bulzemba 13.12.20, 13:17 Czy wasze dzieci znają wasz ojczysty język? Który język jest dla nich językiem naturalnym? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piszaca.zza.swiatow Re: Do emigrantek 13.12.20, 14:14 Tak, zna, ale jej naturalnym językiem jest niemiecki, bo tu się urodziła. Do tego ja jestem jedyną osobą w otoczeniu mówiąca po polsku, ojciec mówi jeszcze innym językiem i ten też zna.oczywiscie. Dla podszkolenia np. pisowni chodzi na dodatkowe zajęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 13.12.20, 14:30 Tak, znają Córka jest native po polsku i niemiecku,bardzo dobrze pisze po polsku. Syn po polsku ma akcent ale język polski zna dobrze .Jest tłumaczem ustnym w czterech językach w tym po polsku. Pisze średnio ale walczy Oboje czytają po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 13.12.20, 14:34 Co języka naturalnego to nie wiem bo w sumie używają na codzień kilku , córka trzech ,czasem czwarty ,syn pięciu. Znają w różnym stopniu ale naturalne jest u nich to źe każdy język służy do czegoś innego,znają je w różnym stopniu i w stosunku do każdego mają inne emocje. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: Do emigrantek 13.12.20, 14:49 W domu mowimy tylko po polsku oprocz tego corka uczeszczala do polskiej szkoly. Jezykiem naturalnym dla niej jest angielski. Odpowiedz Link Zgłoś
berber_rock Re: Do emigrantek 13.12.20, 14:55 W domu PL, urodziła się i do 6. roku życia do szkoły chodziła tutaj więc drugi to FR. Teraz w szkole m-nar więc wszedł EN. Ma 9 lat i męczy mnie żebym zaczęła ja uczyć RU. Dzieciaki są super pod tym względem. Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.lolo Re: Do emigrantek 13.12.20, 16:41 Mała korekta. W domu PL, ur. się i do 6. r.ż. do szk. chodz.tu więc dr to FR. Teraz w szk. m-nar więc wszedł EN. Ma 9 l. i męczy mnie żebym zacz. ją ucz. RU. Dziec.są super pod tym wzgl. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 13.12.20, 14:59 tak, ale jednak jezykiem bardziej naturalnym jest jezyk otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 15:04 Najstarsza mowi perfekcyjnie po polsku i niemiecku. Czyta, pisze w obu. Tak samo w obu rozumie zarty jezykowe, gry slowne itd. Sni w dwoch jezykach na przemian ( nigdy w Polsce nie mieszkala) Dwojka mlodszych - tu juz tak rozowo nie jest, bo niechetnie czytaja a i pisza tak sobie. Chociaz z dziadkami na whatsappie oczywiscie pisza po polsku, tak jak potrafia. Ze mna zawsze i wylacznie mowia po polsku ( ja tez od zawsze konsekwentna jestem) Miedzy soba mowia po niemiecku. Cala trojka. Najstarsza bezakcentowa, mlodsze maja niemiecki akcent w polskim. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 15:53 Tak znają. Jest to ich język podstawowy, naturalny w komunikacji w domu i między sobą, ale czytać i pisać wolą po angielsku, chociaż po polsku też potrafią. Oboje od maleńkości poza Polską, syn nawet od urodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 16:14 Obaj synowie urodzeni poza Polską. W domu mówimy tylko po polsku, więc jest to pierwszy język, który poznali i w którym mówili. Rozmawiają po polsku płynnie i bez akcentu, z czytaniem i pisaniem trochę gorzej, ale jak trzeba, to dają radę. Trudno mi określić, czy jest to ich język naturalny, bo między sobą bardzo często rozmawiają po angielsku, filmy, internet oglądają po angielsku i moim zdaniem jest to język, który im najbardziej „leży”. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mieszkamy w niemieckojęzycznej części Szwajcarii, więc językiem wykładowym w szkole jest niemiecki, a bezpośrednie otoczenie mówi w miejscowym dialekcie. Schwizerdeutschem posługują się jak miejscowi, niemieckim pod pewnymi względami nawet lepiej niż Szwajcarzy, bo dla tych ostatnich jest to język bardzo nienaturalny, a dla moich dzieci po prostu kolejny język do kolekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:51 "Trudno mi określić, czy jest to ich język naturalny, bo między sobą bardzo często rozmawiają po angielsku, filmy, internet oglądają po angielsku i moim zdaniem jest to język, który im najbardziej „leży”." Tak z ciekawości, mieli jakiś inny kontakt z angielskim (anglojęzyczna edukacja, członek rodziny, koledzy) czy tak po prostu im podpasował? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:03 Mój mąż pracuje w bardzo międzynarodowym towarzystwie i posługują się językiem angielskim. Zaprzyjaźnił się z jednym kolegą z pracy, który jest ojcem chrzestnym starszego syna i stosunkowo często u nas bywa. Mąż z nim rozmawia po angielsku, ja po niemiecku. To był chyba pierwszy kontakt naszych dzieci z angielskim. Nie mamy w ogóle polskiej telewizji, a wśród programów dostępnych w naszej kablówce najbardziej podpasowały im programy dla dzieci na BBC, więc tv oglądali głównie po angielsku. Potem w szkole od trzeciej klasy mieli angielski. Starszy miał w klasie przez kilka lat kolegę, który przyjechał z UK i się zaprzyjaźnili, bo mój syn jako jedyny był w stanie porozumieć się z nim w jego języku. Młodszy syn aktualnie przyjaźni się z dziewczynką, która w sumie jest Węgierką, ale urodziła się w UK, tam spędziła pierwsze lata swojego życia i chętniej mówi po angielsku niż niemiecku. Ogólnie, to chyba sami sobie ten angielski wybrali na główny język. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:07 "Ogólnie, to chyba sami sobie ten angielski wybrali na główny język." Bardzo ciekawe Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:41 > Bardzo ciekawe A dla mnie nie. Bo to bajanie. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:09 Acha, jeszcze dodam, że do nauki angielskiego bardzo mocno przyczyniło się granie on line na playstation. Do nauki polskiego w sumie też. Starszy nie był chętny do pisania po polsku, ale on line poznał chłopaków z Polski i żeby móc wysyłać do nich wiadomości podszkolił się w pisaniu po polsku 😁. Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:47 Mój to nawet wytężył mózgownicę, żeby jakieś proste zdania po francusku sklecić, jak grał na kompie Oraz jak chce się do matki przymilić, to też próbuje coś domniemaną francuszczyzną powiedzieć (matka jest romanistką). Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:49 Eliszka znajomosc jezyka w tym przypadku angielskiego ( czy jakiegikolwiek) nigdy nie bedzie dla nich native jesli a. Rodzice nie sa natives( chociaz jeden rodzic) albo b. Chodzily do szkoly za granicaw ktorej jezykiem.wykladowym jest angielski i prowadza lekcje natives albo c. Rodzice nie sa natives ale mieszkaja za granica. Setki tysiecy Holendrów od dziecka zna angielski bardzo dobrze bo ogląda TV po angielsku. Nigdy w zyciu zas nie spotkalam Holendra ktory nie mowilby z twardym holenderskim akcentem jesli nie byl wystawiony na a-c. Jako dziecko taki Holender sobie moze ustalif ze angielski jest ich glownym jezykiem ale w praktyce nie jest bo po 2 zdaniach slyszysz Holendra. A akcent jest wlasnie dlatego ze inny jezyk jest dominujacy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:29 a możesz ty mi napisać, w którym ja miejscu twierdze, ze moje dzieci sa native w angielskim? napisałam tylko, ze najchętniej miedzy sobą rozmawiają po angielsku. resztę dospiewalas sobie sama. ja pisze tylko i wyłącznie o znajomosci tego języka. nie trzeba być native żeby dobrze mówić w jakimś języku. ani nie mam ambicji żeby moje dzieci były native w angielskim, ani nigdy nie twierdziłam, ze sa. po prostu znają ten język na tyle dobrze, ze oglądają filmy w oryginale i swobodnie rozmawiają w tym języku. oczywiście na poziomie nastolatkowym. ja oglądam filmy po niemiecku i angielsku, czytam książki czy czasopisma po niemiecku bez problemu, mam nawet papier potwierdzający znajomość tego języka na poziomie c2, ale w życiu nie przyszło mi do głowy wyobrażać sobie, ze jestem native. uczyłam sie tego języka jako dorosła i nigdy nie bede mówić jak rodowity Niemiec. moje dzieci mowia po angielsku lepiej niż ja pod względem wymowy, ale nigdy nie wyobrażałam sobie, ze sa native. skąd ci sie to w ogóle wzięło? Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:19 Ale to jest chyba tak ze Eliszka nie zna angielskiego i jej sie raczej wydaje ze oni go znaja biegle , no bo sorry, moje dziecko kilkuletnie tez " mowi " po angielsku kilka zdan mimo ze nigdy angielskiego sie nie uczylo Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:34 Eliszka zna angielski, ale lepiej zna niemiecki. Poza tym w szkole moje dzieci mają z angielskiego szóstki i rozmawiają z angielskojęzycznymi kolegami, oglądają angielskojęzyczne filmy w oryginale. Poza tym mój mąż w pracy używa angielskiego w branży it. Rozmawia w tym języku na codzień z ludźmi z różnych części świata i raczej zauważyłby, że dzieci nie mówią po angielsku. No i nauczyciele w szkole chyba też by raczej zauważyli, więc nie, to raczej tobie się coś wydaje 😛. Acha i jeśli już masz ochotę się przyczepić, to przynajmniej czytaj ze zrozumieniem. Moje dzieci uczą się angielskiego w szkole. Starszy od 7 lat, a młodszy od 4. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:37 Nie czepiam sie, po prostu jest dziwne ze piszesz ze nagle angielski jest ich glownym jezykiem, no sorry ale raczej nie da sie nauczyc biegle jezyka majac sporadyczny z nim kontakt, tj chodzac na kurs zwykly w szkole i grajac w gre.... Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:50 Ale kto ci powiedział, że moje dzieci mają sporadyczny kontakt z angielskim? My z dziećmi po angielsku nie rozmawiamy, ale kontakt z tym językiem maja codziennie - przez tv, kolegów, lekcje w szkole. To są trzy godziny szkolnej nauki języka w tygodniu plus kilka godzin konwersacji dziennie oraz bierny kontakt poprzez internet i filmy. Dodam jeszcze, że nauka języka obcego w szwajcarskiej szkole bardzo różni się od tej w polskiej szkole. Serio myślisz, że dzieciaki, które wychowały się w UK i rozmawiają z moimi synami na szkolnym boisku czy podczas zabawy pod domem, nie zauważyłyby, że nie da się z nimi dogadać? Albo koledzy poznani przez grę on line z Holandii, UK czy Stanów, którzy rozmawiają między sobą po angielsku nie zauważyliby, że moi synowie w tym języku nie mówią? Nie trzeba znać języka na poziomie native, żeby wiedzieć, czy rozmowa jest płynna, czy to tylko dukanie pojedynczych słów. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:04 Ale ja wcale nie twierdze ze oni nie znaja, przeciez znac moga bardzo dobrze, zdziwilo mnie tylko jakim cudem znaja go - bo mowia w nim do siebie jak twierdzisz- lepiej niz jezyk kraju w ktorym mieszkaja i sie ucza Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:11 Ja nie napisałam, że znają lepiej, tylko, że między sobą wolą się porozumiewać po angielsku. To naprawdę różnica. Poza tym przeczytaj mój pierwszy wpis, tam wyraźnie napisałam, na jakim poziomie moi synowie posługują się językiem wykładowym w szkole i językiem otoczenia. Czytanie ze zrozumieniem ci dzisiaj wyraźnie nie idzie 😄. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:52 "Acha i jeśli już masz ochotę się przyczepić," Nie przejmuj się, to jest bardzo paskudna trolica. Jakoś te wątki językowe zawsze wyzwalają atak troli, a przecież naprawdę fajnie jest czytać o doświadczeniach innych w dwujęzyczności, bo nie jest to temat ani prosty ani oczywisty. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:04 Ja się nie przejmuje, ona się mnie czepia od lat w wielu kwestiach. Zdążyłam się przyzwyczaić 😉 Też lubię czytać takie wątki, bo mnie interesuje, jak radzą sobie inni. Z moich dzieci jestem dumna, ale zdaję sobie sprawę z tego, że język polski raczej nie będzie w przyszłości ich głównym językiem. Już teraz jest wiele obszarów, zwłaszcza okoloszkolnych, w których brakuje im polskich słów, bo takie słownictwo znają wyłącznie w wersji niemieckiej lub angielskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:06 Aha, bo my nie rozmawiamy o doswiadczeniach, a Eliszka koniecznie potrzebuje mentorki ktora bedzie sterowac dyskusja i wsakzywac jej o czym ma pisac i z kim Odpowiedz Link Zgłoś
sundace46 Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:06 zlota.ptaszyna napisała: > Aha, bo my nie rozmawiamy o doswiadczeniach, a Eliszka koniecznie potrzebuje me > ntorki ktora bedzie sterowac dyskusja i wsakzywac jej o czym ma pisac i z kim : > ) A ty czego potrzebujesz? Moe choćby odrobiny rozumu... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:32 sundace46 napisał(a): > zlota.ptaszyna napisała: > > > ) > A ty czego potrzebujesz? Moe choćby odrobiny rozumu... Za późno.. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:53 Eliszka zna angielski, ale jesli wierzy ze jej dzieci mowia z brytyjskim albo amerykanskim akcentem a nie akcentem obcokrajowców bedac wychowywanych w domu gdzie rodzice mowia po polsku, a w szkolach jezykiem używanym jest szwajcarski niemiecki....to ja sie zastanawiam na ile ty znasz angielski. Sorry ale to nierealne. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:08 > Eliszka zna angielski, ale jesli wierzy ze jej dzieci mowia z brytyjskim albo amerykanskim akcentem a nie akcentem obcokrajowców... A ty czytaj uwaznie, bo poraz kolejny wpadasz przelotem i odpowiadasz nie na temat. Ona nigdzie nie pisze o akcencie, tylko o plynnosci w poslugiwaniu sie jezykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:21 "A ty czytaj uwaznie, bo poraz kolejny wpadasz przelotem i odpowiadasz nie na temat. Ona nigdzie nie pisze o akcencie, tylko o plynnosci w poslugiwaniu sie jezykiem." To w ogóle są różne ciekawe aspekty znajomości języka które mogą się układać w różny sposób. Np. znałam Amerykanina polskiego pochodzenia (urodzonego w USA), który po polsku mówił z dużym wysiłkiem, ale z idealną wymową. Z drugiej strony naprawdę są ludzie którzy prawidłową wymowę w języku ojczystym tracą dość szybko, nawet gdy płynność językowa pozostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:57 szeera napisała: > > To w ogóle są różne ciekawe aspekty znajomości języka które mogą się układać w > różny sposób. Np. znałam Amerykanina polskiego pochodzenia (urodzonego w USA), > który po polsku mówił z dużym wysiłkiem, ale z idealną wymową. Z drugiej strony > naprawdę są ludzie którzy prawidłową wymowę w języku ojczystym tracą dość szyb > ko, nawet gdy płynność językowa pozostaje. Ja mam kolege potrafiacego imitowac chyba kazdy jezyk (wystarczy, ze troche poslucha); komik z niego i aktor, bardzo uzdolniony w tych kierunkach, melodie jezyka, akcenty, lapie w mig, a naprawde dobrze mowi tylko po swojemu 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:28 Dzieci sa male, w szkole maja szwajcarski, w domu polski. O jakiej plynnosci w angielskim mozemy mowic? W tym wieku mali Polacy nie mają płynności jeszcze w j.polskim. Zreszta z jezykami jest cos za cos. Doba ma tylko 24 godziny Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:34 eeeee, naprawdę myślisz, ze mój 14-latek nie mówi płynnie w żadnym języku? wiesz, jest w normie intelektualnej, chodzi do szkoły razem ze swoimi rówieśnikami, w szkole ma wykładowy niemiecki plus od 7 lat uczy sie angielskiego i od 5 francuskiego. serio myślisz, ze nie potrafi skleci zdania w żadnym języku? chyba cos ci sie ostro pozajaczkowalo, bo moje dzieci to nastolatki, a nie 3-latki. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:31 a możesz powiedzieć, gdzie cos takiego wyczytałas? ja pisałam tylko i wyłącznie o płynności w posługiwaniu sie językiem. w żadnej mojej wypowiedzi nie padło nawet jedno słowo na temat akcentu czy bycia native. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:46 eliszka25 napisała: > a możesz powiedzieć, gdzie cos takiego wyczytałas? ja pisałam tylko i wyłącznie > o płynności w posługiwaniu sie językiem. w żadnej mojej wypowiedzi nie padło n > awet jedno słowo na temat akcentu czy bycia native. Nie rozumiem tej dyskusji o native. Co to znaczy native? To, że ktoś mówi bez akcentu? Przecież to kompletnie nic nie mówi o jego kompetencjach językowych. W moim życiu poznałam kupę rodowitych Niemców, których słownictwo było nie tylko znacznie uboższe od mojego, ale popełniali oni tragiczne gramatyczne błędy typowe dla ludzi z raczej słabym wykształceniem. Więc jeżeli mam się porównywać do takich nativów, to nie jest to szczególnie wysoki standard. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 23:01 no ja tez właśnie nie za bardzo rozumiem ten "zarzut", ze moje dzieci nie sa native. zwłaszcza, ze ja nawet nigdy nic takiego nie pisałam. pincess chodzi chyba o akcent, ale o akcencie tez nic nie pisałam. moje dzieci po prostu znają angielski na tyle dobrze, ze w nim swobodnie rozmawiają z rówieśnikami i oglądają w oryginale filmy. dla mnie to jest dobra znajomość języka. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 23:38 "Więc jeżeli mam się porównywać do takich nativów, to nie jest to szczególnie wysoki standard." Jakiekolwiek sensowne porównanie robi się raczej dla osób z tym samym poziomem wykształcenia. Czyli obcokrajowiec po studiach będzie znał przeciętnie język słabiej niż miejscowy po studiach, a i tak może znać język lepiej niż miejscowa osoba bez wyższego wykształcenia. Co oczywiście też może się zacierać z czasem, a niektórzy zostają nawet Josephem Conradem. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 06:42 Który zresztą do końca dwujęzyczny nie był. Miał akcent i specyficzny sposób pisania, co zresztą przyczyniło się do rozwoju angielszczyzny. Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:04 My od ponad 6 lat w niemieckojęzycznej Szwajcarii, obydwoje Polacy, w domu mówimy po polsku. Syn (17) ma już silny niemiecki akcent w polskim. Po sześciu latach uciekają słówka, tworzy własne, w jego mniemaniu poprawne, np. "ogląderzy" zamiast "widzowie" (Zuschauer). W dialekcie leci jak tubylec, w hochdeutschu też jak tubylec, omijając gramatykę . Ma to szczęście, że w Polsce nauczył się czytać i pisać po polsku, albowiem młodsza siostra (5,5) już się tutaj urodziła i czasami twierdzi, że ona jest Szwajcarką, bo przecież mieszka w Szwajcarii. W przedszkolu ma dodatkowe zajęcia z niemieckiego, gdzie cisną, żeby ją uczyć, i owszem, er od sie odróżnić mogę z nią poćwiczyć, ale widząc, jak szybko ucieka język ojczysty - a jeszcze ona nie ma za sobą backupu jak starszy brat, w postaci 4 klas polskiej szkoły, wiem, że za dwa - trzy lata język polski ucieknie jej w piorunującym tempie - stawiam opór. Młoda wplata w polskie zdania niemieckie słowa. Młody ma takie momenty, kiedy potrafi mi coś wytłumaczyć po niemiecku, a nie potrafi po polsku, bo brakuje mu słów. Albo nie potrafi przetłumaczyć niemieckiego słowa, chociaż wie, "czuje", co ono znaczy. Młoda za rok idzie do podstawówki i tam się już zacznie niemiecki codziennie, i to będzie jazda bez trzymanki ;/ Póki co importuję polskie książeczki, polskie bajeczki, polskie audiobooki. Również i dlatego, że ja nie zamierzam jej niczego czytać po niemiecku. Język wroga znam, ale nie chcę młodej sprzedać swojego akcentu i swoich błędów gramatycznych. Młody do polskich książek nie dał się zagonić, żeby nie wiem, co. I nie mówię o Krzyżakach, tylko o lekkich nastolatkowych książkach (moja mama rozpaczała, nie, że wyjeżdżamy z kraju, tylko że ale jak to, Piotruś nie będzie znał Pana Tadeusza?? Zaproponowałam, że jak będzie przylatywać, to mu poczyta, ale jakoś zapomniała). Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:18 Wiesz, ja się czasem sama dziwię, że moje dzieci po polsku mówią bez żadnego akcentu, choć nigdy w Polsce nie mieszkały. Nawet mój siostrzeniec, dorosły, ma dwie córki, jedna rok starsza od mojego starszego syna, druga 2 lata młodsza od mojego młodszego, stwierdził, że moi synowie mówią po polsku lepiej niż jego córki. One obie urodziły się w Polsce. Młodsza była malutka, jak wyjechali do UK, ale starsza miała 6 lat, więc już dobrze mówiła. Latem byli u nas na tydzień we czwórkę i nasze dzieciaki rozmawiały między sobą po angielsku. Natomiast takie mieszanie, jak opisujesz, też im się zdarza. Zwłaszcza jeśli chodzi i słownictwo związane z nauką i szkołą, bo takie znają w sumie tylko w wersji niemieckiej, bo do polskiej szkoły nigdy nie chodzili. Jednak jeśli już mówią po polsku, to bez żadnego obcego akcentu. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:55 >Wiesz, ja się czasem sama dziwię, że moje dzieci po polsku mówią bez żadnego akcentu, choć nigdy w Polsce nie mieszkały. Bo rodzice mowia po polsku. To nie dziwo. Moje dziecko tez nie ma akcentu w polskim tylko gramatyczne cuda fikolki wywija. Natomiast w brak szwajcarskiego czy polskiego akcentu w ich angielskim to ja nie uwierze. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:35 jeszcze raz - gdzie ja napisałam choć słowo o jakimkolwiek akcencie w angielskim? Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:43 > Młoda wplata w polskie zdania niemieckie słowa. Młody ma takie momenty, kiedy potrafi mi coś wytłumaczyć po niemiecku, a nie potrafi po polsku, bo brakuje mu słów. Albo nie potrafi przetłumaczyć niemieckiego słowa, chociaż wie, "czuje", co ono znaczy. Nie ma w tym nic dziwnego. Juz zawsze beda sfery zycia, tematy, w obrebie ktorych swobodniej beda operowac ktoryms z jezykow. Ja np. mimo ze polski jest moim pierwszym jezykiem, z wielkim trudem opowiadam w nim o zagadnieniach sluzbowych, z ktorymi mam do czynienia w innym jezyku. Z kolei plytkie rozmowy o glupotach strasznie mnie w obcym jezyku mecza. > Język wroga znam, ale nie chcę młodej sprzedać swojego akcentu i swoich błędów gramatycznych. Przeciez ona po pojsciu do szkoly bardzo szybko to zweryfikuje. Musialabys ja zamnknac w klatce, zeby w przyszlosci mowila z twoim akcentem. Co do bledow - pokaz mi te tabuny Polakow bezblednie znajacych wlasny jezyk. Nie boisz sie, ze przekazujesz jej wlasne bledy w polskim? Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:59 "Ja np. mimo ze polski jest moim pierwszym jezykiem, z wielkim trudem opowiadam w nim o zagadnieniach sluzbowych, z ktorymi mam do czynienia w innym jezyku." Zabawnie czasem wygląda jak rozmawiają ze sobą Polacy, wykształceni w Polsce, ale żyjący za granicą, i pracujący na codzień po angielsku. Wszyscy starają się trzymać fason i mówić po polsku o sprawach zawodowych, bez wstawek, bo przecież nie zapomnieliśmy języka. Aż do drugiego piwa, gdy atmosfera się rozluźnia i można już swobodnie całe akapity mówć po angielsku, bo tak łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:07 Hehe, do mnie czasem mój własny mąż po całym dniu w angielskojęzycznym towarzystwie zaczyna wieczorem po angielsku nadawać. Zupełnie bezwiednie. Dopiero jak zaczynam się śmiać czy zażartuję, to się orientuje, że nie w tym języku mówi 😄 Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:13 Co prawda to prawda, chociaż po polsku błędy robię co najwyżej w akcentowaniu. Ale rzeczywiście, masz rację, za rok szkoła jej wyprostuje wszystkie błędy Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:59 >Przeciez ona po pojsciu do szkoly bardzo szybko to zweryfikuje. Musialabys ja zamnknac w klatce, zeby w przyszlosci mowila z twoim akcentem. Nie prawda. Znam mase dzieciakow juz w 3 klasie z polskiej sobotniej szkoly mowiace o niebo lepiej niz moje dziecko w sensie ilosci slow o gramatyki. A podobnie jak on wymawiające po polsku tak jak dzieci w Polsce. U nas tata nie mowi po polsku bo jest Anglikiem wiec mowimy w domu troje po angielsku ale polska babcia na 2 pietrze jest KLUCZOWA Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:08 A to syn nie mowi do ciebie po polsku jednak? Mimo polskiej szkoly i tego trudu? Babcia go ksztalci? O masakro Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:31 A co w tym dziwnego ze babcia mowi z nim po polsku? Skoro nazywasz to ksztalceniem to ok...babcia ma 80 lat i nie jest jego guwernantka. Oczywiście ze w domu rozmawiamy po angielsku bo niby jak inaczej skoro ojciec jest tez. A sam na sam to chyba mieszanka w zaleznosci od tematu. Jakos nie zabardzo ogarniasz jak wygladaja rodziny wielojezyczne Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:36 No wlasnie probuje rozgryzc wasza bo w OPOL to ty nie powinnas sie odzywac po angielsku do dziecka, takie sa niepodwazalne zasady, babcia powinna wzmacniac twoj wklad a nie sama tyrac nad jezykiem poczytaj lepiej o dwujezycznosci Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Do emigrantek 15.12.20, 07:52 > Oczywiście ze w domu rozmawiamy po angielsku bo niby jak inaczej skoro ojciec > jest tez. A sam na sam to chyba mieszanka w zaleznosci od tematu. > > Jakos nie zabardzo ogarniasz jak wygladaja rodziny wielojezyczne Princess, rodziny wielojezyczne sa rozne. moja jest inna niz Twoja, na przyklad. mieszkamy w niemczech, maz jest niemcem, gdy sie poznalismy rozmawialismy wylacznie po angielsku (ja wtedy niemieckiego nie znalam) - i tak zostalo, jest to nasz "jezyk zwiazkowy". stosujemy tez metode OPOL (one parent, one language) - i tak, ja zawsze mowie do dzieci po polsku (wyjatek, jak maja gosci i mowie po niemiecku do wszystkich), maz zawsze po niemiecku, a do siebie z mezem mowimy po angielsku. i dajemy rade, dzieci zmieniaja jezyk w zaleznosci od tego, komu odpowiadaja, czasem, jak chca byc "zabawne", odpowiadaja po angielsku. maz polski zna na tyle, zeby sie domyslic, o czym gadamy, a jak chce szczegolow, to dopyta i tyle. w waznych sprawach czasem gadamy "podwojnie" - w obu jezykach po kolei. czyli, z tego co piszesz, jest inaczej niz u Was - i tez dziala. rodziny wielojezyczne sa po prostu rozne, z roznych powodow (takze z powodow roznych decyzji rodzicow). Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:17 > Nie prawda. Znam mase dzieciakow juz w 3 klasie z polskiej sobotniej szkoly mowiace o niebo lepiej niz moje dziecko w sensie ilosci slow o gramatyki... Ale co “nie prawda”. Ty wiesz, na co odpowiadasz? czy tak trzepiesz te posty bez zastanowienia? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:36 chyba nie za bardzo wie, bo cały czas probuje mi udowadniać, ze moje dzieci nie mowia po angielsku z amerykańskim akcentem, choć ja o akcencie nie pisałam nigdzie ani słowa Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: Do emigrantek 13.12.20, 16:36 Dogadać sie dogadaja po polsku, ale jest licho . Odpowiedz Link Zgłoś
hotelarz.giuseppe Re: Do emigrantek 13.12.20, 16:38 a robią polsko-angielski śmieszny mix? Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:19 Najczęściej po prostu mowia po ang. a ja, jak mi sie chce, to ich strofuję Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 13.12.20, 16:55 Oczywiscie ze znaja jezyk kraju w ktorym sie urodzili, wychowuja, edukuja, zyja. Natomiast jezyk polski jest dla nich jezykiem obcym. Corka jest w stanie przeprowadzic proste konwerscje w miare plynnie, przeczytac, napisac gorzej. Syn zna slabo. W domu rozmawiamy glownie po angielsku i jest to nasz naturalny od dawna jezyk. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:54 Bo jakby nie bylo angielski nie jest twoim jezykiem ojczystym. I z tego co kojarze, ojciec dzieci tez Polak. Jezyk to nie tylko slowa sluzace do komunikacji. To wierszyki, piosenki z dziecinstwa, bajki. Cytaty z filmow. Emocje i uczucia z tym zwiazane. Cos ,z czyms sie jest mimowolnie zwiazanym. Nawet jak sie czlowiek nauczy kolejnych 5 jezykow, to ten ktorym mowimy od urodzenia jest naturalny jak oddychanie. Jakbym miala dziecku powiedziec " ich liebe dich Schatz, schlaf schön" to by mi te slowa ugrzezly w gardle i bym sie udusila. Sztuczne to strasznie, okropne wrecz. Do meza jak najbardziej moge i mowie z radoscia. A "ich liebe dich Schatz" niech wlasnie maz mowi do nich - bo to jest jego jezyk od zawsze i jego uczucia. Ale jasne, ze wielu zagranica chce byc bardziej tubylcza niz tubylcy ( nie mowie tylko o Polakach) Przykro to. Mamy tu w Niemczech znajomego, ktory ma zone Ukrainke. Jak ona tu przyjechala mowila lamanym niemieckim, po 2 latach urodzil im sie syn i oboje postanowili mowic do niego tylko po niemiecku. Jej przychodzilo to trudno, ale twardo obstawala przy swoim i mowila w tym lamanym niemieckim. Pozbawila syna calego tego dziedzictwa jakie mogla mu bez trudnu przekazac. Mlody nie umie po ukrainsku, nie zna zadnej bajki, wierszyka, filmu. Jeszcze z nas sie podsmiewali, ze moje dzieci Polacy, a ich mlody to wielki Niemiec. No zna tylko niemiecki to Niemiec. I chocby sie zesrali, to pochodzenia nie zmienia, matka Ukrainka, to syn pol Ukrainiec. Siara tym bardziej, ze to Ukrainiec nie wladajacy jezykiem. Myslisz, ze jest przez to bardziej niemieck? Jak sie poznalismy, to sie smiali z nas naprawde. I ze po moich dzieciach na pewno widac ze oni nie stad. Gie prawda. Jak on porozmawial kiedys na jakims grilu z moimi dziecmi, to sie potem zdziwi,l ze to akurat moje byly (to byla duza impreza w klubie sportowym, nasi mezowie razem graja w pilke) Nie wiem, myslal moze, ze jak ja gadam z nimi po polsku, to dzieci lamia niemiecki i maja trzeci nos na czole? Plus jest taki, ze moje dzieci nie wstydza sie kraju pochodzenia, jak jada do Polski to czuja sie swobodnie. Troche siara nie znac jezyka swojej matki i kraju pochodzenia. Tym bardziej, ze naprawde dzieci ucza sie mimochodem. Po prostu jezyk taki jest od zawsze i jest to najnormalniejsza rzecz na swiecie. Mieszkam w Niemczech ponad 20 lat. Na poczatku strasznie mnie wkurzalo jak Polki rozmawialy ze swoimi dziecmi po niemiecku, wojowalam i bylam oredowniczka jezyka polskiego. Teraz mam juz totalnie w dupie, kto i jak wychowuje. Ale pod nosem sie umiecham i sie ciesze, ze moje dziecko umie cos, czego twoje nie. A wychodze z zalozenia, ze zawsze lepiej umiec wiecej niz mniej. Zwlaszcza jak to jest kolejny jezyk. Ja jestem dumna z moich dzieci. I z siebie ze bylam konsekwentna. A z dzieci jest tez dumny maz i tesciowie.Zawsze chetnie sluchaja, jak rozmawiam z dziecmi. (maz niestety wszystko rozumie ) I jestem na sto procent pewna, ze nawet gdybym pochodzila z jakiegos plemienia z Afryki, ktore liczy tylko 120 osob, to tez mowilabym do dzieci w tym jezyku. Bo to MOJ jezyk. I nawet jak sie w tym jezyku nidgzie na swiecie nie dogadaja, to jest to nadal MOJ jezyk , a wiec sila rzeczy i moich dzieci. Bo dzieci sa moje. A poza tym, to dobry trening dla mozgu. Dzieci dwujezyczne ucza sie potem kazdego obcego jezyka ciut szybciej, sa bardziej otwarte na inne kultury. Nie widze ANI JEDNEJ jednej dobrej rzeczy, ktora przemawialby na korzysc niepoznania jezyka swojej matki (lub ojca). Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:57 Pozbawila syna calego tego dziedzictwa jakie mogla mu bez trudnu przekazac. Bo niemieckie dzieci i angielskie nie maja dzieciństwa bajek emocji i wierszyków 🤣🤣🤣🤣🤣 Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:06 Nie zrozumialas chyba... Niemiecki to nie jest moje dziedzictwo Tak jak u nas sobie kazdy podspiewa "wlazl kotek na plotek" to dlaczego moje dzieci mialby tej piosenki nie znac? MOJE, nie rozumiesz? Polski to jest jezyk, z ktorym ja, JA, jako matka jestem zwiazana. To w ten jezyk wkladam uczucie, emocje. Polski jest jeszcze na tyle fajny, ze jest bardzo elastyczny i z jednego slowa mozna zrobic z dziesiec, mozna zdrabniac, fajne to jest zwlaszcza jak sie tula i wyglupia z maluchem. A bajki i pioseneczki niemieckie, zakorzenione w kulturze, takie ktore jeszcze babusia mezowi spiewala niech dziecku przekazuje on. Co mnie to? Nawet jak sie naucze dzieciecej piosenki, to nie przekaze jej tak mojemu dziecku, jak to zrobie z polska. Z taka z ktora wzrastalam i mam wspomnienia np z przedszkola No jasniej nie umiem. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:39 No to najstarsze masz już "dokończone" językowo, faktycznie możesz wyciagać wnioski z całego procesu. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:05 3-mamuska napisała: > Pozbawila syna calego tego dziedzictwa jakie mogla mu bez trudnu przekazac. > 😃😃😃 jakiego dziedzictwa? Dylam mu to co potrzeba zeby nie czul sie ciagle jak troche z innej planety. Nawet nie ma polskiego paszportu. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:26 A ty się czujesz jak z innej planety? Jakie jest twoje dziedzictwo? Przesiadujesz przecież na polskim forum. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:58 astomi25 napisała: > Jakbym mia > la dziecku powiedziec " ich liebe dich Schatz, schlaf schön" to by mi te slowa > ugrzezly w gardle i bym sie udusila. Sztuczne to strasznie, okropne wrecz. Wszyscy moi wspolprawcownicy wiedza, co znaczy "oh misiaczku" gdy komus jest zle, when life sucks ... Inaczej nie umiem - to sie "z ust wyrywa" automatycznie. Life. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:00 "Troche siara nie znac jezyka swojej matki i kraju pochodzenia. Tym bardziej, ze naprawde dzieci ucza sie mimochodem." Tak, wiemy, wiemy bo tego typu wątki zawsze się kończą się jatką na temat takiego stwierdzenia. Ja zawsze najbardziej lubię to "mimochodem" szczególnie przy czytaniu czy pisaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:15 Ale jest prawda ze sie ucza mimochodem? Jak sie nauczylas w domu? Pamietasz zebys kula gramatyczne regulki? Bo ja nie, i moje dzieci tez nie. Wiec dlaczego mam do nich mowic w obcym dla siebie jezyku? Przeciez to robi ojciec /szkola. I tak uczenie pisania i czytania to wyzsza szkola jazdy. Udalo mi sie to tylko przy najstarszej, a to dlatego ze mialam tylko ja i nie pracowalam zawodowo. Przy dwojce mlodszych jestem happy ze mowia i (jako tako) pisza. Ale mowia i to calkiem niezle. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:33 Moje dzieci słyszały polski w domu, chodziły do polskiej szkoły weekendowej, robiły polską szkołę online i nawet przeczytały parę książek po polsku (syn nawet ze 30, w tym D. Walliamsa czy Małego księcia). Ale mówią czasem z błędami i jako średnie nastolatki zdecydowanie już nie chcą czytać po polsku (o nauce nie wspomnę). Stąd wierzę, że nie każdemu chce się starać i walczyć, bo rezultaty mogą być niewspółmierne do wysiłku. Największym plusem tej mojej walki o polski, jest ich umiejętność komunikacji w Polsce i z Polakami, mogą np. sami coś kupić w polskim sklepie bez problemu dogadując się po polsku. Ale też wielu Polaków w UK od lat nie jeździ do Polski, bo ma najbliższych na miejscu lub w innym kraju za granicą, nie żyje w polskiej społeczności i nie kupuje w polskich sklepach, więc z praktycznego punktu widzenia ten polski w domu jest bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:05 No cóż, popieram, choć akurat szanuję wybory innych i nie uśmiecham się pod nosem, że wybrali gorzej niż ja. Wybrali po prostu inaczej wierząc, że tak może być lepiej dla dzieci. W dodatku wiem, jak trudno dbać o ten polski i ile trzeba się nawalczyć, żeby chociaż jako tako dzieci nim władały, kiedy niemal całe otoczenie jest anglo- bądź walijsko- czy niemieckojęzyczne. Do tego nie każde dziecko jest jak gąbka i język chwyta w lot 🙁. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:09 Dokładnie siostry syn chodził do polskiej szkoły w sumie nic mu to nie dało. Ona chciała Wracać do pl wiec chciała żeby dobrze znał angielski bo polskiego się nauczy i tak. A rozumiem bo babcia mówiła po polsku. Zostali wiec wyszło ze tez słabo mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:18 a ja sie usmiecham, bo wojowac mi sie nie chce. Serio nie widze plusow jednojezycznosci. W czym przeszkadza moim dzieciom znajomosc polskiego? Gro osob z otoczenia nawet nie wie, ze potrafia. Jak nie maja okazji to sie tym nie chwala przeciez-. A okazji z ktorych sie z tego faktu ciesza, jest coraz wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:21 Aha yuka i piszesz jeszcze, ze rodzice wierzyli, ze tak dla dzieci bedzie lepiej. Ja nawet gdybym w to wierzyla, (nie wiem jak, bo widze same minusy) ale zalozmy ze tak, to nie potrafilabym. Jezyk polski jest moim jezykiem. Mowic nagle do wlasnego dziecka w obcym jezyku? Sztuczne do bolu, dziwne. Nie do przeskoczenia dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:10 astomi25 napisała: > Aha yuka i piszesz jeszcze, ze rodzice wierzyli, ze tak dla dzieci bedzie lepie > j. > Ja nawet gdybym w to wierzyla, (nie wiem jak, bo widze same minusy) ale zalozmy > ze tak, to nie potrafilabym. Jezyk polski jest moim jezykiem. Mowic nagle do w > lasnego dziecka w obcym jezyku? Sztuczne do bolu, dziwne. Nie do przeskoczenia > dla mnie. > Bzdura bo to nie wyszło sztucznie. Początkowo był polski w domu, potem szkola zadania domowe , wizyty w domu kolegów znajomych obcojęzycznych wiec dziwne by to było żeby przy gościach mówić po polsku ,zwłaszcza gdy dzieci wola angielski. To trwało z biegiem lat. To był proces. Córka nie uważa się za Polkę dla niej to obcy kraj. Syn ma trochę inaczej ale i inny charakter. To są odrębni ludzi nie mogę ich zmusić ,żeby robili jak ja chce. Rozmawiamy z nimi o Polsce o wydarzeniach historii jednak żeby dobrze coś wytłumaczyć trzeba mówić do nich językiem bardziej im zrozumiałam. Choć czasem używamy słownika ,bo wiadomo w jakieś dziedzinie szukamy słów których się nie używa. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:26 Gdybym z dziecmi rozmawiala o zyciu, swiecie itd czyli wszytsko co wykracza poza podaj ziemniaki itp to one nie bylyby w stanie tego zrozumiec bo edukuja sie i zyja w innym jezyku niz polski. Dlatego dla mnie wazniejsze bylo zebym ja byla w stanie swobodnie i naturalnie porozmawiac z nimi o tym wszystkim po angielsku. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana3x Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:39 No właśnie dlatego to rozumienie języka rodziców było bardzo ważne i istotne dla mnie. Ja swój kapitał kulturowy i edukacyjny nabyłam w języku polskim, oczywiście kolejne 16 lat mogę już uznać za dwujęzyczne. Jednak używanie tylko języka nabytego w komunikacji z dziećmi byłoby bardzo ograniczające. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:38 A wiesz, że my o takich rzeczach mówimy do dzieci po polsku, one to rozumieją bardzo dobrze, ale wygodniej im mówić po angielsku i tak też nam odpowiadają. Mam na myśli rozmowy o polityce, ekonomii, technice z dorosłymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:33 astomi25 napisała: > Serio nie widze plusow jednojezycznosci. Nie jestes jedyna Maybe interesting ... Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:09 astomi25 napisała: > Serio nie widze plusow jednojezycznosci. Ale ja nie napisalam ze moje dzieci nie rozumieja polskiego, corka proste konwersacje, u syna z tym gorzej ale rozumie sporo. Wystarczy. Podstawy sa, jesli beda chcieli zawsze moga nauczyc sie wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:20 No ale dlaczego nie nauczyc h automatu? Przeciez to by wyssali z twoim mlekiem. Jaki plus jest tego, ze nie mowia? Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:39 astomi25 napisała: > No ale dlaczego nie nauczyc h automatu? > Przeciez to by wyssali z twoim mlekiem. Jaki plus jest tego, ze nie mowia? > Bo to bardzo trudne. Dzieci mojego brata mówiły jako maluchy po polsku. Nawet chętnie. Dziś jego córka nie tylko już nie mówi, ale nawet nie chce. Nie ma polskich znajomych, a wszyscy w rodzinie mówią po niemiecku. Jest pełnoletnia, ale jedna małolata, więc nie dostrzega potrzeby pielęgnowania bezużytecznego dla niej języka. Również do piosenek i wierszyków z dzieciństwa nie ma żadnego sentymentu, w tym wieku raczej o czymś takim się nie myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:38 Jest trudne. Ale zauwazylam, ze jesli nie robi sie z tego jakiegos wielkiego halo, tylko zyje i rozmawia z dzieckiem normalnie, na luzie w kazdej sytuacji tak samo, to ono to przejmuje. Jak najstarsza byla mala, mialam mnostwo znajomych Polek z malymi dziecmi. Tylko jedna z nich byla konsekwentna jak ja i do dzieci mowila zawsze po polsku. Inne raz tak raz siak. W domu po polsku, na ulicy nie. Bo...sama.nie wiem? Lepiej, zeby na ulicy nikt nie wiedzial, ze one nie z Niemiec?( chociaz bzdura bo polski akcent slychac bardzo) Z niektorymi osobami mam kontakt, i wiesz, tylko dzieci tej jednej dziewczyny i moje mowia dobrze. Moze i przypadek, nie wiem. Moim zdaniem wazne jest, aby razem z jezykiem.przekazac pozytywne uczucia. Zeby ten jezyk sie po prostu dobrze kojarzyl. Czyli fajnie ze go umiemy, nie wstydzimy sie go. A nie ze raz tak, a teraz ciiiiii, bo idzie ten pan sasiad co nie lubi cudoziemcow., mowmy po niemiecku. I wiesz co, moja juz dorosla corka wiele razy mi podziekowala za to, ze zna polski. Ma w Polsce znajomych, bedac w gimnazjum jedzila jako tlumacz do partnerskiej szkoly w Polsce. Jezdzi do polskiego kina, jak u nas nic nie leci, czasem na zakupy. Jak mowi: nie wyobrazam sobie byc w Polsce i nie moc zapytac czy sa buty w moim rozmiarze Bardziej chyba czuje sie Niemka, tu sie urodzila i wychowala. Ale ten polski jej w niczym.nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:41 No dokladnie, i to jest sukces wychowania dwujezycznego, brawo, mam nadzieje ze tez takie kiedys uslysze komplemenciki od dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:21 Dzieki. Mam nadzieje, ze tez uslyszyc. Normalnie sie rosnie 20 cm od razu i czuje, ze bylo warto. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:44 A jeżeli chciałaby przeczytać jakąś nowość, która jest do nabycia w obu językach, to któryś by wybrała, czy w sumie ganz egal? Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:13 Po polsku albo angielsku ;-D Sama przyznala, ze akurat czytanie po polsku jest opcja nr 2. Mimo iz przeczytala mnostwo ksiazek, to jak sama mowi,zajmuje jej to wiecej czasu i nie raz musi nad jakims zdaniem/ wyrazeniem podumac. Ale, przeczytala np calego Lema po polsku. lubi sf a maz jest wielkim fanem Lema i ma wszystkie jego ksiazki. Mowi do meza: " ha. tato, zazdroscisz, ze moge poczytac w oryginale co?" A maz na to, ze bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:19 U mnie polski nr 1. Mimo iz niemiecki znam bardzo dobrze, a nawet bardzo bardzo dobrze, to pozostanie to dla mnie jezyk obcy. Sporo czytam po niemiecku, chyba wiecej niz po pl, bo mam wiekszy wybor na miejscu. Ale jak moge, to wole jednak polska ksiazke. Angielski znam za malo zeby czytac ksiazki. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:27 Ja znam trzy języki obce tak żeby czytać ale i tak wybiorę Polska książkę , to w ogole nie na porównania Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:36 zlota.ptaszyna napisała: > Ja znam trzy języki obce tak żeby czytać ale i tak wybiorę Polska książkę , to > w ogole nie na porównania To znaczy, że nie znasz tych języków obcych wystarczająco dobrze. Mnie tam nie robi żadnej różnicy, czy czytam po polsku, niemiecku czy angielsku. Ale po polsku czytam już tylko polskich autorów, a jak już musi być tłumaczenie z obcych języków to wolę niemiecki, tym posługuję się najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:45 Ja pisałam o czytaniu dla przyjemności , dla relaksu, nie łapiesz takich subtelnych różnic, ale pocieszę cię , tez byłam kiedyś na twoim etapie, zrozumiesz może kiedyś co ja pisze Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:52 zlota.ptaszyna napisała: > Ja pisałam o czytaniu dla przyjemności , dla relaksu, nie łapiesz takich subte > lnych różnic, ale pocieszę cię , tez byłam kiedyś na twoim etapie, zrozumiesz m > oże kiedyś co ja pisze Dla relaksu czytam też po niemiecku. W czym probIem? Kiedy twoim zdaniem osiąga się stopień opanowania języka podobny do nativa? Bo moim zdaniem 30 lat na pewno wystarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 00:00 Nie jestem jesCze 30 lat wiec nie wiem jak to jest Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:29 Ja staram sie czytać w oryginale w dostępnych mi narzeczach, ale po polsku mi łatwiej. Dzieciakowi jednak po angielsku jest lepiej, zwłaszcza przy jakiejś niebeletrystycznej literaturze. Myślę, że w twojej sytuacji (mieszane małżeństwo, mąż z kraju osiedlenia) nie uzyskałabym tyle, ile uzyskałam (polskie małżeństwo, wychowanie w języku trzecim wobec kraju przebywania). Możesz więc sobie i dziecku ode mnie dziś bić brawo przez co najmniej piętnaście minut. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:30 Tfu, miało być "nie uzyskałabym tyle, co ty, a nawet nie uzyskałabym tyle, ile uzyskałam". Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:48 astomi25 napisała: > U mnie polski nr 1. Mimo iz niemiecki znam bardzo dobrze, a nawet bardzo bardzo > dobrze, to pozostanie to dla mnie jezyk obcy. To się może z czasem zmienić. Ja po 30 latach emigracji widzę, że wsiąkłam w niemiecki i ponieważ mój mąż jest też Niemcem, to jest to dla mnie język pierwszego wyboru. Znaczy, jak chcę wyrazić jakąś myśl, to najpierw układa mi się ona po niemiecku. Czasem brakuje mi nawet polskich słów i słownik niemiecko- polski jest u mnie często w ruchu. I uważam, że tak jest w porządku, bo polski na emigracji zawsze trochę cierpi, jeżeli w życiu codziennym ma się kontakt głównie z językiem obcym, to wolno, ale stale polski ubożeje i staje trochę okrojony. To prawie nieuniknione. Ale za to mamy szansę na wyszlifowanie do perfekcji języka obcego, tak by stał się naszym własnym. To przecież tylko język, narzędzie do komunikacji, a nie religia. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:40 Zauważ, że nie wszyscy maja na to czas i siły. Jeżeli rodziców nie ma w domu po 10 i więcej godzin, to siłą rzeczy to ssanie idzie słabo. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 08:21 astomi25 napisała: > No ale dlaczego nie nauczyc h automatu? Przeciez sie nauczyli z automatu wlasnie. > Przeciez to by wyssali z twoim mlekiem. Jaki plus jest tego, ze nie mowia? > Alez mowia tyle ile potrzeba, wystarczy. A tobie dlaczego tak zalezy zeby moje dzieci znaly polski lepiej niz znaja? To taka zbiorowa histeria u Polakow zyjacych za granica. Strach przed byciem skrytykowanym przez rodzine, znajomych inne otoczenie w Polsce, poczucie grzechu za zdrade przodkow wszak oni tak ciezko walczyli o ta Polske. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 08:45 A wyzsze zarobki i lepsza praca to sie nie licza? Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana3x Re: Do emigrantek 14.12.20, 09:32 W moim przypadku chodziło też o komunikacje z rodzicami. Nie ma co ukrywać, dorastaliśmy i uczyliśmy się w Polsce. Jeśli w muzeum rozmawiam z dziećmi o jakimś obrazie nawiązującym do mitologi czy bibli łatwiej opowiedzieć mi o tym po polsku, bo specjalistycznego słownictwa angielskiego po prostu nie mam pod ręką, jeśli na spacerze dziecko spyta mnie się czemu liście zmieniają kolor jesienią, a igły nie, też łatwiej, ciekawiej i dokładniej jestem w stanie odpowiedzieć po polsku. W Anglii mieszkałam 16 lat, ale jednak język, w którym dorastałam, w którym uczyłam się i potrafię wyjaśnić świat dzieciakom dokładniej to polski. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:04 Astomi ,bardzo fajnie piszesz i zgadzam się z Tobą po całości Szkoda że taki fajny wątek zamienił się znowu częściowo w jałowe bicie piany i osobiste wycieczki.Ja zajmuję się wielojęzycznością od kilkudzisięciu lat.Nie chce mi się tu wypowiadać choć mam sporo uwag.Zaiteresowanym tematem merytorycznie polecam ciekawą grupę na fejsie : dwujęzyczność dziecięca. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:03 astomi25 napisała: > Bo jakby nie bylo angielski nie jest twoim jezykiem ojczystym. I z tego co koja > rze, ojciec dzieci tez Polak. To nie ma znaczenia bo w codziennym zyciu polskiego uzywam na forum, w pracy i w zyciu codziennym nie. Moj obecny partner jest Anglikiem a z ojcem tez uzywalismy angielskiego. >To wierszyki, piosenki z dziec > instwa, bajki. Cytaty z filmow. Emocje i uczucia z tym zwiazane. Cos ,z czyms > sie jest mimowolnie zwiazanym. Dlatego to bylo i jest w angielskim, to jest ich naturalne otoczenie, trudno zeby ich zmuszac do nauki tego co ich otacza w innym jezyku, nie mieliby albo byloby utrudnione w kontaktach z rowiesnikami. Tak jak dla mnie byloby gdybym ogladala np tylko polska TV. Ogladam tylko tutejsza dlatego mam wspolne tematy z ludzmi ktorzy mnie otaczaja. Nawet jak sie czlowiek nauczy kolejnych 5 jezyk > ow, to ten ktorym mowimy od urodzenia jest naturalny jak oddychanie. Dla moich dzieci zdecydowanie nie jest to polski, byloby dziwne gdyby byl. I nie chodzi o to zeby byc bardziej tubylczym od tubylcow chodzi o to zeby miec o czym z nimi rozmawiac a nie ograniczac sie do miesmiertelnego Misia, ktory nie tylko dla moich dzieci jest niezrozumialy. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:33 Ale dla ciebie jest przeciez! Nie ma znaczenia czy poza domem mowisz po polsku czy nie, ja rowniez pracuje tylko w jezyku niemieckim i malo mam znajomych z Polski tu gdzie mieszkam. Ale jestem z Polski, pierwsze 20 lat tu spedzilam i tu roslam i dojrzewalam. Jezyk polski jest nieodlaczna czescia mojego zycia. I to przekazanie tego nadal uwazam za naturalne. Moj maz jest Niemcem, z nim rozmawiam po niemiecku. A z dziecmi nie. To nie moj jezyk, niech dzieci ucza sie od kompetentnych osob. Ja moge im przekazac moj jezyk. I tu nie chodzi o Misia. To nie ten etap zycia by go zrozumialy. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:03 Ale jestem z Polski, pierwsze 20 lat tu spedzilam i tu roslam i dojrzewalam. Jezyk polski jest nieodlaczna czescia mojego zycia. I to przekazanie tego nadal uwazam za naturalne. Ale to jest nieodłączną częścią twojego życia nie twoich dzieci. Nie wiem czemu ludzi chcą robić z dzieci swoje klony. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:24 3-mamuska napisała: > > > Ale to jest nieodłączną częścią twojego życia nie twoich dzieci. > Nie wiem czemu ludzi chcą robić z dzieci swoje klony. Moje dzieci mają w Polsce sporą część rodziny, w tym dziadków oraz ulubionych kuzynów, więc język polski i Polska, to też nieodłączna część ich życia. Nie zamierzam robić z nich swoich klonów, nie posyłałam ich do polskiej szkoły, bo nie widziałam takiej potrzeby. Jednak dla mnie język polski jest językiem uczuć i nie wyobrażam sobie do własnych dzieci mowić w innym języku niż ten, w którym się wychowałam. Nie przeszkadza mi natomiast fakt, że jak dzieciom zabraknie polskiego słowa, to wtrącają niemieckie czy angielskie. To jest nie do uniknięcia, bo wyrastają w innym języku i niektóre obszary życia potrafią opisać tylko w języku otoczenia, co dla mnie jest normalne. Ja moim dzieciom zazdroszczę łatwości przełączania się z języka na język. Czasem mój starszy syn gra on line z kolegami z Polski, Holandii i ze swojej klasy jednocześnie i robi dla wszystkich za tłumacza. Bez zastanowienia potrafi operować wtedy na zmianę polskim, niemieckim, angielskich oraz wrzucać do kumpli z klasy wstawki w lokalnym dialekcie szwajcarskim. Dla mnie to jest niesamowite, choć pewnie dość naturalne dla dzieci, które wychowywały się na codzień z kilkoma językami na raz. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:27 A czy ja chce zrobic moje klony? Ja wychowuje je tak, bo sztuczne jedt dla mowienie do MOICH dzieci, w obcym DLA mnie jezyku. Eliszka zreszta nizej dokladnie oddala moje uczucia. Piatka Eliszka Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:52 Astomi, fajnie piszesz w tym wątku i mam nadzieję, że moje dzieci też docenią znajomość polskiego, gdy dorosną. Póki co mają 11 i 14 lat i nie buntują się przeciwko mówieniu po polsku. Dla nich jest normalne, że w naszym domu tak się mówi. Młodszy syn miał okres, kiedy bardzo martwił się tym, że nie potrafi czegoś wytłumaczyć po polsku albo brakuje mu słowa. Przekonałam go jednak, że to nic złego i nauczyłam, żeby mówił jak umie, a razem przetłumaczymy na polski i przestał się tym przejmować. Ogólnie chcę żeby polski lubili, a nie kojarzyli ze stresem i dodatkową nauką. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:36 Dla mnie i dzieci język polski jest wartością dodaną a nie negatywem. Dzieci są dumne, że wiedzą więcej od rówieśników (plus polskiej szkoły). Szersza wiedza i rozumienie zagadnień z różnych perspektyw ma odzwierciedlenie nawet w pracach z literatury angielskiej, nie mówiąc o historii czy geografii. I nie czują się dziwni czy inni od rówieśników, nikt też ich tak nie traktuje. W odróżnieniu od nowo przybyłej Chinki, do której niektórzy mówią po japońsku (myśląc że to chiński, a zresztą wszystko jedno 😄). Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:26 yuka12 napisała: > Dla mnie i dzieci język polski jest wartością dodaną a nie negatywem. U nas tak samo. Koledzy z klasy też postrzegają to pozytywnie. Kiedyś nawet usłyszałam od kolegi z klasy młodszego syna, że on nam zazdrości, bo mamy swój tajny język, którego tu nikt nie rozumie, a on żadnego takiego nie zna. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:58 A ktos twierdzi ze to negatywne? Moze byc wartoscia dodana ale nie musi. Naprawde zycie Polakow I ich dzieci poza Polska nie musi krecic sie wokol nauki jezyka i umacniania polskosci. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:03 A gdzie ja pisałam, że nasze życie kręci się wokół nauki języka i umacniania polskości? Bo moje dzieci nawet nie chodziły do polskiej szkoły, więc nie bardzo wiem, o czym teraz do mnie piszesz. Po prostu w domu mówimy po polsku, nie wstydzimy się swoich korzeni i swojego języka. Dla nas to jest naturalne i uważam, że dodatkowy język to plus. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:18 A skad wnioski ze osoby ktore wybieraja jezyk kraju w ktorym zyja wstydza sie swoich korzeni i jezyka? Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:36 A jaki plus jest znajomosci jezyka, skroro mozna dwa? Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:44 Dodam jeszcze, ze calej mojej trojce jakos latwo przychodzi uczenie sie angielskiego i od od poczatku nauki maja b.dobre stopnie. Co wiecej, najstarszej nauka rosyjskiego, ktory wybrala w liceum, przychodzila latwiej niz niemieckojezycznym uczniom. Tylko ona i dzieci z domu w ktorym mowilo sie rosyjskim, mialo b.dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:50 Jestes w stanie ogarnac ze nie wszyscy koncentruja sie nauce jezykow obcych, ze nie wszyscy to lubia, ze maja inne zainteresowania? Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:35 Ha. Ale jezyki obce sa w szkole obowiazkowe, w szkole sredniej nawet dwa.Co stracila moja corka, na nauce polskiego? Nic. A zyskala? Tak. Ona ma inne hobby niz jezyki obce. Ale jako ze polski dostala w posagu, pomoglo jej to w innych dziedzinach. Czy chcesz mi wmowic, ze zaszkodzilo? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:52 astomi25 napisała: > Ha. Ale jezyki obce sa w szkole obowiazkowe, w szkole sredniej nawet dwa. Nie wszedzie dwa sa obowiazkowe. U mnie jeden, drugi do wyboru i ten jeden jest obowiazkowy tylko 5 lat czyli dla uczniow 11-16 lat. Moja corka jako ze jest perfekcjonistka dostala najwyzsze oceny z tego jezyka ale nie lubi uczyc sie jezykow obcych wiec na nastepnym etapie nauki juz nie wybrala jezyka. Na szczescie nie byl obowiazkowy. Co str acila moja corka, na nauce polskiego? Nic. A zyskala? Tak. No I super ale zrozum, ze nie dla kazdego to jest akurat jakas wazna wartosc dodana. > Ona ma inne hobby niz jezyki obce. Ale jako ze polski dostala w posagu, pomoglo > jej to w innych dziedzinach. No to swietnie. Moim dzieciom brak znajomosci polskiego na poziomie wyzszym niz proste konwersacje i ogolne rozumienie w niczym nie zaszkodzilo. > Czy chcesz mi wmowic, ze zaszkodzilo? > Nie, to ty chcesz mi wmowic ze moim zaszkodzilo. Nie potrafisz zrozumiec ze jezyki once nie sa dla wszystkich tak samo wazne i nie znaczy to ze jesli uznaja je za nieistotne cos traca albo w czyms im to szkodzi. Zycie rocky sie wokol wielu innych rzeczy, serio Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 14:02 Nie, ja pisze ze nie rozumiem, jak mozna ot tak zrezygnowac z takiego dobra. Akceptuje, ale nie rozumiem bo to strasznie dalekie podejscie od mojego. I jasne ze twoim dzieciom nie zaszkodzilo, zyja i maja sie swietnie. Ale juz po polska ksiazke nie siegna. W Polsce nie pojda na polski film. Jak bedzie jakas fajna posada , na ktora by chetnie aplikowaly, ale warunkiem bylaby ROWNIEZ znajomosc polskiego, to juz tej posady nie dostana. Jasne ze to nic. Ale dlaczego probujecie nam, przekazujacym dzieciom nasz jezyk udowodnic, ze t8 niepotrzebna rzecz? Dla mnie i mojej rodziny BARDZO potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 14:23 astomi25 napisała: > Nie, ja pisze ze nie rozumiem, jak mozna ot tak zrezygnowac z takiego dobra. Najwidoczniej nie rozumiesz. Jak napisalam naprawde nie dla wszystkich jezyki sa jakims super celem, nie kazdego zycie sie toczy wokol jeyzkow. Ale juz po polska ksiazke nie siegna. A musza? A twoje siegaja po czeska, francuska, chorwacka albo portugalska? Mozna by wymieniac jezyki dluzej. W Polsce nie pojda na polski film. Polskie filmy moga obejrzec na Netflix, nigdy tego nie robia, nie sa w stanie objerzec wielu po angielsku bo maja inne zajecia. A poza tym wiele filmow jest tlumaczonych. Jak bedzie jakas fajna p > osada , na ktora by chetnie aplikowaly, ale warunkiem bylaby ROWNIEZ znajomosc > polskiego, to juz tej posady nie dostana. Ekhm, to jest akurat bardzo malo prawdopodobne, wrecz niemozliwe. > Jasne ze to nic. Ale dlaczego probujecie nam, przekazujacym dzieciom nasz jezyk > udowodnic, ze t8 niepotrzebna rzecz? > Dla mnie i mojej rodziny BARDZO potrzebna. > A dlaczego ty probujesz udowadniac ze jest to niezbedne? Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:06 Nie, ja tylko ciagle powtarzam, ze nie rozumiem dlaczego rezygnuje sie z tak fajnej rzeczy. Jezyka kraju i tak sie naucza, nie ma bata. Ba! W 99% jezyk otoczenia i tak dominuje, wiec czemu nie wspomagac wlasnie tego slabszego? A co do ksiazek w innych jezykach? Co do boru zielonego obchodzi mnie, czy moje dzieci siegna po ksiazke hiszpanska, czeska czy portugalska? Jak beda chcialy to sie zaczna uczyc i siegna. Nie moja dzialka. Mnie obchodzi jezyk polski, bo pochodze z Polski, jestem Polka a moje dzieci sa w 50% . Wiec dlaczego nie??? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:18 A co cie obchodzi czy moje siegna po ksiazke w jezyku polskim. Sienna jak beda chcialy, naucza sie jak kazdego innego jezyka. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 16:43 "Nie, ja pisze ze nie rozumiem, jak mozna ot tak zrezygnowac z takiego dobra. Akceptuje, ale nie rozumiem bo to strasznie dalekie podejscie od mojego. I jasne ze twoim dzieciom nie zaszkodzilo, zyja i maja sie swietnie. Ale juz po polska ksiazke nie siegna." Ale Twoje młodsze też przecież, z tego co piszesz, po polską książkę nie sięgną. W innym poście piszesz, że wszystkie dzieci z rodzin z Twoim podejściem znają polski "super"- nie bardzo wyobrażam sobie "super" znajomość języka bez możliwości czytania. Zresztą to co piszesz o swojej rodzinie jest dość typowe dla rodzin wielojęzycznych - najstarsze dziecko będące w sumie ze względu na różnicę wieku jedynakiem, zna język rodziców najlepiej. Młodsze dzieci, szczególnie jeśli jest rodzeństwo które zaczyna rozmawiać w domu w języku otoczenia, znają język rodziców słabiej. Nie podoba mi się pisanie, że język na przyzwoitym poziomie dzieci zyskują "mimochodem" i wysysają go z mlekiem matki - bo to po prostu nie jest prawda. Większość rodziców zaczyna mówić do swoich dzieci w językach ojczystcych, a później jest różnie, bardzo różny jest też efekt końcowy. Nie podoba mi się też też stawianie języka polskiego na pierwszym miejscu jako nadzwyczajne dobro. Dwujęzyczność jest fajna, ale dla wielu rodziców ważniejsze są np. dobre relacje z dziećmi, a często nie da się tego pogodzić z restrykcyjnym wymaganiem języka. Z drugiej strony nie podoba mi się też stawianie języka rodzica ponad wszelkimi innymi aktywnościami. Ja na przykład gdy miałam uczyć czegoś własne dzieci, to wolałam je uczyć matematyki (inne podejście do matematyki wczesnoszkolnej niż miejscowe jest zresztą też częścią mojego dziedzictwa polskiego, a precyzyjniej wschodnioeuropejskiego). A od pewnego momentu wszyscy mogą uznać, że ważniejszy dla dziecka jest jakiś bardziej praktyczny język niż polski - i co w tym złego? Dziecko ma ograniczoną ilość czasu i energii - trzeba wybrać na co je przeznaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:00 Uwielbiam jak moje dziecko czyta, co mu wpadnie w rece, raz biega z ksiazka w jednym, raz w drugim, na tym samym poziomie w dwoch jezykach Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:01 Juz nie rob ze mnie potwora, no prosze! Mlodsze nie siega samo z siebie, ale jednak czyta. I nie pod grozba zadna, ani szantazem nie wymuszam. Z cala trojka mam bardzo dobre relacje, wrecz uwazam, ze moglby byc gorsze, gdybym rozmawiala z nimi w obcym dla mnie jezyku. Np o uczuciach czy emocjach...to dla mnie strasznie nienaturalne. Zreszta dlaczego mialabym to robic? W ogole dyskusja poszla w jakims dziwnym kierunku...Czuje sie jakos troche " napadnieta" za to, jaka droga poszlam, a moje argumenty za dwujezycznoscia sa podwazane. Wiec co, byloby lepiej, gdybym zrezygnowala z tego? W imie czego? Ciesze sie, ze moje dzieci mowia po polsku i jak juz wspomnialam wczesniej, one tez. Najstarsza corka czesto sama wynajduje plusy. Raz nawet powiedziala, ze jesli bedzie miala meza Niemca, to pozostawi mu nauke niemieckiego, a polski przekaze dzieciom. I gdybym mogla cofnac czas, o te 20 lat, postepowalabym DOKLADNIE tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:11 "Mlodsze nie siega samo z siebie, ale jednak czyta. I nie pod grozba zadna, ani szantazem nie wymuszam." Ja przecież wiem tylko tyle, co Ty napisałaś w tym wątku, a pisałaś: "I tak uczenie pisania i czytania to wyzsza szkola jazdy. Udalo mi sie to tylko przy najstarszej, a to dlatego ze mialam tylko ja i nie pracowalam zawodowo. Przy dwojce mlodszych jestem happy ze mowia i (jako tako) pisza. Ale mowia i to calkiem niezle." "Juz nie rob ze mnie potwora, no prosze!" "W ogole dyskusja poszla w jakims dziwnym kierunku...Czuje sie jakos troche " napadnieta" za to, jaka droga poszlam, a moje argumenty za dwujezycznoscia sa podwazane." Nie, nikt nie krytykuje Cię za Twoje wybory i za to co piszesz o swojej rodzinie - choć efekt językowy swoich starań poznasz ostatecznie gdy wszystkie dzieci dorosną. Ja krytykuję Cię za ocenę i krytykę wyborów innych ludzi. A argumenty o tym, że nabywanie języka dzieje się "bez wysiłku"i "mimochodem" są wg mnie po prostu słabe i nie odpowiadają rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:54 Przy najstarszej miala wiecej czasu, i sila rzeczy wiecej razem robilysmy ( nie pracowalam wtedy). Dlatego nie siedzialam z mlodszymi nad elementarzem i one nie pisza pieknie. Ale jednak pisza i jednak jakos czytaja, np z dziadkami komunikuja sie calkiem niezle. Latwiej jest podszkolic pisownie znajac podstawy, niz zaczynac od zera. I tak jednak dalej bede twierdzic, ze jezyka uczy sie mimochodem. Ja nie pamietam jak sie nauczylam jezyla polskiego, Ty moze tak? Niewazne ze to jest jezyk tylko jednego rodzica. Jesli mowi sie konsekwentnie w tym jezyku, duzo czyta, opowiada to jak mozna nie zalapac? Tym bardziej ze sa jeszcze filmy, bajki, piosenki, dziadkowie , kuzynowstwo... Ja naprwde nie wspominam nauki dzieci jako katorge i ciezka prace. Ot wychowywalam je, jak mnie wychowywala moja mama, a ja babcia. I jak rodzice wychowuja kazde dziecko w rodzinie jedojezycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:03 Ale ty zdaje sie nie masz rodziny jednojezycznej i zyjesz w innym kraju niz pochodzenia? Skad wiec czas ma te rozmowy, ogladanie TV duzo czytania, opowiadania? Twoj partner/maz jest Polakiem? Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:14 I co z tego? Co ma kraj w ktorym mieszkam i nardowosc meza do czasu jaki poswiecam dzieciom? Dokladnie to samo robilabym w Polsce, z polskim mezem u boku. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:26 Nie, bo w Polsce z mezem Polakiem twoje dzieci chlonelyby jezyk naturalnie, mikochodem, do tego edukowalyby sie a tym jezyku, natomiast zyjac w innym kraju, pracujac, maja meza obcokrajowca itd ma sie niewiele czasu ma dlugie czytanie, opowiadanie itd po polsku. Wg .nie popisujesz sie typowo jak przystalo na ematke. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:30 "I tak jednak dalej bede twierdzic, ze jezyka uczy sie mimochodem. Ja nie pamietam jak sie nauczylam jezyla polskiego, Ty moze tak? Niewazne ze to jest jezyk tylko jednego rodzica. Jesli mowi sie konsekwentnie w tym jezyku, duzo czyta, opowiada to jak mozna nie zalapac?" To co pisałaś wcześniej: "I tak uczenie pisania i czytania to wyzsza szkola jazdy. Udalo mi sie to tylko przy najstarszej, a to dlatego ze mialam tylko ja i nie pracowalam zawodowo.", w żaden sposób nie pasuje do mojego rozumienia slowa "mimochodem". Ja polskiego uczyłam się przez dwadzieścia kilka lat: rodzina, koledzy, szkoła, szkoła średnia, studia - myślę, że mój polski odpowiada (a na pewno odpowiadał kiedyś) mojemu poziomowi wykształcenia. Dziecko uczące się tylko od rodziców w domu i to bez specjalnej presji, bardzo szybko spada z językiem poniżej poziomu swojego wieku, a potem wykształcenia. O tym pisała już Olena: w pewnym momencie często rodzice mają wybór - albo o świecie będą rozmawiać z dzieckiem na jego poziomie rozwoju w języku otoczenia, albo będą rozmawiać w języku ojczystym, ale w mocno uproszczonej formie. Wiele dobrze wykształconych rodziców wybiera wtedy co najmniej częściowo do komunikacji języki otoczenia, uważając, że dyskusja z nastolatkiem na poziomie akademickim jest ważniejsza niż język rodzica. A doprowadzenie języka rodzica do poziomu akademickiego to zawsze oznaczałoby bardzo dużo pracy ze strony rodziców i przede wszystkim dziecka i na pewno nie da się tego osiągnąć "mimochodem". Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 19:51 Uczenie sie mimochodem - rozumienie i mowienie. Jasne ze na nauke pisania i czytania trzeba poswiecic troche czasu. Jak w kazdym jezyku - i rodzimym i obcym. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:09 "Uczenie sie mimochodem - rozumienie i mowienie." Nawet mówienie i rozumienie - do jakiego poziomu? Tym bardziej, że bez czytania w danym języku trudno w ogóle mówić o rozwoju słownictwa od pewnego momentu. Jasne, że jeśli rodzice mówią do dzieci w ich języku to te dzieci w jakimś stopniu ten język poznają. Tylko to "w jakimś stopniu" może być bardzo różne, czasem raczej wystarcza do konwersacji o pogodzie, a nie do opisu skomplikowanej rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:21 Jezu kolczasty czyli co? Najlepiej olac, mowic w jezyku tubylczym bo i tak z tej maki chleba nie bedzie? Sorry, ale to nie ja. I jednak to bardzo dobrego poziomu. Najstarsza corka zupelnie nie odbiega poziomem jezyka od swoich znajomych i kuzynow w Polsce. Z palcem w nosie moglaby studiowac na polskiej uczelni. Druga corka po ksiazki siega niechetnie, ale czyta ze zrozumieniem i pisze takze. Mniej jej czasu poswiecalam, ale z racji starszej siostry rodziny w Polsce ta dziedzina nie lezy calkiem odlogiem. Najmlodszy ma 7 lat, ale i tak juz fajnie zaczyna pisac po polsku. Tez od starszych siostr i od ukochanego kuzyna z Polski, ktory jest jego guru. Tak, uwazam ze warto i nigdy w zyciu nie postapilabym inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:51 "I jednak to bardzo dobrego poziomu." Gratuluję! Większości dojście z dziećmi do bardzo dobrego poziomu znajomości języka rodziców mimochodem się nie udaje. (Choć jak to w takich wątkach bywa, mam wrażenie, że Twoje dzieci znają polski z postu na post coraz lepiej ) Raczej jest wybór albo świadomy wysiłek, często kosztem innych aktywności, albo jednak znajomość znaczenie poniżej znajomości języka otoczenia. Dwujęzyczność "bez wysiłku" występuje raczej w miejscach gdzie system szkolny jest prowadzony dwujęczynie lub prawie dwujęzycznie. "Z palcem w nosie moglaby studiowac na polskiej uczelni." Świtenie. A ja widziałam bardzo wiele dzieci które nawet tylko po kilkuletniej przerwie nie były w stanie wrócić bez problemu do edukacji w języku rodziców i to nawet w językach dużo bardziej praktycznych niż polski. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:28 T>w pewnym momencie często rodzice mają wybór - albo o świecie będą rozmawiać z dzieckiem na jego poziomi< Tak, własnie o to chodzi. Znów: ja musiałam, z zaciśniętymi zębami to ciągnąć, bo zawsze wisiała nad nami mozliwość powrotu do PL w dowolnym punkcie roku szkolnego i wtrynienie dzieciaka do takiej szkoły, do jakiej by sie go ze środy na czwartek w marcu wtrynić dało. Ale koszty tego sa naprawdę ogromne. Nie tylko dlatego, że dziecku, a potem nastolatkowi odbiera się czas, co naturalnie wywołuje protesty i konflikty, ale i dlatego, że cierpi na tym spontaniczność rodzicielska. Ja na przykład nieustannie szukałam w głowie synonimów, żeby w rozmowie o kupnie ksiązki na chama wpychać także tom, wolumin, foliał, tomik, tomiszcze, że nie wspomnę o "od deski do deski" (i dlaczego ta deska), obwoluta, grzbiet, exlibris itp. Każde letnie wakacje - Polska. I żeby tylko Polska, ale to była Polska pod kątem języka. A więc - skąd u diabła wytrzasnąć równoletnie towarzystwo, jak przed letnią przerwą zdążyć na jakiekolwiek spektakle, jakie będa językowo najsensowniejsze półkolonie i jak się na nie wepchnąć. A ten czas... Jakoś na poziomie późnej podstawówki zrezygnowałam ze wszystkich lekcji polskiej szkoły z wyjątkiem języka i historii. Prosiłam tylko o przeglądanie matmy, żeby zassać ciut słownictwa. Ale odpuściłam wszystko, z egzaminami na czele. Obciążenie kilku, a może i kilkunastu godzin tygodniowo po prostu przestało mieć jakikolwiek sens wobec 12 mniej więcej latka, który ma prawo do życia poza polszczyzną, w końcu. Jak pisałam gdzieś wczesniej, udało mi się pi razy drzwi na 90+ procent. Nie żałuję, uważam, że podejmowałam racjonalne decyzje, ale nie będę udawać, że był to taniec po płatkach róż. A przecież miałam sytuację łatwiejszą niż wiele osób, które a) mają mieszane związki, b)wyjechały z założenia na stałe, więc mogą zlekeceważyć język akademicki, o ile tylko dzieciaki zassają literaturę... Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:38 Olenko ale ty wiesz, ze piszac o swoim dziecku ktore urodzilo sie w polsce i odchowane i mowiace juz dobrze po polsku wyjechalo na kilka lat za granice, i tak dramatyzujac co ty przechodzilas , to troche wzbudzasz politowanie matek ktorych dzieci urodzily sie za granica i to jescze w zwiazkach mieszanych ? nie wiem czy widzisz roznice twojej i ich sytuacji ale mozemy ci wyluszczyc? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:59 Sluchaj, maglareczko, uważnie. Mnie niespecjalnie interesuje, czy wzbudzam na forum zachwyt czy politowanie - przychodzę tu rozmawiać, a nie tworzyć image ani szukać narzeczonej. A rozmowa, to nie jest ani jazgotliwe chwytanie za nogawki, ani tym bardziej przedszkolne "a ja mam większego tatę". TO jest wymiana obserwacji, informacji, ocen. Zaś - biedo mentalna - o tym jak bardzo widzę różnice między moją sytuacją, a sytuacją mieszanych małżeństw, to napisałam w poprzednim poście na który ( odpowiadasz, tak: A przecież miałam sytuację łatwiejszą niż wiele osób, które a) mają mieszane związki, b)wyjechały z założenia na stałe, więc mogą zlekeceważyć język akademicki, o ile tylko dzieciaki zassają literaturę... Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:16 Ale zamiast tak maglowac ten poski ktory dziecko znalo moglas go gdzies wciskac na nauke arabskiego, ale skad taka bieda mentalna ma to wiedziec na zas Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:33 zdaje się, że masz problem z "moimi historyjkami"? No, to się nie dopraszaj. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:00 A skąd wnioski, że ja uważam, że jeśli ktoś wybrał język kraju, w którym żyje, to wstydzi się swoich korzeni i języka? Piszę wyłącznie o moich odczuciach. Dla mnie polski, to jest mój pierwszy język, w tym języku mówię do moich dzieci, nie wstydzę się go i są to wyłącznie moje odczucia. Nie projektuję tego na nikogo innego. Gdyby moje dzieci się buntowały i nie chciały mówić po polsku, to musiałabym się zastanowić, jak podejść do problemu. Póki co się nie buntują, a ja staram im się przekazać pozytywne podejście do języka ich rodziców i rodziny. Stąd m.in. przekaz kierowany w stosunku do moich dzieci, że swoich korzeni i języka pochodzenia nie trzeba się wstydzić. Bez dorabiania ideologii i wniosków rozciągniętych na cała ludzkość. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:13 Skad wnioski? Stad ze caly czas to podkreslasz, brak wstydu, brak wstydu itd. Ja wybralam inna droge niz wiekszosc Polakow zyjaca na stale poza Polska, ty wybralas inna i ok zadna ideologia nie jest potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:18 No to jej nie dorabiaj, bo póki co to właśnie ty tak robisz. Ja piszę wyłącznie o mnie i mojej rodzinie. I nic nie podkreślam cały czas. Czytałaś moje wpisy w ogóle czy czepiłaś się jednego? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:29 Ja przeczytalam twoje wpisy i wciaz w kolo o nie wstydzeniu sie korzeni i jezyka. Dlatego zapytalam skad wnioski ze ktos kto wybral inna droge ma z tym problem? Nie doczekalam sie sensownej odpowiedzi a te same argumenty o wstydzie. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:55 eliszka25 napisała: > Po prostu w domu mówimy po polsku, nie wsty > dzimy się swoich korzeni i swojego języka. Jej, a po co doprawiać do tego ideologię wstydu i dumy? Jesteście oboje Polakami, rozmawiacie więc po polsku bo tak wam wygodnie i chcecie naturalanie, by dzieci miały udział w waszej komunikacji. To pragmatyzm. Nikt wam we Szwajcarii po polsku mówić nie zabrania, więc nie jest to też akt szczególnej odwagi. W mieszanych małżeństwach problem jest inny, bo zwykle wybiera się język codziennej konwersacji i jeżeli jeden z małżonków jest tubylcem, to jest to zwykle też ten tubylczy. To ma zalety, bo to zwiększa szansę na to, że zarówna drugi małżonek jaki i dzieci opanują ten język lepiej. Znowu pragmatyzm, żadna ideologia. A czasem wychodzą śmieszne sytuacje jak u mojej znajomej Bułgarki, które mieszka w Niemczech i wyszła za Argentyńczyka. Najpierw mówili ze sobą po niemiecku, potem ona zaczęła uczyć się z myślą o przyszłych dzieciach hiszpańskiego, ale w końcu i tak mówią po niemiecku, bo to był ich pierwszy język wspólnej komunikacji i tak łatwo zmienić się tego nie da. Dziecko uczy się hiszpańskiego od dziadków (są na miejscu), bułgarski jakoś został odsunięty w czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:07 Snake, nie dorabiaj dupie uszu. Ja nigdzie nie pisałam o żadnej dumie czy martyrologii. Chcę dzieciom przekazać pozytywny stosunek do mojego języka ojczystego i dlatego nasze życie nie kręci się wokół polskości. Po prostu jest to nasz język domowy i jednocześnie przekaz dla dzieci, że własnych korzeni nie trzeba się wstydzić. Nic więcej. Moim zdaniem taki pozytywny przekaz jest ważny, bo w grupie rówieśniczej czy w klasie dzieciaki potrafią wyśmiać czy wytknąć każdą inność. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:17 I znowu to samo. Moje dzieci nie wstydza sie pochodzenia rodzicow i na codzien o tym z nawet nie rozmawiaja, bo niby o czym? Ludzie tu maja przerozne pochodzenie. Z rowiesnikami posluguja sie jezykiem angielskim, znaja go bardzo dobrze, sa tutejsi a wiec jaka innosc mialby im ktos wytykac? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:29 A gdzie ja napisałam cokolwiek o twoich dzieciach? Możesz zacytować? Piszę o MOICH dzieciach, tylko i wyłącznie . To są moje odczucia, żadne wnioski, ideologie czy co tam ci się jeszcze roi w głowie. Dzieci potrafią być okrutne, mnie wytykały np., że jestem chuda. Jak mawiała moja babcia „jak się chce psa uderzyć, to kij się znajdzie”. A inność moich dzieci polega na tym, że w szkole podstawowej byli jedynymi obcokrajowcami w klasie. U starszego potem był jeszcze jeden chłopiec z UK. Młodszy do tej pory jest jedyny, a w tym roku kończy szóstą klasę. I jeszcze raz podkreślam - piszę wyłącznie o mojej rodzinie, moich odczuciach i naszej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:33 No wiec ty dla swoich dzieci wybralas to, nie wstawiaj wiec ciagle tych samych argumentow o wstydzie. To ze ktos wybiera inna droge nie znaczy ze sie wstydzi swojego pochodzenia albo jak to juz napisano w tym watku (nie, nie ty) chce byc bardziej tubylczy od tubylcow. Zawsze gdy to czytam to mam wrazenie ze to taki argument dla zakomplesionyh osob ktorym nie chce sie nawet zinteresowac kultur kraju w ktorym zyja, a kazdemu kto robi inaczej zarzucaja wstyd, ta lepsza tubylczosc itd. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:43 Ale o co ty się w ogóle czepiasz? Możesz mi łopatologicznie wytłumaczyć, co jest nie tak/złego w stwierdzeniu „nie trzeba wstydzić się własnych korzeni bez względu na to, jakie by nie były?” Bo to jest właśnie przekaz, który staram się przekazać swoim dzieciom. Nie ma to nic wspólnego z „jeśli ktoś nie mówi po polsku, to się swojej polskości wstydzi”, co usilnie próbujesz mi tu wcisnąć w usta. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:45 Alez ma z tym wspolnego bardzo duzo choc teraz kiedy ci to wytknieto starasz sie z tego wycofac. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:22 eliszka25 napisała: > Snake, nie dorabiaj dupie uszu. Ja nigdzie nie pisałam o żadnej dumie czy marty > rologii. To po co piszesz o wstydzie? To nie ja dorabiam dupie uszu, a osoby, które przy każdej dupereli muszą grać w narodowy bęben i gadać o dumie/wstydzie. Nie uważam, że jesteś taką osobą, ale dajesz się wciągnąć w podobny kierunek rozmowy. Osoby, które decydują się rozmawiać z dziećmi w innym języku też nie robią tego ze wstydu, a często pragmatyzmu. Super, że twoje dzieci chwyciły szybko język tubylczy i nie miały z tym problemów, ale prawda jest taka, że dzieci imgrantów wychowywane z językowej enklawie rodziców (i często innych członków rodziny oraz znajomych) mają duże problemy w komunikacji przychodząc do przedszkola, czy szkoły. Na ten temat są całe socjologiczne tomy i wiele szkół w regionach z dużą ilością imigrantów boryka się z ogromnymi trudnościami, by umożliwić takim dzieciom normalną edukację. Te dzieci mają bowiem na starcie gorsze szanse od dzieci tubylców, więc potrafię zrozmieć parę Polaków, która do dzieci mówi głównie w języku tubylców i ten język stara się polepszać, także przez codzienną komunikację między sobą. Po co gadać tu o wstydzie? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:37 Ale ja nie twierdze nigdzie, ze ci którzy nie mówią po polsku się tego języka wstydzą! Ja tylko chciałam przekazać moim dzieciom pozytywny stosunek do języka, z którym na codzień mają do czynienia tylko poprzez rozmowy z rodzicami i nigdzie więcej. Właśnie dlatego, że nie żyjemy w żadnej enklawie emigranckiej ani nie mamy tu za bardzo polskich znajomych ani nawet polskiej tv (z wyboru),zależało mi, żeby moi synowie mieli pozytywny stosunek do naszego języka, bo zdaję sobie sprawę, że z czasem język otoczenia będzie coraz ważniejszy. Już jest, bo moi synowie mają 11 i 14 lat i zaczynają chadzać własnymi drogami. Nie pompuję żadnej fałszywej dumy czy jakiejś wyniosłej magicznej polskości. Jednak naprawdę nie wiem co jest złego w przekazie, że własnych korzeni nie trzeba się wstydzić, bez względu na to, jakie by nie były. Możesz mi to jakiś przybliżyć, bo szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o co się czepiacie. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:44 Jednak napisalas ze robicie to bo nie wstydzicie sie swoich korzeni co sugeruje ze ci ktorzy robia inaczej sie wstydza. Skoro nie to mialas na mysli to ok. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:49 To ty usilnie próbujesz udowodnić w tym wątku, że ja tak myślę i sugeruję. Ja tego nie pisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 14:04 snakelilith napisała > > Super, że twoje dzieci chwyciły szybko język t > ubylczy i nie miały z tym problemów, ale prawda jest taka, że dzieci imgrantów > wychowywane z językowej enklawie rodziców (i często innych członków rodziny ora > z znajomych) mają duże problemy w komunikacji przychodząc do przedszkola, czy s > zkoły. Na ten temat są całe socjologiczne tomy i wiele szkół w regionach z dużą > ilością imigrantów boryka się z ogromnymi trudnościami, by umożliwić takim dzi > eciom normalną edukację. Te dzieci mają bowiem na starcie gorsze szanse od dz > ieci tubylców, więc potrafię zrozmieć parę Polaków, która do dzieci mówi główni > e w języku tubylców i ten język stara się polepszać, także przez codzienną komu > nikację między sobą. Po co gadać tu o wstydzie? Tu się nie do końca zgodzę. Czytałam całkiem sporo na temat dwujęzyczności i wielojęzyczności dzieci, kiedy moje własne dzieci były małe. W Szwajcarii emigrantów jest ok. 25% i mają stosowną ilość literatury na ten temat oraz w szkołach opracowany specjalny system dla dzieci emigranckich. Zarówno w literaturze na ten temat, jak i w szkole od wychowawców oraz nauczycielki języka niemieckiego dla emigrantów otrzymałam potwierdzenie, że dobrze jest, kiedy dziecko idące do szkoły dobrze mówi językiem rodziców, bo wtedy ma dużo większy zasób słów i szybciej uczy się języka tubylczego. Przykład moich dzieci to potwierdza, ale dla mnie to oczywiście tylko nasze jednostkowe doświadczenie i cieszę się po prostu, że się udało. Język rodziców może jednak stać się też swego rodzaju kulą u nogi, jeśli rodzice nie są zbytnio zintegrowani i właśnie jak piszesz żyją w zamkniętej enklawie emigranckiej, języka otoczenia nie znają wcale lub słabo, a dzieci służą również za tłumacza w codziennych sprawach. Wtedy owszem, takie dzieci mają bardzo ciężko i widać to wyraźnie, gdy kończą pierwszy etap edukacji i wchodzą w następny. Z takich enklaw emigranckich z własnym językiem, sklepami, kulturą do gimnazjów czy lepszych szkół dostają się tylko bardzo nieliczni. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 14.12.20, 15:02 do tych 25% dodajmy jeszcze x % (nie znam liczb dokladnie, ale na pewno niemala liczba) wielojezycznych Szwajcarow, ktorych rodzice pochodza z roznych rejonow kraju. Emigracja to raczej nowe doswiadczenie ale wielojezycznosc w rodzinach w Szwajcarii istnieje od dziesiatek lat, stad literatura, badania, doswiadczenie w nauczaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:45 Bdzura snake. Myslisz ze jakby u nas w domu nie mowilo sie rowniez po polsku, gdybysmy wybrali tylko jeden jezyk, ten tubylczy, to by moje dzieci mowily jeszcze lepiej? Mowia pieknie, maja ogromny zasob slow, w niczym nie odbiegaja od 100% Niemcow. 2 jezyki to naprawde dla dzieci zadna przeszkoda. A tak btw.moja kolezanka z klasy wyjechala po maturze do Egiptu na wczasy. Tam poznala Kurda, ktory od paru lat mieszkal w Danii. Ona po dunsku nic, on po polsku nic. Zakochali sie w sobie, wzieli slub, od 25 lat zyja szczesliwie w Danii. Od poczatku mowili w domu po angielsku miedzy soba. To byla fajna mieszanka, on do dzieci po kurdyjsku, ona po polsku, miedzy soba po angielsku, a poza domem po dunsku. Dzieci wladaja perfekcyjnie polskim, angielskim, dunskim. Jezykiem ojca slabiej, bo jego rodzice zmarli jak dzieci byly wczesnymi nastolatkami i przestali tam jezdzic. Ale mowia. Fajny start dali dzieciom. Starszy juz od paru lat profituje dzieki znajomosci tych jezykow. Mlodszy jeszcze studuje, ale smiem watpic, ze ta znajomosc mu komplikuje zycie Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:59 astomi25 napisała: > Bdzura snake. Myslisz ze jakby u nas w domu nie mowilo sie rowniez po polsku, g > dybysmy wybrali tylko jeden jezyk, ten tubylczy, to by moje dzieci mowily jeszc > ze lepiej? Ale o co ci chodzi? Mam podziwiać twoje dzieci, że są takie zdolne językowo i łapią z łatwością wszystko od matki, jaki od ojca? Ludzie różnie mają. I niestety, poznałam takie rodziny, gdzie dzieci mówiły marnie zarówno w języku tubylczym jak i w języków rodziców, bo dostawały z każdej strony tylko chaotyczne strzępy, nie było w tym żadnego systemu. Większość tych dzieci nadrabia idąc do szkoły, ale opanowanie języka to nie tylko umiejętość przekazywania treści, a proces nauki wpływa też na rozwój mózgu. Akurat więc te mniej zdolne dzieci dodatkowo narażone są we wczesnym dzieciństwie na deficyty. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 15:23 To, ze powinno sie wybrac jeden jezyk, aby jakosc byla dobra. Nieprawda. Bo mozna swietnie mowic w dwoch. I nie tylko obserwacje moich dzieci to potwierdzaja. Prace mgr pisalam, akurat z bilingualizmu, 2 lata zbieralam dane z ankiet, chodzilo glownie o rodziny mieszane ( chodz nie tylko). Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 14.12.20, 15:28 Wszystkie dzieci z rodzin, ktore mialy podejscie jak ja, i byly w tym konsekwentne, opanowaly jezyk super. Natomiast w innych rodzinach , gdzie tak rozowo nie bylo slyszalam: a nie mowie po polsku, bo on i tak nie rozumie. Czasem mowie, ale jak przyjedzie tesciowa to nie, w domu mowie, na ulicy nie, a po co polski, bajki jej wlacze i wystarczy.etc etc. Naprawde dziecko nie musi byc zdolne jezykowo. Wystarczy, ze jest w normie intekektualnej. Nie ma bata aby nie mowilo w jezyku, jaki slyszy na codzien. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 15:39 Nie ma bata aby nie mowilo w jezyku, jaki slyszy na codzien. No to moje mowia, swietnie w jezyku jaki slysza na codzien czyli angielskim.😃 Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 16:24 A ja znam rozne przypadki, np kolezanka z pracy- maz z HIszpanii, ona zna hiszpanski, mowia w domu tylko w tym jezyku, a dziecko oczywiscie rozumie ale odpowiada w jezyku otoczenia i jezyku matki, taka troche tragiczna historia bo matce zalezalo na tym zeby dziecko ten hiszpanski znalo, ale ona za miekka jest Znam w sumie bardzo duzo takich tragicznych historii Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 16:28 zlota.ptaszyna napisała: > Znam w sumie bardzo duzo takich tragicznych historii Life is brutal. Niektórzy ludzie nie są stworzeni do emigracji, życia w mulitlingualnej rzeczywistości i pomieszania kulturowego. Ci powinni zostać w swojej rodzinnej wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 16:57 Gdybys Snake dobrze przeczytala ten post to akurat tam byla mowa o matce ktora nigdzie nie wyemigrowala tylko ma zagranicznego meza Matka owa zna biegle 4 jezyki jak zwykle mnie rozbawilas, dzieki, cmok Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:02 zlota.ptaszyna napisała: > Gdybys Snake dobrze przeczytala ten post to akurat tam byla mowa o matce ktora > nigdzie nie wyemigrowala tylko ma zagranicznego meza Gdybyś dobrze przeczytała, to byś zauważyła, że piszę również o multilingualnej rzeczywistości i mieszaniu kultur. Jak się do tego nie nadajesz, to nie bierzesz zagranicznego męża, a somsiada z zagrody obok. Cmok. Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:47 Widocznie dzieci odziedziczyły inteligencję po mamusi i nie mają zdolności. Bywa. Są i takie dzieci a nie zdolne jak innych ematek mówiące płynnie w 6 językach😜 Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:28 To ważne, aby dzieci były dumne z polskich korzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:32 ? Moim zdaniem nie ma takich korzeni, które powinny napawać dumą. Ani wstydem zresztą. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:48 Alex Haley był innego zdania, a ja się z nim zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:06 W 'Narnii' Aslan, mówi kiedyś, że "syn Adama" wystarczy, żeby człowiek zwiesił głowę ze wstydu, i wystarczy, żeby podniósł ją z dumą. Wiec ja jestem raczej wyznawczynią.tej maksymy. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:09 W krajach gdzie jest dużo emigrantów identyfikacja z krajem pochodzenia jest czymś pozytywnym. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:18 ? Identyfikacja to nie duma. A bycie skądś nie jest dla mnie ani dumą, ani wstydem, a tylko faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:26 Ponadto, duma to uczucie spowodowane czymś nadzwyczajnym. Człowiek zdrowy i żyjący normalnie nie jest dumny że rano założył majtki, ani że zjadł dwie bułki. Może byc dumny ze zdobycia jakiegoś celu, uzyskania wyróżnienia. Idąc tym tropem: jeżeli jestem dumna, że jestem Filipinką, to znaczy, że uważam to za coś lepszego niż bycie Indonezyjką. Bo inaczej skąd duma? I czy w takim razie Indonezyjka i Malezyjka nie powinny być dumne? A jeżeli jednak dumne być mogą, to czym ta duma niby ma być? Skoro dumni mogą być wszyscy ze wszystkich pochodzeń? Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:41 Mylisz dumę z pochodzenia z szowinizmem. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:03 Nie. Duma która jest każdemu równo przynależna z rozdziału, nie jest dumą, moim zdaniem. To tak, jakbyś postulował, że mamy być dumni, że się dziś rano obudziliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:08 Możesz naturalnie różne ciekawe rzeczy czerpać ze swojego pochodzenia, absurdem byłoby się go wstydzić. Ale dla mnie coś, co jest nam dane losowo nie może być przyczynkiem do dumy. Chyba, że ktoś się samoidentyfikuje jako gorszy, niższy, upośledzony i przekuwa to w drugą stronę, ma to być podporą jego ujawnienia się, odrzucenia jego wcześniejszej mimikry. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:09 Nie zrozumiałeś. To jest duma z własnego kraju i własnego narodu. I wcale to nie jest szowinizm, bo nie jest nikomu przeciwstawiana. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:16 niemaznaczenia napisał(a): > Nie zrozumiałeś. To jest duma z własnego kraju i własnego narodu. I wcale to ni > e jest szowinizm, bo nie jest nikomu przeciwstawiana. Gdyby ta duma przekłada się na umiejętność polskiego, to nie byłoby w Polsce ludzi, np. polityków, posługujących się tak marnym językiem, że uszy czasem więdną od słuchania. Nie wiem więc czemu służy ta głupia dyskusja o dumie. Zamiast nawracać emigrantki, zacznij uczyć polskiego dumnych rodaków w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:19 No najwyraźniej mamy zupełnie inne odczucia. Dumę (choć pewnie raczej podziw) to ja mogę czuć, na przykład za jakieś konkretne osiągnięcie społeczeństwa, które sobie szczególnie cenię. Ja sobie cenię powściągliwość okrągłostołową, na przykład. Albo trening koni husarskich, na przykład, rany koguta, to było coś. Ale jednocześnie odczuwam wstyd za różne parszywe postępki. I wychodzę emocjonalnie na zero. Zapewne tak samo bym wychodziła jako Filipinka, Greczynka, Ekwadorka, więc o ile ciekawią mnie te różne kwestie, o ile jestem zdania, że mają konsekwencje, i że z niektórymi powinno się coś dalej robić, o tyle one mnie nie konstytuują. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:40 Pozytywna identyfikacja to także duma. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:59 niemaznaczenia napisał(a): > Pozytywna identyfikacja to także duma. Ale to znaczy identyfikujemy się tylko z tymi pozytywnymi faktami historycznymi? O negatywnych lepiej dochodzą Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:19 Identyfikacja nie musi polegać na sztywnym trzymaniu się polskiego modlitewnika. Cała masa ludzi dziś zresztą wychowuje się w różnych kulturach, ma w sobie różne mieszanki krwi i genów, i nie robi z tego ideologicznej bitwy pod Grunwaldem. Niektórym wystarczy, że ugotują żurek, nie muszą przy tym mówić po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:44 Amerykańscy Indianie. W Górach Czarnych pełno haseł "Proud to be Lakota". Czy oni wywyższają się ponad kogoś? A to? Odpowiedz Link Zgłoś
srubokretka Re: Do emigrantek 14.12.20, 16:05 Duma jest budujaca, pozytywna i dobry obserwator szybko zauwazy na emigracji, ktorzy ludzie nie wstydza sie swojego pochodzenia i jak to procentuje. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 16:21 srubokretka napisał: > Duma jest budujaca, pozytywna i dobry obserwator szybko zauwazy na emigracji, k > torzy ludzie nie wstydza sie swojego pochodzenia i jak to procentuje. A po kija ktoś miałby obserwować, czy ktoś się wstydzi swojego pochodzenia? Skąd się bierze ta trauma wstydu bycia kimś innej narodowości? Jadąc na urlop do Tajlandii, czy do Kanady też się wstydzisz? Każdy człowiek jest gdzieś tam obcokrajowcem i nie wynikają z tego żadne deficyty, chyba, że po prostu ma kłopoty by się dogadać. A na emigracji bycia człowiekiem z innymi korzeniami i tak nie ukryjesz, po akcencie poznają. Normalni ludzie reagują jednak wtedy co najwyżej zainteresowaniem i tylko jakieś rasistowskie odpały zaczynają wartościować i pompować sobie ego z powodu przynależności do tego, czy innego narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 16:26 No nie mow Snake ze w niemczech nigdy cie przez 30 lat nikt nie napadal za bycie polka, oni maja kompleks nizszosci i lubia dokopac, mieszkalam w kilku krajach w tym w niemczech i tam nawet profesor na uniwersytecie rzucal na pelnej auli rasistowskie komentarze Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:11 >oni maja kompleks nizszosci i lubia dokopac,< O głupoto! Mój tata, naukowiec, doskonale znał niemiecki z przyczyn wojny spędzonej w Poznaniu oraz namiętności do literatury. Co zabawne, w jego pobytach zawodowych w Niemczech raz miał problem pochodzeniowy. A mianowicie wtedy, kiedy rodacy wzięli go za Niemca i robili przytyki do faktu, że spracowany ojciec w jakiejś stołówce czy knajpie nabył sobie żarcie i rzucił się na nie z entuzjazmem, jako że był podwieczór, a on zasuwał o suchym pysku od świtu na uczelni. Otóż do tej knajpy czy stołówki weszli także nieznający go rodacy, i zaczęli się dzielić nieżyczliwymi komentarzami, o ile pamiętam brzmiącymi "Patrz, jak ten Szkop żre". Tatuś dokończył swojego sznycla czy co to tam było i wychodząc uprzejmie ukłonił się rodakom dziekując im za miłe i zajmujące towarzystwo. Jak to mówią - ich miny bezcenne. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:24 Jestes mistrzynia historyjek, tej akurat jescze nigdy nie slyszalam, jak to mozliwe ? Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:27 zlota.ptaszyna napisała: > No nie mow Snake ze w niemczech nigdy cie przez 30 lat nikt nie napadal za byci > e polka, oni maja kompleks nizszosci i lubia dokopac, mieszkalam w kilku krajac > h w tym w niemczech i tam nawet profesor na uniwersytecie rzucal na pelnej auli > rasistowskie komentarze Kto to są ci "oni," ci z kompleksem niższości? Niemcy? Hm, to już nie są aroganccy i przekonani o swojej wyższości? I odpowiadając na twoje pytanie, nie. Byłam i jestem traktowana przez Niemców bardzo dobrze. Na uczelni, w pracy, przez klientów, przez rodzinę męża. Nie spotkałam się z dyskryminacją, ale może dlatego, że nie oczekuję takiego zachowania, co działa w wielu przypadkach jak samosprawdzająca się przepowiednia. O wiele częściej widzę za to aroganckie zachowanie rodaków w Niemczech i dostałam już kilka razy mocno wulgarnym żartem po uszach od Januszów, którzy zapomnieli, że w Zagłębiu Ruhry dużo ludzi na ulicy rozumie po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:30 przeciez to sie teraz zmienilo i oni musza trzymac jezyk za zebami bo inaczej dostana jakas porzadna kare za dyskryminacje i rasistowskie wypowiedzi , ale ja sie pytam co bylo 30 lat temu, szkoda ze nie chcesz sie podzielic Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 17:05 Niespecjalnie. Głupia duma, którą każdy wywróci pierwszym faktem z brzegu (Polska, Polacy są naj, są jedyni etc.) jest raczej w efekcie przyczyną frustracji. Jeżeli już miałabym zależeć od czegoś tak dla mnie absurdalnego jak duma, to naprawdę, nie musiałabym sięgać po jakieś zbiorowe przyczyny. Jestem jednostką, sama się rozliczam z wszechświatem i nie muszę podwieszać sie pod przodków. Odpowiedz Link Zgłoś
srubokretka Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:32 a propos dumy. Jak myslisz, ojciec bylby z ciebie dumny, gdyby twoje wypowiedzi tutaj poczytal? Ciekawe, czy jego duma bylaby przyczyna frustracji. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:13 Mój? (drzewko skiepszczone). Sądzę, że by się ze mną zgadzał. Jeżeli bytuje gdzieś w zaświatach, to na pewno chętnie ze mną o tym w swoim czasie podyskutuje. Nie był człowiekiem, który musi czepiać się zbiorowości i dąć w trąbeczkę, żeby czuć się NORMALNIE, żeby oczekiwać, że nie będzie z powodu przodków, tyłków, krewnych i sąsiadów oceniany lepiej czy gorzej. I ja też nie jestem, a nawet dziwi mnie ta potrzeba niektórych, ale cóż, ludzie są różni. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:38 Inteligencję owszem odziedziczyły, natomiast brak zdolności językowych bardziej po tacie. Chociaż u niego wynika to raczej z różnych -dys i zaniedbań w domu rodzinnym. Odpowiedz Link Zgłoś
alessa28 Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:52 ritual2019 napisał(a): > astomi25 napisała: > > > Bo jakby nie bylo angielski nie jest twoim jezykiem ojczystym. I z tego c > o koja > > rze, ojciec dzieci tez Polak. > > > To nie ma znaczenia bo w codziennym zyciu polskiego uzywam na forum, w pracy i > w zyciu codziennym nie. Moj obecny partner jest Anglikiem a z ojcem tez uzywali > smy angielskiego. > > jesteś najbardziej komicznym i zakompleksionym typem emigranta. Ojciec Polak, matka Polka ale dzieci Anglicy 😀😀😀 Po co im polska kultura, język wszak przecież nic ich z Polską nie łączy 🙋♀️ Za to z królowa Elżbieta na pewno wszystko XD Jprdl, moja młoda ma ojca obcokrajowca ale w połowie będzie zawsze Polka, po mnie. I doskonale mówi w swoich dwóch OJCZYSTYCH językach. A tutaj kobiecina się nakręca na jakieś dramy, że ona przecież Brytyjka.. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 23:17 alessa28 napisała: > Jprdl, moja młoda ma ojca obcokrajowca ale w połowie będzie zawsze Polka, po mn > ie. I doskonale mówi w swoich dwóch OJCZYSTYCH językach. Internet wszystko przyjmie. Normalny dorosły emigrant żyjący długo na emigracji traci po pewnym czasie wiele ze swoich kompetencji językowych w ojczystym języku, bo ma zwykle ograniczony kontakt z językiem, domowe gadki szmatki z rodziną przez telefon/ skype nie są bowiem zbyt stymulujące. By utrzymać stary poziom trzeba sIę aktywnie natrudzić - czytać, pisać, pielęgnować żywy kontakt z dużą i różnorodoną grupą rodaków, obserwować językowe zmiany i nowości. A u ematki nawet dzieci urodzone na obczyźnie mówią po polsku zawsze doskonale. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 14.12.20, 23:41 "A u ematki nawet dzieci urodzone na obczyźnie mówią po polsku zawsze doskonale." I to bez żadnego wysiłku z niczyjej strony. Też bym tak chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 17:58 Mówią dobrze po polsku, ale to nie dziwne kiedy w domu dwójka polskich rodziców. Szczerze nie ogarniam jak można inaczej. Córka uważa tez, ze to jej język naturalny (jak to nazywasz). Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:32 Można, można. Poznałam wielu Polaków w UK, którzy wstydzili się lub nie chcieli (z różnych powodów) rozmawiać z dziećmi po polsku. Dlaczego? Spytaj np. Najmy czy innych. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:40 😃 ja za to poznalam takich ktorzy nie uzywaja jezyka kraju w ktorym zyja bo go nie znaja, tych jest najwiecej. Znam tez takich ktorzy znaja ale nie uzywaja bo ich 'patriotyzm' im nie pozwala, czuliby ze zdradzaja ojczyzne. Ja wiem ze dzieci ematek zyjacych poza Polska to geniusze ktorzy po 3 miesiacach po pojsciu do localnych szkol mowia lepiej niz natives ale fakty sa takie ze wielu jesli nie wiekszosc z tych dzieci ma problemy i odstaje wlasnie z powodu jezyka. Poza tym nie widze powodu wmuszania dzieciom obcego jezyka. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:55 Z tego co czytam to jest twój język więc dla twoich dzieci nie obcy. Coś pokręciłam? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:10 kropkacom napisała: > Z tego co czytam to jest twój język więc dla twoich dzieci nie obcy. Coś pokręc > iłam? > Obcy. Ja tego jezyka na codzien nie uzywam od lat. Podobno (rodzina, znajomi) mowie juz ze zmienionym akcentem, ja tego nie slysze. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:13 Piszesz idealnie i na tej postawie wnioskuję, ze nie jest ci jednak obcy. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 09:05 kropkacom napisała: > Piszesz idealnie i na tej postawie wnioskuję, ze nie jest ci jednak obcy. > Nie pisze idealnie ale dzieki. Ja sie edukowalam w Polsce wiec uniem pisac. Natomiast ponad 20 lat zycia w innym kraju sprawilo ze nie jest to juz jezyk pierwszego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 14.12.20, 09:16 Masz duże wyczucie składni czy odmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 09:31 kropkacom napisała: > Masz duże wyczucie składni czy odmiany. > Mi nauka jezyka czy jezykow przychodzi latwo, tak jak mojej corce, synowi juz nie. Corka miala w szkole hiszpanski i osiagnela najwyzsza note na egzaminach ale ona nie lubi uczyc sie jezykow obcych , dlatego gdy w kolejnej szkole miala wybor jezyka obcego nie wybrala. Sa ludzie, ktorym to przychodzi latwo, ale to tez trzeba lubic. Ja postawilam na angielski od poczatku bo to tez pomoglo dzieciom. Troche polskiego bylo i wciaz czasem jest. Partner skarzy sie czasem (oczywiscie w zartach) ze mowimy po polsku a on nie rozumie a ja na to ze tylko gdy chcemy zeby czegos nie wiedzial. Czasem to prawda ale czasem robimy to dla zabawy. Jednak glownym jezykiem jest angielski. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:29 Po angielsku też mówisz z akcentem. Kim więc jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:59 Buhahahaha, nic mnie tak nie bawi jak Polka mowiaca po polsku z angielskim akcentem za to w druga strone to juz nie za bardzo dziala. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:14 Miałam raczej na myśli angielski z polskim akcentem. Poza dziećmi, które wyjechały we wczesnym wieku, akcent jest ewidentny. Moja kuzynka wyjechała do Stanów po podstawówce. jest tam już prawie 30 lat, w środowisku raczej amerykańskim, zamężna z Amerykaninem i twierdzi, że do tej pory miejscowi wychwytują, że nie jest urodzoną Amerykanką. Odpowiedz Link Zgłoś
