picathartes
19.03.22, 08:58
Dziewczyny, przyjęła któraś z Was uchodźców w domu?
Mamy warunki i wolny pokój jednoosobowy, jedyne czym nie dysponuję to wolny czas dla tej osoby 😳
Od 7 rano pracuję, popołudniami niby jestem w domu, ale: rozwożę dzieciaki po zajęciach, jak tylko dzieci dadza na pół godziny odetchnać gotuję, ogarniam rzeczy codzienne, uzupełniam pracę papierkowa i “zamykajac” dzień wieczorem i tak udaje mi się wyrobić tylko minimum 🙈 O jakiejkolwiek pracy “rozwojowej” i nowych pomysłach w pracy mogę zapomnieć, niedoczas permanentny 🙈 Nawet na sport nie mam czasu 😳
Dzieci super przyjazne, uwielbiaja obcych, ale głośne i absorbujace.
Cztery przedpołudnia pracuje u nas pani, która ogarnia dom, zakupy oraz poranna, szkolna i lunchowa logistykę dzieciowa. Ja wracam z pracy i od razu przejmuję dzieci.
Maż nieobecny od 6:30 do 18:30, albo jeszcze gorzej, czasem nocki i weekendy, więc wszystko na mojej głowie.
Sasiadka niepracujaca pomogłaby w robocie papierkowej i ogarnęłaby sprawy urzędowe dla tej osoby z Ukrainy. W ogóle jest kilka sasiadów wokół, którzy pomoga “towarzysko”.
Czy to jest fair wziać kogoś do domu, kiedy jestem mocno w biegu? (No wiem, głupie pytanie, kiedy ktoś potrzebuje dachu nad głowa!)
Jesteśmy przyzwyczajeni do kogoś obcego w domu, 4.5 roku mieliśmy au pair i teraz pokój z łazienka stoi nieużywany. Aż głupio nie udostępnić i chcemy pomóc!
Mój stres i niedoczas jest tymczasowy i kończy się z poczatkiem lipca, kiedy to biorę 6 tygodniu urlopu, pani przedpołudniowa nie będzie już nawet potrzebna, a potem dzieci zmieniaja szkołę i świetlicę i czasu będę miała aż nadto.
Obecnie sytuacja wyglada tak, że zaciskam zęby i się modlę by przetrwać do czerwca i się nie wyłożyć psychicznie lub fizycznie 😩 Potem już z górki.
No ale pomoc potrzebna teraz, im szybciej ktoś dostanie dach nad głowa i dokumenty, tym szybciej się odnajdzie w nowej rzeczywistości.
Można tak? Jak u Was to wyglada?