memphis90
14.04.21, 12:02
weekend.gazeta.pl/weekend/7,177333,26973546,nie-pozwolilam-corce-wyjsc-z-domu-w-krotkich-spodenkach-krzyczala.html
Bardzo ciekawy artykuł, pokazujący na jak kiepskim poziomie stoi zarówno dziecięca opieka psychiatryczna, jak i ośrodki socjoterapeutyczne. To jest jakiś dramat...
"Minęły cztery lata, a ja wciąż nie wiem, co się dzieje z moim dzieckiem i jak mu pomóc - mówi matka 14-latki, która ma za sobą trzy próby samobójcze."
Swoją drogą autorka artykułu bardzo forsuje tezę o próbach samobójczych i próbuje przemycić za wszelką cenę diagnozę depresji (jak również komentuje dawki stosowanych leków, choć nie ma o tym pojęcia), ale spójrzmy prawdzie w oczy- nastolatka, która wchodzi na parapet albo ostentacyjnie wymachuje nożem, bo matka nie pozwoliła jej założyć krótkich gaci czy nakazała odrabiać lekcje NIE podejmuje żadnej próby samobójczej, tylko manipuluje otoczeniem... Smutne jednak, że nadal jest to dziecko z olbrzymimi problemami (agresja, narkotyki, alkohol, ucieczki i spanie w melinach), któremu nie udaje się pomóc... Ciekawe, że ani razu nigdzie nie padło "borderline"...?