Wielce mnie uradował perfumowy wątek Troompki w ramach oderwania od szarej covidowej rzeczywistości

Mnie osobiście zawsze zaskakiwały ogromne różnice w odbiorze perfum przez poszczególne osoby. Takie naprawdę skrajne, typu że ktoś czuje palące się kable i fabryczne wyziewy (ja), a znajoma naręcza wonnych kwiatów (Lou Lou Cacharel). Sztandarowym przykładem jest Womanity Muglera - dla jednych urocza morska bryza, dla innych kiszone ogórki i gnijące ryby. Są takie perfumy, drogie forumki, które uważacie za kompletnie nienoszalne , a z kolei ktoś z waszego otoczenia się w nich lubuje?
www.perfumanka.pl