Dodaj do ulubionych

All inclusive na stołówce - masakra

24.07.21, 11:27
Jakie są wasze doświadczenia związane z wakacjami all-inclusive. Jedną z rzeczy która mnie przeraziła jest jedzenie w restauracji -ludzie biorą kupę jedzenia, a potem to wszystko w wiekszosci zostawiają - w sumie dziwię się że restauracje na to pozwalają. Drugą rzeczą są na przykład sztućce w restauracji. Jeżeli zmienią się ludzie przy stoliku to sztućce leżące na brudnym stoliku nie są wymieniane. Korzystają z nich kolejni jedzący. Oczywiście sztućce leżące na talerzach są zabierane. Ludzie krojąc sobie chleb dotykają go gołymi rękami. Sól nabiera się ze wspólnego pojemnika palcami.
Obserwuj wątek
    • kryzys_wieku_sredniego Re: All inclusive na stołówce - masakra 24.07.21, 11:33
      Pozytywne, jedzenie zawsze różnorodne, codziennie nowe dania.
      Kawka i z ekspresu prawdziwa i rozpuszczalna, woda, soki, róże rodzaje herbat.
      Tak widzalam, że niektórzy nabierają prawie w koryta, jakby nie mozna bylo iśc sobie donieść jak się zje i czuje niedosyt.
      Widzę często, że dzieci których rodzice wiedza lepiej co mają zjeść zostawiaja bardzo duzo jedzenia, bo nie chca kielbasek bo wola jajko albo nie chcą jajka bo chcą platki z mlekiem, dlatego moje dziecie idzie sobie ze mną do stołów i wybiera.
    • bogini_lajtowa Re: All inclusive na stołówce - masakra 24.07.21, 11:35
      Kilka lat jeździłam na AI. Nie widziałam by Polacy, Rosjanie, Czesi, Niemcy, Francuzi nakładali sobie kupy jedzenia.
      Widziałm robienie sobie kanapek i wynoszenie ich z knajpy(Polki na Maderze)
      Sztućce zawsze były wymieniane. Sól zawsze była w solniczkach.
      Krojenie chleba przez ręcznik/serwetkę choć oczywiście na pewno zdarzyło się komuś dotknac.
        • hrabina_niczyja Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 11:48
          Akurat niejeden raz obsługa sama przyniosła mi woreczki na kanapki, które mogłam wynieść. Nie rozumiem tego rozgłosu wynoszenia jedzenia i robienia z tego buractwa. Nie uważam tak i bez wstydu pytałam zawsze czy mogę zapakować kanapki, bo idę w góry czy zabrać jogurt. Nigdy nie było z tym problemu. Kiedyś siedziałam w delegacji 2 tygodnie. Hotel bez problemu pozwalał mi wynosić kanapki do pracy. A już jak są dzieci to tym bardziej, one nie zawsze zjedzą rano. Gdzie tu buractwo. Buractwo to by było jakbym z ulicy na hotelowe śniadanie weszła. Inaczej to ja za śniadanie zapłaciłam, a gdzie je zjem to już hotelowi bez różnicy.
          • mikams75 Re: All inclusive na stołówce - masakra 26.07.21, 15:25
            Racja, ja wprawdzie nie korzystam z ai ale nie raz po sniadaniu dziecko dostawalo cos na wynos lub bylo zachecane przy wyjsciu, zeby cos wziac. A jak dziecko siedzialo tylko nad talerzem, to obuga niepytana o to, przynosila torebke, bo moze za godzine dziecko zglodnieje.
              • memphis90 Re: All inclusive na stołówce - masakra 27.07.21, 16:09
                Jak byłam w jednym pensjonacie, to właścicielka również zachęcała do robienia sobie prowiantu w góry. Jogurty były wydzielone, kazdy miał swój i mógł z nim zrobić co chce. Ale to właścicielka sama ustaliła takie reguly dla swojego pensjonatu. Natomiast zasadą jest, że się jedzenia nie wynosi, nie szykuje się wałowki na cały dzień plażowania, nie opowiada się "jak zapłaciłam, to mogę wynieść w plecaku tyle jogurtów, owoców czy napojów, ile tylko wlezie", nie pakuje się kartofli do termosu, żeby zapewnić sobie jeszcze kolację, skoro się zapłaciło za obiad.
                  • pulcino3 Re: All inclusive na stołówce - masakra 30.07.21, 03:01
                    Bylam w zakopanym w ośrodku wypoczynkowym, gdzie wrecz na drzwiach kantyny wisiala kartka, że za kanapkę zrobioną na stolowce i wyniesioną liczą 2 zł. Mi to tam zwisało, bo szliśmy głównie na kawę, sniadania były bez szału. Raz byłam swiadkiem sytuacji, kiedy był pan, pani i dziubdzius ok 11 l. Na sali stały takie maszyny, gdzie samemy nalewało się sok. Chlopak ku uciesze doroslych, zatankował jedną, druga, trzecią butelkę plastikową i schował do plecaka, ktory był przy rodxicach. Taki niby niewidzialny dzieciecy "psikusik".
                    Rodzice zero krempacji, może nawet to ich pomysł był. Kanapki na sto procent też skitrali 😁
    • kasiaabing Re: All inclusive na stołówce - masakra 24.07.21, 11:40
      Rzeczywiście ilość marnowanego jedzenia jest olbrzymia. Nie wiem o co chodzi z tym chlebem, zazwyczaj trafiam na krojony, do nakładania służą takie szczypce. Nikt nie maca. Sol zawsze jest w solniczce więc nie wiem o co chodzi.
      Mnie za to zdziwiło, że jakieś 70% dzieci je z tabletem, telefonem. W szoku byłam jak patrzyłam na te dzieci- gęsi. Dziecko w ręku tablet A mamusia pcha jedzenie. Dzieciak nawet nie odnotowuje tego faktu. Jak robot, mama wydaje komendę, dziecko otwiera buzię. Dziwne to było
    • klementyna156 Re: All inclusive na stołówce - masakra 24.07.21, 12:11
      Przecież teraz są w użyciu jednorazowe rękawiczki obowiązkowo. I nie ma żadnych wspólnych sztućców, a żarcie jest w większości poporcjowane, żeby nie grzebać w dużych miskach. Tzn. sałatka leży na małych spodeczkach, porcje przystawek, owoce w miseczkach do zabrania itd. To akurat dobra strona pandemicznych ograniczeń - jest higieniczniej i mniej się marnuje, bo nie nakładasz większości jedzenia samodzielnie, tylko czeka do zabrania w porcjach (doświadczenia z tegorocznej Grecji, nie wiem, jak w Polsce to działa, bo w PL to ja z All nie korzystam).
    • str8.up Re: All inclusive na stołówce - masakra 24.07.21, 12:22
      Raz w życiu byłam na AI, sztucce nie leżały na stołach. Natomiast w tym roku miałam śniadania w hotelu i ze względu na covid wszystkie potrawy nakładała obsługa, sztućce też podawali. Więc odpadał problem macania jedzenia przez innych. Nie wiem jednak czy tak jest w każdym hotelu.
    • mikawi Re: All inclusive na stołówce - masakra 24.07.21, 23:39
      Tez mnie irytuje mnóstwo wyrzucanego, marnowanego przez ludzi jedzenia. Nie pojmuję po co nakładać sobie taką furę, której nie ma szansy zjeść. Przecież tego jedzenia nikomu nie braknie, więc po co. Nakładanie dzieciom ilości nie do zjedzenia to w ogóle kosmos, nic dziwnego że większość zostaje na talerzu, można zwymiotować od widoku samej ilości. Mój syn podchodzi do potraw razem ze mną i pytam na co ma dzisiaj ochotę. Jednego dnia to jest danie x, a drugiego dnia y, przecież nie trzeba zjeść całej oferty dań na jeden posiłek, jutro tez jest dzień i będzie śniadanie/obiad/kolacja.
      • mia_mia Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 00:38
        Będzie, ale będzie już coś innego, bo o ile śniadania zwykle są powtarzalne, to jednak hotele z AI starają się komponować menu, żeby przynajmniej przez tydzień większość dań się nie powtarzała, organizują kolacje tematyczne i szansa na spróbowanie czegoś co fajnie wygląda może się nie powtórzyć, a jeśli ktoś lubi próbować to i to nęci i to kusiwink
    • hrabina_niczyja Re: All inclusive na stołówce - masakra 24.07.21, 23:46
      W życiu się z tym nie spotkałam, ale też nie zaglądam ludziom w talerz i nie monitoruje ile chleba zostawili jak wstali od stołu. Sztućce o ile byly na stole w większej ilości to stały w osobnym pojemniku i każdy sobie brał dla siebie, chleb byl pokrojony, a przyprawy w solniczce, pieprzniczce. W tym roku byłam jedynie w Polsce. Śniadanie do pokoju, potem w restauracji hotelowej, ale każdy zamawiał sobie zestaw z karty. Jak już był szwedzki stół to obsługa nakładała.
    • mia_mia Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 00:19
      To nie jest problem AI, a podawania jedzenia w formie szwedzkiego stołu, powszechnego też przy wielu innych okazjach (choćby najpopularniejsza forma serwowania śniadań w hotelach, wszelkie brunche).
      Mnie chyba bardziej od tego ile ludzie zostawiają niezmiennie dziwi ile potrafią w siebie wpakować i to wcale nie jest regułą, że robią to osoby otyłe.
      Ja więcej zostawiam przy jedzeniu zamawianym z karty, bo jest praktycznie zerowa możliwość manipulowania wielkością porcji, przy szwedzkim stole też zostawiam, bo nie da się wziąć pół bułki, pół ryby, ćwierć porcji deseru. Ogólnie uważam, że porcyjki powinny być malutkie, żeby można było spróbować 3 rzeczy zamiast brać jedną albo 3 i zostawiać. Jednego pojemnika na sól nigdy nie widziałam, teraz w wielu miejscach poznikały nawet zwykłe solniczki na rzecz malutkich torebeczek.
      Tam gdzie jeżdżę rzadko można przyczepić się do warunków w restauracji głównej, sztućce często są pakowane w zestawy wsadzone w serwetkę, nawet jeśli zostają to wiadomo, że nikt ich nie używał.

      • lot_w_kosmos Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 06:47
        No właśnie big_grin
        Takie jest niestety życie w każdym calu.
        Jeden ma refleksje, drugi nie.
        Większość ludzi jednak chyba tak.
        Ale bezmyślnych nie brakuje.

        Teraz w pandemii przynajmniej w większości hiteli jedzenie jest schowane za pleksi i obsługa nakłada.
        Jedyne czego nie znosiłam to dzieci puszczane samopas i grzebiące w jedzeniu bez opamiętania podczas gdy matka już rozwalona przy swoim stoliku zupełnie nie zamierzająca kontrolować bombli.
    • jusiakr Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 07:18
      Właśnie wróciliśmy z AI i w sumie zasady były takie jak kiedyś - każdy sobie nakładał sam. Ale chleb czy mięso było pokrojone wiec nakładało się szczypcami. Obsługa nosiła maseczki, goście w 99% - nie. Widziałam sytuacje gdy ludzie zostawiali ogromne ilości jedzenia ale to pojedyncze przypadki. Większość brała tyle ile była w stanie zjeść. Moje dzieci wybierają sobie same jedzenie ale tez je uczę by nakładały sobie mniej. Zawsze można pójść po dokładkę. Albo zostawić miejsce na deser
    • julita165 Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 08:40
      Bylam kilka razy na AI. Akcji ze sztuccami i sola nie widzialam. Jesli jacys ludzie opuszczali stolik to obsluga zbierala wszystko, nie zostawiala jakis sztuccow bo wygladaly na nieuzywane. Co fo gor zarcia natomiast to widywalam to dosc czesto. Nie wiem z czego wynikaly takie ponysly.
    • chicarica Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 11:12
      Też to zaobserwowałam, niestety również wśród członków rodziny uncertain Nakładanie np. dziecku pełnego talerza żarcia, bo może zje to, a może to. Potem 90% tego zostaje, rozgrzebane i rozdziubane, bo bombelek akurat nie miał ochoty. Wydaje mi się to w bardzo złym tonie w czasach, gdy wielki nacisk kładzie się na nie marnowanie żywności oraz całkowicie niepotrzebne, gdy można sobie chociażby 5 razy podejść do bufetu i dołożyć jeśli coś smakowało. Widziałam to nie tylko w wykonaniu Polaków, Francuzi czy Hiszpanie też potrafią tak zrobić, albo np. ponakładać na talerzyki góry żarcia na zasadzie "wspólnego półmiska" stawianego na swój stolik i potem dopiero z nich nakładać sobie przy stole na własny talerz. Zostawiają potem taką na wpół niezjedzoną rozpierduchę na stole i do tego jeszcze wszędzie nakruszone chlebem, błe. W Szwecji, ojczyźnie szwedzkiego stołu, bardzo często przy bufecie jest napis: zjedz tyle ile chcesz, ale nakładaj tyle ile zjesz. Zostawienie niedojedzonego uważane jest tu za buractwo - trzeba było nałożyć mniej, a nie pakować na talerz jak prosię.
              • hrabina_niczyja Re: All inclusive na stołówce - masakra 25.07.21, 12:26
                Ale po co? W domu też zdarza mi się zostawić niedojedzona jajecznicę czy pół kromki chleba. Po prostu mam zasadę, że zwykle zjadam 2 jajka i kromkę chleba i tyle robię, ale jak danego dnia to jedno jajko to jest za dużo to po prostu je zostawiam. Nie umiem jeść na siłę.
                    • mikams75 Re: All inclusive na stołówce - masakra 27.07.21, 11:14
                      no wlasnie z ta jecznica to mnie dziwi - nie zjesz tej lyzki jajecznicy czy plasterka pomidora? Ja bym zjadla. Bywa, ze przechowuje w lodowce pol pomidora czy inne jedzenie, ktorego wyszlo mi za duzo. Jajecznicy nigdy, bo jej sie nie da zrobic za duzo. Podobnie z chlebem - szykuje kromke i zjadam. Mam ochote na druga lub pol to dorabiam. Po jednym gryzie to sie odechciewa dwulatkom a nie doroslym, dziecko tez ucze, ze sie nie naklada na talerz, jak sie nie chce tyle jesc i ze zawsze mozna dolozyc.
                      • hrabina_niczyja Re: All inclusive na stołówce - masakra 27.07.21, 11:43
                        Nie zjem, nie jestem śmietnikiem. Jem tyle ile w danej chwili mój żołądek pomieści, jak już mam dość to zostawiam. I da się zrobić za dużo jajecznicy, zwykle robię z dwóch jajek, a jak mi średnio wchodzi albo się najadłam to zostawiam. Kromek też nie dzielę na połówki i nie dorabiam, bo nie będę śniadania pół dnia robic. Dorosły człowiek przewiduje ile zje, ale bywa i tak, że w danym dniu mniej zje. A po jednym gryzie mi się właśnie odechciewa, kminku mi się odechciewa czy innych rzeczy, które nijak mi nie smakują i nie będę się do tego zmuszać. Jedzenie ma być przyjemnością a nie zmuszaniem się do czegoś co nie smakuje albo wpychania w siebie na siłę, bo nie można zostawić.
                • vickylove Re: All inclusive na stołówce - masakra 27.07.21, 16:01
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > Ale po co? W domu też zdarza mi się zostawić niedojedzona jajecznicę czy pół kr
                  > omki chleba. Po prostu mam zasadę, że zwykle zjadam 2 jajka i kromkę chleba i t
                  > yle robię, ale jak danego dnia to jedno jajko to jest za dużo to po prostu je z
                  > ostawiam. Nie umiem jeść na siłę.

                  ale nie musisz jesc na sile.po prostu nie pakuj na talerz wiecej niz jestes w stanie w danej chwili zjesc-nakladasz 2 jajka i po 10 minutach dochodzisz do wniosku ze jednak tyle nie zjesz?
                  kompletnie bez sensu i dziwacznie.

                  nie zlicze ile razy na przeroznych wyjazdach jadalam w formie szwedzkiego bufetu-wiem na co mam chec,biore a jesli czegos mi sie zachce,dobieram .
                  nie musze walic kupy zarcia na talerz w obawie ze ktos mi powyjada -zaspokajam glod a potem ewentualnie moge sobie doniesc wiecej.

                  ludzie ladujacy od razu pol stolu na talerz kojarza mi sie z takimi,co to musza przejesc bo zaplacili i wepchna w siebie ostatnia parowke zeby tylko bilans wyszedl na plus.zenada.
                  • hrabina_niczyja Re: All inclusive na stołówce - masakra 27.07.21, 16:07
                    Ale to mam ugotować jedno jajko czy jedno jajko i pół? A potem sobie dogotować drugie czy pół jajka, bo jednak zjem 2 jajka? No to chyba trzeba nie spać, żeby śniadanie sobie na raty robić. O 5 rano plasterek pomidorka, kromeczka chleba, pół plasterka szyneczki, potem ponownie dokroic pół kromeczki i plasterka i tak do usranowa 😂 A na koniec oblizać talerz.
                    • vickylove Re: All inclusive na stołówce - masakra 27.07.21, 16:12
                      hrabina_niczyja napisała:

                      > Ale to mam ugotować jedno jajko czy jedno jajko i pół?

                      jesli w hotelu pozwalaja ci gotowac to szacun big_grin

                      A potem sobie dogotować
                      > drugie czy pół jajka, bo jednak zjem 2 jajka?

                      jw.dyskusja dotyczy szwedzkiego stolu .

                      No to chyba trzeba nie spać, żeby
                      > śniadanie sobie na raty robić. O 5 rano plasterek pomidorka, kromeczka chleba,
                      > pół plasterka szyneczki, potem ponownie dokroic pół kromeczki i plasterka i ta
                      > k do usranowa 😂 A na koniec oblizać talerz.

                      ale po co tak.normalny pod wzgledem umyslowym oraz fizycznym,czlowiek ,jest w stanie oszacowac ile zje.
                      robie np jajecznice z 2 lub 3 jaj ,do tego np 2 kromki chleba i pomidor.zjadam,talerza nie wylizuje bo wole umyc ale rozumiem ze ludzie maja rozne zboczenia i nie wnikam big_grin
                      podobnie w hotelu,wiem ze zjem np talerz zupy a zatem nie musze brac calej wazy na stol a potem ,po spozyciu lyzeczki ,odnosic reszte .

                      w sumie myslalam ze to wiedza gdzies na pozomie dobrze ogarnietego 5 latka,ale forum uczy..
                        • vickylove Re: All inclusive na stołówce - masakra 27.07.21, 22:50
                          hrabina_niczyja napisała:

                          > Czytasz sama siebie, pisałam w domu

                          Główna dyskusja dotyczy pakowania całości szwedzkiego bufetu na talerz .nie odnoszę się do gotowania w domu bo to mnie gie interesuje.
                          Za to czyjeś zachowanie w sferze publicznej jak najbardziej

                          A poza tym nikt normalny pod względem umys
                          > łowym nie poucza innych ile i jak mają sobie na talerz wkładać i ile z tego mog
                          > ą zostawić.

                          😂Nikt nie musi pouczać zdrowego na ciele i umyśle człowieka,który sam wie jak się zachować.
                          Komentuje się buractwo i brak obycia a tym właśnie jest pakowanie na talerz dziesięciu jajek skoro za chwilę zje się jedno.

                          Z wiadrami nikt do hotelowych restauracji nie chodzi, żeby aż tak p
                          > iać.

                          Taki przeładowany talerz to synonim wiadra.nijt ci go nie wyrwie z rąk 😃ale swoje pomyśli.
                            • vickylove Re: All inclusive na stołówce - masakra 28.07.21, 09:51
                              ichi51e napisała:

                              > no to moze warto sledzic drexel o bo ta galaz jest o gotowaniu w domu
                              >
                              Tak śledzę drexel i galeze ,w jakimkolwiek narzeczu piszesz 😃,niemniej forumka wypowiadała się nie tylko na temat jedzenia w domu -zastanow się nim coś napiszesz.
                              • ichi51e Re: All inclusive na stołówce - masakra 28.07.21, 10:01
                                tym niemniej ta gałąź jest raczej o tym co robi się w domu a nie o bufecie

                                Nakruszyć może każdy, w domu też

                                Połowa to może nie, ale nie będę mówić, że zawsze wylizuje talerz do ostatniego okruszka. Zdarza mi się zostawić, bo albo mi nie smakuje albo zwyczajnie nie wcisnę. (zauważmy tu słowo "zawsze")

                                W domu też zdarza mi się zostawić niedojedzona jajecznicę czy pół kromki chleba. (zauważmy "w domu")

                                I wyrzucasz w domu? (jw)

                                Tak wyrzucam w domu resztki jajecznicy, resztkę nadgryzionej kromki chleba z masłem, plasterek pomidora.

                                Ale w tym podwatku dyskutujemy o jedzeniu w domu.

                                Serio, jak Ci się odechciewa własnoręcznie przygotowane jedzenie (również zapewne w domu!)

                                Jeżeli ktos w domu nigdy nie wyrzucił ani kawałka jedzenia to albo go nie kupuje albo zjada stare albo kupuje codziennie po 2 plasterki szynki.

                                W domu też jest ci wszystko jedno czy zjadacie jedzenie czy je wyrzucasz?


                                W domu też wyrzucam spalonego kurczaka czy nieświeżego kotleta.

                                . Właśnie przy nadwadze warto dobrze planować posiłki i nie mieć w domu żadnego zbędnego jedzenia oraz nie nakładać sobie kupy paszy na talerz w hotelu.
                    • mikams75 Re: All inclusive na stołówce - masakra 28.07.21, 00:38
                      problem z d... gotujesz dwa jajka, jak zjesz jedno to drugie gotowane mozna przechowac. Albo gotujesz jedno a jak nadal jestes glodna to zjadasz cos innego. Zawsze jednak jest ryzyko, ze juz w trakcie gotowania jajek odechce Ci sie ich jesc, wiec bach do kosza uncertain Krojenie kromeczki zajmuje tyle samo czasu o 5 rano i 10 minut pozniej jak sie okazuje, ze masz ochote na wiecej. Talerz wstawia sie do zmywarki.
                      • vickylove Re: All inclusive na stołówce - masakra 28.07.21, 09:53
                        mikams75 napisała:

                        > problem z d... gotujesz dwa jajka, jak zjesz jedno to drugie gotowane mozna prz
                        > echowac

                        Problem z doopy jeśli robisz to we własnym domu.jesli publicznie to jesteś burakiem i warto to sobie uświadomić zamiast się rzucać

                        . Albo gotujesz jedno a jak nadal jestes glodna to zjadasz cos innego. Z
                        > awsze jednak jest ryzyko, ze juz w trakcie gotowania jajek odechce Ci sie ich j
                        > esc, wiec bach do kosza uncertain

                        Jprdl.to się nadaje do psychiatry..gotuje jajka a więc mam na nie ochotę po czym wywalam do kosza bo właściwie to nie .
                        Zadziwiające ile osób uważa swoje zaburzenia za normę.


                        Krojenie kromeczki zajmuje tyle samo czasu o 5 rano
                        > i 10 minut pozniej jak sie okazuje, ze masz ochote na wiecej. Talerz wstawia si
                        > e do zmywarki.

                        Mega odkrywcze,serio.