niemaznaczenia Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:18 Ale ciągle mówi bardzo poprawnie po polsku, a jej dzieci też znają polski. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:21 niemaznaczenia napisał(a): > Moja kuzynka wyjechała do Stanów po podstawówce. jest tam już prawie 30 lat, w > środowisku raczej amerykańskim, zamężna z Amerykaninem i twierdzi, że do tej po > ry miejscowi wychwytują, że nie jest urodzoną Amerykanką. No i to jest właśnie ta duma, o której tyle ględzisz. Można doskonale posługiwać się językiem obcym na poziomie nativa i ciągle mieć mały akcent. Ja też go na przykład mam, choć jest on słyszalny już tylko dla miejscowych i Polaków długo mieszkających w Niemczech. Ale ten akcent nie jest powodem do rwania sobie włosów z głowy, to ta mała indywiudualna nota, której nie trzeba się wstydzić, bo nie oznacza niczego złego. A już na pewno nie oznacza, że jest się gorszym, głupszym, czy mniej wartym. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 09:06 mrs.solis napisała: > Buhahahaha, nic mnie tak nie bawi jak Polka mowiaca po polsku z angielskim akce > ntem za to w druga strone to juz nie za bardzo dziala. > ??? Oczywiscie ze mam akcent i co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:55 Dla moich dzieci polski jest językiem domowym, bo tym językiem posługują się rodzice i rodzina w Polsce. Angielski jest językiem państwa, w którym żyją, a walijski kraju w którym mieszkają. Żaden więc z 3 języków nie jest dla nich obcy. Zdaję sobie sprawę, że są Polacy w UK, którzy po nawet 10 latach tutaj bardzo słabo znają angielski. Ale zdecydowanie częściej spotykam się z rodakami, którzy swoją niechęć do Polski przelali na dzieci nawet nie dając im wyboru czy możliwości poznania ojczyzny rodzica/-ców. Zresztą z angielskim ma problem wielu emigrantów w 1 pokoleniu, Polacy nie są jakimś wyjątkiem, ale ich dzieci na ogół już świetnie sobie radzą z językiem. Gorzej z językiem rodziców - i tu też Polacy nie wyróżniają się. Jak ktoś widzi potrzebę, kultywuje i dba o język ojczysty, jak mu do niczego niepotrzebne/nie chce, to tego nie robi. Myślałam, że lepiej to wyjaśnisz, zamiast się kłócić, bo zdecydowanie nie ma o co. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:46 Syn mówi po polsku ,urodził się w pl gdy miał 2 lata wyjechaliśmy. Do 3 lat mówił tylko po polsku potem przestał mówić i jak zaczął na nowo to mówił tylko po angielsku. Teraz w angielskim lepiej się dogaduje i mu łatwiej ,po polsku się stara choć często brakuje mu słów. Nie czyta i nie pisze po polsku. Córka do 3 lat styczność z angielskiej miała tylko na playgrupch plus książeczki w domu czasem bajki . Jak poszła do szkoły się zaczęło angielski wyparł polski w tym momencie używa pojedynczych polskich słów. W domu mówimy po angielsku. Zreszta najmłodszy autysta tez od jakiegoś czasu preferuje angielski. Od 20 lat tu mieszkamy ,ostatni raz byliśmy w pl 11 lat temu. Nie ciągnie mnie ,nie mam potrzeby od kilku lat nie mamy też polskiej telewizji. Skoro osób angielsko-języcznych przewija się przez dom wiec właśnie tylko z mężem gdy jesteśmy sami używamy polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:56 Ja to ogarniam, ale czemu do dzieci nie mówicie po polsku? Tu nie chodzi o patriotyzm albo jego brak. To po prostu (dla mnie) niecodzienne jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:06 kropkacom napisała: > Ja to ogarniam, ale czemu do dzieci nie mówicie po polsku? Tu nie chodzi o patr > iotyzm albo jego brak. To po prostu (dla mnie) niecodzienne jednak. > Mówiliśmy po polsku gdy doszła szkola i trzeba było zrobić zadanie domowe ,wytłumaczyć musiliśmy użyć angielskiego. Czytanie bajek czy książek ze szkoły. Co spowodowało ze dzieci zakodowały ze my tez angielskie znamy i nie chciało im się wysilać początkowo wtrącali pojedyczne słowa angielskiego. Czego syn mówi coś po polsku i brakuje mu słów czasem nie może wytłumaczyć o co mu chodzi, wiec przechodzi na angielski. Z biegiem czasu po prostu coraz bardziej ten angielski wkradali się w rozmowy. Córka 3 lata temu była sama w pl dała radę. W prostych sprawach się dogadają. Cała drogę rozmawiała po polsku z ludźmi którzy ja przywieźli z pl. Gdy wysiadła pod domem to jakby jej pstryczek przełączyli hehehe jej mina gdy się okazało ze oni tez mówi i rozumieją angielski bezcenna. Z drugiej strony z dziećmi ćwiczyliśmy swój angielski. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:17 To są oczywistości, ze miesza się języki, ale kiedy mówisz do dzieci po polsku to jednak język polski chyba nie ma szansy zaniknąć. U nas nie zaniknął właśnie w ten sposób. Dzieciaki nie mają tu polskiego towarzystwa. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:17 Ja znam język angielski równie dobrze jak dzieci, chociaż bez slangu młodzieżowego 😉. Ale i tak w domu mówimy po polsku, nawet smsy piszemy do siebie po polsku. Dzieci całe swoje życie spędziły w UK, córa przyjechała jako niemowlę, a syn się tu urodził. Chociaż nam trochę pomogło, że większość (choć nie całość) edukacji podstawowej dzieci miały po walijsku. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:27 Zasady sa tez takie ze rodzice nie powinni uczyc dziecka jezyka ktory nie jest ich jezykiem, niektore szkoly specjalnie prosza zeby sie nie wtracac bo dziecku tylko sie wpaja bledy i zla wymowe Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:23 bez przesady z tym wpajaniem niewiadomo jakich bledow podczas pomocy w pracy domowej, kiedy to rodzic musi np. wysluchac czytania na glos, wytlumaczyc matematyke czy wyjasnic znaczenie jakiegos slowa. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:29 jak mozesz uslyszec jak czyta i cos zle wymawia, przeciez emigranci nie wylapia takich rzeczy serio u mnie nauczyciele prosza zeby sie nie wtracac, bo to tylko szkodzi dzieciom nie pisze o matematyce czy innych przedmiotach bo to inna sprawa ale sorry, nauka jezyka miejscowego przez rodzicow emigrantow jest bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:44 oczywiscie, ze moge, poza tym dziecko, ktore od zlobka gada w danym jezyku nie potrzebuje popawiania wymowy, raczej np. pomocy w przesylabizowania dlugiego wyrazu, zwrocienia uwagi, ze kropka jest na koncu zdania itp. Nie wiem na czym moglaby polegac nauka jezyka jesli dziecko zna ten jezyk na odpowiednim dla wieku poziomie i uczy sie wlasnie czytac i pisac. Otografy tez spokojnie moge wylapywac. Wiesz, ja moge miec inny akcent ale gramatyke umiem wytlumaczyc np . odmiane przez przypadki czy fefnascie roznych grup zaimkow i ich definicje. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:50 nie wiem w ktorej klasie masz dzieci, ale chyba najgorsze dla obcojezycznego rodzica sa chyba poczatki nauki, przeciez oni ucza sie czytac i nowych wyrazow, szkolnego jezyka, czytanie jakichs sylab, krotkich wyrazow itp przeciez ty nigdy nie przeczytasz tego jak native i nie uslyszysz co dziecko zle wymawia, moze ci sie tylko cos wydawac... Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:39 nie, duzo trudniejsze sa dzieci starsze, kiedy to dla mnie w jezyku obcym rozne pojecia np. matematyczne nie powoduja, ze temat mi w glowie zaskakuje od razu nawet jesli slowa sa zrozumiale. Ja sie po prostu uczylam przedmiotow scislych w innym jezyku. Podobnie np. w biologia - dziecko wyskakuje z pytaniem czym sie rozni x od y a ja nie dosc, ze juz po polsku nie pamietam, to jeszcze dziecko wyskakuje z fachowym slownictwem, ktorego nigdy nie napotkalam, bo ani nie bylo tego na kursie jezykowym ani w pracy czy z nikim o tym nie rozmawialam ani nie czytalam. Poczatki nauki sa bardzo proste, nauka czytania to pryszcz, na tym etapie rodzic znajacy jezyk nie ma zadnego problemu z czytaniem sylab i prostych wyrazow. Jego akcent nie ma tez wplywu na dziecko, ktore w szkole i w rowiesniczym otoczeniu spedza o wiele wiecej czasu niz podczas czytania sylab z rodzicem. Zauwaz, ze dzieci ucza sie czytac na wyrazach, ktore znaja. Dom, oko, Ala ma kota. Ja tego nie musze czytac jak nativ, dziecko sobie samo przeczyta wyrazy, ktorych brzmienie zna od dawna i od dawna prawidlowo wymawia. Nie zacznie nagle zle wymawiac, bo matka zle zaakcentowala. I w ogole zakres slownictwa w szkole podstawowej jest maly. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:49 No nie wiem sobie samo przeczyta to tak jak pisałam rola rodzica polskiego jest tu zbędna i nie należy się wtrącać Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 14.12.20, 00:22 nie wiem czemu nazywasz to wtracaniem sie. Wiadomo, ze w googlu wszystko jest ale jednak nie na tym polega domowa relacja dotyczaca szkoly. Rodzic nie ma szans, zeby zaszkodzic. Odpowiedz Link Zgłoś
veryvery Re: Do emigrantek 14.12.20, 00:18 yuka12 napisała: > Można, można. Poznałam wielu Polaków w UK, którzy wstydzili się lub nie chcieli > (z różnych powodów) rozmawiać z dziećmi po polsku. Dlaczego? Spytaj np. Najmy > czy innych. > Ja to spotkalam się z sytuacją że jeden gówniak, taki młodszy nastolatek zażądał od rodziców żeby zwracali się do niego I między sobą po angielsku kiedy przychodzili do niego brytyjscy koledzy. Noż kurde, gdyby mi tak moj własny dzieciak powiedział to powiedziałabym mu że ja nie życzę sobie jogo kokegów w moim własnym domu jeśli przeszkadza im to że jesteśmy Polakami Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:02 To mało ogarniasz. Jeżeli nie ma ogromnego parcia na ciągłe rozwijanie jezyka rodzimego, to kiedy dzieci robią się większe ich komunikacja/słownictwo kurczą się albo relatywnie, albo i bezwzględnie. Bo z rodzicami rozmawia się tylko w określonych obszarach (sprawy domowo-rodzinno-codzienne, plus to, co jest u was specyficzne). W szkole jest inny zakres i wymagania, a w srodowisku rówieśniczym - jeszcze inne. I dlatego język zewnętrzny staje się dominującym, a rodzimy się kurczy. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:11 Jest, albo nie jest. W mojej dalszej rodzinie było dziecko urodzone we Francji w latach 40, rosnące w USA. Rodzice mówili po polsku, chłopiec znał ten język na jakimś poziomie (żyli wtedy wśród imigrantów i mały przez jakiś czas był przekonany, że polski jest ich wyłącznym jezykiem rodzinnym, i w ogóle każda rodzina taki ma, bo koledzy w domach mieli szwedzki, hiszpański, rosyjski etc.). Ale stracił ten język im bardziej wsiąkał w USA, rodzice się niestety rozwiedli, i w efekcie jako student odwiedzający Polskę ciut rozumiał, ale nie mówił już niemal nic. Zresztą pozostaje ci do decyzji, czy walczysz ciężko o utrzymanie języka, czy nie. Jeżeli nie jesteś w stanie tego pilnować jak Cerber (albo jeżeli dziecko nie ma własnych motywacji), to w efekcie język ojczysty zostaje kikutem. No i tu masz zagwozdkę: czy walczyć o kikut, czy może lepiej odpuścić i niech dziecko nabywa innego, narzecza, do czego ma bardziej sprzyjające okoliczności (dialekt lokalny, walijski, itp). Ja nie mam tu odpowiedzi, zwracam uwagę na to, co wydaje mi się prawidłowościami. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:14 Jeszcze raz, mi chodzi o sytuację gdy oboje rodziców Polaków nie rozmawia ze swoimi dziećmi w domu po polsku. Wiadomo, że się wtrąca sformowania albo często wychodzi mieszanka językowa, ale jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:20 No ale to też się zmienia z czasem. Bo zmieniają się tematy rozmowy i kiedy rodzic przestaje się starać (o jeżu, jak mnie męczyło to staranie), to dziecko naturalnie przestaje rozumieć bardziej abstrakcyjne koncepty. Np. nie jest w stanie bez tłumaczenia uczestniczyć w rozmowie o gospodarce, o polityce o czymś zawodowym rodzica. Nie rozwija pojęć abstrakcyjnych i bardzo szybko okazuje się, że jeżeli nie chcesz, by twoje rodzicielstwo było w 80% poświęcone na język, to łatwiej jest utrzymać kontakt, zrozumienie i wspólnotę używając języka otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:28 Dzieci słuchają rodziców. Dostana taki język jaki im podadzą rodzice. Ja jestem w szoku jak bardzo dzieciaki znają polski przy tym, że nie mają poza nami towarzystwa polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:32 Może być i tak, że masz dzieci nadzwyczaj uzdolnione językowo, zauważ. Albo może spędzacie wyjątkowo dużo czasu na intensywnych konwersacjach interrodzinnych. - rózne są indywidualne sytuacje. Moje dziecko nie dość, że dyslektyczne, to generalnie językowo jest na moje oko przeciętne, a z drugiej strony ja miałam jak wiadomo przymus hodowania dwujęzyczności, więc standardy miałam bardzo wyśrubowane. Osiągnęłam cel, powiedzmy w 90 procentach. Ale kosztowało mnie to strasznie dużo na wielu płaszczyznach. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:35 miałam jak wiadomo przymus hodowania dwujęzyczności, więc standardy miałam bardzo wyśrubowane. Nie strasz ze twoje dziecko wyslawia sie jak biscotti skoro sie teraz okazalo to twoj wzor dwujezycznosci Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:34 nie wiem w jakim wieku masz dziecko ale tak mniej wiecej od wieku gimnazjalnego zaczyna sie to rozjezdzac, bo nie omawiasz z dzieckiem wszystkich szkolnych tematow a w tym zakresie slownictwo dziecka sie bardzo poszerza. Nie znam rodzin, gdzie przy stole dyskutuje sie o najwiekszym wspolnym dzielniku badz roslinach okrytozalazkowych. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:37 To tak na ostro rusza moim zdaniem wcześniej, w okolicach 10 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:46 z moich obserwacji tak blizej 13-stych urodzin, na pewno po 12stych ale moze to specyfika systemu szkolnictwa, w podstawowce to sie niewiele co dzialo. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:26 Zgadzam się, że to jest bardzo związane z systemem szkolnym. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:16 Generalnie zaś moje zdanie jest takie, że jeżeli nie uda się dość szybko nauczyć dziecka biegłego czytania we własnym języku, dziecko tego nie polubi, a w dodatku nie jest się w stanie dostarczać mu bardzo bogatej, trafionej i odpowiedniej do fazy literatury, to właściwie propał pan i sobaka. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:20 Może to jest kwestia angielskiego, bo ja na przykład nigdy dzieci nie uczyłam czytać i pisać po polsku a potrafią. Oczywiście piszą z jakimiś tam błędami. Gdyby miały iść na studia do Polski to już by pewnie jakiś problem językowy był. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:27 Jest pewnie mnóstwo kwestii osobniczych. Ja piszę na podstawie swoich obserwacji, nie jestem lingwistą od dwujęzyczności. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:29 Na pewno w sporym stopniu osobnicza i zależna też od na przykład inteligencji. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:36 Od miliona rzeczy. Dziecko o zainteresowaniach oddalonych od rodzicielskich będzie łapać mniej. Dziecko o żywszych kontaktach rówieśniczych będzie łapać mniej. Dziecko o silnej motywacji (ukochany przyjaciel, hobby) po polsku będzie łapać więcej. Dziecko bardziej zajęte w swoim systemie szkolnym, bardziej obciążone pracami domowymi, chodzące do klasy o wyższych wymaganiach będzie łapać mniej. Dziecko uwielbiające kolonie w PL będzie łapać więcej, a dziecko wielbiące wyjazdy rodzinne - mniej. I tak dalej, i tak dalej. Pewnie można by było zrobić jakiś wzór, gdzie poziom łapania języka ojczystego zależy od czasu spędzanego w tym języku, zdolności, pozarodzinnych okolicznościach używania itp. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:05 Tak sobie myślę, że kwestia tez jest tego czy dziecko jest jedynakiem lub ma dużo młodsze czy starsze rodzeństwo. Moje dzieciaki to bliźnięta na przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:25 Dokladnie, przeciez sa zasady i mnostwo literatury, zasady sa takie ze trzeba najpierw nauczyc czytac dziecko w jezyku swoim zanim bedzie umialo w jezyku otoczenia, u mnie to sie sprawdzilo wystarczy zaprzec sie i uprzec Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:30 Nigdy dzieci nie uczyliśmy polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:07 > zasady sa takie ze trzeba najpierw nauczyc czytac dziecko w jezyku swoim zanim bedzie umialo w jezyku otoczenia, Moje dziecko do obcojezycznej szkoly poszlo w wieku 4 lat i od razu zaczelo uczyc sie czytac. Powiedz, kiedy ja mialam wystartowac z nauka czytania po polsku? Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:13 ale pracowalas jakos z dzieckiem, nad literkami itp ? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:15 No widzisz, ja nigdy nie pracowałam nad tym specjalnie Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:27 Równolegle, a nawet wcześniej. Ja czytałam dzieciom przed snem wiersze Tuwima i Brzechwy, bajki po polsku, wiersze Staffa i Kochanowskiego. Piznawaliśmy polski alfabet i oglądaliśmy filmy online dla małych dzieci. Wchodziliśmy na strony z grami po polsku, mieliśmy polskie puzle (oprócz książeczek, puzli i gier angielskich). Przyjęłam zasadę, że w domu mówimy po polsku i tak joś się trzymamy (chociaż ciężko, bo czasem szybciej i łatwiej powiedzieć po angielsku). Do tego regularne wyjazdy do Polski (rodzina), z czasem szkoła weekendowa i internetowa. Wynik - taki sobie. Teraz już macham ręką i poza polskim w domu nie naciskam. Dzieci są za duże na zmuszanie do robienia czegoś, co nie cierpią, a czymś takim jest np. polska szkoła. Dlatego rozumiem ludzi, którzy chcą sobie tej dodatkowej pracy oszczędzić i przekonywać do czegoś, czego sami nie chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:38 ale wielu rodzicow w Anglii ma ten problem, mi sie wydaje ze to ze wzgledu na to ze angielski jest tak prosty i dzieciom ciezko sie wdrozyc w inny jezyk w ktorym trzeba wszystko odmieniac i zmieniac koncowki Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 00:36 >Moje dziecko do obcojezycznej szkoly poszlo w wieku 4 lat i od razu zaczelo uczyc sie czytac. Powiedz, kiedy ja mialam wystartowac z nauka czytania po polsku? Moje dziecko tez poszlo do szkoly w wieku 4 lat ( UK) a jednoczesnie poszlo do szkoly polskiej w soboty w wieku 4 lat gdzie od 4 roku uczyli je czytac po polsku. Oczywiscie na miare 4 latka .... Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 07:56 Nie fantazjuj princess. Sobotnie szkoly polskie nie przyjmuja 4-latkow, o nauce czytania po polsku w tym wieku nie wspominajac. W Polsce najwczesnisj 6-latki ale czytac tez sie od razu nie ucza. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:11 olena.s napisała: > Jeżeli nie ma ogromnego parcia na ciągłe rozwijanie jezyka rodzimego, to kiedy > dzieci robią się większe ich komunikacja/słownictwo kurczą się albo relatywnie, > albo i bezwzględnie. Bo z rodzicami rozmawia się tylko w określonych obszarach > (sprawy domowo-rodzinno-codzienne, plus to, co jest u was specyficzne). Bardzo sluszne obserwacje. Moja najblisza przyjaciolka jest Portuguese-Canadian, portugalskim posluguje sie biegle w mowie i pismie wylacznie dlatego, ze nonstop practice, practice & more practice ... Jej siostra juz sie tylko "dogada" w sprawach oczywistych typu jedzenie, rezerwacja hotelu, basic sprawy zdrowotne etc. Podobnie rozni znajomi z roznych generations czy to Italian-Canadians, czy Chinese-Canadians, czy inni "hyphenated" Canadian Ze wzgledu na moje wlasne problemy z lingwistycznym uporzadkowaniem swiata, odbylam million rozmow z roznymi linguists, neurologists etc. na temat przyswajania i "maintenance" jezyka - nawet najzdolniejsi i najbardziej motivated musza caly czas nad tym pracowac. Nie ma lekko Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:22 Ile trzeba miec tupatu zeby byc biscotti legendarnie koslawie uzywajaca jezyka jak osoba ktora nie skonczyla podstawowki i przychodzic ciagle na watki o sprawach jezykowych i pouczac innych i udzielac rad i twierdzic ze sie perfekcyjnie mowi po polsku...... Ja wymiekam, nie wiem jak wy Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:28 Pisze o wiele lepiej od ciebie. I o wiele głębiej od ciebie. Generalnie pisze jak inteligentna, wykształcona osoba. Ty zaś piszesz jak prymityw. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:33 A ty sie moze zdecyduj czy wspierasz harowanie nad poprawna polszczyzna i jej doskonalenie, czy takie skandaliczne kaleczenie jezyka swoich przodkow jak uprawia biscotti, bo na razie nie wiadomo o co ci chodzi, ale to nic nowego Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:38 ? No i ta agresywna tępota... Ja ani nie wspieram, ani nie jestem przeciw. Rozmawiam o okolicznościach ujęzyczniania dziecka za granicą i z zainteresowaniem czytam o doświadczeniach innych. Natomiast nic nie zmieni faktu, że bi jest życzliwą, inteligentną osobą, a ty wrzaskliwą maglarą. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:54 > Natomiast nic nie zmieni faktu, że bi jest życzliwą, inteligentną osobą, a ty wrzaskliwą > maglarą. W sedno Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:09 Ale wiesz ze dajac jej " przyzwolenie" na takie profanowanie naszego ojczystego jezyka, obinzasz tym samym poziom forum i szkodzisz innym emigrantkom ktore dbaja o poprawny jezyk i chca go prawidlowo nauczyc dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:12 Doprawdy? Ja na przykład wolę czytać bi niż ciebie czy piszącą idealnie po polsku ritual2019. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:17 a nie mozecie sobie zalozyc z olena i biscotii jakiegos watku na ktorym bedziecie pisac w stylu " kali jesc" i kaleczyc polski ? takie cos w stylu " ktora godzina" Bo tu jest duzo emigrantek i osob wyksztalconych ktore jednak chcialaby czytac po polsku i juz wielokrotnie byly dyskusje ze wielu osobom to przeszkadza takie robienie bledow Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 00:40 Tyle lat minelo a niektore nadal nie zaakceptowaly sposobu pisania biscotti. 🙄 No ilez mozna maglowac temat. Biscotti to ematka, rodzina. W rodzinie sie nie dyskutuje w kolko kto jaki jest. Ile mozna Ziew... Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:23 "Doprawdy? Ja na przykład wolę czytać bi" Ja oczywiście też. A ta trolica która chce decydować kto gdzie ma pisać, może niech sama założy watek dla siebie, może najlepiej od razu na oślej ławce. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:36 Jesteś agresywną prostaczką, której chyba pod żadnym nickiem nie udało się napisać niczego interesującego. Z twoich ust tekst o obniżaniu jakiegokolwiek poziomu brzmi paradnie. Nb, pilnuj swoich byków, puszczasz ich tu dużo (ale to twój najmniejszy problem). Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:45 W przeciwienstwie do ciebie bo zawze piszesz interesujaco mimo zety jak zwykle jak choragiewka w kazdym watku, tu zaczynasz od podkreslania jak wazna jest ciezka praca nad jezykiem i jakie trudne jest jego nauczenie po czym przytakujesz i przyklaskujesz forumce ktora nie umie napisac poprawnie calego zdania po polsku a twierdzi ze nauczyla dzieci perfekcyjnie tego jezyka Nie wiem czy swoim ruchem nie osmieszylas zupelnie Biscotti na forum ale mnie na pewno rozbawilas Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:23 Bo jesteś tępa, biedaczko. Nie mam przymusu każdorazowego ustawiania się w drużynach i prowadzenia wątku "za" albo "przeciw". Więc owszem, nauka za granicą polskiego, jeżeli chce się wyjść poza absolutną codzienność to jest praca, przede wszystkim bardzo długa, po wtóre, bardzo intensywna, i wreszcie - o dalece niepewnym wyniku. I o ile generalnie wiadomo, że dwujęzyczność jest pod bardzo wieloma względami korzystna, o tyle ludzie mają najróżniejsze sytuacje i życiowe konieczności. Nie będę więc osądzać wybierających inaczej niż ja (w innych okolicznościach i przy innych możliwościach), a tym bardziej ich gnoić - zwłaszcza, że jest po ptakach, dzieci podrośnięte i nikt czasu nie zawróci. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:36 ale czy to jest godne przyklasniecia i poparcia, ze ktos twierdzi na forum ze nauczyl dzieci perfekcyjnie po polsku mimo, ze jest latwe do zdemaskowania, ze sam nie umie i nie mogl nauczyc? Zrobilas z powaznej dyskusji jakas przepychanke jak pod budka z piwem Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:42 ty maglujesz raczej, o tych przylaszczkach to juz czytam z drugi raz, nie masz innych historyjek ktorych forum nie zna? Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:48 zlota.ptaszyna napisała: > ale czy to jest godne przyklasniecia i poparcia, ze ktos twierdzi na forum ze n > auczyl dzieci perfekcyjnie po polsku mimo, ze jest latwe do zdemaskowania, ze s > am nie umie i nie mogl nauczyc? Zdemaskowałaś jedynie swoją własną głupotę. Maniera językowa biscotti jest tylko manierą i tylko jakieś naiwniary myślą, że wynika ona z zapomnienia języka. Sama jestem od ponad 30 lat emigrantką i widzę w tekstach biscotti, że niczego nie zapomniała i świetnie sobie radzi, a zastępowanie niektórych słów i wyrażeń jest świadomą, zgrabnie rozproszoną w tekście regułą. Może się nie podobać, mnie też to drażni, ale przynajmniej nie jestem idiotką fałszywie oceniającą prawdziwe umiejętności forumki z Kanady. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:22 Matka która włożyła trud i pot w nauczenie języka swoje dziecko automatycznie tez szanuje ten język i zwraca uwagę na to co pisze wiec raczej trafiłaś kula w płot , taka manierę wstawiania słówek widzę za to na emigracji u ludzi słabo wykształconych - oni Nie mogą się dobrze nauczyć miejscowe go języka a jednocześnie błyskawicznie „zapominają „ swój własny Znowu się wypowiadasz jakbyś nigdy na emigracji nie była Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:31 zlota.ptaszyna napisała: > Znowu się wypowiadasz jakbyś nigdy na emigracji nie była Niestety, ale ty znowu nie odróżniasz forumowej kreacji anonimowego nicka od realnego życia. Ja znam ludzi z małymi umiejętnościami językowymi i wiem jak to brzmi. Nie tak jak u biscotti. I głodne kawałki o poszanowaniu to sprzedawaj swoim dzieciom, może uwierzą i będą dalej mówić po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:47 Znam tez ludzi z małymi i o wiele więcej dobrze wykształconych którzy są tu wieki na emigracji i nikt nie pisze jak biscotti Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:55 zlota.ptaszyna napisała: > Znam tez ludzi z małymi i o wiele więcej dobrze wykształconych którzy są tu wie > ki na emigracji i nikt nie pisze jak biscotti Bo biscotti jest ta jedna jedyna. Wypracowała sobie znak rozpoznawczy na forum i nie chce z tego rezygnować. Tobie trzeba naprawdę tłumaczyć takie oczywistości? Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 00:04 Większości nie podoba się ten znak , poza tym ja pisałam też o sytuacji kiedy jakaś Forumka założyła wątek w którym przedstawiła projekt listu do nauczyciela swojego dziecka po czym wparowała tam Bistotti i napisała ze Forumka ma list edytować i poprawić Oczywiście pisząc z błędami...... Czy są jakieś granice tupetu ? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 00:12 W twoim przypadku - jeszcze nie zaobserwowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 15.12.20, 01:22 snakelilith napisała: > zlota.ptaszyna napisała: > > > ale czy to jest godne przyklasniecia i poparcia, ze ktos twierdzi na foru > m ze n > > auczyl dzieci perfekcyjnie po polsku mimo, ze jest latwe do zdemaskowania > , ze s > > am nie umie i nie mogl nauczyc? > > Zdemaskowałaś jedynie swoją własną głupotę. Maniera językowa biscotti jest tylk > o manierą i tylko jakieś naiwniary myślą, że wynika ona z zapomnienia języka. S > ama jestem od ponad 30 lat emigrantką i widzę w tekstach biscotti, że niczego n > ie zapomniała i świetnie sobie radzi, a zastępowanie niektórych słów i wyrażeń > jest świadomą, zgrabnie rozproszoną w tekście regułą. Może się nie podobać, mni > e też to drażni, ale przynajmniej nie jestem idiotką fałszywie oceniającą praw > dziwe umiejętności forumki z Kanady. > Mówisz a ja gdzieś dawno dawno czytałam ze właśnie z powodu pamięci/zapomniana ona tak „pisze” Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 15.12.20, 01:20 olena.s napisała: > Bo jesteś tępa, biedaczko. > Nie mam przymusu każdorazowego ustawiania się w drużynach i prowadzenia wątku " > za" albo "przeciw". Więc owszem, nauka za granicą polskiego, jeżeli chce się wy > jść poza absolutną codzienność to jest praca, przede wszystkim bardzo długa, po > wtóre, bardzo intensywna, i wreszcie - o dalece niepewnym wyniku. > I o ile generalnie wiadomo, że dwujęzyczność jest pod bardzo wieloma względami > korzystna, o tyle ludzie mają najróżniejsze sytuacje i życiowe konieczności. Ni > e będę więc osądzać wybierających inaczej niż ja (w innych okolicznościach i pr > zy innych możliwościach), a tym bardziej ich gnoić - zwłaszcza, że jest po ptak > ach, dzieci podrośnięte i nikt czasu nie zawróci. Ale nie da się nauczyć dzieci perfekt polskiego z takim miksowaniem 2 języków. Sama mówisz ze co ciężka praca. Wiec miks 2 języków ni jak nie ma się do perfekcyjnego nauczania jednego z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:40 zlota.ptaszyna napisała: > A ty sie moze zdecyduj czy wspierasz harowanie nad poprawna polszczyzna i jej d > oskonalenie, czy takie skandaliczne kaleczenie jezyka swoich przodkow jak upra > wia biscotti, bo na razie nie wiadomo o co ci chodzi, ale to nic nowego Dokładnie... Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:48 Najstarsza i Najmlodszy - perfect Polish, corcia wykladala w PL przez ponad 2 lata, Najmlodszy pisze wiersze i piosenki (rowniez) po polsku, koncertowal (po barach & pubs, zeby nie bylo ze w salach koncertowch ) w PL kilka razy. Sredni mowi, napisze postcard, przeczyta prosta ksiazke ale bez porownania slabiej niz rodzenstwo. Jezyk najbliszy (naturalny ) mysle, ze dla calej trojki angielski choc dla Najstrszej pewnie na rowni z francuskim. Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:50 Najstarsza i Najmlodszy - perfect Polish Jesli perfect polish to jezyk na poziomie biscotti to ja sie boje, zreszta w jaki sposob mieli sie nauczyc skoro nikt poprawnie w domu nie mowi po polsku? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 00:42 Oj juz przestan, daj biscotti spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 18:49 Haruje jak wol i wypruwam zyly zeby znalo perfekcyjnie, bo proste to nie jest, tak jak by sie moglo wydawac. Skoro nazywa sie to "jezyk matki", wiec wypadalo by zeby go znalo, inaczej obciach dla tej matki.... Odpowiedz Link Zgłoś
mayaalex Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:01 wspolnym jezykiem meza i moim jest angielski i to jest glowny jezyk moich dzieci (plus od 4 roku zycia byly w szkole anglojezycznej, z francuskim jako drugim jezykiem). Polski maja dzieki moim rodzicom i niani, mnie odpowiadaja po angielsku wiec ja tez do nich najczesciej mowie po EN choc czasem mam napady ambicji i mowie po polsku. Syn rozumie turecki calkiem niezle ale niewiele umie powiedziec (choc mamy filmiki na ktorych plynnie mowil po turecku jako trzy-czterolatek - turecki zniknal kiedy pojawil sie francuski jako dodatkowy a moj maz zaczal pracowac w UK i w domu byl tylko w weekendy). Chyba jestem wyjatkiem w swoim srodowisku ale az tak bardzo no polskim mi nie zalezy, wystarczy mi ze dzieci sa w stanie jakos sie porozumiec, raczej wolalabym zeby uczyly sie jeszcze niderlandzkiego albo niemieckiego (albo w ogole jakiegos egzotycznego jezyka). Nie sadze, zeby ich przyszlosc byla w PL, raczej nie beda zdawac polskiej matury i studiowac w PL, moga mowic z bledami, wazne ze w miare mowia. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:29 mnie odpowiadaja po angielsku wiec ja tez do nich najczesciej mowie po EN choc czasem mam napady ambicji i mowie po polsku. A zasady sa takie ze ty powinnas ignorowac ich angielskie pytania i NIGDY nie odpowiadac po angielsku Odpowiedz Link Zgłoś
mayaalex Re: Do emigrantek 13.12.20, 19:35 ale ja nie musze zyc wg czyichs zasad. Odpowiedz Link Zgłoś
smaczna_zupa Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:05 Moje dzieci są w 100% dwujęzyczne. Gdy są w Polsce to używają tylko języka polskiego, bez akcentu i ludziom często trudno uwierzyć, że to są dzieci urodzone i wychowywane poza Polską. W domu mówimy tylko w języku polskim, filmy oglądamy w języku polskim, książek polskich mamy również więcej niż angielskich i to się wyrównuje z czasem w szkole, gdzie wszystko w języku angielskim. Czytają i piszą w obu językach. Starsze dzieci zdały już matury międzynarodowe na najwyższe z możliwych ocen z obu języków. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:16 Moja córka dwujęzyczna + dialekt bawarski. Językiem naturalnym chyba jednak jest niemiecki. Partner trójjęzyczny, jego dzieci niemiecko-anglojezyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
leyla76 Re: Do emigrantek 13.12.20, 20:44 Mam troje dzieci i od niedawana w papierach jako język ojczysty zaczęłam wpisywać angielski. Ja Polka, ojciec Turek na początku mieszkaliśmy w UK. My między sobą angielski, do dzieci we własnych językach. Zanim dzieci poszły do szkoły było ok, chociaż przeważał turecki, bo pół rodziny męża tez w UK . Dałam radę jeszcze zpierwszym dzieckiem przerobić 2 klasy Wesołej Szkoły, wiec ona tez czyta i pisze po polsku, ale z błędami. Akcent ma tragiczny. Kiedy przyszedł czas na syna do nauki czytania, wyprowadziliśmy sie do francuskiej części Szwajcarii. Wiec polski poszedł w odstawke, bo trzeba było francuski opanować. W międzyczasie urodziło sie trzecie dziecko, które za język ojczysty wybrało sobie angielski. W tym momencie mam trójkę dzieci mówiących naturalnie po angielsku i francusku. Turecki i polski niestety kuleje, chociaż po turecku radzą sobie lepiej. Córka daje radę po polsku, chłopaki rozumieją (nie 100%), ale odpowiadają po angielsku wstawiając czasami słowa po polsku. Ich Polska mowa jest tragiczna. Wrecz nie potrafią wypowiedzieć słowa po polsku. Ciekawe jest to, ze najmłodszy lat 8 nigdy nie rozmawia po angielsku z dziećmi ze szkoły czy z podwórka, nawet wiedząc, ze dane dziecko jest angielskojęzyczne. Po angielsku rozmawia jedynie z nami i kiedy jesteśmy w UK. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:23 >niedawana w papierach jako język ojczysty zaczęłam wpisywać angielski. dziwne. To nie jest twoj "mother tongue" nawet jesli uzywasz go na codzien. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 15.12.20, 01:25 princesswhitewolf napisała: > >niedawana w papierach jako język ojczysty zaczęłam wpisywać angielski. > > dziwne. To nie jest twoj "mother tongue" nawet jesli uzywasz go na codzien. Nie jej ,a dzieciom wpisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:11 Oraz podepnę się z pytaniem do tych, których dzieci nie mówią po polsku: jak rozmawiają z polską rodziną w Polsce? Jak składają babciom życzenia? Czy babcie/dziadkowie mają szansę porozmawiać z wnukami po polsku? U męża w rodzinie jest Polka, która wyjechała do ITA i wyszła za Włocha. Dzieci po polsku zrozumieją jedynie dzień dobry, dziadkowie nie mają jak się z wnuczkami dogadać. Strasznie to przykre. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:20 Oczywiscie ze mowia. Na dzien babci/ dziadka/ urodziny dzwonia, a tak na codzien sa w kontakcie przez whatsappa. Mlody ostatnio sie pytal: " mamo a jak sie pisze idziałem? Chce napisac babci ze idziałem dzisiaj sam ze szkoly ". Czasem jest zabawnie, pisza roznie, ale najwazniejsze jest, ze w ogole pisza i dzwonia tak same z siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 13.12.20, 21:30 Kiedy przelatywałam z dzieckiem polski program wczesnoszkolny pojawiły się w tekście przylaszczki. Ja: no, a jak myślisz, czemu one się nazywają "przy-laszczki"? Podpowiem, że dlatego, że rosną przy.... przy..... Dziecko: przy leszczach? (łapie moje spojrzenie pełne zgrozy i poprawia się Dziecko: przy kleszczach? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:53 >Kiedy przelatywałam z dzieckiem polski program wczesnoszkolny pojawiły się w tekście przylaszczki. mnie w ogole szokuje to ze w programie sa ksiazki pisane jezykiem kiedys uzywanym, moze nie staropolskim ale np Sierotka Marysia to nie jest dzisiejszy jezyk. Ja bym nie raczyla 7 -8 latka tym a to jest lektura, Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:01 A jak inaczej ludzie maja sie nauczyc dziecictwa kulturowego? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:25 Zaczynajac nauke czytania od staropolskiego i innych nie funkcjonujacych juz zwrotow lol? Wczesna edukacja to edukacja czytania i pisania w aktualnie istniejacym jezyku przynajmniej tu w UK. Tu sie,5-9 latkow nie uczy staroangielskiego. Od szkoly sredniej gimnazjum, sredniej mozna zapoznawac sie z dziedzictwami... Najpierw niech sie naucza znaczenia slowa ...dziedzictwo narodowe. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:33 Sierotka marysia i kaczka dziwaczka to takie obciazajace dla wczesnej podstawowki, wow? ty masz jakis uraz chyba, cos tez pisalas ze dziecko z religii wypisalas kiedy zaczeli studiowac Biblie? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:04 Dawno nie zagladalas do sierotki Marysi skoro wydaje ci sie ze to powojennym jezykiem jest pisane lol Oczywiscie ze wypisalam. Moje dziecko nie bylo u chrztu a ja nie bylam u bierzmowania ani religii nie skończyłam. Nie jestesmy katolikami. Po kie licho mi to? W szkole angielskiej maja RE co tydzien od 7 roku zycia i sa zaznajamiani z wszystkimi glownymi religiami. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:10 Napisana przed 1896 rokiem, bo wtedy ją Konopnicka wydała. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:11 A nie zagladalam do sierotki bo moje dziecko chyba jest mlodsze Przerabiamy "kaczke dziwaczke", tez moglabym lamentowac ze jak mam tlumaczyc co to jest praczka i brytfanna ale biore to na klate Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:33 kaczka dziwaczka to pozniejsze czasy juz Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:38 co z tego, ale tez pojawia sie archaiczne slownictwo, w ogole wszedzie jest, mamy im tylko czytac harrego potter i twighlight? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:51 "mamy"... Mowimy o dzieciach ktore nie sa na poziomie Harrego Pottera. Mowimy o dzieciach WCZESNEJ EDUKACJI szkolnej ktore sie dopiero ucza czytac. 7 latkowie nie czytaja Harrego Pottera bo ani grubosc ksiazki ani wielkosc czcionki ani jezyk nie jest na ich poziomie. A sierotka Marysia z XIX wieku to lektura... Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana3x Re: Do emigrantek 14.12.20, 22:34 A w której klasie to jest lekturą? W klasach 1-3 nie ma obowiązkowych lektur, od nauczyciela zależy ich wybór. Na liście zalecanych można też znaleźć Kołakowskiego m.in. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:21 >W klasach 1-3 nie ma obowiązkowych lektur, od nauczyciela zależy ich wybór. lista lektur do wyboru to tez lektury. Moje dziecko czytalo to w 3 klasie w wieku 7 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:02 Princess cos sciemniasz albo nie doinformowalas sie. Lektury w I-III sa do wyboru i sa tez nowoczesne wsrod nich. Nie sadze zeby szkola sie koncetrowala na tych najtrudniejszych majac dzieci ktore slabiej mowia po polsku niz te w Polsce. Poza tym raczej sobotnie szkoly nie maja czasu na ciagle analizowanie lektur, to jest cos bardzo dodatkowego, biorac pod uwage ze musisz przerobic material podstawowki w kilka godzin. Wiec albo koloryzujesz albo wybralas beznadziejna szkole, moze ja zmien lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 08:50 Ale o co ci chodzi z ta sietotka marysia bo ja nie rozumiem? To chyba babcia z nim to czyta a nie ty? Babcia sie skarzyla na sierotke, no raczej nie sadze? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:24 >To chyba babcia z nim to czyta a nie ty? kie? babcia z nim po polsku rozmawia i czasem w czyms przypilnuje ale to nie jest jakas guwernantka od lekcji. Moja matka ma 80 lat. Tez uwaza ze Sierotka Marysia to jezyk nie dzisiejszy i zwlaszcza dzieciom za granica nie powinni tak wczesnie tego serwowac Zreszta nie tylko to. Basn o Lechu Czechu i Rusie mielismy. Tez pisane jezykiem nie dzisiejszym. Te dzieci dopiero ucza sie czytac. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:45 Niestety, to wciąż pokutujacy XIX wieczny Latarnik. W sensie kształcimy dzieciątka emigracyjne tak, jak to sobie pansienkiewicz wyobrażał/znał wygnańców: w nieustającej tęsknocie do łojczyznyłona. Czyli jest to nieustanne patriotyczno-konserwatywne formowanie przez literaturę. Osobiście najgłębiej wątpię, aby było skuteczne - jak widać, nawet w kraju jest na to zauważalny wyrzyg, a za granica, gdzie szkoła polska jeszcze jaskrawiej konkuruje z prawdziwym życiem dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:06 Bo Polacy na emigracji doceniaja ojczyzne i ja szanuja, w przeciwienstwie do was, plujacych nawet na wladze. Polacy walczacy za wolnosc wiekami przewracaja sie w grobach Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:20 zlota.ptaszyna napisała: > Bo Polacy na emigracji doceniaja ojczyzne i ja szanuja, w przeciwienstwie do wa > s, plujacych nawet na wladze. 😃😃😃 to czemu do tej ojczyzny nie wroca? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:29 Gdybyś nie była taką cudownie wszechstronnie ograniczoną kretynką, to ten wpis byłby przesliczną ilustracją pisizmu. Spójrzmy logicznie: stawiasz władze ponad ojczyzną: "plujacych nawet na wladze". NAWET (tu widzę jak się nadymasz świętym oburzeniem, hihi). Odpowiedz Link Zgłoś
srubokretka Re: Do emigrantek 15.12.20, 15:23 >Gdybyś nie była taką cudownie wszechstronnie ograniczoną kretynką, Kolejny wpis, dzieki ktoremu twoj ojciec bylby dumny. Co sie z toba kobieto stalo??? Za duzo ematki, klopoty w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 15.12.20, 15:37 Cóż, bardzo mi przykro. Nie mam już cierpliwości na aroganckie, prostackie kretynki, a asma jest wybitną przedstawicielką tej grupy. Wygaś mnie i będziesz miała z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Do emigrantek 15.12.20, 15:58 srubokretka napisał: > Kolejny wpis, dzieki ktoremu twoj ojciec bylby dumny. > Co sie z toba kobieto stalo??? Za duzo ematki, klopoty w domu? Prawdę napisała. I tak delikatnie o tym trollu się wyraziła. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 17:31 Olenie ZNOWU nie udalo sie obalic Jaroslawa Kaczynskiego. N-ta proba. Tez bys byla zalamana i kasala wszystkich wokol. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:04 No to juz bajeczki zupelne, akurat basn o lechu, czechu i rusie jest w drugiej klasie jako czytanka napisana prostymi slowami. Piszesz ze dzieci nie umieja u was czytac bedac w IV klasie to jak niby czytaja te ciezkie teksty? no pojechalas teraz Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 08:54 a moje dziecko mlodsze od twojego juz zaczyna czytac takie tomiszcza, harrego akurat nie ma w domu ( i nie bedzie bo nie znosze tego ) ale to co ma np polmetrowy tom basni Andersena juz siedzi sobie i czyta A ty mowilas ze 3 lata temu ze twoje dziecko jest fenomentalnie rozwiniete o kilka lat wczesniej od calej klasy, wiec jakim cudem ciagle uczy sie czytac? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:28 >a moje dziecko mlodsze od twojego juz zaczyna czytac takie tomiszcza, harrego akurat nie ma w domu ( i nie bedzie bo nie znosze tego ) ale to co ma np polmetrowy tom basni Andersena juz siedzi sobie i czyta Basnie Andersena to nie Harry Potter. Czy ty w ogole jestes zaangazowana w edukacje dziecka i obchodzi cie co jest w tych ksiazkach? Harry Potter jest o mordach, znecaniu sie, torturach...mroczne sa. 7 latki takich rzeczy nie czytaja. To nie jest lektura dla malych dzieci. >A ty mowilas ze 3 lata temu ze twoje dziecko jest fenomentalnie rozwiniete o kilka lat wczesniej od calej klasy, wiec jakim cudem ciagle uczy sie czytac? po polsku!!!! Po polsku uczy sie czytac caly czas. Czyta w porownaniu z reszta klasy bardzo dobrze bo niektore 7 latki dopiero zaczynaja czytac po polsku Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:09 hahahhaa, to przeczytaj te basnie Andersena- np jest o wieszaniu i zabijaniu. Moze chociaz Dziewczynke z zapalkami kojarzysz- ona ZAMARZLA . Co tam przy tym jakies dydrymaly o Porterze Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:12 po polsku!!!! Po polsku uczy sie czytac caly czas. Czyta w porownaniu z reszta klasy bardzo dobrze bo niektore 7 latki dopiero zaczynaja czytac po polsku Zartujesz? Te jezyki wlasnie powinny isc w parze, ja uczylam dziecko polskiego i automatycznie ruszylo czytanie w jezyku miejscowym na poziomie o kilka lat wyzszym niz rowiescnicy jednojezyczni. Jakim cudem twoj syn - nad ktorym przeciez od niemowlecia siedzisz i godzinami odrabiasz ekstra lekcje i zadajesz ekstra zadania- ciagle nie umie czytac dobrze w takim zaawansowanym wieku? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Do emigrantek 15.12.20, 15:55 Princess, nie trać czasu na dyskusję z tym przebrzydlym i kłamliwym trollem. Dobrze ci radzę. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Astomi 14.12.20, 09:09 > Oczywiscie ze mowia. Na dzien babci/ dziadka/ urodziny dzwonia, a tak na > codzien sa w kontakcie przez whatsappa. > Mlody ostatnio sie pytal: " mamo a jak sie pisze idziałem? Chce napisac babci z > e idziałem dzisiaj sam ze szkoly ". my mamy podobna jezykowo sytuacje do Ciebie. moj mlodszy syn zadziwial rodzine, jak pieknie i bez bledow pisze na whatsappie po polsku ... ... dopoki sie nie wydalo, ze mozna ustawic "rozpoznawanie glosowe" i zwyczajnie mowic do whatsappa, a on przepisuje na bezbledny polski poradz swoim, haha Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Astomi 14.12.20, 14:13 Koniec swiata na tym watku. To nawet dzieci Kury, takiej wyksztalconej i wysoko postawionej, przynajmniej wedlug kreacji na forum...nie zostaly nauczone jezyka Toz to chyba wstyd w takich wysokich kregach, na tych sympozjach naukowych, konferencjach itp Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Astomi 14.12.20, 18:38 >Toz to chyba wstyd w takich wysokich kregach, na tych sympozjach naukowych, konferencjach itp to wstyd chyba odwrotnie w jakichs niskich kregach tak cudacznie unikaja edukacji dzieci w innym jezyku. Ludzie wyksztalceni jak dowiaduja sie ze masz ojca czy matke z innego kraju a ty ani dudu w tym jezyku to jest takie charakterystyczne" Whyyyyy??" i wielkie oczy bo to byla taka wielka mozliwosc a ten sie nie nauczyl Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Astomi 14.12.20, 18:40 Serio? Jakos sie nie spotkalam. Tak naprawde nie spotkalam nikogo kogo by to onchodzilo. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Astomi 14.12.20, 18:49 przeciez nie zadaja tego pytania na dzien dobry. Ale jak przyjdzie rozmowa i ktos powie ze np.ojciec jest Holendrem czy Francuzem to zaraz pytaja Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Astomi 14.12.20, 19:49 princesswhitewolf napisała: > przeciez nie zadaja tego pytania na dzien dobry. Ale jak przyjdzie rozmowa i kt > os powie ze np.ojciec jest Holendrem czy Francuzem to zaraz pytaja Nie mam tak wscibskiego otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Astomi 14.12.20, 20:26 Widocznie zyjesz na innej planecie i nie tworzysz bliskich kontaktow. Ludzie normalnie na rozne tematy schodza w rozmowie. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Astomi 14.12.20, 20:03 Dziecko to element twojego wizerunku przeciez Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Astomi 15.12.20, 01:28 zlota.ptaszyna napisała: > Dziecko to element twojego wizerunku przeciez Ze co ??? Głowa cię boli? Dziecko to odrębna istota a nie element wizerunku matki. 😳 Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Astomi 14.12.20, 20:03 No toz wlasnie ja pisze, mnie pytaja o dziecko, umarlabym ze wstydu gdybym musiala powiedziec ze nie zna polskiego Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Astomi 14.12.20, 20:24 Moi dalsi znajomi byli wypytywani przez współpracowników (wykształceni lokalsi), dlaczego ich dzieci nie mówią po polsku. Tylko dlatego o tym wiem, bo podczas nielicznych kontaktów usprawiedliwiali się przede mną, kiedy dowiedzieli się, że my akurat dbamy o polski. Mnie tam ani ziębi ani grzeje, ci kto robi na własnym podwórku, o ile mnie osobiście nie dotyczy i ich usprawiedliwiania słuchałam z szeroko otwartymi oczami. Ale fakt faktem - jak już lokalsi dowiedzą się skąd jestem, to następne pytanie jest o język w domu. Zresztą pytani są nie tylko obcokrajowcy - wystarczy silny liverpoolski czy szkocki akcent 😄. Uboczny skutek dość sporej jednorodności kulturowej (60 % to lokalsi z dziada pradziada). Odpowiedz Link Zgłoś
leyla76 Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:28 U mnie jak dzieci (dwoje pierwszych) były małe to mówiły po polsku bez problemow. Dopiero pózniej ten język poszedł w odstawke. Najstarsza (18 lat ) daje radę. Chłopaki troche pi polsku , troche pi angielsku. Mój tata zna troche angielskim, mama zmarła 2 lata temu. Na whats up zawsze ja jestem obok i pomagam. Jakos sie dogadują, chociaż poważnej rozmowy ze sobą nie przeprowadza. Masz racje , smutne to jest. Moja sytuacjacwogoke jest smutna, bo nie mam , oprócz mojego taty i brata , żadnego kontaktu z dalsza rodzina. Nasz kontakt zawsze w sumie był słaby, mieszkanie osobno od reszty rodziny (500km) niestety był tego powodem. Mój wyjazd do UK 20 lat temu i powoli wszystko sie urwało. Moje dzieci, po odejściu gdzieś w przyszłości mojego taty, kontaktu z Polska mieć nie będą, bo tak naprawdę to nikogo tam nie znają, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:40 >Mój wyjazd do UK 20 lat temu i powoli wszystko sie urwało. Moje dzieci, po odejściu gdzieś w przyszłości mojego taty, kontaktu z Polska mieć nie będą, bo tak naprawdę to nikogo tam nie znają, niestety. kie? malo to Polakow w UK? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:41 😃😃😃 zyjesz w getcie? Ja na codzien nie mam w ogole kontaktu z Polakami. W pracy jestem jedyna Polka, na osiedlu prawie na 99.9% tez. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:47 Ja mieszkam w Londynie, London Borough of Richmond, Hampton. Tu w Londynie jest duzo Polakow.Tu w Londynie jest getto... wielonarodowe Moi sasiedzi to Z prawej stara Angielka za nia Brazylijczyk z Francuzka, po lewicy para Anglikow a za nimi Portugalczyk z Polka. Na przeciwko Jest Anglik z jakas taka Hinduska czy Pakistanka czy cos w ten desen, a obok Ukraincy. Mieszkasz na wsi? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 19:54 princesswhitewolf napisała: > Mieszkasz na wsi? > Nie w city. Na osiedlu nie ma zadnych Polakow i w dzielnicy chyba tez nie, nie slysze na ulicy podczas spaceru, publishing sklepie itp Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:32 >Nie w city. Na osiedlu nie ma zadnych Polakow i w dzielnicy chyba tez nie, nie slysze na ulicy podczas spaceru, publishing sklepie itp Chyba gdzies na dalekiej prowincji na polnocy gdzie diabel mowi dobranoc. Przypominam ze w UK zarejestrowalo sie w Settlement Scheme prawie 5 milionow obcokrajowcow z EU z czego 800tys to Polacy. Jest jeszcze masa takich jak ja czyli juz obywateli brytyjskich i ich potomkowie tez z paszportem. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:35 moze jestes w papierach brytyjka ale nie wedlug brytyjczykow, no kamon, juz twoj syn bardziej bo ma jakas ich krew Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:10 >moze jestes w papierach brytyjka ale nie wedlug brytyjczykow W przeciwienstwie do Ciebie Anglicy, Szkoci i Walijczycy rozumieja znaczenie slowa Brytyjczyk. Ty po powyzszym zdaniu oczywiście ze NIE rozumiesz. Cierpliwie wyjasnie: Brytyjczykiem staje sie kazdy ma obywatelstwo British. To okresla PANSTWOWOSC. Ale Walijczyk nigdy nie bedzie Anglikiem a Anglik Waliczykiem ani Polak Anglikiem bo to jest NARODOWOSC w wyniku urodzenia sie na danej ziemi albo krwi. I tak Lizza corka Estonczykow urodzona w Londynie jest Angielka. Poza tym ubawilas mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:14 Princess no sorry, moze jakis papierek tam masz ale nie jestes niczym z powyzszych tylko farbowanym lisem. Ja tez mam drugie obywatelstwo akurat ale traktuje to jak papier, nigdy nie aspirowalam zeby podszywac sie pod miejscowa bo to jest bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:41 >Princess no sorry, moze jakis papierek tam masz ale nie jestes niczym z powyzszych tylko farbowanym lisem. No i wychodzi twoja nieznajomosc wielokulturowego spoleczenstwa. Tu jednak nie opieraja sie na Twoim polskim myśleniu. Bardzo ich by zdziwilo gdybym przedstawila sie jako Angielka ale nikogo nie dziwi gdy osoba nie urodzona w Uk okresla sie jako British czy Polish British. Ciesze sie ze moglam cie czegos nauczyc. Rozumiem, ze pewne zjawiska kulturowe, dotyczace panstwowosci i narodowości sa wielkim dziwem dla Polakow w tym i dla Ciebie i bedziesz swoje wygrawerowane teorie prawic....ale widzisz....tu sa to podstawy ktore sa nawet na egzaminie na obywatelstwo. Podstawa nadania obywatelstwa jest zrozumienie jak to funkcjonuje i poczucia bycia British. To ze w Polsce panstwowosc jest taka sama jak narodowosc( w wiekszosci) nie oznacza ze to jest zjawiskiem wszedzie bo UK jest wielonarodowa jedna państwowością. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 09:00 Tez mieszkam w takim spoleczenstwie wielokulturowym ale moja droga po wchlonieciu w nie widze ze to tylko pic na wode, fotomontaz. Pod cieniusienka warstwa poprawnej wielkulturowosci kryja sie niechec wieksza niz w Polsce i nic sie to nie ma do zasad ktore ktos sobie tam napisal na papierze Rdzenni obywatele wiedza po prostu ze musza trzymac jezyk za zebami bo sa surowe kary za jakies komentarze i innym kolorze skory itp i dzialac w bialych rekawiczkach zeby jakos przetrwac w tym sztucznym tworze. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:50 >Rdzenni obywatele wiedza po prostu ze musza trzymac jezyk za zebami bo sa surowe kary za jakies komentarze i innym kolorze skory itp i dzialac w bialych rekawiczkach zeby jakos przetrwac w tym sztucznym tworze. mowisz ze ojciec mojego dziecka, tesciowa, tesc, 2 x sis in law i dwie moje psiapsioly trzymaja jezyk za zebami? Tyle lat udawania loboziu. Przed ojcem mego dziecka bylam w zwiazku tez z innym Anglikiem ktory w zyciu nie byl w zwiazku z Angielka co ciekawe. Mieszkam w UK 26 lat w Londynie i w zyciu nie doswiadczylam dyskryminacji w jakikolwiek sposob. Ale byc moze zalezy to od sposobu mowienia i zachowania. >ale moja droga po wchlonieciu w nie widze ze to tylko pic na wode, fotomontaz. Co masz w sobie takiego ze odczuwasz ze trzymaja jezyk za zebami by ci czegos nie powiedziec? A moze mieszkasz w jakich ultraprawicowych rejonach? Jesli cokolwiek odczulam to w USA Mid- West gdzie z rzadka bywalam dla nich Europejczyk to dziwo, bo na studiach jak bylam bylam w Kalifornii tez tego nie odczulam tam jest mase obcokrajowcow. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:16 nie mowie o twojej rodzinie i bliskich znajomych ale o przedstawicielach spoleczenstwa. Ale zeby te odczuc to trzeba sie dostac do jakiegos miejscowego kregu tylko miejscowych. Skoro mieszkasz w dzielnicy dla cudzoziemcow to rzeczywiscie tam raczej nie uswiadczysz tych konserwatywnych osob, one stamtad uciekly Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:38 zlota.ptaszyna napisała: > Rdzenni obywatele wiedza po prostu ze musza trzymac jezyk za zebami bo sa surow > e kary za jakies komentarze i innym kolorze skory itp i dzialac w bialych rekaw > iczkach zeby jakos przetrwac w tym sztucznym tworze. OJP asma, całe forum się już do dawna pyta, po co ty sobie gotujesz tą emigrancką traumę i dlaczego nie wracasz do tych pól zielonych, łąk malowanych. Druga opcja, zacznij leczyć swoją paranoję, bo jak krzykniesz w las, tak ci odpowie, Jak więc do każdego Niemca podchodzisz ze "spie..dalaj chamie", to nic dziwnego, że odezwie się tak samo. A kary to sobie już naprawdę wyciągnęłaś z doopy. Mieszkam bowiem w wielkim mieście, tu ludzie ciągle się ze sobę ścierają, na siebie pyskują, ze sobą kłócą, czy w innym sposób wykazują agresję. I to ponad narodowo i bez konsekwencji prawnych. Trzeba wykazać się bardzo złą wolą i kompleksami jak stąd przez cały globus do Australii, by doszukiwać się w tym akurat niechęci do jakiejś narodowości, a zwłaszcza Polaków. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 13:17 u ludzie ciągle się ze sobę ścierają, na siebie pyskują, ze sobą kłócą, czy w innym sposób wykazują agresję. I t no prosze, wielokulturowosc w pelnej krasie, niech Olena sobie przeczyta jak mogloby byc w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 15.12.20, 13:21 zlota.ptaszyna napisała: > no prosze, wielokulturowosc w pelnej krasie, niech Olena sobie przeczyta jak mo > globy byc w Polsce A to w tej czystej etnicznie Polsce jst inaczej? Ludzie kwiatami się może obrzucają? Obserwując wulgarne przepychanki wśród rządzących i to co się dzieje na polskich ulicach można dojść do wniosku, że masz bardzo poważne zaburzenia percepcji. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 13:31 jak sie ktos rzuca na siebie na ulicy w polsce ( nie widzialam) to sie wzywa Policje? ( nie mowimy o demonstracjach KOD i KOD + bo to zbiorowisko awanturnikow) ale skad ty masz wiedziec skoro w polsce bylas 30 lat temu, a do waszych stref no-go policja boi sie wjechac bo wtedy bijacy sie staja obok siebie i tluka policje filmiki na youtube widzialam Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: Do emigrantek 15.12.20, 15:48 Głupia Asmo, mieszkałam w jednym z najbardziej multikulturowych regionów świata i bardzo sobie chwaliłam. Przeciekawe jest natomiast, czmu nie zawijasz kiecki celem jak najszybszego strząśnięcia (ze wstrętem!) pyłu kalifatu ze stóp i powrotu do pisiej utopii. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 17:32 Czemu ty nie wyjedziesz z tej pisiej utopii tylko co miesiac wystawiasz dlon po 500 + i inne dodatki? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:38 princesswhitewolf napisała: > > Chyba gdzies na dalekiej prowincji na polnocy gdzie diabel mowi dobranoc. Przyp > ominam ze w UK zarejestrowalo sie w Settlement Scheme prawie 5 milionow obcokra > jowcow z EU z czego 800tys to Polacy. Jest jeszcze masa takich jak ja czyli juz > obywateli brytyjskich i ich potomkowie tez z paszportem. 😃😃😃 jak zwykle mnie rzbawiasz. Napisalam ci dosc jasno ale najwyrazniej masz problemy z rozumieniem tego co czytasz ze ja nie mam na codzien stycznosci z Polakami. W pracy jestem jedyna Polka, a spedzam tam jednak sporo czasu tygodniowo. Na osiedlu na 99.9%tez jedyna, w dzielnicy jesli jacys sa to niewielu, nie spotykam np na spacerze, a chodze prawie codziennie po pracy. Nie, nie mieszkam w tyglu jak Londyn ale tez na dalekiej prowincji gdzies na polnocy. Mieszkam w bardzo duzym miescie w Anglii ale akurat w moim otoczeniu nie ma Polakow. Nie ma znaczenia ilu Polakow zarejstrowo sie a settlement scheme. Moze ty spotykasz duzo Polakow na codzien wiec masz z kim prowadzic konwersacje, jak widzisz nie kazdy tak ma. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:46 >Moze ty spotykasz duzo Polakow na codzien wiec masz z kim prowadzic konwersacje, jak Słyszałam ze sa miejsca w Uk ktore sa na tyle konserwatywne, ze Polacy sie nie przyznaja do swej narodowosci nie mowia miedzy soba po polsku w miejsach publicznych. Ale sa sa... Sa wszedzie. Macie Hindusow jakichs tam? To i sa Polacy tylko ich nie odrozniasz. U mnie w pracy tez nie ma Polakow ( tak jakos sie zlozylo) ale to nie znaczy ze nie ma ich pelno gdzie indziej, bo pracowałam w korpo gdzie bylo ich duzo. Polacy sa wszedzie tak jak i Japonczycy w sezonie wakacyjnym z aparatami fotograficznymi lub telefonami. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:54 princesswhitewolf napisała: > Słyszałam ze sa miejsca w Uk ktore sa na tyle konserwatywne, ze Polacy sie nie > przyznaja do swej narodowosci nie mowia miedzy soba po polsku w miejsach public > znych. Ale sa sa... Sa wszedzie. No wiec w moim miejscu pracy nie ma ukrytych Polakow bo ja sie nie ukrywam, napewno jestem jedyna. 😃 Na Estate tez nie ma ukrytych, raczej na 99.9% nie ma. W dzielnicy pewnie jacys sa ale niewielu bo ich nie slychac a Polacy raczej na 99% beda rozmawiac ze soba i swoimi dziecmi po polsku. To ze ty masz wokol siebie mnsotwo Polakow co dziwne w Londynie nie jest nie znaczy ze wszedzie tak jest. W moim miescie jest Polakow duzo, akurat ja nie mam z nimi kontaktu na codzien. Macie Hindusow jakichs tam? Mamy. Jedna z moich najlepszych kolezanek to Hinduska z pochodzenia. W miescie sa inne narodowosci ale sa specyficzne skupiska, ja nie mam takich w otoczeniu. To i sa Polacy tyl > ko ich nie odrozniasz. 😃😃😃😃😃 Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:18 >No wiec w moim miejscu pracy nie ma ukrytych Polakow bo ja sie nie ukrywam, napewno jestem jedyna. 😃 Ha ha... mowie o twoim miescie >Na Estate tez nie ma ukrytych, raczej na 99.9% nie ma. mowisz o blokach jakichs? to na pewno sa Polacy bo to najtansze mieszkania sa > W moim miescie jest Polakow duzo, akurat ja nie mam z nimi kontaktu na codzien. no wiec mowie ze sa. Wszedzie sa. Jak pojdziesz do sklepu to slyszysz polska mowe. Ja tez dzien w dzien nie spotykam innych Polakow niz moja matka ale nie znaczy ze nie ma ich wokol Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:23 princesswhitewolf napisała: > Ha ha... mowie o twoim miescie A co ma do tego miasto? Nie chodze codziennie godzinami po miescie w poszukiwaniu Polakow. > > mowisz o blokach jakichs? to na pewno sa Polacy bo to najtansze mieszkania sa 😃😃😃😃 nie mieszkam w blokach, akurat w estate w ktorym mieszkam sa domy i to drogie. Dlatego raczej Polakow nie ma, nieosiagalne cenowo dla wiekszosci. > > W moim miescie jest Polakow duzo, akurat ja nie mam z nimi kontaktu na co > dzien. Serio? Przeciez napisalas ze to proste. > no wiec mowie ze sa. Wszedzie sa. Jak pojdziesz do sklepu to slyszysz polska mo > we. Czasem. Ja wiem ze Polacy sa, ale napisalam wyraznie (a ty tego nie rozumiesz) ze ja nie mam na codzien kontaktu. Nie wpadam na nich na spacerze, nie pracuje z nimi, nie sa moimi sasiadami itd. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:03 >A co ma do tego miasto? Nie chodze codziennie godzinami po miescie w poszukiwaniu Polakow. sprowadzasz sytuacje do absurdu. Nikt nie mowil ze masz kogos gdzies szukac. Napisalam tylko, ze na pewno sa wokol tylko nie wiesz ze sa. I sama przyznalas ze w miescie sa >akurat w estate w ktorym mieszkam sa domy i to drogie. Dlatego raczej Polakow nie ma, nieosiagalne cenowo dla wiekszosci. zapewne chodzi ci o "housing estate". Brak tego "housing" powoduje inne znaczenie i brzmi to albo jako single mansion albo ze mieszkasz na plantacji czegos. Housing Estate nie sa drogimi budynkami z zalozenia bo ich masowa budowa ich ma na celu obnizenie kosztow budowy i dostepnosc dla ludzi. Sa czesto posiadane przez Housing Trust, acz niekoniecznie bo czesto developer wyprzedaje. Ale co tam, w dzisiejszych czasach w Londynie nawet w housing estate ceny nie sa niskie. >Ja wiem ze Polacy sa, ale napisalam wyraznie (a ty tego nie rozumiesz) ze ja nie mam na codzien kontaktu. Nie wpadam na nich na spacerze, nie pracuje z nimi, nie sa moimi sasiadami itd wow, z pewnoscia czyni cie to kims wyjatkowym.lol Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:09 >Dlatego raczej Polakow nie ma, nieosiagalne cenowo dla wiekszosci. dziwia mnie tego typu wypowiedzi Wg ciebie w UK Polacy to same sprzataczki i biedacy? Lekarze Polscy, dentysci inzynierowie, informatycy nie przyjechali? Nyny? Budowlancy to tez najemcy tylko i nie ma wlascicieli firm budowlanych. Moja kolezanka pielegniarka ( Polka) nawet ma dom w Londynie co prawda z mortgage. Szef budowlancow co budowal 2 pietro u mnie z attic ma 3 domy ktore wynajmuje ( kupowal rudery, sam sobie remontowal)a jego syn i corka chodza do prywatnych szkol z czesnym ok 2 tys miesiecznie.Nawet moj gazownik ma wlasny dom a w Londynie nie ma tanszych domow niz 700 tys i nie mowie o centrum. Zejdz na ziemie Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:18 princesswhitewolf napisała: > > dziwia mnie tego typu wypowiedzi > Wg ciebie w UK Polacy to same sprzataczki i biedacy? Lekarze Polscy, dentysci i > nzynierowie, informatycy nie przyjechali? Nyny? Budowlancy to tez najemcy tylko > i nie ma wlascicieli firm budowlanych. A mnie dziwia twoje sugestie o mieszkaniu w tanich blokach. Nie, mieszkam w bardzo posh estate, I akurat nie ma tu Polakow. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:28 princesswhitewolf napisała: > sprowadzasz sytuacje do absurdu. Nikt nie mowil ze masz kogos gdzies szukac. Na > pisalam tylko, ze na pewno sa wokol tylko nie wiesz ze sa. I sama przyznalas ze > w miescie sa Nie, to ty sprowadzasz sytuacje do absurdu powtarzajac wciaz to samo. Ja wiem ze sa ale ja nie mam z nimi na codzien kontaktu co napisalam w odpowiedzi na twoj post o tym ze rozmowy po polsku sa norma bo Polakow jest tu mnostwo. Nie kazdy ma kontakt z Polakami. > zapewne chodzi ci o "housing estate". Brak tego "housing" powoduje inne znacze > nie i brzmi to albo jako single mansion albo ze mieszkasz na plantacji czegos. 😃😃😃 tiaaa, ty jako samotna matka? moze mieszkasz w housing estate, ja mieszkam w Estate domow ktore dla wielu sa cenowo nieosiagalne. Dlatego wlasnie nie ma tu Polakow. > wow, z pewnoscia czyni cie to kims wyjatkowym.lol Nie wyjatkowym, poprostu uswiadamiam ci ze sa Poalcy ktorzy nie zyja w tyglu wielonarodowosciowym na codzien, nie maja saisadow Polakow i innych narodowosci na kazdej ulicy, nie pracuja z Polakami. Nie, nic zlego pracowac czy mieszkac w sasiedztwie Polakow, uswiadamiam ci tylko ze nie kazdy tak zyje, i nie musi mieszkac ani na glebokiej prowincji ani w tanich blokach jak to sugerujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:49 >😃😃😃 tiaaa, ty jako samotna matka? moze mieszkasz w housing estate, ja mieszkam w Estate domow ktore dla wielu sa cenowo nieosiagalne. Dlatego wlasnie nie ma tu Polakow. Mieszkam w dwupietrowym blizniaku= 5 bedrooms two living rooms. Pelna ulica tego i caly Londyn... normalny brytyjski dom....aa to ja jestem samotna matka? >ja mieszkam w Estate domow ktore dla wielu sa cenowo nieosiagalne. domy za 2 miliony czy co? Zbudowali estate za 2 miliony sztuka lol? >sa Poalcy ktorzy nie zyja w tyglu wielonarodowosciowym na codzien, wierze. Ale wiekszosc duzych miast to tygiel. Male prowincjonalne miasteczka maja inna nature. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:04 mieszkam tu www.rightmove.co.uk/house-prices/hampton.html odnosze wrazenie po tym co piszesz ze jakies kompleksy masz bo mozna podsumowac to tak: 1. wszyscy Polacy to biedni pracownicy fizyczni 2. Polacy mieszkaja tylko w nedznych dziurach 3.Mieszkanie w housing estate to social advancement lol 4. Czyni mnie lepsza jesli w moim otoczeniu nie ma Polakow. Chwala zasluga, stopien wyzej w hierarchii. Jesli sa to trzeba udawac ze ich nie ma. Tymczasem real wita. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:06 Moj real jest zdecydowanie lepszy od twojego i na tym koncze dyskusje o tym gdzie mieszkam. Jeszcze raz napisze, nie kazdy ma na codzien kontakt z Polakami. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:15 >Moj real jest zdecydowanie lepszy od twojego i na tym koncze dyskusje o tym gdzie mieszkam aaa nie mowilam ze kompleksy wychodza i jasnowidzenie. Beka Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:28 > Moj real jest zdecydowanie lepszy od twojego i na tym koncze dyskusje o tym gdz > ie mieszkam. a moj jest zdecydowanie gorszy od Waszych obu. i nawet nie "moj", bo wynajmuje! pogodzilam Was? ... Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:30 > i nawet nie "moj", bo wynajmuje! o matko! jak smiesz! To skandal! chyba napisze do komisji Europejskiej w tej sprawie....! Olaboga Olaboga ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:34 kura17 napisała: > a moj jest zdecydowanie gorszy od Waszych obu. i nawet nie "moj", bo wynajmuje! > pogodzilam Was? ... Dla mnie to bez znaczenia gdzie i jak kto mieszka. Zwrocilam uwage Princess ze nie kazdy ma na codzien kontakt z Polakmi jak ona stwierdzila nawet jesli zyje ich w jakims kraju wielu. W kontaktach nic zlego nie widze, to nie w tym rzecz zupelnie. Odpowiedz Link Zgłoś
srubokretka Re: Do emigrantek 15.12.20, 15:33 jebut wprowadzilas sie ty do tej dzielnicy i ja polskoscia zbrukalas. Oj przedszkolaki ;D Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 13:18 W niemczech akurat wszyscy wynajmuja glownie wiec taki argument im nie pomoze Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:05 princesswhitewolf napisała: > Mieszkam w dwupietrowym blizniaku= 5 bedrooms two living rooms. Pelna ulica teg > o i caly Londyn... normalny brytyjski dom....aa to ja jestem samotna matka? A nie? Pisalas dosc czesto ze nie mieszkasz z partnerem. No widzisz ja tez mieszkam w brytyjskim domu, ale detached, 4 bed, conservatory, ogromny living i jadalnia osobno. Ogrod oczywiscie. I na tym estate (wiem, tobie kojarzy sie tylko z Council estate, ciekawe dlaczego?)to jeden z mniejszych domow, a innych niz detached nie ma. > wierze. Ale wiekszosc duzych miast to tygiel. Male prowincjonalne miasteczka ma > ja inna nature. Miasta maja dzielnice, nie wszystkie maja multicultural population. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:14 >A nie? Pisalas dosc czesto ze nie mieszkasz z partnerem chyba czytalas po lebkach i jakos bardzo czarno bialo wszystko interpretujesz. Ojciec mojego dziecka jest Aspie i ma swoj dom tez i tam swoj sprzet itd. Co nie oznacza ze nie mam z nim seksu i nie spedzamy masy czasu razem. Nie nazwalabym nas klasyczna modelowa rodzina ale tez nie jestem samotna matka. >I na tym estate (wiem, tobie kojarzy sie tylko z Council estate, ciekawe dlaczego?)to jeden z mniejszych domow, a innych niz detached nie ma. wcale nie council estate bo council estates to nie domy tylko blokowiska Po prostu z zalozenia housing estate to domy budowane wiele naraz by bylo taniej. Po to robi je ten sam developer. dodam do mojej poprzedniej tabelki : 5. jesli mowi ze housing estate to tanie domy to na bank kojarzy jej sie to z council estate bo Polka zalozenia jest biedna. W dodatku nie moze miec sensownego zawodu, znac jezyka i zarabiac tyle by placic 40% podatku 6. Albo sie jest samotna matka albo sie ma portki w domu dzien w dzien. Nie ma innych rozwiazan. Aha i oplatkiem trzeba sie dzielic i juz! Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 13:19 Ale czy syn tam wiecej czasu spedza u tego ojca? Skoro mieszka w polskim domu, i godzinami z nim pracujecie wieczorem douczajac go, to czemu polski nie jest perfekcyjny? Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:16 >Miasta maja dzielnice, nie wszystkie maja multicultural population. chyba na prowincji. Bo w wiekszych miastach nie ma dzielnicy w ktorych nie byloby chocby jednego mieszanego zwiazku Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:27 princesswhitewolf napisała: > chyba na prowincji. Bo w wiekszych miastach nie ma dzielnicy w ktorych nie bylo > by chocby jednego mieszanego zwiazku Nie wszystkie miasta to Londyn. Uk nie ogranicza sie tylko do uk. A ja pisze o Polakach, czego ty nie zauwazasz. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 12:28 >Uk nie ogranicza sie tylko do uk. to nonsens. Pisz uwaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 08:55 Hindusi akurat maja strasznie zla wymowe i ogromny akcent Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:19 >Hindusi akurat maja strasznie zla wymowe i ogromny akcent a Polacy maja dobra wymowe i brak akcentu? Wez mnie nie rozsmieszaj Wszystko zalezy od danej osoby a nie nacji Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:57 polacy tez gorzej lapia w porownaniu np do Holendrow, ale u Azjatow ten akcent i wymowa to kuleje i racja po czesci zalezy od osoby ale sa jakies podobienstwa wsrod tej samej nacji Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:11 >polacy tez gorzej lapia w porownaniu np do Holendrow, ale u Azjatow ten akcent i wymowa to kuleje Holedrzy mowia z bardzo twardym holenderskim akcentem i nawet sie nie wysilaja by probowac brzmiec po angielsku. Pracowalam kiedys w Oce z siedziba w Venlo. Jezdzilam 2 razy w miesiacu do Holandii. Tak mowia bardzo plynnie bo ucza sie w szkole bardzo intensywnie jezykow od dziecinstwa oraz w TV jest wiele kanalow bez dubbingu holenderskiego gdy leca filmy ( swiadoma polityka of the Dutch gov) Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 11:14 >ale u Azjatow ten akcent i wymowa to kuleje Malo hindusow przyjezdza teraz. Kiedys byly fale, a ci co sa to sa kolejne pokolenia i ci mowia po angielsku idealnie jak natives. Starsi Hindusi i Pakistanczycy moze mowia z mocnym angielskim Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:02 Ale faktem jest ze ci najbogatsi uciekaja na przedmiescia zeby moc mieszkac ze soba oraz posylac dzieci do bialych szkol Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:39 A gdzie ja niby mieszkam jak nie na przedmiesciach Londynu gdzie najtanszy dom kosztuje ok 700tys funtow a szkoly maja ranking Outstanding Ofsted, a takze masa prywatnych szkol? Prawie 90 procent mieszkancow to bialasy w tym i Europejczycy. Czarni to mniej niz 1 proc en.wikipedia.org/wiki/London_Borough_of_Richmond_upon_Thames Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:03 "Oraz podepnę się z pytaniem do tych, których dzieci nie mówią po polsku: jak rozmawiają z polską rodziną w Polsce? Jak składają babciom życzenia? Czy babcie/dziadkowie mają szansę porozmawiać z wnukami po polsku?" Wiesz, babcie i dziadkowie mogą języki obce znać. A można też do tego podejść inaczej. Znam pana który gdy tylko został dziadkiem zagranicznego wnuka zaczą się uczyć angielskiego. Bo powiedział, że nie będzie tak, że on z wnukiem się nie dogada. Dziadek prawdzie został z tym angielskim jak Himilsbach, bo wnuczęta język polski opanowały wystarczająco, ale chyba nie żałuje. To jest całkiem inne podejście niż tylko wymaganie od kogoś i oczekiwanie że za komunikację odpowiada tylko jedna strona. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: Do emigrantek 14.12.20, 20:30 Jak wyjechaliśmy do UK moja mama miała 76 lat. Ja się cieszę, że komórkę obsługuje i karty bankomatowej używa. Znowu teściowa była całkiem m) młoda - miała z 58 lat. Ale ona technologicznie jest bardzo do tyłu, ma problem z obsługą pralki automatycznej, a co dopiero nauka języków obcych 😁. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 13.12.20, 23:22 novembre napisała: > Oraz podepnę się z pytaniem do tych, których dzieci nie mówią po polsku: jak ro > zmawiają z polską rodziną w Polsce? Jak składają babciom życzenia? Czy babcie/d > ziadkowie mają szansę porozmawiać z wnukami po polsku? Niewiele mojej rodziny mieszka w Polsce ale oboje sa w stanie zlozyc zyczenia. Corka porozmawia, syn slabiej ale tez da rade oczywiscie na nic skomplikowanego. Natomiast moja siostra zna dobrze angielski, podobnie jak jej maz i czesc rodziny ktorzy sa Niemcami. Syn ma kuzynke (ojciec z pochodzenIa Polak) w swoim wieku w Kanadzie z ktora w wakacje spedza cale dnie a raczej wieczory i noce na rozmowach video, w tygodniu troche gorzej. Polski tak naprawde nie jest konieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:06 novembre napisała: > Oraz podepnę się z pytaniem do tych, których dzieci nie mówią po polsku: jak ro > zmawiają z polską rodziną w Polsce? Jak składają babciom życzenia? Czy babcie/d > ziadkowie mają szansę porozmawiać z wnukami po polsku? > U męża w rodzinie jest Polka, która wyjechała do ITA i wyszła za Włocha. Dzieci > po polsku zrozumieją jedynie dzień dobry, dziadkowie nie mają jak się z wnuczk > ami dogadać. Strasznie to przykre. To za dla ciebie przykre nie znaczy ze dla wszystkich. Moja mama nie jest babcia dla moich dzieci, wiec nie składają jej życzeń ,tato nie żyje. A rodzice męża to sprawa między nim a nimi ja się nie wtrącam. Zreszta złożyć życzenia potrafią jak i rozumieją syn lepiej mówi , córka lepiej rozumie niż mówi. Ostatnio była u mnie koleżanka Polka , i córka przyszła ja do niej po polsku ona mi odprowadzał po angielsku .Dopiero kolezanka mi powiedziała jak młoda poszła do siebie ze tak prowadziłyśmy rozmowę. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 15.12.20, 09:36 novembre napisała: > Oraz podepnę się z pytaniem do tych, których dzieci nie mówią po polsku: jak ro > zmawiają z polską rodziną w Polsce? Jak składają babciom życzenia? Czy babcie/d > ziadkowie mają szansę porozmawiać z wnukami po polsku? Moje maja rodzine w PL w ilosci sztuk 2 i te osoby akurat rozumieja po angielsku. Jena nawet prosi, zeby z nia po angielsku rozmawiac w ramach cwiczenia Babcie to moje dzieci maja na miejscu , ale do niej mowia w tym swoim polskim i nie maja problemu z porozumieniem sie. Zreszta babcie tez zna angielski. Odpowiedz Link Zgłoś
srubokretka Re: Do emigrantek 13.12.20, 22:16 Znaja. Mlodszy syn mowi i czyta duzo lepiej od strszej. On uwaza, ze jest Polakiem. Syn bardzo latwo przestawia sie na myslenie w roznych jezykach. Jednak polski jest u niego chyba jeszcze dominujacy, bo zdania po angiesku zdarza mu sie budowac koslawo. Tylko raz byli w Polsce niesety. Wiekszosc dzieci polskich znajomych , ktore wkraczaja w dorosle zycie zaluje , ze rodzice nie byli bardziej wytrwali w uczeniu ich ojczystego jezyka. Poznalam kilka osob straszych (60+) , ktore nigdy do Polski nie polecialy, bo rodzice nie nauczyli ich mowic po polsku. Dodatkowy jezyk to duzy plus. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 09:11 Wow, ja nie poiwnnam odwiedzac krajow ktorych jezyka nie znam, czyli wiekszosci Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:11 Hehehe tak panie 60+ wtedy dużo rzeczy się żałuje. 😋 Mnie natomiast zadziwia jak panie które tu mieszkają od wojny ni w ząb nie potrafią się dogadać po angielsku. Wtedy to wnuki chętnie się przydają z dobrym angielskim. Załatwiaj u laktozy w bankach za babcie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
srubokretka Re: Do emigrantek 14.12.20, 14:23 To nie tylko panie. Z tym zalowaniem to prawda. Czasy byly wtedy inne i wiekszosc Polakow emigrujacych wtedy nie myslalo o powrocie, tym samym i o tym ,ze ich dzieci beda potrzebowac kiedys polskiego. >Mnie natomiast zadziwia jak panie które tu mieszkają od wojny ni w ząb nie potrafią się dogadać po angielsku. Tez znam duzo takich osob. To cecha duzego miasta, w ktorym tworzone sa mini panstwa. Ja sie nie dziwie. Teraz mamy mode na jezyki, latwosc w podrozowaniu, internet, wymiany itd. Co kiedys miala pani Kazia? Zapitol w robocie i mysli o zapawnieniu lepszego zycia dzieciom. Popytaj sie tych ludzi ile czasu poswiecali pracy. Czy mieli pomoc z organizacji, czy dawano im mieszkanie, kase na meble zaraz po przyjezdze, prace w biurze mimo braku znajomosci jezyka. Ci ludzie, ktorzy sa cwani i dostali pomoc laduja od razu w szkole i ucza sie, zeby od razu pracowac np w szpitalu. Polacy ladowali zazwyczaj na budowie. Poczytaj o tym, kto Trampowi za pol darmo budowal imperium. Oczywiscie generalizuje, ale tak bylo w wiekszosci przypadkow. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 19:12 >Jednak polski jest u niego chyba jeszcze dominujacy, bo zdania po angiesku zdarza mu sie budowac koslawo. Ile ma lat? Jesli chodzi do szkoly i ma powyzej 5 lat to jest to problem Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 14.12.20, 03:02 Wiedzialam, ze bedzie jatka - zawsze jest Moje dzieci sa urodzone poza Polska, maja obecnie lat 20+. W Polsce bywamy bardzo rzadko i nie mamy tam wlasciwie bliskiej rodziny. W domu my mowimy po polsku, ale dzieci z biegiem lat przeszly na angielski w rozmowach z nami. Mowia po polsku umiarkowanie dobrze i dalyby sobie rade w Polsce bez problemu, ale to nigdy nie bedzie ich jezyk naturalny. Corka zreszta byla juz sama z chlopakiem w PL i nie zgineli. Prawde mowiac posiadanie akcentu przy okazji wizyt w PL, to akurat zaleta . Ona ma lekki akcent. Syn nie ma w ogole akcentu (ma sluch idealny), ale robi bledy gramatyczne, wiec tez sie nie ukryje . Nie mam problemu z tym, ze moje dzieci nie mowia perfekcyjnie po polsku. Nie przeszkadza mi to, bo i czemu mialoby? Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 08:44 A ja patrze tez na to jako inwestycje. Takie czasy nastaly, ze znajomosc kilku jezykow i umiejetnosc pracy w nich to koniecznosc. Globalizacja bedzie jeszcze wieksza wiec trzeba sie wysilic zeby nasze dzieci mialy szanse na godna prace i nie cierpialy glodu wyprzedzone przez konkurencje. A polski moga opanowac biegle stosunkowo malym wysilkiem. Potem jest latwiej na tej dwujezycznosci przyswajac inne jezyki. Potem jakis Erasmus w Polsce i jezyk bedzie w porzadku, i perelka w CV jest. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 09:17 😃😃😃 swiat posluguje sie glownie angielskim i hiszpanskim, sa jeszcze Chiny ale wiekszosc nie uczy sie ich jezyka zeby prowadzic z nimi interesy. To w Polsce jest parcie na nauke jezykow jako klucza do sukcesu zawodowego a fakty sa takie ze zdecydowanej wiekszosci nie jest to potrzebne a angielski wystarczy. Znajomosc polskiego to raczej taka ciekawostka dla moich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:10 Bez urazy, ale Polska nie jawi się moim dzieciom jako potencjalny cel. A poza PL, to idealny język polski przyda im się ... nigdzie. A w CV to traktowane byłoby raczej jako ciekawostka, a nie "perełka". Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:23 Evee ,też tak myślałam Ale życie mnie zweryfikowało. Moja córka zna : polski, niemiecki native, angielski ,norweski blisko native. W pierwszej pracy w Berlinie polskiego i niemieckiego używała naprzemiennie i to był atut i w CV i w pracy Mój syn pracuje jako tłumacz ustny. Niemiecki native, angielski i norweski blisko native ,polski słabszy nieco od poprzednich. Portugalski ,spokojnie mówi i pisze ale nie na tyle źeby tłumaczyć .Tlumaczy z norweskiego na polski, niemiecki i angielski i w drugą stronę.Zgadnij w którym języku ma 90% zleceń i jaki język pozwala mu zarabiać na chleb i masło do niego? Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:27 Ja zgadne, ten ktory zna najlepiej czyli polski. Twoje dzieci janie kranie nie sa native w zadnym jezyku tyle ze ty tego nie przyjmujesz do wiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:00 Ritual nie rozumiem co masz na myśli.Moje dzieci urodziły się w DE i oboje są native po niemiecku.To nie moje zdanie bo ja nie umiem ocenić ich niemieckiego, tylko rodowitych Niemców. Córka ma 30+ i siedem lat spędziła w Oslo resztę w DE ,ma master z niemieckiego uni.Co do polskiego córki to jest native ,nie moje zdanie.Ostatnio w pracy zaczęła rozmawiać po niemiecku ale klientka była Polką i przeszły na polski .Polka powiedziała : jak Pani swietnie mówi po niemiecku ,gdzie sie Pani tak nauczyła ? Czyli uznała ją za Polkę. Z kolei niemieccy znajomi dopiero po dłuższym czasie ze zdziwieniem dowiadywali się że jest Polką.Syn po niemiecku jets native i to jedyny z pięciu języków w jakim mówi zupełnie bez akcentu. Nigdy nie twierdziłam że jet native po polsku choć zna go nieźle. Ritual ,nie znasz mnie więc się mylisz .Mój syn nie zna najlepiej polskiego ze wszystkich języków ,musi sporo pracować nad tym językiem bo ma głownie specjalistyczne tłumaczenia jurystyczne ,medyczne, socjalne i to jest słownictwo które musi uzupełnić. Nigdy nie mieszkał w PL i nie chodził do żadnej polskiej szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:53 jan.kran napisała: > Ritual nie rozumiem co masz na myśli.Moje dzieci urodziły się w DE i oboje są n > ative po niemiecku. Samo urodzenie jeszcze nie sprawia ze sa native. Twoje dzieci sa native w kilku obcych jezykach wiec albo sa absolutnymi geniuszami (w co watpie) albo tobie sie wydaje ze sa native. Jak niby to osiagneli mieszkajac to tu to tam? Wyluzuj. Napisz ze znaja jezyki w miare dobrze, jeden pewnie jest wiodacy i wystarczy. Moja siostra wychowana w Niemczech od przedszkolaka tez mowi i pisze po polsku, dosc dobrze, choc im jest statsza tym slabiej, ale ma akcent niemiecki. Zna tez dobrze angielski i francuski ale takze ma akcent niemiecki. Native to jest (powiedzmy bo mi trudno to okreslic) z niemieckiego bo to jej glowny jezyk. Mnie twoje historie niepotrzebne bo znam realia. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:22 Jeszcze raz Ci Ritual tłumaczę ,skup się. Syn zna wprawdzie pięć języków ale jest native w JEDNYM ,niemieckim.Resztę zna blisko native bo mieszka w Oslo 23 lata i ma norweski licencjat, angielski zna dobrze bo ma z nim kontakt.Polski ok ale ma akcent. Portugalski komunikatywnie,pisze i czyta. Córka jest dwujęzyczna polsko / niemicka , w DE mieszkała w sumie 26 lat nie mając w ogóle kontaktów z Polakami i ma master niemicki, jest językoznawcą. Jak chodzi o polski to włożyła dużo pracy w ten język a doszlifowała sobie podczas czteroletniej pracy w Berlinie.Po angielsku i norwesku mówi dobrze ale z akcentem. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:34 >Córka jest dwujęzyczna polsko / niemicka , w DE mieszkała w sumie 26 lat nie mając w ogóle kontaktów z Polakami i ma master niemicki, jest językoznawcą. od dziecka? Niemozliwe by byc native jesli nie mieszkala tam od dziecka. Uwazam ze znam angielski lepiej niz jeden Anglik po prawe 30 latach mieszkania w anglojezycznych krajow, zwlaszcza ze moja robota to glowie PRowe pisanie calymi dniami, ale jesli ktos sie nie wychowal w danym kraju nie ma szans, nie ma cudow na idealna wymowe. Nawyki nacisku strun glosowych ksztaltuja sie w dziecinstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 14.12.20, 23:27 Córka miała 12 lat jak wyjechala z Niemiec. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 14.12.20, 23:41 Powyższa odpowiedź była do Princess Co do bycia native to pewnie jest wiele definicji i opinii.Ja ( ale to moje zdanie ) jako kryterium native uważam to że osoba mówiąca w danym jezyku jest uważana za rodowitego Niemca ,Polaka czy innego Holendra. Moj syn jak chodzi o norweski jest blisko native,testy robione w szkole kilkukrotnie mówiły że jego wymowa, słownictwa, gramatyka jest w porównaniu z rówieśnikami 90% .Nikt go nie weźmie za Norwega .Z kolei jego norweski z racji studiów i środowiska jest bogatszy od norweskiego niektórych rodowitych Norwegów. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:11 >Co do bycia native to pewnie jest wiele definicji i opinii native to native. To slychac. >Moj syn jak chodzi o norweski jest blisko native Wychowal sie w Norwegii? Jedno z rodzicow jest Norwegiem? Chodzil od dziecinstwa do szkoly norweskiej? Jesli tak to w ogole co to za dyskusja bo oczywiscie ze jest nativem w norweskim Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 15.12.20, 14:51 princesswhitewolf napisała: > >Co do bycia native to pewnie jest wiele definicji i opinii > > native to native. To slychac. > > >Moj syn jak chodzi o norweski jest blisko native > > Wychowal sie w Norwegii? Jedno z rodzicow jest Norwegiem? > Chodzil od dziecinstwa do szkoly norweskiej? > > Jesli tak to w ogole co to za dyskusja bo oczywiscie ze jest nativem w norweski > m Nie ,nie jest native po norwesku, nie moje zdanie tylko Norwegów. Przyjechal tu mając osiem lat ,chodził do szkoły i zrobił licencjat. Jest blisko native ale nie jest uważany za Norwega i ma niemiecki akcent po norwesku. Co do mojej córki to nie rozumiem co piszesz bo ona jest native po niemiecku ,miała 12 lat kiedy wyjechała do Norwegii. Podobnie jak brat po norwesku mówi bardzo dobrze ,ma norweska maturę . Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:09 >Córka miała 12 lat jak wyjechala z Niemiec. To moze sie jeszcze zalapac i faktycznie mowic jak native Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 14:15 Dokladnie, wezmy np dzieci muzulman, one nawet urodzone w Zachodniej Europie i nigdy nie mieszkajace w Afryce, mowia inaczej niz tubylcy, uzywaja ubozszego slownictwa i mowia z charaktereystycznym akcentem, mimo ze ukonczyly tu np studia. Wielojezycznosc Kran mozna miedzy bajki wlozyc tak samo jak perfekcyjny polski Biscotti, ot stare emigrantki ktore sobie bajdurza siedzac na kanapie pod kocykiem Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:56 jan.kran napisała: > Zgadnij w którym języku ma 90% zleceń i ja > ki język pozwala mu zarabiać na chleb i masło do niego? No i jest tłumaczem. Super. Znalazła szczęśliwie swoją niszę. Mnie się jednak język polski w Niemczech do niczego nie przydaje. Pracuję w branży, gdzie ma się kontakt z dużą liczbą osób i spotykam też masę Polaków. Po rozpoznaniu zamienimy parę słów po polsku i na tym koniec, bo na zawodowej płaszczyźnie większość chce rozmawiać w języku tubylczym. Zapotrzebowanie na polskich tłumaczy nie jest też specjalnie wielkie, Polacy rzadko mają problemy z komunikacją w obcym języku, a w razie czego których z 860tys. polskojęzycznych w Niemczech pomoże. Jakiś rzadki język warto znać, ale polski? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:09 Snakelith ,Polacy w ostatnich latach stali się druga grupą narodowościową w Norwegiii Zapotrzebowanie na polskich tlumaczy jest duże,zwłaszcza w Oslo.Jest sporo Polaków którzy po kilku,kilkunastu latach norweski znają z widzenia. Poza tym moj syn tłumaczy sprawy urzędowe ,medyczne, rodzinne gdzie ważny jest język dokładny i precyzyjny. Moja córka cztery lata pracowała w firmie gdzie obsługiwano klientów po turecku, polsku,angielsku,francusku.Teraz pracuje na jednej z dużych berlińskich uczelni i tam polski rzadko jej się przydaje chić się zdarza ,głownie angielski z języków obcych. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 11:32 jan.kran napisała: > Snakelith ,Polacy w ostatnich latach stali się druga grupą narodowościową w No > rwegiii Zapotrzebowanie na polskich tlumaczy jest duże,zwłaszcza w Oslo.Jest > sporo Polaków którzy po kilku,kilkunastu latach norweski znają z widzenia. No i super. Norweski nie jest faktycznie językiem w Polsce bardzo popularnym, więc tłumacz się przydaje. Sytuacja w krajach anglo- i niemieckojęzycznych jest chyba ciut inna. Ale nawet gdyby, to tłumacz jest jednym z zawodów i trudno przyjmować, że wszystkie dzieci ematki chcą zostać tłumaczami. Do tego nie wystarczy też tylko znać drugi język. Ja jestem na przykład marnym tłumaczem, bo ucząc się drugiego języka nigdy niczego nie tłumaczyłam z polskiego. Przestawię się więc automatycznie z jednego języka na drugi i w każdym czuję się swobodnie, ale tłumaczenie to inna bajka i wymaga nieco innych umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:56 Przestawię się więc automatycznie z jednego języka na drugi i w każdym czuję się swobodnie, ale tłumaczenie to inna bajka i wymaga nieco innych umiejętności. Ja też mimo, że polski jest i pozostanie moim pierwszym językiem, to kompletnie nie znam polskiego języka zawodowego z mojej dziedziny i też bym nic nie potrafiła przetłumaczyć z angielskiego na polski . Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Do emigrantek 14.12.20, 13:45 evee1 napisała: > > Ja też mimo, że polski jest i pozostanie moim pierwszym językiem, to kompletnie > nie znam polskiego języka zawodowego z mojej dziedziny i też bym nic nie potra > fiła przetłumaczyć z angielskiego na polski . Ja też miałam z tym problemy. I kiedyś nawet jak napisałam tu na forum insulinoodporność zamiast insulinooporność zarzucono mi, że jestem idiotką i nie znam się w temacie. A to było pierwszy raz, że tłumaczyłam coś związanego z moją pracą po polsku. I czego nigdy po polsku się nie uczyłam. Dziś idzie mi już lepiej, także dzięki forum, ale i tak swobodniej czuję się w tubylczym. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 14.12.20, 12:51 Moje dzieci na pewno nie zostaną tłumaczami , a w ich zawodach językiem międzynarodowym jest angielski. Zresztą nie wiadomo gdzie ich życie zaniesie i w jakim kraju znajdą pracę, a gdzie jeszcze osiądą na stałe. Moja córka ma partnera "lokalnego" i on po polsku w ogóle nie mówi, więc raczej do PL się nie przeprowadzą, bo coby tam robił? To też są praktyczne względy, które młodzi biorą pod uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 14:05 tlumaczami? toz to straszny zawod i wymierajacy, nikomu bym tego nie zyczyla Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:43 >Moja córka ma partnera "lokalnego" i on po polsku w ogóle nie mówi, więc raczej do PL się nie przeprowadzą, bo coby tam robił? To też są praktyczne względy, które młodzi biorą pod uwagę. nie wiesz jak bedzie wygladac swiat za 10-20 lat, a ocenianie tego po istniejacej do 2019 sytuacji jest troche wsteczne. Moja matka uwazala ze po co sie bedzie meczyc i uczyc angielskiego skoro mieszka w komunistycznym kraju. Potem myslala a po co sie bedzie uczyc angielskiego skoro juz ma ponad 60 lat. Ha ha... Po 70tce musiala sie zaczac uczyc lol Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Do emigrantek 15.12.20, 09:31 Oczywiscie, ze nie wiem jak bedzie wygladal swiat za 10-20 at, ale raczej malo prawdopodobne, zeby jezyk polski stal sie jezykiem powszechnie uzywanym w Europie i na swiecie . POrownaniue z Twoja matka jest malo trafione, bo ona akurat nie chciala sie uzyc angielskiego (a nie polskiego), ktory jednak jest jezykiem dosc powszechnym. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 15.12.20, 10:12 >ale raczej malo prawdopodobne, zeby jezyk polski stal sie jezykiem powszechnie uzywanym w Europie i na swiecie tongue_out. nie bedzie nowa lacina ale nigdy nie wiadomo. Zyjemy w dziwnych czasach Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: Do emigrantek 14.12.20, 10:28 Naturalnym językiem mojego syna jest j.niemiecki.Tutaj urodzony,tu wychowany, ojciec Niemiec z dziada pradziada,mój Lebensgefährte też jest Niemcem,więc głównym językiem w domu zawsze był niemiecki.Po polsku mówi,ale z błędami,rozumie wszystko, czasem zabraknie mu słów,więc jest całe zdanie po polsku i jedno słówko co uleciało po niemiecku.Jakbym miała stopniować 1.niemiecki 2.angielski (ma dużo angielskojęzycznych kolegów i uwielbia ten język, ze swoją ciocia, nauczycielką angielskiego też woli nadawać po angielsku, z reguły robi wtedy miszmasz polsko angielski)3.polski, dogada się,sam łazi jak jest urlop i nawiązuje kontakty. Pisać potrafi tak sobie, z reguły używając niemieckiej pisowni "dobsche"😂czyta proste teksty na WhatsApp.Nigdy do żadnej polskiej szkoły nie chodził. Nie jest źle,bardzo długo wcale po polsku nie chciał mówić,teraz nadgonił. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:21 zna polski. Oba sa naturalne ale cos lepiej mu idzie po angielsku Odpowiedz Link Zgłoś
zlota.ptaszyna Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:26 A jak mu idzie ten polski ? Pisalas kiedys ze odpowiadal ci tylko po angielsku Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:30 No idzie bo babcia mowi do niego po polsku a babcia mieszka na 2gim pietrze mojego domu i on spedza z nia czas. Poza tym co sobote wloke go 9 mil do polskiej szkoly. Akcent ma swietny i wymow, taka jak Polak, bez zarzutu... tylko cudaczne twory gramatyczne czasem tworzy. Jakby kalke z angielskiej gramatyki robi. Babcia go poprawia i nie ma ze boli lol. No ale nie moge sie oszukiwac ze ang i polski sa na takim samym poziomie. Angielski zna o wiele lepiej, to maly Anglik. Jak czyta po polsku to czasem przekreca a po angielsku juz idealnie. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Do emigrantek 14.12.20, 18:26 Czytajac odpowiedzi w tym watku zaczynam sie powaznie zastanawiac nad tym dlaczego gdy napisalam ze nie czytam ksiazek po polsku ( no nie czytam, a jesli juz to bardzo bardzo rzadko, czytam po angielsku), ematki rzucily sie na mnie ze to skandal. Nie sadze ze te mowiace tylko w jezyku obcym tutaj z rodzina pasjaly pochlanialy literature polska. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Do emigrantek 14.12.20, 21:29 Moje dzieci były już starsze, gdy przyjechały do Anglii, więc polski znały bardzo dobrze, zresztą w Polsce chodziły do szkoły, więc bez problemu piszą i czytają. Wszystkie trzy są dwujęzyczne, dwie na co dzień operują oboma językami, jedna po polsku rozmawia tylko z nami, bo i w pracy i w życiu osobistym używa angielskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
kobietazpolnocy Re: Do emigrantek 15.12.20, 15:47 Tak, dzieci znają polski. Nie jest ich językiem naturalnym, bo ich ojciec jest tutejszy, cała jego rodzina, koledzy i koleżanki, szkoła, itd, a po polsku w domu mówię tylko ja. Język tutejszy jest ich naturalnym językiem i nie będę z tym walczyć. Tym niemniej, zależy mi by polski rozumiały, by mogły się porozumieć z moją rodziną, by miały ze mną również tę językową płaszczyznę porozumienia. Takie dogłębne poznanie języka od dzieciństwa jest IMO nie do zastąpienia w późniejszym okresie i nie widzę żadnego powodu, by ich tego pozbawiać. Nie muszą być nativami i pisać po polsku bezbłędnie, ale rozumieć (mowę i pismo) powinny. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Do emigrantek 05.03.22, 03:39 Eee, stary wątek.. Ro dupy to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś