daniela34 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 23:04 Po zastanowieniu-znałam jedną taką osobę. Facet w moim wieku, ale wychowywany przez rodziców, których nie było stać na atrakcje takie jak restauracja, kawiarnia czy wakacje. Najgorzej, że po rozpadzie małżeństwa to miało realny wpływ na jakość czasu, który spędzał z dzieckiem. Na szczęście zadziałało tłumaczenie. Natomiast z oceną takich zachowań jestem ostrożna, bo czasem za mało ma się danych, żeby ocenić, czy stoi za tym skąpstwo, realne problemy finansowe, skrajny introwertyzm czy nawet jakieś zaburzenie, albo po prostu skrajna wybredność. Sama tak mam jeśli chodzi o jedzenie z dowozem- restauracje lubię, bo lubię wyjść i zjeść gdzieś z całą restauracyjną otoczką, jedzenia na wynos czy z dowozem praktycznie nie uznaję. Mogę sobie zrobić gorące we własnej kuchni Odpowiedz Link Zgłoś
demono2004 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 23:09 Ja we własnej osobie i kilku moich znajomych, w tym parę członków rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
apallosa Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 00:25 Jeden z moich eksow był takim jaskiniowcem. Wychowany przez rozwiedziona mamę jedynak nie znał nic.Ale to nic... w restauracji nie ogarniał różnicy między przystawką a daniem głównym, o dobraniu wina do potrawy nie wspominając 😫. Muzea,teatr,kino- owszem,z wycieczka szkolna. Kiedy go poznałam,był świeżo upieczonym prawnikiem po studiach na UM. Szczękę z podłogi zbierałam,kiedy wyzwierzal mi się,że .. nigdy nie był w Warszawie ani nad morzem🤪 Chłop wówczas około 30- tki😠 Zerwałam z nim,choć owszem jakieś tam zalety jednak posiadał- ale to byl człek zdecydowanie nie dla mnie😫 Odpowiedz Link Zgłoś
zona_glusia Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 08:00 Dlaczego on już jako dorosły człowiek nie pojechał nad morze, jak mu zależało? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:41 Bo nie był nauczony ciekawości świata. Własnie o tym pisze. To jest zadanie rodzica. Ok nie stać nas to jedziemy do Ciechocinka, nie muszą być Włochy. Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:45 Ciekawości świata nie da się nauczyć, można je najwyżej pobudzić. I restauracje nie da, doprawdy, koniecznym narzędziem. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:14 NIe mowie ze jest koniecznym ale serio to jest az taki problem i wydatek 2 razy w roku zjesc w restauracji? W sumie mało jest rzeczy koniecznych do życia...tylko co to za życie? Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:23 Pozwól może każdemu we własnym zakresie decydować jak chce żyć, gdzie jadać i w czym upatrywać życiowych wartości. To dopiero dowodzi względnego obycia. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:50 No mowisz Napisalad że to obowiązek rodzica A teraz, że restauracja pobudza ciekawość świata u dziecka Jaaa. 🤦♀️🤣 Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:27 a nie? niech dziecko zobaczy jak się należy zachować itd. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:05 A czyj?? Szkoła ma tego uczyc? Odpowiedz Link Zgłoś
kachaa17 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:27 To niekoniecznie musi być nauczenie. Ja te ciekawość świata miałam chyba w sobie. Mam ojca bardzo stopującego wszelkie inicjatywy. No może poza pójściem na grzyby. Dla niego zawsze było: a po co to robić, po co jechać, po co iść na kawę. Mama też sama z siebie jakoś nie wykazywała inicjatywy ale już na obozy i kolonie nas wysyłała. Sama książek nie czytała ale nam kupowała masę i czytała. Ja czytam od 5 roku życia kiedy to sama się nauczyłam czytać. Ja i siostra miałyśmy jaki nastolatki spore parcie na wyjazdy mimo właśnie sprzeciwu ojca. On zawsze próbował nas zniechęcić. Więc owszem można te ciekawość rozbudzać ale można też mimo wysiłków jej nie zabić. Jak moja młodsza siostra oznajmiła ojcu, że wyjeżdża na wycieczkę do Egiptu to ojciec mało wyleczy nie dostał. Bo po co to pieniądze wydawać no i jak to do Egiptu, tak daleko, tylko z koleżanką? Siostra miała wtedy że 20 lat i właśnie wróciła po 2- letnim pobycie w Irlandii, gdzie pracowała i sobie zarobiła na ten wyjazd. Mnje ojciec do tej pory zniechęca do mojej pasji. Lubię robić zdjęcia, głównie przyrodnicze. Od rodziców nam blisko do żubrów żyjących na wolności i za każdym razem jak się wybieram to ojciec mówi: nie ma już żubrów - po to, żeby mnie zniechęcić bo dla niego to jest niepotrzebne. Tylko wydaję pieniądze na benzynę bez potrzeby. A kiedyś to po prostu już chyba naprawdę palnął głupotę. Jechałam od siebie do nich i po drodze zatrzymałam się, żeby sfotografować czaplę. Po drodze. Nie musiałam nigdzie zjeżdżać, nakładać drogi. Tylko się zatrzymałam i zgasilam samochód. To ojciec powiedział, że niepotrzebnie marnuję pieniądze bo przy uruchamianiu silnika od nowa idzie więcej benzyny niż gdybym jechała bez zatrzymywania się. A rolą ojca w życiu dziecka jest pokazywanie świata przecież. To wyobraź sobie jak mój ojciec pokazywał ten świat. Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:35 Toksyk, współczuję. A na pocieszenie powiem ci, że tę ciekawość świata mogą w dziecku skutecznie stłamsić nadambitni, odreagowujący własne deficyty rodzice, forsownie je edukujący, stymulujący, ukulturniający i futrujący specyficznie pojmowanym kapitałem kulturowym. Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:19 Ale jaka to dla niej pociecha? Że inni mają gorzej albo przynajmniej tak samo źle? Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 09:50 Pociecha dla niej może być to, że mogłaby trafić na rodziców, którzy by jej tę ciekawość stlamsili. A ona ja ocaliła, choć pewnie dużym kosztem. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_277 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 20:17 Ciekawość świata każdy sobie inaczej definiuje. Dla jednego to może być łażenie po knajpach, zwiedzanie Akropolu i wieży Eiffla, dla drugiego siedzenie w chałupie i słuchanie Strawinskiego, tudzież analizowanie ludzkiej natury na podstawie lektury Balzaka. Znam taką, osobę, skrajny introwertyk, rzadko wychodzi z domu i wybacz, ale nie odbiega wiedzą ani intelektem od tych jadających we włoskich knajpach czy jeżdżących na wakacje do Chorwacji. Odpowiedz Link Zgłoś
januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 09:27 apallosa napisał: > Szczękę z podłogi zbierałam,kiedy wyzwierzal mi się,że .. nigdy nie był w Warszawie Ja też nigdy nie byłem w Warszawie. Jest jakiś obowiązek bywania w Warszawie? Odpowiedz Link Zgłoś
apallosa Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:19 Obowiązku nie ma...tak jak nie ma obowiązku bycia nad morzem,na Mazurach,na wystawach czy w filharmonii... Niemniej jednak miło byłoby zobaczyć chociażby Starówkę czy PKiN, zwiedzić Wawel czy Planty w Krakowie.To kwestia obycia czy zwykłej ciekawości świata. Odpowiedz Link Zgłoś
januszekxxl Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:38 apallosa napisał: > Obowiązku nie ma...tak jak nie ma obowiązku bycia nad morzem,na Mazurach,na w > ystawach czy w filharmonii... > Niemniej jednak miło byłoby zobaczyć chociażby Starówkę czy PKiN, zwiedzić Wa > wel czy Planty w Krakowie.To kwestia obycia czy zwykłej ciekawości świata. Mieszkam w Krakowie. Znam Wawel i planty. Jestem więc obyty i nie odczuwam potrzeby zwiedzania warszawskiej starówki czy pałacu kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:27 Krakow to magiczne miejsce. Warszawa ma pewna energetyke desperacji Odpowiedz Link Zgłoś
ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:08 Warszawa jest okropna. Tak, byłam Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:43 Bardzo lubie Warszawe. Jestem urodzona krakowianka #wstydizdrada Odpowiedz Link Zgłoś
waleria_s Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:31 apallosa napisał: > Obowiązku nie ma...tak jak nie ma obowiązku bycia nad morzem,na Mazurach,na w > ystawach czy w filharmonii... > Niemniej jednak miło byłoby zobaczyć chociażby Starówkę czy PKiN, zwiedzić Wa > wel czy Planty w Krakowie.To kwestia obycia czy zwykłej ciekawości świata. Myślę dość podobnie, kwestia obycia. Nie da się zwiedzić wszystkiego, też nie byłam w wielu miejscach Polski. Jednak myślę, że u człowieka koło 30 r.ż. (jak to zostało opisane) może trochę dziwić, że nigdy nie był w stolicy. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:27 Wiesz w ilu miejscach Warszawy człek może nigdy nie być i nie zobaczyć - mieszkając w Warszawie?😉 Podstawa to czas. Trzeba czas mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
trzytysiacesiedemset Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:55 Tak znam: rodzinę mojego męża. O moim szwagrze mówi się tam często żartobliwie, że: "poszedł/pojechałby [gdzieś], ale kto by wtedy w domu siedział?" To chyba nie wynika z lenistwa lub skąpstwa, ale z takiego skrajnego braku zainteresowania światem zewnętrznym. Ostatnio ów szwagier był pierwszy raz w nowym miejscu zamieszania swojej siostry. Okolica ciekawa, obfitująca w atrakcje i ładne widoki, a on siedział całą wizytę w mieszkaniu i nie wyszedł nawet na krótki spacer po okolicy, bo po co? Zresztą nie słyszałam jeszcze, żeby kiedykolwiek był na jakimś spacerze, a znam go od 15 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
tiszantul Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:24 Przecież gdyby "skrajni domatorzy" ruszyli zwiedzać, to z waszych atrakcji turystycznych i cudów przyrody nie zostałby kamień na kamieniu. Korki na drogach też wyraźnie za małe, niech jeszcze domatorzy zaczną jeździć. Barcelona oczywiście potrzebuje dodatkowego najazdu 100 mln domatorów z całego świata. A jak wzrosłaby konkurencja w kwestii "wyobraźcie sobie, jako turysta wypoczywałem w miejscu bez turystów, nie cierpię turystycznej tłuszczy, ja przecież poznaję świat". Moim zdaniem amatorzy "poznawania świata" powinni być wdzięczni domatorom, bo tylko dzięki nim mają szansę gdziekolwiek się dopchać Odpowiedz Link Zgłoś
ania2806 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:13 Dokładnie. Przez tą "ciekawość świata" zadepczemy tę planetę na śmierć. Konsumpcjonizm wrażeń (podróże i wycieczki powodujące, że takie miasta jak Wenecja czy Barcelona stają się nie do życia), konsumpcjonizm rzeczy (rosnące góry śmieci, z którymi nie wiadomo, co robić, zdewastowana przyroda do produkcji tych rzeczy), konsumpcjonizm kulinarny (ile jedzenia się marnuje i wyrzuca! Np w ośrodkach all incl. Ile krajów wycina lasy pod uprawy np awokado, bo wielu ludzi chce kuchni egzotycznej zamiast trochę wyśmiewanej w tym wątku własnej kuchni regionalnej. Ile zwierząt hodowlanych ginie od noża rzeźnika, bo w swoim pędzie kulinarnym nie znamy granic). No ale przecież my ludzie mamy prawa - do niekontrolowanego rozmnażania, podróżowania, doświadczania, przeżywania, kupowania etc. I nikt nie ma prawa nas ograniczać w spełnianiu naszych coraz wymyślniejszych potrzeb. I coraz więcej bodźców potrzebujemy, coraz dłuższa jest lista tego, czego człowiek potrzebuje, żeby "czuć, że żyje". I to ocenianie, że ci, co tak nie chcą bądź nie potrzebują żyć - to prości ludzie, zacofani, niekulturalni, dziwni etc. Z tego wątku wynika, że tylko rozmiar konsumpcjonizmu świadczy o naszej pozycji na drabinie rozwojowej /spolecznej. Odfajkowanie wycieczki w dzikim tłumie turystów w Barcelonie to prawdziwe życie, a wypoczynek, refleksyjna zaduma na leżaku na działce z dobrą książką w ręce to zaścianek. Skąd w nas ten pęd i przekonanie, że jedynie pęd to "prawdziwe zycie"? I tak w tym pędzie zbliżamy się jako gatunek coraz bliżej do krawędzi przepaści... tiszantul napisała: > Przecież gdyby "skrajni domatorzy" ruszyli zwiedzać, to z waszych atrakcji tury > stycznych i cudów przyrody nie zostałby kamień na kamieniu. Korki na drogach te > ż wyraźnie za małe, niech jeszcze domatorzy zaczną jeździć. Barcelona oczywiści > e potrzebuje dodatkowego najazdu 100 mln domatorów z całego świata. A jak wzros > łaby konkurencja w kwestii "wyobraźcie sobie, jako turysta wypoczywałem w miejs > cu bez turystów, nie cierpię turystycznej tłuszczy, ja przecież poznaję świat". > Moim zdaniem amatorzy "poznawania świata" powinni być wdzięczni domatorom, bo t > ylko dzięki nim mają szansę gdziekolwiek się dopchać Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:17 Gdzie w tym wątku ktoś wyśmiewa kuchnię regionalną? Odpowiedz Link Zgłoś
ania2806 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:20 Kobiety w tym wątku wypowiadały się o ludziach jedzących tylko to, co znają z domu (a więc regionalnie), nie otwartych na kuchnie świata, na nowe doswiadzczenia kulinarne sumire napisała: > Gdzie w tym wątku ktoś wyśmiewa kuchnię regionalną? Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:21 A ty rozumiesz różnicę między kuchnią domową a regionalną, czy nie za bardzo?... Odpowiedz Link Zgłoś
ania2806 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:32 Kuchnia regionalna jest dla osoby pochodzącej z danego regionu kuchnią domową. Moje przesłanie chyba nie dotyczyło detalu nazewnictwa? 🤔😊 sumire napisała: > A ty rozumiesz różnicę między kuchnią domową a regionalną, czy nie za bardzo?.. > . Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:21 U nas w domu kuchnia domowa nasz to m.in kalafior w sosie curry, makaron z krewetkami czy zupa Pho. No zlituj się nawet niby polski schabowy polski nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:32 Pamiętam, Hanusina, twoje oburzone gdakanie na dwieście postów, bo sąsiedzi poczęstowali dziubdziusię stekiem i krewetkami, a ona nie lubi. Cieszę się, że się udało rozszerzyć dziecięciu horyzonty, pewnie dzięki tym kawiarniom i restauracjom, w których bywacie😀. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:05 Tak udało się. Pisałam, ze akurat starsza polubiła owoce morza na Kanarach. Codziennie próbowała innych po troszeczku i wybrała to co lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:29 Mam nadzieję, że twój oburz na sąsiadów też już minął😁. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:06 NO jak na złośc jak juz lubi to jej tego nie serwują Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 09:53 Odgrażalas się, że więcej do tych pretensjonalnych snobów dziecka nie puścisz, to dobrze, że się udało wygasić konflikt 😁. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna1960 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:37 Ta masowa turystyka zwana inaczej szwędactwem niszczy po cześci naszą planetę Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:19 ty po części również,, wydalając, kupując tony papierowych książek itd. nie myśl, że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:23 Tiszka, odpowiadasz na wpis o facecie, ktory od 15 lat nie wyszedl na spacer wokol domu, a i w tytule watku jest o SKRAJNYCH domatorach, wiec ekhem troche przesadzasz z ta wdziecznoscia😛 Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:09 może nawet znam, ale nie wiem o tym. mam głęboko w czterech literach, co lubią inni, w niczym mi to nie przeszkadza, chcą? to niech siedzą sobie w domach, na zdrowie. przeszkadzają mi alkoholicy na ławkach osiedlowych, wulgarnie drący opite ryje, to mi cholernie przeszkadza. ale domator lub skąpiec? a niech se siedzi, jeśli jest szczęśliwy w takim układzie. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:25 Nie znam, ale jak słyszę o takich to zaczynam doszukiwać się fobii, nerwic i deficytów neurologicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
apallosa Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:45 Aandzia43- fobie i deficyty...owszem,pasuje to do ludzi takich,jak wspomniany wyżej szwagier siedzący w domu od 15 lat. Ja z kolei tak do 40-tki byłam powsinoga, jakich mało,kochałam zwiedzać ,szwedac się po górach i dolinach i jak sobie przypomnę niektóre moje wyprawy,to się za głowę łapie. Ale fakt faktem,że niektórych rzeczy już nie zobaczę w ówczesnej formie np.ruiny Bejrutu świeżo po wojnie domowej czy Aleppo w Syrii😖 Co do koszmarnych tłumów i zadeptania Barcelony czy Wenecji- to racja😩. Nie byłam tam,bo tłumów,tłoku i upałów szczerze nienawidzę...ale tak zimą pozwiedzać,to czemu nie. Mi obecnie w domu najlepiej,a że multum atrakcji: jeziora,rzeki,termy,lasy mam u siebie,to korzystam,ile wlezie... Zaś będąc na izolacji cividovej odchamilam się do oporu i nawet nie wiedziałam,że tyle ciekawych spektakli można wyhaczyć przez net😁 Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:24 Ja nie lubie chodzic do restauracji ze wzgl na okreslona diete i wiekszosc restauracji poza naprawde jakosciowo wysoko ma wg mnie nieciekawe standardy higieny, a byle jakie to czestuja zupami pt przeglad tygodnia. Nie mam zludzen. W kawiarniach tylko bywam w celach towarzyskich by sie z kims spotkac. Nie jadam deserow. Zdecydowanie wole herbate od kawy Wakacje tak, w tym roku jest to 4 wakacje po 5 dni, ale czasy ganiania po zabytkach mam za soba. Lubie poludnie Francji i rozne miejsca w UK. Wlasnie jestesmy w Walii w Breacon Becons Ojciec mojego dziecka uwielbia wakacje w domu ale ja go wyciagam tak czy tak. Wielki domator. Odpowiedz Link Zgłoś
backup_lady Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:34 Znam. Ekstremalny przypadek. Jak raz się ich udało namówić na wyjazd do Chorwacji, to wieźli własne jedzenie ze sobą - na 10 dni. Wszystko. Poza lodami dla dziecka nie kupili nic do jedzenia, nawet chleb wieźli z Polski. Nie spróbowali lokalnych przysmaków, nie wyszli z nami wieczorem do restauracji. Idea jedzenia poza domem u nich nie istnieje. I to nie dlatego, że tak bardzo lubią dom / domowe jedzenie. Patrząc na ich całokształt (który w sumie wyszedł w pełni na światło dzienne dopiero niedawno) to u nich jest to po prostu skrajne skąpstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:21 backup_lady napisała: > Znam. Ekstremalny przypadek. Jak raz się ich udało namówić na wyjazd do Chorwac > ji, to wieźli własne jedzenie ze sobą - na 10 dni. Wszystko. Poza lodami dla dz > iecka nie kupili nic do jedzenia, nawet chleb wieźli z Polski. Nie spróbowali l > okalnych przysmaków, nie wyszli z nami wieczorem do restauracji. Idea jedzenia > poza domem u nich nie istnieje. > I to nie dlatego, że tak bardzo lubią dom / domowe jedzenie. Patrząc na ich cał > okształt (który w sumie wyszedł w pełni na światło dzienne dopiero niedawno) to > u nich jest to po prostu skrajne skąpstwo. Z Poznania oni? Odpowiedz Link Zgłoś
beata.1968 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:56 Dawno , dawno temu miałam chłopaka, który tak właśnie się zachowywał . Po pewnym czasie zrozumiałam ,że nie tyle lubi swój dom co jest chorobliwym skąpcem a od takich trzymam się z daleka. Nie potrzebuję gościa który mi obliczy ile w skali roku zaoszczędzimy jeżeli przez rok ( a potem kolejny, kolejny...) będziemy kisić się w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
apallosa Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:09 beata.1968 i backup_lady - o,i to są b.dobry przykłady nie na ,,domatorstwo" a na chamskie skąpstwo 😫 No bo żeby w tak cudnym i przebogatym kulinarnie raju ,jakim jest Chorwacja nie spróbować np.krewetek, kalmarów, blitvy..no szlag by mnie trafił. Z tym,że ja bywam oszczędna,ale na pysznosciach ani myślę oszczędzać. Beata.1968- no wypisz,wymaluj jak mój eks- prawnik.Skapiradlo,co to by spod siebie zjadł i wypił.Oszczedzac...taaaak- naszymi rękami i nerwami😠 Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:15 Mój mąż nie spełnia Twoich warunków może choć faktycznie nie jest samotnikiem ani odludkiem. SKRAJNYM DOMATOREM na pewno jest. I wcale mi się to nie podoba ale cóż...ma mnóstwo zalet i dobrych cech charakteru, w zasadzie wszystkie, więc hmmm kocham go i tak Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:21 Aha, jedna z przyjaciółek jest też w pewnym sensie taka. Ale i tak ją kocham Też jak mąż osobisty ma zalety😘 Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:23 I faktycznie do rujnowania planety i konsumpcjonizmu kompulsywnego - nie dokłada się. Jej styl życia jest raczej wyjątkowy😉 Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:36 > nie pójdą do kawiarni, bo równie dobrą kawę mogą zaparzyć sobie we własnej kuchni Do kawiarni pójdę, ale opinię co do kawy mam właśnie taką jak powyższa. Najbardziej mi smakuje kawa, którą zrobię sobie sama. A że mogę sobie pozwolić tylko na jedną dziennie (ewentualnie na jeszcze pół kubka), to mi zwyczajnie szkoda to marnować na picie kawiarnianej. Lubię za to herbatę zwaną w niektórych kawiarniach zimową. Ma imbir, goździki, pomarańczę i miód - dodatki rzadko w domu skompletowane. Więc zamawiam właśnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:42 Mały off top: Lubię jeść, prawie wszystko – w domu swoim, w cudzym domu, w restauracji itd itp. Tradycyjnie i mniej tradycyjnie, lubię różne smaki. Coraz częsciej marzę o poworocie do czasów nastoletnich kiedy było mi wszystko jedno co jem. Bo jestem cholernie zmęczona wszechobecnymi programami kulinarnymi, magazynami, „lokalnymi tawernami dla lokalsów”, „ekspertami”, must have i must be i must do. Zdjęciami jedzenia na FB, insta itd. I „kapitałem kulturowym” w jedzeniu. To AŻ i... tylko jedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:32 Też to mam. I celebruję tę tęsknotę prawie codziennie - sałatką z pomidora i cebuli, z solą i z czarnym pieprzem. Dziadek przynosił te pomidory z werandy. Ach. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:43 Ja mam na myśli dosłownie wszystko jedno co. Parówka z w jednej łapie , korniszon w drugie, co stołowka dała itp. Czasy kiedy jedzenie nie było niemal religią. Czasy kiedy człowiek się zastanawiał raczej nad tym jak nie zjeść jezeli nie lubi (na stołowce szkolnej, u cioci na imieninach itp) a nie na da tym gdzie i co zjeść. Za dużo uwagi poświęcam jedzeniu a widzę, że i tak daleko mi do liderów. Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:03 Masz dużo racji, je się po to, aby żyć, a nie na odwrót. Ale powrót do prostych smaków dzieciństwa z lat 80. i 90. nie bardzo jest możliwy, przynajmniej dla mnie. Moi dziadkowie prawie całe jedzenie wytwarzali sami (łącznie z chlebem i wędlinami), ogórek gruntowy z własnej ziemi nawożonej tylko naturalnym nawozem albo biały ser robiony w domu od krowy, którą dobrze karmisz i o którą dbasz - tego moje dzieci już nie znają, nikt w rodzinie nie ma gospodarstwa, a moi rodzice na działce i tak używają syntetycznych nawozów (choć na pewno mniej niż w produkcji masowej). Oczywiście to dobrej jakości proste jedzenie okupione było morderczą pracą dziadków, zwłaszcza mojej babci, która życie spędziła w kuchni, w ogrodzie i przy oporządzaniu zwierząt. Tak naprawdę umarła nagle z przepracowania. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 20:16 Staram się przynajmniej cześciowo tak żyć: kupujemy świeże mleko i masło w lokalnym gospodarstwie, robię sama jogurt, kefir, ser biały i twarożek, śmietanę, planuje zacząć robić sery dojrzewające (potrzebuje tylko więcej miejsca tzn większa lodówkę i to musi poczekać). Mięso kupuje u rzeźnika lub też bezpośrednio na farmie (chociaż mięsa jem mało) i np je piekę żeby była „własna” wędlina. Warzywa i owoce jeżeli to możliwe to od producentów, mimo że z tym w NL gorzej niż w PL bo większość jest hodowana w szklarniach. Mąkę w młynach, chleb robię sama lub wspieram lokalną piekarnię w której pracują niepełnosprawni dorośli. Jak mam ochotę ma wypasiony chleb to kupuje w małej piekarni gdzie właściciele sami mielą ziarna na mąkę. Kupuje np hurtowo pomidory bezpośrednio z gospodarstwa i przerabiam na przetwory, tak samo owoce, gotuje kompoty. Staram się kupować od lokalnych producentów i wspierać restauracje i kawiarnie w okolicy. Nie jemy awokado, nie kupię w zimie borówek z Peru czy truskawek z Ekwadoru. Wolę małych, lokalnych producentów - w zeszłym roku zbieraliśmy (na ochotnika) jabłka w sądzie dla lokalnego producenta cydru i przy okazji mogliśmy zrobić sobie kilkanaście litrów soku jabłkowego. Owoce „tropikalne” też kupuje od producentów w Hiszpanii czy Włoszech, tak samo jak oliwę z oliwek. Chcielibyśmy robić własne oleje i mleko ryżowe czy migdałowe ale takie plany czekają na nowy dom i nowa kuchnie i spiżarnię. I jak już się umęczę tymi przetworami i produkcją i umęczę męża obieraniem 5 kilo cytryn na dżem cytrynowy to idziemy do restauracji żeby ktoś ugotował, podał, dobrał wina i posprzątał 😂 Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 21:47 Zrobienie sera białego, gdy ma się dobre i świeże mleko to faktycznie żadna filozofia, nawet ja nie mam z tym problemu, a siedzieć w kuchni nie lubię (ale lata obserwacji babci/opiekunki przy pracy i pomagania jej swoje zrobiły). Nie wiem, jak jest w Holandii, ale znalezienie w Małopolsce gospodarstwa, gdzie ktoś hoduje sobie jedną czy kilka krów, dobrze je karmi i traktuje jest bardzo trudne. Nawet znalezienie dostawcy jajek, gdzie kura faktycznie je sporo trawy, a nie paszy rybnej i jest wybiegana. Styl życia ludzi na wsi bardzo upodobnił się do tego w mieście, poza tym niektóre wsie składają się de facto z weekendowych daczy ludzi mieszkających w mieście. A hodowla i uprawa są teraz raczej działalnością biznesową, zatem nawozy sztuczne, opryski i tania pasza to norma, a to czuć w jedzeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:16 Nie kupiłabym surowego mleka od kogoś kto hoduje 1 krowę, kupuje w gospodarstwach z certyfikatami i nadzorem weterynaryjnym, mleko najchętniej A2 od krów Jersey. Oczywiście ze jest to działalność biznesowa ale w małej, lokalnej skali. W takim gospodarstwie jak zalinkowałam lub podobnych miejscach kupujemy jajka, sery i mięso. Trzeba poszukać i dojechać ale takich miejsc jest sporo, na wakacjach w PL też zawsze takie miejsca znajdujemy wiec jeżeli w NL, są w Warszawie i okolicach to i w Małopolsce muszą być. www.boerderij-landlust.nl/ Holandia jest wysoko uprzemysłowiona, większość owoców i warzyw produkowana jest w szklarniach i na matach kokosowych wiec cześć warzyw czy owoców wolę w PL, truskawek czy pomidorów z gruntu nie ma nawet co porównywać do tych ze szklarni. W Wawie korzystałam z kooperatyw, miejskich farm i lokalnych targów ale takich gdzie sprzedają producenci. Produkcja sera białego jest banalna, mąż nawet już ogarnia różne wersje i robimy i twarożek i ser do krojenia, z przyprawami etc. Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 12:55 Zwierzęta w małych gospodarstwach są pod opieką weterynarza, już za czasów moich dziadków tak było, nikt by nie kupił np. niezbadanego mięsa. Poza tym - one rzadziej chorują i są odporniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 20:20 Do tego zestawu dokładam robione własnoręcznie ogórki małosolne, a mąż nie może zrozumieć dlaczego pomidory z cebulą 😁 Odpowiedz Link Zgłoś
alux Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 21:24 Jak ma się szczęście to robi się tylko to co się lubi robić. Niestety jest to raczej nie realne. Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 12:20 > Też to mam. I celebruję tę tęsknotę prawie codziennie - sałatką z pomidora i ce > buli, z solą i z czarnym pieprzem. Dziadek przynosił te pomidory z werandy. Potworia, pewnie juz nie przeczytasz, ale moj dziadzius robil taka salatke z pomidorow, ogorkow i cebuli, plus solni pieprz - plus! - gruba kromka bialego chleba z maslem i gruba sola. warzywa z wlasnej dzialki. do dzis to pamietam i zawsze, jak jem taka salatke, to o nim mysle. dzieki za przypomnienie 🙃 Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 12:52 Ta sałatka to najlepszość, mój dziadek też taką robił (i chleb też z masłem i solą, pamiętam jego smak do dziś, nie do odtworzenia). Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 12:56 Ta sałatka to letni klasyk, też taką jadłam razem z kuzynostwem, gdy siedzieliśmy babci na głowie w wakacje całą chmarą. Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 17:41 chococaffe napisała: > Coraz cz > ęsciej marzę o poworocie do czasów nastoletnich kiedy było mi wszystko jedno co > jem. Bo jestem cholernie zmęczona wszechobecnymi programami kulinarnymi, maga > zynami, „lokalnymi tawernami dla lokalsów”, „ekspertami”, must have i must be > i must do. Zdjęciami jedzenia na FB, insta itd. I „kapitałem kulturowym” w jed > zeniu. Ne do konca rozumiem. Olej to wszystko i zyw sie bez ideologii. Ja wiem, ze to co opisujesz istnieje, ale w zaden sposob mnie to nie dotyczy/dotyka, dla mnie co cos w stylu klotni Justina Biebera z osiemnastoletnia ex- zona czy cos😛 W sumie to teraz pomyslalam, ze moze cos mnie ominelo jako nieciekawa nowinek i mustow ignorantke, ale chyba jednak nie. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:02 To nie kwestia ideologii z mojej strony, tylko jakiegoś wciągnięcia się w stopniu, który zaczyna mnie i nużyc i irytować jednocześnie. Za dużo energii poświęcam jedzeniu, przyjemności jedzenia. A w tle trajkot "ekspertów". To dwie rzeczy luźno ze sobą związane - łączy je jedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:04 p.s. za swoje zaangażowanie w jedzenie dostaję nagrody (przyjemność) , stosunkowo szybko i stosunkowo łatwo. To kusi. I tyle energii zmarnowanej. Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:37 chococaffe napisała: > p.s. za swoje zaangażowanie w jedzenie dostaję nagrody (przyjemność) , stosunko > wo szybko i stosunkowo łatwo. To kusi. I tyle energii zmarnowanej. A moglabys isc w seks, phi Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:36 Tak, to akurat rozumiem🙂, nie myslalam o twojej ideologii tylko o wszechobecnym - od prywatnego czlowieka do masowki- marketingu/coachingu/modzie dorabiajacym « ideologie » do kazdego wyboru « korzystaj z zycia szoko! » : ilosc gwiazdek, poszukiwanie swietego graala konczace sie poczuciem znuzenia lub wrecz gwaltu na wolnosci i te sprawy 😉 Jestes po prostu zbyt inteligentna i swiadoma 😛 (zapisz sobie do « wad »); polecam przypadkowa turystyke dla nieogarow, ktora od lat uprawiam z facetem (nieogarem jest on) Podalabym ci ogolnoturystyczne przyklady naszych wyczynow, ale ten, boje sie ze cie zniechece i nawet nie sprobujesz zredukowac aktualnego formatu. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:47 Przypadkową turystkę dla nieogarów uprawiam od lat. Nie każdy potrafi zaprowadzić cię na łąkę z krową w środku Gdańska , szukając zupełnie czegoś innego Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 19:22 😀 to nie jest tak zle (choc i tak wyglada mi to na kreatywna eksploracje nieutartymi sciezkami) Kolejny etap to poplynac na znana ze slowlajfbiodiversity wyspe Ouessant i na rozstaju drog wybrac sciezke wiodaca do miasteczka (zamiast tej do megalitow na skalnym brzegu oceanu), a tam zjesc obrzydliwego kebaba z mrozonki i maxiPoutine u Mac Ludo (i nie, nie byl to « taki niby bylejaki, ale najlepszy posilek w naszym zyciu bo atmosfera/ludzie lorewer », bylo nam troche niedobrze elegancko mowiac). Mialam trzy nastolaty na stanie i wg nich wszystko bylo jak trzeba- dokladnie jak w twoim zyczeniu😎 A my mamy kolejne durne wspomnienie😛 Odpowiedz Link Zgłoś
kura17 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 20:02 jesoo, jakbys mi zgubila droge do megaliow, to zaden kebab, a nawet szampan by Ci nie pomogl!!! Odpowiedz Link Zgłoś
boogiecat Re: Skrajni domatorzy 28.07.21, 19:24 Moja ty straszna konserwatywna Niemko, zabralismy dzieci na francuski film Kameloot zeby nadrobic to kebabowe odkulturalnienie😛 A szampana to bym sie akurat z toba napila nawet teraz (wiec jako ze megalitow tu nastawialy ludy, ze hoho, wklejam zastepcze zdjecie z polwyspu, z ktorego wyplywalismy) Wyspa calosciowo interesujaca (sposob zycia, tozsamosc populacji, przyjmowanie zmian nadchodzacych z kontynentu, rozne mechanizmy demograficzne itp), a w szczegolnosci zaciekawil mnie projekt 100% odnawialnej autonomii energetycznej bazowany na dwoch turbinach morskich, energii slonecznej i jednej duzej turbinie wiatrowej. I wlasnie przeciwko turbinie wiatrowej- ktora dla okraszenia naszych forumowych opowiesci postanowili rabnac wlasnie na szpicu z megalitami- powstal kolektyw 20 mieszkancow blokujacy instalacje. I jakos tak mi sie z ematka skojarzylo (i z moja ulubiona fizyczka bo jest o kosmosie) - ta wyspa jako mikrokosmos koncentrujacy, wyolbrzymiajacy i upraszczajacy wszelkie zjawiska😛 Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:50 Tacy, którzy po prostu lubią dom, są rzadsi od "domowników"-skąpiradeł. Bo zwykle w parze z "po co na kawę do kawiarni, w domu też można wypić" występuje "bo co kupować drogą kawę i ekspres, ta z Biedry zalana w kubku też jest ok", a na "trawniku pod domem lepszym od palm" zwykle nie stoi fajna huśtawko-ławka z daszkiem, tylko rozklekotany leżak tylko jeden na rodzinę. To już lepiej uczciwie powiedzieć, że się nie ma pieniędzy na wakacje, kawki itd. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:53 To już lepiej uczciwie powiedzieć, że się nie ma pieniędzy na wakacje, kawki itd. Dlaczego "lepiej"? Niech każdy mówi co chce, akurat ta sprawa raczej nie dotyczy obcych Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 15:57 bredzisz, u mnie na blacie stoi ekspres, a ja obok zalewam rozpuszczalną i ta, uwaga, uwaga, bardziej mi smakuje. kwestia pieniędzy nic do tego nie ma, no ok, ekspres dostałam od kogoś, kto uwaga, uwaga, też nie chciał go używać, a ja jeszcze omamiona wpisami jemateczek o kawkach z własnego eskpresu, podejrzliwa z natury sama kupić nie chciałam (znam swoje gusta, niejednokrotnie zapraszana na kawę z ekspresu, w domu przed wyjściem piłam swoją rozpuszczalną) Odpowiedz Link Zgłoś
rozaliaolaboga Re: Skrajni domatorzy 28.07.21, 20:34 No bez kitu... Ja akurat zarabiam bardzo dobrze, ale mam określone preferencje co do kawy. Wczoraj w mieście złapał nas deszcz, więc wstąpiliśmy do kawiarni, żeby się schować, więc kupilam latte i cappuccino. Z porządnego na oko ekspresu, spienione mleko, cynamon, niby wszystko ok. Wypiliśmy bez przyjemności. Za gorąca, za kwaśna, za mało mleka... Zupełnie "nie po mojemu". Wolałabym w domu, cichutko, spokojnie, pod kocykiem, z książką w ręku. Sam fakt picia kawy w kawiarni mnie nie rajcuje. I podobnie mam z restauracjami. A już pubów nie lubię w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
nastjaa Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:50 O, to ja. Na wakacje jeżdżę, ale ciężko mi to przychodzi. Najlepiej bym nie wychodziła ze swojego bezpiecznego azylu. Ktoś pisał o skąpstwie- nie o to chodzi, ja po prostu mam inne priorytety. Wolę enty raz zrobić remont i zmienic aranżacje (na to zawszę znajdzie się kasa), niż jechać na wakacje. Poza tym nie stać mnie na najlepsze hotele w Polsce i na świecie z własną praktycznie pustą plażą, a w gorszych warunkach po prostu się męczę. No więc jeżdżę gdzieś co roku, żeby odbębnić te 2 tygodnie i mieć spokój na rok. Brzydzi mnie jedzenie w knajpach, męczy mnie tłok i hałas, brzydzą mnie te przeludnione plaże i ludzie (śmiecący, śmierdzący, hałasujący, z rozdartymi dziubdziusiami, czasami sikajacymi na plaży, bo ciężko założyć tego cholernego pampersa). To tak w skrócie. Odpowiedz Link Zgłoś
reinadelafiesta Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 22:10 To nie domatorzy, tylko skąpiradła w większości. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:18 Skąd wiesz, może wydają majątek na inne cele? Odpowiedz Link Zgłoś
reinadelafiesta Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 00:53 Z pewnością są takie osoby, które zaoszczędzą na kawiarni a wydadzą na inne cele i to jest zrozumiałe. Ale ja nie o nich piszę. Chodzi mi o tych, którzy siedzą w chałupie i szukają każdej wymówki, żeby nie wydać więcej pieniędzy niż to jest bezwzględnie potrzebne i mają mnóstwo uzasadnień dla takiego podejścia. Bo nikt mi nie powie, że nie ma knajp, gdzie jedzenie bywa lepsze niż domowe, w dodatku takie, jakiego w domu nie zrobimy. Bo leżak w ogródku jest fajny, ale urlop/odpoczynek to też zmiana otoczenia, psychiczne oderwanie od codzienności, zmiana klimatu itd. A kawiarnia to nie tylko wypicie kawy. I jakoś tak się składa, że te osoby nie chodzą do kina, bo w TV też fajny program leci, na kręgle nie pójdą, bo przecież można iść na spacer (a to nic nie kosztuje), teatr je nudzi, opera tym bardziej, lepiej w warcaby pograć. A najgorsze jest właśnie to, że wcale tych zaoszczędzonych pieniędzy nie wydają na jakieś ciekawe rzeczy, tylko żyją tak, że równie dobrze mogliby nie żyć, bo żadnej radości z tego życia nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_277 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 09:16 Sorry, ale chodzenie po pizzeriach i latanie na Zanzibar czy chociażby wczasy we Władysławowie w żaden sposób nie łączą się z automatycznym uwielbieniem dla opery czy teatru. Odpowiedz Link Zgłoś
ania2806 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:30 Jak można być tak radykalnym w ocenie życia innych? Wiedzieć na pewno, że ktoś nie ma radości z życia bez rozrywek typu kino, opera czy restauracja. I wiedzieć na pewno, że życie bez tych rozrywek to nie jest warte życia. Jak można będąc dorosłym człowiekiem być przekonanym, że nasza własna wizja życia jest jedyną nieomylną i właściwą drogą życiową? Konsumpcja wrażeń nie jest gwarantem szczęścia, a brak tej konsumpcji nie jest równoważne z byciem nieszczęśliwym. Nasi przodkowie żyli spokojnym życiem bez rozrywek masowych, czyli podług tej tezy byli nieszczęśliwi?? Ta dyskusja staje się momentami kuriozala z racji przekonania niektórych, że bez konsumpcji to szczęścia w życiu na 100% zaznać nie można. Bo nie. Na pewno. Koniec i kropka. Nie ma wydanych pieniędzy to nie ma szczęścia. reinadelafiesta napisała: > Z pewnością są takie osoby, które zaoszczędzą na kawiarni a wydadzą na inne cel > e i to jest zrozumiałe. Ale ja nie o nich piszę. Chodzi mi o tych, którzy siedz > ą w chałupie i szukają każdej wymówki, żeby nie wydać więcej pieniędzy niż to > jest bezwzględnie potrzebne i mają mnóstwo uzasadnień dla takiego podejścia. Bo > nikt mi nie powie, że nie ma knajp, gdzie jedzenie bywa lepsze niż domowe, w d > odatku takie, jakiego w domu nie zrobimy. Bo leżak w ogródku jest fajny, ale ur > lop/odpoczynek to też zmiana otoczenia, psychiczne oderwanie od codzienności, z > miana klimatu itd. A kawiarnia to nie tylko wypicie kawy. I jakoś tak się skła > da, że te osoby nie chodzą do kina, bo w TV też fajny program leci, na kręgle n > ie pójdą, bo przecież można iść na spacer (a to nic nie kosztuje), teatr je nud > zi, opera tym bardziej, lepiej w warcaby pograć. A najgorsze jest właśnie to, ż > e wcale tych zaoszczędzonych pieniędzy nie wydają na jakieś ciekawe rzeczy, tyl > ko żyją tak, że równie dobrze mogliby nie żyć, bo żadnej radości z tego życia n > ie mają. > Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:48 Robienie zakupów w Lidlu to też konsumpcja. Odpowiedz Link Zgłoś
reinadelafiesta Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 19:50 Kino, teatr, knajpa czy wakacje to tylko przykłady, trudno przecież wymienić w dyskusji wszystkie możliwości, jakie dają pieniądze. Ktoś może lubić haftowanie, ale też kordonka nie kupi, bo żal mu tych monet. Podtrzymuję swoje zdanie: znam takie osoby, wcale nie najbiedniejsze, ale ściubiące każdy grosz, jakby to było sensem ich życia. Jakbym postaci ze sztuk Moliera widziała. I tak, ten brak radości z życia mają na twarzy wypisany, a przestawanie z nimi to mordęga. Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 22:26 A propos gołąbków - w Płocku jest restauracja specjalizująca się w gołąbkach - jest kilka-kilkanaście rodzajów (nie pamiętam). Jadłam z gęsiną - bardzo dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 18:27 Głównie kwestia mentalności, tylko dlaczego, skąd to się bierze? Miałam kochaną ciocię, która uwielbiała wyjeżdżać przy każdej okazji. Nawet 20 km pod miasto, do koleżanki na działkę. U tej cioci w przedpokoju stała walizka z najpotrzebniejszymi rzeczami, bo nigdy nie wiadomo, kiedy napatoczy się wyjazd. Ciocia zamożna nie była, ale na to kasa musiała się znaleźć. Do kina, teatru czy kawiarni też chadzała. Jej córka, moja kuzynka również mieszka na walizkach. Pandemia oznaczała dla niej brak podróży i czarną rozpacz. Z kolei moja druga ciocia, młodsza siostra wyżej opisanej, osoba zamożna, wyjazdów nie znosiła, z mozołem i niechęcią wyprawiała się w służbowe delegacje. Nawet sprzedała działkę, bo to była zbyt wielka fatyga podjechać te parę przystanków. Ja jestem gdzieś pośrodku. Na walizkach mieszkać bym nie mogła, z trudem znoszę tłumy wokół siebie. Ale raz, dwa razy w roku uwielbiam wyjechać na wakacje, bo nowe bodźce, zmiana otoczenia i klimatu. Ukochane znane miejsca i nowe nieznane. Po tym doceniam bardziej własny dom Własną pościel, łazienkę, itd. Do kina czy do knajpy bardzo chętnie. Tylko od pewnego czasu powstał między moim niemężem i mną konflikt interesów. Na początku znajomości sam wyskakiwał z inicjatywą, a to kino, a to spacery w ciekawych miejscach, lot motoparolotnią i takie tam. Facet z tych, który był i pracował na kilku kontynentach, teraz nadal pracuje na miejscu. Pieniądze ma i nie żałuje, jednak twierdzi, że po absorbującym dniu roboczym najlepiej relaksuje się w domu. I że najlepiej mu właśnie tam ze mną. Ma żal, bo powtarzam, że od czasu do czasu potrzebuję urozmaicenia. Według niego mam niepotrzebne parcie "Nosi cię", powtarza. I co robić, droga redakcjo? Aha, chłop świetnie gotuje i nieba by mi przychylił... tylko jeśli chodzi o wyjazdy, to najwyżej wyprawa na grzyby lub ryby. Co roku z trudem wyciągam go na urlop. Część kwestii chętnie załatwiam sama, typu koleżanki, zakupy czy komedie romantyczne w kinie, ale chciałoby się też z nim. Doceniam dzień powszedni i nasze ciche szczęście, jednak... czy jest jakiś sposób? Odpowiedz Link Zgłoś