13.03.21, 00:08

Moja Mama dzisiaj odebrała wyniki badań,na które profilaktycznie skierował ją lekarz rodzinny.Takie rutynowe badania.Ponieważ Mama narzekała nieco na ból w okolicach żebra ,lekarka kazała zrobić marker nowotworowy.Wyszło że Mama ma 7 krotnie przekroczoną normę.....Płakać mi się chce.Miejsca sobie znaleźć nie mogę.Moi rodzice niedawno wybudowali sobie nowy dom i bardzo cieszyli się z nowego miejsca zamieszkania.Tata jest czynny zawodowo i to pełną parą mimo ponad 60 lat,mama również w bardzo dobrej formie.Oboje dobrze się odżywiają,kładą nacisk na zdrowy styl życia, a tu taki grom z jasnego nieba...Mama jeszcze jutro idzie na cito zrobić te markery jeszcze raz w innym miejscu,w szpitalu miejskim.Te wyniki ,które ma ,pochodzą z przychodni,która zleca jakiemuś prywatnemu laboratorium badania.Idzie tak dla potwierdzenia.Lekarka ,która zlecała te badania,kazała na szybko wykonać kolonoskopię,gastroskopię i USG.
Jestem taka przybita,załamana.Mama to taka pełna życia, uśmiechu i życzliwości osoba....Tak się boję o nią.O całej sytuacji wie jak na razie mój mąż.Córce nie powiedziałam jeszcze.Ona traktuje babcię niemal jak drugą mamę.A ponieważ ona wszystko przeżywa razy 10,chcę jej póki mogę jak najdłużej zaoszczędzić złych wieści.Muszę robić w domu dobrą minę,a wewnętrznie jestem zdruzgotana.
Wiem,że nikt z Was mi nie wyczaruje zdrowia dla mamy,ale chciałam się po prostu gdzieś wygadać,wyrzucić to z siebie.Nie mam ani rodzeństwa ani żadnej przyjaciółki ,której mogłabym coś takiego powiedzieć,dlatego zdecydowałam się napisać tutaj.
Obserwuj wątek
    • agniesia331 Re: Moja Mama 13.03.21, 00:15
      Kochana współczuję. U mnie 3 mies temu była diagnoza rak (inny) , a jestem o wiele młodsza.Operacja na cito. Też się zdrowo odżywiałam, jestem wysportowana a mój rak to rąk otyłych, z nadciśnieniem i brakiem ruchu, po menopauzie najczęściej. Z tego się wychodzi, mi usunęli wszystko, miałam radioterapię. Teraz tylko wizyty co 3 miesiące. Wejdź z fejsbooka na forum syrenki tam są pomocne dziewczyny
        • agniesia331 Re: Moja Mama 13.03.21, 00:25
          Jest upierdliwa, wymaga dużo wizyt, operacji, naświetlań itd ale nie umiera się od razu, po 1 leczeniu jest często kiła lat spokój, może być wznowa, która też się leczy. Jak jest diagnoza to jak ktoś mądry napisal:trzeba starać dalej się cieszyć życiem, nie nadawcy tragizmu tej chorobie, traktować to jak konieczne wizyty i dentysty. I po prostu w okresach mniej wytężonegleczenia cieszyć się przez mamę domem, ogródkiem itd. Teraz nie leży się tygodniami na operacji, czy chemii. Jest dużo ośrodków i często to tylko wujzad na pół dnia co tydzień. Resztę czasu można siedzieć w ogrodku
          • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 00:30
            agniesia331 napisała:

            > Jest upierdliwa, wymaga dużo wizyt, operacji, naświetlań itd ale nie umiera się
            > od razu, po 1 leczeniu jest często kiła lat spokój, może być wznowa, która też
            > się leczy. Jak jest diagnoza to jak ktoś mądry napisal:trzeba starać dalej się
            > cieszyć życiem, nie nadawcy tragizmu tej chorobie, traktować to jak konieczne
            > wizyty i dentysty. I po prostu w okresach mniej wytężonegleczenia cieszyć się p
            > rzez mamę domem, ogródkiem itd. Teraz nie leży się tygodniami na operacji, czy
            > chemii. Jest dużo ośrodków i często to tylko wujzad na pół dnia co tydzień. Res
            > ztę czasu można siedzieć w ogrodku

            Bardzo dziękuję za te słowa.Są takie ważne dla mnie teraz.Tylko martwię się jeszcze tym,że gdzieś tam ta lekarka rodzinna napisała,żeby zrobić badanie własnie te USG itd. w kierunku trzustki....A z tego co się naczytałam to ewentualny rak trzustki to wyrok....
    • agniesia331 Re: Moja Mama 13.03.21, 00:18
      Kolonoskopia, gastroskopia i usg koniecznie. Mi po Tomografię komputerowej i kreatyninę (badanie nerek) spadł kamień z serca, że przerzutów brak. Tak czy siak mama musi te badania wykonać,nawet dla swojego spokoju, Sprawdzić co się w ciele dzieje
        • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 00:25
          Już działamy tu pełną parą.Szukamy żeby przyspieszyć te badania jakoś i wykonać je nawet odpłatnie.Ale póki co przed nami weekend ,więc za wiele nie zwojujemy.Myślę,że w przyszłym tygodniu wszytko uda się załatwić.Ale to czekanie,ta niepewność,są takie straszne....
        • minniemouse Re: Moja Mama 13.03.21, 00:28
          Mocno wspolczuje.
          jednocześnie mam nadzieje, bo w dzisiejszych czasach rak to niekoniecznie wyrok. im wcześniej uchwycony, tym lepiej. mam wielka wiarę ze z Twoja Mama tez tak będzie - wcześnie odkryty = uleczony.
          życzę z całych sil wszystkiego dobrego.

          Minnie
    • bi_scotti Re: Moja Mama 13.03.21, 00:28
      Rak rakowi nierowny. Dopoki sie nie zna wroga, nie nalezy rozpaczac. Wrog moze okazac sie latwy w pokonaniu i oby tak sie stalo! Teraz najwazniejsza sprawa to basic details: malignant or not? gdzie umiejscowiony? operacyjny? jaki plan leczenia? Mama zrobi tests, bedziecie wiecej wiedziec, zaczniecie planowac. No i Twoja prawie 20letnia corka to dorosla kobieta, maybe (just maybe) chcialaby wiedziec i chcialaby Ciebie (!!!) wspierac. To tylko tak pod rozwaznie smile Trzymaj sie dzielnie, zachowaj optimism! All the best.
    • iwles Re: Moja Mama 13.03.21, 00:28

      Potrzymam mocno kciuki, niech wszystko szybko się wyjaśni, i niech to będą dobre wieści.
      Ale powiem Ci, że nawet gdyby okazało się to, czego się obawiacie, to nowotwory są w dużym stopniu wyleczalne.
      Sama jestem tego przykładem, a i znam bardzo dużo osób po leczeniu onkologicznym.
      Nerwy bardzo rozumiem. Pisz tutaj, pisz, forum ma chyba cudowna moc, niejednej forumce pomogło w trudnych chwilach ❤
    • bei Re: Moja Mama 13.03.21, 00:29
      Mój tata po zachorowaniu miał b długą remisję ( 26lat), brat pierwszą remisję miał dziesięcioletnią, druga to cztery lata, mama miała sześcioletnią remisję... teraz medycyna może o wiele lepiej pomagać chorym, często chorzy odchodzą ze starości, bo onkologicznie chorowali przewlekłe.
    • maadzik3 Re: Moja Mama 13.03.21, 02:20
      Przykro mi, ale jak dziewczyny piszą, teraz nawet taka diagnoza to nie wyrok. Dobrze że się bada. A potem (jak co) trzeba działać. Przytulam
      • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 06:00
        Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia.Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to jest pomocne.Spada taka wiadomość na człowieka ni z gruchy ni z pietruchy i wywala świat do góry nogami.Nic już nie jest takie samo.Dobrze ,że chociaż tu mogę się wygadać bo od namiaru pędzących myśli i przeróżnych scenariuszy głowa mi pęka.Czytam Wasze odpowiedzi ,wszystkie czasem po kilka razy.Dają chociaż na chwilę się wyciszyć i nieco uspokoić.Ja naprawdę nie mam z kim o tym pogadać....Jeszcze raz bardzo dziękuję za słowa otuchy.Piszcie dalej,jeżeli tylko się komuś chce jeszcze.Dla mnie każde słowo jest ważne.
        • narita04 Re: Moja Mama 13.03.21, 06:19
          Trzymaj się. Uszy do góry. Domyślam się, że teraz moment bezczynności jest najgorszy. Spokojnie, w poniedziałek uda się załatwić badania, będzie coś wiadomo i ustalisz sobie plan działania. Piszesz, że Twoja Mama jest pełna życia, energiczna i pogodna-to na dzień dobry wspaniały znak. Duża część walki z chorobą toczy się w głowie. W pracy mam koleżankę, w podobnym wieku, pokonała raka jelita i śmiga jak rakieta. Cały czas powtarza, że ona nie miała innego wyjścia, bo miała jeszcze tyle zaplanowane. W szpitalu była tylko na operacji, chemię brała dochodząco.
          • agniesia331 Re: Moja Mama 13.03.21, 10:11
            Teraz i chemię i radioterapię jak masz szpital blisko onkologiczny bierze się i wraca do domu. Są też hotele np w CO na Ursynowie w Warszawie, gdzie mieszka się bez wyżywienia za darmo podczas np 4,6 tyg radioterapii (bo radioterapia jest codziennie, nie tak jak chemia np co tydz 1 dzień lub co 2vtyg)
    • ortolann Re: Moja Mama 13.03.21, 06:44
      Powiem Ci teraz skąd się biorą cudowne uzdrowienia: z błędnych diagnoz. 13 lat temu moja mama po USG dostała taką właśnie diagnozę: jest rak na wątrobie. Lekarz z całą pewnością i kategorycznie (choć z empatią) o tym poinformował. Potwierdził to drugi lekarz. W ciągu tygodnia od tego badania była TK, gastroskopia, kolonoskopia i komplet badań. Po TK trzech lekarzy ze zdumieniem powiedziało, że raka brak. Gdyby moja mama lubiła bajki, to by pewnie pomyślała, że nastąpiła jakaś cudowna interwencja a tak wytłumaczenie było prostsze.
      Nie chcę tutaj dawać Ci fałszywej nadziei, bo wyniki z krwi to jednak coś innego niż błędnie odczytany obraz. Ale dopóki niczego nie wiecie, to staraj się niczego nie czytać o nowotworach-to tylko pogłębia strach. Będzie co ma być, jakoś tak trzeba nauczyć się myśleć. Jeśli pomaga Ci modlitwa, to módl się. Nie będę pisać żebyście starali się o tym nie myślieć, bo to niewykonalne. Bądźcie ze sobą, po prostu. I szykujcie się psychicznie do walki. Bo jak już przyjdzie diagnoza, to dopiero wtedy przystąpicie do planowania, rozpatrywania możliwości itd. i to będzie łatwiejsze niż czekanie. A na razie, sama piszesz, że mama czuje się dobrze, więc te markery uchwyciły coś pewnie jeszcze zanim sytuacja byłaby bardzo trudna. Powodzenia, życzę Wam dużo sił. I jeśli możes pisz tutaj co się okazało. Ematka może i czyści szczotki do wc w zmywarce, ale pomoc niesie nieocenioną.
    • bang_bang30 Re: Moja Mama 13.03.21, 06:57
      Może lekko pocieszy Cie to: więcej znam osób, które wyzdrowiały po rsku niż takich, które zmarły. W tym mój 80l teść i 70l teściowa. Żyją i mają się dobrze.
    • annajustyna Re: Moja Mama 13.03.21, 07:53
      Będzie dobrze, tylko niestety na konkretne wyniki trteba poczekać i mama musi przejść przez multum badań. Doświadczone dziewczyny już Ci napisały mnóstwo dobrych rzeczy 🤗.
    • tereso Re: Moja Mama 13.03.21, 08:09
      Trzymam kciuki. Moja najbliższą przyjaciółka po raku osiem lat , chrzestna...i mogłabym długo. Ja raczej w trudnych chwilach trzymam się bliskiej perspektywy czasowej, podtrzymuję rącze konie moich myśli. Teraz towarzysze rodzicom w przygotowaniu do operacji serca ojca ( ocenianej jako z dużym ryzykiem, się życie bez niej też). Pomalutku,polekutku jak moje babcia mówiła. Twoja mama ma ojca, ciebie, wnuczkę.... Da radę. Ja bym córce powiedziała. Może się przydać i mieć żal że z niewiadomych przyczyn trzymasz ja na marginesie życia rodzinnego. Powodzenia, spokoju. Taka fajna miłość z Twojego postu przebija. Będzie dobrze🍀
    • nangaparbat3 Re: Moja Mama 13.03.21, 09:05
      Poczekaj. Jeszcze nia ma diagnozy, robicie wszystko, żeby byla jak najprędzej, okaże się, co naprawdę jest. A medycyna teraz zupełnie inna niż kiedyś, to nie jest taki wyrok jak jeszcze 20 lat temu.
      Powiedziałabym córce, najgorzej jak widzi, że się czymś bardzo martwisz, a nie wie czym.
      Przytulam z całych sił.
      • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 09:33
        Raz jeszcze dziękuję za słowa wsparcia.Bardzo mi się przydają.Wchodzę tutaj i czytam to wszystko w kółko.Mama aktualnie siedzi w szpitalu i czeka na pobranie krwi do badania.Wynik dziś wieczorem.Ja własnie wróciłam z przydomowego garażu bo musiałam gdzieś się wyryczeć z nadmiaru emocji.A nie chciałam żeby córka widziała.Powiem jej o wszystkim,najprędzej jutro.Bo dzisiaj po południu idzie na skromną rodzinną uroczystość do rodziny swojego chłopaka,którego chrześniaczka obchodzi roczek.Ona bardzo cieszy się na to wyjście i nie będę jej teraz psuła humoru.Dowie się i tak, ale jeszcze nie dzisiaj.Dzisiaj niech się dobrze bawi.Przy okazji znacie może jakiś środek uspokajający?Wszystko się we mnie telepie z nerwów.Wypiłam syrop Melisal ale prawie nie działa.Wczoraj zjadłam Kalms ale też niewiele daje ....Może macie coś sprawdoznego oprócz herbatki z melisy?
        • aqua48 Re: Moja Mama 13.03.21, 09:47
          Taka historia jest najbardziej szokująca dla bliskich chorego. Wiem z doświadczenia. Wypłacz się, wyrycz w samotności a potem - działajcie! Rak jest bardzo często uleczalny całkowicie albo przynajmniej zaleczalny na długie lata.
          Warto znaleźć dobrego lekarza który ustali przebieg leczenia i słuchać go pilnie, ale w razie wątpliwości konsultować jeszcze z innym specjalistą. Mamie starać się zapewnić jak największy komfort, ale nie porzucać, ani nie odsuwać przy tym własnej rodziny - córki i męża. Oni są niemniej ważni i część Twojego czasu im również się należy. .A życie nie zatrzymuje się w momencie diagnozy tylko idzie dalej. Musisz też pamiętać o sobie - mieć dla siebie chwile na wypoczynek, radości, swoje życie. Inaczej nie będziesz dla mamy wsparciem, tylko obciążeniem, bo będzie się o Ciebie martwiła zamiast poświęcić wszystkie siły na powrót do zdrowia. Pozwól też mamie na podejmowanie decyzji. Życzę dużo siły, cierpliwości i zdrowia.
        • nangaparbat3 Re: Moja Mama 13.03.21, 09:47
          Nigdy nie brałam. Ale kiedy potrzeba mi siły i spokoju, wyobrażam sobie, że siadam albo staję oparta plecami o pień wielkiego, silnego drzewa, czuję, jak krążą w nim soki, energia, i jakoś to przenika we mnie (tego już nie muszę sobie wyobrażać, dzieje się samo). Takie czary mary, ale działą.
    • fifiriffi Re: Moja Mama 13.03.21, 09:24
      Dobrze Ciebie rozumiem.
      Kilka lat temu moja mama odebrała wyniki na same święta BN ... białaczka.
      Szok dla wszystkich.
      Później pomału, pomału do przodu.
      Okazało się, że chemia zadziałało bardzo dobrze...
      Niestety teraz, po kilku latach znowu w okresie BN nastąpiła wznowa... a jako , że corona , wizytę z października miala dopiero w styczniu.
      Było już źle. Cgemia mocniejsza i tak nie zadziałała , włosy zaczęły wypadać, tylko po pierwszej dawce, cisnienia tak niskie, ze spała całymi dniami.
      Ze o dołku psychicznym w jakim się znalazła nie wspomnę.
      I nagle... 2 dni temu okazuje się, że zakwalifikowała się do nowej chemii w tabletkach, wyniki się poprawiły, węzły chłonne zmniejszyły i momentalnie nastrój się poprawił. Uśmiecha się...nie siedzi bezczynnie, pracuje.
      Tez całe życie praktycznie nie chorowała, okaz zdrowia .
      Trzymam kciuki i wierze , ze się uda , ze można pokonać.
      • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 11:31
        marker GI -MA (CA-19,9) ten wyszedł wysoki 230,6,były robione też OM-MA(CA -125) ten jest w normie i CEA tez jest w normie.Morfologia wyszła dobrze.
        • nikita1908 Re: Moja Mama 13.03.21, 11:50
          Jeśli morfologia i ob jest ok to jeszcze nie powód do paniki. Podniesione nowotworowe często mogą świadczyć o czymś zupełnie innym np stanie zapalnym. Czasem wychodzą fałszywie dodatnie. Trzymam kciuki
            • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 12:24
              No dokładnie na razie to nic nie zmieni ,że dowie się już dzisiaj.Tym bardziej ,że wychodzi na rodzinny obiad i nie chcę aby tam siedziała z nosem na kwitę.Nic teraz to zmieni,że ona się dowie ani nic nie pomoże.Być może najwcześniej dziś wieczorem bedą wyniki to wtedy mogę ją jutro nieco uświadomić,a tak naprawdę to dopiero coś będziemy wiedzieć po kolonoskopii i usg ,które najprawdopodobniej uda mi się załatwić w przyszłym tygodniu.Znajomi ,moich rodziców,gdzie pani miała również podobny problem ,dali namiary na sprawdzonego lekarza onkologa,który mógłby prowadzić mamę.Mama w poniedziałek będzie starała do niego umówić jak najszybciej.Zatem cały przyszły tydzień to będzie hardcore.I chyba lepiej żeby córka wiedziała już co się święci,bo ja aktualnie jestem w takim stanie ,że długo z tym udawaniem tez nie wytrzymam.Wszystko we mnie chodzi i co chwilę łzy same napływają mi do oczu.A muszę się trzymać.....
              • snakelilith Re: Moja Mama 13.03.21, 13:07
                Natychmiast przestań z tym nakręcaniem i nie informuj dzieci, że babcia ma raka. Ludzie, przecież wy nie macie diagnozy, a chcesz już wszystkich przygotować na najgorsze. Po co?
                    • iwles Re: Moja Mama 13.03.21, 13:29
                      annajustyna napisała:

                      > Ale po co? To normalne, że ludzie od czasu do czasu robią badania.


                      Po to, żeby corka wiedziała, dlaczego jej mama tak bardzo się denerwuje, bo domysly może mieć różne. I po to, że jest częścią rodziny.
                      Tylko faktycznie nie dziś.
                      • snakelilith Re: Moja Mama 13.03.21, 13:41
                        iwles napisała:


                        >
                        > Po to, żeby corka wiedziała, dlaczego jej mama tak bardzo się denerwuje, bo dom
                        > ysly może mieć różne. I po to, że jest częścią rodziny.

                        No właśnie dlatego piszę, by powstrzymała te złe myśli, bo wprowadza atmosferę strachu. To, że ktoś jest częścią rodziny nie oznacza, że jest naszym emocjonalnym śmietnikiem i można na niego zwalić wszystko, szczególnie dzieciom się tego nie robi. Od tego jest partner/mąż.
                        • bi_scotti Re: Moja Mama 13.03.21, 16:29
                          Hej, ale to dziecko to jest prawie 20letnia, dorosla kobieta. Nie tak dawno byl tu watek o tym, czy ematki chcialyby wiedziec, ze ktorys z ich rodzicow ma diagnosed cos powaznego, np.cancer. Znakomita wiekszosc odpowiedzi byla "tak". Ta 20letnia pani tez moze chciec wiedziec dlaczego jej wlasna matka jest w stresie. Jesli sie lubia, mieszkaja razem, widza co chwila, to ta 20latka musialaby byc slepa i glucha zeby nie zauwazyc, ze something is wrong. I pisze to z perspektywy matki, ktora sama o sobie pewnie powiedzialaby dopiero majac wszystkie badania potwierdzone, bez zadnych watpliwosci. No ale czym innym jest denerwowanie sie o siebie a czym innym o ukochana osobe. Tak to widze. Niemniej, oczywiscie, kazda rodzina jest inna ... i kazda 20latka tez smile Life.
                            • bi_scotti Re: Moja Mama 13.03.21, 21:47
                              annajustyna napisała:

                              > To dorosła córka? Myślałam, że 10-, 12-letnia góra...

                              No tak wynika z sygnaturki autorki watku: Kasia ma 19 lat, 11 miesiecy i iles tam dni. Zakladam, ze Kasia jest corka a nie jakas Kasia z sasiedztwa choc ... jak glosza madrzy ludzie "if you assume, you make an ass of you and me" wink wiec moze nie powinnam nic zakladac bez sprawdzenia danych. Jesli Kasia nie jest corka, ktora za approx. 3 tygodnie skonczy 20 lat, no to przepraszam.
                              I w ogole I'm sorry za poboczna rozmowe o corce - nie o niej jest ten watek! Mamie autorki watku zycze z calego serca all the very best! Cheers.
                • nangaparbat3 Re: Moja Mama 13.03.21, 22:42
                  I własnie o to chodzi. Wystarczy powiedzieć, że babcia jest - może - chora i w trakcie diagnozy.
                  Córka ma podobno 20 lat - może pomóc w dowiezieniu babci czy załatwieniu czegoś. Ukrywanie ważnych spraw w najbliższej rodzinie jest bardzo szkodliwe.
        • snakelilith Re: Moja Mama 13.03.21, 13:04
          Zawyżony marker CA-19-9 nie oznacza automatycznie nowotworu. To mogą być stany zapalne w układzie trawiennym, problemy z wątrobą i nerkami. Co to za głupia lekarka, że was o tym nie poinformowała?
          Niepotrzebnie się więc nakręcasz. Nic nie wiecie, nie macie żadnej diagnozy, markerów normalnie nie stosuje się wgóle do diagnostyki, a ty, sorry, przeżywasz, jakby matka żegnała się już z życiem. Tacy bliscy są tylko obciążeniem dla pacjentów, bo nie wystarczy, że ci drudzy sami żyją obawami, to jeszcze muszą znosić emocjonalne dramaty tych, którzy powinni teraz raczej wspierać ich w optymistycznym nastawieniu. Na ryki będziesz miała jeszcze czas, myśl teraz o stanie psychicznym mamy i weź się w garść. Nikt nie powiedział jeszcze, że to rak. Krok po kroku, a na koniec okaże się, że wszystko jest dobrze.
          • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 13:16
            Wiesz ,przy mamie i bliskich to ja jestem krynicą optymizmu.Ale obecnie jestem w takim stanie,że gdzieś ,w samotności,kiedy nikt nie widzi i nie słyszy muszę się chociaż wypłakać,bo zaraz oszaleję..Wszystko we mnie chodzi z nerwów, a muszę być wsparciem dla mamy,dla taty,przed córką muszę udawać (na razie),że nic się nie dzieje,muszę ogarnąć dom i pracę a jeszcze dziś jak na złość,chociaż nie wiem co lepsze ,przychodzi do nas para znajomych i tez muszę mieć uśmiech od ucha do ucha dla nich.Jestem tylko człowiekiem,wszyscy oczekują ode mnie wsparcia,optymizmu i mają je,ale ja tez mam jakiś próg wytrzymałości.Tym bardziej ,że spadło to na nas jak grom z jasnego nieba.Wszyscy musimy się nauczyć żyć z tą myślą.Szczerze bym sobie i mamie życzyła,że ten podwyższony marker to tylko stan zapalny.Uczepiłam się teraz tego jak pijany płotu.No i dobrze, czegoś się muszę trzymać ,żeby dać oparcie i siłę mamie i reszcie.
            • snakelilith Re: Moja Mama 13.03.21, 13:38
              Ale moim zdaniem przesadzasz. Tym swoim "oszaleję", napędzasz tylko karuzelę strachu i nikomu tym nie pomagasz. I wcale nie masz nikomu wmawiać teraz, że wszystko będzie dobrze, wystarczy jak zachowasz zimną krew, powstrzymasz trochę fantazję i ukrócisz złe myśli. Nic jeszcze nie wiecie, a pozytywne myślenie nic nie kosztuje i naprawdę nie szkodzi. To, czy teraz rozpaczasz, czy zachowujesz się spokojnie, nie zmieni wyniku, a na razie wszystkie obawy są na wyrost.
              Nie strasz przede wszystkim dziecka, można mówić o problemach zdrowotnych, ale nie nakręcaj się, bo zarówno dzieci, a jak i matka czują, że szalejesz i to są bardzo niekorzystne w tej sytuacji wibracje.
              Płakać będziesz, jak okaże, że nie ma żadnych rokowań i jest to praktycznie wyrok, do tego czasu trzeba żyć nadzieją i normalnością, to jeszcze nie pogrzeb. Każdy dzień jest cenny, doceń co masz, a nie co możesz stracić.
            • aqua48 Re: Moja Mama 13.03.21, 14:52
              k1234561 napisała:

              > obecnie jestem
              > w takim stanie,że gdzieś ,w samotności,kiedy nikt nie widzi i nie słyszy muszę
              > się chociaż wypłakać,bo zaraz oszaleję..

              Wspieram. Ja brałam psa wychodziłam na spacer i ryczałam ile wlezie..pomagało.
              A jak tata się trzyma? Może być dla Ciebie osobą przy której sobie popłaczesz/popłaczecie razem?



              • k1234561 Re: Moja Mama 13.03.21, 15:02
                Tata jest bardzo optymistycznie nastawiony.Uważa,że jeszcze nic nie wiadomo.Trzeba poczekać,zrobić badania i sprawdzić...On uważa ,że rak to nie wyrok teraz,wiele ludzi to ma i żyją jeszcze długo.
                • aqua48 Re: Moja Mama 13.03.21, 15:28
                  k1234561 napisała:

                  > Tata jest bardzo optymistycznie nastawiony.Uważa,że jeszcze nic nie wiadomo.Trz
                  > eba poczekać,zrobić badania i sprawdzić...On uważa ,że rak to nie wyrok teraz,
                  > wiele ludzi to ma i żyją jeszcze długo.

                  Bardzo mądry człowiek z właściwym podejściem!

    • 71tosia Re: Moja Mama 13.03.21, 12:48
      nowotwor to choroba a nie wyrok, moja mama ok 10 lat temu przeszla nowotwor pluc i jest zdrowa. Pomoz zoorganizowac badania i leczenie. Zmobilizuj sie do dzialania.
    • leosia-wspaniala Re: Moja Mama 13.03.21, 13:04
      Spokojnie. Jeszcze nie wiadomo co i jak, co się dzieje, jakie są rokowania. Wiem, że się stresujesz, to oczywiste, ale piszesz, jakby u mamy odkryli nieoperowalnego raka. Nowotwory się leczy, to nie jest wyrok śmierci. Kolega rok temu zakończył leczenie, śladu już po dziadostwie nie ma. Trzymaj się!
    • kub-ma Re: Moja Mama 13.03.21, 15:25
      Pierwsze pocieszenie:
      Kilka miesięcy temu byłam w szpitalu. Prosty zabieg. Na sali była pani po operacji. Przyjechała z diagnozą: nowotwór do szybkiego usunięcia. Ale pierwsze wyniki po operacji pokazały, że to najprawdopodobniej żaden nowotwór. Musiała oczywiście poczekać na potwierdzenie, ale widzisz takie cuda się zdarzają smile
      Drugie pocieszenie:
      Bliska mi osoba otrzymała wynik: podniesiony poziom markerów. Długie diagnozowanie u kilku lekarzy i żaden nie potwierdził obecności nowotworu. Problemy były innej natury.
      Będzie dobrze smile
    • prosbaoporade Re: Moja Mama 13.03.21, 15:36
      Dobrze, że temat szybko podjęty to i szansa na wyleczenie większa. Teraz jest weekend natłok myśli, a nie można działać. W tygodniu zacznie się diagnozowanie, leczenie, konkretne działania zbliżające do zdrowienia. Działanie da moc. Mój tata w tygodniu rozpoczyna radioterapię. Też się boję, też płakałam gdy nikt nie widział. Strach jest normalną reakcją. Trzymaj się i wspieraj mamę. Jesteś dobrym człowiekiem więc musi być dobrze.
    • barbibarbi Re: Moja Mama 13.03.21, 19:03
      Na wszelki wypadek możesz się zarejestrować na forum, gdzie jest masa specjalistycznej wiedzy:
      www.forum-onkologiczne.com.pl/
      Życzę jednak, aby nigdy nie było potrzebne. Często jest tak, że z dużej chmury mały deszcz, oby tak było.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Moja Mama 13.03.21, 20:39
      Dla mnie podejrzenie raka u taty a potem diagnoza i leczenie było stresem ciąglym, jak nie bylam placzliwa tak wtedy myjac zęby w łazience plakalam, suszac wlosy plakałam, palac papierosa w samotnosci płakałam,w nocy się budzilam bo mialam napady lęku, przeżylam, dwa lata tak miałam.
      • grey_delphinum Re: Moja Mama 13.03.21, 21:11
        Mocno trzymam kciuki za Twoją Mamę! I pamiętaj - nawet jeśli to rak, to nie wyrok! - Moja mama jest już 14 lat po operacji, po kilku latach miała wznowę i też ją przeżyła. Moja teściowa jest już 20 lat po nowotworze i nigdy nawet nie miała wznowy. Mój teść też miał kilka lat temu raka i też bardzo dobrze zareagował na leczenie.

        Jak widzisz, same pozytywne przykłady. Głowa do góry!
        • k1234561 Re: Moja Mama 14.03.21, 08:07
          Raz jeszcze bardzo wszystkim dziękuję za podnoszące na duchu słowa.Z najnowszych wieści to mama wczoraj robiła jak już pisałam wcześniej dla potwierdzenia ,drugi raz badania na ten konkretny marker ,ale w innym miejscu,w szpitalu i nagle okazało się ,że wynik to nie 230 a 116.Czyli prawie połowa mniej....Bardzo się wszyscy ucieszyliśmy.Aczkolwiek to nie zmienia postaci rzeczy,że marker jest zawyżony.Od poniedziałku załatwiamy badania tak szybko jak się da i działamy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka