Dodaj do ulubionych

emamy domowe

29.11.20, 18:10
Na fali wątku o kurach domowych ciekawi mnie jedno. W większości sytuacji towarzyskich na samiutkim początku poznawania się pada pytanie "czym się zajmujesz" albo "co robisz". Przez jakiś czas byłam na utrzymaniu męża (bez dzieci) i generalnie miałam cholerny problem z odpowiedzią.
Co mówicie jak się was o to ludzie pytają?
Obserwuj wątek
    • magdallenac Re: emamy domowe 29.11.20, 18:28
      Ja mówię czym zajmowałam się kiedyś, dodając- obecnie na przedłużającym się w nieskończoność urlopie naukowymsmileale też, jeśli trafi się jakieś snobistyczne, wyrafinowane, oceniające towarzystwo to lubię czasem powiedzieć, że po prostu się na co dzień opyerdalam smile
    • stephanie.plum Re: emamy domowe 29.11.20, 18:58
      kiedyś na spotkaniu klasowym 15 lat po maturze, na pytanie, czym się zajmuję, odpowiedziałam, że oglądaniem seriali.
      wszyscy robili kariery i o tym barwnie opowiadali, a ja po prostu siedziałam nad tłumaczeniami, i uznałam, że nie ma się czym chwalić.
    • czekoladazkremem Re: emamy domowe 29.11.20, 19:34
      Praca w domu jest ciężka, niewdzięczna, nigdy się nie kończy i nikt jej nie docenia, nie ma urlopu, szans na emeryturę czy wynagrodzenie - to przykre, bo wychować na przykład troje dzieci to nie lada wyczyn. Tak mi się zdarzyło, że pracowałam w domu (bo dla mnie to praca) przez pięć lat, zajmując się wychowaniem syna (chłopca z licznymi problemami). I był to najbardziej ciężki okres w całym moim życiu - harówka od rana do nocy, dziecko, dom, ogród, pies, nieobecny mąż. Pomocy nigdy od nikogo nie otrzymałam żadnej, chociaż rodzina ze strony męża jest bardzo liczna. Marzyłam wtedy, żeby pójść do pracy - tam mogłam sobie posiedzieć w spokoju i ciszy, pogadać z koleżankami, wypić kawy, zjeść lunch. A najbardziej krytykowała mnie sąsiadka, która pięć minut po przyjściu do swojej pracy logowała się na Fejsie i dodawała różne biedne kotki i inne pierdoły. Po przyjściu do domu nie robiła nic, dzieckiem zajmowała się opiekunka i mąż, bo ona taaaka zmęczona.
      • stephanie.plum Re: emamy domowe 29.11.20, 19:46
        a moim zdaniem to jest kwestia charakteru.

        sąsiadka po prostu umie się wygodnie urządzić, Ty - mniej.
        i nie myśl, że Cię krytykuję, bo ja mam podobne doświadczenia do twoich.
      • trampki-w-kwiatki Re: emamy domowe 29.11.20, 20:11
        Potwierdzam. Ja dałam radę być w domu dwa i pół roku. To był taki przedłużony macierzyński. Wieczorami i gdy dziecko spało ogarniałam zdalnie robotę na pół etatu, którą wszyscy wokół traktowali jak hobby a nie prawdziwą pracę, no bo jak nie wychodzisz na ósmą do biura w centrum to znaczy, że nie pracujesz. Obowiązków miałam tyle, że co dzień zasypiałam z migreną. Do tego zero kontaktu z dorosłymi ludźmi.

        Gdy znalazłam w końcu etat realizowany poza domem a dziecko poszło do placówki, odżyłam. Moja praca to cisza, spokój i skupienie. Wyczerpuje mnie psychicznie czasem, ale kocham ten stan ciszy i skupienia. I robienia jednej rzeczy jednocześnie. W domu robię kilka rzeczy naraz i to w hałasie i wiecznym trajkotaniu dziecka. To nie dla mnie.
        • hanusinamama Re: emamy domowe 29.11.20, 21:38
          Wszyscy to znaczy kto? Parter? Bo co mysla inni ...ja mam w rzopie. Od 10 lat prowadze swoja działność, tak zlecenia robie z domu (mam nawet biuro..tadam). I tak wiele osób z rodziny czy dalszych znajomych uwaza, ze ja nie pracuje ("jaki urlop? przeciez ty w domu siedzisz"). Nie wyobrazam sobie aby z tego powodu isc na etat smile
          • trampki-w-kwiatki Re: emamy domowe 30.11.20, 00:15
            Wszyscy, czyli rodzice, rodzeństwo i... uwaga, ludzie dla których pracuję. Stoję organizacyjnie za czymś, co twarzą firmuje mój były mąż. Ja ogarniam całe zaplecze organizacyjne, a on wchodzi cały na biało. Ludzie myślą więc, że całość to jego dzieło, a ja tylko spędzam tam czas. Zawsze tak było. Bardzo mnie to wkurzało. Podczas każdej imprezy służbowej słyszałam pytania w stylu "a ty gdzie pracujesz?" "a czym ty się w ogóle zajmujesz" albo teksty typu "fajnie ci, że nie musisz pracować". A pracowałam więcej niż na etacie.
            • hanusinamama Re: emamy domowe 30.11.20, 13:37
              A bo widzisz, trzeba było odejśc i samemu firmować. Ja firmuje i co z tego. Dokuementy które robie przeciętny Kowlaski nie zobaczy. Nawet jak mowie co to za dokumenty to ludzie nie wiedzą o co chodzi. Własne dziecko mowi, ze mama jest chemikiem (takie mam wykształcenie), bo trudno wytłumaczyć co mama robi smile
      • arwena_11 Re: emamy domowe 29.11.20, 20:34
        Bo do tego trzeba mieć charakter.

        Moja teściowa pracowała zawodowo i obrabiała cały dom. Na moje pytanie - dlaczego synom nie kazała myć okien, odkurzać - mówiła, że się uczyli i nie chciała ich odrywać. To tłumaczenie może i można było uznać jeśli chodzi o mojego męża. Szwagrowi z nauką nie było po drodze. Jak dziś pamiętam, jak spotkałam ją kiedyś wracającą z pracy. Ja byłam na spacerze z synem. Chciała z nami pogadać, ale miała mało czasu - spieszyła się do chorego synka ( prawie 18 latek ). Barszczyku się "dziecku" zachciało i mamusia musiała po pracy lecieć buraki kupić. Jak to usłyszałam to się spytałam, czy sam nie mógł tych buraków kupić. No nie bo chory. Może gdybym nie widziała go, jak siedział pół dnia na balkonie i palił papierosy - to bym uwierzyła. Ale moja teściowa to niestety idealny przykład powiedzenia Triss "nie ma ofiar, są ochotnicy"

        Ja byłam w domu z dziećmi długo. Ale ponieważ wyszłam z domu, gdzie mój tata robił na równi z mamą, a nawet więcej - bo to on przede wszystkim gotował - to od początku wprowadziłam swoje zasady.
        Ja mam etat z dzieckiem/gotowanie/sprzątanie 8h. Mąż tyle w pracy. Potem robimy wspólnie to co trzeba. Oczywiście proporcje zmieniały się w zależności od wieku dzieci. Syn był bardzo absorbujący jako dziecko. Poza zrobieniem obiadu - niewiele miałam czasu aby coś w domu zrobić. Mój mąż wstawał do dzieci w nocy( w sumie to jedno karmienie załatwiał zanim poszedł spać ok 24, bo się uczył, drugie jak wstawał ok 7). Ja musiałam swoje odespać.
        Jak byłam w ciąży i nie wolno mi było się przemęczać - mąż się nauczył odkurzać, prasował pieluchy, swoje koszule.

        Jak dzieci poszły do przedszkola - miałam czas na zakupy, ogarnięcie domu, pranie. Wtedy wieczorem był czas na rodzinne zajęcia. Gadanie z dziećmi, zabawa, czytanie książek.

        Dzieci poszły do szkoły - zaangażowałam się w RR - kiermasze BN ( robienie ozdób, warsztaty itd ) - bardzo fajnie to wspominam - spotykałam się z innymi rodzicami, wspólnie coś robiliśmy, gadaliśmy. Zdarzało się wracać ze szkoły i po 24 big_grin. Ostatnio właśnie z koleżanką wspominałyśmy i doszłyśmy do wniosku, że trzeba takie spotkania powtórzyć big_grin.

        Potem zaangażowałam się w sprawy Wspólnoty, a kilka lat później zaczęłam na tym nieźle zarabiać.

        Teraz w domu robi ten co akurat ma czas. Uwielbiam to, że oboje teraz pracujemy w domu big_grin
      • jakis_wolny Re: emamy domowe 30.11.20, 13:14
        czekoladazkremem napisała:

        > Praca w domu jest ciężka, niewdzięczna, nigdy się nie kończy i nikt jej nie doc
        > enia, nie ma urlopu, szans na emeryturę czy wynagrodzenie - to przykre, bo wych
        > ować na przykład troje dzieci to nie lada wyczyn. Tak mi się zdarzyło, że praco
        > wałam w domu (bo dla mnie to praca) przez pięć lat, zajmując się wychowaniem sy
        > na (chłopca z licznymi problemami). I był to najbardziej ciężki okres w całym m
        > oim życiu - harówka od rana do nocy, dziecko, dom, ogród, pies, nieobecny mąż.
        > Pomocy nigdy od nikogo nie otrzymałam żadnej, chociaż rodzina ze strony męża je
        > st bardzo liczna. Marzyłam wtedy, żeby pójść do pracy - tam mogłam sobie posied
        > zieć w spokoju i ciszy, pogadać z koleżankami, wypić kawy, zjeść lunch. A najb
        >

        Byłam kobietą domową 4,5 roku.
        Po powrocie do pracy niestety nikt nie zwolnił mnie z obowiązków. Jakim cudem miałoby być ich mniej?

        To samo muszę ogarnąć po pracy (mam lepsze godziny niż mąż). A w pracy też się nie oszczędzam, nie ma mowy o spokojnej kawie, FB itp.

