kachaa17
17.08.21, 12:39
Ludzie w bloku na przeciwko trzymają kota na balkonie. Już od jakiegoś czasu słyszałam w nocy miauczenie ale, że było ciemno to nie wiedziałam czy to jakiś bezpański kot miauczy czy kot, który ma właściciela. No i w zeszłym tygodniu się wyjaśniło, że kot siedzi na balkonie naprzeciwko mego mieszkania bo miauczał już rano. Kot był na balkonie praktycznie całą sobotę. Wieczorem go łaskawie wypuścili na trochę, potem znowu był na balkonie i tak jest już do dziś. Kot chodzi po barierce i próbuje zajrzeć do innego okna, raz z jednej strony, raz z drugiej. Albo łapami drapie po oknie na balkonie. Ja mam dwa problemy w tym temacie. Jeden to to, że po prostu kot mnie budzi miałczeniem bo potrafi to robić przez pół godziny np. o 23 albo o 5 rano. No i drugi aspekt - szkoda mi go. On chce do domu, do ludzi a siedzi jak na wygnaniu na 3m2 balkonu + kot może spaść. Co można zrobić w takiej sytuacji. Wczoraj chciałam porozmawiać z właścicielkami ale nie było ich w domu. Spróbuję jeszcze raz. Chciałam powiedzieć, że jak nie zrobią porządku z tą sytuacją to zawiadomię odpowiednie służby tylko czy mam podstawy do tego?