że nie sposób tego opisać.

      Prawda, bywa ciężko. Kot jest o tyle lepszy, że mogę wyjść na cały dzień, wrócić później z pracy, zabalować itd i nie martwię się, że mu tam pęcherz pęka i jelita się skręcają. Ale jak masz w domu dziecko, to i tak nie możesz sobie zbytnio pozwolić na spontan i rozkład dnia masz raczej uregulowany.
      Poza tym, jakby człowiek nie był przygotowany na "ciężko" to by nie miał nic ani nikogo - psa, kota, dziecka, męża....

      Ze znanych mi historii wyłania się raczej odwrotny stereotyp niżu Ciebie: zwykle dziecko marzy o psie, matka gotowa się zgodzić, tylko ojciec-tyran mówi nie - bo nie...
      Jeśli Twój mąż chce psa, to znaczy, że jest fajnym facetem, kocha synka, gotów jest do poświęceń i obowiązków...pocałuj męża mocno i zgódź się na psa. Nie wiem, dlaczego założyłaś że tylko duże psy lubią się bawić i są bystre? Z małych ras mopsy są może niezbyt rozrywkowe, ale pozostałe jak najbardziej.

      I jeszcze jedno: chcesz, żeby Twoje dziecko pisało za parę lat na jakimś forum, jakie było nieszczęśliwe w dzieciństwie, bo bezlitosna matka nie pozwoliła mu mieć psa?

      • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:27
        To sobie qzwa przepracuje traumę u psychoanalityka.
      • semihora Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 17:10
        >>jeszcze jedno: chcesz, żeby Twoje dziecko pisało za parę lat na jakimś forum, jakie było nieszczęśliwe w dzieciństwie, bo bezlitosna matka nie pozwoliła mu mieć psa

        Błagam 🤣🤣🤣
      • ponis1990 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:58
        Daj spokój, i tak bedzie musiała czasem przejac te obowiązki bo mąż dłuzej w pracy a dziecko trening albo coś, wmanewrowywanie kogoś w niechciane obowiązki ,,bo tak" nie jest fair, pies nie jest obowiazkowy, dziecko może sobie mieć sto psów w dorosłości.
    • biala_ladecka Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:58
      Ciezko stwierdzic, pewnie sporo bedzie zalezalo od samego psa. Psiska tez maja rozne charaktery, jedne sa zdystansowane inne kipia pozytywna energia. Kazdemu natomiast nalezy sie szacunek. Zastanow sie, czy chociaz tyle bedziesz w stanie z siebie wykrzesac, jesli nie wpadniesz po uszy.
    • mrs.solis Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 15:59
      Moja corka tez od czasu do czasu przebakiwala cos o psie. Mieslismy niedawno psa znajomych na tydzien i chyba corka sie wyleczyla. Gonilam ja rano z lozka, zeby poszla z psem na spacer, jak zrobil kupe to musiala to sprzatnac. Ogolnie pies to nie kot. Psy sie szybko nudza i ciagle sie dopominaja o uwage przynajmniej ten , ktorego mielismy taki byl. Bylo to meczace dla nas wszystkich. Uwazam, ze wiekszosc ludzi , ktorzy posiadaja psa nie powinno miec tych zwierzat, bo ich przerasta dobra opieka nad nimi. Nie daj sie dziecku, dobrze wiesz, ze to na ciebie spadnie wiekszosc obowiazkow rowniez tych finansowych. Jak ci sie trafi jakis chorowity egzemplarz to rachunki za weta dadza niezle w kosc.
    • pani_tau Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:15
      Jeden z moich byłych odnosił się do psów z doskonałą obojętnością. Toteż zdumiało mnie bardzo to, że gdy się wyprowadził na wieś to sprawił sobie psa. Nie pamiętam co nim powodowało, pies miał domu pilnować czy dla dzieci, bo mu się zakodowało, że to dobrze na nie wpływa, w każdym razie chodziło o jakieś względy praktyczne.
      Ku mojemu i jego zaskoczeniu chłop się straszliwie do psa przywiązał i gdy ten po kilku latach gdzieś zaginął to były popadł w rozpacz.

      Niestety to wcale nie znaczy, że ty też pójdziesz tą drogą.
    • alexis1121 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:21
      Nie dałabym się przekonać dziecku, to ty musisz chcieć- musisz lubić/kochać psy i pies powinien być twoim marzeniem. Poza tym, że psy są ci obojętne (nie ma w tym absolutnie nic złego) pomyśl, czy jesteś w stanie wydać przykładowo za rok na jego operację 2.000, albo jeżeli dostanie alergię to na testy i odczulanie (1000 zł plus specjalna karma). I pamiętaj, że ostatecznie wszystkie obowiązki związane ze zwierzakiem spadną na ciebie, to się zawsze tak kończy. W wątku wczorajszym forumowiczka pisała o pani, która pracuje w domu, ma behawiorystę, a i tak z psem sobie nie radzi. Co będzie jak trafi ci się taki egzemplarz. Może rozwiązaniem byłyby weekendowe spacery w schronisku? Albo inna forma wolontariatu dla zwierząt? Pogrzeb na Facebooku, na pewno znajdziesz coś w okolicy.
      • szybki-lisek Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 13:04
        O rany, mualam taką suczkę, chodzący worek chorób i te koszty! Śliczna, grzeczna, kochana przez pierwsze kilka lat, a potem przyszla alergia i przez jakieś 7 lat ciągle siedzieliśmy u weta. Został tylko kot i jest super. Pogłaskać, pogadać i dać michę, a ze wychodzący, to odpada problem kuwety.
        • pade Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 22:03
          "Pogłaskać, pogadać i dać michę, a ze wychodzący, to odpada problem kuwety."
          Ciekawe czy to jeden z tych obsikujących mi krzaczki, czy walący kupę na moim trawniku.
      • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 14:52
        "Pogrzeb na Facebooku"

        I poród on-line
    • rb_111222333 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:27
      Może spróbujcie najpierw jako dom tymczasowy? Bo jeśli opieka nad psem będzie zbyt obciążająca, to i tak jest tylko czasowa. Ja żałuję, że nie zrobiłam tak z kotami, a teraz mam zobowiązanie, z którego najchętniej bym zrezygnowała, a nie ma jak.
      • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:35
        Ale w wersji "dom tymczasowy" nie weźmie psa w pożądanym wieku i określonej rasy (chyba?)
        • mia_mia Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:43
          Najpierw chciałam napisać, że to wykluczone, ale może to nie jest głupi pomysł? Może warto wziąć staruszka, wtedy to będzie zobowiązanie na krótko, z drugiej strony pewnie kosztowne, nawet jeśli jestem z frakcji, że lepiej uśpić niż męczyć.
          • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:49
            Przecież celem posiadania zwierzęcia w domu jest przyjemność z obcowania z nim. Obcy stary pies, wymagajacy zdrowotnie, behawioralnie, higienicznie to niewielka frajda.
            • chococaffe Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:53
              Może być frajdą jak najbardziej.
            • sumire Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:54
              Przeciwnie. To nadal jest frajda. Po prostu inna. Ale jeśli ktoś chce mieć ładną zabawkę przyjemną w obcowaniu, to nie powinien myśleć o psie (ani kocie), tylko raczej o ozdobnej poduszce, bo zwierzęta starzeją się szybciej i gwałtowniej niż ludzie. Tego nie da się uniknąć.
              • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:57
                Bzdury piszesz.
                Zwierzę się starzeje, to jasne. Ale zanim się zestarzeje, mija ładnych parę lat dorastania i aktywności, kiedy jest towarzyszem (pies).
                • sumire Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 17:25
                  Nie, nie piszę bzdur, mam psy całe życie. Milusi szczeniaczek w pewnym momencie też stanie się zwierzęciem potrzebującym opieki weterynaryjnej, pomocy przy karmieniu, wypróżnianiu, chodzeniu po schodach et cetera, tego nie da się uniknąć. Natomiast senior potrafi być tak samo kochającym i dostarczającym radości towarzyszem, jak szczeniak czy kociak, i można zapewnić mu fajną emeryturę.

                  A inna sprawa, że "ładnych parę lat" też nie jest gwarantowane - jeden z moich psów zmarł, mając raptem 3 lata, na nowotwór.
                  • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 17:32
                    Miałam dwa psy, które dożyły późnej starości, operowane, leczone etc.
            • umi Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 20:38
              Ale p.przysz. Jak ktos lubi psy, to lubi opieke nad nimi. Pies tonie zabawka, jak chcesz zabawke kupujesz tamagochi.
              Higieniczne problemy ma wszystko co zywe. Kot, pies czy dzieciak tak samo moze Ci zazygac lozko czy os.rac katy (dzieciak do pewnego wieku tylko, ale zygac moze zawsze).
              Obcy stary pies tez moze byc czlonkiem rodziny. Nie musi miec problemow behawioralnych. Starsze psy zostaja po starszych ludziach i to moga byc wierne, przywiazane stworzenia zlaknione opieki. Jedyny problem jest taki, ze dzieciak bedzie za nim plakal duzo wczesniej. Chociaz np. pies w wieku ok 7-8 lat nie jest juz mlody, a przy dobrej opiece (zwlaszcza kundelek) moze pociagnac z dziesiec - kilkanascie lat. Wiec to tez jest jakas opcja.
              • ichi51e Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 20:42
                Nie mial czlowiek klopotu sprawil sobie koze... wkurza mnie przekonywanie ze jak juz sie piesia wezmie to z usmiechem na ustach bedzie sie wstawalo w deszczowe dni, odpuszczalo wyjazdy, plukalo penisa rivanolem zjedzone buty to bedzie zart a pies ktory skacze „z milosci” na dziecko to dowcip i w ogole cud miod i sama milosc w psich oczach - wezmiesz pokochasz.
                No kurcze nie. Jak ktos ma watpliwosci od poczatku to raczej szansa ze bedzie dobrze nie jest za duza
                • umi Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 21:14
                  No wlasnie, niektorzy sie nie przekonaja. Jak ktos nie chcial, bo wiedzial, ze mu bedzie za ciezko, to potem moze mu faktycznie byc za ciezko. Nawet ludzie entuzjastycznie kiedy zderza sie z rzeczywistoscia moga stracic ten entuzjazm.
                  Sa i tacy, ktorych milosc w psich oczach przekona, ale jesli ktos juz wie, ze dane obowiazki to dla niego za duzo, to jest tez spora szansa ze oprocz milosci bedzie chodzil wqrzony.Zwierzaka po prostu trzeba najpierw chciec i lubic. Wzglednei miec wysokie poczucie odpowiedzialnosci. Wtedy czlowiek nawet mimo kolopotow nie wymieknie i zorganizuje sobie wszystko z czasem tak, ze ich bedzie mniej. Ale nie kazdemu bedzie sie chcialo organizowac.
            • barattolina Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 11:14
              To co piszesz jest zaprzeczeniem sensu posiadania jakiegokolwiek zwierzęcia.
              Masz kota rasowego, który spełnia Twoje oczekiwania - jest czysty (jakby te nierasowe czyste nie były), nie drapie, nie brudzi etc. Teraz piszesz, że stary pies to nieee...bo jest trudny.

              Zwierze nie jest po to, aby sprawiać radość właścicielowi kolorem futra oraz spełniać jego oczekiwania. Jest po to, aby uczyć empatii i opieki na słabszymi. Stąd czerpie się przyjemność, a nie z tego że kot wceluje do kuwety bo jest rasowcem.

              Dzisas.
              • pade Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 22:06
                Jak czytałam opis tego kota to miałam przed oczami xiaomi roborocka.
                Chociaż nie, w wątku o odkurzaczach było więcej emocji i uwielbienia dla swoich zabawek.
        • slonko1335 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 10:09
          Wiek jak najbardziej. Z rasą będzie gorzej bo może w bidulach takiej nie być akurat.
      • biala_ladecka Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:36
        I to jest bardzo zla rada. Domy tymczasowe prowadza doswiadczeni opiekunowie, czesto trafiaja tam psy ze szczegolnymi potrzebami, wymagajace wiekszej opieki i uwagi, pracy behawiorysty, schorowane. Nie mowiac o tym, ze dla dziecka ktore marzy o psie, rozstanie ze zwierzeciem bedzie emocjonalnym kopem.
        • rb_111222333 Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 17:34
          Do domów tymczasowych trafiają tylko psy z problemami?
        • slonko1335 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 10:23
          Bez przesady. Niedoswiadczone dt też są potrzebne. Trafiają do nich odpowiednio dobrane zwierzęta. Mam obecnie na tym czasie chyba z 30 kota licząc ostatni rok. Przerobilismy tez psy i ptaki i gryzonie
          Żadne ze zwierząt nie miało większych problemów, większość była całkowicie zdrowa. Dzieci wiedza na jakich zasadach trafia do nas zwierzę. Oczywiście zawsze może się zdarzyć coś nieprzewidywanego ale to dotyczy każdego zwierzęcia .
    • semihora Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 16:52
      Też jestem złym człowiekiem i bym się nie zmuszała do psa. Pies w domu to opcja z gatunku tych po moim trupie.