        Więc dla mnie trudniejsze jest pogodzenie domu, dziecka i pracy niż samego domu i dziecka.
        • karen_ann Re: emamy domowe 30.11.20, 13:20
          HA ha, no zbiłaś argumenty domowych smile jak mają ciężej..
          No ale można też podzielić się obowiązkami z mężęm albo za zarobioną kasę zatrudnić sprzątaczkę
        • igge Re: emamy domowe 01.12.20, 15:33
          Chyba początkowo był to też ważny argument dla mnie za rezygnacją z zarobkowania.
          Nie chciałam dać się zajechać i wszystko w biegu, chciałam mieć jakiś luz, czas na frajdę i beztroskę dla siebie.
        • memphis90 Re: emamy domowe 02.12.20, 09:24
          W domu jest inaczej... Nie chodzi o zakres obowiązków, w końcu ile razy można pucować blat w kuchni, ile razy można jeździć na mopie? Ale boli brak interakcji z osobami w swoim wieku... Podejrzewam, że tak samo czują się teraz dzieci-tylko komp i starzy, starzy i komp...
      • thea19 Re: emamy domowe 01.12.20, 16:22
        wyobraź sobie, że kobiety przy takim pakiecie pracują zawodowo. Mam dwoje dzieci (jedno niepełnosprawne), dwa psy (jeden starszy i mocno chory), mam kocie tymczasy i daję radę przy udziale męża. Pracuję zawodowo w mniejszym wymiarze godzin niż on bo placówki do 21 czynne nie są ale bywa tak, że jak on wraca do domu, to ja na 20 jadę do klientów. Dla mojej teściowej i jej córki jestem bezrobotnym pasożytem.
    • ga-ti Re: emamy domowe 29.11.20, 19:34
      Możesz mówić, że prowadzisz gospodarstwo domowe albo lepiej jesteś menadżerem we własnym/wspólnym gospodarstwie domowym. A może jakoś inaczej to gospodarstwo? Hm?
      Albo mów, że masz własną działalność i tyle.
      Albo, że zrobiłaś sobie przerwę w pracy, samodoskonalisz się, bo właśnie zmieniasz pracę.
      Albo prawdę, w sumie co ludzi obchodzą Twoje wybory?
          • z_lasu Re: emamy domowe 29.11.20, 20:46
            Ale, że catering? To super, bo ja właśnie szukam.... A ile bierzesz za sprzątanie? Bo ode mnie chcą tyle i wydaje mi się, że to drogo...
            • kermicia Re: emamy domowe 29.11.20, 20:52
              Można powiedzieć, że nie bierze nowych zleceń, bo się nie wyrabia czasowo i chyba zacznie zatrudniać ludzi, bo klienci walą drzwiami i oknami wink)
              • z_lasu Re: emamy domowe 29.11.20, 20:57
                A to jakby w takim razie radziła? Tak lepiej czy tak? Co jej doświadczenie zawodowe podpowiada? Na co zwrócić uwagę wybierając firmę? Itd.

                A tak naprawdę próbuję po prostu pokazać, że kłamstwo ma krótkie nogi i osobiście wolałabym powiedzieć, że oglądam seriale niż w brnąć w coś takiego i wyjść na zakompleksioną idiotkę.
        • ga-ti Re: emamy domowe 29.11.20, 22:55
          "i co robi na tej działalności?"
          E, nic ciekawego, takie tam przekładanie papierków. Ale za to w wolnych chwilach to lubię robić ... (coś tam)"
      • bialeem Re: emamy domowe 29.11.20, 20:41
        Jak nie pracowałam mówiłam, że aktualnie nic, że szukam pracy, że siedzę w domu. Co nie zmienia faktu, że mi było z tym dziwnie. Dlatego pytam, bo w sumie w towarzystwie nie mam i raczej nie miałam niepracujących dziewczyn. Tzn dwie, które były blogerkami, ale się z tego nijak nie utrzymywały.
        • z_lasu Re: emamy domowe 29.11.20, 20:52
          To pomyśl sobie jak facetom musi być głupio. Mój mąż początkowo to ukrywał. Aż kiedyś się przełamał i zaczął o tym mówić - głównie ojcom kolegów syna (syn był jeszcze mały, często ojcowie przywozili/odbierali dzieci). I ze zdziwieniem skonstatował, że to w dzisiejszych czasach nie jest nic nienormalnego i większość mężczyzn ma za sobą okres bycia "menadżerem domu". Właśnie tak, bo to nie był okres bezrobocia, kiedy szukali pracy, tylko decyzja pary, że teraz ona wraca do pracy, a on zostaje z małymi jeszcze dziećmi.
          • ga-ti Re: emamy domowe 29.11.20, 22:43
            Menadżer domu - bardzo profesjonalnie brzmi, serio smile
            Ale wiem, o czym piszecie. Byłam na wychowawczym, zajmowałam się małym dzieckiem plus szkolnymi, prowadziłam dom, zakupy, codzienność. Mąż zarabiał, pracował dużo, więc siłą rzeczy bardzo dużo spraw około domowych i dzieciowych spadło na mnie. I też czasem czułam się głupio, że nie pracuję, że dziecko już niby takie duże, mogłoby do żłobka, prywatnego przedszkola. Ale wytłumaczyłam sobie, że ludziom nic do tego, jak my sobie zorganizowaliśmy życie, kto pracuje, kto się domem zajmuje i kto nam dzieci chowa. Tak postanowiliśmy i tak żyjemy, czy to się komu podoba, czy nie.

            Jeśli koniecznie trzeba odpowiedzieć coś kreatywnego, to przyszło mi do głowy jeszcze takie coś "na razie nie pracuję, rozwijam swoje pasje, realizuję się w ... (czymś tam)". I można zacząć opowiadać o tym, co nas kręci po za pracą zawodową. I mamy podtrzymaną rozmowę.
    • srubokretka Re: emamy domowe 29.11.20, 20:13
      To zalezy kto pyta. Zazwyczaj cos smiesznego. Nie jest to moj slaby punkt, wiec podchodze do tematu luzacko. Wlasciwie to zarabiam tyle co maz. Niby nie pracuję, ale wykonuję kilka etatow. Mojej mamie musialam powiedziec, jak zarabiam kase, bo mnie latami probowala psychicznie gnebic za "siedzenie" w domu. Ona jest pracoholiczka. Reszta otoczenia nie wie. Wlasciwie to bawi mnie ta sytuacja i czuję się dobrze, ze inni mysla, ze jestem "kura domowa".
      Glupio byloby mi jedynie przed moimi nauczycielami, bo duzo sie napracowali i pokladali we mnie duzo nadziei. NIestety gdybym pracowala w zawodzie, nie zarabialabym tyle co teraz i nie mialabym najprawdopodobniej czasu na rodzine.
      • kermicia Re: emamy domowe 29.11.20, 20:32
        No ale skoro zarabiasz mimo "siedzenia w domu" to nie jesteś w sytuacji autorki i zawsze może opowiedzieć, jak te pieniądze robisz. Albo chociaż z grubsza branżę podać.
        • srubokretka Re: emamy domowe 29.11.20, 21:38
          Zpunktu widzenia pytajacego to jestem. Gdybym nie zarabiala, to bym odpowadala, ze jestem sprytna i umiem sie ustawic. Ewentualnie: maz ma 2 lewe rece do wydawania kasy i jestem zmuszona go wyreczac, co jest jak pol etatu, bo tak duzo zarabia itd itp.
          Moj maz kiedys swojej mamie powiedzial, ze nie chce , zebym pracowala. Skoro jej synek tak chce, to co na to poradzic?
          Odpowiedzi jest mnostwo.
        • magdallenac Re: emamy domowe 29.11.20, 21:52
          grrruuuu napisała:

          > A po czym wnosisz, że są bezrobotne?
          No jak to po czym? Zazwyczaj są zaniedbane, mają taki szarawy koloryt cery, często odrosty i oponkę na brzuchu. Noszą niemodne ubrania, co najmniej sprzed kilku sezonów. Uzębienie też pozostawia wiele do życzenia.
          • magdallenac Re: emamy domowe 29.11.20, 21:54
            magdallenac napisała:

            > grrruuuu napisała:
            >
            > > A po czym wnosisz, że są bezrobotne?
            > No jak to po czym? Zazwyczaj są zaniedbane, mają taki szarawy koloryt cery, czę
            > sto odrosty i oponkę na brzuchu. Noszą niemodne ubrania, co najmniej sprzed kil
            > ku sezonów. Uzębienie też pozostawia wiele do życzenia.
            A i jeszcze mówią wziąść, włanczać, mylą bynajmnie z przynajmniej, a kiedy ktoś ma do nich pretensje to mówią, że jest pretensjonalny.
          • alpepe Re: emamy domowe 02.12.20, 09:12
            Wypisz wymaluj, jakby pozbierać po kilku wątkach, ematka. Było i o szarej cerze i o odrostach i o oponce i o polowaniach w ciucholandach. A, i o leczeniu zębów też było.
    • lily_evans11 Re: emamy domowe 29.11.20, 21:04
      Niepracująca latami matka ze szkoły mojej córki miała hasło: dzieci są najważniejsze, więc dla nich zostałam w domu.
      BTW ta jej opieka nad nimi i starania były bardzo, ale to bardzo specyficzne.
    • nie-mama Re: emamy domowe 29.11.20, 21:07
      A ja w ogole nie znosze tego pytania, mimo ze nigdy nie bylam mama domowa (poza polroczna przerwa po urodzeniu corki) i mimo ze w zyciu wykonywalam rozne prace
      • bialeem Re: emamy domowe 29.11.20, 21:21
        Wiesz... praca to dla większości pracujących, czyli większości dorosłych ludzi 1/3 świadomego życia. Bardzo wiele aspektów określa i kształtuje. Od razu wiadomo na jakie tematy można z daną osobą porozmawiać. Myślę, że to nie jest złośliwe pytanie ani takie ze złym zamiarem. Po prostu najłatwiejsze o co możesz zapytać żeby znać zakres tematów do rozmowy.
        • nie-mama Re: emamy domowe 29.11.20, 21:36
          Masz racje bialeem.

          Ja chyba bylam w takiej sytuacji kiedy lubilam opowiadac o mojej pracy, ale bylam tez w takiej ze praca mnie bardzo stresowala i nie chcialam nawet o niej myslec.

          Chyba jak wiekszosc pytan, to po prostu normalna ciekawosc. Ja czasem slysze taki podtekst i probe zaklasyfikowania mnie i to mnie denerwuje. Jesli to po prostu chec dowiedzenia sie czegos o drugiej osobie, to moze to byc wstep do sympatycznej rozmowy.
        • ga-ti Re: emamy domowe 29.11.20, 22:52
          Z tym tematem do rozmowy to tak nie do końca. Bo jeśli ktoś robi coś o czym ja nie mam pojęcie, a do tego średnio mnie to interesuje to nie bardzo chce mi się słuchać jego wywodów pracowych. No chyba, że faktycznie zawodowo robi coś ekscytującego wink
          No ale o czymś trzeba rozmawiać, od czegoś zacząć. Ile można o pogodzie wink
          • alpepe Re: emamy domowe 02.12.20, 09:30
            Chyba tego nigdy nie zrozumiem. Mnie fascynuje każda rzecz, o której nie mam pojęcia, a jak już ktoś tym żyje, to w ogóle mogłabym słuchać godzinami.
      • al_sahra Re: emamy domowe 29.11.20, 22:32
        nie-mama napisała:

        > Tutaj gdzie mieszkam to tez jest pierwsze pytanie jak sie kogos poznaje na spot
        > kaniu towarzyskim. Denerwuje mnie to bardzo, tak jakby kazdy musial mnie zdefin
        > iowac poprzez moj zawod, sprawdzic gdzie jestem w jakiejs wymyslonej hierarchii
        > .

        Bez przesady, to pytanie najczęściej wynika z uprzejmości. Ludzie zwykle lubią opowiadać o sobie, a także mówić o rzeczach, na których się znają, więc to jest bezpieczne pytanie, które daje im pole do popisu na oba sposoby.
    • tyggrysio Re: emamy domowe 29.11.20, 21:25
      Ja kiedys zadalam takie pytanie dawno niewidzianej kolezance - wiedzialam, ze studiowala kiedys ale nie wiedzialam co. I jak mowila, ze zajmuje sie dziecmi to dopytywalam o zawod (bylam ciekawa, czy po szkole sredniej calkiem zmienila profil czy kontynuowala). I nie mialam zupelnie na mysli tego, ze skoro zajmuje sie domem, to nic nie robi; po prostu zle zadalam pytanie, bo odpowiedz nie poszla w tym kierunku co zazwyczaj.
      Jak sie nie ma dzieci, to zakladam, ze ludzie cos robia w tym czasie, gdy inni pracuja. Chociazby zwiedzaja okolice spacerujac.

      Niekoniecznie ludzie chca innych zdolowac pytajac o to, czym sie zajmuja, bo wiekszosc ludzi pracuje zawodowo. Tak jak ludzie pytajacy o to, czy ktos ma dzieci/rodzine raczej nie sa wscibscy tylko zakladaja, ze jest duza szansa na twierdzaca odpowiedz, a wiec i temat do rozmowy (chociaz jak trafia na samotnego lub bezdzietnego nie z wyboru, to niechcacy moga kogos bolesnie dotknac).
      • nie-mama Re: emamy domowe 29.11.20, 21:37
        Chyba duzo zalezy od reakcji na odpowiedz. Jesli pokazuje akceptacje, ze ktos moze zyc inaczej niz my i tez miec ciekawe historie do opowiedzenia, to wszystko jest w porzadku.
    • shmu Re: emamy domowe 29.11.20, 22:47
      Jak szukalam pracy to mowilam, ze wlasnie szukam pracy w tym i tym sektorze. Jak siedzialam po macierzynskim, na bezplatnym, z dzieckiem to mowilam, ze siedze z dzieckiem, ale zajmuje sie tym i tym. Innych okolicznosci nie mialam, ale spotkalam sie z odpowiedzia: robilam to i to a teraz robie sobie przerwe.
    • po-trafie Re: emamy domowe 29.11.20, 22:48
      Jestem kierownikiem / dyrektorem zarzadzajacym dosc wsparciem dosc niszowego biznesu. Na swiecie jest z 5 firm robiacych to, co firna dla ktorej pracuje, kilkanascie tysiecy firm bedacych biorcami uslug... i nikt o nas nigdy nie slyszy.
      W kazdym razie: zawsze mowie, ze zawodowo zajmuje sie rozwiazywaniem problemow i dogladaniem stada ludzi.

      Mysle, ze kazda osoba dbajaca o dom, dzieci, zycie rodzinne czy realizujaca sie w podobny sposob moze calkiem szczerze uzyc tego samego opisu.
    • te_de_ka Re: emamy domowe 30.11.20, 00:25
      Znam osobę, która w rubryce zawód wykonywany wpisywała between jobs.
      Gdybym była singielką, to w przypływie fantazji odparłabym, że piszę książkę pod pseudonimem, nie mogę zdradzać szczegółów a jako bezdzietna mężatka chyba bym się pokusiła o stwierdzenie, że jestem damą do towarzystwa. Jako matka dzieciom: inwestuję w 4 filar. Ciekawe, jak by rozmówcy reagowali🤔🙂
    • palacinka2020 Re: emamy domowe 30.11.20, 08:42
      Gdy bylam w domu z dzieckiem to mowilam, ze jestem z dzieckiem.
      Gdy szukalam pracy to mowilam, ze nie pracuje i szukam pracy.
      Nie wiedzialam, ze trzeba jakies odpowiedzi wymyslac o zarzadzaniu firma domowa.
    • karen_ann Re: emamy domowe 30.11.20, 10:21
      Mam domowe znajome, które mówią głownie zresztą swoim dzieciom, że są menagerami Avonusmile
      Dzieci coś muszą powiedzieć koleżankom
      Duzo pań domowych zajmowało się dystrybucją tych kosmetyków
        • karen_ann Re: emamy domowe 30.11.20, 11:59
          No właśnie to, że mają zajebistą matkę, która jest w domu ciaglę i zarabia i jest menagerem.
          Ja już nie byłam zajebista bo nie byłam w domu non stop.
          • bialeem Re: emamy domowe 30.11.20, 12:43
            Mówię ogólnie i realistycznie co mówią dzieci. Próbuję sobie skojarzyć z mojej młodości co mówiły koleżanki o rodzicach. Sporo wiedziałam co robią ojcowie, a o matkach w sumie chyba tylko słyszałam jak robiły coś fajnego. Znajoma koleżanki była prokuratorem, inna lekarzem. O niepracujących chyba po prostu nie mówiły. Jedna prowadziła gospodarstwo, a ojciec pracował na platformie. Kolegi ojciec pływał, a mama chyba była domowa. Jak tak patrzę, to dużo więcej wiedziałam o ojcach niż matkach. Chyba, że były nauczycielkami w mojej szkoletongue_out
            • arwena_11 Re: emamy domowe 30.11.20, 12:49
              Moją mamę znała cała moja klasa. Chodziła z nami na wycieczki, to z nią gadały moje koleżanki, to do mnie po lekcjach przychodziła połowa klasy na pogaduchy, filmy i gadania.
              Do tej pory moje przyjaciółki z moją mamą się świetnie rozumieją i chętnie rozmawiają na imprezach domowych. Moja mama zna ich problemy, dzieci.
              Moja mama była w domu i pracowała w domu. Nigdy nie miałam problemu żeby powiedzieć co robi.

              Ja też byłam w domu, ale i pomagałam rodzicom w firmie jak trzeba było. Nigdy nie przestałam czytać przepisów, zmian, opanowywać nowych programów. Dlatego jak postanowiłam zacząć pracować - to nie miałam problemów.
        • igge Re: emamy domowe 30.11.20, 13:39
          Dzieci nigdy problemu z tym nie miały, aż zapytam co w szkole mówiływink
          Na pewno kiedyś zastrzeliły mnie namawiając do foty publicznej ze znajomymi z pewnego niszowego jakby kółka zainteresowań ( tematem artykułu było to jakby kółko), żebym się nie wstydziła głupio tej foty i artykułu w prasie bo jestem przecież, cytuję, " strasznie mądra" big_grin big_grin big_grin big_grin
          Cóż, nie jestem, ale miło, że dzieciaki, w końcu inteligentne i mające własne radykalne oceny na temat wszystkiego, tak wtedy szczerze myślały. Wzruszające to było.
          Odpowiadając na pytanie w poście startowym, mówię jak ktoś zapyta " Nic. Nie robię nic. Nie mam czasu na pracę." Koniec. Nie kończy to rozmowy. Zawsze można o męża pracy rozmawiać dalej czy o tym jaki masz zawód (mam jakieś dwa), co robiłaś wcześniej. Albo o książkach, kinie, wyjazdach, doświadczeniach znajomych, domach, przyrodzie, kulturze, o wszystkim co chcesz i co ewentualnie jest bliskie rozmówcy. Albo co robisz aktualnie siedząc w domu. Ja mam może łatwiej o tyle, że wiele rzeczy, o których się nie mówi często typu sprzątanie czy pranie - nie robię ( i kiedyś usłyszałam, że wręcz nie jestem godna miana kury domowej bo na to trza sobie zasłużyć tymi różnymi czynnościami, pracami domowymi) i przede wszystkim tym, że moje skupienie na potrzebach dziecka budzi w ludziach, wszystkich, z miejsca jakby extra szacunek i zrozumienie bo moje dziecko jest z niesprawnościami i nikt nie oczekuje, że coś tam jeszcze powinnam czy nie powinnam robić.
          Ale znam mamy niepracujące i mamy dzieci z niesprawnościami pracujące zawodowo. Szanowane są.
    • la_mujer75 Re: emamy domowe 30.11.20, 12:39
      Ja jakieś 14,5 roku temu, na pytanie: "Co robisz?", nieśmiało wydukałam, że aktualnie siedzę w domu,
      Na to moja rozmówczyni odparła: "Siedzisz? Chyba zasuwasz?".
      Nigdy więcej nie musiałam nieśmiało dukać, że nie pracuję zawodowo.
      A że obowiązków mi przybyło (pojawiło się drugie dziecko, pierwsze okazało się z wieloma problemami, a drugie też nie takie znowu idealne), to tym bardziej nie miałam oporów przed mówieniem, że nie pracuję zawodowo. Jakiś specjalnych określeń nie szukałam, bo nie czułam wstydu.
      Najbardziej czepiali się zawsze moi najbliżsi znajomi, że jak mogę "siedzieć" w domu, tak strasznie "marnując" się smile Ci, którzy najlepiej wiedzieli, ile rzeczy mam do ogarnięcia, przy zerowym, tak naprawdę, wkładzie mojego męża.
      I to im- niezmiennie od lat powtarzam, że w dniu, w którym pójdę do pracy, moje małżeństwo zacznie chylić się ku upadkowi wink A przecież lubią nas jako parę i chyba tak źle nam nie życzą?
      Nadal - od czasu do czasu coś tam nieśmiało w tym temacie usiłują drążyć, ale mąż wtedy ucina, że on się nie zgadza, abym ja szła do pracy. W końcu jako "pan i władca" ma decydujące prawo wink Mnie się już nawet nie chce gadać.
      Moi synowie- od maleńkości mieli robione "pranie mózgów" i uważają, że ja jestem najważniejsza i najwięcej robię, że jestem "szefem" całej rodziny smile

      Fakt, że czuję, iż wychodzimy na prostą. Zaczyna myśleć o "wyjściu" z domu. I nie dlatego, że czuję presję społeczną, tylko rodzi się we mnie taka wewnętrzna potrzeba.
      • nusiator Re: emamy domowe 30.11.20, 12:50
        Super podejście smile no właśnie, tak to jest, "pan i władca" powie, to jest to łatwiej akceptowalne, niż jak sama próbujesz wyjaśniać wink ja nie pracuję stosunkowo krótko. Większość osób pyta: jak w pracy? Odpowiadam, że nie pracuję aktualnie, bo robię sobie przerwę, to zaczynają się śmiać, są zmieszani i zmieniają temat smile
        • bialeem Re: emamy domowe 30.11.20, 13:00
          Ja takiego "pana i władcę" bym kopnęła w dupę nawet gdyby próbował tak żartować. Mój były miał zapędy dyktatorskie i dlatego min jest byłym. Pewnie gdybym była od niego uzależniona finansowo, to też bym zaiwaniała z motorkiem w zadku i robiła wszystko jak se pan i władca życzy. Niestety jako córka swojej matki i wnuczka dwóch twardych babć mam wpojoną niezależność i samostanowienie praktycznie na 1 miejscu. Bez tego pewnie by było łatwiej.
          • z_lasu Re: emamy domowe 30.11.20, 13:12
            Jeśli to dobrze zrozumiałam, to mąż taki nie jest, tylko takiego udaje, żeby uciąć głupie dywagacje "a czemu nie?", "a może jednak?". Oboje z lubością stosujemy tę metodę do ucinania dyskusji. Mąż, że nie może, bo ja się nie zgadzam, a ja, że mąż się nie zgadza 😁 I oboje mamy natrętów z głowy.
            • arwena_11 Re: emamy domowe 30.11.20, 13:23
              O tak, mój mąż to kiedyś stosował zawsze jak czegoś nie chce, ale wprost nie może odmówić.
              Głównie dotyczyło to jakiś pociotków jego ojca. Matka mówiła mu, że X przyjeżdża i może by przenocowali u nas - bo u niej nie ma łóżka w jednym pokoju u dwie osoby muszą na materacu - a mój mąż - spytam Arweny, czy nie będzie jej przeszkadzało. A potem mówi matce - Arwena mówi, że ma kupę roboty/przychodzi elektryk/ktoś do mycia okien i nie może się nikt kręcić po domu big_grin, big_grin
              Teraz już na szczęście nikt nie wyskakuje z głupimi pomysłami.
              Ja zresztą też jak mi się gdzieś nie chce - to spytam się męża big_grin
            • igge Re: emamy domowe 01.12.20, 15:52
              U nas nigdy natrętów tego typi nie było. Jedynie kilka razy mama moja i teściowa, szwagierka nie kumały, że nie żal nam kasy. Bo kiedyś tam bardzo dobrze zarabiałam i do teraz kasa mnie się trzyma i raczej mi się przydajewink
          • magdallenac Re: emamy domowe 30.11.20, 13:20
            Przecież ona napisała, że on mówi to w żartach, pewnie tak jak ja, kiedy na pytanie czym się zajmuję odpowiadam, że głównie to się opierdalam. Dużo piszesz o uzależnieniu finansowym od męża- wiesz w niektórych rodzinach pani może być tak zabezpieczona, że nawet kiedy pan umrze, czy też kopnie ją w tyłek pani w dalszym ciągu będzie mogła utrzymać poprzedni styl życia. Ja też jestem córką niesamowicie silnej kobiety i pewnie dlatego zawsze byłam dumna ze swoich życiowych wyborów, nigdy nie wstydziłam się do nich przyznać, czy o nich mówić.
          • la_mujer75 Re: emamy domowe 30.11.20, 15:51
            Mój mąż ma trudny charakter. Ale są granicę, których nie ośmieliłby się przekroczyć, bo wie, że jestem dobra, ugodowa, ale znam swoją wartość i nigdy na pewne rzeczy bym ani jemu ani sobie nie pozwoliła.
            I wie, że jestem konsekwentna. Jak powiem, tak zrobię, choćby się waliło i paliło.
            To akurat żart, wpasowujący się w "oczekiwania" tych naszych znajomych. Oni wiedzą, że to żart. Chyba ? smile
            P.S. co by złego nie mówić o moim mężu, to trzeba mu przyznać, że zawsze uważał, że pieniądze są nasze i to ja nimi zarządzam. A że wszystkiego dorobiLIŚMY się po ślubie, to nie ma problemu.
            I to tez zawsze budzi zdziwienie wśród naszych znajomych, bo jak to- to on od tylu lat zarabia, a ta siedzi na tym tyłku w domu i jeszcze trzyma kasę??? A on, biedulek, musi się tłumaczyć, że chce kupić sobie nowy rower!!!
          • igge Re: emamy domowe 01.12.20, 15:43
            No mój "pan i władca" w życiu by też serio takiego tekstu nie wymyślił. A i w żartach nigdy. Pierwszą moją reakcją też byłby konkretny kop w dudę chybawink
          • igge Re: emamy domowe 01.12.20, 15:48
            Ja jeszcze dodatkowo jestem mega nieobowiązkowa niestety i każdy ewentualny obowiązek przekształcam we frajdę i przyjemność, zabawę i sens. Z takimi co się tak nie da - raczej won. Nie zamierzam się umartwiać rzeczami, których nie lubię.
            Bycie kierowcą dziecka bywało nadmiarowe ale konieczne i w aucie mam dziesiątki płyt ulubionych, kiedyś też dawno temu audiobooki dla dzieci jeździły Horrid Henry, Pippi, opery itd
      • arwena_11 Re: emamy domowe 30.11.20, 12:52
        Ty zpi...dalasz w domu jak mały samochodzik. Ja to byłam zmęczona samym słuchaniem tongue_out

        U mnie zawsze wszyscy zdziwieni, że pensja męża wpływa na moje konto i ja decyduję o wydatkach. Zresztą wiesz gdzie szukać pomocy gdyby komuś odbiło big_grin, big_grin, big_grin, big_grin.
        • la_mujer75 Re: emamy domowe 30.11.20, 15:41
          Niestety- tak u nas było. Przyznaje się bez bicia. Za dobra jestem kobiecina sad
          I żeby on jeszcze zapier dalał, to bym słowem nie powiedziała. On działający w branży IT, więc luzik.
          Ale oczywiście- większość była pełna "podziwu", że on sam jeden pracuje!

          To jest jedno z największych zagrożeń, jakie czeka na pary, gdzie kobieta zostaje w domu.
          Bardzo łatwo wejść w taki schemat, że się bierze na swoje barki wszystkie codzienne obowiązki, bo przecież "ma się czas".
          To jest stopniowy proces i przez to mało zauważalny.
          Trzeba być "zdrowym egoistą", aby nie dać się wepchnąć w takie ramki. A ja nie umiałam taka być.
          A druga strona szybko, oj- szybciutko, się przyzwyczaja.
          Odkręcić taki proces nie jest łatwo.
          • igge Re: emamy domowe 01.12.20, 16:05
            W znajomych parach z tradycyjnym i sztywnym podziałem ról - wydaje mi się, że można odkręcić taki proces i to szybko. Ale np dwie koleżanki nie bardzo chyba chcą choć nie lubią czegoś tam i mogłyby mężów delegować do roboty domowej. To fajni mężowie, zgodne długoletnie małżeństwa, dzieci pełnoletnie. U nich chyba ten podział ról po prostu dawno się ustalił i wszyscy przyzwyczajeni, no i przy dorosłych dzieciach - to jednak jest w tym jakaś sprawiedliwość i one same chyba chcą czuć, że są w domu potrzebne. Bo są. Ale to kwestia wyboru. No i nie każdy lubi się lenić.
    • czarna_kita Re: emamy domowe 30.11.20, 13:56
      Ja mówię że jestem opiekunką osoby niepełnosprawnej.

      Bo to prawda, z tym ze na tym nie zarabiam. Bo nie dość że 3 dzieci własnych, dom, ogród, psy, koty, ojciec po operacji serca i matka po udarze leżąca. Mąż zapi dala od rana do nocy (bo z czegoś trzeba utrzymać rodzinę) a ja zasuwam 24 na dobę i nie mam wolnych weekendów, wolnych wieczorów, świąt, urlopu... Non stop na obrotach od 6 lat.
      I jak mi ktoś mówi (a są tacy ) że siedzę w domu i nic nie robię to mnie krew zalewa i gotowa jestem zamordować. Ten kto nie miał do czynienia z osobą niepełnosprawną to nic nie wie.
      Daleka jestem od osądzania osób nie pracujących zawodowo, nie wiemy nigdy czemu nie pracuje.
      Ja bym bardzo chciała wrócić do pracy i odpocząć psychicznie.
      • igge Re: emamy domowe 01.12.20, 16:14
        O , ja też kiedyś na pytanie o zawód odpowiedziałam, że nie opiekunwink , bez przesady, ale że asystent osoby z niesprawnością.
        Sama też lubię mieć swojego asystentawink
        Przyjemnościowo.
        Sekretarka też by się przydaławink
        Zamiast tego mam telefon od/do przyjaciela
        Wykształcenie i doświadczenie kierunkowe mawink
        Doceniam, że dzwoni, że mam dzisiaj wystawić plastiki czy szkłosmile

    • zamyslona_ona02 Re: emamy domowe 30.11.20, 14:22
      Jak to się pozmieniało, dawniej to było "normalne", że kobieta w domu, z dziećmi a teraz jakby wstyd. Tylko czy to faktycznie wstyd jeśli rodzina finansowo może sobie na to pozwolić? Ja przyznam, że miałam kilka takich dziwnych sytuacji nawet na wychowawczym - ktoś pyta "zoooostałaś w domuuu?!?!" jakby to z automatu oznaczało, że niepotrzebnie studiowałam, a teraz siedzę, seriale oglądam i się cofam. Jakby 2 lata miały przekreślić wszystkie poprzednie i dalsze wink
        • majenkir Re: emamy domowe 30.11.20, 15:27
          RAZ w życiu mi się zdarzyło, że ktoś skomentował moje niepracowanie złośliwym „to co ty robisz cały dzień? Mnie by się nudziło”. Oczywiście kobieta, Polka. Powiedziałam jej, że wstaję ob10-ej, odpalam Netflix i tak do wieczora mi zleci.
          • magdallenac Re: emamy domowe 30.11.20, 16:10
            Nie chciałam tego pisać, ale skoro już wspomniałaś...wink Tylko w Polsce zdarzają się pytania o to co robię cały dzień i czy mi się nie nudzi. Tak jak Ty, mam przygotowaną serię odpowiedzi, kompletnie od czapy.
    • my_fair_lady Re: emamy domowe 30.11.20, 18:59
      Ja zawsze odpowiadałam, że jestem “lady of leisure” 😉

      N.B. Jeżeli ktokolwiek mnie pytał (a zdarzało się to i tak b, rzadko) - to były to zdecydowanie osoby z Polski.
      • chococaffe Re: emamy domowe 30.11.20, 19:31
        He, u mnie mniej więcej tyle samo osób z Pl jak i z zagranicy zadaje takie pytanie. Jednak rekord to chyba znajoma, która po 25 latach znajomości zapytała "a czym Ty się właściwie zajmujesz? " big_grin

        Jakoś wczesniej w ferworze różnych rozmów nie wpadła na to pytanie.
        • obrus_w_paski Re: emamy domowe 30.11.20, 19:57
          Zawsze jak się pytam męża co robi jakis jego znajomy to patrzy na mnie jak na wariatkę. Dowie się jak temat wypłynie, w Hiszpanii nigdy jeszcze nie usłyszałam pytania co robie.
          • chococaffe Re: emamy domowe 30.11.20, 20:08
            To chyba od człowieka zależy. Prawdę mówiąc nigdy to nie robiło na mnie większego wrażenia, bez względu na to kto pytał, gdzie pytał i czy wtedy pracowałam czy nie. Swego czasu największym "przeciwnikiem" byłam sama dla siebie, a potem to już mi wisiało.

            No i chyba najwięcej , znowu bez wzgledu na miejsce, kiedy byłam w wieku przejściowym (studiujesz czy pracujesz itp)
            • chococaffe Re: emamy domowe 30.11.20, 20:13
              p.s. za to kilka, kilkanascie razy zdarzyło mi się "bycie wziętą" za wykonującą zawód, z którym nie mam nic wspólnego (w pierwszej towarzyskiej pogawędce) , na podstawie 5 minutowej rozmowy "Jesteś xxx?" . Moim ulubionym zawodem z tej kategorii był architekt big_grin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka