ponis1990
25.11.21, 21:44
Najchętniej napisałabym to pod nowym nickiem, ale coś mi się nie ładuje. No to trudno. Dużo tu emam z traumami, po psychoterapiach itp. Powiedzcie, czy istnieje aż taki mechanizm wyparcia, że nie jesteście w stanie powiedzieć, czy to była prawda, czy sen?
Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale dwadzieścia lat temu ktoś chyba (i tu właśnie moje wyparcie, bo serio nie jestem pewna, czy to już było naprawdę, czy nie) zrobił mi krzywdę. Molestował w skrócie, ja wtedy udawałam, że śpię. Dziesięć lat miałam, był to bliski kuzyn, stało się to raz. Co ciekawe, wtedy mnie to nie ruszyło (to się stało jak mówiłam, gdy spałam, przestał gdy się obudziłam), nie uciekałam potem przed nim, mielismy normalny kontakt, nie poskarżylam się nikomu. Do dziś powiedziałam o tym tylko jednej koleżance o tym, w ramah hm, zwierzenia-ciekawostki (nie bolało mnie to wspomnienie). Nikomu z rodziny, jego czasem widuję na urodzinach itp.
No i właśnie - jakoś od miesiąca zaczęłam o tym myśleć. Nagle. Nie jestem w tym momencie pewna, czy to się faktycznie wydarzyło, czy jednak mi się przyśniło. Nie jestem w stanie sobie ,,odtworzyć" tego momentu. Czy mózg sobie to tak zamraża czy jak? Sama już nie wiem. Przez lata nie postrzegałam tego jako traumy, nie pamiętałam totalnie o tym. Teraz nagle mi się przypomnialo, dręczy mnie to i czuję obrzydzenie, jakbym dopiero sobie uświadomiła, że jeśli to prawda, to kuzyn jest pedofilem (on jest dekadę prawie starszy, wtedy był pełnoletni). Czy to możliwe żeby ktoś takie coś sobie ,,ubzdurał"?