Pod koniec sierpnia zamieszkal z nami koteł. Roczny, wykastrowany kocur, od dziecinstwa mieszkający w schronie. Adaptacja trwała ok 6 tygodni, teraz jest juz typowym kocim rozrabiaką. Jest głośny: miauczy przeciagle i dlugo. Miauczy, gdy ktos z domownikow wraca do domu, miauczy, gdy chce jesc, a takze gdy chce mu sie kupę
Czasem po prostu nie wiem, dlaczego miauczy i troche czuje sie glupio, ze nie rozumiem kociego jezyka. Czesto zaglusza rozmowy telefoniczne

Moze mu sie nudzi? Boli go cos? Czy moze byc tak, ze w schronie musial glosno domagac sie jedzenia?