asia_277
22.02.21, 16:55
Dosyć często słyszę od osób wieku 30-40, że chciałyby żyć maksymalnie do siedemdziesiątki, bo potem to już tylko choroby, niedołężność, Alzheimer więc po co się męczyć. W pokoleniu osiemdziesięciolatków nie widzę z kolei jakiejś masowej chęci przeniesienia się na tamten świat. Jak to widzicie obserwując swoich rodziców/dziadków/krewnych w podeszłym wieku? Czy można jeszcze cieszyć się życiem, czy to tylko powolne dogorywanie i męczenie się?