Piszę, żeby posypać głowę popiołem- robię tu tyle literówek, błędów gramatycznych, stylistycznych, że nie rozumiem zjawiska. Literówki i gramatyczne- ok, telefon zmienia. Ale stylistyczne? Przecież je widzę tuż po wysłaniu. Owszem, piszę swobodnie tak jak mówiłabym, nie poprawiam, ale i tak jestem zaskoczona skalą zjawiska. Planuję niedługo ematkowy detoks, może wrócę odrodzona językowo

Przepraszam za błędy, bo wyobrażam sobie, jak trudno mnie czytać.