Dodaj do ulubionych

Kto ma rację? Chodzi o psy.

25.10.20, 21:06
Dziecko lat 3,5 panicznie boi się psów. Dwa lata temu skoczył na niego duży pies i odtąd tak ma. Płacze, ucieka jak jakiś pies jest bliżej. Tłumaczenia, że psy są na smyczy, albo za ogrodzeniem, że nie zrobią mu nic złego niewiele dają. Zasadniczo jest typem lekliwego wrażliwca. Według mnie wolno mu.
Dziś moj mąż postanowił zrobić z niego odważnego mężczyznę i kazał mu na mijane psy tupac i krzyczeć, żeby zobaczył, że to one się boja jego. Według mnie to tylko prowokowanie ewentualnej agresji psa, według mojego męża wychowuje mazgaja i tchórza oraz podważam jego autorytet zabraniając synowi takich zachowań.
To tak w skrocie bo ogólnie to wyniknela z tego potworna kłótnia. Kto ma rację?
Obserwuj wątek
        • czarna_kita Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 17:35
          Podpisuje się.
          Córki naszej sąsiadki bały się panicznie psów i kotów, póki sąsiedzi sami nie zdecydowali się na psa ( doradził im to chyba pediatra przy okazji jakiegoś bilansu, lęk przed psami wypłynął w trakcie luźnej rozmowy). Dzieci przyzwyczaiły się do szczeniaka, było dużo zabawy, piesek zaczepiał dziewczynki aż się przełamały. Własny pies, którego znały od małego zdziałał cuda. 2 lata później dziewczyny nie boją się nawet naszych kotów ( które nigdy nic im nie zrobiły, one sią bały nawet jak kot spał). Bez problemu bawią się z naszym psem a wcześniej płakały że strachu na sam widok.
          • yadaxad Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 20:09
            Ludzie są w stosunku do psów prymitywni i brutalni, co łamie im naturalne zachowania. Pies porozumiewa się drobnymi znakami, że zrozumiał, mruganiem, ruchem uszu, przyjęciem pozy. Nie respektowanie tych znaków wrzuca psa w psychiczny chaos, w którym sam nie wie jak się zachowywać.
        • nastjaa Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 20:30
          fitfood1664 napisał(a):

          > moje dzieci pozbyły się lęku po tym jak kupiłam im psa, to była dobra decyzja,
          > pies bardzo wzbogaca życie rodziny smile

          My też zrobiliśmy w ten sposób - kupiliśmy małego psa, bardzo spokojnego. Córka przez 9 lat (to już nasz drugi pies, bo pierwszy zginął potrącony przez auto) nie polubiła psów, nie przestała się też ich bać, ale nauczyła się zachowywać w ich obecności. Przechodzi obok nich bez paraliżu, ale też bez głaskania czy prób nawiązywania kontaktów.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:11
      Mąż debil - jak tak dziecko będzie robić to na 100% zostanie pogryzione kiedyś, nie chce wiedzieć jaki stosunek ma twój mąż do psów bo widać, że nie zna się, mały pies ucieknie, duży zagryzie.
      Dziecko nie powinno uciekac na widok każdego psa bo wyleci pod tira na ulicy i będzie dramat.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:16
        Poza tym weź pod uwagę, że spotykając w lesie dużego psa - tak nie powinny biegać luzem - padnie na zawał.
        Ja mimo znajomości zachowana kundli nie raz mialam palpitacje serca gdy w lesie widziałam biegajacego psa a ludzia wokół brak - ostatnio dwa biegały - myślę sobie (mając swojego na smyczy) czas umierać. Ale spoko nie zaatakowały a właścicieli spotkałam 5 min. później.
      • joanna05 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:18
        lellapolella napisała:

        > To jakby pirofobię leczyć zrobieniem pożaru. Bardzo niefajne.
        > Dzieciak ma czas, po drugie, lepiej byłoby zapoznać go z miłym, małym szczeniac
        > zkiem. To, co robi mąż jest poniżej krytyki- nakręca i tyle.

        Szczeniaczki akurat dość nieprzewidywalne sa, gryza wszystko, dopiero moga przestraszyć i tak lękliwe dziecko. Tu raczej dogoterapia z doświadczonym, łagodnym, lubiacym dzieci psem pomoże. Sa takie - specjalnie szkolone do pracy z dziećmi, daja radę "oswoić" również dzieci z rozmaitymi traumami i zaburzeniami.
        Powoli, stopniowo, najpierw dziecko powinno po prostu obserwować, jak pies wykonuje polecenia i bawi się ze swoim opiekunem - może to sprawi, że nabierze zaufania do psa. I z czasem się oswoi, pogłaszcze. Nic na siłę. Samo przekonywanie, że psy sa ok to zapewne za mało. Musi zobaczyć fajnego psa w akcji, raz i drugi. Nie wierzę, że mu się nie spodoba.
    • prezent_urodzinowy Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:14
      Nie chce się wypowiadać, kto ma rację jeśli chodzi o syna, ale metoda twojego męża jest tak głupia, że aż trudno uwierzyć, że dorosły człowiek wpadł na taki pomysł. Nie chodzi mi nawet o jego podejście do syna, ale o pomysł, że tupaniem przestraszysz psa... Mój pies chyba by się zaszczekał na śmierć, gdyby ktoś mu tupał i krzyczał przed nosem, a normalnie na przechodzącego dzieciaka nie zwraca uwagi, a nawet bywa miły...
      Twój mąż chyba lubi rozwiązania siłowe, tzn kto głośniej krzyczy, ma rację. Niestety, to nie działa.
    • eliszka25 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:22
      To jest małe dziecko i ma prawo bać się różnych rzeczy. Jeśli jednak strach przed psami jest faktycznie paniczny, to poszukałabym rady psychologa.

      Pomysł męża poniżej krytyki. Takie zachowanie nie przestraszy psa, a co najwyżej sprowokuje. Nie mam i nie miałam psa, ale trzeba być chyba ostatnim kretynem, żeby uczyć małe dziecko czegoś takiego.
      • u.lk.a Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:54
        Nie, skąd, ani przez chwilę. Wściekłam się po prostu tak bardzo, że chcę mu pokazać opinie innych ludzi. Im więcej z Was nazwie go debilem z tym większą przyjemnością to zrobię.
        Również dlatego, że zwymyslal dziecko od tchórzy i kazał mu być prawdziwym mężczyzną a nie babą....
        Dogoterapia to świetny pomysł, zaraz jutro poszukam, czy jest u nas coś takiego.
              • minniemouse Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 02:33
                serio, to jeszcze twój maz?? ten średniowieczny moron bezdenny nie dość ze naraża dziecko na niebezpieczeństwo (dominujący i agresywny pies może uznać to za prowokacje) to jeszcze już ci uczy dziecko lekceważenia kobiet i przekonania iż kobieta = tchórz, a być kobieta to coś godnego pogardy? serio serio? czyżby maz był jakimś bliskim krewnym Korwina Mikkego?
                powinnaś na jakiś czas wysłać go do garażu by się lepiej zajął budowaniem domków dla ptaszków (z kubłem śmieci po drodze, oczywiście) i zakazać się w ogóle odzywać, dopóki nie przejdzie półrocznej rehabilitacji specjalnej. a zwłaszcza odzywać przy dziecku i do dziecka. to ostatnie jest ostro verboten.
                ty w tym czasie istotnie poszukaj terapii z psami dla dzieci co się psów nienormalnie boja. dziewczyny dobrze radzą. choćby dlatego ze psy wyczuwaja strach i to tez je ściąga do takiej osoby. automatycznie będzie to źródłem dodatkowego stresu dla dziecka. musi nauczyć się jak się uspakajać na widok psa. życzę synkowi powodzenia w opanowaniu strachu a wam w pomocy jemu 👍

                Minnie
        • ggrruu Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 20:35
          Mam przesłanie do Twojego męża: obie moje córki do psów podchodzą na luzie i otwarcie, więc chciałby, żeby jego syn był taki jak baby. Tyle tylko, że one maja normalnego ojca a nie pierdol...tego
    • milupaa Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:51
      Kompletna masakra, i on i Ty. Zalecam dogoterapie, działa cuda. I w ogóle kontakt z różnymi zwierzętami-konie, kucyki, lamy. A nie utwierdzanie w dziecku strachu i przekonania ze każdy pies to morderca małych chłopców.
      • u.lk.a Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 22:02
        A jak ja niby utwierdzam dziecko w przekonaniu, że psy to mordercy małych chłopców? Co ty za bzdury wypisujesz?
        Nie masz pojęcia na ile różnych sposobów próbowałam go oswoić z tematem, zachęcać do kontaktu, czytać o psach, opowiadać o psach, mówić, że są przyjaciółmi ludzi, towarzyszami zabaw, mądrymi, czujących istotami. Czasem dziala, potrafi przejsc obok psa bez strachu, zainteresowac sie nim.
        • milupaa Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 23:56
          Z tego co napisałaś wyżej wynika że się poddałas i nic z tym nie robisz. Bo syn jest wrażliwcem więc się boi i po sprawie. I klocisz się z mężem o jakieś rację zamiast dziecku pomoc. Tłumaczenie tak małemu dziecku nic nie da bo to nie jest kwestia przekonania tylko utrwalonego lęku, czyli emocji. Poszukaj zajęć z dogoterapii, sporo osób ci to już pisało i coś nie dociera.
          • nangaparbat3 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 07:34
            A ja bym na chwilę - pół roku, rok - odpuściła. Jak już jaki pies się napatoczy, to spokojnie, łagodnie z dzieckiem, nie narzucać małemu zbliżania się czy czegokolwiek. Bo sprawa psa i strachu dziecka rozrasta się do jakichś monstrualnych rozmiarów i kształtów.
    • nangaparbat3 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 21:55
      Możesz opowiedzieć mężowi, jak to ja, zupełnie już dorosła, "odszczeknęłam się " kiedyś ujadającemu na mnie psu - był za płotem, wieś. Okazało się jednak, że w płocie jest dziura, i nie minęła chwila, a pies stał koło mnie - sięgał mi prawie do pasa, mieszanka owczarka niemieckiego z dogiem, i warczał cichutko z brzucha. W życiu się tak nie spietrałam jak wtedy, pies warczący tak cichusieńko jest naprawdę groźny, przestałam się wtedy poruszać, oddychać. Poradziłam sobie, ale dostałam nauczkę na całe życie - do psa spokojnie, łagodnie, z szacunkiem.
      Myślę, że Twój mąż nigdy nie miał psa, po prostu nie ma pojęcia, jak z nimi postęować.
    • irma223 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 22:40
      Psy tak naprawdę nie lubią dzieci, boją się ich podobnie, jak koty. Jest to chyba instynktowne i niezależne od tego, czy pies od małego był w domu, gdzie były kochające go dzieci, czy ogólnie ze spokojnymi dziećmi się przypadkowo mijał na spacerze. Owszem, uspokojony przy właścicielu da się obcemu dziecku pogłaskać, ale nie jest to wymarzony przez niego kontakt. Dziwi mnie to, ale we wszystkich znanych mi przypadkach tak jest.
      Są dzieci 2 do 5-letnie, które startują do mijanego psa z kijem i z krzykiem, co oczywiście psa może wystraszyć lub rozdrażnić.
      Ale jakoś nie przyszło mi do głowy, że to inicjatywa rodziców takich dzieci.
      Jeśli pies jest z natury agresywny, to nie potrzebuje dużego bodźca, by zaatakował. Jeśli pies jest spokojny lub strachliwy, to normalnie by minął wasze dziecko obojętnie, nie zwracając uwagi lub omijał wielkim kołem, ale na tupanie, krzyczenie, wymachiwanie kijem może zareagować tak, jak pies, który się będzie bronił przed agresją.
      A że agresor to dziecko, to raczej nie będzie miało zbyt dużych szans.
      Rozdrażnianie psów tak, by się stały niebezpieczne, jest wykroczeniem przewidzianym w kodeksie wykroczeń. A narażanie zdrowia i życia dziecka jest przestępstwem przewidzianym w kodeksie karnym.
      Zaatakowane przez twoje dziecko psy mogą w przyszłości profilaktycznie atakować dzieci. Ogólnie dzieci, ale twoje sobie zapamiętają szczególnie, bo psy są bardzo pamiętliwe. Pamiętają nawet po latach. Wystraszony szczeniaczek zaatakuje, gdy będzie już dwuletnim, dorosłym, silnym psem.
      A potem się znajdzie news, że pies bez powodu zaatakowal 5,5-letniego chłopczyka, a właściciel zapewnia, że pies nigdy wcześniej nikogo nie zaatakował.
      • milupaa Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 00:11
        Bzdury piszesz, to czy pies lubi dzieci czy nie, tak samo jak i w ogóle ludzi, zależy od tego jak i czy w ogóle był socjalizowany. Nie lubią dzieci psy, które nie miały za szczeniaka z nimi kontaktu i po prostu dzieci nie znają, ale to też nie zawsze. Oraz te psy, które mają przykre doświadczenia z dziećmi, były np dręczone. Poza tym jeden i ten sam pies do jednego dziecka będzie się lasil, a od drugiego uciekał czy warczal. Bo dzieci zachowują się przecież różnie, żaden pies nie lubi aby go traktować jak żywa zabawkę co niektóre, nienauczone szacunku do zwierząt dzieciaki czynią.
      • nangaparbat3 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 07:15
        irma223 napisała:

        > Psy tak naprawdę nie lubią dzieci, boją się ich podobnie, jak koty. Jest to chy
        > ba instynktowne i niezależne od tego, czy pies od małego był w domu, gdzie były
        > kochające go dzieci, czy ogólnie ze spokojnymi dziećmi się przypadkowo mijał n
        > a spacerze.

        Skąd Ci to przyszło do głowy?
        Psy może nie wiedzą, jak traktować dzieci, żeby nie zostać skarconym, koty owszem, pilnują własnych granic, ale o żadnym "instynktownym" nielubieniu i baniu się nie ma mowy.
        • irma223 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 20:45
          "żeby nie zostać skarconym" - dziwne, jeśli nikt nigdy ich z powodu spotkanych dzieci nie karcił. Pies mija dorosłą obcą osobę zupełnie obojętnie, nie zwracając na nią najmniejszej uwagi. Ale jeśli mija obce dziecko, to na wszelki wypadek woli iść po mojej drugiej stronie, byleby jak najdalej od dziecka.
          No ok, nie pamięta, kiedy moje były małe, ale takie zachowanie pamiętam i u mojego ówczesnego psa.
    • escott Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 25.10.20, 22:58
      Dla poziomu głupoty męża trudno znaleźć odpowiedni komentarz. Dziecko ma prawo się bać i powolutku lęk przełamywać przez MIŁE kontakty z psami. Ma 3,5 roku, jeszcze ma czas. Dorosły facet, który zachęca małe dziecko, żeby straszyło psy, które nie są niczemu winne, i które może w ten sposób sprowokować do szczekania i zachowań, które dziecko wystraszą jeszcze bardziej, to po prostu wymyka się mojemu rozumieniu. Z pewnością nie tak należy uczyć podejścia do zwierząt w ogóle, uważaj na to, co on dziecku opowiada i czego je uczy. A już gadka o wychowywaniu mazgaja to czerwony reflektor, co za bzdury.
    • berdebul Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 00:29
      Żadne z Was. Ty pozwalasz dzieciakowi nurzać się w traumie kolejny rok. Mąż uczy głupiego, prowokacyjnego zachowania, które w zetknięciu z psem lękowym/po przejściach/niewychowanym może się skończyć pogryzieniem, lub skończy się sceną, jeżeli trafisz na właściciela psa, na którego bombelek zacznie tupać.

      Teksty o byciu mężczyzna, a nie babą to jakiś żart? Z pod jakiego kamienia wyciągnęłaś męża?
      • irma223 Re: Kto ma rację? Chodzi o psy. 26.10.20, 05:40
        Dzieci w tym wieku zazwyczaj boją się psów, nie wymaga to wielkiej terapii. Z czasem się z tego wyrasta. Mając własnego psa (jeśli nie gryzie - nie jest szczeniakiem i jest łagodny) wyrasta się szybciej. Nawet jeśli pies skoczył na półtoraroczne dziecko, to wątpliwe, by to pamiętało po dwóch latach. Pierwsze sceny z życia dzieci pamiętają z wieku 2 czy nawet raczej 2,5 roku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka