troompka
07.10.20, 11:30
w sobotę osoba dostaje wyniki testu (dodatnie), był skapoobjawowy, ale z racji pełnionego zawodu został skierowany prywatnie na badania. Podał oczywiście swoje namiary i odesłano go do domu-w poniedz.sanepid bedzie się kontaktował. Pan mieszka z całą rodziną więc automatem pozostali członkowe zakładają, że mogli się zarazić. W poniedz.nikt z domowników nie poszedł do pracy/szkoły z wiadomych względów i czekaja na tel. Nikt nie zadzwonił. Do sanepidu dodzwonic sie nie da, obydwoje bez l4, tylko zgłosili w pracy sytuację. We wtorek w sanepidzie ktoś odebrał tel., okazuje się, że pana w systemie jeszcze nie ma, mają czekać. Zadnego l4 nikt nie dostanie, bo nie ma podstaw. Oni zamknięci w domu, mimo że teoretycznie dla systemu są zdrowi. Dzis dalej w systemie go nie ma, lekarz POZ odmawia wydania l4.
Skoro dla systemu są zdrowi, to równie dobrze mogliby spokojnie sie przemieszczać i przy okazji rozsiewać. Rodzina do testów sie nie kwalifikuje (mimo że również mają objawy, musza byc pełnoobjawowi). Ile takich przypadków jest?, podejrzewam, że mnóstwo. System nie działa. Te informacje powinny się pojawiąc w systemie natychmiast, bo wiele osób pomyśli, że skoro mi nikt na kwarantanne nie każe iść to nie pójdę. Wyniki są mega zaniżane, trzeba pokazac jak swietnie sobie z pandemią radzimy, a tak naprawdę dziura goni dziurę, a kowalski zostawiony jest sam sobie, łacznie z decyzją czy będę rozsiewał czy nie będę.