      A dzieci często chcą pieska, tylko potem jakoś nie chcą wychodzić na spacerki bladym świtem i kup sprzątać po pupilku.
    • mamtrzykotyidwa Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 17:14
      No, oczywiście, że są małe bystre psiaki lubiące się bawić.
      A jakiego psa chce?
    • bialeem Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 20:03
      Nie martw się. Też jestem złym człowiekiem. Cudze psy mnie lubią, nie mam problemów żeby się chwilę pobawić, ale toto ciągle za tobą łazi, ciągle czegoś chce.W porównaniu z kotami to są cholernie niezdarne zwierza, wymagające i po prostu dodatkowy obowiązek.
    • umi Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 20:31
      Nie wiem. Ja sie przekonalam, ale nie mialam wczesniej zadnych doswiadczen. Wiec pies zweryfikowal moje wyobrazenia na plus i stalam sie psiara. Jesli masz doswiadczenia, to to jest konkret. I moze nie lubisz psow po prostu. Kiedys mialam koty, nadal je lubie ale raczej juz nigdy w zyciu nie bede miala zadnego. Z Toba moze byc tak samo.
      Bystry moze byc i maly i duzy pies, to zalezy od psa i od wlasciciela. Im wiecej dajesz z siebie (madrze, bo pies nie wrozka, intencji nie wywrozy wiec jak masz zle podejscie, zle zareaguje) tym wiecej pies (i generalnie wiekszosc zwierzat oprocz niektorych ludzi suspicious) zwraca. Pies jest lustrem wlasciciela. jesli bedzie Twoj (typowo Twoj, ty wiekszosc uwagi, czasu, opieki) stanie sie Twoim odbiciem. Z zadnym innym gatunkiem nie udalo mi sie nigdy nawiazac tak silnej wiezi jak z psami. Jesli umiesz z nimi postepowac i do nich trafic, poziom komunikacji dorownuje komunikacji z czlowiekiem. I moze dlatego tak czesto niektorzy przypisuja im ludzkie intencje, chociaz to wciaz zwierzaki.
      Takze raczej nikt na forum nie da Ci odpowiediz, ktora 100% sie sprawdzi. Jesli chodzi o obowiazki - beda czasem ciezkie i juz je znasz. Nie masz sily - nie pakuj sie w to. Pies to zywe stworzenie, rpzywiazuje sie, bardzo przezywa porzucenie. Nie dokonczysz - nie zaczynaj.
      Jesli chodzi o "zywa zabaweczke" czy cos do animacji czasu, to kot jest lepszy. Lepiej ustawi sobie wlasciciela z takim podjesciem suspicious Pies przy takim czlowieku bedzie cieripal, one potrzebuja relacji - cos troche jak dzieci.
      Bystre sa psy ktorym poswieca sie czas. Jak go porzucisz albo bedziesz zaniedbywac, najmadrzejszy stanei sie glupi, a niektore takze agresywne.
      Ja bym chlopu nie dala byc glownym przewodnikiem psa, moim (osobistym) zdaniem psem w rodzinei powinna dowodzic baba wink Ale do obowiazkow bym wlaczala.
      Jedna uwaga - pies zyle lata. Jesli nie chcesz rodzinnej tragedii, dbalabym o to, zeby to trwalo jak najdluzej. STrata psa boli jak odejscie czlonka rodziny, zwlaszcza dziecko, ktore sie z nim wychowywalo od malego. Mozna od tego zawalic egzamin, ryczec tydzien czy nawet lykac srodki uspokajajace. Takze ja bym dla dziecka wybrala raczej mniejszego (nie malutkiego, bo one zwykle dzieci mniej lubia) ale ktoregos np. z tych srednich. Najwieksze rasy zyja krocej niz te mniejsze. No i jeszcze - pies niemal zawsze zostaje rodzicowi po dziecku. Ono dorasta cale zycie psa, a potem idzie w swiat. Pies jest wtedy stary i zazwyczaj zostaje z rodzicami. Lepiej miej to na uwdze. Nie wazne jak zapalony jest dzieciak, jako nastolatek pojdzie w zycie i w tym zyciu moze dla psa miejsca nie byc. Wtedy pies i tak stanei sie wasz.
      • erzulie Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 23:40
        Rany, ale piep...ysz! Z psem rozmawiasz o poezji, a kot to żywa zabaweczka. Lepiej nie wypowiadaj się więcej o zwierzętach, bo tylko szkody robisz.
        • kyrelime Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 16:25
          Przecież nie takie było przesłanie tego tekstu. Ona pisze, że jeśli szuka sobie zabaweczki to kot szybko ją ustawi do pionu. I ja się z tym zgadzam- koty na ogół same wiedzą czego chcą, potrafią pokazać granice, a psy bardziej ulegają warunkowaniu.
      • alexis1121 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:24
        10/10 bardzo wyważony tekst i mądre uwagi, zwłaszcza że wcześniej nie miałaś doświadczenia z psami.
      • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 12:52
        "STrata psa boli jak odejscie czlonka rodziny"

        Chyba tylko tych, których odejście członka rodziny boli jak odejście psa


      • tiszantul Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 13:01
        "STrata psa boli jak odejscie czlonka rodziny"

        Słyszałaś, Krystynie zmarł pies, a Jadwidze mąż
        • kyrelime Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 16:27
          Głupoty. Tu nie chodzi o porównanie z człowiekiem. Smutku po stracie psa, którego traktowało się jak członka rodziny (własnej! To nie ma nic wspólnego z porównywaniem do człowieka) nie zrozumie osoba, która nie była w takiej sytuacji.
          • mia_mia Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 17:25
            Ja po kilku latach raczej byłam tylko przyzwyczajona do psa, a płakałam jak bóbr po stracie. To od początku dziwna sytuacja. Dostaliśmy go niespodziewanie jako szczeniaka, mieliśmy warunki trzymać go prawie bezobsługowo, żył sobie z otwartymi drzwiami między domem a ogrodem, a jak zobaczył otwartą bramę potrafił zwiać na kilka dni. Teraz to niemożliwe, więc odpowiedzialność większa.
            To było ze 30 lat temu, wtedy psy żyły krócej, taka prawda. Nasz posmutniał, przestał jeść, okazało się, że białaczka i inne syfy, więc trzeba uśpić, bo cierpi.
            • kyrelime Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 17:38
              Znam to. Przeżyłam dwa razy i pamiętam ten płacz... Ja to odczuwałam tak, że gdy pies odchodzi wszystko staje się inne. Nikt już nam nie towarzyszy, nie dupta za nami z miejsca za miejsce, nie cieszy się po naszym powrocie z pracy tak, jakby nie widział nas miesiące, nie nadstawia pyszczka na nasze kolana akurat wtedy, gdy mamy dzień do bani i wszystko wydaje się bez sensu. Moje psy takie były, zarówno ten który żył podobnie jak u Ciebie, w większości na ogrodzie, jak i drugi, który mieszkał z nami w domu i był z nami non stop. I to uczucie pustki, jaką te psy zostawiły powodują, że odechciewa mi się kolejnego. Wydaje mi się, że jestem za miękka na to, żeby za kilka lat znowu to czuć.
              • kyrelime Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 17:39
                Nie tupta 😅
    • ruscello Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 21:09
      Ja bym się nie przekonała. Lubię cudze psy, ale tak samo cudze dzieci. Ugoszczę, pobawię się, a potem pożegnam. Córka z każdym rokiem coraz bardziej samodzielna, ma dziadków i ciocie chętne do opieki, w przyszłości kolonie, itd. Pies jawi mi się jako nieustanne ograniczenie podobne temu przy malutkim dziecku.
    • kanna Re: Czy da się przekonać do psa? 12.09.20, 21:27
      Jeśli czujesz się niegotowa i masz wątpliwości, to jesteś niegotowa. I psa nie bierzesz.
      Bo opieka nad zwierzakiem będzie TWOJĄ odpowiedzialnością, nie dziecka. To zawsze dorosły zajmuje się / odpowiada za zwierzę.

      Ja potrzebowałam trzy lata, żeby nabyć gotowości na posiadanie psa.
      • triss_merigold6 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 08:17
        Mnie prawie 2 lata zajęło nabycie gotowości na kota.
    • zwyczajnamatka Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 07:27
      Moje dziecko kilka lat temu też chciało psa. Dla mnie pies to opcja po moim trupie. Ogólnie lubię zwierzęta i otoczenie wie o tym, dlatego już kilkakrotnie przyjaciele podrzucali mi swoje psy do opieki na czas ich wyjazdu. Maksymalnie był to tydzień opieki nad psem. No i kiedyś tak się rozchorowałam, że nie byłam w stanie wstać z łóżka przez trzy dni. Wyprowadzanie psa, także to poranne spadło na dziecko. Dziecku te trzy dni wystarczyły i stwierdziło, że nigdy w życiu nie chce mieć psa, bo trzeba wyprowadzać i śmierdzi, łapy ma brudne po spacerze itd. Mamy kota od lat i to jest idealne zwierzę zwłaszcza do bloku.
    • fornita111 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:26
      Ja bym odradzala. Moze sie przekonasz, moze nie- loteria niewarta ewentualnego unieszczesliwienia siebie i psa.
    • ponis1990 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 09:49
      Powiem ci z mojej perspektywy bo mam dokładnie takie samo podejście jak ty - nie to że ch nie lubię, raczej mam stosunek jak do cudzych małych dzieci - fajne, ale do pooglądania, nie będę sikać z radosci nad nimi, obojętne mi są. Mieliśmy psa w domu rodzinnym, zostałam wmanewrowana w spacery itp no bo jak nie było komu to trzeba było iść, był z nami rok potem uciekł albo ktoś go ukradł - z jednej strony było mi smutno, z drugiej poczułam lekką ulgę, nie przywiązałam się. Fajnie ktos tu porównał w tym wątku, ze jak sie nie jest ,,psiarą" to to nie jest jak własne dziecko, lecz jak pasierb, dbać będę ale nie pokocham do końca. Ps. kotów też nie lubie specjalnie, mam rybki i starczy ;p
    • madi138 Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 10:49
      Jestem zadeklarowaną kociarą, a mąż w ramach niespodzianki pewnego razu przyrowadził do domu psa. Jego właściciel zachorował i pies szukał nowego domu. Mielismy już dwa koty i choć dzieci chciały, nigdy nie zgadzaliśmy się na psa ze względu na zbyt wiele obowiązków przy nim. Do tego zwyczajnie nie lubię psów, więc możesz sobie wyobrazić jak byłam zła.
      Po dwóch latach, mogę podsumować, że nigdy więcej. Mąż i dzieci bardzo go kochają, a ja po prostu toleruję. Nie lubię psiego zapachu i ślinienia i nie zakochałam się od drugiego wejrzenia. Pies na szczęście szybko się dostosował i szanuje moją przestrzeń osobistą.
      Szczerze mówiąc, to mnie słucha się najbardziej ze wszystkich smile
      Niestety miałam rację co do obowiązków. Gdy opadła fala entuzjazmu, zaczęły się przepychanki kto dziś wyjdzie z psem albo kto go wykąpie. Nawet mój mąż przyznał, że nie spodziewał się, że pies wymaga tyle uwagi.
      Najgorszy jest jednak ciągły bałagan. Futro jest wszędzie, trzeba codziennie odkurzać, myć podłogi. W domu niestety pachnie psem i mnie osobiście to przeszkadza. Do tego zniszczenia-na początku zniszczył wiele rzeczy, bo cierpiał na lęk separacyjny. Teraz jest ok, ale i tak trzeba uważać co się zostawia w zasięgu pyska.
      Podsumowując, zgódź się ale tylko jeśli naprawdę pokochasz zwierzaka albo jeśli bardzo kochasz swoją rodzinę smile
      • barattolina Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 16:36
        Jeśli w domu pachnie psem, to warto iść do weta i wyczyścić mu gruczoły okołoodbytowe. Kiedyś mój pies wydzielał nieprzyjemny zapach i po wizycie u weta wszystko przeszło.


        Naprawdę tak było. Nie żartuje sobie smile
        • mrs.solis Re: Czy da się przekonać do psa? 13.09.20, 18:47
          Ale psy maja swoj specyficzny zapach i nie kazdy go toleruje.
          • alpepe Re: Czy da się przekonać do psa? 14.09.20, 11:11
            Widzisz, ja miałam psy w młodości, teraz mam sukę. Owszem, mimo, że ponoć cieczka jest bezwonna, ja ją wyczuwam u mojej suki, ale zapachu psa, jak go pamiętam u innych, nie, nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka