u.lk.a
25.10.20, 21:06
Dziecko lat 3,5 panicznie boi się psów. Dwa lata temu skoczył na niego duży pies i odtąd tak ma. Płacze, ucieka jak jakiś pies jest bliżej. Tłumaczenia, że psy są na smyczy, albo za ogrodzeniem, że nie zrobią mu nic złego niewiele dają. Zasadniczo jest typem lekliwego wrażliwca. Według mnie wolno mu.
Dziś moj mąż postanowił zrobić z niego odważnego mężczyznę i kazał mu na mijane psy tupac i krzyczeć, żeby zobaczył, że to one się boja jego. Według mnie to tylko prowokowanie ewentualnej agresji psa, według mojego męża wychowuje mazgaja i tchórza oraz podważam jego autorytet zabraniając synowi takich zachowań.
To tak w skrocie bo ogólnie to wyniknela z tego potworna kłótnia. Kto ma rację?