Dodaj do ulubionych

Kobieta bluszcz

28.05.21, 19:26
Swoją historię z mężczyzną już opisywałam.

Na razie jest ciężko ale idę do przodu.

Z powodu złego doświadczenia boję się, że jestem kobietą bluszczem albo totalnie olewającą.
Nie chcę popełnić tych samych błędów podczas spotkań z innym mężczyzną.

Mam parę pytań całkiem poważnych:

Czy mogę bezpośrednio mówić o swoich uczuciach i pytać o jego plany do mojej osoby po np 2 miesiącach spotkań?
Kiedy on nie wie co dalej mogę odpuścić relację i nie czuć że to moja wina?

Czy mogę mieć żal, że on nie ma czasu na spotkania, które proponuję, z powodu braku czasu ale nie zaproponuje innego terminu?

Czy mogę czuć się olana kiedy spóźnia się na spotkanie godzinę lub dwie?

Czy może mi być przykro kiedy obiecuje że zadzwoni i nie robi tego przez kilka dni.

Czy mogę czuć się bezwartościowa kiedy nie odbiera ode mnie telefonów i nie odzwania?

Czy wszystkie opisane wyżej sytuacje mogą być powodem że przestaję się do niego odzywać?
Czy on ma wtedy prawo zrzucić winę na mnie że TO JA mam ciężki charakter i go olewam?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 19:43
      mc.dongs napisała:

      > Czy mogę bezpośrednio mówić o swoich uczuciach
      > mogę odpuścić relację i nie czuć że to moja wina?
      > Czy mogę mieć żal, że on nie ma czasu
      > Czy mogę czuć się olana
      > Czy może mi być przykro

      We wszystkich powyższych pytaniach odpowiedź brzmi TAK. Ale dlaczego na boga musisz pytać o to na forum, bo powinnaś sama wiedzieć że masz niezbywalne prawo do swoich uczuć.

      > Czy mogę czuć się bezwartościowa kiedy nie odbiera ode mnie telefonów i nie odz
      > wania?

      Nie, nie powinnaś nigdy czuć się bezwartościowa, a tym bardziej gdy bezpośrednim powodem tego poczucia jest zachowanie innej osoby.

      > Czy wszystkie opisane wyżej sytuacje mogą być powodem że przestaję się do niego
      > odzywać?

      Tak jak najbardziej.

      > Czy on ma wtedy prawo zrzucić winę na mnie że TO JA mam ciężki charakter i go o
      > lewam?

      Tak jak najbardziej. A Ty masz pełne prawo to jego zrzucenie winy na ciebie olać i nie przywiązywać do niego żadnej wagi, tak jak nie przywiązujesz do tego że Cię obszczeka jakiś pies.

      A wszystko co napisałaś skłania od jednej porady - biegusiem na psychoterapię po to by pracować nad swoim poczuciem wartości. Abyś nie uzależniała go od tego co powie czy zrobi jakiś facet. I byś umiała postępować z ludźmi. Uszy do góry, to możliwe!
    • angazetka Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 20:15
      Pisano ci to jakieś milion pięćset sto dziewięćset razy: tak, masz prawo. Masz prawo być szanowana.
      • nelamela Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 20:34
        Trochę rozumiem te pytania bo jakiś czas temu zadawalam podobne. Idź na terapię. Pomaga. Pozdrawiam.
        • mc.dongs Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 20:37
          W życiu bym nie pomyślała że po jednej znajomości tak bardzo stracę poczucie wartości...... ten jeden facet spowodował że z dziewczyny pełnej energii kochającej życie stałam się wrakiem.
          • nelamela Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 20:56
            Rozumiem. Przerabialam.Ale to nie o znajomość chodzi. Problem leży gdzieś głębiej.Dlaczego pozwolilas na coś takiego. U mnie wyszło dzieciństwo. Niby normalna rodzina,bez patologii .Ale również bez okazywania uczuć, emocji. Musialam zasłużyć na miłość. To potem zaowocowało dziwnymi relacjami z mezczyznami. Trzymaj się.
            • mc.dongs Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 21:06
              Byłaś w podobnej relacji do mojej?
              • nelamela Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 21:15
                Byłam w dziwnej relacji przez kilka lat.Nie widzialam czerwonych lampek które palily się niczym syreny strażackie. Kompletnie nie mogę pojąć jak do tego dopuscilam. I gdy już byłam ugotowana niczym żaba,gdy już czułam że jeszcze chwila i zeswiruje powiedzialam dość. Zaczęłam czytać książki o Narcyzach,toksykach I manipulacjach.Poszlam na terapię. I to był strzał w dziesiątkę. Żałuję jedynie tych straconych lat tego że byłam głupia,naiwna i empatyczna. Ale cieszę się że w końcu wyciągnęłam wnioski i tworzę siebie na nowo,czego i Tobie życzę.
                • mc.dongs Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 21:18
                  A takie najważniejsze czerwone lampki?
          • wbka1 Re: Kobieta bluszcz 30.05.21, 10:48
            Popełniłaś błąd w założeniu, otóż facet, który nie jest tobą zainteresowany nie może zniszczyć twojego samopoczucia. Tak bywa, nie każdy jest dla każdego równie ważny i nie ma to nic wspólnego z twoją urodą, inteligencją itp. Jeśli zdasz sobie sprawę z tego, to nigdy więcej żaden facet nie zdemoluje Ci psychiki. Ludzie dobierają się według sobie znanych preferencji, a nie według kryteriów jakiejkolwiek atrakcyjności: towarzyskiej czy seksualnej.
    • cegehana Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 21:26
      Czuć się możesz jak chcesz - każdy ma do tego prawo. Co do pytania pierwszego to myślę że tak - im szybciej i jaśniej speecyzujesz oczekiwania tym szybciej otrzymasz informację zwrotną. Kobieta bluszcz to nie jest taka która pyta o plany albo dzwoni o zgrozo pierwsza tylko taka, która nie chce pogodzić się z otrzymanym komunikatem jeśli jest niekorzystny.
    • irma223 Re: Kobieta bluszcz 28.05.21, 21:59
      mc.dongs napisała:


      > Czy mogę bezpośrednio mówić o swoich uczuciach

      Jeśli chcesz, możesz, jeśli wolisz przemilczeć, nie musisz.

      >i pytać o jego plany do mojej osoby po np 2 miesiącach spotkań?

      Zawsze, kiedy chcesz wiedzieć. Nie musisz pytać od razu o rezerwację terminu wesela, ale o jego plany jak najbardziej. I zorientować się, czy uwzględnia w nich Ciebie oraz, czy Ty masz ochotę uwzględnić jego w swoich planach.

      > Kiedy on nie wie co dalej mogę odpuścić relację i nie czuć że to moja wina?

      A dlaczego miałaby to być twoja wina? I dlaczego jedynie wtedy mogłabys sobie odpuścić relację, kiedy to on nie wiedziałby, co dalej? A ty nie możesz uznać po prostu, że ten facet ci nie odpowiada i już?

      W Polsce już od jakichś 150 lat to mężczyźni pytali kobiety o zdanie i do kobiet należała decyzja. Wątpię, by odrzucając kandydatów, czuły się winne. Nie to nie. Nie i już. Normalnie, zdarza się.

      > Czy mogę mieć żal, że on nie ma czasu na spotkania, które proponuję, z powodu braku czasu ale nie zaproponuje innego terminu?

      Żal nie. Ale uznać, że pan w ogóle o tobie nie myśli, co w końcu każdemu może się zdarzyć. Ty też nie myślisz chyba o wszystkich mężczyznach ze swojego otoczenia.

      > Czy mogę czuć się olana kiedy spóźnia się na spotkanie godzinę lub dwie?

      Taaaak!!!

      > Czy może mi być przykro kiedy obiecuje że zadzwoni i nie robi tego przez kilka
      > dni.

      Tak, jak najbardziej. Ale to też sygnał, że pan ma cię w nosie i go nie obchodzisz.

      > Czy mogę czuć się bezwartościowa kiedy nie odbiera ode mnie telefonów i nie odzwania?

      Nieeee!!!! Co olewanie przez jakuegoś gościa miałoby mieć do twojego poczucia własnej wartości????

      > Czy wszystkie opisane wyżej sytuacje mogą być powodem że przestaję się do niego odzywać?

      Owszem. A możesz się też przestac odzywać, kiedy to Ty nie masz ochoty na kontakty, nawet gdyby gość ci przysyłał codziennie kosze róż poczta kwiatową.

      > Czy on ma wtedy prawo zrzucić winę na mnie że TO JA mam ciężki charakter i go olewam?

      Może uznać, że mu twój charakter nie odpowiada. I możesz go spokojnie olewać. Możesz olewać nawet, gdyby był ideałem, a jednak Tobie nie odpowiadał.

      Nawet, gdybyś miała ciężki charakter, to jest to Twój charakter i ma prawo być taki, jaki jest. Mam znajomą o tak ciężkim charakterze, że nie daję rady po kilkunastu minutach rozmowy. Ale jej mąż jest w nią zapatrzony, jak w obrazek i jest z nią szczęśliwy od kilkudziesięciu lat. Widocznie tak lubi i takiej mu trzeba.
    • hrabina_niczyja Re: Kobieta bluszcz 30.05.21, 11:11
      Ja to bym zlała gościa i poszła dalej. A co pomyśli to już jego problem. Jedynie nie pytałabym o plany co do mojej osoby, bo te się zwykle widzi samemu czy facet zaangażowany czy nie.
    • po-trafie Re: Kobieta bluszcz 30.05.21, 11:25
      Mozesz byc kimkolwiek chcesz, czuc co chcesz i wyrazac uczucia jak chcesz, poza przemoca wobec drugiej osoby.

      Mozesz byc kaprysna, zmieniac zdanie, ba - mozesz kogos olewac. Mozesz nie miec na cis ochoty, nie miec nastroju, albo miec nastroj na cos innego.
      Niektore z tych zachowan moga spowodowac koniec zwiazku - i dobrze: jesli czesto czujesz, ze w sumie nie masz ochoty na kontakt i wolisz olac, to to jest znak, zeby znajomosc skonczyc.

      Mozesz sie zle czuc. Mozesz byc niemila. Mozesz rozczarowywac czyjes oczekiwania i powodowac, ze bedzie bardzo z ciebie niezadowolony - i mozesz sie tym nie przejmowac.

      Az kiedys spotkasz kogos, przy kim bedac zupelnie szczera i prawdziwa w swoich emocjach, bedziesz chciala byc. Byc, spedzac czas, odbierac telefony, dawac cos z siebie - bo bedziesz czula, ze ta osoba i relacja wyciaga z ciebie to, co najlepsze. I jak myslisz o spotkaniu tej osoby, to sie usmiechasz cala soba, a nie wzdychasz z bolescia.
      Taka radosc i chec bycia cieplym, dobrym, bliskim z kims - to nie cos do czego w ktorymkolwiek momencie (szczegolnie w pierwszych 2-3 latach, po 10 to juz roznie bywa wink ) powinnas czuc ze sie zmuszasz, naginasz.
      I to jest glowna czerwona lampka: jesli bedac z kims w ktorymkolwiek momencie myslisz “nie chce tu byc”. Jesli jest ci nieprzyjemnie, niekomfortowo, to to nie jest “twoja wina” tylko znak, zeby sie wycofac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka