Dodaj do ulubionych

Skrajni domatorzy

25.07.21, 10:50
Znacie takich?

Nie samotników, nie odludków, ale takich którzy:

- nie pójdą do restauracji, bo w domu jedzenie najlepsze, najsmaczniejsze i po co jadać "gdzieś"
- nie pojadą na wczasy, bo tak samo można wypocząć na leżaku w przydomowym ogródku
- nie pójdą do kawiarni, bo równie dobrą kawę mogą zaparzyć sobie we własnej kuchni

takich, którzy po prostu bardzo lubią dom?
Obserwuj wątek
    • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 10:53
      madame_rita napisał(a):

      > Znacie takich?
      >
      > Nie samotników, nie odludków, ale takich którzy:
      >
      > - nie pójdą do restauracji, bo w domu jedzenie najlepsze, najsmaczniejsze i po
      > co jadać "gdzieś"
      > - nie pojadą na wczasy, bo tak samo można wypocząć na leżaku w przydomowym ogró
      > dku
      > - nie pójdą do kawiarni, bo równie dobrą kawę mogą zaparzyć sobie we własnej ku
      > chni
      >
      > takich, którzy po prostu bardzo lubią dom?

      Znam. To jestem ja.
      • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:03
        magdallenac napisała:
        > Znam, nie zadaję się z nimi i nazywam ich inaczej- skąpcy lub guanozjady.

        Ale co ma skąpstwo z domatorstwem?
        Domator może więcej wydawać na dobre jedzenie czy dobrą kawę, niż inny łażący po kawiarniach i restauracjach.
        A po co komu wakacje w zatłoczonych miejscach, jeśli ktoś lepiej wypoczywa w swoim domu?
      • abecadlowa1 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:07
        No, mocna ocena.
        Znam ludzi, którzy rzucili swoje etaty i prowadzą gospodarstwo ekologiczne. Wyprawiają też przyjęcia i prawie zawsze jest pełno ludzi u nich, niektórzy przywożą inne eko jedzenie na wymianę.
        Oni nie jeżdża na wakacje, bo mają gospodarstwo, w tym zwierzęta. Na pyszne żarcie przyjeżdża się do nich. Na kawę też łatwiej umówić się u nich niż na mieście.
        To też są guanozjady? Kryteria z wątku startowego przecież spełniają.
        • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:13
          Oczywiście zdarzają się wyjątki. Z reguły jednak, to nie jest "domatorstwo", a zwykłe skąpstwo. Nie ma problemu jeśli skąpiec żyje sam, gorzej jeśli dzieci też są pozbawiane wszelkich pozadomowych doświadczeń w imię tego, że w domu najlepiej.
            • bistian Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:35
              krwawy.lolo napisał:

              > Tacy szczają do kibla nie spłukując. Oszczędzają wodę.

              Wszyscy? big_grin Trochę przesadziłeś ze skalą.
              Ja lubię wyjść na piwo do fajnej piwnicy, ale z jedzeniem już mi nie po drodze. Czasami zjem, ale jakość jest pół na pół, raz jest coś dobrego, raz nie, więc odpuszczam. Nawet herbatę potrafią zepsuć, chociaż dawniej było z tym dużo gorzej, to fakt. Poza tym, nie lubię być obsługiwany, czasami trzeba, ale większość rzeczy wolę zrobić sam
          • 3-mamuska Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:44
            magdallenac napisała:

            > Oczywiście zdarzają się wyjątki. Z reguły jednak, to nie jest "domatorstwo", a
            > zwykłe skąpstwo. Nie ma problemu jeśli skąpiec żyje sam, gorzej jeśli dzieci te
            > ż są pozbawiane wszelkich pozadomowych doświadczeń w imię tego, że w domu najle
            > piej.


            Masz coś z głowa.
            Ja nie lubię płacić za coś co mi nie do końca smakuje.
            Wole zrobić sama, bo wiem co jem i jak jest zrobione , świeże. I zrobię tak aby ki smakowało.
            Choć mąż zdecydowanie jest bardziej skoro do próbowania nowych smaków ale ma tez wyczulony smak na niedoskonałości.
            Domowe ciasto od zawsze jest lepsze niż kupne.

            Kawa jak ktoś ma dobry ekspres ,dobra kawę to zrobi lepsza niż w sieciówkach typu costa.

            Ja wole domowe i mąż i dzieci tez ,co nie wyklucza bywania w różnych miejscach.
            • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:06
              Bo masa tych ludzi taka jest. Sama znam, dom, dom, nie kawiarnia kawy czy czegoś napijemy się w mieszkaniu, po co obiad drobiazg w cukierni z resztą klasy, moje dziecko na wycieczce może jak klasa skoczy do cukierni przejść się na spacer (autentyk), dzieciak 10-11 idzie z kolegą do kina to rodzic daje 2 milkywaye (po co skoczyć na ciacho po seansie-nie do kinowego bufetu) itp. Przykłady można mnożyć. W jednym z tych przypadków to jest kwestia tego że kawiarnia 7 osobowa rodzina to trochę kasy (spory dla osoby od picia w domu). Ale czemu nie powiedzieć wprost-nie mamy pieniędzy tylko być hipokrytą kłamiącym o sweet home? Dzieciaki to widzą, serio. Takie w wieku 6-13 również.
              • volta2 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:39
                Moje dzieci widzą absurdalne ceny tych ciasteczek i kaw i same , bez żalu wola wziąć z domu Prince polo niż kupić coś na mieście. Mają pieniądze, żeby nie było, po prostu nie chca ich wydawać bezsensownie. A grupa dzieci jeśli tylko umie razem iść żreć to nie ma czego żałować jest tyle innych możliwości. Ostatnio widziałam przy barze w kinie- dzieci zapłaciły 3x więcej za bar niż za bilet na seans. Cieszę się, że moi wiedzą, że w kinie atrakcją jest film. Nie popcorn
                • leia33 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:54
                  Fajnie, że to napisałaś, Volta2. Mój syn też jest takim dziwakiem - ogranicza węgle jak się da, ciastka z klasą nie zje, pójść do cukierni pójdzie, ale nie zje, tak samo nie kupi sobie bardzo popularnych wśród młodzieży energetyków, szkoda mu kasy na popcorn za 20 zł - woli sobie uskładać pieniądze na coś związanego ze swoimi pasjami niż przeżreć.
                  • wapaha Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:15
                    ja mojego muszę pochwalić -bo w te wakacje w końcu zjadł pierwszy raz normalnie pizzę ( póki co tylko margerita ale może polubi )
                    Podobnie jak wasi- jest dziwakiem-tym bardziej że zna wartośc pieniądza, świetnie liczy i najzwyczajniej w świecie szkoda mu wydac na bzdury. Też ciuła kasę ( bo uciułaną wcześniej wydał juz na hobby więc zaczyna od zera wink )
                  • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:11
                    Ale to nie musza być węgle. Moze byc restauracja z czymś dobrym. Koktail owocowy...juz pomijam, ze mało dzieci ogranicza węgle. Moja starsza nie je duzo słodyczy, bardzo oakzjonalnie ale uwielbia jabłecznik na bezie w jednej cudnej kawiarni. Czasami idziemy tam we dwie pijemy dobrą kawe, jemy cudne ciacho (ja nie jedząca prawie wcale ciast tez jem).
                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:09
                  Ale czasami warto zjeść ciasto w kawiarni, napić sie dobrej kawy, zjeść obiad w restauracji. Zawsze w domu bedzie taniej ale nie o to chodzi. Raz zeby dzieciak wiedział co to jest i nie czuł sie głupio majac 12 lat i nigdy nie będąc w takim miejscu. Dwa zeby wiedział jak sie zachować. I zeby miał tez te przyjemnośc zjedzenia czegoś na miescie, napicia sie dobrej kawy w kawiarni.
            • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:06
              Wiesz co mi wisi co robią inni, gdzie jadają, czy wyjezdzają...o ile nie mają dzieci. Bo rozumiem ze samemu sie nie lubi..ale kurna dziecku nie pokazać co to restauracja, kino, kawiarnia, zoo? Jest kasa ale po co jak mozna w domu. Dla mnie to jest jednak pewne zaniedbanie. iech ten dzieciak spróbuje, zobaczy i sam zdecuje czy lubi.
      • rozaliaolaboga Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:58
        Taka się wydawałaś sympatyczna... A tu okazuje się, że w twoich oczach jestem guanojadem i skąpcem... Bardzo miła ocena, nie powiem.

        Nie lubię tłumów, nie lubię atmosfery barów kawowych, szumu i gwaru. Wolę swój dom. Nawet jeśli mam jakieś fajne jedzenie w mieście, wolę je zamówić do domu niż u nich.
        Mam ekspres kosztujący tyle, że moglabym sobie kupić za to setki kaw w papierowych kubkach, zaśmiecając planete. Ale nich ci będzie, jestem skąpcem.
        Na wakacje jeżdżę, bo lubię wyjazdy i słońce . Ale ludzi unikam tam też.
          • rozaliaolaboga Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:52
            Nie, opisani ludzie nie oszczędzają, tylko nie lubią tych rozrywek. To ty sobie dopisałaś, że oni tak ze skąpstwa.
            Poza tym, między nazwaniem kogoś skąpcem a gównojadem jest przepaść. Ale spoko. Nie pierwsze rozczarowanie na ematce, i pewnie nie ostatnie.
              • vivi86 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 17:01
                Te preferencje to preferencje pt skąpstwo. Nie zawsze, ale naprawdę często. Znam niejednego domatora co to jak ktoś stawia to i taxi nie straszą i knajpa super i walizki na wyjazd pakuje pierwszy.
                • 35wcieniu Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 17:09
                  No ale nie zaznaczono w pierwszym poście że chodzi o skąpstwo tylko wyraźnie napisano że o preferencje. Jak ktoś unika knajp że skąpstwa, no to unika że skąpstwa, proste. Jak ktoś nie lubi to byłby masochista gdyby chodził i tak.
                  Też nie chodzę inaczej niż w celach towarzyskich, po prostu nie mam potrzeby i tyle, żadna filozofia.
                  • magdallenac Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:22
                    Mam znajomych, ktorzy unikaja knajp, bo nie lubia/ sa alergikami/sa wyjatkowo wybredni. Nie ma w tym nic dziwnego, spotykamy sie w domu. Kawe ja tez wole swoja.Jesli jednak u jednego osobnika, ktorego stac na takie zbytki , wystepuje “niechec” do wszystkich aktywnosci wymienionych w poscie zalozycielskim, plus pogarda dla kin, muzeow, teatrow, bo wszystko przeciez mozna zobaczyc w telewizji lub internecie, to uwazam, ze za ta postawa nie stoi zamilowanie do przebywania w swoim domu, a zwykle skapstwo.
                    • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:42
                      magdallenac napisała:

                      > Mam znajomych, ktorzy unikaja knajp, bo nie lubia/ sa alergikami/sa wyjatkowo w
                      > ybredni. Nie ma w tym nic dziwnego, spotykamy sie w domu. Kawe ja tez wole swoj
                      > a.Jesli jednak u jednego osobnika, ktorego stac na takie zbytki , wystepuje “ni
                      > echec” do wszystkich aktywnosci wymienionych w poscie zalozycielskim, plus poga
                      > rda dla kin, muzeow, teatrow, bo wszystko przeciez mozna zobaczyc w telewizji l
                      > ub internecie, to uwazam, ze za ta postawa nie stoi zamilowanie do przebywania
                      > w swoim domu, a zwykle skapstwo.

                      Tylko, że to o czym piszesz nie ma nic wspólnego z byciem domatorem.
                        • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:52
                          Hmm, a jak prawdziwy domator ma wyjaśnić namolnym znajomym, dlaczego woli zostać w domu zamiast gdzieś wyjść? Używa takich argumentów jakie uznaje za możliwe do zrozumienia, a że brzmią one jakby wyszły z ust chytrusa to mamy takie a nie inne skojarzenia.
                    • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:58
                      Napiszę Ci z mojej perspektywy. Uwielbiam przesiadywać z domu i tak, wolę także kawę w domu, deser w domu, sama zrobić obiad. To nie oznacza, że nie lubię zjeść na mieście, jestem skąpa. Jestem wybredna co do kawy, odkąd piję wyłącznie mleka roślinne. W ulubionej palarni na roślinnym paskudna, ulubiona kawiarnia wczoraj rozczarowała maks, kawa mrożona jak siekiera, wiele gorsza w smaku niż przy ostatniej wizycie. Zrobiłam sama przy użycia dripa, ulubionego mleka i bajka, smakuje mi o wiele bardziej. Z boku może komuś wydam się skąpa, trudno, my z facetem potrafimy krocie zostawić na bazarku i z tego szykujemy posiłki. Knajpa by mnie mniej wyniosła.
                      Za to bardzo lubię wyjścia do kina, teatru. Może nie chodzę raz w tygodniu, ale raz w miesiącu koniecznie, traktuję to jak higienę i coś oczywistego. Tu akurat w życiu nie zrozumiem podejścia, że lepiej i taniej oglądać netflixa, po co wychodzić. To mi podpada pod bycie gównozjadem, jak to ujęłaś, zwłaszcza w przypadku posiadania dzieci. Pochodzę z wiochy i naoglądałam się wystarczająco dużo dzikusków, które u progu dorosłości w kinie były tylko z wycieczką szkolną, to samo teatr, muzeum, nawet zwykły basen, zero wakacji, doświadczeń jak lot samolotem, pobyt gdzieś poza granicami Polski. To jest koszmarnie krzywdzące i o ile naprawdę rodzice nie klepią biedy, nic nie usprawiedliwia takich zaniedbań, potem z domu wychodzą młodzi dorośli z zerowym obyciem, zakompleksieni, odstający od rówieśników. Ktoś tu się dziwił, że dzieciaki zostawiły dużo pieniędzy w barze przy kinie... Przecież tu nie o jedzenie chodzi, a tak się po prostu socjalizuje, zdobywa społeczne skille, nie, baton z domu tego nie zastąpi.
                      • zona_glusia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:37
                        >Za to bardzo lubię wyjścia do kina, teatru. Może nie chodzę raz w tygodniu, ale raz w miesiącu koniecznie, >traktuję to jak higienę i coś oczywistego. Tu akurat w życiu nie zrozumiem podejścia, że lepiej i taniej oglądać >netflixa, po co wychodzić. To mi podpada pod bycie gównozjadem
                        Przeczytałam cały wątek i dalej nie rozumiem, dlaczego ludzi, którzy prowadzą tryb życia dla nas nie do przyjęcia, ale absolutnie nieszkodliwy (gdy nie mają dzieci!), trzeba obrzucać wyzwiskami.
                    • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:21
                      "plus pogarda dla kin, muzeow, teatrow, bo wszystko przeciez mozna zobaczyc w telewizji lub internecie, to uwazam, ze za ta postawa nie stoi zamilowanie do przebywania w swoim domu, a zwykle skapstwo"

                      Daj takiemu człowiekowi opłacony karnet do muzeów, teatrów i kin, to zobaczysz ile razy pójdzie. Większość pójdzie z ciekawości raz albo dwa i koniec, wielu w ogóle nie pójdzie. Szkoda ze galerii sztuki i spotkań z pisarzami nie dodałaś, popyt jest jeszcze większy
          • mia_mia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:31
            Ale domator to nie synonim skąpca, ludzie mają różną motywację do prowadzenia takiego stylu życia. Moja babcia bez wydawania grosza mogła jadać w restauracjach, podróżować, zwiedzać świat, ale nigdy nie chciała. Nawet wywiezienie jej na weekend do córki do domu z ogrodem czy wysłanie do sanatorium było wyzwaniem i to nawet wtedy, kiedy jeszcze nie była specjalnie stara. Jak już ją wywieźliśmy kawałek dalej, to bez warszawskich spalin w środku lasu, było jej duszno i trzeba było ją wieźć do szpitala (już była starszawa, ale jeszcze sprawna, pożyła po tej traumie jeszcze z 10 latwink )
            I co takiej zrobisz, zwłaszcza, że kobieta aktywna w domu, towarzyska, dowcipna, moje koleżanki z liceum nigdy nie mogły się jej nachwalić, kryła nas, nocowała.
      • vickylove Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:15
        magdallenac napisała:

        > Znam, nie zadaję się z nimi i nazywam ich inaczej- skąpcy lub guanozjady.

        Powiało kultura od pani starszej.
        Fajne są takie hipokrytki ,wznoszące się do upojenia nad brakiem kultury u innych,podówczas gdy same są prostaczkami do bólu.
    • bogini_lajtowa Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 10:57
      Jestem skrajną domatorką, ale lubie iść do restauracji i kawiarni. Uwielbiam podróże.

      Nie znoszę spotkań "towarzyskich" przy gryllu, komunii, wesel, imienin, urodzin, hałasliwych kurortów z wszechobecnym łomotem sieczki z głośników, imprez interacyjnych, zbiorowowych środków transportu.
      Korzystam tylko z samolotów bo na prywatny mnie nie stać. wszelkich festynów i tego typu imprez.
    • chicarica Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:03
      Znam. Żyć z takim kimś bym nie mogła, ale poza tym mi nie przeszkadzają, bo przecież siedzą u siebie w domu. Gdybym miała takiego kogoś za partnera, chyba odgryzłabym sobie głowę. Albo jemu. Przy czym sama też jestem introwertyczką i nie bardzo lubię towarzyskie okazje.
      • januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:05
        veryvery napisała:
        > To co opisujesz to raczej skąpstwo I lenistwo 😄

        Powtórzę swó wpis.
        Ale co ma skąpstwo z domatorstwem?
        Domator może więcej wydawać na dobre jedzenie czy dobrą kawę, niż inny łażący po kawiarniach i restauracjach.
        A po co komu wakacje w zatłoczonych miejscach, jeśli ktoś lepiej wypoczywa w swoim domu?

      • madame_rita Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:10
        Skąpstwo? Nie zgadzam się. Taki ktoś może więcej wydawać na jedzenie czy kawę parzoną w domu, niż gdyby pijał ją w kawiarniach.

        Lenistwo? Wręcz przeciwnie. Co wymaga więcej wysiłku? Ugotowanie domowego obiadu, czy posadzenie tyłka w restauracji w oczekiwaniu na posiłek?
        • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:27
          Żeby wyjść do kawiarni trzeba to wcześniej zaplanować, przygotować się, ubrać no I wreszcie wyjść z domu żeby tam dotrzeć.
          We wpisie startowym padają słowa 'po co' cokolwiek zrobić, pójść gdzieś, ruszyć się skoro można w domu siedzieć. Dla mnie to lenistwo I rozmemłanie, I żeby nie było sama często bywam tego typu "domatorem" I potrafię cały dzień spędzić w domu w piżamie ale nie dorabiam ideologii tylko nazywam rzecz po imieniu
            • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:36
              Mnie też, ja tam właśnie (m. in. ) z lenistwa wolę zjeść w restauracji, niż ugotować w domu big_grin
              (przy restauracji odpadają jeszcze zakupy, sprzątanie i mycie naczyń, no rzeczywiście dowalające 3 razy więcej roboty gotowanie i jedzenie w domu to czyste lenistwo big_grinbig_grinbig_grin )
                • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:50
                  No I właśnie dla niektórych to już za dużo wysiłku, bo trzeba wyjść z domu, ubrać się, pójść do kawiarni czy restauracji. Nie chce się. I tak jest wydźwięk wątku startowego - po co cokolwiek zrobić, gdzieś pójść, nie warto. I ja nie wierzę że ktoś mający takie podejście będzie w tym domu gotował wymyślne, czasochłonne potrawy.
                  • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:56
                    Ale to nadal zależy od osoby i jej upodobań - uwielbiam przygotowywać się do wyjścia, odwiedzać jakieś nowe miejsca, gotować za to nienawidzę, są natomiast osoby, które twierdzą, że gotowanie je relaksuje i jest dla nich przyjemne. Wierzę zatem, że lubią siedzieć w domu i odstresowywać się w ten sposób. Mnie ograniczają tylko finanse.
                    • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:16
                      Nie miałam na myśli tylko emerytów. Dla mnie wyjścia do restauracji nie są codziennością i normalnym trybem żywienia, dlatego czuję pozytywny dreszczyk, gdy gdzieś idziemy. I lubię jeść, gdy ktoś inny to ugotuje (w sumie na proszonym domowym obiedzie też, nigdy nie wybrzydzam). Jak dla kogoś to albo codzienność, albo przykry obowiązek, to gotowanie w domu może być przyjemniejsze.
                        • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:51
                          No też mnie to zafrapowało. Może, skoro to nie codzienność, wychodzą wyłącznie do lokali na poziomie Maxim's czy innej La Tour d'Argent? suspicious
                          Wtedy to nastaranie miałoby uzasadnienie tongue_out
                          • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:02
                            chatgris01 napisała:

                            > No też mnie to zafrapowało. Może, skoro to nie codzienność, wychodzą wyłącznie
                            > do lokali na poziomie Maxim's czy innej La Tour d'Argent? suspicious
                            > Wtedy to nastaranie miałoby uzasadnienie tongue_out
                            >

                            Nie mam pojęcia co to za lokale a tak poza tym już nie wymyślaj I nie staraj się być tak nieśmiesznie dowcipna
                            • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:21
                              Nie wymyślam, tu gdzie mieszkam pełno restauracyjek w których codziennie jadają ludzie pracy w ubraniach roboczych (a jedzenie pyszne i w dostępnych cenach), więc te specjalne przygotowywania do wyjścia to dla mnie jakiś kosmos (chadzam przeważnie w dżinsach i tiszertach, no chyba że faktycznie knajpa ekskluzywna, to wtedy się odstawiam i nawet robię makijaż cool ).
                              • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:37
                                chatgris01 napisała:

                                > Nie wymyślam, tu gdzie mieszkam pełno restauracyjek w których codziennie jadają
                                > ludzie pracy w ubraniach roboczych (a jedzenie pyszne i w dostępnych cenach),
                                > więc te specjalne przygotowywania do wyjścia to dla mnie jakiś kosmos (chadzam
                                > przeważnie w dżinsach i tiszertach, no chyba że faktycznie knajpa ekskluzywna,
                                > to wtedy się odstawiam i nawet robię makijaż cool ).
                                >

                                Dla osoby leniwej, dla niepoznaki nazywającej siebie domatorem, osoby zasiedziałej w domu, obrosłej w marazm sama myśl o wyjściu do kawiarni jawi się jako wysiłek. Bo to trzeba podjąć decyzję o wyjściu, ubrać się, normalnie - z piżamy czy innych rozlatujących się szmat w chociażby te dżinsy z tiszertem, pójść lub pojechać do lokalu. Dla mnie normalny domator to nie osoba za wszelką cenę unikająca wszelkiej aktywności pozadomowej, spotkań, wycieczek itd. Domator najlepiej czuje się w swoim domu ale nie twierdzi że nie warto niczego poza tym domem robić, bo po co. A taka postawa została zaprezentowana w wątku startowym I ja do tego cały czas się odnoszę.
                          • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:39
                            Przyznam się, że w dniach "pracy z domu" zdarzały mi się dni w piżamie do południa (albo i dłużej - wstydzę się). Ale tak normalnie..to ja za bardzo nie wiem czym mój strój do kawiarni miałby się różnic od tego do pracy czy sklepu.

                            A ubieram się bo nie stać mnie ani na to, żeby nie pracować ani na to, żeby mieć służbę, która mi wszystkie zakupy zrobi i sprawy na mieście ogarnie.
                        • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:27
                          >Ale nawet jak nie są codziennoscią, to jakie znowu "ubieranie się" i przygotowania?

                          Ja np. lubię się nastarać na randkę z mężem (chociażby kawa mrożona w ogródku latem) czy na spotkanie z długo niewidzianymi koleżankami. Tak, może to prowincjonalne, ale do pracy chodzę ubrana bardzo grzecznie i poprawnie, a takie wyjścia/spotkania to okazja, żeby dać upust mojemu złemu gustowi😀 (kolorowo, obciśle, obcas, rozpuszczone włosy, smooky eyes za dnia).
                  • 3-mamuska Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:08
                    veryvery napisała:

                    > No I właśnie dla niektórych to już za dużo wysiłku, bo trzeba wyjść z domu, ubr
                    > ać się, pójść do kawiarni czy restauracji. Nie chce się. I tak jest wydźwięk wą
                    > tku startowego - po co cokolwiek zrobić, gdzieś pójść, nie warto. I ja nie wier
                    > zę że ktoś mający takie podejście będzie w tym domu gotował wymyślne, czasochło
                    > nne potrawy.

                    No nie dziwę się trzeba wyjść ubrać się dojechać a na miejscu okazuje się ze na stolik się czeka i w środku drą gęby dzieci i biegają między stolikami. Jakiś baby siedzą i śmieją się jak głupie zagłuszając nawet rozmowę przy kilku najbliższych stolikach.
                    Jak nic leniwce ze mnie.
                      • triss_merigold6 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:15
                        Chyba rzadko się zdarza, że ktoś kto z definicji nie korzysta nigdy z kawiarni, restauracji, jedzenia poza domem, jest koneserem innych rozrywek, które dostarczają przyjemności zmysłom. Najczęściej "nigdy nie chodzę do kawiarni ani restauracji" klei się z "jestem skąpiradłem i dzikusem, staram się nie wychodzić poza trasę dom-praca-lidl".
            • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:00
              leia33 napisała:

              > O jasny gwint, właśnie się dowiedziałam, że jestem leniwa i rozmemlana, bo nie
              > lubię chodzić do kawiarni. No szok straszny.😳

              Nie histeryzuj I nie wyrywaj słów z kontekstu.
                • veryvery Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:08
                  leia33 napisała:

                  > Nie mów mi co mam robić. Chcę - będę histeryzować. Ale póki co twoje głupie wyp
                  > owiedzi tylko mnie rozbawiły.

                  To że ich nie zrozumiałaś to nie znaczy że są głupie. A do rozbawienia ci daleko, twoja gniewna odpowiedź na to wskazuje
          • thea19 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:40
            taaa, trzeba pójść do fryzjera, makijażystki, masażystki, załatwić opiekę dla psa, kota, kwiatków, wszystkich znajomych obdzwonić, że przez 2h będziesz poza domem, umyć i odkurzyć samochód, przygotować plan wycieczki i można ruszać z domu, uprzednio poświęcając 2 dni na wertowanie internetu w poszukiwaniu knajpy o nienagannej reputacji.
              • thea19 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:06
                jak robię w domu obiad, to wystarczy włosy zebrać gumką a masaż robię sobie sama przy okazji tłuczenia kotletów. W domu to ja sobie w kuchni odpalam film na lapku i robię, co mam robić. Do knajpy to sobie idę jak ustalimy na co mamy chęć. Zdecydowanie częściej jadam w domu niż w knajpie (wyjątkiem sa wakacje - nigdy wtedy nie gotuję) i nie rozkminiam tego nadmiernie. Jak mi sie nie chce gotować, to zamawiam.
          • memphis90 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:23
            >We wpisie startowym padają słowa 'po >co' cokolwiek zrobić, pójść gdzieś, >ruszyć się skoro można w domu >siedzieć
            Może jak ktos od 1. 5 roku na HO siedzi, to dla niego to "lenistwo i rozmemlanie". Ja się przygotowuję i wychodzę z domu dzień w dzień, więc opcja posiedzenia w spokoju* jest niejako "odskocznią".

            *nie dotyczy wakacji, wakacje w domu nie liczą się do odpoczynku
          • taki-sobie-nick Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:04
            Możliwe, że uwielbiasz gotowanie i nawet nie zauważasz, jak przygotujesz obiad z trzech dań z przystawką, ale wiesz, ludzie są różni.

            Ubranie się, wyjście, dojechanie do knajpy etc. wymaga stanowczo MNIEJ WYSIŁKU, a za to WIĘCEJ PIENIĘDZY, niż żarcie w domu, no chyba że ktoś w domu wsuwa ostrygi świeżutko dostarczone samolotem.
      • magia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:11
        Ani jedno ani drugie.
        W zasadzie wszystkie punkty w jakims stopniu mnie dotyczą i nie ma to żadnego zwiazku z pieniędzmi.
        1. do restauracji chodze i lubie, ale zdecydowanie wolalabym to samo zamowic z dostawa do domu, albo zamowic telefonicznie i przywieźć sobie do domu
        2. podróżuje, ale mam silna chorobe lokomocyjną i to bardzo psuje przyjemność z podróżowania, więc nie robię tego często, a samolotow od kilku lat wracz unikam z tego powodu. Za to wlasny ogrod z hamakami na tarasie tuz obok gigantycznej lipy z rojem bzyczacych owadów kocham, wraz ze sluchawkami. audiobookiem, lamka wina i kocimi ogonami obok. Najlepszy relaks ever.
        3. Nie pijam kawy, herbate mam lepszą u siebie, (importowana, kosztowna, z organicznych plantacji), wiec chodzenie do takich miejsc poza celem innym niz mile towarzystwo nie ma dla mnie sensu. Uskuteczniam tylko i wyłącznie dla ludzi nie trunkow, raz na kilka tygodni.

    • saszanasza Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:06
      madame_rita napisał(a):

      > Znacie takich?
      >
      > Nie samotników, nie odludków, ale takich którzy:
      >
      > - nie pójdą do restauracji, bo w domu jedzenie najlepsze, najsmaczniejsze i po
      > co jadać "gdzieś"
      > - nie pojadą na wczasy, bo tak samo można wypocząć na leżaku w przydomowym ogró
      > dku
      > - nie pójdą do kawiarni, bo równie dobrą kawę mogą zaparzyć sobie we własnej ku
      > chni
      >
      > takich, którzy po prostu bardzo lubią dom?

      Niestety ale mnie też się wydaje, że takie podejście do życia to skąpstwo ubrane w papierek „domatorstwa”.
      Jeśli mnie nie stać na wyjazd wakacyjny, to mówię, że nie mam kasy. BTW ogródka też nie mam🙈 Na kawę mnie na szczęście stać, choćby była gorsza niż domowa w dobrym towarzystwie pójdę.
      • wkswks Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:50
        Mam taka przyjaciółkę. U niej to permanentny, odziedziczony brak zdolności obchodzenia się z pieniędzmi. I słuchanie matki, ze ich jie stać. I tak jej zostało. Pójdzie do knajpy i siedzi nad szklanka wody. Nigdy nie jest głodna i nie chce jej sie pic. Nie dokłada do paliwa jak jedzie jako pasażer. My sie przyzwyczailiśmy. Na początku jak byliśmy nastolatkami, wszystko jej stawialiśmy. Ale poszliśmy po rozum do głowy i nie zwracamy uwagi. Chcemy iść cos zjeść, idziemy, a ona z nami.
        • saszanasza Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:30
          wkswks napisał(a):

          > Mam taka przyjaciółkę. U niej to permanentny, odziedziczony brak zdolności obch
          > odzenia się z pieniędzmi. I słuchanie matki, ze ich jie stać. I tak jej zostało
          > . Pójdzie do knajpy i siedzi nad szklanka wody. Nigdy nie jest głodna i nie chc
          > e jej sie pic.

          No własnie ja ostatnio poszłam do knajpy, zamówiłam zarcie, wino, herbatkę a potem moje koleżanki zamówiły deser. Ja uznałam, że tym razem zrezygnuję, nie ze względu na koszty, tylko nadmiar kalorii. I w sumie źle mi z tym było, bo one sie objadały takimi pysznościami a na moim stanowisku pustki😅

          Nie dokłada do paliwa jak jedzie jako pasażer. My sie przyzwycza
          > iliśmy. Na początku jak byliśmy nastolatkami, wszystko jej stawialiśmy. Ale pos
          > zliśmy po rozum do głowy i nie zwracamy uwagi. Chcemy iść cos zjeść, idziemy, a
          > ona z nami.
      • agniesia331 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:44
        Dokładnie. Dla mnie to skapiradla. Fundujace swoim dzieciom i 2 polpwkom tzw skapstwo życiowe. Jak można nie być ciekawym świata, podróży? Takie osoby mają bplytkie wnetrza
        I co najgorsze to najbardziej cierpią na tym ich rodziny
        • bistian Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:59
          agniesia331 napisała:

          > Dokładnie. Dla mnie to skapiradla. Fundujace swoim dzieciom i 2 polpwkom tzw s
          > kapstwo życiowe. Jak można nie być ciekawym świata, podróży? Takie osoby mają b
          > plytkie wnetrza
          > I co najgorsze to najbardziej cierpią na tym ich rodziny

          Są rejony Bawarii, gdzie ludzie niewiele jeżdżą, a już tym bardziej na wakacje. Uważają, że mają wszystko na miejscu i że jest tam najpiękniej. Idź im wytłumacz, że się mylą wink
          • nuclearwinter Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 22:42
            Albo Jane Austen smile Też za wiele świata nie zjeździła. Podróże są fajne, ale przecenia się ich znaczenie, głupim ludziom z reguły i tak nie pomogą. Mądrym i otwartym z kolei siedzenie na tyłku w Pcimiu Dolnym przez całe życie nie zaszkodzi.
            • chatgris01 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 08:04
              nuclearwinter napisała:

              > głupim ludziom z reguły i tak nie pomogą.

              No, przypomina mi się młody dziedzic fortuny (chyba to był nieszczęsny Szczęsny Potocki, nie chce mi się sprawdzać), którego (zgodnie z obyczajem epoki) rodzina wysłała w roczną podróż po Europie, a on w dzienniku podróży pozapisywał wyłącznie to, co jadł danego dnia (głównie obiady) big_grin
              • apallosa Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 08:46
                No niejaki Immanuel Kant też całe życie w Królewcu spędził i też mu to nie zaszkodziło.
                Insza rzecz,że jeżeli Królewiec choć w połowie był tak prześliczny,jak na zdjęciach, to ja mu się nie dziwię 🤪
              • iuscogens Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:18
                chatgris01 napisała:


                > No, przypomina mi się młody dziedzic fortuny (chyba to był nieszczęsny Szczęsny
                > Potocki, nie chce mi się sprawdzać), którego (zgodnie z obyczajem epoki) rodzi
                > na wysłała w roczną podróż po Europie, a on w dzienniku podróży pozapisywał wył
                > ącznie to, co jadł danego dnia (głównie obiady) big_grin

                Bloger kulinarny jak nic wink
    • mamtrzykotyidwa Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:07
      Tak, siebie znam.
      Ale na leżaku w ogródku też nie cierpię leżeć, podobnie, jak na kanapie pod kocykiem(brrr!) z książką i herbatą(po cóż bym się miała tak maltretować!), a kawy nie piję w ogóle, herbatę raz/dwa razy na miesiąc.
      Nie rozumiem idei chodzenia do restauracji/kawiarni itp. dla przyjemności.
      Jeszcze spotkanie w gronie znajomych to ok, bo gdzieś się trzeba na to spotkanie ulokować, ale jakbym miała z mężem i dziećmi wlec się na obiad, czy kolację, to bym wolała suchy chleb w domu zjeść, niż tam iść. Na szczęście mój mąż ma tak samo, więc nie ma problemu.
      • ludzikmichelin4245 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 11:36
        mamtrzykotyidwa napisała:

        > Nie rozumiem idei chodzenia do restauracji/kawiarni itp. dla przyjemności.

        Każdy ma prawo do swoich preferencji, ale dla mnie to na przykład cieszenie się ładnym wnętrzem, nowymi smakami, dobrą kawą (sama nie posiadam ekspresu za 10 koła), możliwość przyglądania się ludziom, interakcje z sympatyczną obsługą.
      • escott Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:15
        Ale jak można nie lubić, że ktoś podaje nam pod nos dobre jedzenie, którego samemu nie potrafilibyśmy, nie moglibyśmy albo nie chcielibyśmy gotować... Tzn. rozumiem, że z małym dzieckiem nie, był taki okres, kiedy autentycznie przestałam chodzić do knajp, bo męka z ogarnianiem bombelka tak, żeby nie wylądować w artykuliku o madkach była zbyt wielka, no ale to był krótki etap.
        • premeda Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:54
          Po pierwsze nie każdy mieszka w dużym mieście, żeby wypad na kawę to było wyjście ot tak, bez specjalnych przygotowań. Po drugie, większość restauracji podaje nie super dobre dania, a zwykłe żarcie, śmierdzące starym olejem. Więc jak najbardziej ktoś może woleć, zrobiony przez siebie, świeży obiad.
            • 3-mamuska Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:26
              madame_edith napisała:

              > 😳
              > Gdzie wy ludzie jadacie w tych restauracjach?


              W knajpach dostępnych w małych bardzo małych miastach o wsiach nie wspominając.
              Wiec nie każdy ma , gdzie dobrze i smacznie zjeść za przystępna cenę. W miłej atmosferze.

              Niby w Londynie tyle knajp ale w weekendy zatłoczone żadna przyjemność.
            • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:26
              madame_edith napisała:

              > 😳
              > Gdzie wy ludzie jadacie w tych restauracjach?

              Ja tu, na forum, przeczytałam, że pierogi z Biedry są smaczne, a dla mnie to one koło dobrych pierogów nawet nie stały. Dlatego nie dziwi mnie skojarzenie restauracja=smaczne jedzenie. Niestety nie jest ono prawdziwe. W wielu restauracjach nie wiedzą co to zioła, przyprawy, nie mówiąc o odpowiednim doborze tegoż.